Księżyce: 39 Płeć: Kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: zabliźnione: zerwany fragment skóry po prawej stronie szyi
Przeciętnej wielkości, krótkowłose, liliowe cętkowane kocię z niewielką ilością bieli i jasnoniebieskich oczach
Arogancki i przebiegły. Zdrajca.
Senny Świt [KRz], Alikorn [S]
Nieznajomy.
Pośpiesznie ocenił go z dystansu. Był to raczej samotnik, bo pomimo dzielącej ich odległości, kocur nie poczuł ani rybiego zapachu, ani woni królika ani ściółki leśnej gromiaków. Nie wydawało się, że jest z jakiejś konkretnej ulicznej organizacji. Fakt, miał na sobie niepokojące, rozcięte ucho. Glinie wydawało się jednak, że jeśli ci na osiedlu zwracali chociaż kawałek czasu na estetykę, dość szybko pojęliby, że czasami celowo lepiej nie leczyć rany, bo blizny lepiej wyglądają w ich profesji.
Choć nie zaczepiał, Glina zrobił to pierwszy.
- Hej! - rzucił do niego. - To tereny Klanu Cienia! Nie możesz tu wchodzić!
wysoki kocur orientalnej budowy | długie liliowe futro w tygrysie pręgi | białe futerko od brody aż po brzuch | białe skarpetki na palcach łap | poziomo rozcięty zębami bok lewego ucha | wielkie, zielone oczy | długi pysk i uszy
miły i troskliwy dla gangu, gadatliwy, cierpliwy do pewnego momentu, pomocny (dopóki sam na tym zyska)
Gdy w końcu nieznajomy kocur się odezwał, Pyra jedynie zatrzymał się w półkroku. Skierował łeb w stronę krótkowłosego.
- Ady jo tam nie wchodzę. - odpowiedział. (Ale ja tam nie wchodzę.) Ruszył w stronę nieznajomego, oceniał go wzrokiem. - Pogodoć chyba można? Czy ni można? Ja żem do was nie idu na tereny - dodał. (Pogadać chyba można? Czy nie można? Ja do was nie wchodzę na teren.) Nie chciał ani trochę wchodzić na tereny klanów. Śmierdziało tam niemiłosiernie. Co oni muszą jeść, by taki zapach był? Aż Pyra wolał nie wiedzieć.
˚❀.˚✦✿.˚.˚✿.˚❀
drivefasttothefrontline! on a☆starless☆night,wesimplytake off headinge a s t,wedon'tevenknow «what'll happen» thirteensecondsinthe future
but i'llliveas「 myself」tothe bestofmyability i've gotnoregrets.face forward! we'ren o tgonnastop,sincethe light isdefinitely ➵awaitingusinthatdirection
Księżyce: 39 Płeć: Kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: zabliźnione: zerwany fragment skóry po prawej stronie szyi
Przeciętnej wielkości, krótkowłose, liliowe cętkowane kocię z niewielką ilością bieli i jasnoniebieskich oczach
Arogancki i przebiegły. Zdrajca.
Senny Świt [KRz], Alikorn [S]
Nieznajomy... Nieznajomy. Samotnicy byli specyficzni.
Glina słyszał coś o gangach i osiedlu, jednak nie było to nic konkretnego. Zazwyczaj po prostu przestrzegano kocięta, by nie wybierały się daleko za granicę Klanu. Szczerze powiedziawszy, synowi Psiej Gwiazdy nie było specjalnie potrzebne zwiedzanie terenów innych Klanów. Tereny Cienia, nawet jeśli miały mniej-więcej takie same tereny jak pozostałych trzech Klanów, wymagały ciągłej opieki i patrolowania. Byli najliczniejszym i najsilniejszym Klanem. Oczywistym było, że niedługo pozostałe trzy będą chciały zbić ich dominat w taki czy inny sposób.
Obcy mówił dziwnie. Niewyraźnie.
- Więc nie wchodź - powiedział twardo. Nie był do końca pewien, czy dobrze odczytuje słowa kocura. - Możesz mówić. Ale liczy się z tym, że w momencie, w którym twoja łapa przekroczy tę granicę, rzucę się na ciebie z pazurami.
wysoki kocur orientalnej budowy | długie liliowe futro w tygrysie pręgi | białe futerko od brody aż po brzuch | białe skarpetki na palcach łap | poziomo rozcięty zębami bok lewego ucha | wielkie, zielone oczy | długi pysk i uszy
miły i troskliwy dla gangu, gadatliwy, cierpliwy do pewnego momentu, pomocny (dopóki sam na tym zyska)
Kiwnął głową. Nie zamierzał nawet podnosić łapy.
- Chcysz peta? Mam trochu. Dobry jest - zaproponował z uprzejmym uśmiechem. (Chcesz papierosa [tu: kocimiętka]? Mam trochę.) Ciekaw był czy ten oto... Dzikus się skusi. W dziczy robili różne dziwne rzeczy, więc to pewnie dla nich chleb powszedni. A towar zawsze dobrze mieć pod ręką i wciskać go głupim niedowiarkom, że to nie działa cudów.
˚❀.˚✦✿.˚.˚✿.˚❀
drivefasttothefrontline! on a☆starless☆night,wesimplytake off headinge a s t,wedon'tevenknow «what'll happen» thirteensecondsinthe future
but i'llliveas「 myself」tothe bestofmyability i've gotnoregrets.face forward! we'ren o tgonnastop,sincethe light isdefinitely ➵awaitingusinthatdirection
Księżyce: 39 Płeć: Kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: zabliźnione: zerwany fragment skóry po prawej stronie szyi
Przeciętnej wielkości, krótkowłose, liliowe cętkowane kocię z niewielką ilością bieli i jasnoniebieskich oczach
Arogancki i przebiegły. Zdrajca.
Senny Świt [KRz], Alikorn [S]
Nie rozumiał go.
Gwara osiedla musiała być składnią bardzo wielu niewłaściwych określeń na rzeczy i możliwe nawet, że używała dwunożnego słownictwa. Glinie nie potrafił pojąć, dlaczego te koty tak odmiennie postępowały. Rozumiał, że mogły urodzić się na osiedlu i nie miały jak zbyt wiele decydować o swoim życiu, jednak wydawało się to zaskakujące, że nie starały się wpakować do tak słabego Klanu jak Grom czy Wicher. Były to raczej Klany, które nie martwiły się czystością krwi i po prostu przyjmowały kogo popadnie przez to, jak nieliczne były.
Wojownik odrzucał wygodne życie pieszczoszka. To był warunek. Nie miał zamiaru stawiać łapy na osiedle.
Cokolwiek więc proponował nieznajomy, było zagrożeniem.
- Nie! - ryknął. - Niczego od was nie chcemy!
wysoki kocur orientalnej budowy | długie liliowe futro w tygrysie pręgi | białe futerko od brody aż po brzuch | białe skarpetki na palcach łap | poziomo rozcięty zębami bok lewego ucha | wielkie, zielone oczy | długi pysk i uszy
miły i troskliwy dla gangu, gadatliwy, cierpliwy do pewnego momentu, pomocny (dopóki sam na tym zyska)
Przewrócił oczami na reakcję wojownika. Ugh, tak to jest z tymi kotkami z dzikiej puszczy. Tylko krzyczą, grożą i wyciągają pazury.
- Dobra, dobra - usiadł. Nie miał już zamiaru oferować niczego temu ofermie, nawet zaproszenia na walki. Zaczął czyścić swoje futro na piersi. Pobrudziło się trochę od tego wszystkiego z okolicznych łąk, a jakoś musi wyglądać! Nie był przecież jakimś tam włóczęgą tylko gangusem z krwi i kości.
˚❀.˚✦✿.˚.˚✿.˚❀
drivefasttothefrontline! on a☆starless☆night,wesimplytake off headinge a s t,wedon'tevenknow «what'll happen» thirteensecondsinthe future
but i'llliveas「 myself」tothe bestofmyability i've gotnoregrets.face forward! we'ren o tgonnastop,sincethe light isdefinitely ➵awaitingusinthatdirection
Księżyce: 39 Płeć: Kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: zabliźnione: zerwany fragment skóry po prawej stronie szyi
Przeciętnej wielkości, krótkowłose, liliowe cętkowane kocię z niewielką ilością bieli i jasnoniebieskich oczach
Arogancki i przebiegły. Zdrajca.
Senny Świt [KRz], Alikorn [S]
Nie wierzył mu.
Obcy tak blisko terenów Klanu Cienia był realnym zagrożeniem. Czegokolwiek nie oferował w gangowym slangu, mogło mieć krytyczne konsekwencje dla reszty obozu. Nie wszyscy mogli mieć tak wytrwałe podejście jak on. Mogli uciec ciekawości, intrydze, zmęczeniu. Życie pod ciągłą presją bycia najlepszym Klanem mogło komuś wchodzić na głowę - nie Glinie, Glina bawił się wyśmienicie. Ale wiedział, że każdy wojownik i terminator, którzy nie wybrali właściwie rangi Wiernego Cienia, byli niesamowitym ryzkiem i zagrożeniem dla dobra Klanu.
- Masz stąd odejść - krzyknął przez rzekę. - Twoja obecność to zagrożenie. Nie zmuszaj mnie, bym użył siły.
Nawet jeśli dzieliła ich woda, nigdy nie miał pewności, co ten idiota może zaraz wymyśleć.
wysoki kocur orientalnej budowy | długie liliowe futro w tygrysie pręgi | białe futerko od brody aż po brzuch | białe skarpetki na palcach łap | poziomo rozcięty zębami bok lewego ucha | wielkie, zielone oczy | długi pysk i uszy
miły i troskliwy dla gangu, gadatliwy, cierpliwy do pewnego momentu, pomocny (dopóki sam na tym zyska)
Prychął. Widocznie klanowe koty były takie irytujące odnośnie bronienia swoich terenów. A Pyra nawet rzeki nie przekroczył! I w sumie nie miał zamiaru.
- Toć ja pływoć nie miłuje. Ale ino ty kwapisz się do walki? Momy na terenach walki, jeślibyś chciałże wciąż udział - zaproponował krótkowłosemu. (Ja pływać nie lubię. Ale najwidoczniej ty lubisz walczyć? Organizujemy walki na naszych terenach, jeśli chcesz wziąć udział.) Przydałoby się niedługo takie zorganizować...
˚❀.˚✦✿.˚.˚✿.˚❀
drivefasttothefrontline! on a☆starless☆night,wesimplytake off headinge a s t,wedon'tevenknow «what'll happen» thirteensecondsinthe future
but i'llliveas「 myself」tothe bestofmyability i've gotnoregrets.face forward! we'ren o tgonnastop,sincethe light isdefinitely ➵awaitingusinthatdirection
Szedł właśnie od strony terenów położonych przy Klanie Cienia. Tam nie spotkał żadnego powodu, by zostawać na dłużej. Postanowił obejść Szuwar Turzycy i położyć się nad rzeką wygodnie.
Żwir zjawił się w pobliżu Dzikiego Sadu, należącego do Klanu Wichru. Nie przekroczył granicy - siedział nad brzegiem rzeki, którą napotkał. Spoglądając na tereny klanu wichru, wydawały mu się ona zgoła inne niż tereny klanu gromu, ale nie widział na tyle dużego kawałka terenów, by stwierdzić jednoznacznie, że te były bardziej urodzajne niż tamte. Bardziej trawiaste, zielone... A po drugiej stronie trawa jest zawsze bardziej zielona, oczywiście.
Leżał nad brzegiem, wpatrując się w wodę. Nie potrafił pływać czy łowić, ale ciekawiła go ta sztuka. Jakby mógł się od kogoś dowiedzieć jak to robić, to najpewniej chętnie wykorzystałby tą wiedzę. Ta jednak nie byłaby przydatna na siedlisku, na którym do tej pory przesiadywał. Ot, ciekawostka, a nie wiedza użyteczna.
//Śmiałek
「 Sometimes I t.h.i.n.ktoo much, XXXXX╰┈➤ yeah, I get socaught up 」 I'm alwayss-t-u-c-kin myhead ◢ I wish I couldescapeItriedto yesterday ◣ T o o k allthe sheets offmy bed
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
drobny, średniego wzrostu, chudy, długie futro, niebieski point, pręgowany tygrysio, niebieskie oczy, białe znaczenia ( spód ciała, końcówka ogona, broda, szyja ("grzywa"), końcówka lewego ucha, fragment prawego ucha, plama wokół prawego oka, plamki pod oczami, po jednym palcu każdej łapy, dłuższe kępki futra na łokciach i kolanach)
nieśmiały, ma problemy w nawiązywaniu relacji, posłuszny, uległy, wrażliwy na głośne dźwięki, spokojny, wycofany
Udał się na patrol, w końcu przyszły najlepszy wojownik, bo terminatorem był co najwyżej przeciętnym, musiał brać aktywny udział w życiu klanu i dbać o jego granicę. Miał nadzieję, że będzie to spokojny spacer, jak zazwyczaj, jednak się pomylił. Po drugiej stronie Czarnego Ogona wylegiwał się jakiś kocur, musiał zająć się tą sprawą w końcu nie wiadomo co przyjcie mu do głowy.
— W-witaj, c-co tutaj robisz? — Spytał, zachowując ciągłą czujność.
Podniósł głowę gdy usłyszał głos. - Dzień dobry. - Tamten przywitał się dość profesjonalnie, to Żwir także odparł nieco bardziej standardowym powitaniem, niż bliższym "hej". Powrócił głową do wody, w stronę której przed chwilą patrzył. - To teren niczyj, więc... zajmuję się swoimi sprawami, tak myślę. - Dopiero gdy wypowiedział to na głos to doszło do niego, że to brzmiało jak coś w stylu "mógłbyś zająć się swoimi i dać mi spokój", a nie to miał na myśli. Odchrząknął. - Odpoczywam. Niedługo idę polować, zimną porę mamy i zwierzyny mniej. Ale nie na waszych terenach, spoko. Wiem, że to teren klanu wichru. Sam pochodzę z klanu. - Tylko, że zapach jego klanu już się od niego nie unosił. Ba, Śmiałek gdyby miał coś poczuć, to poczułby tylko zapach samotnika, jego własny żwirowy zapach, a nie gromowy.
「 Sometimes I t.h.i.n.ktoo much, XXXXX╰┈➤ yeah, I get socaught up 」 I'm alwayss-t-u-c-kin myhead ◢ I wish I couldescapeItriedto yesterday ◣ T o o k allthe sheets offmy bed
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
drobny, średniego wzrostu, chudy, długie futro, niebieski point, pręgowany tygrysio, niebieskie oczy, białe znaczenia ( spód ciała, końcówka ogona, broda, szyja ("grzywa"), końcówka lewego ucha, fragment prawego ucha, plama wokół prawego oka, plamki pod oczami, po jednym palcu każdej łapy, dłuższe kępki futra na łokciach i kolanach)
nieśmiały, ma problemy w nawiązywaniu relacji, posłuszny, uległy, wrażliwy na głośne dźwięki, spokojny, wycofany
— Rozumie, to-to dobrze, że wiesz jakie za-zasady tu panują. — Rozluźnił się trochę. Z pewnością był zbyt łatwowierny, jednak jak do tej pory nie udało mu się nic zmienić w tej kwestii. Z pewnością będzie musiał się poprawić, bo jeszcze zaprosi jakiegoś niebezpiecznego typa na tereny swojego klanu i na tym się skończy. — Z-z jakiego klanu po-pochodzisz? I-i czemu go opuściłeś? — Spytał się zaciekawiony. On momentami również czuł, że powinien opuścić klan. Może zrobi to po Porze Nagich Drzew? Teraz z pewnością byłoby to zbyt ryzykowne, ale jak się ociepli? Być może chociaż w ten sposób mógłby pomóc Wichrowi.
— Cz-czemu siedzisz a-akurat przy granicy? S-skoro są problemy ze z-zwierzyną to raczej tu nie-nie będzie jej za wie-wiele. — Wydawało mu się dość absurdalne, że siedział akurat tu. Piszczki czasem uciekały podczas polowań, jednak nie na tyle często, by samotnik mógł cokolwiek na tym zyskać. — N-nie lepiej byłoby abyś po-poszukał czegoś po drugiej stronie G-grzmiącej Ścieżki? Tam-tam chyba nie żyje aż tak wie-wiele kotów. — Zaproponował, nie chciał, aby kocur zmarł z głodu lub coś takiego.
- Wiem. - Potwierdził. Doskonale wiedział i dlatego z szacunku nie robił głupich ruchów. Zresztą nie byłoby mu to potrzebne. Chciał spokoju, skoro ze swojego drugiego domu też musiał odejść. - Z Klanu Gromu, ale... powód to raczej moja sprawa, sory. - Nie to, że miał coś do kocura z wichru, ale pytanie o takie rzeczy raczej nie było mile widziane, jak widzisz kota pierwszy raz i się nie znacie. No... to była prywatna rzecz Żwiru, po prostu.
- Tu przyszedłem z ciekawości, żeby zobaczyć teren. Tam - wskazał kierunek - już byłem i wiem, że można tam znaleźć sporo zwierzyny, ale aktualnie polują tam dwa większe ode mnie koty i wolę nie wchodzić im w drogę. Przeczekam. - Tu akurat mógł się podzielić powodem.
「 Sometimes I t.h.i.n.ktoo much, XXXXX╰┈➤ yeah, I get socaught up 」 I'm alwayss-t-u-c-kin myhead ◢ I wish I couldescapeItriedto yesterday ◣ T o o k allthe sheets offmy bed
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
Księżyce: 39 Mistrz: Uśpione Echo Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowa Łapa Ojciec: Bonawentura Rodzic: Wielka Słona Woda Trwałe urazy: Blizny po ataku borsuka i nieprawidłowo zrośnieta kość piszczelowa w prawej tylnej łapie. Łapa jest skrócona i lekko podkurczona, ma ograniczoną ruchomość. Mocniejsze stanięcie na niej powoduje promieniujący ból. Często zanika mu czucie poniżej złamanego miejsca. (-2zr, - 2sz)
drobny, średniego wzrostu, chudy, długie futro, niebieski point, pręgowany tygrysio, niebieskie oczy, białe znaczenia ( spód ciała, końcówka ogona, broda, szyja ("grzywa"), końcówka lewego ucha, fragment prawego ucha, plama wokół prawego oka, plamki pod oczami, po jednym palcu każdej łapy, dłuższe kępki futra na łokciach i kolanach)
nieśmiały, ma problemy w nawiązywaniu relacji, posłuszny, uległy, wrażliwy na głośne dźwięki, spokojny, wycofany
Ze wszystkich klanów, spotkał akurat byłego Gromiaka. W pewnym sensie to znaczyło, że poznał już koty z każdego możliwego klanu, nawet jeśli nie graniczyli z Gromem bezpośrednio. Na chwilę obecną to koty z Cienia zrobiły na nim najlepsze wrażenie, ale może kocur na tyle, go zaskoczy, że zmieni zdanie.
— Ro-rozumiem, przepraszam — powiedział lekko zmieszany. Nie wpadł nawet na to, że szary poczuje się przez to niekomfortowo. Z dwojga złego liczył, aby było to jakaś smutna historia, a nie kot wygnany za złamanie kodeksu. Chociaż na razie wydawał się go szanować, przynajmniej w odniesieniu do granic.
Życie na własną łapę z pewnością było trudniejsze, niż w klanie. Brak stałych terenów i pomocy innych wydawał się sporym problemem. — Za-zatem mam nadzieję, że-że tu uda ci się znaleźć ja-jakieś spokojne mie-miejce na łowy. — Oby te dwa koty nie próbowały naruszać ich granic lub atakować dwójki samotników, w tym kocura przed nim, którą zdążył poznać.
— Za-zapomniałem się przestawić, prz-przepraszam. Jestem Śmiała Łapa, terminator klanu Wichru.
Kiwnął mu głową, na jego przepraszam, na znak, że je przyjmuje. Każdemu się mogło zdarzyć być zbyt ciekawskim. Ważne, że nie naciskał.
- Dzięki. - Rzucił mu tez na informację o polowaniu.
- Śmiała Łapa? - Spytał zdziwiony, widząc jak ten prawie że dygocze przed jego obliczem, ale nie odzywał się. Nie chciał być taki hop do przodu, jak terminator z pytaniem o historię samotnika. - Z jakiego imienia kocięcego dostałeś takie imię? - Niby było oczywiste, ale chciał spytać, bo to mogło być coś ciekawego mimo wszystko. - Ja jestem Żwir. - Także mu się przedstawił przy okazji.
「 Sometimes I t.h.i.n.ktoo much, XXXXX╰┈➤ yeah, I get socaught up 」 I'm alwayss-t-u-c-kin myhead ◢ I wish I couldescapeItriedto yesterday ◣ T o o k allthe sheets offmy bed