Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
- Nie omówimy ich dzisiaj wszystkich - mruknęła. - Jest tego jeszcze więcej, a już zaraz pewnie się ściemni... Dojdziemy do Mrocznych Odstępów i zawrócimy. Na pewno nie uda nam się dzisiaj omówić wszystkiego, a wam pewnie urodzą się jeszcze pytania przez noc - akurat byli przy Złamanej Korze, o czym napomknęła, a kiedy ci się napatrzyli, ruszyła dalej.
- Nie - odparła zdecydowanie. - Przed żadnym ze spotkań nie miałam ani natłoku myśli o tym kocie, ani intensywnie nie pragnęłam go spotkać. Ba, jednej z Gwiezdnych nie widziałam na oczy ani nie byłam z nią w żaden sposób spokrewniona. - [b]Nie spodziewałam się żadnego z nawiedzin, nie robiłam nic nadzwyczajnego tego dnia. Ktoś po prostu do mnie schodził i... To się działo. Wątpię, żebym była to w stanie sama wymyśleć - napomknęła jeszcze. Nie chciała ich przekonywać, że to było super ultra realistyczne i powinni zacząć wierzyć, jednak jakoś udowodnić im to musiała.
- Tak, wiedzą, kiedy ma się coś dziać i nam to mówią. Ale moc Gwiezdnego Klanu nie jest niestety nieskończona, więc pomagają nam, jak mogą. Nie są przecież materialni i nie mogą ani za nas zwalczyć niebezpieczeństwa, ani cofnąć czasu. Z tego co słyszałam, niby są w stanie zmienić pogodę lub zesłać na kogoś piorun, jednak nie widziałam tego na własne oczy, więc nie jestem w stanie tego potwierdzić - znowu zrobiła pauzę, oddzielając wątek.
- Medycy zajmują się zarówno zbieraniem ziół i leczeniem. Klany nie mają takiego podziału, jaki mamy my.
Księżyce: 88
Mistrz: Nagietkowy Prześwit
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Latte [NPC]
Ojciec: Suchy [NPC]
Partner: what is love?
Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88
Mistrz: Nagietkowy Prześwit
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Latte [NPC]
Ojciec: Suchy [NPC]
Partner: what is love?
Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem postanowił jak na razie umilknąć z pytaniami. Jak na razie zadał ich dość dużo i miał o czym myśleć. Musiał przyznać, że dalej wątpił w słowa Kos o tym całym nawiedzaniu, ale postanowił tę opinię jak na razie zachować dla siebie. Odruchowo spojrzał na niebo kiedy usłyszał wypowiedź Radnej o zmianie pogody czy uderzeniu pioruna. Skąd można było wywnioskować, że to akurat ci cali Gwiezdni zmieniali pogodę, a nie że działo się to naturalnie? Ciekawe tłumaczenie.
Nie odezwał się również kiedy usłyszał wypowiedź Kos o klanowych medykach. To nie było jego pytanie i kotka nie mówiła do niego, więc postanowił nie przerywać. Jedyne co to myślami znów wrócił do spotkania z Antylopią Łapą, która kiedyś opowiadała mu jak to w skrócie w Klanie działa. Nie pamiętał już wiele z tego wszystkiego… więc odświeżenie pamięci nie było jakąś złą opcją.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Tak więc niestety nie obejdą dzisiaj w całości terenów Nowego Świtu. Szkoda. Tak czy siak z Artemem dowiedzieli się dużo. No i na długo nie pozostali w ciszy, gdyż Kos ponownie zaczęła opowiadać o tym swoim Gwiezdnym Klanie i duchach i nawiedzeniach. Szczerze, to Aurze już nie chciało się tego słuchać. Zaczynało to brzmieć coraz to mniej sensownie. Nadal jednak wysłuchał tego, co miała do powiedzenia szylkretka, w końcu młody kot szanował starszych. Na wieść o tym, że niby mogli nawet zesłać z nieba pioruny, młody kot ledwo co powtrzymał się od parsknięcia. Brzmiało to komicznie, ale nadal było czymś, w co wierzyła starsza kotka. Zaś rudy kot nie miał żadnych podstaw w to nie wierzyć, nawet jeśli te informacje nie brzmiały zbyt wiarygodnie.
W końcu jednak nastał moment na informację trochę ciekawszą — klanowi medycy byli połączeniem rang zielarza oraz znachora. Cóż, zdecydowanie mieli w takim razie sporo na głowie. Może w takim razie mają więcej niż jednego medyka? Brzmi to nierozsądnie by tylko jeden kot zajmował się tyloma sprawami i na dodatek stał w "radzie" złożonej jeszcze z... a, tak, zastępcy i przywódcy.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
- Gwiezdni, jak już częściowo wspominałam, są duchami naszych wszystkich przodków, ze wszystkich Klanów. Nie mają tam konfliktów, nawet jeśli takie występują między Klanami w lesie. Jeśli ktoś za życia nie przestrzegał Kodeksu Wojownika i ciągle go łamał, trafia do Bezgwiezdnego Lasu. To miejsce z ciągle mrocznym niebem, bez światła, gdzie, w dużym skrócie, wszyscy świrują i jest bardzo nieprzyjemnie - objaśniła skrótowo. O Gwiezdnych nie było dużo do gadania, ale nie oznaczało to, że teraz kończą. - Teraz opowiemy sobie jeszcze trochę o systemie w Klanach. Na początku, bo jeszcze to połączę z Gwiezdnymi, to mamy przywódcę. Jeśli przywódca umrze, jego rolę obejmuje zastępca. Owy zastępca po odejściu przywódcy udaje się do Szepczącej Sadzawki, gdzie otrzymuje imię, co ciekawe zakończone drugim członem "Gwiazda", oraz dziewięć żyć. I, tak, wyprzedzając wasze pytania, przywódcy, jeśli coś ich nie rozszarpie po drodze, żyją naprawdę nienaturalnie długi szmat czasu. Nie byłam może świadkiem, jak jeden z nich na moich oczach umierał i zaraz ożywał, ale słyszałam wiele historii, w których przywódca został śmiertelnie zraniony, ale po dłuższym czasie wstawał. - nie powiedziała im już nowego terenu, bo wiedziała, że zadają milion pytań. Liczyła, że cisza, jaką stworzyła, zachęci ich do tego, bo po to przecież była.
Księżyce: 88
Mistrz: Nagietkowy Prześwit
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Latte [NPC]
Ojciec: Suchy [NPC]
Partner: what is love?
Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88
Mistrz: Nagietkowy Prześwit
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Latte [NPC]
Ojciec: Suchy [NPC]
Partner: what is love?
Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Naturalnie ciekawskiego Artema wcześniejsze słowa Kos jak widać zainteresowały, tak samo cisza, którą dała chyba na zadawanie pytań. Najpierw chwilę się powstrzymał od kwestionowania czy podpytywania o wierzenia Radnej, ale im więcej dostawali informacji na ten temat tym trudniej było mu trzymać język za zębami. Musiał to przyznać, nie potrafił zbyt długo siedzieć cicho kiedy spotykał się z czymś dla niego nowym i zupełnie nieznanym. Zwłaszcza kiedy było to coś tak dziwacznego jak ci cali Gwiezdni.
-Nie obraź się, ale skoro nie byłaś tego świadkiem to dlaczego podejrzewasz, że to prawda? -zapytał, powątpiewając w coś takiego jak nagłe zmartwychwstanie. Jakoś nie chciało mu się w to wierzyć.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Informacji było sporo. Były dość zrozumiałe, chociaż nasunęło się trochę pytań. Tak więc gdy nadszedł ich czas, zaraz po zadaniu pytania przez Artema, również Aura się odezwali.
— Czym jest kodeks wojownika. Oprócz tego, że. To zasady. I że mówi o tym. Że ważna jest czystość krwi. — bo na tym polegały podstawowe zasady klanów. Nikogo nie przyjmą do siebie i ściśle trzymają się zasad nie mieszania się. Zdaniem Aury to była debilna zasada.
Oprócz tego jednak temat był dość jasny — chociaż nadal, trudny do uwierzenia (i to prawdopodobnie się nie zmieni, znając styl mowy Kos).
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
- Kiedy twoja zamordowana matka przychodzi do ciebie, przytula i odpowiada na wszystkie twoje pytania, albo lepiej, odwiedza ciebie przypadkowa kotka i mówi, że powinieneś się podnieść, zamiast ciągle chować się po kątach, wszystko wtedy wydaję ci się realne. Nie wiem, może faktycznie oni nie istnieją, tylko nasze kocie umysłu są naprawdę kreatywne i to wszystko sobie wymyślają? Nawet jeśli tak jest, lepiej idzie mi się przez życie, kiedy mam świadomość, że po śmierci spotkam się z bliskimi i wszystko będzie dobrze - mruknęła, sprawnie wymijając opowiadanie o swoich traumach. Nie znała tych kotów specjalnie długo, toteż nie czuła jakiegoś mocnego przymusu, by im o nich opowiedzieć. - Na tym przecież polega wiara w cokolwiek. Niby ktoś kogoś widział, niby wie, że tam jest, ale nie można tego niczym konkretnym potwierdzić. Wierzy się, żeby było łatwiej, nie, żeby bezmyślnie wierzyć. Z resztą, nie zmuszam was i nigdy zmuszać nie będę do wierzenia w Gwiezdnych. Ja tylko wam o nich opowiadam, dlatego, jeśli Aura wciąż będzie chcieć, pójdziemy do Szepczącej Sadzawki - no, to chyba omówili sobie najcięższe.
- [b]Kodeks Wojownika to zbiór zasad, według których żyją koty Klanowe. Mogę wam opowiedzieć go całego, lub jego najważniejsze punkty, bo jest ich trochę. I kodeks sam w sobie nie mówi o czystości krwi, nie ma tam takiej zasady, ani nawet czegoś zbliżonego do tego. To zazwyczaj jest powielane przez koty z dobrym rodowodem, a że takie koty mają poważnie, wszyscy chcą im się przypodobać i nie tolerują mieszańców.
Księżyce: 88
Mistrz: Nagietkowy Prześwit
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Latte [NPC]
Ojciec: Suchy [NPC]
Partner: what is love?
Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88
Mistrz: Nagietkowy Prześwit
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Latte [NPC]
Ojciec: Suchy [NPC]
Partner: what is love?
Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Po słowach Kos o pojawieniu się w jej śnie czy gdzieś tam zamordowanej matki postanowił już zamknąć się jeśli chodzi o temat wiary czy jej braku. Dla Artema osobiście mało było tematów tabu, tematów o których nie można było z nim rozmawiać, tematów drażliwych i tak dalej, jednak jakoś to słowo "zamordowana" sprowadziło go na ziemię i zamknęło pyszczek. No a poza tym nie przyszedł tutaj dywagować o tym czy ci Gwiezdni istnieją, czy nie tylko uczyć się tego czego potrzebował w przyszłym życiu w Nowym Świcie.
-Czyli ten cały Kodeks Wojownika to coś jak te zasady, które są w Nowym Świcie? Jak to że na przykład Nowicjusz nie posiada praw do podejmowania decyzji wewnątrz stada? -ciemnobrązowy point nie wiedział wiele o tym całym Kodeksie, ale kiedyś Pokrzywa coś mu tam opowiedziała o zasadach Nowego Świtu. Niewiele, ale zawsze coś, resztę no gdzieś też zasłyszał w czasie życia w stadzie, głupi nie był a jeśli to działa podobnie to przynajmniej będzie miał do czego porównywać informacje zdobyte od Kos- Albo że każdy pełnoprawny członek Nowego Świtu przyrzeka stadu dozgonną wierność i ma on obowiązek przedkładać dobro stada ponad swoje własne?
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Historia Kos była ciekawa. Bladorudy kot wyczuł jednak, że był to temat drażniący, dlatego też nie kontynuował pytań. Zwłaszcza, że celem Szkolenia nie było poznanie życiowej historii Kos, a nauczenie się wszystkiego, co było potrzebne do zostania pełnoprawnym członkiem Nowego Świtu. Na ostatnią część wypowiedzi dziecko Tsunami skinęło głową, bo jasne, nadal chce pójść i zobaczyć Szepczącą Sadzawkę.
— Co to... Rodowód. Mieszaniec? — pyta, bo nigdy nie słyszeli tych słów. Takie coś chyba... Nie istniało w ich stadzie. — Może. Powiedz najważniejsze. Punkty. — w końcu to również nie było celem ich spaceru, chyba.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Stosunkowo ucieszyła się, że nie pytali dalej. Może użyła za mocnych słów, ale przynajmniej się zamknęli. I tak nie miałaby o czym by im powiedzieć, bo wszystko zostało powiedziane. Nie kazała im w to wierzyć, tylko mówiła, jak było.
- Rodowód to najprościej rzecz mówiąc rodzina. Twoim rodowodem na przykład jest cała rodzina Tsunami, twoje młodsze rodzeństwo, Babcia Tundra i tak dalej... Rodowód według niektórych kotów jest uznawany wtedy, kiedy koty z danej rodziny są w pewien sposób rozpoznawalne, pełnią ważne stanowiska, więc wszyscy starają się im przymilić i zawsze się z nimi zgadzają, bo liczą, że coś na tym zyskają. Można powiedzieć, że masz dobry rodowód. Babcia Tundra jest Opoką, a Tsunami jest Radną. W Klanach działa to trochę inaczej, bo nie mamy wyborów, tylko koty, które pełnią daną ważniejszą rangę, wybierają, kto będzie ich następcą. Często jest tak, że nie jest wybierany najlepiej pasujący kot, tylko jakiś bliski wybierającego, przez co czasami Klanem rządzi od wieków jeden rodowód. A mieszaniec to potoczne określenie na kota, który ma krew Klanową i nieklanową, czyli kota, który nie należy do żadnego Klanu. Czasami za mieszańców uznaje się też kocięta, których rodzice pochodzą z dwóch różnych Klanów. Jednak większość kotów będzie kogoś traktowała na równi z innymi, jeśli będzie wiernym i dobrym wojownikiem - miała nadzieję, że jasno to wyjaśniła. Nowy Świt raczej mówił, że wszyscy są jedną wielką rodziną i nie powinny się martwić czystością krwi, bo u nich przecież nic takiego nie było. Każdy pochodził z innego zakątka świata, a nowicjusze stale byli przyjmowani, więc tworzenie elitarnego kręgu czystej krwi nie miał po prostu sensu.
- Można tak powiedzieć, tyle, że w Nowym Świcie mamy aż trzy zbiory zasad: jeden główny, jeden dla radnych, jeden dla nowicjuszy. W Klanach jest jeden, którego muszą przestrzegać wszyscy, oraz drugi, którego nie znam niestety dokładnie, bo jest on zarezerwowany wyłącznie dla medyków. Powiem wam później parę punktów, które pamiętam - mruknęła tyle o kodeksie medyka, na razie. Zaraz zaczęła ponownie mówić:
- W Klanach nie mamy Nowicjuszy i, w ogóle, dostanie się do Klanu inną metodą niż urodzenie się jako dziecko jego członków lub zostanie znalezionym w bardzo młodym wieku przez jego członków, graniczy z niemożliwością. Nie spotkałam się z przypadkiem, by dorosły kot został przyjęty do Klanu. Jest to może możliwe w przypadku byłych członków, którzy zaginęli i teraz powracają do Klanu... Ale tak poza tym, to raczej na pewno nie. Jeśli chodzi o kocięta, według kodeksu, nie można zostawić kocięcia w potrzebie. Jeśli więc wojownicy znajdą jakiegoś kociaka porzuconego poza granicami, mają obowiązek, jeśli oczywiście nie znajdą jego rodziców, zabrać go do Klanu i przyjąć. Nie ma obowiązku, który nakazuje przyjąć dorosłe koty - to również wyjaśniła może zbyt szczegółowo, ale cóż, mówi się trudno.
- Jeśli chodzi o ważniejsze zasady, myślę, że to będą one: Słowo przywódcy jest prawem, Wojownik odrzuca wygodne życie pieszczocha i nie musi zabijać, żeby wygrać walkę. Zabójstwo jest dopuszczalne jedynie w obronie własnej lub jeśli walczy się z kotami wyjętymi spod Kodeksu Wojownika. Nie można również polować ani bezprawnie wchodzić na tereny innego Klanu. Trzeba być wiernym swojemu Klanowi, terminatorzy mogą jeść dopiero, kiedy im się pozwoli, ale najpierw starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni - wymruczała. Tyle, jeśli chodzi o istotne punkty. Reszta pewnie nie wzbudzi tak dużej kontrowersji, jak te tutaj. Błagała w duchu, by nie uznali jej za wariatkę.
Księżyce: 88
Mistrz: Nagietkowy Prześwit
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Latte [NPC]
Ojciec: Suchy [NPC]
Partner: what is love?
Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88
Mistrz: Nagietkowy Prześwit
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Latte [NPC]
Ojciec: Suchy [NPC]
Partner: what is love?
Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem po wysłuchaniu odpowiedzi Kos na pytanie Aury przekrzywił głowę i uniósł brew. Z tego co usłyszał to te rządy w tych całych Klanach potrafią być kompletnie nie fair i jeszcze na dodatek tylko utrudniają życie tą całą percepcją rodowodu. Jakby kot spoza Klanu był kimś gorszym niż cała reszta. To się kupy nie trzyma.
Ciemnobrązowy point zmarszczył brwi i zmrużył oczy kiedy usłyszał wypowiedź na temat przyjmowania do Klanu. Czyli aż tak dbane jest o to żeby nikt przypadkiem nie wkroczył do tej małej “wybranej” społeczności? O tyle dobrze, że kociaków nie zostawiają na granicy, może jednak nie są tacy bez serca jak się mówi na Osiedlu. Chciał znów przywołać tutaj postać Antylopiej Łapy jako tego dobrego przykładu, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni.
-Hmmm… a te koty wyjęte spod tego całego Kodeksu Wojownika to? -zapytał najpierw o to ponieważ ta część o zabijaniu zwróciła jego największą uwagę. Artem ogólnie był przeciwnikiem takich rzeczy- No i jak w praktyce wygląda to że słowo przywódcy jest prawem? Do jakiego stopnia?
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
To była bardzo wyczerpująca wypowiedź że strony Kos. Slow było dużo, ale Aura jakoś przeżyła ten natłok informacji (które chyba powinny być w stanie być powiedziane trochę łatwiej, ale cóż). Kiwając głową, że zrozumiała i wysłuchała wypowiedzi, tym samym podeszła trochę bliżej, jako że wcześniej ciągle wlokła się z tyłu grupy. Niekoniecznie bladorudemu kotu z bielą się podobało to, jak ten cały 'rodowód' działa w Klanach... Ale chyba to nie jest miejsce Aury, aby się wypowiadać na ten temat.
Środowisko Klanowe było bardzo... Inkcluzywne. Ściśłe, otoczone barierami i głupimi zasadami. Aż dziw, że te grupy nadal istnieją. Istniały pewnie szmat czasu przed narodzinami Aury, może nawet przed narodzinami Tsunami. Nikt się o to nie wykłucał (albo tak, wykłucał, ale nic nie doszło do skutku)? Czyżby byli tak zaślepieni swoimi głupimi regułami? Widocznie tylko niektórym udało się wyrwać z tego dziwnego transu. O dziwo jednym z tych kotów była sama Kos (oraz już nie żyjący Dynia).
Później Aurą wraz z Artemem usłyszeli parę zasad tego całego kodeksu wojownika. W części te punkty były dość logiczne, powiedzmy. Artem zdążył już zadać te pytania, które również młodszy kot chciał zadać. Tak więc nie było tu nic do dodania, oprócz jednego.
— Kos, gdzie teraz. Jesteśmy? — bo od dłuższego czasu kotka nic nie mówiła na temat ich położenia, a to chyba byłoby dobrze wiedzieć.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125
Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Jesionowa Kora (*)
Ojciec: Słodki Język/Markiz (*)
Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
- Teraz jesteśmy przy Mrocznych Odstępach - mruknęła na pytanie Aury. - Minęliśmy po drodze Las Stu Świerków i Omszałe Pnie, na pewno je zauważyliście, bo są bardzo charakterystyczne. Tam mamy Zamglone Moczary, Bagienne Oko, a podczas powrotu zobaczymy również Krzewowisko i Ostańca, skałę obserwacyjną, oraz oczywiście Barwny Łan, kwiecisty teren - napomknęła, dokładnie opisując, co będą widzieć. - Już wracam, i będę między słowami napomykać o tym, co widzimy - poleciła, zabierając się za odpowiadanie Artemowi.
- Koty, które łamały którykolwiek z punktów. Niektórzy podciągają do nich również samotników i pozostałe koty nawet niewierzące w Gwiezdny Klan, jak pieszczochy, i pewnie nas. Ja jednak tego nie uznaję, bo skoro nie byli wychowywani według tych zasad, nie powinno się ich karać za ich łamanie - pierwsze pytanie było łatwe. Z drugim było już o wiele gorzej- Wąż, bo to Wąż rządził za jej czasów, nie był raczej złym przywódcą, chociaż Kos o nim zdania nie miała. To było dawno temu, naprawdę dawno temu i nie pamiętała o nim zbyt wiele.
- Bardzo - wyjaśniła najpierw, choć nie musiała już dodawać niczego więcej. - Niby mówi się na treningach, żeby nie ufać na ślepo przywódcy, ale na pewno są koty, które widzą w nim bóstwo i inne takie.
- Zaraz przejdę do omawiania struktury działania Klanu. Jeśli macie jakieś pytania, zadawajcie je.
Księżyce: 88
Mistrz: Nagietkowy Prześwit
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Latte [NPC]
Ojciec: Suchy [NPC]
Partner: what is love?
Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88
Mistrz: Nagietkowy Prześwit
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Latte [NPC]
Ojciec: Suchy [NPC]
Partner: what is love?
Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem zaczął rozglądać się kiedy Kos zaczęła wymieniać nazwy miejsc w jakich się znajdowali, znajdują, a potem znajdować będą. Chciał zapamiętać jak najwięcej skoro już chodzą, chociaż nie wiedział czy to było jakoś specjalnie możliwe za pierwszym razem. No, ale próbować nie zaszkodzi.
Ciemnobrązowy point spojrzał znów na radną kiedy ta zaczęła odpowiadać teraz na jego pytania. Hm. Trochę prawdy w tym co mówi było. Przecież co on czy na przykład Aura zrobili, żeby być traktowani na równi z tymi co ten cały Kodeks łamali? No nic, właśnie.
-Huh… -odparł zastanawiając się nad słowami Kos- Ja chyba jak na razie nie mam -powiedział za siebie.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Sporo różnych nazw właśnie obiło się o uszy Aurze. Było ich jednak trochę za dużo, miejmy jednak nadzieję, że coś zostało w głowie Aury, że jakieś nazwy skojarzy i następnym razem, gdy ktoś będzie opowiadał o jakimś wydarzeniu na terenach Nowego Świtu, to młody kot już będzie wiedział o które miejsce chodzi.
Pytania, których odpowiedzi teraz były wypowiadane przez Kos nie były zadane przez Aurę, ale jednak dziecko Tsunami starało się nie tylko słyszeć, a słuchać i może ich nie ignorować. Te tematy nie były aż tak ciekawe dla Aury, niestety. Albo stety, bo kogo obchodzą bzdety kotów z Klanów.
— Też nie mam pytań. — mówi, zaraz za Artemem.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else