Pomimo tego, jak ta z Rady niemiłosiernie się krzywiła, to wyszło. Została przyjęta. Nie było tego po niej tak bardzo widać, ale czuła niewyobrażalny spokój, że ma to wszystko za sobą. Została przyjęta, i to się liczy. Głośno i spokojnie odetchnęła. — W porządku - nie miała zamiaru się z tym sprzeczać. Ważne, że dotarła do celu. Ze spokojem podążyła za Sekwoją. Teraz spotkać się z tym... Artemem.
/ Zt??
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Aura w końcu słyszy swoje imię. Trochę to zajęło, bladorudy kot starał się nie podsłuchiwać, ale gdy w końcu usłyszał swoje imię, to lekko postawił uszy i zwrócił się ku głosowi Sekwoi. W końcu ponownie dostrzega jednego z trójki Radnych Nowego Świtu wraz z Muzą zaraz obok. Widocznie nie została przepędzona, co chyba znaczyło, że zostaje! To dobrze, dobrze...
Idzie przez jakiś czas z tyłu, za dwoma kotami, potem dogania Muzę, chwilę omija cel swojej wypowiedzi, ale w końcu pyta się o to, czy chce za jakiś czas porozmawiać. A potem, słysząc odpowiedź, tylko kiwa głową i kontynuuje bezsłowny chód w stronę obozu.
//zt
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Trujący Liść jest kocurem o iście szczurzej urodzie. Długie i szerokie u nasady uszy, długi ogon, a także klinowaty, wręcz iście orientalny pysk to zaledwie część tego, czym wojownik może się pochwalić. Oczy kocura są intensywnie bursztynowe. Nie należy do najbardziej umięśnionych kotów, jest dość szczupły, zdawać by się mogło, że wręcz wychudzony. Mogłoby się zdawać, że natura go pokarała, ale nie, jego braki w tężyźnie fizycznej wynagrodziła w postaci nieprzeciętnego wzrostu. Czekoladowe futro kocura jest gładkie, jedynie na końcówce ogona dopatrzyć się można paru wystających kosmyków. Posiada blizny na szyi zdobyte w starciu z borsukiem.
Charakter kocura jest twardym orzechem do zgryzienia. Czasem wydaje się impulsywny i pochmurny, jakby w poduszeczkę łapy wbił mu się jakiś ostry cierń. Czasem jest jednak wręcz przeciwnie i wojownik zachowuje się uprzejmie, potrafi nawet rzucić jakimś żartem. Przeważnie jednak woli przebywać w samotności, choć nie oznacza to, że stroni od towarzystwa na wszelkie możliwe sposoby. Na pierwszy rzut oka może wydawać się marudny i leniwy, ale jak się go bliżej pozna, to jak to ktoś zauważył to potrafi być miękki niczym zwilżony meszek. Bardzo lubi droczyć się ze swoją siostrą Fiołek. Do kotów starszych i wyższych od niego rangą stara się zwracać z szacunkiem.
Drzewa w tej części lasu przemieniały go w prawdziwą puszczę. I będąc szczerym, nie czuł się z tym faktem zbyt komfortowo. Owszem wychował się w lesie, ale brakowało mu przynajmniej skrawka odkrytej przestrzeni. Jakiejś łąki, czy polanki. Do tego jeszcze dochodzi Droga Grzmotu, którą musiał przejść, żeby w ogóle dostać się w te okolice. Miał duże szczęście, że nie natrafił na pochód potworów, a ich szlak był dziwnie pusty. Co nie zmienia faktu, że śmierdziało tam gorzej niż wronia karma na osiedlu. No dobra, może trochę przesadzał. Śmierdziało nieco gorzej, niż na osiedlu. Co więcej do jego nozdrzy co chwilę dochodził zapach, który świadczył o tym, że teren obok mógł stanowić cudze terytorium. Co było dla niego niemałym zaskoczeniem, nie spodziewał się, że z dala od klanowych ziem znajdzie kogoś, kto również będzie chciał zawłaszczyć sobie taki kawał ziemii. No nic. Najwyżej będzie musiał uważać, nie chciał się bezmyślnie narażać na atak potencjalnego agresora.
Z drugiej jednej strony, puszcza miała parę plusów. Była tak gęsta i ciemna, że z całą pewnością skrywała w sobie wiele żyjątek, które tylko czekały na jego przybicie. Przyczaił się w pobliskich krzakach w nadziei, że uda mu się znaleźć jakieś niepozorne zwierzątko.
//Artem!
WHENyouthinkthatitcannotb e w o r s eanymore,startb a n g i n gTHE boardwithy o u rLEGYouwillsee H O Wrelievedyouf e e lwhenyou S T O P
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem od zawsze był wędrowcem. Lubił chadzać wszędzie gdzie tylko nogi go poniosły. Nawet w swoich nowoświtowych czasach dalej chodził w ten sposób. Teraz po prostu miał gdzie wracać i miał nowe obowiązki, które jakoś zawracały go do miejsca, którym był obóz Nowego Świtu. Tym razem jednak nie mógł iść daleko. Po tym kiedy musiał się leczyć jego łapy cały czas jeszcze trochę bolały. Z takim czymś wolał się nie bawić w przekraczanie Grzmiącej Ścieżki, bo jeszcze coś go trachnie i będzie po nim.
-Hm? Halo? -zmrużył oczy kiedy kiedy zobaczył w krzakach czyjąś sylwetkę. Kota o szczególnej urodzie i podobnym wzroście co on. Interesujące- Mogę się zapytać co robisz tak blisko granic Nowego Świtu? -zapytał spokojnie i przyjaźnie kiedy już podszedł bliżej. On nie był Sekwoją, która rzucała się na wszystko co się rusza.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Trujący Liść jest kocurem o iście szczurzej urodzie. Długie i szerokie u nasady uszy, długi ogon, a także klinowaty, wręcz iście orientalny pysk to zaledwie część tego, czym wojownik może się pochwalić. Oczy kocura są intensywnie bursztynowe. Nie należy do najbardziej umięśnionych kotów, jest dość szczupły, zdawać by się mogło, że wręcz wychudzony. Mogłoby się zdawać, że natura go pokarała, ale nie, jego braki w tężyźnie fizycznej wynagrodziła w postaci nieprzeciętnego wzrostu. Czekoladowe futro kocura jest gładkie, jedynie na końcówce ogona dopatrzyć się można paru wystających kosmyków. Posiada blizny na szyi zdobyte w starciu z borsukiem.
Charakter kocura jest twardym orzechem do zgryzienia. Czasem wydaje się impulsywny i pochmurny, jakby w poduszeczkę łapy wbił mu się jakiś ostry cierń. Czasem jest jednak wręcz przeciwnie i wojownik zachowuje się uprzejmie, potrafi nawet rzucić jakimś żartem. Przeważnie jednak woli przebywać w samotności, choć nie oznacza to, że stroni od towarzystwa na wszelkie możliwe sposoby. Na pierwszy rzut oka może wydawać się marudny i leniwy, ale jak się go bliżej pozna, to jak to ktoś zauważył to potrafi być miękki niczym zwilżony meszek. Bardzo lubi droczyć się ze swoją siostrą Fiołek. Do kotów starszych i wyższych od niego rangą stara się zwracać z szacunkiem.
To zdecydowanie nie było niepozorne zwierzątko. Raczej sporych rozmiarów kot. Na prawdę sporych, czy on mu dorównuje wzrostem? To coś nowego. Ostrożnie wychylił się zza krzaków, za którymi się skrył. Postawił przed sobie parę kroków i klapnął zadem przy krzewach. Przez dobra chwilę, i bez żadnego słowa wpatrywał się w kocura. - Robię to co każdy samotnik powinien robić w celu przetrwania - Odezwał się szorstko, mając nadzieję, że nieznajomy skojarzy fakty i nie będzie wypytywał go o nic więcej.- Nowy Świt? Tak nazywa się twoje terytoriym? -Tym razem w jego głosie było słychać cichą nutę zaciekawienia. Nie widział nigdy samotnika, który nadawałby swojemu terytorium jakąś konkretną nazwę. A co więcej to pytanie przywodziło mu na myśl klany, i ich codzienne pilnowanie granic, w których ważne było przeganianie intruzów z własnego terytorium. A ten kot ewidentnie pilnował granicy, zresztą sam się do tego przyznał zadając mu pytanie. Z drugiej jednak strony ton kocura był wręcz przyjazny, co nie pasowało mu do obrazu pilnującego granic wojownika.
WHENyouthinkthatitcannotb e w o r s eanymore,startb a n g i n gTHE boardwithy o u rLEGYouwillsee H O Wrelievedyouf e e lwhenyou S T O P
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem od razu zauważył, że samotnik zachowuje się dość szorstko i raczej nieprzyjemnie. Przynajmniej w stosunku do obcych. No, ale ciemnobrązowy point miał cięższe doświadczenia w życiu niż nieufny samotnik, więc nie za bardzo się tym przejął. Gorszy był w obozie i siedział na miejscu radnego.
-Tak nazywa się stado, do którego dołączyłem -odparł na pytanie nieznajomego. Nowy Świt nie był czymś co Artem musiał ukrywać. Raczej każdy powinien wiedzieć, że ten teren należy akurat do nich. No i jakby ten samotnik był agresywny a nie tylko niemiły to przynajmniej będzie wiedział, że point może w każdej chwili wezwać wsparcie, żeby go przegonić. Pewnie kilku chętnych znalazłoby się, żeby obedrzeć ze skóry takiego “typa spod ciemnej gwiazdy” jak to mówi Sekwoja. Ona chyba byłaby pierwsza do obrony granicy -bo przecież nie Artema, point się nie łudził jeśli chodzi o to.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Trujący Liść jest kocurem o iście szczurzej urodzie. Długie i szerokie u nasady uszy, długi ogon, a także klinowaty, wręcz iście orientalny pysk to zaledwie część tego, czym wojownik może się pochwalić. Oczy kocura są intensywnie bursztynowe. Nie należy do najbardziej umięśnionych kotów, jest dość szczupły, zdawać by się mogło, że wręcz wychudzony. Mogłoby się zdawać, że natura go pokarała, ale nie, jego braki w tężyźnie fizycznej wynagrodziła w postaci nieprzeciętnego wzrostu. Czekoladowe futro kocura jest gładkie, jedynie na końcówce ogona dopatrzyć się można paru wystających kosmyków. Posiada blizny na szyi zdobyte w starciu z borsukiem.
Charakter kocura jest twardym orzechem do zgryzienia. Czasem wydaje się impulsywny i pochmurny, jakby w poduszeczkę łapy wbił mu się jakiś ostry cierń. Czasem jest jednak wręcz przeciwnie i wojownik zachowuje się uprzejmie, potrafi nawet rzucić jakimś żartem. Przeważnie jednak woli przebywać w samotności, choć nie oznacza to, że stroni od towarzystwa na wszelkie możliwe sposoby. Na pierwszy rzut oka może wydawać się marudny i leniwy, ale jak się go bliżej pozna, to jak to ktoś zauważył to potrafi być miękki niczym zwilżony meszek. Bardzo lubi droczyć się ze swoją siostrą Fiołek. Do kotów starszych i wyższych od niego rangą stara się zwracać z szacunkiem.
Zastrzygł uchem w zaciekawieniu. Stado? Czy nieznajomy miał na myśli grupę złożoną z samotników. Albo co gorsza, było to coś w stylu tych całych osiedlowych gangów. Niemniej jednak nigdy nie przypuszczał, że w pobliżu klanów osiedli się jakaś grupa. - Stado? Więc jesteście czymś na wzór tych całych gangów, albo klanów? -Tak właściwie to nigdy nie słyszał, żeby samotnicy tworzyli własne grupy poza osiedlem, albo przynajmniej nie na taką skalę, żeby mogły być nazywane stadami. Chociaż do lasu zawitał nie tak dawno temu, właściwie to co działo się przez te wszystkie księżyce jego nieobecności były dla niego intrygujące.
WHENyouthinkthatitcannotb e w o r s eanymore,startb a n g i n gTHE boardwithy o u rLEGYouwillsee H O Wrelievedyouf e e lwhenyou S T O P
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem zastanowił się nad odpowiedzią przez chwilę. Klany znał tak naprawdę tylko z opowieści Antylopiej Łapy. O gangach wiedział trochę więcej, bo sam wychowywał się na Osiedlu przez dość długą część swojego życia. W sumie chyba można było dopatrzeć się jakiś podobieństw do obu, ale różnice również można było zauważyć. Raczej nie zdarzy się sytuacja gdzie cokolwiek będzie idealną kopią jakiejś rzeczy.
-Hm, chyba można coś takiego powiedzieć -odparł- chociaż można by było również po prostu powiedzieć, że jesteśmy grupą, która wie że przetrwanie w grupie jest łatwiejsze niż przetrwanie samotnie. Przynajmniej ja tak uważam jako były samotnik. No i wydaje mi się, że tam po prostu jest dużo kotów, które zwyczajnie chcą żyć na swoich zasadach na tyle na ile się da. Nie na przykład na zasadach Dwunogów. Krzywdy nikomu nie robimy.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Trujący Liść jest kocurem o iście szczurzej urodzie. Długie i szerokie u nasady uszy, długi ogon, a także klinowaty, wręcz iście orientalny pysk to zaledwie część tego, czym wojownik może się pochwalić. Oczy kocura są intensywnie bursztynowe. Nie należy do najbardziej umięśnionych kotów, jest dość szczupły, zdawać by się mogło, że wręcz wychudzony. Mogłoby się zdawać, że natura go pokarała, ale nie, jego braki w tężyźnie fizycznej wynagrodziła w postaci nieprzeciętnego wzrostu. Czekoladowe futro kocura jest gładkie, jedynie na końcówce ogona dopatrzyć się można paru wystających kosmyków. Posiada blizny na szyi zdobyte w starciu z borsukiem.
Charakter kocura jest twardym orzechem do zgryzienia. Czasem wydaje się impulsywny i pochmurny, jakby w poduszeczkę łapy wbił mu się jakiś ostry cierń. Czasem jest jednak wręcz przeciwnie i wojownik zachowuje się uprzejmie, potrafi nawet rzucić jakimś żartem. Przeważnie jednak woli przebywać w samotności, choć nie oznacza to, że stroni od towarzystwa na wszelkie możliwe sposoby. Na pierwszy rzut oka może wydawać się marudny i leniwy, ale jak się go bliżej pozna, to jak to ktoś zauważył to potrafi być miękki niczym zwilżony meszek. Bardzo lubi droczyć się ze swoją siostrą Fiołek. Do kotów starszych i wyższych od niego rangą stara się zwracać z szacunkiem.
Przysłuchiwał się słowom kocura z uwagą, chociaż im dalej szedł tym bardziej brzmiało to dla niego jak klan, chociaż lepsze to niż te całe gangi, które tylko czekają aż jakąś niewinna dusza zagłębi się na ich ziemię. - Twój opis przywodzi na myśl klany. -Posiadali granicę, tworzyli grupę, ponieważ łatwiej jest żyć we wspólnocie niżeli na własną łapę, poza tym, że kocur nie wspomniał o żadnego rodzaju konkretnych zasadach, które panowały na przykład w klanach, a nawet przyznał, że koty wchodzące w skład stada kierowały się własnymi zasadami.- No może poza tym, że staracie się żyć na własnych zasadach. - Dorzucił ciszej. To ten, skoro nikogo nie atakują, to chyba może się rozluźnić bardziej, nie? - Swoją drogą żyjecie nie tak daleko od terenów klanów, nie naprzykrzają się wam? Podobno nie żyją w zgodzie z samotnikami, czy chociażby pieszcochami. -A może nawet nie wiedzą o ich istnieniu. Chociaż szczerze w to wątpił, nie zdziwiłby się gdyby jakiś ciekawski terminator lub młody wojownik zapuścił by się w te rejony.
WHENyouthinkthatitcannotb e w o r s eanymore,startb a n g i n gTHE boardwithy o u rLEGYouwillsee H O Wrelievedyouf e e lwhenyou S T O P
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-No cóż, o Klanach za wiele nie wiem, głównie plotki z Osiedla, miałem do czynienia z nimi tylko raz w życiu, więc nie pozostaje mi nic poza zaufaniem twoim słowom -wzruszył ramionami. No taka prawda. Co on się będzie kłócił z nieznajomym, który najwidoczniej wie więcej od niego? Czy to by w ogóle miało jakiś sens? No nie za bardzo, więc nie ma co na to tracić siły i przy okazji robić z siebie głupka.
-Nie spotkałem jeszcze klanowicza, który by się nam jakoś naprzykrzał ani nie słyszałem od nikogo o takiej sytuacji. Możliwe, że ulica skutecznie powstrzymuje ich przed zapuszczaniem się zbyt daleko w tę strony -odparł na kolejne pytanie samotnika- Nie narzekam zbytnio na ten stan rzeczy. Konflikty nie są moim kawałkiem piszczki i raczej wolę ich unikać jeśli się da. W ogóle to jak masz na imię? Ja jestem Artem -przedstawił się jeszcze. Dziwnie było tak rozmawiać i określać go w myślach cały czas “nieznajomym”.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Trujący Liść jest kocurem o iście szczurzej urodzie. Długie i szerokie u nasady uszy, długi ogon, a także klinowaty, wręcz iście orientalny pysk to zaledwie część tego, czym wojownik może się pochwalić. Oczy kocura są intensywnie bursztynowe. Nie należy do najbardziej umięśnionych kotów, jest dość szczupły, zdawać by się mogło, że wręcz wychudzony. Mogłoby się zdawać, że natura go pokarała, ale nie, jego braki w tężyźnie fizycznej wynagrodziła w postaci nieprzeciętnego wzrostu. Czekoladowe futro kocura jest gładkie, jedynie na końcówce ogona dopatrzyć się można paru wystających kosmyków. Posiada blizny na szyi zdobyte w starciu z borsukiem.
Charakter kocura jest twardym orzechem do zgryzienia. Czasem wydaje się impulsywny i pochmurny, jakby w poduszeczkę łapy wbił mu się jakiś ostry cierń. Czasem jest jednak wręcz przeciwnie i wojownik zachowuje się uprzejmie, potrafi nawet rzucić jakimś żartem. Przeważnie jednak woli przebywać w samotności, choć nie oznacza to, że stroni od towarzystwa na wszelkie możliwe sposoby. Na pierwszy rzut oka może wydawać się marudny i leniwy, ale jak się go bliżej pozna, to jak to ktoś zauważył to potrafi być miękki niczym zwilżony meszek. Bardzo lubi droczyć się ze swoją siostrą Fiołek. Do kotów starszych i wyższych od niego rangą stara się zwracać z szacunkiem.
Skinął głową na słowa kocura. Sam uważał, że nie ma sensu ciągnąć tematu, skoro ten nie wiedział za wiele o klanach. Sam też nie widział sensu w opowiadaniu o nich czegokolwiek więcej, skoro i tak nie był o to pytany. - Rozumiem. Nie zdziwiłbym się gdyby tak było, potwory nie są przyjemnym widokiem. -Właściwie to nieźle sobie wybrali to miejsce na swoje Stado. Droga Grzmotu raczej nie zachęca do częstego przebiegania na drugą stronę.- I tak powinno być, mądra postawa. -Przyznał spokojnie, sam uważał, że szkoda życia na bezsensowne bójki. Chociaż jego powodem było bardziej lenistwo niż przesłanie o tym, że konflikty są zbędne. Celowo nie odpowiedział na zadane pytanie od razu. Zastanawiał się przez chwilę, jak powinien na nie odpowiedzieć. Z klanem nie łączyło go już nic więcej, poza dawnym członkostwem, aczkolwiek jakoś nie chciał się go tak łatwo wypierać.- Trujący Liść. Wiem, że samotnicy mogą mieć dziwne imiona, ale z czystej ciekawości twoje coś oznacza? -Nie było to coś czego chciał się dowiedzieć za wszelką cenę, ale skoro już tutaj jest i poznam imię kocura to chyba warto jakoś z tego skorzystać.
WHENyouthinkthatitcannotb e w o r s eanymore,startb a n g i n gTHE boardwithy o u rLEGYouwillsee H O Wrelievedyouf e e lwhenyou S T O P
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-No raczej nie są. Zwłaszcza jak tak po tej ulicy ganiają jak szalone, nie patrząc się gdzie jeśli są na niej -zgodził się z drugim kocurem.
Jak miło, że samotnik też podchodził tak jak on do kwestii konfliktów. Szkoda tylko że ciemnobrązowy point nie miał pojęcia, że ta zasada wynikała raczej z czegoś innego niż samej niechęci do rozlewu krwi czy wyrywania futra. Artem przekręcił lekko głowę w niemym pytaniu kiedy nieznajomy musiał przez chwilę zastanowić się przy odpowiedzi na jego pytanie. Teraz w głowie pojawiła mu się myśl czy uzyska od niego prawdziwe imię czy może jakieś wymyślone.
-Trujący Liść, ciekawe imię. Należysz do tych Klanów? Znałem kiedyś taką Antylopią Łapę z Wichru. Takie imiona to chyba właśnie u was, nie? -zapytał zanim odpowiedział na pytanie tamtego- Ah, nie wydaje mi się. Takie dostałem kiedy jeszcze mieszkałem na Osiedlu razem z Dwunogami. To oni takie wymyślili, więc nie wydaje mi się żeby miało jakieś znaczenie.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Trujący Liść jest kocurem o iście szczurzej urodzie. Długie i szerokie u nasady uszy, długi ogon, a także klinowaty, wręcz iście orientalny pysk to zaledwie część tego, czym wojownik może się pochwalić. Oczy kocura są intensywnie bursztynowe. Nie należy do najbardziej umięśnionych kotów, jest dość szczupły, zdawać by się mogło, że wręcz wychudzony. Mogłoby się zdawać, że natura go pokarała, ale nie, jego braki w tężyźnie fizycznej wynagrodziła w postaci nieprzeciętnego wzrostu. Czekoladowe futro kocura jest gładkie, jedynie na końcówce ogona dopatrzyć się można paru wystających kosmyków. Posiada blizny na szyi zdobyte w starciu z borsukiem.
Charakter kocura jest twardym orzechem do zgryzienia. Czasem wydaje się impulsywny i pochmurny, jakby w poduszeczkę łapy wbił mu się jakiś ostry cierń. Czasem jest jednak wręcz przeciwnie i wojownik zachowuje się uprzejmie, potrafi nawet rzucić jakimś żartem. Przeważnie jednak woli przebywać w samotności, choć nie oznacza to, że stroni od towarzystwa na wszelkie możliwe sposoby. Na pierwszy rzut oka może wydawać się marudny i leniwy, ale jak się go bliżej pozna, to jak to ktoś zauważył to potrafi być miękki niczym zwilżony meszek. Bardzo lubi droczyć się ze swoją siostrą Fiołek. Do kotów starszych i wyższych od niego rangą stara się zwracać z szacunkiem.
Skinął łbem w niemym geście zgody. Wizja przeistoczenia się w mokrą plamę nie jest raczej niczym przyjemnym. - Kiedyś należałem, ale to było wiele księżyców temu. Można powiedzieć, że to imię to kwestia sentymentu.- Mógł je zmienić, ale chyba nie było takiej potrzeby.- Ale tak, takie imiona to chyba właśnie domena klanów. Nigdy nie spotkałem samotnika, czy kota dwunożnych, który posiadałby podobne. Chociaż klanowe kocięta posiadają jednoczłonowe imiona, które raczej nie są rzadkością. -A przynajmniej jeszcze nie spotkał, chociaż mógłby wyobrazić sobie, że ktoś za wieloma górami i lasami mógłby kazać na siebie mówić jako o takim "Wilczym Kle" przykładowo. Brzmiało groźnie. - U dwunożnych. Powiedz mi, jak to jest że pieszczochy wiedzą jak zostały nazwane, potrafisz zrozumieć mowę dwunożnych, chociaż w takim małym stopniu? -Nie pamiętał kiedy ostatnio zadawał komuś takie pytania z ciekawości, nigdy nie miał okazji zapytać o coś takiego żadnego kota na osiedlu. Pieszczochy przeważnie unikały kontaktu z kotami z "ulicy".
WHENyouthinkthatitcannotb e w o r s eanymore,startb a n g i n gTHE boardwithy o u rLEGYouwillsee H O Wrelievedyouf e e lwhenyou S T O P
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Hmmm, no tak, Antylopia Łapa kiedyś coś o tym wspominała. Dawała mu chyba nawet przykład jakie on by mógł potencjalnie mieć imię w takim Klanie. Coś z członem ciemny czy jakoś tak. To było już oj księżyce temu. Ta rana już na tyle się zabliźniła, że Artem zaczynał zapominać.
-Dziwne macie zwyczaje w tych Klanach… chociaż ciekawie się o nich słucha -przyznał. Były na tyle śmieszne i czasami dziwaczne, że po prostu słuchało się ich jak opowieści. I to nie tych co się bierze na serio.
-Tak średnio powiem ci, po prostu często wołali to słowo kiedy pojawiałem się w okolicy i doszedłem do wniosku, że tak mnie nazwali -ciemnobrązowy point wzruszył barkami- To jest trochę tak jakby ktoś mówił w innym języku, takiego którego nie znasz. Niby widzisz, że porusza pyskiem, słyszysz jakieś słowa i dźwięki, ale nie masz zielonego pojęcia o co chodzi. No, i zapamiętujesz tylko te które często się powtarzają, nawet jeśli ich do końca nie rozumiesz. Da się je też na logikę przypisać do jakiegoś przedmiotu jeśli często powtarzają słowo, pokazując na coś -Artem wzruszył barkami ponownie.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Trujący Liść jest kocurem o iście szczurzej urodzie. Długie i szerokie u nasady uszy, długi ogon, a także klinowaty, wręcz iście orientalny pysk to zaledwie część tego, czym wojownik może się pochwalić. Oczy kocura są intensywnie bursztynowe. Nie należy do najbardziej umięśnionych kotów, jest dość szczupły, zdawać by się mogło, że wręcz wychudzony. Mogłoby się zdawać, że natura go pokarała, ale nie, jego braki w tężyźnie fizycznej wynagrodziła w postaci nieprzeciętnego wzrostu. Czekoladowe futro kocura jest gładkie, jedynie na końcówce ogona dopatrzyć się można paru wystających kosmyków. Posiada blizny na szyi zdobyte w starciu z borsukiem.
Charakter kocura jest twardym orzechem do zgryzienia. Czasem wydaje się impulsywny i pochmurny, jakby w poduszeczkę łapy wbił mu się jakiś ostry cierń. Czasem jest jednak wręcz przeciwnie i wojownik zachowuje się uprzejmie, potrafi nawet rzucić jakimś żartem. Przeważnie jednak woli przebywać w samotności, choć nie oznacza to, że stroni od towarzystwa na wszelkie możliwe sposoby. Na pierwszy rzut oka może wydawać się marudny i leniwy, ale jak się go bliżej pozna, to jak to ktoś zauważył to potrafi być miękki niczym zwilżony meszek. Bardzo lubi droczyć się ze swoją siostrą Fiołek. Do kotów starszych i wyższych od niego rangą stara się zwracać z szacunkiem.
Nie odpowiedział nic na nazwanie klanowych zwyczajów dziwnymi. Dla niego każde inne zwyczaje mogłyby ujść za dziwne, taka już była naturalna kolej rzeczy.
Wsłuchała się w tłumaczenia na temat języka dwunożnych.- Rozumiem, jakby tak na to spojrzeć to ma to sens. Cóż, wychodzi na to że pieszczochy mają się czym pochwalić. Szkoda tylko, że z drapieżników nie można zrozumieć chociaż w połowie, życie byłoby prostsze. - Wstał przeciągając się przy tym, po czym spojrzał przelotnie za siebie.- No dobra, pora na mnie. Dzięki za rozmowę. I bez obaw, nie zamierzam naruszyć waszej granicy. -Pora w końcu na to, po co tutaj przyszedł.
//Zt
WHENyouthinkthatitcannotb e w o r s eanymore,startb a n g i n gTHE boardwithy o u rLEGYouwillsee H O Wrelievedyouf e e lwhenyou S T O P