Śpiew jest kotką dobrze zbudowaną, raczej niewysoką, wpasowującą się w średnią wielkość klanowych kotów. Charakteryzuje ją krępa sylwetka i stosunkowo krótkie łapy. Jej ciało okryte jest długą, gęstą sierścią o umaszczeniu niebiesko-kremowym szylkretowym pozbawionym pręg czy bieli, choć przez przejaśnienia na piersi i bokach można odnieść inne wrażenie. Posiada długi, puszysty ogon, z którego jest bardzo dumna. Jej mordkę zdobią sporej wielkości uszy oraz oczy, obecnie błękitne, które w wieku czterech księżyców przybiorą barwę wiosennych liści.
Charakter koteczki dopiero się kształtuje, a dzieciństwo na pewno będzie miało na nią niemały wpływ. Obecnie Śpiew jest ciekawską, beztroską, optymistyczną i odrobinę naiwną personą, na której łatwo wywrzeć pozytywne wrażenie... a także wmówić jej, że myszy latają. Śpiew ma nawyk wierzenia we wszystko, co powiedzą jej starsi, nie nauczyła się jeszcze odróżniać prawdy od kłamstwa. Jak większość kociaków jest energiczna, lubi się bawić, zadawać dorosłym mnóstwo pytań, a z rodzeństwem dokazywać. Jest towarzyska i przyjazna, acz jednocześnie bywa marudna, gdy ktoś jej czegoś odmówi, ponadto źle znosi niewygody i przeciwności losu. Miewa problemy z brakiem wiary w siebie pomimo dużego wsparcia rodziców.
Jak powiedziała, tak zrobiła. Zaraz po ceremonii Śpiew zatrzymała się przy wyjściu z obozu, usiadła i długimi pociągnięcia mi języka zaczęła przygladzać niesforną sierść. Cierpliwie czekała na pojawienie się Traszkowej Łapy. Dobrze, że ta od razu wybrała sobie pierwsze zagadnienie, które pragnęła przerobić! Śpiew miała o jeden problem z głowy.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Jej mistrzyni nie musi długo czekać na zjawienie się czekoladowej pointki. Młoda terminatorka jedynie bardzo pobieżnie przelatuje językiem przez nastroszoną sierść. Wychodzi z założenia, że czeka ją dzisiaj intensywny dzień, więc futerko i tak jej się potarga wkrótce po opuszczeniu obozu. Nie ma co tracić czasu na jego pielęgnację. Doskakuje do szylkretki z błyskiem ekscytacji w oczach.
– Jestem gotowa! – oświadcza z pełnym zdeterminowaniem.
Śpiew jest kotką dobrze zbudowaną, raczej niewysoką, wpasowującą się w średnią wielkość klanowych kotów. Charakteryzuje ją krępa sylwetka i stosunkowo krótkie łapy. Jej ciało okryte jest długą, gęstą sierścią o umaszczeniu niebiesko-kremowym szylkretowym pozbawionym pręg czy bieli, choć przez przejaśnienia na piersi i bokach można odnieść inne wrażenie. Posiada długi, puszysty ogon, z którego jest bardzo dumna. Jej mordkę zdobią sporej wielkości uszy oraz oczy, obecnie błękitne, które w wieku czterech księżyców przybiorą barwę wiosennych liści.
Charakter koteczki dopiero się kształtuje, a dzieciństwo na pewno będzie miało na nią niemały wpływ. Obecnie Śpiew jest ciekawską, beztroską, optymistyczną i odrobinę naiwną personą, na której łatwo wywrzeć pozytywne wrażenie... a także wmówić jej, że myszy latają. Śpiew ma nawyk wierzenia we wszystko, co powiedzą jej starsi, nie nauczyła się jeszcze odróżniać prawdy od kłamstwa. Jak większość kociaków jest energiczna, lubi się bawić, zadawać dorosłym mnóstwo pytań, a z rodzeństwem dokazywać. Jest towarzyska i przyjazna, acz jednocześnie bywa marudna, gdy ktoś jej czegoś odmówi, ponadto źle znosi niewygody i przeciwności losu. Miewa problemy z brakiem wiary w siebie pomimo dużego wsparcia rodziców.
- Szybko! - przyznała z aprobatą. Od razu się podniosła i powiewając ogonem wyszła z obozu kierując się w stronę treningowych wzgórz. - Czy wiesz już coś o polowaniu, ktoś pokazywał Ci pozycję lowiecką lub coś w tym stylu? Trochę tego jest, ale jestem pewna, że świetnie sobie z tym poradzisz! - Śpiew uważała polowanie za znacznie trudniejsze od nauki jakiegoś kodeksu czy zapamiętywania imion cudzych przywódców, a im szybciej Traszka nauczy się podstaw, tym szybciej będzie mogła to wszystko ćwiczyć.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Wypina dumnie pierś. A jakże, że szybko! Bo jej zależy! Nie to co niektórym, z którymi mieszkała w kociarni do niedawna. Rusza energicznym krokiem we wskazanym kierunku, a końcówka postawionego na baczność ogona podryguje w ekscytacji. Oto zaraz opuści obóz po raz pierwszy w życiu! Gdzieś z tyłu pojawia się niemiła myśl, że część nieudaczników z jej rodzeństwa już widziała świat poza obozem. Ale ha, teraz za karę kolejne dwa księżyce go nie zobaczą, podczas gdy ona będzie zdobywać cenne informacje!!
– Nie, o samym polowaniu nie uczyłam się nigdy. Wiem jedynie, że terminatorzy muszą zapolować dla starszyzny nim sami coś wezmą ze stosu. I że starszyzna oraz kocięta jedzą jako pierwsi. – marszczy brewki w lekkim niezadowoleniu, że nie mogła popisać się wiedzą na temat. Co prawda wspomniane zasady są również ważne, ale nie może przeboleć, że znajomość ich nie przyspieszy dzisiejszej nauki.
Śpiew jest kotką dobrze zbudowaną, raczej niewysoką, wpasowującą się w średnią wielkość klanowych kotów. Charakteryzuje ją krępa sylwetka i stosunkowo krótkie łapy. Jej ciało okryte jest długą, gęstą sierścią o umaszczeniu niebiesko-kremowym szylkretowym pozbawionym pręg czy bieli, choć przez przejaśnienia na piersi i bokach można odnieść inne wrażenie. Posiada długi, puszysty ogon, z którego jest bardzo dumna. Jej mordkę zdobią sporej wielkości uszy oraz oczy, obecnie błękitne, które w wieku czterech księżyców przybiorą barwę wiosennych liści.
Charakter koteczki dopiero się kształtuje, a dzieciństwo na pewno będzie miało na nią niemały wpływ. Obecnie Śpiew jest ciekawską, beztroską, optymistyczną i odrobinę naiwną personą, na której łatwo wywrzeć pozytywne wrażenie... a także wmówić jej, że myszy latają. Śpiew ma nawyk wierzenia we wszystko, co powiedzą jej starsi, nie nauczyła się jeszcze odróżniać prawdy od kłamstwa. Jak większość kociaków jest energiczna, lubi się bawić, zadawać dorosłym mnóstwo pytań, a z rodzeństwem dokazywać. Jest towarzyska i przyjazna, acz jednocześnie bywa marudna, gdy ktoś jej czegoś odmówi, ponadto źle znosi niewygody i przeciwności losu. Miewa problemy z brakiem wiary w siebie pomimo dużego wsparcia rodziców.
- Zgadza się! Dopóki nie potrafisz dobrze polować nie musisz się tym przejmować, ale gdy już nabierzesz wprawy te zasady zaczną Cię obowiązywać - przestrzegła ją Śpiew. Wkrótce zatrzymała się z nią na obrzeżach wyjących wzgórz, ale nie usiadła, przeciwnie. - Dobra, zaczniemy od tego, że pokażę Ci poprawną pozycję łowiecką. Patrz na mnie [/b] - poleciła jej, ugięła łapy i przeszła kilka kroków stosując się do wszystkich zasad polowania. Pozwalała Traszce dobrze sie przyjrzeć, dopiero później podniosła się i otrzepała z kawalków traw.
- A więc tak, łapy musisz mieć ugięte, łeb pochylony, a brzuchem i ogonem nie możesz smagać po ziemi, bo będziesz hałasować. Poruszaj się cichutko, cichuteńko i uważaj co masz pod łapami, inaczej na coś nadepniesz i będzie po wszystkim. Kryj się w cieniach, zawsze poruszaj się pod wiatr i zamieraj jeśli zwierzyna na Ciebie spojrzy, poruszaj się powoli i unikaj gwałtownych ruchów. Czasami przenosimy ciężar ciała na tylne łapy bądź wyciszamy oddech, ale to odnosi się do innej zasady: królik Cię usłyszy, ptak zobaczy, mysz wyczuje. Jak sądzisz o co w tym chodzi?
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Traszka kiwa energicznie łbem. Nie obawia się tych zasad, a skąd! Przynajmniej nie będzie takim pasożytem jak większość jej rodzeństwa. Zdecydowanie bardziej woli mieć nieco więcej obowiązków na głowie i ograniczeń niż być takim kłakiem śmierdzącym jak Echo. Oczywiście po usłyszeniu polecenia mistrzyni, przegania z myśli obraz małej Echo i skupia się na dużej Echo. Próbuje jak najwięcej zapamiętać z widoku przed nią, chociaż nie ukrywajmy, podsumowanie jej mocno pomaga w uporządkowaniu wiedzy. Wydaje jej się, że wszystko łapie.
– Jasne, rozumiem. – potwierdza, chociaż zaraz nachodzą ją wątpliwości. – Chociaż czemu mam zamierać. Jak zwierzyna mnie zobaczy to chyba już po ptakach, albo ją dogonię, albo nie? Zamieranie w miejscu tylko ułatwi jej ucieczkę. – macha na boki ogonem z niezadowoleniem. No coś jej się tu nie klei!! I to nie koniec pytań Traszki. – A czemu przenosimy ciężar ciała na tylne łapy, brzmi niewygodnie raczej, co to ma nam dać. – dopiero teraz, po wyrzuceniu chociaż części wątpliwości ciążących jej na sercu, jest w stanie się skupić na zadanym pytaniu. Marszczy brwi. – No, królik ma duże uszy no to słyszy. Do niego się wycisza oddech? No a ptaki pewnie dobrze widzą jak, no, latają tak wysoko i do ziemi mają daleko, pewnie muszą widzieć co się na niej dzieje. A myszy... nie wiem, są takie małe i przerażone wszystkim, że wyczuwają obecność drapieżnika czy coś.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Nie spodziewał się dostać nagle swoją siostrę na Terminatora, ale chyba… no chyba właśnie dostał, więc takowy obowiązek powinien wykonać, czyli inaczej mówiąc ją - wyszkolić. Problem polegał na tym, że coś mu trochę śmierdziało, ale no jaki byłby sens w tym wszystkim? Mama nie przyznała mu Traszki tak oficjalnie, a wręcz przeciwnie dostał tę że informację prosto z pyszka czekoladowej pointki, która nie sprawiała takich mocnych… takich niezwykle mocnych kłopotów… czasami.
– Dzień dobry, zaczynając od podstawowego pytania. Przerabiałaś coś konkretnego na treningu? Albo czy umiesz już coś?
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Nie uważa by zrobiła coś złego. Powiedzenie bratu, że to on ma się zająć jej treningiem nim porozmawia o tym z Roziskrzoną Nocą nie wydaje się zbrodnią. To czysta kalkulacja, jeśli okażą się kompatybilni w następnych dniach, będzie mogła iść do burej i oznajmić jej co postanowiła. Wątpi by ta miała coś przeciwko. Korzenna Woń nie ma wielu terminatorów na głowie, jeśli Traszka się nie myli ma jedynie Kurkową Łapę jeszcze, której zbyt wiele nie widać ostatnio. Od przepracowania nie zdechnie.
Nic się nie stanie jeśli Iskra ostatnia dowie się o zmianie, którą rzekomo przyklepała.
– Znam Kodeks, rangi. Przerabiałyśmy polowanie ze Śpiewającym Echem głównie, ale raczej zamiast na treningi to chodziłam na patrole. – streszcza swój obecny stan wiedzy. – Pewnie umiem dużo więcej, ale nie mam pojęcia jak dobrym trzeba być w każdej z tych umiejętności, by można uznać, że wiem wystarczająco na wojowniczkę. – dodaje jeszcze, dla pełnego obrazu sytuacji. Nie siedziała bezczynnie od dnia mianowania na terminatorkę, ale trening od czegoś jest.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Przytaknął ze zrozumieniem, odhaczając sobie w głowie najważniejsze informacje, które zostały mu przekazane. Praktycznie dostał wyuczonego Terminatora co samo w sobie nie brzmiało źle, ale trochę dziwnie jakby… hm? Po prostu coś mu nie grało, ale nie zamierzał w sumie pytać, może Śpiewające Echo nie czuła się najlepiej i wolała oddać Traszkę, a może to czekoladowa pointka miała swoje wąty do Mistrzyni. Słysząc, że wolała chodzić na patrole, niż na treningi sądził, że pewnie w którymś miejscu miał rację.
– Mam nadzieję, że w takim razie ze mną jednak będziesz chodzić na treningi. Patrole są ważne, ale bez umiejętności niewiele pomożesz przy ataku przeciwnika. Zajmijmy się najpierw wytrenowaniem Cię, ale… – zatrzymał się w pół zdania i wrócił wzrokiem do siostry. – Znasz w ogóle granice? W sensie nazwy na nasze granice? – zapytał podejrzliwie, bo o tym nie wspominała, a też była to ważna część ich drogi do zrobienia z niej Wojowniczkę.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Marszczy brwi, analizując odpowiedź brata, bo niby nie pada w niej nic takiego wprost, ale...
– Czy ty uważasz, że ja unikałam treningów? – pyta, wywiercając spojrzeniem dziurę w płaskiej mordce, a ciemna kita podryguje w zniecierpliwieniu. Jeśli Korzenna Woń takie zdanie ma właśnie o niej to... no po prostu totalnie jej nie zna. Traszka nie chce na zapas decydować czy powinna się bardziej czuć zraniona czy oburzona. Woli celować w stronę tego drugiego, chociaż obawia się, że pierwsza opcja bardziej prawdopodobna. Uh. – Nazwy? Nie bardzo, wiem że jest wzdłuż Czarnego Ogona granica z Terenami Niczyimi, a druga wzdłuż Grzmiącej Ścieżki. I że tam chyba są Wydeptane Ścieżki, bo idzie się nimi kawałek w czasie patroli? Ale jak wszystkie mają nazwy to... – wzrusza barkami. Wojownicy, z którymi była przypisywana na patrole raczej nie dbali o jej edukację pod tym względem. – Ale wiem gdzie są, więc nie przekroczę ich bezmyślnie.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
– Biorę taką sytuację pod uwagę. Może nie dogadywałaś się z Śpiewającym Echem i nie chciałaś inaczej rozwiązać sytuację, ale nie umiałaś znaleźć słów. Nieważne jak bezpośrednia jesteś, czasami po prostu może być trudno – wyjaśnił pierwszą z opcji. – A drugą sytuację jaką biorę pod uwagę to Twoja Mistrzyni nie czuła się na siłach i po prostu nie miałaś wyboru. Nie będę wnikać jednak, nie mi oceniać kogokolwiek. Mam jedynie nadzieję, że ze mną będziesz chodzić na treningi i wyszkolimy Cię na świetnego Wojownika – zakończył tłumaczyć wtopę, którą zaliczył. Zachował spokój, bo miał tyle księżyców, że niektóre sytuację nie robiły na nim wrażenia, ale prawdą było, że mógł i powinien dobrać słowa bardziej rozważnie.
– No to bardzo słabo. – Wystawił jej język z lekkim uśmiechem. – Chodzenie na patrole to nie wszystko, musisz jeszcze znać nazwy granic, które patrolujesz. Czasami się zdarza, że nie możesz dokończyć to co robisz i ktoś musi przejąć Twój patrol. Jak wtedy zakomunikujesz gdzie skończyłaś, hm? – zapytał żartobliwie, bo nie miało być to oskarżające, ani wredne. Chciał jej przedstawić w milszy sposób patrzenie na jej ubytki w wiedzy, które będą musieli naprawić i mieć pewność, że nie zapomni. – Chodź, naszym pierwszym punktem będą w takim razie granice z Czterema Dębami. A potem odbijemy do granicy z Klanem Rzeki – poinformował ruszając się już z miejsca, dając znak ogonem by do niego dołączyła. Miał pewien plan co do tej oprowadzki, ale też nie wiedział, czy da radę przejść więcej, niż jedną granice, bo wieczorem ma jeszcze patrol, a nie chce na nim kuśtykać z bólu. Głupia łapa niestety.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Słów pada dużo, a ogólny wniosek jest taki, że owszem, właśnie tak Korzeń uważa. Ale równie mocno uważa, że przyczyna mogła leżeć gdzie indziej, ogólnie nie broni zaciekle swojego zdania, ani nie zaprzecza intensywnie, więc Traszka jedynie prycha lekko na znak, że nie przestała słuchać w połowie, ale powstrzymuje się od komentarza. Nie ma po co dalej o tym dyskutować jeśli nie padnie jasne tak bądź nie.
Kładzie po sobie uszy, gdy brat znowu się odzywa i przecina powietrze kitą. Niech sobie pod ogon włoży takie żarciki, Traszkowa Łapa jest świadoma, że to słabo, że za mało, ale są sprawy poza jej zasięgiem, których nie da rady zmienić sama. Osobiście uważa, że jeśli poprzedni patrol nie będzie w stanie dokończyć zadania to nic nie szkodzi żeby jego następcy obiegli całe granice dla pewności, a nie jedynie ominięty fragment. Chce się jednak uczyć, a nie kłócić, więc jedynie gdy wyruszają, odzywa się krótko, zupełnie przy okazji.
– Niedokładnie zakomunikowałeś gdzie zaczynamy. – nie patrzy na niego, jedynie na trasę przed sobą.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
– Jak najbardziej zdaję sobie z tego sprawę, jak dojdziemy na miejsce to Ci je przedstawię – odpowiedział nadal z uśmiechem na mordce, a tymbardziej z wesołym tonem. Nie żeby go jakoś ruszała gburowatość siostry, rozumiał jej starania i chęć zostania Wojownikiem, ale chciał jej zapewnić trochę milej spędzony czas. – A znasz może historię powstania Czterech Klanów? Nie jest to tak wymagana wiedza, ale na pewno jest to dosyć ciekawe – wyjaśnił, idąc żwawym krokiem do ich pierwszego punktu. Nie chciał jej trzymać w niepewności, dlatego też nie szedł powoli i po prostu zapodał dodatkowy temat, co by ich nie zanudziło bez rozmowy.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Odpowiada jedynie mruknięciem, które nie układa się w żadne konkretne słowo. Niech mu będzie, że zamierzał wspomnieć o tym po dotarciu na miejsce, Traszkowa Łapa nie bardzo ma jak udowodnić, że było inaczej i omówmy się, że to problem niewarty drążenia. Tym bardziej, że zaraz pojawia się nowy temat, który pozwala skupić się jej na czymś ciekawszym niż na tym, że starszy brat robi ją w jajo.
– Nie znam. – przyznaje krótko, idąc u boku wojownika. Nawet nie czuje się źle ze swoim brakiem w wiedzy, wszelkie bajki, legendy i historyjki to domena Świt, nie Traszki. Chociaż historia powstania Klanów... – A co w niej ciekawego. Opowiedz.
Mają chwilę nim dotrą gdziekolwiek, może posłuchać tej opowieści, skoro Korzenna Woń oferuje.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
– A jednak Cię zachęciłem trochę do wysłuchania – stwierdził z uśmiechem, który nie schodził mu dziś z pyska, chociaż ogólnie raczej rzadko widać było po nim smutek, a co dopiero jakieś inne negatywne emocje. Z jakiegoś powodu nauczył się kryć wszystko za uśmiechem i tak zostało. Ostatnio jednak było to wszystko bardziej szczere i autentyczne, a nie typowy śmiech przez łzy. – Kiedyś nie istniały Cztery Klany, wiesz? Były pieszczochy, samotnicy i… my. Ale! Nie my z teraz, a po prostu zbiór kotów, które walczyły między sobą o każdy kęs jedzenia, a jak wiadomo najsilniejsi zawsze wygrywali – zaczął dramatycznie, gdy tak przemierzali już poprzez Falujące Wrzosy do punktu docelowego. Bardzo lubił to miejsce, mimo iż uścisk w klatce piersiowej pojawiał się zawsze kiedy tu był. Tęsknił za Orłem, chociaż powinien już przestać. Może gdyby bengal nie zmienił się tak bardzo na sam koniec to jego brak mógłby wytłumaczyć czymś innym, niż zwykłym odejściem z klanu? – Byliśmy zgrają, nie mieliśmy honoru, a mimo tego, że nie potrafiliśmy ze sobą żyć to nadal nie rozdzielaliśmy się. Płynęła w naszych żyłach krew lwów, lampartów, czy tygrysów, nie potrafiliśmy jednak jej wykorzystać w odpowiedni sposób… W końcu jednak niektórzy mieli dość. Dość braku reguł i dość nie posiadania władzy, która by dbała o nas i naszą przyszłość. Stwierdzono, że pora spotkać się przy Czterech Dębach i w końcu zadecydować jak życie leśnych kotów będzie miało wyglądać. – przerwał na chwilę, by wziąć wdech świeżego powietrza i pokierować Traszkę bardziej w prawo, tak by przeszli zaraz obok Płytkiej Dziury. – Wszystko miało być pokojowym spotkaniem, wyjaśnieniem czego koty chcą, czego żądają... Rozmowa była burzliwa, pełna niezgodności, aż atmosfera się zaostrzyła, a łapy poszły w ruch. Krwawa walka rozegrała się zaraz pod Czterema Dębami, wiele kotów ledwo uszło z życiem, jeszcze więcej jednak to życie utraciło. Wszystko zakończyło się omdleniem żywych. Wiadome było, że mieli jeszcze szansę naprawić utracone księżyce oraz rozlewy krwi, może dlatego wydarzyło się to co się wydarzyło? Kiedy koty się obudziły, zobaczyły wokół siebie duchy… zmarli nakazali połączyć siły, zagrozili, że inaczej nigdy się to nie skończy, a na pozostałych mieszkańców lasu spadnie zagłada – mówił zaangażowanie, aż ledwo zauważył, że dochodzili już pod granicę. – Następna niezgoda pojawiła się wśród czterech kotów, o imionach Wicher, Grom, Rzeka oraz Cień. Oni wszyscy chcieli przewodzić nowemu Klanowi, ale zgodzono się wtedy podzielić nas na cztery grupy i do dzisiaj nosimy właśnie tę nazwę Cztery Klany, każdy z klanów nazywający się po pierwszych przywódcach. Dopiero wtedy Gwiezdni przekazali nam pierwsze punkty Kodeksu, który z lekkimi zmianami, ale funkcjonuje do dziś – zakończył wzdychając, a w gębie to aż mu się sucho zrobiło, ale dało się przeżyć. Usiadł wygodnie, patrząc intensywnie na młodszą siostrę, którą miał nadzieję, że nie zanudził i opowiedział wszystko na tyle żywo i żwawo, że jej się spodobało. – Jesteśmy na pierwszej granicy, którą Ci przedstawię. Podnóże Pagórka, a zaraz obok w tamtą stronę… – wskazał łapą. – znajduje się Płaski Głaz. My jednak odbijemy w stronę klanu Rzeki jak mówiłem.