Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Na szczęście -albo nieszczęście, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia- w Ważkowej Grocie akurat był pewien ciemnobrązowy point, który uczył się na Znachora. Był w jakimś takim lepszym humorze odkąd zaczął lekcje z Alojzym, nawet jeśli jeszcze ich wiele nie było to zawsze było to COŚ. Przede wszystkim coś lepszego niż eksperymentowanie na niewinnych pacjentach. Wolał raczej stosować sprawdzone metody na tych co przychodzili po pomoc.
Odwrócił głowę w stronę wejścia kiedy usłyszał znajomy głos i uniósł brwi kiedy zobaczył w wejściu do lecznicy Sekwoję. Artem podszedł do kocicy i przyjrzał się jej przez kilka uderzeń serca. Faktycznie nie wyglądała zbyt dobrze.
-Jestem ja, co się stało? -zapytał łagodnie, chcąc się dowiedzieć co nęka radną- Widzę, że nie wyglądasz najlepiej, co się dzieje?
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Pierwszy i prawdopodobnie ostatni raz ucieszyła się na widok frajerskiego pointa. Już dłużej nie wytrzyma cieknącego nosa i tej swojej głupiej choroby. Że też musiało na nią trafić. Odkaszlnęła jednak zanim coś powiedziała i spróbowała nie okazywać żadnych pozytywnych emocji, już i tak wystarczająco się poniżała by przyjść tu i prosić o pomoc.
- Dobrze że jesteś. Weź daj mi jakieś ziółka. Z nosa mi cieknie, chyba się przeziębiłam - stwierdziła chrapliwym głosem, bez emocji. Starała się nadal nie okazywać jakiekolwiek radości z powodu pomocy Artema, niech se nie myśli że go lubi albo co. Była tu tylko po to by wyleczyć swoją przypadłość, która jakoś nie chciała minąć sama. Miała nadzieję że Artem da jej jakieś ziółka i będzie mogła jak najszybciej wrócić do swoich obowiązków.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem przyjrzał się dokładniej Sekwoi. Faktycznie, dobrze nie wyglądała. Potem usłyszał, że to przeziębienie. Na szczęście już zdążył się nauczyć, że na to dobre są jagody jałowca razem z ogórecznikiem. Zarówno od Antylopiej Łapy jak i od Alojzego zanim wyruszył na wyprawę na Osiedle.
-Usiądź -powiedział, pokazując na jedno z legowisk- zaraz wrócę -dodał i poszedł w stronę składzika.
Ze składzika wyciągnął jałowiec oraz ogórecznik. To powinno pomóc z przeziębieniem Sekwoi. Potem szybko wrócił do kotki i podał jej oba medykamenty kiedy już zawinął jagodę jałowca w liść ogórecznika.
-Weź to i dokładnie pogryź a potem połknij, powinno pomóc na twoje przeziębienie -powiedział.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Sekwoja nawet nie próbowała protestować i skarżyć się na to że Artem nie może jej rozkazywać. Bo nie mógł, ale nie jest jakąś rozbestwioną smarkulą by musieć przypominać o tym na każdym kroku. Po prostu więc usiadła, a nawet się położyła w wskazanym miejscu i czekała na powrót pseudo znawcy, który nawet znachorem nie był, ale tak szczerze to nie miała zbytnio lepszej alternatywy. Mogła ewentualnie się uprzeć i czekać na powrót Pokrzywy, ale po co skoro to tylko gówniane przeziębienie i nawet ktoś średnio rozgarnięty jak Artem sobie z tym poradzi.
Gdy wrócił, powąchała, a potem polizała to co jej przyniósł, starając się upewnić że to na pewno nie trucizna, ale w sumie co ona tam wie o ziołach. Wzięła wszystko do pyska i zaczęła przeżuwać gorzkie rośliny. najchętniej by to wypluła, ale skoro bez tego pewnie nie wyzdrowieje, to nie było po co ziół marnować. Skrzywiła się jeszcze na koniec, po czym wstała i już miała wychodzić. Musiała wrócić do swoich obowiązków, bo nikt za nią ich nie zrobi.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Kiedyś ktoś powiedział, że genów nie oszukasz i miał całkowitą rację. Ścieżka urosła jeszcze bardziej niż przypuszczała. Zapewne Raniuszek byłby dumny z córki. Kotka mogłaby spokojnie stawać w szranki z niejednym kocurem. Nadal pozostała również masywna i "puchata". Przynajmniej łapy bardziej się wydłużyły, a dzięki nim Ścieżka nabrała miękkości w poruszaniu się. Coś co powinny umieć kocie wojowniczki, prawda? Poza tym pojawiło się więcej sierści w okolicy długiego, smukłego ogona. Reszta można powiedzieć, że pozostawała bez zmian. Pazury stały się ostrzejsze, zęby jak u drapieżnika, ceglany nosek, jasnozielone ślepia... Natomiast cały łepek wraz z pyszczkiem przypominały Ścieżce o genach jej drugiego taty - Kościstego Wybrzeża. Choć duże uszy przyciągały uwagę innych kotów, to nadal pozostawały nieodmiennym elementem urody koteczki. Dzięki nim wyrażała część emocji, pomagały również wyłapywać dźwięki z okolicy. Ogromne, migdałowate oczy tym razem spoglądają na świat z nostalgią, jak również smutkiem czy akceptacją. Drobny pyszczek ozdabiają długie, biało-szaro-czarne wibrysy. Spod górnych warg nieco widać końcówki Ścieżkowych kłów. Wygląda to tak, jakby kotka miała zaraz przemówić bądź uśmiechnąć się. O, i nos zyskał ciemniejszą obwódkę. Jeśli chodzi o futro, to kotka nadal zalicza się do "tych długowłosych". Choć najbardziej widoczne miejsca, gdzie futro stało się gęstsze to: klatka piersiowa, szyja, ogon, przedramiona, a nawet okolice uszu. Kolorystyka sierści: czerń z dodatkiem srebra, uwydatniła się, a naturalne rozjaśnienie wokół oczu dodaje jej tylko uroku. Białe partie, czyli końcówka pyszczka i większy kawałek szyi nadal pozostają bez zmian. Brakło dodatkowych, innych oznaczeń. Co Ścieżka jeszcze zauważyła? Lepiej "zarysowane", klasyczne, czarne pręgi. Pokrywają one 3/4 ciała kotki, czyli grzbiet, łapy i łepek.
Obecnie Ścieżka powróciła nieco do swoich korzeni. Odkryła wewnątrz siebie dawnego kociaka i znów potrafi marzyć. Jedno z największych marzeń? Własny kąt i przynależność do kociego grona. Cieszą ją też drobne rzeczy jak promienie słońca, świergot ptaków, kwieciste łąki czy nocne niebo. Kocica także kolekcjonuje rzeczy dla samej przyjemności z posiadania ich i opowiadania historii jak je zdobyła. Oczywiście to nie znaczy, że gania gdzieś z głową w chmurach. Życie obieżyświatki nauczyło ją też twardo stąpać po ziemi. Kiedy trzeba, to zawalczy o swoje. Nawet jeśli oznaczałoby to przegraną czy uszczerbek na zdrowiu. Wie, że jeśli nie zaryzykuje, to może coś stracić. Według niej gorzej coś odpuścić niż spróbować i się rozczarować. Generalnie Ścieżka nie ukrywa już swoich prawdziwych emocji. Umie płakać, gdy jej smutno. Umie też być zła czy radosna. Choć najbardziej ceni sobie po prostu towarzystwo innych kotów. Jest typem obserwatorki, ale potrafi podjąć wyzwanie. Nadal chętnie weźmie udział w wyścigu, nadal ubłoci sobie futro dla dobra sprawy, albo po prostu zabawy. Kotka docenia ten czas, który jej pozostał. Dodatkowo, przez inne koty, może być uważana za nieco ekscentryczną. Dlaczego? Ścieżka lubi słuchać wiatru, obmywać się w kroplach deszczu, wąchać kwiaty itp. Taka stara, kocia "Szamanka" co to wie, gdzie są "barwy niesione przez wiatr" albo "czemu wilk tak wyje w księżycową noc". Jednak nie przejmuje się tym wcale, a wcale. Czas udawania już dawno przeminął...
Tata mówił, że nie ma czego się wstydzić. Ponoć każdy kot mógł mieć podobną przypadłość. Zresztą bardziej obawiał się o zdrowie Ścieżki. Dlatego przyprowadził ją tutaj jak najszybciej. Miała porozmawiać ze Znachorem.
-Dzień dobry... Jestem Ścieżka i przyszłam po pomoc.- Mruknęła nieco głośniej, ale nie krzyczała. Chciała tylko dać znać, że przybyła. Zaraz usiadła tam gdzie stała. Nie chciała wejść gdzieś nieproszona. Tata mówił, że chore koty potrzebują spokoju. Zresztą szanowała też czyjąś prywatność. Miała ochotę podrapać miejsca z kleszczami. Jednak dostała kategoryczny zakaz. Pozostawało zająć myśli na przykład czyszczeniem futerka. Podniosła zatem łapę i zaczęła ją lizać.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXLiść czosnku zdziałał cuda na pchły, chociaż pogryzione miejsca wciąż od czasu do czasu dawały o sobie znać. Mieli co prawda na stanie szczaw, ale... Pokrzywa wolała zostawić go na inne okazje, w końcu to tylko cztery liście. Była w stanie wytrzymać to swędzenie, które i tak w krótce powinno odpuścić. Kocica właśnie zbierała się do wyjścia, gdy zatrzymała ją mała pacjentka przekraczająca próg lecznicy. Jeszcze zanim córka Raniuszka się odezwała Znachorka z daleka oceniła jej stan, szukając nieprawidłowości. XXX- Dzień dobry, Ścieżko. Chodzi o te kleszcze, tak? - upewniła się, spoglądając na wystające spod futerka cztery pasożyty. Było to niepokojące, zwłaszcza w przypadku kocięcia. Jeden, dwa były niegroźne, ale cztery? - Obawiam się, że nie mam niczego, co mogłoby pomóc, ale natychmiast wyjdę poszukać. Musisz uzbroić się w odrobinę cierpliwości. Zrobisz to dla mnie, proszę? - mruknęła delikatnie w kierunku koteczki, posyłając jej słaby uśmiech. Rzadki widok, ale kocica była rozczulona zachowaniem małej. Mogliby mieć więcej kociąt jak ona. XXX- Pędzie, Artemie, jeśli natkniecie się na jakąś mysz, proszę spróbujcie wydobyć z niej żółć, najlepiej na mech. Za jej pomocą można pozbyć się kleszczy - zawołała do obu kocurów, którzy także przebywali w lecznicy, zanim wyszła z Ważkowej Groty w poszukiwaniu lekarstwa. W najgorszym wypadku zabierze się ją do Alojzego, ale wolała tego uniknąć, mieli już i tak zbyt wysoki dług u rudego Znachora.
Nieduży, piękny kocur o atletycznej sylwetce, smukłym, zgrabnym ciele i przystojnym pysku. Ma długie kremowe futro, oznaczone gdzieniegdzie ciemniejszymi plamami. Jego futro ściemniało z wiekiem i owe plamy nie rzucają się już aż tak w oczy. Przy chwili przyglądania się można dostrzec przyciemnienie na lewej stronie pyska, na prawym udzie, prawym nadgarstku i na zadzie, przy nasadzie ogona. Na jego sierści widnieją również białe znaczenia. Na nosie, piersi i tylnych łapach poniżej stawów skokowych. Ma pasujące do koloru futra, miodowe oczy. Nieduże, szeroko ustawione uszy zakończone małymi pędzelkami.
Wyrósł na spokojnego i rozsądnego kota. Można nazwać go cichym, z pewnością nie jest typem gaduły. Ma szlachetne ideały i wielkie marzenia. Wierzy w prawdę, przyjaźń i lojalność. Stara się by każdy jego czyn i każde wypowiadane słowo miało przynieść jakąś korzyść dla jego rodziny, jego samego lub całego Nowego Świtu. Jest towarzyski, łatwo nawiązuje kontakty, a z interakcji z kotami czerpie dużo przyjemności i energii. Ambitny, odpowiedzialny, uczciwy, uparty.
Tundra (NŚ), Płocha (KR)
Pęd, syn Artema, wąchał właśnie losowy liść w lecznicy, zastanawiając się, czy jest to medykament, czy po prostu przypadkowy kawałek śmiecia, który spadł z drzewa i niesiony wiatrem wpadł w to miejsce. Zmarszczył brwi, poirytowany swoją głupotą i wypuścił powietrze z nosa. Liść przeleciał kilka kocięcych kroków i wylądował pod ścianą. Z daleka wciąż wyglądał jak nic. Być może po prostu był niczym.
Kocur zdążył potoczyć wzrokiem za liściem, kiedy usłyszał głos Pokrzywy, wypowiadający jego imię. Zastrzygł uszami i zrobił kilka kroków, by lepiej słyszeć, co kotka ma do powiedzenia. Znużenie, które odczuwał, od razu znikło, a w oczach błyskawicznie pojawiły się iskry podekscytowania. Zetknął na swojego ojca i mimo całej miłości, którą do niego odczuwał, pomyślał egoistycznie, że to dobrze, że wybrał szylkretową na swoją nauczycielkę. Wiedziała od Artema więcej. To znaczy, że lepiej nadawała się na mistrza.
- Rozumiem, dziękuję, Pokrzywo. - przemówił poważnie. Piękny kocur spojrzał teraz na przyczynę całego tego zamieszania. Na jedno z dzieci Raniuszka. Skrzywił się lekko, ponieważ wciąż nie potrafił sobie poradzić ze świadomością, że srebrny kocur wydał na świat kocięta. Przeniósł spojrzenie na ojca, zrobił kilka kroków w jego stronę. - Jak się masz, tato? - zapytał cicho pointa, z jednym z uszu wciąż ustawionych w stronę srebrnej kotki.
Broken down and hungry for yourlove Withno wayto feedit
Whereare you tonight? Child, ya know how much I need it
It's neverover All my blood for the sweetness of his laughter
It's neverover He'sthetearthathangsinsidemysoulforever.
Kiedyś ktoś powiedział, że genów nie oszukasz i miał całkowitą rację. Ścieżka urosła jeszcze bardziej niż przypuszczała. Zapewne Raniuszek byłby dumny z córki. Kotka mogłaby spokojnie stawać w szranki z niejednym kocurem. Nadal pozostała również masywna i "puchata". Przynajmniej łapy bardziej się wydłużyły, a dzięki nim Ścieżka nabrała miękkości w poruszaniu się. Coś co powinny umieć kocie wojowniczki, prawda? Poza tym pojawiło się więcej sierści w okolicy długiego, smukłego ogona. Reszta można powiedzieć, że pozostawała bez zmian. Pazury stały się ostrzejsze, zęby jak u drapieżnika, ceglany nosek, jasnozielone ślepia... Natomiast cały łepek wraz z pyszczkiem przypominały Ścieżce o genach jej drugiego taty - Kościstego Wybrzeża. Choć duże uszy przyciągały uwagę innych kotów, to nadal pozostawały nieodmiennym elementem urody koteczki. Dzięki nim wyrażała część emocji, pomagały również wyłapywać dźwięki z okolicy. Ogromne, migdałowate oczy tym razem spoglądają na świat z nostalgią, jak również smutkiem czy akceptacją. Drobny pyszczek ozdabiają długie, biało-szaro-czarne wibrysy. Spod górnych warg nieco widać końcówki Ścieżkowych kłów. Wygląda to tak, jakby kotka miała zaraz przemówić bądź uśmiechnąć się. O, i nos zyskał ciemniejszą obwódkę. Jeśli chodzi o futro, to kotka nadal zalicza się do "tych długowłosych". Choć najbardziej widoczne miejsca, gdzie futro stało się gęstsze to: klatka piersiowa, szyja, ogon, przedramiona, a nawet okolice uszu. Kolorystyka sierści: czerń z dodatkiem srebra, uwydatniła się, a naturalne rozjaśnienie wokół oczu dodaje jej tylko uroku. Białe partie, czyli końcówka pyszczka i większy kawałek szyi nadal pozostają bez zmian. Brakło dodatkowych, innych oznaczeń. Co Ścieżka jeszcze zauważyła? Lepiej "zarysowane", klasyczne, czarne pręgi. Pokrywają one 3/4 ciała kotki, czyli grzbiet, łapy i łepek.
Obecnie Ścieżka powróciła nieco do swoich korzeni. Odkryła wewnątrz siebie dawnego kociaka i znów potrafi marzyć. Jedno z największych marzeń? Własny kąt i przynależność do kociego grona. Cieszą ją też drobne rzeczy jak promienie słońca, świergot ptaków, kwieciste łąki czy nocne niebo. Kocica także kolekcjonuje rzeczy dla samej przyjemności z posiadania ich i opowiadania historii jak je zdobyła. Oczywiście to nie znaczy, że gania gdzieś z głową w chmurach. Życie obieżyświatki nauczyło ją też twardo stąpać po ziemi. Kiedy trzeba, to zawalczy o swoje. Nawet jeśli oznaczałoby to przegraną czy uszczerbek na zdrowiu. Wie, że jeśli nie zaryzykuje, to może coś stracić. Według niej gorzej coś odpuścić niż spróbować i się rozczarować. Generalnie Ścieżka nie ukrywa już swoich prawdziwych emocji. Umie płakać, gdy jej smutno. Umie też być zła czy radosna. Choć najbardziej ceni sobie po prostu towarzystwo innych kotów. Jest typem obserwatorki, ale potrafi podjąć wyzwanie. Nadal chętnie weźmie udział w wyścigu, nadal ubłoci sobie futro dla dobra sprawy, albo po prostu zabawy. Kotka docenia ten czas, który jej pozostał. Dodatkowo, przez inne koty, może być uważana za nieco ekscentryczną. Dlaczego? Ścieżka lubi słuchać wiatru, obmywać się w kroplach deszczu, wąchać kwiaty itp. Taka stara, kocia "Szamanka" co to wie, gdzie są "barwy niesione przez wiatr" albo "czemu wilk tak wyje w księżycową noc". Jednak nie przejmuje się tym wcale, a wcale. Czas udawania już dawno przeminął...
Całe szczęście Ścieżka nie musiała długo czekać na pojawienie się kogoś. Pierwsza przyszła dorosła kotka, która sprawiała wrażenie sympatycznej. W normalnym przypadku młoda zaczęłaby zadawać jej pytania. Czy jej praca jest ciężka? Co trzeba robić? Właśnie takie podobne sprawy. Tymczasem córka Raniuszka jedynie skinęła nieśmiało łepkiem. Chwilę później Znachorka zawołała kolejnych pomocników. Sama natomiast pospiesznie wyszła. No cóż... Ścieżka kojarzyła już jednego z tych kotów. Artema zaczepiła przypadkiem, gdy podziwiała piórka. Jednak nie zamierzała nikomu przeszkadzać. Czekała cierpliwe we wskazanym miejscu. Sama nie wiedziała na co. Po bardzo długim czasie wróciła Pokrzywa. Koteczka od razu pobiegła w jej stronę.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Ścieżka do lecznicy przyszła z czymś czego Artem nie umiał się pozbyć. Dobrze, że jednak Pokrzywa wiedziała co robić. To trochę niesprawiedliwe, że Alojzy powiedział jej więcej niż jemu oraz Aurze, ale mleko już się rozlało i nie dało się z tym nic zrobić. Musiał więc tylko słuchać i podłapywać wiedzę zdobytą przez szylkretkę.
-Rozumiem -odparł i skinął głową zanim Pokrzywa wyszła z lecznicy. Na razie nie mieli co zrobić więcej, więc musiał razem z Pędem poczekać aż Pokrzywa wróci. Zostawienie lecznicy z samym Pędem -który dopiero zaczął się uczyć- w środku byłoby niezbyt odpowiedzialne.
-Hm? -ciemnobrązowy point spojrzał w stronę syna. Cały czas bolało go to że kocurek wybrał Pokrzywę zamiast niego, ale Artem starał się tego nie pokazywać. Nauka młodego była ważniejsza niż uczucia pointa- Ah… nie wiem, chyba zwyczajnie. Nie mam się za bardzo czym pochwalić. A ty? Jak ci idzie nauka? Jesteś grzeczny mam nadzieję -zapytał, starając się ukryć ukłucie smutku na samą myśl o wyborze Pędu na zebraniu.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Nieduży, piękny kocur o atletycznej sylwetce, smukłym, zgrabnym ciele i przystojnym pysku. Ma długie kremowe futro, oznaczone gdzieniegdzie ciemniejszymi plamami. Jego futro ściemniało z wiekiem i owe plamy nie rzucają się już aż tak w oczy. Przy chwili przyglądania się można dostrzec przyciemnienie na lewej stronie pyska, na prawym udzie, prawym nadgarstku i na zadzie, przy nasadzie ogona. Na jego sierści widnieją również białe znaczenia. Na nosie, piersi i tylnych łapach poniżej stawów skokowych. Ma pasujące do koloru futra, miodowe oczy. Nieduże, szeroko ustawione uszy zakończone małymi pędzelkami.
Wyrósł na spokojnego i rozsądnego kota. Można nazwać go cichym, z pewnością nie jest typem gaduły. Ma szlachetne ideały i wielkie marzenia. Wierzy w prawdę, przyjaźń i lojalność. Stara się by każdy jego czyn i każde wypowiadane słowo miało przynieść jakąś korzyść dla jego rodziny, jego samego lub całego Nowego Świtu. Jest towarzyski, łatwo nawiązuje kontakty, a z interakcji z kotami czerpie dużo przyjemności i energii. Ambitny, odpowiedzialny, uczciwy, uparty.
Tundra (NŚ), Płocha (KR)
Dziwacznie było słyszeć o byciu grzecznym czy też niegrzecznym, będąc (w swoim mniemaniu) zupełnie dorosłym, dojrzałym i w pełni rozwiniętym kocurem. Pęd był daleki od zrozumienia faktu, że dla rodzica dziecko prawdopodobnie zawsze zostanie dzieckiem, tym samym którym było na początku. Sam nie miał dzieci i póki co ich nie planował, nie był w stanie tego zrozumieć. Dlatego zmarszczył brwi, kiedy usłyszał to pytanie. Kochał ojca i nie zamierzał go strofować.
- Jestem. Nie inaczej. - rzekł z lekkim uśmiechem triumfu na przystojnym pysku. Machnął ogonem, przyglądając się ojcu z lekko zmrużonymi oczyma. Widział pewną różnicę w zachowaniu Artema, bardzo trudno było mu jednak określić, co się zmieniło i co się dokładnie stało. Nie potrafił wczuć się w niego i jego emocje, spojrzeć na siebie jego oczami. Co się mogło stać? Może powinien po prostu zakomunikować, co się dzieje. Pęd jeszcze raz zmarszczył brwi i owinął ogonem ułożone równo białe łapki, jakby miało to ochronić go przed nadchodzącym podmuchem wiatru. - Tato - zaczął ostrożnie, starając się wyłapać swoimi oczyma jego oczy. - Coś się stało? Widzę, że jesteś jakiś…. inny. - zakończył lekko pytającym tonem, ostrożnie i łagodnie. Jeżeli istniał jakiś problem, który wymagał sprostowania, kocur powinien dać temu upust i zdradzić swojej latorośli, co go gryzie. Inaczej rozmowa nie miała sensu, a komunikacja nie dojdzie do skutku.
Broken down and hungry for yourlove Withno wayto feedit
Whereare you tonight? Child, ya know how much I need it
It's neverover All my blood for the sweetness of his laughter
It's neverover He'sthetearthathangsinsidemysoulforever.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-To dobrze, to dobrze -ciemnobrązowy point uśmiechnął się lekko na tę wiadomość. Nie chciał żeby Pęd sprawiał Pokrzywie kłopoty. Nawet jeśli dwójka Znachorów nie przepadała za sobą… a raczej nie przepadała za sobą w jedną stronę, bo Artem do Pokrzywy nic nie miał.
Westchnął kiedy syn zapytał co się stało. Czy aż tak było to po nim widać? Nie chciał, żeby Pęd czuł się jakkolwiek źle ze swoim wyborem… albo żeby zawiódł się na Artemie za to że w ogóle w taki sposób myśli o wyborze syna. No, ale nie potrafił po prostu skłamać mu prosto w oczy, że wszystko jest w porządku. Nie chciał nawet. Nie chciał stracić zaufania syna.
-Ah to nic ważnego -machnął łapką- po prostu… trochę mi przykro, że nie jest mi dane być twoim mentorem. Ale to nie ważne, ważniejsza jest twoja nauka -zapewnił, z ciężkim sercem, ale zapewnił.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Nieduży, piękny kocur o atletycznej sylwetce, smukłym, zgrabnym ciele i przystojnym pysku. Ma długie kremowe futro, oznaczone gdzieniegdzie ciemniejszymi plamami. Jego futro ściemniało z wiekiem i owe plamy nie rzucają się już aż tak w oczy. Przy chwili przyglądania się można dostrzec przyciemnienie na lewej stronie pyska, na prawym udzie, prawym nadgarstku i na zadzie, przy nasadzie ogona. Na jego sierści widnieją również białe znaczenia. Na nosie, piersi i tylnych łapach poniżej stawów skokowych. Ma pasujące do koloru futra, miodowe oczy. Nieduże, szeroko ustawione uszy zakończone małymi pędzelkami.
Wyrósł na spokojnego i rozsądnego kota. Można nazwać go cichym, z pewnością nie jest typem gaduły. Ma szlachetne ideały i wielkie marzenia. Wierzy w prawdę, przyjaźń i lojalność. Stara się by każdy jego czyn i każde wypowiadane słowo miało przynieść jakąś korzyść dla jego rodziny, jego samego lub całego Nowego Świtu. Jest towarzyski, łatwo nawiązuje kontakty, a z interakcji z kotami czerpie dużo przyjemności i energii. Ambitny, odpowiedzialny, uczciwy, uparty.
Tundra (NŚ), Płocha (KR)
Jego ojciec zachował się bardzo taktownie, co jego kremowy syn bardzo docenił i zauważył z pewnym podziwem. Nie powiedział “Przykro mi, że mnie nie wybrałeś”, tylko, że nie jest mu dane być jego mentorem. Była to dokładnie ta sama informacja, a jednak przekazana w sposób o wiele bardziej… strawny. Treść mimo tego się nie zmieniła i młodszy kocur musiał pogodzić sobie jakoś z faktem, że sprawił przykrość i zawód swojemu ojcu. Jednocześnie wiedział, że nie może powiedzieć mu prawdy. Nie może wprost stwierdzić, że Pokrzywa wydawała mu się posiadać więcej doświadczenia i wiedzy. Takim stwierdzeniem mógł pogorszyć jeszcze swoją sytuację i wywołać niepotrzebną dyskusję pod tytułem “skąd ty możesz wiedzieć takie rzeczy, mleko masz jeszcze pod nosem, nic nie wiesz o niczym”. Musiał wymyślić coś innego, inny brzmiący równie prawdopodobnie powód, który dodatkowo wypowie w sposób przekonujący.
Położył uszy po sobie, bo czuł się lekko zestresowany i może nawet trochę zawstydzony. Sam rozpoczął ten temat ale nie zmieniło to faktu, że poziom jego komfortu znacząco spadł.
- Chciałem zbliżyć się do babci Pokrzywy - wyznał po dwóch uderzeniach milczenia, które idealnie zagrały chwilę wątpliwości przed wyznaniem prawdy. - Wybacz, powinienem Cię o tym uprzedzić. To miał być sposób na poznanie jej lepiej. - kiedy zakończył, uświadomił sobie, że nie kłamie. Że po pogrzebaniu w głowie, zastanowieniu się, wybrał argument, który był zgodny z prawdą. Uświadomił to sobie z pewnym zaskoczeniem. Starał się własnego zaskoczenia nie okazać zewnętrznie przy Artemie.
Broken down and hungry for yourlove Withno wayto feedit
Whereare you tonight? Child, ya know how much I need it
It's neverover All my blood for the sweetness of his laughter
It's neverover He'sthetearthathangsinsidemysoulforever.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem zamilkł na chwilę, próbując przetrawić słowa swojego adoptowanego syna. Nie miał powodów żeby mu nie wierzyć. Pęd jeszcze nigdy go przecież nie okłamał -i miał nadzieję że tak pozostanie- więc jedyne co musiał teraz zrobić to po prostu w spokoju przyjąć to do wiadomości i zaakceptować. Ciemnobrązowy point westchnął. Prawda czy nie, musiał pogodzić się z decyzją syna. Pęd pracuje na swoją przyszłość, więc nie dziwota, że obiera własną drogę i podejmuje własne decyzje. Nawet jeśli te decyzje mogą być czasami smutne w skutkach dla niego czy Sekwoi. To dobrze przynajmniej, że młody kocur wie czego od życia chce i do tego dąży.
-Rozumiem -odparł i uśmiechnął się lekko do syna- I jak ci idzie? Dobrze się dogadujecie? -zapytał, starając się zmienić temat na jakiś przyjemniejszy i mniej melancholijny.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Ostatnio czuł się źle. Z nosa mu ciekło, gardło go bolało i czuł że do tego ma jeszcze podwyższoną temperaturę. Ciężko było to wszystko przegapić. Ciemnobrązowy point westchnął ciężko i poszedł do składzika w Ważkowej Grocie. Dobrze, że wiedział jak się tym zająć.
Kiedy już znalazł się w składziku Artem wziął liść ślazu, który pomoże mu na katar i ból gardła i korę wierzby, która zbije gorączkę a potem dokładnie przeżuł i połknął. Miał nadzieję, że medykamenty zadziałają i szybko pozbędzie się tych wrednych objawów. Jak on nie lubił być chory.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.