Logo Artemidy
Porzucone Gniazdo w Chaszczach
#76
xxxx– Miło, że zauważyłeś. – uśmiechnęła się wrednie rzucając mu spojrzenie pełne dumy. Nie myślała o tym, by to komentować, ale potem stwierdziła, że w sumie czemu nie. Trochę bardzo należało się cynamonowenmu dostać parę pyskówek za to wszystko i to jak się czuła. A mimo to powoli coś się w niej otwierało i czuła spokój nawet jak wszystko wydawało jej się jedną wielką czerwoną flagą.
xxxx– Co? – wybałuszyła oczy trochę nie dowierzając w słowa kocura. – Wkręcasz mnie? – zapytała patrząc na niego po połowie monologu o żywym trupie, ale... – Nie wkręcasz mnie – stwierdziła widząc minę Oriona i zachwyt nad tą opowiastką. Kto by pomyślał, że klan Cienia jest jakiś martwy. Cały opis kocicy brzmiał jakby oprócz tego, że była żywym trupem to jeszcze zarażała, więc co ona robiła na miejscu medyka? Trochę nie pojmowała tej logiki, ale skoro nie jej klan, nie jej koty to też nie jej sprawa. Śmiesznie na pewno słuchało się tej historyjki i paru kolejnych. Na pewno zaciekawił ją wrzosowy dziwak, ale większość była zwykłymi ploteczkami, które bardzo miło się słuchało. W końcu mogła spędzić czas z kimś... kogo znała. Nie musiała udawać, grać, czuła się swobodnie. Przynajmniej na tyle ile jej pozwalało to wszystko między nimi.

/zt
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#77
Miał pewne opory przed przenoszeniem całego swojego dobytku do Wichrowego obozu. Niby żył tam już kilka księżyców i rozsądniej by było trzymać wszystko co cenne pod łapą, a nie w opuszczonym legowisku, ale... wzdrygnął się na samą myśl. Przecież taka przeprowadzka zaczynała już brzmieć poważnie, a z jego strony to w żadnym wypadku poważne nie było. Póki co było względnie ciekawe, ale nie na tyle by wytworzył migiem lojalność, która by mu ciążyła jak łańcuch wiążący z klanem.
Nie zaszkodziłoby jednak przenieść swoich rzeczy bliżej aktualnego miejsca pobytu. Albo chociaż upewnić się, że wszystko było. Pluszowa ośmiorniczka, lisek, tęczowa chusta, dziecięcy kocyk w gwiazdki, kamyk od Cisa, róże, które obiecywał Kaczuszce (ups, trochę już mocno uschły). Wszystko co ważniejsze zdawało się być – licznych kwiatków nie sprawdzał, stanowiły jedynie ozdobę tego miejsca. Zresztą tylko idiota próbowałby przenieść je wszystkie.
Skoro majątek był na miejscu, cynamonowy oriental mógł odetchnąć z ulgą. Usiadł w bażancim gnieździe i zaczął na nowo układać kłaczki, które potargał podczas wycieczki. Chciał, przy okazji, nieco odpocząć przed drogą powrotną.
Tak szczerze? Wcale mu się nie śpieszyło.

//Nurcik
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#78
Siedzenie i smęcenie w lecznicy było całkiem spoko zajęciem, ale co za dużo, to niezdrowo, nawet kiedy mówi się o tak pasjonującej rozrywce. Włóczenia się po terenach Gromu też miała już po dziurki w nosie – pewnie byłoby inaczej, gdyby śnieg był łaskawy zniknąć i się więcej nie pokazywać – a tego dnia poziom frustracji musiał sięgnąć zenitu, bo niewinny spacerek po okolicy przeobraził się w przekraczanie rzeki i zasmakowanie wolności, której nie uświadczyła... Gwiezdni wiedzą, jak długo! Zbyt długo! Za bardzo zafiksowała się na klanowych sprawach, i proszę bardzo, pokarało ją, teraz łaziła nieszczęśliwa!
Po to oddaliła się od rodzinnych ziem, i tylko po to, oczywiście. Żeby odciąć się od spraw ciągnących ją w dół. Wcale przy okazji nie niuchała za jakimkolwiek śladem bytności Bluszcz, bo przecież nie chciała jej spotkać. Powinna mieć przygotowane jakieś słowa na tę okoliczność, przeprosiny czy coś, a pomimo upływającego czasu w głowie miała pustkę. Z delikatnym powiewkiem paniki, uściślając. Dlatego nie szukała.
A jednak znalazła. Co prawda nie szylkretkę, ale gęste chaszcze, generalnie niezbyt interesujące, poza tym że skrywające jakąś głębię. Co ciekawe, w postaci gniazda, choć to nie ono zwróciło uwagę pręguski, a siedzący w nim kot o barwach aż nazbyt znajomych, by mogły należeć do kogoś nieznajomego. Nie dbając szczególnie o zachowanie ciszy, przedarła się przez krzaczory otaczające znalezisko. Jeju, w porze innej niż ta, pewnie nawet nie zwróciłaby uwagi, że ktoś tu uwił sobie gniazdko! Dosłowne gniazdko, choć Oriona o tworzenie ptasich konstrukcji nie podejrzewała, więc to nie on je uwił, ale jeśli ogarnął sobie tu legowisko, no to można powiedzieć, że owszem...!
– No hej – przywitała się wywijając ogonem na boki. – Nie spodziewałeś się mnie tu, co? – Ona na pewno nie spodziewała się jego! – Widziałeś się z Askeladdem jakoś niedawno?
Jako troskliwa siostra wolała usłyszeć, że w rzeczy samej, widział i u Kamienia wszystko w najlepszym porządku, ale jako zaborcza siostra wolała otrzymać odpowiedź przeczącą. Ciężkie życie.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#79
Coś głośno przedzierało się przez otaczające chaszcze i kot ze zdrowymi instynktami przetrwania przejąłby się bardziej. Orion natomiast spłoszył się na dwa uderzenia serca nim wrócił do czyszczenia sierści (i jego uwaga tylko trochę uciekała w stronę hałasów). Po pierwsze zbliżające się coś było małe, nie groził mu atak dzika, a po drugie, no właśnie, jakby to był zamach na jego życie to raczej byłby cichy.
– O. – a jednak zdziwił się, gdy usłyszał ten znajomy głos i gdy zobaczył szare futerko. – Otóż nie. Od dłuższego czasu trzymasz się raczej własnego podwórka. – zgodził się, rzecz niespotykana. Co prawda nie miał gwarancji, że posiadał aktualne informacje, bo sam tymczasowo rezydował raczej na ograniczonej przestrzeni po drugiej stronie okolicznego lasu, ale i tak. – Zdefiniuj niedawno. Ale raczej nie było okazji ostatnio. Ale coś się stało? Czy po prostu dalej aż tak przeżywasz tę znajomość?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#80
Nabrała powietrza w poliki, a potem wypuściła je ze świstem.
– Wcale nie – zaprzeczyła odruchowo, bo jego słowa brzmiały jak obelga, co bezbłędnie uruchomiło w niej instynkt obronny. Nie będzie jej obrażał byle złodziej wrzosików, nawet jeśli technicznie rzecz ujmując miał nieco racji. Z naciskiem na nieco, od dłuższego czasu mogła robić, na co miała żywnie ochotę, z czego korzystała... czasami! – To ciebie wcięło chyba, jakoś po tych dziwnych przedstawieniach przy Kamiennych Pazurach! Na Kamiennych Pazurach...?
W Kamiennych Pazurach??? Uch, jeden pies!
Powstrzymała się od przewrócenia oczami. Zdefiniuj niedawno, pan Precyzyjny-Co-Do-Wschodu-Słońca się znalazł, no rzeczywiście, jakby niedawno było zbyt mało konkretne! Gdyby rozmawiała z kimś, kto żyje z Kamieniem w jednym Obozie, to faktycznie takie pytanie mogłoby wywołać zmieszanie, ale niby jak często Orion miał okazję go widywać?? ...no właśnie, jak często?
– Ja przeżywam?? Co tu niby jest do przeżywania – burknęła i przysiadła sobie nieopodal; bez wpychania się do gniazda, ale jakoś tak, by żadne źdźbło nie wydłubało jej oka. Ostentacyjnie zabrała się za wyskubywanie zielnych drobinek z sierści, gdy kontynuowała, niby od niechcenia: – Odszedł z Klanu po prostu, dlatego pytam. Nie mówił ci?
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#81
– Ciekawe, ciekawe, bo ciebie jeszcze przed Kamiennymi Pazurami ciężko było uświadczyć poza granicami. – wytknął pręgusce. Tak odruchowo, bo przecież nie zamierzał się z nią kłócić i licytować o to kto był dłużej nieuchwytny. – Swoją drogą nieco rozczarowujące było to przedstawienie. Zapowiedzi były dużo bardziej obiecujące. – dorzucił jeszcze by przekierować temat na neutralne pitu pitu nim Nurcik się odpali. A z niewiadomych względów nigdy nie miała zbyt wiele cierpliwości do cywilizowanych rozmów.
– No właśnie, niczego do przeżywania tu nie ma, dokładnie. Nikt się nie znęca, jest sympatycznie. – rozpromienił się. Tak w kontraście do ponurego burczenia kotki. Bo najwyraźniej parę uderzeń serca bez terroru psychicznego (chociaż tu nie było terroru) to było zbyt wiele. Przerysowany grymas nie zagościł jednak na zbyt długo z paru powodów. Jednym z nich była kolejna informacja, rzucona niby od niechcenia, więc jakoś tak prosiła się o bardziej neutralną mimikę. Tak więc stopniowo uśmiech wygasał, gdy oriental zastanawiał się nad odpowiedzią. – Mm, wspominał o tym. – technicznie nie było to kłamstwo. Co prawda nie powiedział, że odszedł, ale... – ... od dłuższego czasu to planował. Ile to już księżyców? Na pewno pamiętam jak omawialiśmy to chyba jeszcze podczas poprzednich śniegów... pory nagich drzew? Myślałem, że już zrezygnował i pogodził się z klanowym życiem skoro temat przycichł. Więc czemu akurat teraz? – spojrzał w stronę Nurt, czekając na odpowiedź. I też przesunął się nieco, zabierając puchatą kitę, by zrobić szarej miejsce na suchym. Niby już sobie usiadła, ale no co poradzić na to, że z opóźnieniem sobie przypomniał, że był tu gospodarzem?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#82
W przypadku Gwiezdnego Nurtu to też nie była licytacja, w której szczególnie chciała postawić najwyższą stawkę – ostatecznie fakt, że rozmijała się z samotniczym znajomkiem, nijak nie uderzał w jej honor. Ale odruchy to odruchy, czasem ciężko je pohamować. Przede wszystkim te nie w pełni uświadomione.
– Nie wiedziałam, że tak pilnujesz obrzeży Gromu – fuknęła, jednak najwyraźniej nie paliło jej się do wszczynania kłótni z takiego powodu, bo szybko dała się przekierować na poboczny temat: – Noo, to w ogóle było dziwne. Samotnicy są dziwni. Bez urazy, nie, ale sam przyznasz, zbyt normalnie to tam nie było!
Największą normalność zaprezentowały koty z Klanów i to niepodważalny fakt. Ten cały UFO to jakiś śliski typ i gdyby nie to, że przynoszenie piszczek na stracenie zostało uczciwie zapowiedziane jako element niecodziennej ceremonii, Nurt pomyślałaby, że cały ten teatrzyk odbył się po to, by odwrócić uwagę widowni, a w tym czasie pozabierać ich łupy! Chociaż na jedno wyszło, tak naprawdę. Sprytnie to sobie obmyślili!
– Znęca??? – rzuciła nieufnie. Ona nic o znęcaniu nie mówiła, nic a nic! To co on nagle tak?? Może miał za tymi długaśnymi uszami więcej, niż podejrzewała. Ale Kamień to nie ktoś, nad kim dałoby się znęcać chyba, nie ten typ kota...? Chyba że tak psychicznie, obiecując jakieś gruszki na wierzbie. Do tego Orion był zdolny!
Chętnie przesiadła się do gniazda, które było suchsze, wygodniejsze i nie groziło jej utratą oka. Wzruszyła barkami.
– On to chyba planował, od kiedy się urodził – mruknęła niechętnie. I wiedziała, że to stwierdzenie stało dalej od prawdy, niż pozwalałoby niewinne wyolbrzymienie, ale o wiele łatwiej było jej przywołać Askeladda nienawidzącego Klan i marzącego o wolności, nie tego... uch, wcześniejszego, więc co za różnica? – Ale teraz Krzyżak zaginął i jego już nic tu nie trzyma. Znaczy się, w Klanie.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#83
W przeciwieństwie do Nurt nie był głupim dzieciakiem, który musiał odpowiedzieć na każdą zaczepkę – przynajmniej nie gdy z tyłu głowy miał bardziej szczytny cel. Więc gdy dała się przekierować na temat zastępczy, to na nim się skupił.
– Tam nie miało być normalnie. Jakby było normalnie, piknik na cmentarzu z obcymi to dopiero by było rozczarowująco. Po co ktokolwiek miałby na to iść? – uniósł lewą brew dla podbicia niezrozumienia dla logiki szarej pręguski. Równie przerysowanym co autentycznym, bo w sumie czego ona oczekiwała niby? Gdyby UFO prezentował mniejszy poziom odklejenia to by zaraz smęciła pewnie, że nudno i bez fajerwerków.
– Nie znęca. Ehh, jak ty słuchasz... – cmoknął i pokręcił łbem w rozczarowaniu. Śmieszna była z tą nieufnością. Znaczy ogólnie nic nowego, bo z pewnych względów patrzyła na niego podejrzliwie od samego początku, ale po takim czasie znajomości to trochę porażka, że dalej się upierała przy tym nastawieniu. Nie do końca narzekał – było w tym coś komicznego.
Nie zdziwiłoby go, gdyby w tym wyolbrzymieniu tkwiło jakieś ziarno prawdy. Pamiętał, że rudego już od pierwszego spotkania ciągnęło do wielkiego świata. Już wtedy był zainteresowany tym jak dotrzeć w góry i oriental miał nadzieję, że po takim czasie to zapomniał już o wskazanych mu kierunkach, bo byłoby trochę głupio, gdyby teraz okazało się, że logika zawiodła, a wskazana trasa była błędna. Niemniej narzekanie na klan przyszło dopiero później, ale Orion nie mógł powiedzieć by Askeladd kiedykolwiek sprawiał wrażenie bardziej związanego z Gromem.
– Jak to nic go nie trzyma. A ty to co, pies? – spojrzał kątem oka na szarą.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#84
Policzki nadęły jej się od nagromadzonego powietrza, które wstrzymała, by nie wybuchnąć Orionowi w pysk. Za każdym razem, gdy się dłużej nie widzieli (czyli w sumie po każdym spotkaniu), zapominała, jaki potrafił być irytujący! Była bardziej niż pewna, że doskonale wiedział, co miała na myśli, ale nie, musiał się przyklejać do szczegółów w imię niepotrzebnego czepialstwa, zamiast sobie z nią pogadać jak dwóch starych znajomków, którymi po tych wszystkich przebytych wspólnie przygodach powinni móc się nazwać!
Wypuściła powietrze ze świstem.
– Ojejku no, samo obcowanie ze zmarłymi to chyba rozrywka godna przyjścia, nie?? Co, codziennie się z nimi widujesz, że jeszcze potrzeba ci jakichś dziwnych formułek i podejrzanej otoczki, żeby było ciekawie? – skontrowała, uderzając szarym ogonem o bażancie gniazdo. – Wiem, jak to jest kontaktować się z Gwiezdnymi, wcale nie trzeba do tego dziwacznych przedstawień dla urozmaicenia, ale niektórzy samotnicy są... są... ekscentryczni, o to mi chodzi! A tamci to już w ogóle, nawet ciebie przebijali – dokończyła, dźgając otwartą łapą bok orientala.
...w wyrazie sympatii i na (może nieco osobliwy) znak pokoju, dla jasności. Nie chciała się z nim wykłócać, za dużo ostatnio złego się działo, jeszcze brakowało jej kłótni z kimś, z kim rozmowę uważała za swego rodzaju odskocznię.
– No nie wiem, brzmi jakbyś się z góry wybielał, zanim sama dojdę do tego, że jednak się nad nim znęcasz!! P o d e j r z a n e – wyartykułowała ostatnie słowo powoli, kręcąc szarym łebkiem. Niedługo potem zmarszczyła nos, niezadowolona z pytania. – Zawsze może przyjść w odwiedziny, nie? A będąc na miejscu nie znajdzie Krzyżaka!
To chyba brzmiało dobrze. Nie tak, jakby kompletnie się nie liczyła.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#85
– Aha, rozumiem, podnieśli poprzeczkę. Ale spokojnie, poprawię się w takim razie by dalej być najbardziej ekscentrycznym samotnikiem jakiego znasz. – obiecał, chociaż technicznie do samotników się już nie zaliczał. Ale jeśli sama nie wywęszyła spisku klanowego zapachu to nie zamierzał nic o tym wspominać, nie ma głupich.
– No faktycznie, jak tak to ujęłaś to jest p o d e j r z a n e. Nie ma co. – zgodził się z nią z niezwykle poważną miną. Zupełnie jakby byli detektywami na tropie srogiego przestępstwa, a nie jakby to on był tu głównym podejrzanym. Bo tak jak wyrazem sympatii szarej była lekka przemoc, tak w jego przypadku było to lekkie irytowanie pręguski.
... a na znak pokoju zamiast odpowiadać na kolejne słowa, zmienił temat na coś zupełnie niezwiązanego. Bo nie popierał tego oszukiwania się, ale też niekoniecznie chciał się z nią poważnie kłócić. A w tej sytuacji to było gwarantowane, skoro nawet zwykłe przekomarzanki potrafiła przepoczwarzyć w prawdziwy dramat (bez sensu, niezrozumiałe).
Na szczęście przepis na pokojowe rozmowy był banalnie prosty (szkoda, że nudny zarazem). Zaczynać dużo tematów, a kończyć niewiele. I nie dyskutować zbyt szczegółowo. To było wykonalne, więc tego też trzymał się do końca spotkania i tylko trochę zastanawiał nad tym czy już zawsze to będzie jedyny sposób na rozmowy by się nie obraziła. Oby nie, bo jaka w tym zabawa?

z.t x2
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#86
Nie chciała być w Obozie, nie chciała być w Klanie, nie chciała po raz tysięczny wykonywać tych samych czynności, nie chciała patrzeć na te same pyski, nie chciała się izolować, ale nie chciała przebywać w towarzystwie. Najchętniej po prostu wyszłaby i nie wróciła, przynajmniej przez jakiś czas... Tylko że nie mogła. Obowiązywały ją inne zasady niż większość Klanowiczów, a ranga wymagała od niej bycia odpowiedzialną, stałą w postanowieniach i Gwiezdni wiedzą, jaką jeszcze. Co za chichot losu, że teraz nagle tęskniła za byciem terminatorem, któremu wybacza się potknięcia!
Czuła się jak ten pies, którego widziała na Osiedlu, uwiązany do swojego domu dziwnym, niezbywalnym kłączem. Ciągnęło się za nią, owinięte wokół szyi, na długo po tym, jak opuściła tereny Gromu, przekroczyła Grzmiącą Rzekę i skierowała się w okolice Łanu Rzepaku. Może nie istniało w świecie rzeczywistym, ale Nurtowi nie brakowało poczucia, że było aż zbyt realne. No bo znalazła się poza terytorium, fajnie, tylko czy zamierzała tu zostać? Nie. Po krótkiej przechadzce wróci dokładnie tam, skąd przyszła. Do samego źródła.
Bardziej nieświadomie niż świadomie udała się w miejsce, w którym jakiś czas temu zastała Oriona. I miała niebywałego farta – jeśli da się to tak nazwać – bo dzisiaj też tu przebywał.
– Co ty, przyrosłeś do tego gniazda? – spytała, naturalnie zmartwiona losami ziomka.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#87
Orion mógłby sobie poniekąd przybić piąteczkę z Nurt. Również nie chciał być w obozie, nie chciał być w klanie. Zakładał, że zabawi w Wichrze może trzy albo cztery księżyce nim mu się to znudzi i pożegna się z grupką kotów ścigających zające czy inne króliki. Tymczasem minęło... z dwa razy tyle, a on wciąż był w punkcie wyjścia. Bo załatwianie czegokolwiek trwało lata świetlne. I jasne, tak długo jak miał gwarancję, że postawi na swoim to mógł czekać – tylko może bez codziennego udawania, że był przykładnym terminatorem.
W połowie obchodu granic z Klekoczącym Bocianem oznajmił, że musi załatwić coś pilnego. Czarno-biały wojownik, jak na dobrego ziomka przystało, oczywiście to zrozumiał, więc niewiele później oriental był już w drodze do porzuconego gniazda. Gdy do niego dotarł nie pamiętał nawet czy obiecywał coś w zamian za samotne dokończenie patrolu i udawanie, że jak najbardziej uczestniczyli w nim razem.
Przyniósł ze sobą bukiet świeżych kwiatków, by powplatać je między gałązki tworzące legowisko i te nad nim. Ciężko jednak było czerpać z dekorowania faktyczną satysfakcję – bywał tu jeszcze rzadziej niż przed wstąpieniem w klanowe szeregi (co było wyzwaniem, ok), więc nim znowu tu zajrzy, wszystkie roślinki będą już przesuszone pewnie.
– Och, na to wychodzi. – odparł, nie musząc się nawet odwracać by zidentyfikować właścicielkę głosu. Czy go dziwiło, że się tu zjawiła? Tak i nie. Miała tu bliżej niż on ze swoich granic. I zdążyła odkryć istnienie tego miejsca. – To gniazdo to zdradziecka pułapka. Jak te lepkie. Umiesz sobie wyobrazić pułapkę z miodu albo żywicy? Schemat identyczny. Zostanę tu już na zawsze, umrę z głodu, powoli i dramatycznie. Chcesz się przyłączyć? – świetna oferta, nic tylko brać i korzystać. Szczególnie dla Nurt, która potrafiła z nim wytrzymać co najwyżej kilka uderzeń serca. Mimo wszystko, przesunął puchatą kitę by zrobić jej miejsce i nie przerywał sobie rozdzielania przyniesionych kwiatków.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#88
Orion nie wykazywał zmartwienia brakiem polotu w swojej marnej egzystencji, całkowicie niesłusznie. To musiało być straszliwie dołujące nie mieć co ze sobą zrobić i tylko przebywać w jednym miejscu cały czas (bo skoro znowu go tu znajdowała, to czy istniało jakieś inne wyjaśnienie? Cudowny zbieg okoliczności, ślepy fart? Tiaa, a jeże potrafią latać)! Z drugiej strony było w jego słowach coś kuszącego. No, niekoniecznie część o powolnej śmierci głodowej, ta wizja jej nie bawiła, ale pozostanie tutaj – gdzieś w dziczy, poza terenami klanowymi – już na zawsze, karmiło uciśnioną duszę Nurcika słodkimi wyobrażeniami.
– No w sumie mogę ci ewentualnie dotrzymać towarzystwa – zgodziła się łaskawie. – Bo umrzesz, ale z nudów. A ja nie jestem akurat jakoś mocno zajęta.
Więc zapakowała się beztrosko w tę pułapkę, klapnęła sobie na umoszczonym gniazdku, już po chwili niecierpliwie jeżdżąc ogonem na boki. I w ogóle, w przeciwieństwie do kamiennie spokojnego samotnika, nadpobudliwie się kręciła.
– Lepiej zrezygnuj z tego otaczania się kwiatami, bo serio, gdybym nie wiedziała lepiej, pomyślałabym, że jesteś Wichrzakiem – poradziła mu z pełnią życzliwości. – No chyba że taki jest plan, jak już się wypachnisz wystarczająco, to zakradniesz się na ich tereny i zaczniesz im wmawiać grupowe zaniki pamięci. Jest tam taki jeden trochę podobny do ciebie, może daliby się nabrać na rodzinne powiązania? Ale jak już to Grom jest lepszym Klanem, nie wiem po co ktokolwiek chciałby iść do Wichru.
I pewnie w przypadku Gromu nie musiałby posuwać się do dziwnych sztuczek, jeśliby zechciał dołączyć, czego świadomość wprawiała ją w lekki dyskomfort. Jakoś dużo tego dyskomfortu ostatnio.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#89
– No popatrz, jakie ja to mam niesamowite szczęście. – Nurt nie była zajęta arcyważnymi medycznymi bzdetami? Aż nie do pomyślenia. Chociaż oriental uważał, że czasu na wycieczki by jej mogło brakować tylko gdyby postanowiła umyślnie unikać terenów niczyich. Tak jak Cis, który jak najbardziej mógł się wylegiwać pod Czterema Dębami mimo napiętego grafiku. – Jak się będziesz tak kręcić to tylko szybciej wsiąkniesz. Co z tobą? – czy faktycznie oczekiwał odpowiedzi? Niekoniecznie, wolałby żeby przestała się wić jakby siedzieli na rozżarzonych węglach, a nie gnieździe składającym się ze standardowych materiałów (i nieco niestandardowej ilości kwiatów).
– Mówisz? – uśmiechnął się krzywo. No tak, chyba nigdy nie mieli okazji omówić, że tymczasowo rezydował w Wichrowym obozie. I nie zamierzał jej poprawiać wprost skoro wiedziała lepiej. – Z tego co słyszałem, Wicher to raczej zające i króliki niż kwiatki. Nie powinienem nimi więc się otoczyć do tego sprytnego planu? – rzucił w stronę Nurcika, ciekaw co tam teraz wymyśli. Mimo stereotypów, długouchych piszczek było zdecydowanie za mało by śmierdzieli nimi jak Rzeczniacy rybami, ale z drugiej strony kwiatki były jedynie w określonych porach, więc też takie niezbyt. – Taki jeden trochę podobny? Ale faktycznie podobny czy po prostu ma duże uszy? – przerwał na moment rozdzielanie roślinek by (z minimalnym zaciekawieniem) przechylić łeb w stronę Nurt. – Móówisz? A co takiego w nim lepszego?
Z tego co ostatnio mu opowiadała to jeden z argumentów dopiero co opuścił Gromowe szeregi.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#90
Burknęła coś niezrozumiałego pod nosem, ale faktycznie zaniechała wiercenia się jak pchła w futrze, jedynie ogon robił za ujście dla nerwowości Nurtu, rzucając się na boki w nieregularnych zrywach.
– Widziałeś, żeby ktoś się kiedyś ocierał uszakami?? – spytała tonem dobitnie podającym w wątpliwość poczytalność kocura. – Wicher to otwarte przestrzenie, jakieś łąki i polany, no to oczywiste, że pachną trawami i kwiatami!
Przy kolejnym pytaniu spojrzała na niego krytycznie, jakby doszukując się punktów wspólnych między nim a wspomnianym Wichrzakiem.
– A co, duże uszy to niewystarczające podobieństwo? – rzuciła po głębszej analizie skonstatowanej wnioskiem, że na tym zbieżności się kończyły. I co z tego? Jej zdaniem nadal niczym z jednej matki wzięci. – I on też się czepia byle głupotek, dogadalibyście się.
Wzruszyła barkami.
– Nie będę cię przekonywać, że Grom to najlepszy wybór, bo i tak nie uwierzysz – mruknęła niechętnie, i to nie dlatego, że jej własny obraz Klanu był ździebełko zaburzony, więc jej słowom mogłoby brakować adekwatnej mocy. – Ale Wicher jest najgorszą opcją z możliwych, i to obiektywnie patrząc! Żałuj, że cię nie było na ostatnim Zgromadzeniu, przyznałbyś mi rację! Oni sami tam nie wiedzą, czego chcą chyba, medyczka żre się z przywódczynią, Gwiezdni im na ceremonie wbijają, Klan siedzi skołowany, no chaos jak stąd do Ciemnego Lasu! Nawet w Cieniu spokojniej. Znaczy u nich to zawsze spokojnie, poza faktem, że nie mają medyka od huuu!, Gwiezdny Klan wie jak długiego czasu i każdy im umiera jak leci. Pewnie stąd ta wieczna cisza z ich strony, wolą się nie wychylać.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości