Księżyce: 97 Płeć: yhh nie (zapach neutralny) Matka: Tsunami Ojciec: Raniuszek, Kostek Trwałe urazy: urodzili się
Orientalna chimera o krótkim czarnym futerku poznaczonym plamami futra czarnego srebrnego. Czarne srebrne plany ma: nad oczami, na lewej tylnej nodze, koło ogona. Na piersi ma srebrzystą gwiazdę.
Kłamczuch.
Pochmurny Sen || Śpiewająca Knieja
Nick konta: Miraż Obecna grupa: zaginieni Docelowa grupa: samotnicy Link do KP:https://artemida.webd.pl/thread-9183.html Opis aktualizacji: nudziło im się w nowym świcie więc wzięli i sobie poszli. znudziło im się w szerokim świecie więc wzięli i wrócili.
Czarną dymna kotka o białej łapce i pyszczku i ciemniejszych markingach na piersi i przy ogonku. Jej dwie przednie łapki są ciemniejszego koloru. Na pyszczku i na ogonku ma białe kropeczki. Ma lekko zakręcone długie futerko. Kotka na razie jest malutka ale jak dorośnie będzie dużą kotką
Kotka jako kociak jest bardzo ciekawska, ciężko ją będzie upilnować od wychodzenia poza żłobek. Jest niecierpliwa, nie lubi na coś czekać. Jest dość ambitna, jej marzeniem jest zostać najlepszą łowczynią. Chcę być również silna i chciałaby kiedyś wbić swoje pazurki w futerko jakiegoś wojownika innego klanu
Jagodowa Łapa: Obecna grupa: nieaktywni Docelowa grupa: Klan Cienia Link do KP: https://artemida.webd.pl/thread-8929.html Opis aktualizacji: w czasie jednego z treningów z mentorką, uczennica zwichnęła łapę i musiała przez jakiś czas pobyć w legowisku medyka
Naprawdę mała, drobna kotka o gęstym, długim futrze. Prezentuje się w kolorach śnieżnobiałych, choć na pysku, łapach, uszach i ogonie są to barwy czarno-rude. Duże oczy wybarwiły się na kolor lodowo-błękitny.
Jest to czarny szylkretowy point.
Bardzo płaczliwa, strachliwa i ogromnie troskliwa kotka.
nickNick konta: promienna mordka
Obecna grupa:nieaktywni
Docelowa grupa: grom
Link do KP: https://artemida.webd.pl/thread-7938.html#switch
Opis aktualizacji: promienna mordka przez większośc czasu była, jak i jest po prostu nieobecna. nie widać jej, jest tłem, ukrywającym się w legowisku mamy, śpiąc całe dnie czy szwędając się w niewidocznych dla innych miejscach bez celu, zupełnie wycofała się z klanowego życia
I wannabealone Alonewithyou,doesthatmakesense? ・·⋆ I wannastealyoursoul⋆·・ Andhideyouinmytreasurechest I don'tknowwhatfeelstrue [Butthisfeelsrightsostayasec] Yeah,youfeelrightsostayasec
Księżyce: 104 Płeć: transpłciowa kotka Matka: Rzeżuchowy Kiełek & Deszczowa Pogoda Ojciec: co Partner: ;) Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry na grzbiecie, blizna na tylnej prawej łapie po ugryzieniu przez młodego lisa
Księżyce: 104 Płeć: transpłciowa kotka Matka: Rzeżuchowy Kiełek & Deszczowa Pogoda Ojciec: co Partner: ;) Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry na grzbiecie, blizna na tylnej prawej łapie po ugryzieniu przez młodego lisa
Wysoka, szczupła, długowłosa, klasycznie pręgowana ruda kotka z białymi znaczeniami. Prawe oko jest niebieskie, zaś lewe jest pomarańczowe. Blizna po oderwanym płacie skóry na grzbiecie i ślad po lisich zębach na tylnej prawej łapie
fajny
zawilcowy gaj, gwiezdna łapa [KRz], omen [NŚ]
Nick konta: śniąca łapa Obecna grupa: nieaktywni Docelowa grupa: wicher Link do KP:https://artemida.webd.pl/thread-9007-pos...#pid414744 Opis aktualizacji: źle zniosła zaginięcie obu matek. na początku próbowała je znaleźć, ale potem się poddała i na kilka księżyców wycofała się kompletnie z życia klanu
Księżyce: 125 Płeć: Kotka Matka: Zachodzące Światło Ojciec: Kornikowy Konar Trwałe urazy: znamię na szczycie głowy w kształcie krzyża
Czarna orientalka. Idealna mieszanka mamusi i tatusia – smukła rasa orientalna ze strony Zachodzącego Światła i głęboka, czarna barwa od rodziny Kornikowego Konara. Jest średniej wielkości i postury – duże, odstające uszy zwykle postawione na sztorc czujnie nasłuchują wszystko dookoła. Jej oczy są wciąż szarawe, lecz niebawem wybarwią się na zielono-turkusowy kolor. Na podobieństwo całej jej sylwetki ma długi, smukły ogon. Na szczycie łebka ma dwie plamy-znamiona, przykryte futrem, przypominające bliznę – jedno znamię łączy jedno ucho z drugim, zaś drugie, bardziej podłużne, biegnie od szczytu łebka do tyłu, gdzie krzywo przecina się z pierwszym i kończy się tam, gdzie zaczyna szyja.
Zdeterminowana jak nikt wcześniej – do tego stopnia, że wydarła się z łona matki jako pierwsza. Oprócz energii i pogodności, która zwykle dopisuje kociakom, cechuje ją lekki narcyzm – nie przesadny (jeszcze) jednak zdecydowanie ma dużo pewności siebie. Nie boi się konfrontacji ani rozmowy z innymi, wszędzie wściubie nos i podsłucha ale też użyczy łapy, gdy ktoś chciałby się jej wypłakać. Nie jest jednak kotką, która płakałaby wraz z kimś – ma inne metody na podnoszenie na duchu i jest to zwykle ruch i pogoda ducha, a także dobitne dogadanie, że nie ma powodów, by się smucić. Chodzi dumnie i pogodnie przez środek Obozu niczym przez swój własny i dokonuje próby grabieży serc całego Klanu Rzeki.
Nick konta: Zabliźniona Łapa Obecna grupa: Zaginieni Docelowa grupa: Klan Rzeki Link do KP:https://artemida.webd.pl/thread-8302-pos...#pid384712 Opis aktualizacji: porwanie Blizny i przetrzymywanie jej w niewoli - powrót, gdy nadarzyła się okazja do ucieczki.
Podobieństwo do Promiennej Mordki zniknęło tak szybko, jak się pojawiło bowiem z początkowej drobnej, niezapowiadającej imponujących gabarytów budowy, zostało tyle, co nic... Geny Wężowego Błysku zdecydowanie przeważyły i niemal na pierwszy, przelotny rzut oka, rozwiązane zostają wątpliwości, czyim synem jest Płomyk. Z drobnego, wiotkiego kocięcia przeistoczył się we wprost ogromnego, wysokiego jak drzewko, choć nadal trzcinowatego i wątłego kocurka. Oprócz okazałego wzrostu, po ojcu odziedziczył budowę kota orientalnego wraz z wszystkimi dla niej charakterystycznymi cechami. Jest nazbyt szczupły, pozbawiony mięśni, nieco kościsty, o długim tułowiu i równie długich, patykowatych i może ciut chwiejnych (to z ekscytacji!) lapach. Giętki, szczupły grzbiet, pokryty białymi kępkami futra, tworzącymi koliste kształty na rudym tle. Ogon jakby przydługi, biczowaty i cienki, podrygujący wiecznie z radości. Pyszczek Płomyka jest trójkątny i szczupły, o widocznie zaznaczonych kościach policzkowych i z lekka garbatym, szarym nosie. Klinowata głowa. Uszy, charakterystyczne dla kotów orientalnych, są ogromne, trójkątnawe, jakby ukradzione nietoperzowi. Oczy ma duże, skośne, przywołujące skojarzenie z kształtem migdała, z upływem czasu wybarwione na żywą barwę świeżej trawy, wiecznie błyszczą, ukazując radość i zainteresowanie ich właściciela. Natura postanowiła spłatać mu figla, jakby wygląd Płomyka nie był już dość osobliwy i obdarzyć go umaszczeniem rudy karpati. Jest trochę jak jego rodzeństwo - ale w odwróconej kombinacji (odwrócony point)! Jego krótkie, przylegające płasko do ciała i lśniące, rude futro na pysku, ogonie i łapach przybiera mlecznobiałą barwę, co Płomyk osobiście uważa za coś wyjątkowego, odróżniającego go od reszty kociąt. Często pokryte kurzem, pyłem, czym Płomyk nieszczególnie się przejmuje, wręcz przeciwnie - są one mile widziane! Co jeszcze w nim charakterystycznego? Wystająca z pyszczka końcówka bladoróżowego języka i uśmiech, tak szeroki, że wydawać by się mogło, że wykracza poza ramy pyszczka kocura. Płomyk porusza się, choć trudno określić czy zgrabnie, czy bardziej niezgrabnie (chyba jednak to drugie...), ukazując pełnię energii i gotowości do podboju świata, jakby lekko unosząc się nad ziemią, podskakując.
Gdyby umieścić radość w ciele kota to za całą pewnością byłby to Płomyk, jest on bowiem chodzącą definicją, uosobieniem tej emocji. Do życia podchodzi z ogromną dozą entuzjazmu. Prostolinijny, można czytać z niego jak z otwartej książki. Jest otwarty, może aż nadto otwarty, altruista o tak ogromnym sercu, że pomieściłby w nim każdego kota i zapewne jeszcze więcej. Zawsze pozytywny, łagodny i pewnie znów w nadmiarze przyjacielski, gdyby tylko mógł, z całą pewnością zaprzyjaźniłby się nawet z psem czy drzewem stojącym na drodze. Gadulstwo to następna cecha charakteryzująca Płomyka - nie ma siły, której udałoby się zamknąć mu pyszczek! Bywa wścibski - przecież łączy się to z ciekawością, prawda? A zaciekawiony otaczającym go światem jest bardzo, więc i bywa, że zdarzy mu się wcisnąć nos w nieswoje sprawy, ale nie ma wcale złych intencji! Posiadanie tak ogromnego serca jednak ma swoje wady - Płomyczkowi zdarza się być dość naiwnym, przecież nie byłby w stanie oskarżyć kogoś o nie do końca dobre zamiary! Nie jest pamiętliwy, szybko zapomina o sprawionych przykrościach, a i on sam za wszelką cenę unika sprawienia komuś takowej. Jest ogromnym pacyfistą, o wizji świata pełnego pokoju i piękna. Najwyraźniej klanowe matki, z którymi to spędził tyle czasu wszczepiły mu wrażliwość i chęć niesienia dobra. To właśnie jest celem Płomyka - niesienie dobra! A także próby uczynienia świata lepszym, przyjaźniejszym miejscem, co wychodzi mu z różnym skutkiem... Idealista, zakochany w idei utopijnego świata. Marzyciel, wiecznie z głową w chmurach, może przez to nieco oderwany od otaczającej zewsząd szarej rzeczywistości. Odważny, ale absolutnie nie butny, stroni od konfliktów i walk za wszelką cenę. Właściwie to zamiast polowań, chętnie łapałby małe gryzonie tylko po to, by przyjrzeć się temu, jakie piękne, maleńkie istoty chodzą po świecie... Nie jest leniwy, jednak nie ma ambicji do maniakalnego stawania się najlepszym, nie lubi wykonywać zadań, do których został przymuszony. Brak mu asertywności - jest zapatrzony w innych, szczególnie starszych od siebie wojowników. Stara się być grzeczny, bo przecież zasad się nie łamie, chyba że świat zza granic obozu sam go do siebie przywoła, jak tu odmówić światu, który sam uchyla mu drzwi do swoich jakże ciekawych tajemnic, jest tyle miejsc do odkrycia i kotów do poznania! W dużym skrócie: może i nie będzie z niego najsilniejszego wojownika w całym lesie czy też najpotężniejszej Gwiazdy, za to jego celem jest budowanie lepszego świata - takiego, w którym każdy czuje się kochany i zrozumiany, a wszystko dookoła mieni się w jasnych barwach!
Nick konta: Płomienna Łapa Obecna grupa: Nieaktywni Docelowa grupa: Klan Gromu Link do KP:https://artemida.webd.pl/thread-9049.html Opis aktualizacji: po zaginięciu najukochańszego brata i serii innych, równie niefortunnych wydarzeń - załamał się, wycofał z Klanowego życia, popadł na chorobę, którą ciężko przechodził i która to w pełni odebrała mu siły, najzwyczajniej w świecie - zatracił się w smutku i żałobie, które przecież nijak do niego nie pasowały. Po czasie jednak nie tylko zdrowie, lecz przede wszystkim - nadzieja wróciła. Co tu wiele mówić, Płomienna Łapa postanowił, iż jeśli nie za pierwszym razem, to za drugim uda mu się uczynić Las piękniejszym i uszczęśliwić wszystkie koty na Ziemi, choć, jak sam zauważył, najpierw powinien zacząć od samego siebie. Jak postanowił - tak zrobił, a przynajmniej... bardzo się stara!
Księżyce: 122 Mistrz: łabędzia gwiazda Płeć: kocur Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Trwałe urazy: daddy issues
Jeśli mówi się, że ktoś rośnie jak na drożdżach, to dieta Goryczy w kocięcych księżycach musiała składać się wyłącznie z drożdży. Kocur jest bowiem wyjątkowo wysoki, o długich łapach, a przy tym szczupły i wysmukły, obdarzony pewną elegancją; wyraźnie nie wygrał loterii genetycznej, nie odziedziczył wielkich mięśni i idącej za nimi siły. Definitywnie przypomina bardziej młode drzewko niż czołg. Pyszczek ma kształtny, o migdałowych oczach w kolorze orzechowym i różowym nosem otoczonym długimi, białymi wąsami. Zwieńczone pędzelkami uszy postawione są na sztorc, jak gdyby zawsze czegoś nasłuchiwał. Natura zlitowała się nad nim o tyle, że dała mu długie, puchate futerko, które chociaż odrobinę przykrywa jego mierną sylwetkę. Rudy srebrny z białymi rozjaśnieniami, które zaczynają się na pysku i obejmują całą kryzę, brzuch, łapy i spodnią część ogona. Klasycznie pręgowany. Dba o siebie i o to, jak wygląda. Chodzi sztywnym krokiem, zawsze zadzierając podbródek. Na jego pyszczku zwykle gości grymas znudzenia, efektownej kombinacji pogardy i wyższości lub niechęci.
Księżycowe Jezioro nazywając swojego syna przypadkowo trafiła idealnie. Gorycz jest bardzo.... rozgoryczony. Sobą, swoim życiem. Był ambitnym kociakiem, wyraźnie czującym ciężar oczekiwań rodziców i chcący stać się kimś, kto zapisze się w kartach historii Klanu Rzeki. Przez pobyt w lecznicy czuje, że przegapił swoją okazję; księżyce, które mógł spędzić na zdobywaniu wiedzy i poznawaniu członków Klanu, zupełnie stracone. Jest zły na samego siebie, na swoje wątłe zdrowie. Oczywiście, prędzej by umarł, niż się do tego przyznał. Zachowuje się, jakby był doroślejszy i mądrzejszy, niż w rzeczywistości, chociaż tak naprawdę jest jedynie zagubionym dzieciakiem... co czasem widać, w momentach, gdy Gorycz przestanie aż tak bardzo się pilnować. Nie należy do kotów szczególnie towarzyskich, jest chłodny w obyciu, sarkastyczny i opryskliwy. Mimo to niezwykle zależy mu na atencji innych; chce być zauważony, chce by wszyscy znali jego imię i mówili o nim, chce mieć pewność, że nie jest całkowitą porażką, a dla zwrócenia na siebie uwagi potrafi robić różne rzeczy, nie zawsze szczególnie rozsądne. Przez brak wprawy odrobinę niezręczny w kontaktach społecznych, nie zawsze wie, jak okazać swoje emocje, a już tym bardziej nie ma pojęcia, jak je okazać.
Inteligentny. Ma w sobie iskrę buntownika, która każe mu zastanawiać się nad zasadami wpajanymi mu przez rodzinę — można powiedzieć, że jest jak nastolatek wchodzący w swoją fazę buntu. Zresztą, lubi mieć swobodę działania i nie jest zbyt szczęśliwy, gdy ktoś próbuje narzucić mu swoją wolę. Czuje się niepewny, wciąż poszukuje swojej tożsamości i miejsca w świecie
czereśniowa gałązka [krz]
Nick konta: Gorzka Łapa Obecna grupa: nieaktywni Docelowa grupa: Klan Rzeki Link do KP:https://artemida.webd.pl/thread-8901.html Opis aktualizacji: po tym, jak złapał go zielony kaszel miał dosyć wszystkich (głównie siebie) i na jakiś czas wycofał się z klanowego życia, żeby móc angstować w spokoju
Wysoka, chuda, o długich łapach; o krótkiej, cętkowanej rudej sierści z burymi rękawkami i stópkami. Białe plamki na mordce, piersi, brzuchu i łapkach. Rozbiegane, szalone, duże oczy o piwnej tęczówce.
peron dawno jej odjechał
Nick konta: rogaty cios Obecna grupa: zaginieni Docelowa grupa: samotnicy Link do KP:https://artemida.webd.pl/thread-7970.html Opis aktualizacji: uciekła z klanu bo miała do wyboru to lub rzucenie się pod potwora. spędziła kilka księżyców w grupie kotów na skraju osiedla lecząc ciało i duszę. zaczęła tęsknić za klanową rutyną, więc gdy nadarzyła się okazja do tego, by wrócić w towarzystwie drugiego kota, postanowiła wrócić wraz z nim.
Nick konta: Ciepły Wiatr Obecna grupa: zaginieni Docelowa grupa: samotnicy Link do KP:https://artemida.webd.pl/thread-8889-pos...#pid409528 Opis aktualizacji: uciekł z klanu, ale jak się zaczęło robić super źle to uznał że woli wrócić do klanu. spotkał rożek, wrócił z nią w okolice terenów klanów
Już sama Czarcia aparycja jest dowodem na chaos drzemiący w smolistym larwiątku i ... diabelski rodowód, pochodzenie. Za to imię Czart zdaje się idealnie pasować do jego posiadacza wszak, na razie, niewielkich rozmiarów kulka, pokryta jest długim, smolistym futrem, o oleistym połysku, nieco postrzępionym i odstającym we wszystkie strony świata, zupełnie tak, jak czarny pasożyt, po którym nosi miano. Po drugim z ojców - Kościstej Łapie, odziedziczył orientalną urodę, z mocno zarysowanymi kośćmi jarzmowymi, klinowatą głowę zwieńczoną szpiczastym pyskiem, ogromnymi, nietoperzymi uszami i no właśnie, kościstą, kanciastą sylwetką. Pokrzywioną, w dodatku. Nadrabia za to, trzeba przyznać, okazałym, wprost nieprzeciętnym wzrostem, co jak można się domyślić, jest zasługą genów Raniuszka. Czart osadzony jest na długich, pokracznych, tyczkowatych łapach. Grzbiet wyciągnięty i szczupły, z widocznym zarysem kręgów przykrytych warstwą czarnej sierści z odstającymi żebrami u boku. Pysk Czarta, nierzadko wykrzywiony w złośliwym uśmieszku, zdobią powykrzywiane, białe wibrysy, a także garbaty nos. Cechą wyróżniającą go na tle innych, egzotycznej urody braci i sióstr, są oczy, odziedziczone po liliowym ojcu i jego rzecznych przodkach - w kształcie migdała, skośne, jasnobłękitne, niemal przejrzyste z widoczną siecią czerwonych żyłek w okolicy tęczówki, o dziwnie zwężonej źrenicy. Doszukać się w nich można, jeśli nie obłędu, to pobudzenia i żywotności. Czart porusza się dziwnie... sprawia wrażenie, jakoby bardziej lewitował nad ziemią niżeli po niej stąpał, do tego przemieszcza się z miejsca na miejsce w takim tempie, że właściwie dostrzec go można wyłącznie kątem oka. Sam chód pozbawiony jest dostojności, a postawa - zgarbiona. Za to głos Czarta jest skrzekliwy, jednocześnie słyszalna jest w nim charakterystyczna chrypka. Ot, takie to dziecię, jakby nie z tego świata.
Niecnota i to wcale nie taka mała! A jakby tego było mało, to jeszcze niezłe ziółko. Niepokorne, niesforne i potwornie psotliwe, pakujące w kłopoty nie tylko siebie, lecz także innych. I złośliwe. Trudnym zadaniem byłoby sprawować nad nim kontrolę, wszak jest to istna czarna kula chaosu, wprowadzająca niemały zamęt i zamieszanie, wszędzie dookoła. Niezdyscyplinowany i nie do poskromienia. Pełen dziwactw, sprawiający wrażenie nieco oderwanego, żyjącego we własnym świecie i tak właściwie, to w nim żyjący. Bardzo ciekawski, ściślej mówiąc - wścibski, a na domiar złego - okropnie nachalny i nierzadko naprzykrzający się. Wszędzie go pełno - przemieszczenie się z jednego kąta do drugiego zajmuje mu kilka uderzeń serca. Mówi dużo, często bez opamiętania, kłamie dla zabawy, celowo wprowadza innych w błąd, opowiada niestworzone rzeczy, istne dziwy. Roztacza wokół siebie mistyczną aurę. Ciekawy świata i chętnie go odkrywający, zafascynowany tajemną, niedostępną wszystkim wiedzą. I żyje, tak jak chce, nie kierując się właściwie żadnymi ustalonymi, narzuconymi z góry zasadami. Ma swój pomysł i wizję życia w stadzie, a także dość... osobliwy pogląd na otaczającą rzeczywistość. Przewrotny, przebiegły i dla zasady przekorny. Ot, trickster i mały łotrzyk. Swoimi psikusami niejako testuje cierpliwość innych kotów, wydobywając z nich ich prawdziwą naturę, można rzecz - obnażający ich hipokryzję. Można by również uznać, że lawiruje na granicy tego, co uznawane jest za dobro i zło. W gruncie rzeczy jednak nie jest kotem złym, wręcz przeciwnie! Całkiem sympatyczna z niego postać, powiedzmy. Chce dobrze, ale... kłopoty przyciąga jak magnes. Zdarza się jednak i to wcale nierzadko, że wychodzi to jednak na dobre. A, jako że Czart jest istotą młodą i plastyczną, kto wie, może z czasem zadziorny, swawolny temperament zostanie stonowany lub, co również jest możliwym do spełnienia scenariuszem - wręcz przeciwnie!
Nick konta: Czart Obecna grupa: nieaktywni Docelowa grupa: Nowy Świt Link do KP:https://artemida.webd.pl/thread-9184.html Opis aktualizacji: chodzi po świecie i sieje zamęt w najlepsze, ale na koniec dnia i tak wraca do Nowego Świtu... z tą różnicą, że wschody słońca mijają, a jego nie ma, ale zawsze wraca - z coraz paskudniejszym uśmieszkiem na pysku, diabelskim błysku w oku i może kilkoma nowymi bliznami, czy kołtunami w futrze - grunt, że wraca.
+ unikał w tym czasie chodzenia na treningi z Tundrą: choć wieloma ścieżkami wędrował, na ścieżce edukacji stopy nie postawił
mały, kościsty oriental o krótkim liliowym futerku i wyjątkowych jasnobłękitnych ślepiach z zauważalną siecią czerwonych żyłek tuż pod tęczówką
"Powiedziałby, że przynajmniej połowę sukcesu onieśmielającej aury stanowił właśnie niewielki wzrost Kostka. To była sytuacja analogiczna do spotkań z małymi psami. Te wielkie, kilkukrotnie przerastające koty zawsze były bardziej stabilne psychiczne i odgadnięcie ich planów nie przysparzało trudności. Z kolei z tymi kieszonkowymi pchlarzami zawsze był pewien kłopot – jak na stworzenia znajdujące się bliżej ziemi oraz działającej na nią grawitacji, były niezwykle chwiejne i nie wiadomo co im siedziało w głowie.
Orion zgadywał, że zwykle był to chaos i zniszczenie.
Miał silne podejrzenia, że w przypadku Kostka było podobnie. " by Orion
Kornikowy Konar, Zielna Łapa (KRz) Wieszczek (NŚ)
Nick konta: Kościste Wybrzeże Obecna grupa: nieaktywni Docelowa grupa: Klan Rzeki Link do KP:https://artemida.webd.pl/thread-8301.html Opis aktualizacji: Kostek był Kostkiem i unikał obowiązków i kontaktów z innymi kotami, a poza tym to mu zimno było i spał w mchu.
blood and glitter sweet and bitter we're so happy we could die
blood and glitter saintand sinner we do fall before we rise
Pierwsze co można o nim powiedzieć: buja w obłokach. Pasjonują go historie, zarówno te wymyślone przez niego, jak i opowiadane przez innych. Nie stąpa zbyt twardo po ziemi i dużo patrzy w niebo, więc często się potyka. Nie unika towarzystwa, ale potrafi stracić koncentrację w połowie rozmowy. W jego głowie zaciera się granica pomiędzy rzeczywistością, a fantazją, a może po prostu widzi coś więcej niż inni? Jest ciekawski, ale bywa zapominalski, dość sympatyczny, ale nie zawsze mówi to co wypada.
Nick konta: Wieszczek
Obecna grupa: nieaktywni
Docelowa grupa: Nowy Świt
Link do KP: https://artemida.webd.pl/thread-9187-pos...#pid423041
Opis aktualizacji: Wieszczek buja w obłokach i duszo się szwęda - ostatecznie się też przeziębił.
długowłosy - snow lynx z rudą plamą na piersi - niewielki - oliwkowe oczy
Geny jednego z kocurów musiały być wyjątkowo silne, bo Gołąbek okazuje się być kolejnym dzieckiem Różyczki o bengalskiej urodzie. Sam jest raczej niewielkie i zdecydowanie kruchy, jak pisklę, pokryte rzadkimi kępkami długiego futerka. Boki kota pokryte są jasnymi rozetami, stopniowo zmieniającymi się w ciemniejsze i ciemniejsze pręgi wraz z dążeniem do kończyn, ogona i pyszczka. Na środku piersi widać świadectwo bycia mieszańcem - prezent po Różyczce w postaci rudej cętki, zdecydowanie odróżniającej się na kremowym tle. To tak właściwie jedyny i niemal ostatni kolorowy element Gołąbka; oliwkowe, niemal chmurne oczy i różowy nos nie zapewniają zbyt dużej odmiany od monochromatycznej palety.
Gołąbek nie należy do gadatliwych kotów. Nie jest rozbeczany, nie rządzi się, nie tarza się zadowolony po ziemi, a przede wszystkim udaje, że wcale go tu nie ma. Mniej uważny obserwator mógłby założyć, że z pewnością chodzi z głową w chmurach, jednak bystry błysk w oku szybko zdradza: jak najbardziej, jest tu i gdyby tylko mógł, zagarnąłby swoją obecnością całą okolicę. Zatem - Gołąbek jest towarzystwem wygodnym do posiadania, grzecznym i zatrzymującym wszelkie problematyczne uwagi dla siebie. Wie, że mowa jest srebrem, a milczenie złotem, a osoba, na którą nie zwraca się uwagi często może wysłuchać naprawdę ciekawych informacji. Cokolwiek one za sobą niosą, bo dla Ptaszyny mniej liczy się wartość informacji, a bardziej satysfakcja z posiadania jej. Istne gumowe ucho.
Sroczy Ogon [gk]
Nick konta: Gołąbek Obecna grupa: nieaktywni Docelowa grupa: Wicher Link do KP:https://artemida.webd.pl/thread-9380.html Opis aktualizacji: jako kocię miał słabą odporność i przez dłuższy czas trudno było mu się wykaraskać z choroby
Księżyce: 138 Płeć: kotka Matka: Jasmine (*) Ojciec: Wartki Strumień (?) Trwałe urazy: blizna na przedniej, lewej łapie po ugryzieniu psa; szrama na grzbiecie; ledwie widoczny ślad po pazurach na policzku, przykryty przez gęste futro.
Księżyce: 138 Płeć: kotka Matka: Jasmine (*) Ojciec: Wartki Strumień (?) Trwałe urazy: blizna na przedniej, lewej łapie po ugryzieniu psa; szrama na grzbiecie; ledwie widoczny ślad po pazurach na policzku, przykryty przez gęste futro.
Wydoroślała. Pierwsze, co można z łatwością powiedzieć. Rysy twarzy zrobiły się nieco szlachetniejsze, poważniejsze. Naznaczone zębem czasu. Delikatne we własnej smukłości, nadające jej tej dziwnej wrażliwości, najczęściej widzianej w porcelanowych lalkach. Oczy ma sarnie, okrągłe, w ciepłej barwie złota. Raz po raz błyskające z pomocą blasku słońca, który wyjątkowo chętnie się w nich odbija. Znajduje w nich swoją ostoje. W jej szacie dominuje biel, gdzieniegdzie przecinana miedzianymi łatami, mieszającymi się z czernią. Jedna znajduje się na samym czubku głowy koteczki, ciągnąc się do tyłu i rozlewając za uszami. Dalej jest pojedyncza, spora ciemna plama po prawej stronie jej tułowia, przecinana przez przebłyski jaśniejszej sierści. I ostatnia - obejmująca cały ogon koteczki. Na wierzchu w kolorze smoły, a pod spodem w kolorze jasnego brązu. Na jej łatach można wyróżnić również grube, czarne, klasyczne pręgi. Bokobrody ma gęste, nieco zaokrąglone, widocznie odstające od kryzy. Wraz z nią tworząc kształt podobny do ósemki. Długie futro Perły jest jedwabiste, bardzo zadbane. Przyjemne w dotyku, miękkie. Zapadające się pod najmniejszym dotykiem. Trudno na nim o jakąkolwiek nieskazitelność, czy też paproch. Nos ma różowy, tak samo jak opuszki. Na jej wywiniętych do tyłu uszach (tak jak u kotów rasy american curl) goszczą drobne, białe frędzelki. Ogon ma pawi – futro niczym wodospad zaczynające się od jej grzbietu skierowane jest ku dołowi. Z budowy filigranowa, sylwetkę ma mocno zdefiniowaną, odznaczającą się pod jasnym futrem. Wzrostowo mieści się raczej w niższym przedziale, ale można uznać, że jest średnia. Posiada bliznę na przedniej, lewej łapie po ugryzieniu psa, szramę na grzbiecie i ledwie widoczny ślad po pazurach na pysku, przykryty przez gęste futro.
Delikatna niczym płatek śniegu. Wzbijająca się w górę i powoli opadająca, łącząc się z biała pierzyną. Po jej całym ciele ciągnie się ścieżka wydeptana poprzez kocięce łapy. Nawyki, zachowania, ideały, które wgryzły się w jej skórę. Brak autorytetów, mogących prowadzić ją przez życie, skutecznie sprawił, że dawny sposób bycia niczym zaraza przeniósł się na kotkę, permanentnie ją naznaczając. Jej całokształt został stworzony na błądzeniu w chmurach, w poszukiwaniu gwiazd. Na niewinności i braku krzty zrozumienia dla ogólnego działania świata. Niepewna siebie, w pełni świadoma tego, że tak naprawdę mimo tylu księżycy na karku nie wie absolutnie nic oprócz tego, jak przetrwać. Niskie poczucie własnej wartości i brak wiary we własne słowa, postanowienia, śmiało zrodził łatwowierność. Chętne łykanie miodu, nawet tego złożonego z samych, wyjątkowo widocznych kłamstw. Bo uważa większość kotów za mądrzejsze o niej, bardziej obeznane, dlatego własne wątpliwości wobec nich śmiało wycisza samokrytyką. Zarzucaniem sobie zbyt dużej wrażliwości. Przeprasza dosyć często, zwykle za błahostki, mogąc tym wręcz irytować. Uprzejma, pokorna i grzeczna. Jej dystynkcja śmiało zakrywa ślad życia pod kloszem własnego infantylnego rozumienia otoczenia, jednak nie należy jej podpinać pod miano chłodnej skorupy. W swojej elegancji jest wyjątkowo ciepła, serdeczna. Prędzej jak matka, niżeli dumna panna. Ma tendencje do bycia nazbyt opiekuńczą, nawet do kotów zupełnie jej obcych. Wyolbrzymia urazy, czy też drobne uwagi. Pozwala sobie wchodzić na głowę i rzadko kiedy odmawia, nawet, jeżeli może na tym stracić. Albo najzwyczajniej nie chce tego robić. Wytrzymała, silna. Mimo braku twardego charakteru, potrafi sama się sobą zająć i najzwyczajniej na świecie zacisnąć zęby w niektórych sytuacjach. Opanowana, wszelką złość na kogoś przekierowuje na siebie, wciąż pozostając bez możliwości krytycznej oceny innych. Często trzyma się tonącego już statku – zaciska pazury na ogniu, mimo tego, że ją parzy. Boli. Bo twierdzi, że to ona sama robi sobie krzywdę, nie on. Ekspresyjna, chociaż ze swojej strony zwykle otacza ciepłem. Nie stroni od żartów i śmiechu, skrycie wręcz je uwielbiając. Łatwo ją rozbawić i tym samym uspokoić zszargane nerwy z pomocą paru słów. Najbardziej ceni sobie towarzystwo innych i ich starania – nawet, jeżeli nie prowadzą one do niczego. Cieszy się z drobnostek, samego faktu, że ktoś chciał coś dla niej zrobić. Nie potrzebuje wiele, aby już do końca dnia nosić uśmiech na pyszczku. Zdolna do poświęceń, jednocześnie bojąca się ich konsekwencji. Pełno w niej strachu, objawiającego się dopiero w sytuacjach kryzysowych, najczęściej po prostu ją paraliżując. Najbardziej powszechnym czynnikiem, który może wytrącić jej z łap poczucie bezpieczeństwa, jest… Krzyk. Łatwo wywołać u niej nim płacz, a nawet zmusić do pospiesznego opuszczenia drugiego kota. Ma tendencje do chodzenia z głową w chmurach, preferując rozmowy na temat pogody, czy też ćwierkających ptaków, niżeli własnej osoby. Umiar, to najlepsze słowo które w tym przypadku ją opisuje.
Ringo [nkt], Różana Ścieżka [nkt] i inni
Nick konta: Perła Obecna grupa: Zaginieni Docelowa grupa: Samotnicy Link do KP:https://artemida.webd.pl/thread-8240.html Opis aktualizacji: dalsza podróż w poszukiwaniu matki; życie jako pieszczoch i zakończenie z nim
Wbrew wszystkiemu, ten konkretny Ogórek wcale nie ma w sobie ani grama zielonego. No, może okazjonalnie, gdy podczas podróży, czy lenienia wytarza się w trawie – ale tylko wtedy! Nawet jego oczy nie są za specjalnie ogórkowe, zamiast zielonych, wybarwiając się w oliwkowe. Futerko kocura jest krótkie, sterczące i trochę białe. Dodatkowo posiada burą czapeczkę z płaszczykiem, ciągnącym się od łopatek poprzez pręgowane tygrysio boki po sam czubek ogona, omijającym za to przednie łapy, a u tylnych sięgając jedynie do pięt. Całkiem przeciętnie, prawda? Ale, ale! Poza tym ma w asortymencie zupełnie normalny wzrost (chociaż jest raczej dłuższy i szerszy, niż wyższy), powywijane na wszystkie strony wąsy pod różowym nosem i zadziwiającą gibkość, tak potrzebną w odkrywaniu świata.
Ogórek jest kotem, którego bardzo trudno uchwycić. Lubuje się w znajdowaniu kryjówek i już od najmłodszych księżyców chętnie uciekał spomiędzy opiekuńczych łap rodziców. O dziwo, nie jest przy tym zbytnim rozrabiaką; nie sprawia kłopotów innych, niż znikanie na całe godziny, a potem wracanie z burczącym brzuchem do klanowego stosu (chociaż i to zdarza się teraz rzadziej, gdy może polować sam dla siebie, OCZYWIŚCIE NAJPIERW bardzo kodeksowo wrzucając na niego parę kąsków). Unika bezpośrednich kontaktów z innymi, preferując obserwację, słuchanie co mają do powiedzenia, bądź też zwyczajnie siedząc cicho w ich towarzystwie. Przypomina w tym snujący się z kotami cień, nie wnoszący nic do rozmowy, ale zdecydowanie zauważalny. A gdy się znudzi… puf! I po Ogórku! W końcu ile można słuchać biadolenia innych, gdy można zwiedzać tereny Klanu Cienia.
Gołąbek [w], Sroczy Ogon [gk], Modrzewiowa Kora [gk]