Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
zgarbiona, niska, przysadzista o grubych, dobrze zbudowanych nogach || krótka czarna sierść || białe palce prawej przedniej łapy, dwie plamki po lewej stronie brzucha || rozety || bladożółte oczy ||
Straciła zainteresowanie światem, przestała wesoło patrzeć na otaczający ją Klan i jedyne co ją raduje to samotne polowania, gdzie może się wyżyć i zrobić coś pożytecznego przy okazji. Obrażona na los, zła na rodzinę i kompletnie odcięta od wszelkich ciepłych uczuć. Chłodno podchodzi do innych, traktuje współklanowiczów na dystans i nie pozwala sobie zbliżyć się do nikogo w strachu przed porzuceniem.
Z upolowanej myszy postanowiła sobie zrobić przekąskę już teraz. Była na tyle drobna, że szkoda było jej się z nią targać, a nuż dostanie dodatkowej siły, żeby łazić i sprawdzać.
Po posiłku ruszyła dalej, węsząc za czymkolwiek. Już zapomniała o pozostawionej skórze, najwidoczniej nie było to nic, co pozostało w okolicy.
W końcu z dziupli wysunął się bebzon szarego stworzenia. Stopy oparło o drewnianą krawędź, a gdy przednie łapki poczuły chłodny powiew zimowego powietrza, instynktownie zaczęły po raz kolejny próbować przecisnąć się do dziupli i zakopać po raz kolejny. A nuż tym razem wciśnie również tłusty zad i szynszyla będzie bezpieczna przed czymkolwiek, co ją teraz trzymało? Tak czy inaczej, Wschód nie zdołała jeszcze wyciągnąć gryzonia z kryjówki, a teraz miała dodatkową trudność w postaci zapierającego się przed ratunkiem, śmierdzącego zwierzątka domowego.
«Iledałbym,byzapomniećCię» wszystkie chwile te, które są na nie . . . . . .┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈ b o . c h c ę
b o . c h c ę ┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘. . . . . . 「 nie myśleć o tym już 」. . . . » zdmuchnąć » wszystkie wspomnienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . niczym zaległyk u r z TAK JUŻ,po prostunie pamiętać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . s y t u a c j i, . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . w których serceklęka 「 wiem, nie wyrwę się 」. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .╰┈➤ chociaż bardzochcę mam nadzieję, że to wiesz i Ty x — x — x ┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┐ Znowu staniesz p r z e d e .m n ą,zawsze robisz mi to we śnie
Będę patrzył jak odchodzisz, chociaż chciałbym się odwrócić └┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘
drobna postura; przeciętnego wzrostu; futro krótkie, pręgowane klasycznie, czarno-rude (szylkret); przerzedzona sierść na piersi; czarne piórko wystające z lewej strony karku, często zmieniane na nowsze; oczy (duże, okrągłe) intensywnie pomarańczowe; nosek czarny; chód mocny i pewny siebie
Pierwszy rzut oka – zaradna, pewna siebie, gotowa do działania. Całkowicie oddana Gwiezdnemu klanowi i kodeksowi… klanowi Gromu. Nie do zdarcia, zawsze z miną nie wyrażającą żadnych emocji i głosem równie zimnym, oschłym, co sama jej postura.
Słowa zawsze wypowiada ostro i z przemyśleniem, nie daje ponieść się emocjom, chociaż maska czasami spada i widać prawdę. Jest to jednak rzadkie. Nadal również nie uważa, że kogoś obraża, taki ma po prostu styl bycia – mówi to co myśli, bez owijania w bawełnę. Zawsze trafia tak jak powinna, a fakt że coś może brzmieć jak obelga to już zależy od słuchającego.
Co jednak kryje się pod maską nie jest nikomu znane – oprócz samej Wschód.
Gwiezdni jednak naprawdę pokarali ją głupotą. Chciała być sprawiedliwa, przed chwilą zabiła uwięzione zwierzątko, więc teraz mogłaby pomóc; w końcu jakim sposobem na jej drodze stają dwa uwięzione zwierzęta. Tatuś… cóż ma na tym punkcie bzika, a ona szukała znaków, teraz myślała, że je znalazła i co? Nic, jak zwykle.
Puściła dziwną popielicę i otrzepała się; nie zamierzała już jej pomagać. Chciała siedzieć w dziupli? Jej sprawa. Otrzepała się, wytarła łapy o zimny śnieg i ruszyła w przeciwną stronę, nie będzie robić z siebie pośmiewisko przez jakiegoś gryzonia.
Pustynna Róża ruszyła przed siebie, ale cóż im dłużej szła tym bardziej mogła mieć wrażenie, że latające ptaki nad jej głową nie zamierzały wylądować. A ten dźwięk w oddali, który mógł przed chwilą zwrócić jej uwagę właśnie przestał być. Nic, cisza.
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
zgarbiona, niska, przysadzista o grubych, dobrze zbudowanych nogach || krótka czarna sierść || białe palce prawej przedniej łapy, dwie plamki po lewej stronie brzucha || rozety || bladożółte oczy ||
Straciła zainteresowanie światem, przestała wesoło patrzeć na otaczający ją Klan i jedyne co ją raduje to samotne polowania, gdzie może się wyżyć i zrobić coś pożytecznego przy okazji. Obrażona na los, zła na rodzinę i kompletnie odcięta od wszelkich ciepłych uczuć. Chłodno podchodzi do innych, traktuje współklanowiczów na dystans i nie pozwala sobie zbliżyć się do nikogo w strachu przed porzuceniem.
Cisza jak makiem zasiał, może poza skrzeczącymi ptaszyskami, które frustrowały ją bardziej, niż jakby ich nie było. Nie miałaby wtedy żadnych oczekiwań, mogłaby po prostu iść przed siebie. A tak to łypała wzrokiem w górę raz na jakiś czas, by upewnić się że żadnej ewentualnej piszczki nie przepuści, i szła dalej przed siebie.
Szynszyla zdecydowanie odetchnęła z ulgą, gdy nagły ucisk na ogonie się skończył, a ona z impetem wleciała do dziupli, tym razem mieszcząc się cała. Czy wyjdzie? To już nie był problem Wschodzącej Łapy.
«Iledałbym,byzapomniećCię» wszystkie chwile te, które są na nie . . . . . .┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈ b o . c h c ę
b o . c h c ę ┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘. . . . . . 「 nie myśleć o tym już 」. . . . » zdmuchnąć » wszystkie wspomnienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . niczym zaległyk u r z TAK JUŻ,po prostunie pamiętać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . s y t u a c j i, . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . w których serceklęka 「 wiem, nie wyrwę się 」. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .╰┈➤ chociaż bardzochcę mam nadzieję, że to wiesz i Ty x — x — x ┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┐ Znowu staniesz p r z e d e .m n ą,zawsze robisz mi to we śnie
Będę patrzył jak odchodzisz, chociaż chciałbym się odwrócić └┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘
drobna postura; przeciętnego wzrostu; futro krótkie, pręgowane klasycznie, czarno-rude (szylkret); przerzedzona sierść na piersi; czarne piórko wystające z lewej strony karku, często zmieniane na nowsze; oczy (duże, okrągłe) intensywnie pomarańczowe; nosek czarny; chód mocny i pewny siebie
Pierwszy rzut oka – zaradna, pewna siebie, gotowa do działania. Całkowicie oddana Gwiezdnemu klanowi i kodeksowi… klanowi Gromu. Nie do zdarcia, zawsze z miną nie wyrażającą żadnych emocji i głosem równie zimnym, oschłym, co sama jej postura.
Słowa zawsze wypowiada ostro i z przemyśleniem, nie daje ponieść się emocjom, chociaż maska czasami spada i widać prawdę. Jest to jednak rzadkie. Nadal również nie uważa, że kogoś obraża, taki ma po prostu styl bycia – mówi to co myśli, bez owijania w bawełnę. Zawsze trafia tak jak powinna, a fakt że coś może brzmieć jak obelga to już zależy od słuchającego.
Co jednak kryje się pod maską nie jest nikomu znane – oprócz samej Wschód.
Ruszyła przed siebie, a irytujące stworzenie jej już nie męczyło, ona też go nie zamierzała męczyć; inna sprawa, że nic kompletnie jej już nie męczyło, okolica ucichła na chwilę i tak pozostało.
Skoro nie było zagrożenia w pobliżu to nie było sensu dalej się włóczyć wokół klanu, zamiast na jego terenach, lekkim krokiem ruszyła wytropić Pustynną Różę, a kiedy tylko zobaczyła jej czarne ciało idące coraz dalej od terenów Gromu; podbiegła. Długo marudziła. Starała się wzburzyć Różę, a że nie zamierzała jej odstępować na krok to Wojowniczka ostatecznie zażądała powrót do klanu. Wygrała to starcie, dostała co chciała.
Obie cofnęły się po upolowane zdobycze i żwawym krokiem wróciły skąd przyszły, jedna prawdopodobnie bardziej zadowolona, niż druga.
drobna postura; przeciętnego wzrostu; futro krótkie, pręgowane klasycznie, czarno-rude (szylkret); przerzedzona sierść na piersi; czarne piórko wystające z lewej strony karku, często zmieniane na nowsze; oczy (duże, okrągłe) intensywnie pomarańczowe; nosek czarny; chód mocny i pewny siebie
Pierwszy rzut oka – zaradna, pewna siebie, gotowa do działania. Całkowicie oddana Gwiezdnemu klanowi i kodeksowi… klanowi Gromu. Nie do zdarcia, zawsze z miną nie wyrażającą żadnych emocji i głosem równie zimnym, oschłym, co sama jej postura.
Słowa zawsze wypowiada ostro i z przemyśleniem, nie daje ponieść się emocjom, chociaż maska czasami spada i widać prawdę. Jest to jednak rzadkie. Nadal również nie uważa, że kogoś obraża, taki ma po prostu styl bycia – mówi to co myśli, bez owijania w bawełnę. Zawsze trafia tak jak powinna, a fakt że coś może brzmieć jak obelga to już zależy od słuchającego.
Co jednak kryje się pod maską nie jest nikomu znane – oprócz samej Wschód.
Ostatni raz kiedy widziała Pustynną Różę był… już jakiś czas temu. Czemu więc zdecydowała się przyjść akurat tutaj? W miejsce gdzie polowały razem? A może raczej w miejsce gdzie powiedziała jej, że wybrała w końcu życie pieszczocha; ostatecznie miała rację? Nie rozumiała dlaczego jej Mistrzyni zdecydowała się wyruszyć gdzieś i nawet nie pożegnać… chociaż czy Wschód chciała pożegnania od zdrajców? Oczywiście, że nie. Nie powstrzymało jej to jednak od wyjścia poza tereny klanu, nie powstrzymało jej to żeby z wściekłością patrzeć na ich ostatnie dłuższe spotkanie. Zostawiła ją. Teraz Gardłowy Ryk przejęła jej trening, chociaż nie było w tym nic oficjalnego; matka po prostu chciała mieć pewność, że córka się nie będzie lenić. Pracować. Pracować. Pracować.
Kopnęła kamień ze wściekłości i wyprostowała się, a następnie obrzuciła spojrzeniem tereny prowadzące do Łanu Rzepaku. Ruszyła gdziekolwiek, chciała po prostu odetchnąć i jeśli miało ją coś to kosztować… trudno. Szukała czegokolwiek na czym mogłaby się wyżyć w tym momencie; nie było w niej nic dobrego w końcu.
średni wzrost | zółte oczy | różowy nos i poduszeczki | proste uszy i zwykły pysk | biało-czarne futro | białe skarpetki na łapach
cicha | spokojna | zamknięta w sobie | śmieszek | pomocna | stroni od kłótni | nie lubi hałasu | ciekawa świata
Sosnowy Szmer, Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC]
Czy myszka byłaby idealną pierwszą ofiarą? Wschód zauważyła jedną, przemykającą z lewej strony rzepaków na drugą. Piszczka zatrzymała się w miejscu i zaczęła szukać ziarenek lub czegokolwiek do jedzenia.
drobna postura; przeciętnego wzrostu; futro krótkie, pręgowane klasycznie, czarno-rude (szylkret); przerzedzona sierść na piersi; czarne piórko wystające z lewej strony karku, często zmieniane na nowsze; oczy (duże, okrągłe) intensywnie pomarańczowe; nosek czarny; chód mocny i pewny siebie
Pierwszy rzut oka – zaradna, pewna siebie, gotowa do działania. Całkowicie oddana Gwiezdnemu klanowi i kodeksowi… klanowi Gromu. Nie do zdarcia, zawsze z miną nie wyrażającą żadnych emocji i głosem równie zimnym, oschłym, co sama jej postura.
Słowa zawsze wypowiada ostro i z przemyśleniem, nie daje ponieść się emocjom, chociaż maska czasami spada i widać prawdę. Jest to jednak rzadkie. Nadal również nie uważa, że kogoś obraża, taki ma po prostu styl bycia – mówi to co myśli, bez owijania w bawełnę. Zawsze trafia tak jak powinna, a fakt że coś może brzmieć jak obelga to już zależy od słuchającego.
Co jednak kryje się pod maską nie jest nikomu znane – oprócz samej Wschód.
Mysz. Może i nie bardzo była wielkością dobra na wyżywanie się, ale na pewno było to lepsze od myśli przecinających jej umysł jak pazury, lepsze od zastanawiania się czemu Róża porzuciła klan o który jeszcze niedawno tak walczyła na Zebraniach; teraz Wschód została tylko z rodziną… tak jak miało być, prawda? Tak jak powinno być.
Ustawiła się w pozycji łowieckiej i spojrzała wokół siebie, sprawdzała czy była jednym drapieżnikiem gotowym zabić małego gryzonia, a kiedy upewniła się o swojej przewadze, ruszyła do przodu przenosząc ciężar na tylne łapy. Chciała podejść najbliżej jak mogła, a potem wgryźć się ciało.
średni wzrost | zółte oczy | różowy nos i poduszeczki | proste uszy i zwykły pysk | biało-czarne futro | białe skarpetki na łapach
cicha | spokojna | zamknięta w sobie | śmieszek | pomocna | stroni od kłótni | nie lubi hałasu | ciekawa świata
Sosnowy Szmer, Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC]
Wschód szybko skupiła się na drobnej piszczce. Bez większego problemu przybliżyła się do niej i szybko wgryzła się w małe ciałko. Myszka nawet nie miała szansy na jakikolwiek ruch.
drobna postura; przeciętnego wzrostu; futro krótkie, pręgowane klasycznie, czarno-rude (szylkret); przerzedzona sierść na piersi; czarne piórko wystające z lewej strony karku, często zmieniane na nowsze; oczy (duże, okrągłe) intensywnie pomarańczowe; nosek czarny; chód mocny i pewny siebie
Pierwszy rzut oka – zaradna, pewna siebie, gotowa do działania. Całkowicie oddana Gwiezdnemu klanowi i kodeksowi… klanowi Gromu. Nie do zdarcia, zawsze z miną nie wyrażającą żadnych emocji i głosem równie zimnym, oschłym, co sama jej postura.
Słowa zawsze wypowiada ostro i z przemyśleniem, nie daje ponieść się emocjom, chociaż maska czasami spada i widać prawdę. Jest to jednak rzadkie. Nadal również nie uważa, że kogoś obraża, taki ma po prostu styl bycia – mówi to co myśli, bez owijania w bawełnę. Zawsze trafia tak jak powinna, a fakt że coś może brzmieć jak obelga to już zależy od słuchającego.
Co jednak kryje się pod maską nie jest nikomu znane – oprócz samej Wschód.
Krew ścieknęła po jej pysku, kiedy gryzoń wziął ostatni dech; proste, szybkie i łatwe. Wschód poczuła się większa, lepsza, a mimo to czuła pewną niechęć do samej siebie; agresje wyrzucała na nic niewinnym zwierzętom. Albo ona albo one. Wybrała. Przynajmniej robiła coś pożytecznego dla klanu.
Kiedy wykopała mały dołek i rzuciła w niego myszkę jej wzrok był pusty. Miała dziękować Gwiezdnym, prawda? Tylko gdzie byli Gwiezdni? Spojrzała w bok, jakby uciekając od rzeczywistości tu i teraz, jakby chowając wstyd; jedno sypnięcie piachu i drugie, podziękowanie Gwiezdnym i ruszenie dalej. Tak, powinna robić.
średni wzrost | zółte oczy | różowy nos i poduszeczki | proste uszy i zwykły pysk | biało-czarne futro | białe skarpetki na łapach
cicha | spokojna | zamknięta w sobie | śmieszek | pomocna | stroni od kłótni | nie lubi hałasu | ciekawa świata
Sosnowy Szmer, Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC]
W każdym momencie możliwe było, że na Wschodzącą Łapę patrzyli Gwiezdni. Może któryś z nich uśmiechnął się lekko na jej zachowanie. Mimo buntowniczej natury wciąż starała się pamiętać o przodkach, nawet jeśli Ci nie pokazywali żadnych znaków. Propo znaków... Wschód wyczuła piszczkę, zobaczyła też ruszające się łodygi rzepaku, z którego wyłoniła się kolejna mysz. Gdy ta zobaczyła kotkę, od razu pobiegła w bok. Trzeba uciekać! Pewnie krzyczała w myślach.
drobna postura; przeciętnego wzrostu; futro krótkie, pręgowane klasycznie, czarno-rude (szylkret); przerzedzona sierść na piersi; czarne piórko wystające z lewej strony karku, często zmieniane na nowsze; oczy (duże, okrągłe) intensywnie pomarańczowe; nosek czarny; chód mocny i pewny siebie
Pierwszy rzut oka – zaradna, pewna siebie, gotowa do działania. Całkowicie oddana Gwiezdnemu klanowi i kodeksowi… klanowi Gromu. Nie do zdarcia, zawsze z miną nie wyrażającą żadnych emocji i głosem równie zimnym, oschłym, co sama jej postura.
Słowa zawsze wypowiada ostro i z przemyśleniem, nie daje ponieść się emocjom, chociaż maska czasami spada i widać prawdę. Jest to jednak rzadkie. Nadal również nie uważa, że kogoś obraża, taki ma po prostu styl bycia – mówi to co myśli, bez owijania w bawełnę. Zawsze trafia tak jak powinna, a fakt że coś może brzmieć jak obelga to już zależy od słuchającego.
Co jednak kryje się pod maską nie jest nikomu znane – oprócz samej Wschód.
Wschód może i była chętna się wyżyć, ale bieganie za myszą nie było jakoś wielce ekscytujące, także po prostu spojrzała na nią niezbyt zaciekawionym spojrzeniem i oblizała krew na pyszczku pozostawioną przez ostatnią zdobycz; może krewną tej?
Szła powolnym krokiem dalej, rozglądając się wokół siebie, wolała mieć pewność, że nic jej nie zaskoczy, ale wiadomo – różnie bywało. Pies, który pozostawił jej bliznę na szyi, też przecież znalazł się tam bez powodu; nie wyczuwała go przed, nie widziała go. Sierść nastroszyła jej się, a ona otrzepała się prędko, znowu świat jej się zakręcił. Nieważne jak dawno to było, nadal nie mogła uciec od tego momentu, w którym szczęki zacisnęły jej się na gardle, a pies zaczął nią potrząsać jakby była niczym. Korony drzew czasami nadal kręcą się jej jak spojrzy w górę. Skupiła się jednak na terenie wokół niej. Musiała. Cokolwiek co odwróciłoby jej uwagę.
Najpierw usłyszała głośne krakanie przypominające śmiech – ale chyba żaden gawron nie czytał w myślach i nie nabijał się właśnie z jej traum. Chyba, bo ptaszyska długość drzewa dalej były zajęte sobą. Wschodząca Łapa mogła zauważyć jak dwa osobniki lądują, a niewiele później jeden z nich odlatuje z czymś w dziobie, zostawiając głośnego kolegę samego. Głośny kolega dość prędko skończył przeklinać złodzieja i skupił się na własnych poszukiwaniach jedzenia, chodząc między trawami.
drobna postura; przeciętnego wzrostu; futro krótkie, pręgowane klasycznie, czarno-rude (szylkret); przerzedzona sierść na piersi; czarne piórko wystające z lewej strony karku, często zmieniane na nowsze; oczy (duże, okrągłe) intensywnie pomarańczowe; nosek czarny; chód mocny i pewny siebie
Pierwszy rzut oka – zaradna, pewna siebie, gotowa do działania. Całkowicie oddana Gwiezdnemu klanowi i kodeksowi… klanowi Gromu. Nie do zdarcia, zawsze z miną nie wyrażającą żadnych emocji i głosem równie zimnym, oschłym, co sama jej postura.
Słowa zawsze wypowiada ostro i z przemyśleniem, nie daje ponieść się emocjom, chociaż maska czasami spada i widać prawdę. Jest to jednak rzadkie. Nadal również nie uważa, że kogoś obraża, taki ma po prostu styl bycia – mówi to co myśli, bez owijania w bawełnę. Zawsze trafia tak jak powinna, a fakt że coś może brzmieć jak obelga to już zależy od słuchającego.
Co jednak kryje się pod maską nie jest nikomu znane – oprócz samej Wschód.
Najwyraźniej czasami ktoś jej słuchał. Albo tylko jej się wydawało i to nie była zasługa nikogo oprócz przypadku. Nie miała pojęcia… jednak głośne krakanie odwróciło jej uwagę dość porządnie; kłótnia między ptaszyskami sprawiła, że aż sierść stanęła jej na karku, a ona pokręciła głową z niezadowolenia. Podły humor trzymał się jej jak wspomnienia, jak popiół.
Podchodziła w ich stronę powoli, zmniejszała dystans dopóki jeszcze były sobą zajęte, a kiedy jeden zaczął odlatywać – przylgnęła do ziemi. Wschód obserwowała powoli to co się działo przed nią, ale gawron najwyraźniej nie chciał pójść w ślady drugiego ptaszyska; kotka zamierzała to wykorzystać. Ugięła łapy, zrównała linie grzbietu z ogonem i głową, a następnie zaczęła się skradać, nie widziała nic wartego uwagi za czym mogłaby się skryć, więc po po prostu stawała w miejscu co jakiś czas. Jeszcze chwila, jeszcze nie jest na tyle blisko, przylgnęła do ziemi na wszelki wypadek, obserwując gawrona.
Korzystanie z decyzji drugiego ptaszyska poszło jej równie dobrze, co przekonywanie Gromu do swoich poglądów. Nie chciała się śpieszyć, dystans do małych nie należał, w teorii wszystko w pięknie. W praktyce, gdy przyczaiła się wśród traw, mogła co najwyżej pomachać gawronowi łapą na pożegnanie. Jegomość znalazł to czego szukał, rozłożył skrzydła i odleciał. Nie w tę samą stronę co kolega, a także bez wzbijania się w powietrze ponad korony drzew jak on. Co prawda, nawet najzwinniejszy kot miałby trudność z zahaczeniem o niego pazurami, jednak czy ptaki planujące przebycie większych odległości nie wznosiły się wyżej?? Gawron zniknął z zasięgu wzroku kotki, kierując się w stronę rzeki i Szorstkich Skał. Może wylądował na bliższym brzegu? Z naciskiem na może, ponieważ równie dobrze mógł być już tylko wspomnieniem.
drobna postura; przeciętnego wzrostu; futro krótkie, pręgowane klasycznie, czarno-rude (szylkret); przerzedzona sierść na piersi; czarne piórko wystające z lewej strony karku, często zmieniane na nowsze; oczy (duże, okrągłe) intensywnie pomarańczowe; nosek czarny; chód mocny i pewny siebie
Pierwszy rzut oka – zaradna, pewna siebie, gotowa do działania. Całkowicie oddana Gwiezdnemu klanowi i kodeksowi… klanowi Gromu. Nie do zdarcia, zawsze z miną nie wyrażającą żadnych emocji i głosem równie zimnym, oschłym, co sama jej postura.
Słowa zawsze wypowiada ostro i z przemyśleniem, nie daje ponieść się emocjom, chociaż maska czasami spada i widać prawdę. Jest to jednak rzadkie. Nadal również nie uważa, że kogoś obraża, taki ma po prostu styl bycia – mówi to co myśli, bez owijania w bawełnę. Zawsze trafia tak jak powinna, a fakt że coś może brzmieć jak obelga to już zależy od słuchającego.
Co jednak kryje się pod maską nie jest nikomu znane – oprócz samej Wschód.
No i co jej to dało? Zakradła się w stronę ptaka, ale chciała wyczekać odpowiedni moment, a teraz została z niczym. Znowu. Jak zawsze. Sama i z niczym. Nie mogła jednak przestać patrzeć w stronę, w którą odleciał niedoszły posiłek – a raczej piszczka na wyżycie emocji.
Płomienne oczy patrzyły z niepewnością, ale i zrozumieniem, jakby ciało zdecydowało za Wschód co miała zrobić; czy w tamtą stronę orientalny kocur nie pokazywał jej drogi do Osiedla? Łapy podniosły ją same z siebie, napędziły do przodu i nagle szła, nagle szła za gawronem; nie, nagle szła w stronę gdzie mogła znaleźć nieznajome. Oddalić się od niewdzięcznego klanu. Zniknąć.