Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Roślina. Być może medykament. Zebrała całą roślinę (łącznie z korzeniami), nie mając pewności która z części może mieć korzystne właściwości.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Zbiory nie były owocne. Już po zebraniu rośliny spostrzegła, że jej najbardziej dorodny liść jest przegniły.
+6 MedEXP Tundra: S: 15 | Zr: 19 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 79/90| W: 42/50
rana 0 stopnia: wyrwane włoski z głowy, nie krwawi
rana 0 stopnia: wyrwane futro z łapy, nie krwawi
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Zaklęła brzydko na głos, kiedy uświadomiła sobie, że zupełnie nic nie udało jej się zebrać. Dwie lewe łapy ma, czy jak? Zmarszczyła jeszcze brwi, wpatrując się w zupełnie bezużyteczne rośliny i ruszyła na dalsze polowanie.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Wtedy wypadki potoczyły się błyskawicznie.
Tundra usłyszała tylko chrobot, a potem nagle spośród traw wypadł jak bomba borsuk. Nie miała szans go uniknąć i obronić się przed ciosem, którym przeciwnik rozorał jej bok.
Tundra: S: 15 | Zr: 19 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 79 - 20 = 59/90| W: 42/50
rana 0 stopnia: wyrwane włoski z głowy, nie krwawi
rana 0 stopnia: wyrwane futro z łapy, nie krwawi
rana 2 stopnia: głębokie rozcięcia na boku, krwawią, -3HP w następnej turze i po -2HP do końca walki
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Z Roziskrzoną Nocą sprawa wyglądała tak, że gdy nawarstwiały jej się problemy we własnym życiu, z uporem godnym maniaka szukała okazji do naprawia cudzych żyć. Zwykle nie zapuszczała się w odległe wycieczki od Wichrowych terenów, ani tym bardziej na drugą stronę Grzmiącej Ścieżki, jednak tym razem prowadził ją szósty zmysł czy wręcz imperatyw forumkowy. A w jaki sposób znalazła się w tym konkretnym punkcie na mapie? W dużym skrócie – natrafiła na oznaczone granice, przeżyła szok, postanowiła zbadać sprawę jako że żaden Płomyk nie robił jej za głos rozsądku, wdrapała się na niewielki pagórek, a gdy rozglądała się po okolicy błysnęły jej dwa futra, borsucze i kocie. Nie byłaby sobą, gdyby w tym momencie uznała, że w sumie to widziała dziś wystarczająco wiele i zawróciła do domu, więc zamiast tego ruszyła na pomoc nieznajomej. Klasyczna Iskra.
Kolejnymi susami zmniejszała odległość dzielącą ją od borsuka, a gdy znalazła się już wystarczająco blisko, odbiła się mocno od gruntu z zamiarem wylądowania na grzbiecie drapieżnika i wgryzienia się w jego kark.
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Ta. Poszła gdzie indziej. Tam, gdzie jeszcze nie tak dawno temu ją i Tundrę prawie zeżarł lis.
A teraz to samą Tundrę i jakiegoś obcego kota który wyskoczył jak Filip z konopi miał zeżreć borsuk. Tyle Tsunami zobaczyła gdy, zdenerwowana i sfrustrowana po tym, jak nie udało jej się złapać wrony, ruszyła ku swoim ukochanym Zajęczym Trawom. Ona tam miała nieco więcej szczęścia, ale, jak widać, Tundra go nie miała wcale.
Borsuk. I jej matka. Jej matka która krwawiła.
Tsunami nie myśląc nad niczym, bo i po co myśleć, skoro można rwać drapieżniki na kawałki - rzuciła się pędem ku borsukowi. Obcy kot skakał mu na grzbiet, więc jej zostało celowanie w borsuczą mordę, z nadzieją na rozoranie mu oczu pazurami i oślepienie.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Sekwoja akurat była w okolicy. Miała wyjść na dłuższy spacer, odpocząć od frajerów z jej stada gdy usłyszała odgłosy szarpaniny. Z racji że żadna dobra bitka na terenach Nowego Świtu nie powinna jej omijać, to rzuciła się biegiem w tamtą stronę. To co zobaczyła sprawiło że była wściekła. Mogła na chwile zignorować że jakaś przybłęda, pałęta się na ich terenach, bo miała większy problem stety, niestety. Borsuk i ranna Tundra. Gdy tylko zobaczyła matkę, miała ochotę rozszarpać drapieżnika na strzępy. Nie mogła pozwolić by jakaś paskudna bezkarnie atakowała jej rodzinę. Szybko ruszyła do pomocy, zanim ktoś ją uprzedzi. Dużo nie myśleć rzuciła się mendzie do gardła, bo nad czym się tu zastanawiać.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Opoka krzyknęła. Nie, można powiedzieć, że nawet wrzasnęła. Zaskoczona, przestraszona i cierpiąca. Znikąd zjawiła się przy jej góra mięsa, futra i pazurów, dokładnie w tym samym momencie poczuła trudny do opisania ból ale był on i tak osłabiony przez adrenalinę, która została natychmiast wtłoczona do jej żył.
Najwyraźniej jej krzyk sprowadził pomoc, dookoła bardzo szybko zaroiło się od kotów. Była świadoma obecności dwóch, może trzech. Jednego nie była pewna, jako że zupełnie go nie rozpoznała. Później będzie czas na podziękowania i rozpoznawanie nowoświtowców, teraz musiała skupić się na próbach przetrwania. Spróbowała skoczyć w jego stronę i wbić się zębami w wrażliwy tył uda, mniej więcej pod kolanem.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Bądź błogosławiona, nieświadomości Tundry. Bądź błogosławiona.
Cóż z tego, że atak Sekwoi nie udał się zupełnie. Cóż z tego, że Roziskrzona Noc wskoczyła na jego grzbiet i wyrwała mu kłami płat skóry. Cóż z tego, że ty sama poczułaś jego juchę wdzierającą się między twoje zęby. Cóż z tego wszystkiego.
Bo oto borsuk na oślep, w głupim, ślepym odruchu, bez zastanowienia, jeżeli borsuki potrafią się zastanawiać, spróbował sparować cios Tsunami, twojej córki, potężnym uderzeniem łapy. Pazury ledwie go drasnęły, a jej ciało, malutkie w porównaniu z jego ogromem, poleciało gdzieś na bok, w zamierającą przed Porą Nagich Liści trawę. Trzask kości poniósł się po trawiastym pustkowiu, krótki, rozpaczliwy, jak krzyk. Borsuk nie zajmował się już nią dłużej, zamiast tego skupił się na Iskrze i przeorał jej bok pazurami tak głęboko, że zaczęło się jej robić ciemno przed oczyma.
Tymczasem Tsunami leżała bezwładnie, z rozrzuconymi na boki kończynami, z głową bezwładnie opadłą w rozpościerającą się wokół niej kałużę juchy. Świadomość opuszczała ją szybko. Życie powoli nikło i wreszcie zaczerpnęła powietrza po raz ostatni. Wraz z tym umykającym oddechem uciekło z jej gasnącej świadomości wszystko, co mogła zatrzymać z tego świata, z którego wyrwano ją zbyt szybko, zbyt brutalnie, zbyt gwałtownie: wspomnienie o swojej rodzinie i wszystkich bliskich sobie kotach, pamięć o słońcu na skórze, wietrze w futrze i gwiazdach na niebie, myśl o polowaniach, miłości, snach, żabach, jaszczurkach i kamieniach. Umknęło wszystko, co łączyło ją z życiem, bo nic z tego świata nie mogła zabrać ze sobą w wieczność, wszystko umknęło, zastąpione przez ciemność - i to był właśnie koniec.
czemu cieniu odjeżdżasz ręce złamawszy na pancerz Tundra: S: 15 | Zr: 19 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 59 - 3 = 56/90| W: 42 - 3 = 39/50
rana 0 stopnia: wyrwane włoski z głowy, nie krwawi
rana 0 stopnia: wyrwane futro z łapy, nie krwawi
rana 2 stopnia: głębokie rozcięcia na boku, krwawią, -3HP w następnej turze i po -2HP do końca walki
Roziskrzona Noc: S: 14 | Zr: 16 | Sz: 11 | Zm: 13 | HP: 85 - 27 = 58/85 | W: 65 - 3 = 62/65
rana stopnia 2: krwawiące rany na boku, -3HP w następnej turze, po -2HP do końca walki
Borsuk: S: 25 | Zr: 8 (12) | Sz: 3 (7) | Zm: 8 | HP: 90 - 15 - 12 - 6 - 1 = 56/90 | W: 58 - 2 - 3 = 53/60
rana stopnia 0: zadrapanie na łapie
rana stopnia 1: krwawiąca rana na udzie, -1HP do końca walki
rana stopnia 2: krwawiąca rana na karku, -3HP w następnej turze i po -2HP do końca walki
ze względu na decyzję gracza o śmierci Tsunami, nie wykonałom rzutów na atak na ślepo i postanowiłom go od razu przypisać jako padający na Tsunami.
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Po śmierci nic nie ma. Umierasz i to koniec.
Łapa borsuka świsnęła jej przed oczyma nagle, absolutnie znikąd; nie miała pojęcia, co się dzieje, dopóki nie było za późno aby cokolwiek zrobić. Dopóki nie było za późno na jakąkolwiek reakcję. Borsuk w dzikim szale nie chciał najwyraźniej dać jej czasu na reakcję. Poczuła tylko jak sztywnieją jej mięśnie, jak całe jej potargane, wykręcone ciało przeszywa ból. Ból, tak intensywny a jednak, przez szok który odczuwała, tak... odległy.
Tsunami runęła o ziemię z trzaskiem i nie mogła już się ruszyć.
I jedyne, co wiedziała, że czuje, to to samo co czuła księżyce temu. Czuła, że tonie. Czuła, że woda, nie, krew, zalewa jej pysk i dusi ją, odbiera świadomość. Czuła, jak zaciska jej się gardło, czuła, jak mięśnie chcą rwać się do przodu, dalej, ponad powierzchnię wody, ale jej ilość w pysku u płucach osłabia ją z każdą kolejną chwilą. Że się poddaje. Że nie da rady dłużej utrzymać głowy na powierzchnią.
Że nie da rady dłużej utrzymać się resztek świadomości.
Wzrok miała rozbiegany, oddechy brała drżąco, niemal haustami, bulgocząc przy każdym przez ilość posoki zbierającą się w jej pysku, sączącą się na wyschłą trawę. Nie ruszała się, to tylko mięśnie drgały w spazmach. Pyskiem ruszała niby ryba wyciągnięta na brzeg.
Raniuszek. Jej dzieci. Sekwoja. Pokrzywa. Tundra. Pyski znajomych kotów migotały jej przed oczyma, sylwetki, ciemne, jak reszta świata.
- Ma - zająknęła się chrapliwie, niewyraźnie. Czuła tylko jak krew wypływa jej z pyska i nozdrzy. Nie potrafiła już wziąć oddechu. - Mamo - wydusiła z siebie jednak, mimo trudu jaki jej to sprawiło. Tonęła. Drugi raz otarła się o śmierć.
Tym razem jednak Tundra nie zdołała przybyć jej na pomoc i wyciągnąć z paszczy śmierci. Tym razem Tsunami została wciągnięta przez burzliwą wodę, pod powierzchnię. Tym razem nie dusiła się brudną, zimną wodą, a własną, wciąż ciepłą krwią.
Po brudnym policzku spłynęła tylko jedna łza, gdy Tsunami odetchnęła po raz ostatni. Utopiona, nie nabierając już kolejnego wdechu.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Czy to opatrzność Gwiezdnych, czy zwykły przypadek losu - Kos na całe szczęście była w okolicy. Podchodziła właśnie nornicę, kiedy doszły ją odległe wrzaski i borsuczy ryk. Serce zaczęło bić jej szybciej i nim zdążyła się zorientować, już biegła w kierunku odgłosów. Z każdym kolejnym susem coraz mocniej uderzał w jej nozdrza borsuczy odór, nie mówiąc o zaostrzającym się zapach krwi. Nie jest dobrze.
- BIEGNĘ! - wydarła się najgłośniej jak umiała, chcąc zawiadomić walczące koty o nadchodzącej odsieczy. Z sercem bijącym szybciej niż własne kroki wpadła na Zajęcze Trawy.
Najpierw borsuk - nie tracąc rozpędu, odbija się od podłoża tylnymi łapami i z całej siły chce rozorać borsuczy brzuch pazurami. Ma przygotowane również kły, żeby zadać mocniejsze obrażenia. Muszą go wykończyć jak najszybciej.
Skupiła się głównie na walce, nie na sytuacji. Wyczuwała obcy zapach jakiegoś wichrzaka, Tundrę, Sekwoję i Tsunami... Od niej bił najmocniejszy odór krwi. Na razie jednak nie mogła się na tym skupić. Pozostawało jej mieć nadzieję, że kocica po prostu straciła przytomność, a ten dziwnie znajomy wichrzak i Tundra będą w stanie walczyć ze zranionymi bokami.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Udało jej się doskoczyć do borsuczego karku i wyrwać płat skóry, chociaż właściwą celebrację tego sukcesu zostawiła na później – bo świętować to będą jak to bydle padnie. Teraz zresztą działo się zbyt wiele na raz by na dłużej zatrzymywać się przy jednej myśli. Zaraz spadła z grzbietu przeciwnika, a ten przywalił z impetem w szylkretkę, która pojawiła się chwilę temu. Roziskrzona Noc skrzywiła się wyraźnie, gdy do ciemnych uszu dotarł trzask w momencie, gdy kotka zderzyła się z glebą. To nie mogło dobrze wróżyć. Ale i nad tym nie miała okazji się dłużej zastanowić, bo zaraz borsuk sobie o niej przypomniał i przeorał jej bok nim zdążyła uskoczyć poza zasięg jego pazurów. Paroksyzm bólu ugiął pod burą wojowniczką łapy, jednak udało jej się na nich ustać. Głębokie szramy paliły, a Iskra bała się odwrócić łeb by ocenić jak źle było. W skali bólu – mogła już sobie rezerwować miejsce na Srebrnej Skórce koło matki, albo w Ciemnym Lesie w pobliżu ojca, w zależności od tego gdzie by ją chcieli.
Nigdzie się jednak nie wybierała. Zacisnęła zęby, gdy zalała ją kolejna fala bólu przy najbliższym ruchu. Lepiej było nie ryzykować kolejnym skokiem na grzbiet w tym stanie, nie teraz. Zobaczyła kątem oka pojawienie się nowego kota i gdyby miała chociaż dwa uderzenia serca do namysłu, doszłaby do wniosku, że kojarzyła to szylkretowe futerko. Na przekopywanie zakamarków pamięci nie było jednak teraz czasu, więc gdy zobaczyła błysk czerwieni na udzie przeciwnika, rzuciła się w stronę zranionej kończyny, chcąc pazurami pogłębić ranę zadaną wcześniej przez... sama nie wiedziała kogo, ale to było jedno z ostatnich zmartwień teraz.
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
You know it’s your blood that I bleed.
Głuche uderzenie Tsunami o ziemię odbijało się echem o wnętrze jej głowy, kilka razy. Nie wiedziała, czy kiedykolwiek uda jej się pozbyć wspomnienia tego dźwięku z pamięci. Zadrżała, tylko przez chwilę niedowierzając w to, co przed chwilą się stało. Głos kotki, wypowiadająca jedno, krótkie słowo “Mamo”. A ona nie mogła jej pomóc. Niczego tak bardzo nie pragnęła, jak zabrać jej bólu i samej go odebrać, poczuć, ulżyć jej w jakikolwiek sposób.
Oh no, there's no escape
Nie doświadczyła fazy wyparcia. Jako matka czuła, co się stało. Od razu, kiedy tylko ciało Tsunami uderzyło o ziemię, wiedziała. Musiała wiedzieć, bo jej własne serce zatrzymało się na chwilę, kiedy bezpowrotnie zamarło serce jej córki. Mgnienie oka później poczuła, że jej wnętrze zalewa gorąco, a wraz z nim wielki strach. Tundra jeszcze nigdy tak się nie bała, jak w tamtej chwili.
No matter how I try
Później przyjdzie czas na żal, krzyk i panikę, które wszystkie teraz starały się rozerwać ją od środka. Nie pozwoliła na to. Zawsze była silna i teraz też będzie. Gdzieś obok była jeszcze Sekwoja, która z pewnością na nią liczyła. Czekoladowa napięła mięśnie i wystrzeliła w stronę nasady ogona zwierzęcia i wbiła tam zęby. Szarpnęła mocno, chcąc spowodować jak największe obrażenia. Przemawiał przez nią gniew, niemal zimna furia, której ledwie udało jej się póki co uciec.
Now I'm stuck on one day
A może raczej schować na jakiś czas, bo już teraz była pewna że nie uda jej się wiecznie powstrzymywać emocji, bo już teraz poczuła poczucie winy. Wrażenie, że Tsunami zginęła przez nią. Że osierociła nie tylko swoje dzieci, ale i kocięta Raniuszka, które przecież adoptowała przez Tundrę. Przez to, że nie była wystarczająco uważna i dała się zaskoczyć borsukowi.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
And if I only could
Nawet go nie drasnęła, a co ważniejsze ten zranił jej siostrę. Zranił to mało powiedziane. Odrzucił jej ciało na długość drzewa. Usłyszała trzask kości, ale była pewna że to tylko złamanie. Słyszała jej głos, widziała jak jej klatka piersiowa dalej się porusza. Żyła. Musiała żyć. Straciła przytomność, bo już więcej się nie poruszyła. Nie dopuszczała do swojej świadomości że mogło być inaczej. Nie miała czasu dokładnie się jej przyglądać, ale była pewna że jeszcze żyła. Nie była gotowa by stracić Tsunami, więc niech ta lepiej nawet nie próbuje odchodzić. Nie zdawała sobie jednak sprawy że takie oświadczenia nic nie dadzą, a trupom już nie da się pomóc. Nikt nie jest nieśmiertelny.
I'd make a deal with God
Tundra też była ranna. Wolała tak tego nie zostawiać. Nie chciała by któraś z nich się wykrwawiła albo zrobiła sobie większą krzywdę.
- Tundra, zabierz Tsunami do obozu - wrzasnęła w stronę matki. Niech ta lepiej nawet nie struga bohaterki, bo nic dobrego im to nie da. Obie potrzebowały pomocy i jeżeli nie zamierzała tego zrobić dla samej siebie, to niech to zrobi dla swojej córki.
And I'd get him to swap our places
Nie miała jednak czasu by sprawdzić, czy matka faktycznie wykonała jej polecenia czy udaje głuchą. Byli w środku walki i jak nie chciał dziś nic stracić, to musiała się skupić. Spróbowała zaatakować po raz kolejny jeden z słabych punktów potwora. Od razu rzuciła, jej się w oczy krwawiącą rana na karku. Spróbowała, sięgnąć tam pazurami.
It's you and me
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Las płonął i róż nie można było żałować. Tsunami nie ruszała się i już nie miała się ruszyć. Jej ofiara została spełniona. Spała już najspokojniejszym ze snów i nie była świadoma tego, co działo się na Zajęczych Trawach.
Kocice, czy to wstrząśnięte widokiem śmierci Tsunami i przez to mniej zdolne do walki, czy osłabione od własnych ran i upływu krwi, nie zdołały skrzywdzić dotkliwie borsuka. Roziskrzona Noc niemal całkiem chybiła i zaledwie musnęła pazurami futro drapieżnika. Tak samo Sekwoja, spod której łap na ziemię sypnęła się nie krew, a garść włosków. Nawet bohaterska odsiecz Kos nie przyniosła wielkich rezultatów; borsuk sparował ją bez kłopotu i cisnął nią o ziemię, haratając ją po piersi pazurami. Ostatecznie tylko Tundra coś osiągnęła i zadała borsukowi dotkliwą ranę szarpaną u nasady ogona; jego ryk bólu mógł wlać w jej serce poczucie gorzkiej schadenfreude. Radość szybko ustąpiła miejsca bólowi, gdy borsuk trzasnął ją w drugi bok; rany nie były nawet w połowie tak poważne, jak poprzednie, nadal jednak sącząca się z nich krew oblekała coraz to kolejne źdźbła trawy.
Kos: S: 16 | Zr: 8 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 - 10 = 70/80 | W: 60 - 2 = 58/60
rana 1 stopnia: krwawiąca rana cięta na piersi, po -1HP od następnej tury do końca walki
Tundra: S: 11 (15) | Zr: 14 (19) | Sz: 3 (5) | Zm: 3 (5) | HP: 56 - 9 - 2 = 45/90| W: 39 - 3 = 36/50
rana 0 stopnia: wyrwane włoski z głowy, nie krwawi
rana 0 stopnia: wyrwane futro z łapy, nie krwawi
rana 2 stopnia: głębokie rozcięcia na boku, krwawią, po -2HP do końca walki
rana 1 stopnia: krwawiące rany cięte na boku, po -1HP od następnej tury do końca walki HP spadło o połowę - statystyki zostają obniżone!
Roziskrzona Noc: S: 14 | Zr: 16 | Sz: 11 | Zm: 13 | HP: 58 - 3 = 55/85 | W: 62 - 3 = 59/65
rana stopnia 2: krwawiące rany na boku, -3HP w tej turze, po -2HP do końca walki
Borsuk: S: 15 (25) | Zr: 5 (12) | Sz: 2 (7) | Zm: 2 (8) | HP: 56 - 1 - 2 - 3 - 17 - 1 - 3 = 29/90 | W: 53 - 3 - 3 = 47/60
rana stopnia 0: zadrapanie na łapie
rana stopnia 1: krwawiąca rana na udzie, -1HP do końca walki
rana stopnia 2: krwawiąca rana na karku, -3HP w tej turze i po -2HP do końca walki
rana stopnia 0: zadrapanie na grzbiecie
rana stopnia 0: wyrwane futro z uda
rana stopnia 0: wyrwane futro z karku
rana stopnia 2: krwawiąca rana szarpana u nasady ogona, -3HP w następnej turze i po -2HP do końca walki HP spadło o połowę - statystyki zostają obniżone!