Księżyce: 135 Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek Płeć: afab Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Księżyce: 135 Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek Płeć: afab Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Niebieski szynszylowy, niski i drobny kot pokryty dużą ilością bieli. Jego długie futro jest bardzo zadbane, a złociste oczy są duże i okrągłe. Na szyi widnieją trzy blizny.
fajny
Gwiezdna Łapa [KRz], Śniąca Łapa [KW]
Choć zapewne musiało to serio komiczne wyglądać, to jednak próba wyciągnięcia go za kark jakoś pomogła, bo Wiosnek w końcu wyszedł z wody, i zamiast wyglądać trochę jak taki trochę frajerski, ale wciąż trochę lew przez jego puchatą kryzę, tak teraz wyglądał jak mokry i do tego wymiętolony mop. Zawilec odsunął się trochę, by drugi wojownik mógł sobie pozwolić na pozbycie się chociaż odrobiny wody z jego futra.
Gdy Wiosnek mu podziękował za pomoc, na jego pyszczku pojawił się trudny do rozszyfrowania wyraz, a sam Zawilec po jakiejś chwili odwrócił na moment wzrok, by niedługo po tym ponownie spojrzeć na kocura - Nie ma za co
Słysząc kolejne słowa ze strony Wiosnka na pewno był... Trochę zmieszany. Wyglądał dziwnie? Wiesz co? To bardzo niemiłe. Nie powiedział jednak niczego złośliwego, chociaż miał teraz na to bardzo dobrą okazję, którą aż szkoda przegapić. Nie miał ochoty - Tak, tak. Dobrze się czuję. Po prostu... Zamyśliłem się i trochę odpłynąłem - westchnął po odpowiedzeniu mu, jednak wyglądał, jakby chciał za moment coś powiedzieć, jego pyszczek ponownie lekko otworzony - I... - zaczął, wyglądając na zamyślonego, masa myśli przepływała przez jego umysł - Ugh, dobra, nie ważne - nagle mruknął cicho, trochę pod nosem, przecinając powietrze szybkim ruchem ogona.
apersonwhothinksallthetime hasnothingtothinkaboutexceptthoughts so,he losestouchwith reality and lives in aworldofillusions
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Spojrzał wdzięcznie na oddalającego się kocura. Teraz bez wyrzutów sumienia mógł zrzucić z siebie ciążącą mu ciecz. Otrzepał się z wody sprawiając, że jego sierść nastroszyła się w nieładzie, po czym przeszedł do jej pielęgnacji. - Oh, no dobrze, rozumiem. -Odparł niezbyt przekonany. Szynszylowy kocur rzeczywiście wyglądał jakby zatracił się w swoich myślach, ale nie oznaczało to, że musiał czuć się z tym dobrze. Nie wierzył mu, ale uważał że nie powinien dopytywać. Nie chciał wyjść na wścibskiego kociaka. Mimo to zastrzygł uszami, gdy tylko z pyszczka Zawilca wyrwało się krótkie "I". - Wiesz, jeśli coś ci leży na sercu to... możesz mi powiedzieć. Nie wiem czy będę w stanie pomóc, ale służę parą uszu. -Wojownik chciał coś powiedzieć, a Pierwiosnek musiał przynajmniej postarać się, żeby ten wiedział, że nie musi przed nim niczego ukrywać. Nie wyśmieje go, nikomu też nie zdradzi chociażby skrawka ich dzisiejszej rozmowy, chciał po prostu wiedzieć, czy z jego przyjacielem wszystko w porządku.
Księżyce: 135 Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek Płeć: afab Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Księżyce: 135 Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek Płeć: afab Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Niebieski szynszylowy, niski i drobny kot pokryty dużą ilością bieli. Jego długie futro jest bardzo zadbane, a złociste oczy są duże i okrągłe. Na szyi widnieją trzy blizny.
fajny
Gwiezdna Łapa [KRz], Śniąca Łapa [KW]
Gdy Wiosnek powiedział, że może mu się wyspowiadać z tego, co leży mu na sercu... Nie wiedział do końca, co o tym powinien myśleć. Miło by było nie dusić wszystkiego w sobie, bo do tej pory jego problemy były jego problemami i żadna inna żywa dusza o nich prawa wiedzieć jak nie miała. Ale... Czy był gotowy w tym momencie? Zwłaszcza, że jeszcze przed chwilą był w takim stanie, w jakim był i Wiosnek to zauważył. Jego pyszczek znowu zdobił trudny do rozszyfrowania wyraz. Czy powie mu teraz w tym momencie co mu leży na sercu? Odpowiedź jest bardzo prosta.
- Jeżeli jakieś moje... Słowa, albo czyny cię w jakiś sposób ranią... Mów - zamiast powiedzieć o swoich problemach, wolał po prostu poprosić, by jeśli on sam będzie sprawiać Wiosnkowi problemy, to ma powiedzieć. Wiecie, jak kompletny tchórz. I wiecie, co jeszcze zrobił, jak kompletny tchórz? Z wyrazem pyska, który mógł wskazywać na jakieś wyrzuty sumienia albo zmęczenie po prostu odwrócił się i zaczął iść w inną stronę, odchodząc od Wiosnka, dając mu spokój. Nawet jeżeli kocur próbowałby coś powiedzieć, zatrzymać szynszylowego wojownika, ten dalej parłby przed siebie. Teraz jeszcze bardziej potrzebował się przejść i oderwać od swoich myśli i nie dał rady tego zrobić rozmawiając dalej z Wiosnkiem.
// zt bo prehistoryczne czaso aaa
apersonwhothinksallthetime hasnothingtothinkaboutexceptthoughts so,he losestouchwith reality and lives in aworldofillusions
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Zamrugał parokrotnie ślepiami, jakby niepewny co powinien teraz zrobić. Zawilec właśnie odwrócił przysłowiowego kota ogonem (no prawie), czego kocur w najmniejszym stopniu się nie spodziewał. Owszem, czasem miał wrażenie, że wojownik jest względem niego złośliwy, że lubi robić mu na złość, ale nigdy nie odbierał tego jako coś przesadnie złego. W końcu nigdy tak na prawdę nie zaznał z jego strony krzywdy, a do innych sytuacji zdążył przywyknąć. Już otwierał pysk, kiedy Zawilec no stąd nie zowąd zaczął odchodzić. - Zaczekaj. -Zawołał, nie otrzymując odpowiedzi. Już miał ruszać za kocurem, gdy jednak zatrzymał się. Przeszło mu przez myśl, że Zawilec potrzebuje teraz chwili dla siebie, w końcu dziwnie się dzisiaj zachowywał, pójście za nim mogłoby być conajmniej samolubne.- Zobaczymy się w obozie, dobrze? -Zawołał za nim starając się brzmieć pogonie. Owszem, tak to sobie tłumaczył, ale najwyraźniej sam również był tchórzem, który nie zrobi niczego, jeśli nie dostanie uprzedniego pozwolenia.
//Zt!
Księżyce: 128 Mistrz: To takie coś jest? Płeć: kotka Matka: Okoniowy Ogon[NPC] Ojciec: Gilowe Gardło[NPC] Partner: Bros before hoes
Brudna Stopa wyrosła...Z patyka na jeszcze większy patyk i tak ustało. Wysoka jak brzózka, o długich nogach, starsza kocica szczyci się szorstką, lekko zmierzchwioną, krótką sierścią. Długi ogon, jak i czysto orientalny, w kształcie klina pysk zyskuje na uroku dzięki białym, chaotycznym wąsiskom i złotym, bursztynowym oczom w kształcie migdału. Szata kotki szczyci się kolorem kasztanowym, o ciemniejszych akcentach i prążkach o słabym kontraście - bez krzty bieli czy czegokolwiek innego.
Główną cechą koteczki są także jej duże, szpiczaste uszyska, pochodzące od jej orientalnym budowy.
Zwinna jest beztroską i zabawną kotką,często też buja w obłokach, bywa dumna i pełna siebie. Głośna i pełna śmiechu, jest łatwo rozbawiona i bardzo impulsywna. Jest źle wychowana, niepodporządkowana i trochę leniwa; w dużym stopniu szkodzi, ale stara się dobrze dla wszystkich i jest chętna do pomocy.
Kotka jest jednak trochę niechętna kiedy chodzi o rozmowe z kociętami w jej wieku. Można by nawet rzec że jest nieśmiała.
Bzycząca Łapa(KC), Porzeczkowa Pestka(KC)
[CW: opis śmierci]
Smak słodkiej wody z jeziorka, a zapach glonów były jakże znajome Brudnej Stopie. Szum nad taflą wody przypominał jej o jej pierwszych ucieczkach.
Owsiana Łapa, którego poznała w wysokiej trawie Klanu Wichru.
Dziwna Pieszczoszka, która osądzała klany o porwanie jej młodych.
Ringo, która pokazała jej, że świat nie kończy się tu, na terenach mokrej, lecz rodzinnej rzeki.
Ile razy nie przekroczyła owych granic, otoczonych wodą, by uciec, by zajść, by wejść komuś w drogę? By nie popsuć komuś dobrego humoru?
Zachodzące Światło. Tygrys. Czerwona Gwiazda. Czarny Bez. Gilowe Gardło, którego nie przyjmowała jako ojca, gdzie owa nienawiść nigdy nie poszła w zapomniane.
Te imiona parły się na język.
Przeglądając swoją szarawą urode w tafli wody, w oddali staruszka dostrzega młodzika, o futrze czarno-białym, niepodobnym jakże do futra swej pręgowanej matki - Czereśniowej Gałązki. Jak za to młodzik się zwał? Czy aby nie Sroczy Ogon? Chociaż, cofnij, tego milusińskiego nie widziała całe wieki! Ciekawe czy Łabądek coś o tym wiedział.
Ciekawość Brudnej Stopy wzięła w górę, a jej stare łapy wskoczyły zwinnym krokiem na kamyczek, raz na jeden, raz na drugi. Nawet jakiś śliski się trafił, lecz ha! Nie tym razem!
Oddech staruszki był triumfalny, lecz krótki. Brała głębokie wdechy, a gdy była pewna dystansu - skoczyła, by skrócić dystans do drugiego brzegu, by jak zawsze być tą szybszą formą życia.
Naturą rzeczy, kamień był śliskim, a w rezultacie staruszka biła się kończynami, by zostać na mokrym kamieniu. Ruroh!
Pazury staruszki wysunęły się, a pod wpływem emocji, czekoladka zaryła nimi mocno i ostro i skałkę.
Nie było jednak za co się złapać - gdyż mokry minerał nie suchym drzewem i korą(do których i tak by nie doskoczyła), a wzrok staruszki przyciemniony został, następnie bąbelkami wody w obrazie zastąpiony, gdy jej kończyny miotały się w szybkim nurcie.
Deszczowa bryza w powietrzu nie pomagała, dorzucała tylko chłodu do sytuacji czekoladowej.
Staruszka trzymała łep nad taflą, uśmiechając, mówiąc sobie, że czego by nie zrobiła, uda jej się z tego wybrnąć, jak zawsze!. Tak było, dopóki gorsza siła, a raczej jej brak z powodu wieku sprawił, że uderzyła bokiem o twardy korzeń ukryty pod wodą.
Oddech opuścił staruszkę, gdy nurt rwał z pomocą wichrów jesiennych, a jej płuco jakby uśpionym zostało na boku wcześniej walniętym.
Nim czekoladowa koteczka zdąrzyła zareagować - głowa którą tak trzymała nad taflą uderzyła w korzeń nad wodą, splątany wraz z całą resztą.
Jej łepetyna trafiła pod wodę, a stareńcza siła, której już i tak było mało, opuściła kościstą formę dymnej. Ciało wzdrygnęło się pod wodą, wyzionując ostatniego ducha, czerwoną strugą z nosa.
Jej łapy ostatni raz zadrgały, lecz koteczka w odmętach ciemnych, zimnych, o zawijanych kolumnach z korzeni poczuła się jakby owe odnóża roślin zawijały się na jej płucach.
Przytulas? Brudna Stopa nie wiedziała, lecz jej złote oczy zamknęły się, a sama staruszka nie czuła już chłodu.
Poczuła ciepło otulające jej ciało. Wyczuła znajomy zapach liliowo-kremowego futerka.
Bez bólu, bez starości, bez ciężaru.
Świetlik.
Jak światełko w tunelu, do którego trafiła staruszka, dymna podążyła.
Na wybrzeżu, ciało Brudnej Stopy wypłynęło na powierzchnię, osadzając się na piachu rzecznym. Pusty, szary wzrok był zamknięty, a sama czekoladka leżała już uśmiechnięta.
Po raz ostatni.
budowa europejska, smukła, przeciętny wzrost, krótka czarna sierść z bielą na łapach, pysku, szyi, brzuchu i czubku ogona. Po wybarwieniu prawe oko niebieskie, a lewe złote
melancholijny, spokojny, chłodny || Las nie jest jak typowe kocię. Można porównać go do lasu iglastego z pustą przestrzenią między pniami, pokrytą jedynie mchem i z wysokimi sosnami skrzypiącymi na wietrze. Spokojny i melancholijny niczym stare omszałe sosny, chłodny i osamotniony jak nagie pnie, obserwujący jak korony drzew, przepełniony myślami będącymi jak ciche szepty wiatru i głębokimi jak zimne jaskinie. Ciekawią go tajemnice otaczającego świata, natury, lecz nie uczucia, których nie rozumie. Chciałby poznać budowę, znaczenie i pochodzenia wszystkiego co materialne bądź nie, w tym Gwiezdnego Klanu.
Mglista Łapa tego dnia wybrał się nad rzekę, by kontynuować swoje badania. W trakcie upałów poziom wody obniżył się znacząco, dzięki czemu łatwiej mógł podglądać życie mieszkańców rzeki, jednakże teraz koryto powoli wracało do poprzedniego stanu przez powracające deszcze i terminator postanowił poświęcić każdą chwilę na obserwacjach, częściowo zaniedbując trening, nim stanie się to mocno utrudnione.
W pewnym momencie ryby uciekły, chowając się poza zasięgiem jego wzroku i kocur uniósł łeb, by poszukać elementu, który wypłoszył obiekty badań. Dostrzegł staruszkę, która niezgrabnie skakała po kamieniach, kierując się w jego stronę. Syknął cicho pod nosem, podrygując powoli czubkiem ogona. Żebyś wpadła do tej wody za przeszkadzanie. Pomyślał, krzywiąc się wewnątrz, choć jego pyszczek pozostał obojętny.
Nagle kotka zachwiała się, poślizgnęła i faktycznie wpadła do rzeki, wywołując zdziwienie u kocura. Ten jednak nie zareagował, spokojnie przyglądając się walce staruszki. Może powinien jej pomóc? Nie, po co. W końcu była jedynie starym kotem, który jedynie stanowił obciążenie dla klanu. Zamiast ruszenia na ratunek, Las uznał, że wyciągnie z tego doświadczenia jak najwięcej i z zainteresowaniem przyglądał się, jak brązowe cielsko w walce obijało się co rusz o jakieś przeszkody, a głowa wynurzała się, by po chwili ponownie wpaść pod wodę. W pewnym momencie coś się zmieniło. Staruszka uniosła się spokojnie na powierzchni grzbietem do góry, nie poruszała się, spokojnie dryfowała, a obok wypłynęła drobna smuga krwi. Mglista Łapa zmrużył oczy i zaczął iść wzdłuż brzegu, by odległość między nim a współklanowiczką nie zwiększyła się jeszcze bardziej.
Gdy ta wreszcie zatrzymała się na piaszczystej małej plaży, kocur z gracją przeskoczył po kamieniach na drugą stronę i podszedł do niej. Nie żyła. Syn Czereśniowej Gałązki uniósł łeb i rozejrzał się, ale nie dostrzegł nikogo. Westchnął, a następnie złapał truchło za kark i wciągnął wyżej, by przypadkiem woda znowu nie porwała ciała, po czym odwrócił się i ruszył w stronę obozu, zostawiając za sobą nieruchomą kupę futra. Musiał znaleźć Śnieżny Płatek.
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Głębinowy Minóg opuszcza bladym świtem obóz. Towarzyszy mu poczucie misji złowienia paru świeżych rybek dla kociąt. Jakich kociąt? W sumie nie jest do końca pewny czyj miot teraz okupuje Chruśniak, ale zawsze są jakieś zgłodniałe kocięta, którym należy przedstawić tradycyjny Rzeczny przysmak. Im świeższy, tym lepszy, bo wiadomo, że jak zjedzą taką zleżałą rybę to powiedzą, że wczorajszy królik to był lepszy. I co wtedy, przeniosą do Wichru? Niedoczekanie.
Dlatego szylkret zamierza zdążyć jeszcze przed śniadaniem. Wskakuje na zatopione korzenie i przez krótki moment szuka sobie na nich dobrego miejsca. To znaczy takiego, z którego nie będzie rzucać cienia na wodę. Zanurza koniec postrzępionego ogona w formie przynęty i czeka nieruchomo aż coś podpłynie.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Racja, racja, przeprowadzka kociąt do wichru stanowiła ogromny klanowy problem, który trzeba było zwalczać... Więc złowienie paru świetnych rybek to dobry pomysł. Może mistrzyni się jeszcze na jakąś załapie, hm?
A skoro o mistrzyni mowa, cóż to takiego płynęło w stronę łapki szylkreta? Srebrne ciało, rude płetwy... Chociaż jeśli kocur się znał na rybach to mógł przejrzeć oszustwo piszczka i zorientować się, że to nie legendarna Płotka tylko po prostu wzdręga. Tak czy siak, rybka podpłynęła jeszcze bliżej iii skubnęła palec!
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Jak na Rzeczniaka z krwi i kości przystało, Głębinowy Minóg rozpoznaje rybki nawet przez sen! Znaczy czasem mu się śnią i wie wówczas, że ma do czynienia ze szczupakiem. Tak na jawie to jest nieco... trudniej. Płetwy, ogon, tułów, jaka ryba jest każdy widzi. Gdy już leży martwa na stosie, można pokusić się o jej identyfikację. Ale gdy tak pływają to tu, to tam?? Aż tak dobrego oka to szylkret nie ma.
Ale gdy srebrno-ruda rybka zaczyna się zbliżać w jego stronę, Minóg aż wstrzymuje oddech by przypadkiem nawet taki ruch nie zdradził jego obecności! Stara się również nie nachylać nad taflą by nie ostrzec piszczki i w chwili, gdy ta chwyta za kłaczki na palcu... hyc! Próbuje ją wyrzucić w powietrze jednym ruchem łapy. I pazurami chwycić z obu stron nim mu się wymknie pod wodę.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
No i jak na rzeczniaka przystało, to jak wyłowił rybę, było iście majestatyczne. Wstrzymany oddech może stanowił lekką przesadę, ale może to dzięki niemu się udało? Rybka podpłynęła, w jednej sekundzie była pod wodą, a w drugiej już między łapami szylkreta. Kropelki wody błyszczały w słońcu a rozczochrane kłaki wirowały w ruchu. Rybka próbowała się wyrwać, jednak nie miała szans. Po chwili po prostu poddała się i padła.
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Rybka wpada prosto w Minogową pułapkę, wyśmienicie. I wydaje mu się dość... wystarczająca by kocięta poznały dzięki niej Rzeczny przysmak. I go pokochały oczywiście. Przysmak, nie Minoga. Bo on to robi dla idei, a nie własnych korzyści!! Stąd decyzja by zawrócić z pojedynczą rybką do obozu jak najprędzej, nim kocięta chwycą za jakiegoś wróbla czy innego kreta. A jak będą zachwycone to wróci i wyłowi więcej.
Oj tak, ma się ten mózg.
z.t <3
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 56 Mistrz: Nocny Szkwał Płeć: kotka Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: - Trwałe urazy: -
duża, czarna dymna ruda szylkretka z bielą na mniej niż połowie ciała, długim futrem i pomarańczowymi oczami
Trochę się zmieniła od swoich kocięcych czasów ale i część jej cech pozostała. Na pewno w dalszym ciągu jest zuchwała, ambitna i temperamentna, ale nabrała również odrobinę ogłady w swoim zachowaniu wynikającej z nabrania pewności siebie podczas samotnego życia. Poza Klanem musiała sama o siebie dbać i nie mogła liczyć na kogokolwiek poza sobą samą, co wpłynęło na jej postrzeganie rzeczywistości i stosunek do samej siebie jak i innych. Nabrała nieufności do intencji innych kotów, ale z drugiej strony jeszcze bardziej czuje potrzebę realizowania swoich ambicji i stawiania na swoim. Ma problemy z chodzeniem na kompromisy oraz empatycznym spojrzeniem na drugiego kota. Tak jak jest wymagająca wobec siebie tak i jest wymagająca wobec innych, krytycznie ich oceniając. Ceni sobie siłę i pozycję, nawet ona jest w stanie wykrzesać w sobie szacunek do kogoś, jeśli uzna go za wartościowego. Ewidentnie nie jest już narwanym kociakiem, chociaż dalej łatwo się irytuje i nosi w sercu dużo złości na otaczający ją świat i to, jak wygląda jej życie, gdyż zdecydowanie nie jest takie, jakie by chciała. Mówi co myśli, nie owija w bawełnę i nie zależy jej na tym by inni ją lubili. Bratek totalnie nie potrafi kłamać lub udawać, zawsze jest całkowicie szczera i łatwo ją rozgryźć gdyż nigdy nie ukrywa swoich emocji albo myśli - wystarczy ją obserwować a od razu można określić co czuje albo co w jej głowie siedzi. Nie boi się nikogo ani niczego, ma świadomość swojej wielkości i siły i mało co robi na niej jakiekolwiek widoczne wrażenie. Nie jest najlepsza w wyłapywaniu aluzji, dlatego trzeba być z nią bezpośrednim, gdyż jej prostolinijność może łatwo doprowadzić do nieporozumień.
Nie jest jednak mściwa i nie nosi w sercu długo urazy. Lubi rozmawiać z innymi i do bliskich podchodzi w sposób serdeczny i opiekuńczy, chociaż w dalszym ciągu jest boleśnie szczera i łatwo się irytuje. Miewa problemy z wpasowaniem się i ma trudność z nawiązywaniem bliskich, głębokich relacji, co ją czasem trochę kole, ale niełatwo jest jej znaleźć kłodę we własnym oku i nie rozumie, że problem często leży po jej stronie a nie innych.
Łyskająca Łapa, Okoniowa Łapa [KRz], Czerń [KC]
~#~
Omówiły się z Rdzą koło momentu szczytowania słońca przy wyjściu z obozu na swój spacer. W gruncie rzeczy to Bratek była całkiem zadowolona z obrotu spraw, Wiewiórcza Łapa wydawała się być kotką otwartą z ciekawą historią, a i była w podobnym jej wieku, co dodatkowo działało dla niej pochlebnie. Nie, żeby Bratkowe Wzgórze miała problem z nawiązywaniem znajomości z kotami dużo młodszymi lub dużo starszymi od siebie, ale jednak koleżanka z podobnym wachlarzem doświadczeń życiowych w podobnym sobie wieku była czymś, co każdy powinien mieć. No i chętnie przejdzie się po terenach, by sobie je dodatkowo utrwalić. Co prawda wróciła do Klanu kilka księżyców temu, ale nie znaczyło to, że zna już każdy krzak i każdy kamień na terenie Klanu Rzeki.
Usiadła zatem w oczekiwaniu na córkę przywódcy.
//Rdza
They talk about[ME], I forget to l i s t e n At least I get therecognition
Heavyweight, I pull up on you with the [REPETITION] You in the pit, it's << n o t>>no exhibition [OH! ]they big mad, I'm the big boss Talka big game,take a big loss
[Growin' up, I wastheproblemthatthey didn'tS O L V E ]
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
A jak się umówiły, no to oczywiste, że nie wystawi nowej koleżanki, ot tak. Wyszła z obozu troszkę wcześniej, ale i tak pojawiła się później od wojowniczki na miejscu, która już siedziała w umówionym miejscu.
- Bratek!! - wykrzyknęła od razu, prawdopodobnie strasząc od razu pobliską zwierzynę. Wesołymi skokami zmierzała w stronę szylkretki, aż finalnie przystanęła obok niej.
- Znaczy, przepraszam, Bratkowe Wzgórze - powiedziała, nagle okropnie poważnie. Finalnie uśmiechnęła się do kotki, no bo to przecież był tylko żart z jej strony. - Hehe, jak było na nocnym czuwaniu?
Księżyce: 56 Mistrz: Nocny Szkwał Płeć: kotka Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: - Trwałe urazy: -
duża, czarna dymna ruda szylkretka z bielą na mniej niż połowie ciała, długim futrem i pomarańczowymi oczami
Trochę się zmieniła od swoich kocięcych czasów ale i część jej cech pozostała. Na pewno w dalszym ciągu jest zuchwała, ambitna i temperamentna, ale nabrała również odrobinę ogłady w swoim zachowaniu wynikającej z nabrania pewności siebie podczas samotnego życia. Poza Klanem musiała sama o siebie dbać i nie mogła liczyć na kogokolwiek poza sobą samą, co wpłynęło na jej postrzeganie rzeczywistości i stosunek do samej siebie jak i innych. Nabrała nieufności do intencji innych kotów, ale z drugiej strony jeszcze bardziej czuje potrzebę realizowania swoich ambicji i stawiania na swoim. Ma problemy z chodzeniem na kompromisy oraz empatycznym spojrzeniem na drugiego kota. Tak jak jest wymagająca wobec siebie tak i jest wymagająca wobec innych, krytycznie ich oceniając. Ceni sobie siłę i pozycję, nawet ona jest w stanie wykrzesać w sobie szacunek do kogoś, jeśli uzna go za wartościowego. Ewidentnie nie jest już narwanym kociakiem, chociaż dalej łatwo się irytuje i nosi w sercu dużo złości na otaczający ją świat i to, jak wygląda jej życie, gdyż zdecydowanie nie jest takie, jakie by chciała. Mówi co myśli, nie owija w bawełnę i nie zależy jej na tym by inni ją lubili. Bratek totalnie nie potrafi kłamać lub udawać, zawsze jest całkowicie szczera i łatwo ją rozgryźć gdyż nigdy nie ukrywa swoich emocji albo myśli - wystarczy ją obserwować a od razu można określić co czuje albo co w jej głowie siedzi. Nie boi się nikogo ani niczego, ma świadomość swojej wielkości i siły i mało co robi na niej jakiekolwiek widoczne wrażenie. Nie jest najlepsza w wyłapywaniu aluzji, dlatego trzeba być z nią bezpośrednim, gdyż jej prostolinijność może łatwo doprowadzić do nieporozumień.
Nie jest jednak mściwa i nie nosi w sercu długo urazy. Lubi rozmawiać z innymi i do bliskich podchodzi w sposób serdeczny i opiekuńczy, chociaż w dalszym ciągu jest boleśnie szczera i łatwo się irytuje. Miewa problemy z wpasowaniem się i ma trudność z nawiązywaniem bliskich, głębokich relacji, co ją czasem trochę kole, ale niełatwo jest jej znaleźć kłodę we własnym oku i nie rozumie, że problem często leży po jej stronie a nie innych.
Łyskająca Łapa, Okoniowa Łapa [KRz], Czerń [KC]
Kiwnęła głową na powitanie Rdzy. xxx - Możesz mówić mi Bratek - odpowiedziała rozbawiona. Gdyby to był jakiś młody terminator, pewnie by tego nie powiedziała, ale przy kocicy praktycznie w jej wieku, która nie była wojownikiem tylko ze względu na to, ze dołączyła do Klanu tak jak Bratek, później, to czy mówi do niej Bratkowe Wzgórze czy Bratek nie robiło jej jakiejś wielkiej różnicy.
Nie to, ze Bratek nie miała poczucia humoru, ale nie bardzo radziła sobie z odczytywaniem intencji innych i większość zreczy brała na dosłownie, niestety. Nie była za bardzo nauczona zluzować pośladów, nie była nauczona żartów, nikt jej również nie nauczył zasad interakcji z innymi kotami, dlatego, o ile generalnie dobrze radziła sobie w rozmowach, to jednak łapanie żartów i wyłapywanie aluzji było dla niej ciężkie. xxx - To gdzie idziemy? Noc pokazał mi w gruncie rzeczy większość terenów podczas treningu, ale nie znam ich jeszcze jakoś genialnie i bezbłędnie.
They talk about[ME], I forget to l i s t e n At least I get therecognition
Heavyweight, I pull up on you with the [REPETITION] You in the pit, it's << n o t>>no exhibition [OH! ]they big mad, I'm the big boss Talka big game,take a big loss
[Growin' up, I wastheproblemthatthey didn'tS O L V E ]
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Drgnęła wibrysami wesoło na słowa szylkretowej kotki, po czym skinęła jej łbem. Będzie więc mówić Bratek! Chociaż Bratkowe Wzgórze to było naprawdę przecudowne imię. Jej się podobało, naprawdę. Miała nadzieję, że tata nada jej też jakieś ładne imię, bardzo tego pragnęła. A jak nie to, uhh... pójdzie ze skargą. Chociaż chyba też już miała pomysł, jakby się chciała nazywać jako wojownik.
Rdzawa Wiewiórka!
Idealnie przecież to łączyło jej imię samotnika z tym Klanowym.
- No to prowadź ty, w nieznane! - zawołała wesoło, skacząc do przodu i kiwając głową na Bratek, aby zaczęła iść. Spacerek, ze świeżym powietrzem. Yum. - To opowiadaj, co widziałaś? Jak cię nie było w Klanie!