Zgodnie z tym co sugerowała jego kocięca budowa, wyrósł na kocura rosłego i tęgiego. Życie na własną łapę zahartowało nie tylko ducha, lecz także i ciało syna Piorunopręgiej. Długie, miękkie futro najprawdopodobniej w pewnym stopniu odziedziczył ze strony matki. Sierść na mordce jest po prostu bura a wraz z kolejnymi kawałkami grzbietu przechodzi w coraz ciemniejszą, tworząc nieco dziwną konstrukcję pasków i kresek. Poważnego tonu nadają mu dodatkowo złociste oczy, w których rzadko kiedy jest się w stanie dostrzec jakiekolwiek emocje.
Ma dwie matki, więc tego.
Sze'szeń
Moja skrzynka zawsze stoi otworem. Gdybyś zdecydowała się napisać do mnie pw, zamiast od razu wyciągać to na sb czy w tym temacie, wiedziałabyś (tak jak np Malinowe Chaszcze), że od wczoraj jestem w trakcie pisania posta i wcale nie jest to takie proste, jak niektórym może się wydawać. Napisanie dla mnie tamtych dwóch krótkich postów Szerszeniem było zrobione na szybko i w przerwie od robienia innych rzeczy i w żaden sposób nie wpłynęło na to, kiedy mój post w ceremonii się pojawi. Jeśli mam krótką, pięciominutową przerwę w trakcie której jestem w stanie napisać szybkiego i lekkiego posta to czemu mam tego nie wykorzystać? W tym czasie i tak nie zdążę się przebić przez wszystkie niezbędne posty do konstruowania dalszego odpisu w cerce. Równie dobrze te pięć minut przerwy mogło być przeznaczone na sprawdzenie fejsa zamiast odpisanie Szerszeniem, wić jak dla mnie to już naprawdę jest takie czepianie się na siłę, serio.
A co do wcześniejszego tygodniowego czekania na posta twojego/Żubr/Trzmiela - jest to mój błąd, należało wysłać wam pw z informacją o tym, że czekam na wasze posty, ale po prostu mi to nie przeszło przez myśl bo wydawało mi się oczywiste, że skoro Błysk poruszył ich temat, to oczekuje jakichś reakcji. Nie każdy jest przywódcą od ponad dwóch lat, żeby pamiętać o wszystkich możliwych opcjach, przepraszam. :( Tym razem nie przyszło mi do głowy, żeby wysłać wam pw po natychmiast po moim poście albo po trzech dniach czekania. Następnym razem (o ile taki będzie) postaram się wszystkiego dopilnować.
Stoję sam na sam z życiem i muszę coś zniszczyć.
Jutro z tego nie będzie już nic.
Nieszczęściu, imię twoje - kobieta! Nie zmieniła się zbyt wiele od swojej ceremonii na terminatora, niestety, a może i na szczęście, za wyjątkiem nabycia kilku centymetrów wzwyż. Kolokwialnie rzecz biorąc - urosła, i tyle. Teraz plasuje się gdzieś w granicach średniego wzrostu, ale wyżej niż niżej, chociaż nie można też jej nazwać gigantem. Śnieżnobiałe futerko, szczególnie gęste i nieco dłuższe na piersi i przy uszach dość gładko przylega do ciała na długich, zgrabnych łapach. Oczy duże, jadowicie zielone, pełne roztańczonych iskierek, a barwą przywodzące na myśl świeżą trawę Porą Młodych Liści. Na środku mordki intensywnie jasnoróżowy nos, od którego kocica wzięła zresztą swoje miano. Oj, wygląda jak anioł, ale nawet anioły mogą pokazać czasem zęby. W uśmiechu - słodkim jak maliny i ostrym jak ciernie. W starciu z lisem straciła ogon.
Znacie ten cichy głos, który czasem uświadamia wam, że czegoś nie jesteście w stanie zrobić, a co za tym idzie - ratuje wam skórę od kłopotów? Malinowa Łapa nie posiada takiego głosu. Ona czegoś nie zrobi? Ona? A jakże, owszem, zrobi! - i to lepiej od ciebie. Dobiegnie szybciej, uderzy mocniej, skoczy wyżej. Wszystko, żeby udowodnić swoją wartość. Zdeterminowana i zawzięta, a przy tym uparta jak diabli, zwyczajnie nie wie, kiedy przestać, nawet kiedy na szali jest jej własne dobro. Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli. Malinocentryzm nie wylazł z niej z wiekiem, dalej przepada za byciem w centrum uwagi, a smykałka do aktorstwa tylko głębiej zapuściła korzenie. Bystre i przebiegłe to stworzenie, nigdy nie możesz być do końca pewny, czy to co mówi i robi jest szczere... czy to tylko kolejny akt gry. Przyjmuje maski z łatwością, łże jak z nut i gra innymi jak marionetkami na sznurkach, świadomie bądź przypadkiem - niektóre nawyki wchodzą głęboko w krew. Można długo mówić o jej wadach, ale mimo monstrualnego ego... serce ma porównywalnie wielkie, jeśli nie większe, a lojalność jest u niej równie potężna co determinacja.
Łatwiej jest napisać w temacie służącym do pytań, niż indywidualnie wysyłać pewuszkę. Zresztą, ja skierowałam pytanie także do administracji co zamierzają z tym zrobić i czy w ogóle, a każdy zainteresowany - czyli cały Grom - może sobie przeczytać zamiast po kolei skrobać do ciebie prywatną wiadomość. Przestańmy może odbierać zadanie pytania w przeznaczonym do tego temacie jako osobisty przytyk i obrazę. Zwłaszcza że nie ma czego tak naprawdę "wywlekać", bo to że posty Szerszeń były przełożone nad odpisem w ceremonii to żadna tajemnica i każdy kto ma konto w obu Klanach - albo w GK - jest tego bardzo dobrze świadomy.
A prawda jest taka, że to pięć minut powinno być przeznaczone na pisanie w ceremonii, jeśli już i tak jesteś na forum i piszesz posta, podczas gdy cały Klan czeka na twoją odpowiedź. Nie możesz się dziwić rosnącej irytacji, gdy gracze widzą, że zamiast poświęcić tę chwilę na naskrobanie chociaż części posta w ceremonii by dokończyć go potem wolisz naklepać kilka postów inną postacią. Także nie, nie uważam tego za czepianie się na siłę.
I owszem, należało, bo biorąc pod uwagę, że żadne z nas nie było nawet świadome, że na nas czekasz. Dlatego wymówka, że brakowało ci posta Krówki/Żubr/Trzmiela to bardzo słaby argument, bo równie dobrze można tam było czekać kolejne tygodnie. Ja ze swojej strony nie życzę sobie zrzucania na mnie w ten sposób winy za jakiś zastój w czasoprzestrzeni, tak na przyszłość.
Mam nadzieję w takim razie, że ceremonia zostanie otwarta jak najszybciej.
Zgodnie z tym co sugerowała jego kocięca budowa, wyrósł na kocura rosłego i tęgiego. Życie na własną łapę zahartowało nie tylko ducha, lecz także i ciało syna Piorunopręgiej. Długie, miękkie futro najprawdopodobniej w pewnym stopniu odziedziczył ze strony matki. Sierść na mordce jest po prostu bura a wraz z kolejnymi kawałkami grzbietu przechodzi w coraz ciemniejszą, tworząc nieco dziwną konstrukcję pasków i kresek. Poważnego tonu nadają mu dodatkowo złociste oczy, w których rzadko kiedy jest się w stanie dostrzec jakiekolwiek emocje.
Ma dwie matki, więc tego.
Sze'szeń
A ja nie życzę sobie żebyś to ty decydowała za mnie na co mam przeznaczać moje wolne 5 minut skoro wiem, że w tym czasie nie zdążę nawet uważnie przeczytać jednego długiego posta w ceremonii a co dopiero na niego odpisać.
Jestem w stanie zrozumieć złość graczy i z mojej strony pojawiły się adekwatne przeprosiny w związku z tym, co zostało zrobione źle. Wczorajsze dwa posty nie są dla mnie żadnym przewinieniem, ale jeśli administracja mi powie, że nie mam prawa pisać krótkich 5 minutowych postów wtedy gdy tylko na takie mam czas to wtedy się do tego zastosuję (chociaż wprowadzenie takiej restrykcji będzie dla mnie naprawdę dziwne i niezrozumiałe).
Stoję sam na sam z życiem i muszę coś zniszczyć.
Jutro z tego nie będzie już nic.
Nieszczęściu, imię twoje - kobieta! Nie zmieniła się zbyt wiele od swojej ceremonii na terminatora, niestety, a może i na szczęście, za wyjątkiem nabycia kilku centymetrów wzwyż. Kolokwialnie rzecz biorąc - urosła, i tyle. Teraz plasuje się gdzieś w granicach średniego wzrostu, ale wyżej niż niżej, chociaż nie można też jej nazwać gigantem. Śnieżnobiałe futerko, szczególnie gęste i nieco dłuższe na piersi i przy uszach dość gładko przylega do ciała na długich, zgrabnych łapach. Oczy duże, jadowicie zielone, pełne roztańczonych iskierek, a barwą przywodzące na myśl świeżą trawę Porą Młodych Liści. Na środku mordki intensywnie jasnoróżowy nos, od którego kocica wzięła zresztą swoje miano. Oj, wygląda jak anioł, ale nawet anioły mogą pokazać czasem zęby. W uśmiechu - słodkim jak maliny i ostrym jak ciernie. W starciu z lisem straciła ogon.
Znacie ten cichy głos, który czasem uświadamia wam, że czegoś nie jesteście w stanie zrobić, a co za tym idzie - ratuje wam skórę od kłopotów? Malinowa Łapa nie posiada takiego głosu. Ona czegoś nie zrobi? Ona? A jakże, owszem, zrobi! - i to lepiej od ciebie. Dobiegnie szybciej, uderzy mocniej, skoczy wyżej. Wszystko, żeby udowodnić swoją wartość. Zdeterminowana i zawzięta, a przy tym uparta jak diabli, zwyczajnie nie wie, kiedy przestać, nawet kiedy na szali jest jej własne dobro. Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli. Malinocentryzm nie wylazł z niej z wiekiem, dalej przepada za byciem w centrum uwagi, a smykałka do aktorstwa tylko głębiej zapuściła korzenie. Bystre i przebiegłe to stworzenie, nigdy nie możesz być do końca pewny, czy to co mówi i robi jest szczere... czy to tylko kolejny akt gry. Przyjmuje maski z łatwością, łże jak z nut i gra innymi jak marionetkami na sznurkach, świadomie bądź przypadkiem - niektóre nawyki wchodzą głęboko w krew. Można długo mówić o jej wadach, ale mimo monstrualnego ego... serce ma porównywalnie wielkie, jeśli nie większe, a lojalność jest u niej równie potężna co determinacja.
Nikt nie powiedział, że nie masz pisać sobie postów i nikt nie oczekuje zakazu ich pisania. Tylko że ceremonia została zamknięta specjalnie po to, żebyś mogła tam odpisać, na co twierdzisz, że nie masz aktualnie czasu. Wypadałoby, żebyś skupiła się na tym najpierw, a dopiero potem pisała gdziekolwiek indziej, bo to zwyczajnie nie w porządku wobec graczy, którzy tam czekają i czekają dość długo. Mam nadzieję, że jest to zrozumiałe i że jesteś tego świadoma.
A jeśli nie - to niech ta ceremonia zostanie chociaż otwarta z powrotem, żeby ludzie mogli tam wejść (bo zdaje się ktoś również na to czeka) albo z niej wyjść i nie stać zawieszeni w przestrzeni podczas gdy ty piszesz swobodnie posty na innym koncie. Bo to, nie ukrywam, drażni i nie powinno to być dla nikogo zaskoczeniem.
Ja ze swojej strony skończyłam, proszę jeszcze tylko administrację o kontrolowanie tej sprawy i działanie jeśli sytuacja będzie się ciągnąć. Tyle.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
ja bym tylko prosiła o zachowanie spokoju. ze swojej strony zaś dodam tyle, że mam nadzieję, że Gromowa cerka szybko zostanie doprowadzona do końca, natomiast jako administracja staramy się kontrolować sytuację i chociażby dlatego temat z ceremonią został zamknięty. jeżeli sprawa się będzie przedłużać, to mogą się okazać potrzebne kolejne kroki, o których w razie czego poinformujemy, aczkolwiek mam nadzieję, że tak nie będzie
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Sorry, ale wytykanie palcami "bo ty tu napisałeś posta a w ceremonii nie!!!!11" jest mocno niesmaczne. Co następne, będziecie stalkować ludzi na fejsie i wypominać, że mogli odpisać, bo przecież byli online? Tak jak już pisałam wielokrotnie na sb, Błyskowi dostaje się nagonka za każdym razem jak zrobi coś, co komuś się nie spodoba, podczas gdy u innych osób nie ma problemu z zanikaniem z forum na kilka miesięcy. Proponowałabym takie sprawy rozwiązywać bezpośrednio z Błyskiem bo bardzo nieprzyjemnie się to czyta i daje to słaby przykład nowym graczom.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Nieszczęściu, imię twoje - kobieta! Nie zmieniła się zbyt wiele od swojej ceremonii na terminatora, niestety, a może i na szczęście, za wyjątkiem nabycia kilku centymetrów wzwyż. Kolokwialnie rzecz biorąc - urosła, i tyle. Teraz plasuje się gdzieś w granicach średniego wzrostu, ale wyżej niż niżej, chociaż nie można też jej nazwać gigantem. Śnieżnobiałe futerko, szczególnie gęste i nieco dłuższe na piersi i przy uszach dość gładko przylega do ciała na długich, zgrabnych łapach. Oczy duże, jadowicie zielone, pełne roztańczonych iskierek, a barwą przywodzące na myśl świeżą trawę Porą Młodych Liści. Na środku mordki intensywnie jasnoróżowy nos, od którego kocica wzięła zresztą swoje miano. Oj, wygląda jak anioł, ale nawet anioły mogą pokazać czasem zęby. W uśmiechu - słodkim jak maliny i ostrym jak ciernie. W starciu z lisem straciła ogon.
Znacie ten cichy głos, który czasem uświadamia wam, że czegoś nie jesteście w stanie zrobić, a co za tym idzie - ratuje wam skórę od kłopotów? Malinowa Łapa nie posiada takiego głosu. Ona czegoś nie zrobi? Ona? A jakże, owszem, zrobi! - i to lepiej od ciebie. Dobiegnie szybciej, uderzy mocniej, skoczy wyżej. Wszystko, żeby udowodnić swoją wartość. Zdeterminowana i zawzięta, a przy tym uparta jak diabli, zwyczajnie nie wie, kiedy przestać, nawet kiedy na szali jest jej własne dobro. Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli. Malinocentryzm nie wylazł z niej z wiekiem, dalej przepada za byciem w centrum uwagi, a smykałka do aktorstwa tylko głębiej zapuściła korzenie. Bystre i przebiegłe to stworzenie, nigdy nie możesz być do końca pewny, czy to co mówi i robi jest szczere... czy to tylko kolejny akt gry. Przyjmuje maski z łatwością, łże jak z nut i gra innymi jak marionetkami na sznurkach, świadomie bądź przypadkiem - niektóre nawyki wchodzą głęboko w krew. Można długo mówić o jej wadach, ale mimo monstrualnego ego... serce ma porównywalnie wielkie, jeśli nie większe, a lojalność jest u niej równie potężna co determinacja.
Tak jak powiedziałam - zadałam pytanie kiedy konkretnie zamierza cerkę otworzyć, skoro czas jednak nie jest problemem. Otrzymałam odpowiedź. Nie było tutaj żadnej nagonki, ale jeśli chcecie na siłę dorabiać te rogi - to wasz problem. Faktem jest, że ludzie czekają na ten odpis, bo od niego zależy sporo i nie ma się co obrażać że ktoś się o niego dopomina |D I wypadałoby jednak uznać to za absolutny priorytet.
I tak jak powiedziałam - uważam fakt, że zadanie pytania jest od razu odbierane jako personalny przytyk za bardzo wymowne. Błysk nie gra w Gromie sama. Każdy Przywódca jest rozliczany z tego samego.
Lśniąca Łapa jest drobną, smukłą i urokliwą kotką. Ma dobrze zadbane, króciutkie, niebiesko-białe futerko, które pachnie słoną morską wodą i wiatrem, a najczęściej zroszone jest kropelkami porannej rosy. Jej ubarwienie składa się z niebieskiej szarości, która bieli ustępuje miejsca na pyszczku, od wysokości czoła po gładkie poliki, prawa łapka na palcach, tylce łapy "skarpety", podgardle oraz brzuch, odrobina na karku oraz na szalenie nakrapianym ogonie. Ogon ten może się poszczycić rekordową długością i właściwościami biczo-podobnymi. Córka Mewy i Nieba jest posiadaczką długich, zgrabnych kończyn, na których porusza się z gracją.. Nie jest jakoś przesadnie wysoka, lecz stanowczo przewyższa większość swoich rówieśników. Najbardziej przyciągającym jest jej chłodny, bladobłękitny wzrok, który od czasu do czasu roztapia swój wewnętrzny lód. Pod oczami, znajduje się mały, cielisty nosek, który jest bardzo czuły.
W parze z urodą idzie równie bogata osobowość. Na przestrzeni księżyców koteczka nauczyła się rozmawiać z kotami. Jak dowiadywać się tego na czym jej zależy, jak zażegnać zagorzały konflikt. Jej emocje są stłumione, lecz w obliczu kogoś bliskiego otwiera się jak piękny kwiat. Z reguły zimna i nieufna dla każdego kogo spotka, trzeba sobie zaskarbić jej przychylność. Jej pasją są podróże, eksploracja nieznanego oraz majestatyczne krajobrazy.
Mściwy Syk [GK] | Pies [S]
Jak dokładnie wygląda sytuacja, gdy kot przechodzi sobie przez Grzmiącą Ścieżkę? Czy za każdym razem jest szansa, że zostanie potrącony? Nawet kiedy dokładnie opisane jest jak bardzo jest uważny i się rozgląda?
Przede wszystkim - ten wojownik Klanu Cienia przewyższa większość wojowników nie tylko w swoim klanie, ale także w całym lesie. Należy po prostu do tego gatunku kotów, których gabaryty świadczą o przewyższającej inne atuty sile. Ciało Wężowookiego jest mocno zbudowane, trzymające się na potężnych filarach łap. Pokrywająca go sierść jest krótka, gęsta, zapewniająca ciepło nawet w najsroższe zimy. Do tego jest bura, jak u większości cienistych kotów. Zachowana w ciepłych odcieniach, jak brązy i delikatne rudości, poprzecinana ciemniejszymi pręgami. Jedynym jasnym - beżowo białym akcentem, jest broda wojownika, a także nieznaczny fragment znajdujący się pod nią. Kocur ma duże oczy, o zwykle badawczym, przenikliwym wyrazie, barwy intensywnej żółci.
Matka natura obdarzyła Wężowego siłą i proporcjonalnym co do tego ciałem, jednak na szczęście oszczędziła mu topornego umysłu, który szedłby w parze z mięśniami. Myśli burasa zwykle krążą szybko, zagłębiając się często w miejsca kłopotliwe i trudno dostępne. Kocurek całym sobą chłonie wszelkie informacje jakie płynął od innych; słowa, gesty, mimikę, drobne niedopowiedzenia, tembr głosu i stara się je analizować na bieżąco by następnie umieścić w odpowiedniej szufladce w swojej głowie. Uwielbia posiadać i zdobywać informacje. Sprawia mu to niemałą satysfakcję, gdy może rozwiać wątpliwości innych, odpowiadać na ich pytania, ale także pokazywać w ten sposób, że jest od nich lepszy. Nie znaczy to jednak, że jest bezmyślną gadułą. Mówi co chce i co uważa w danej sytuacji za stosowne. Dostosowuje słowa, gesty i wszelkie drobnostki do rozmówcy, nie chcąc pozwolić sobie na spontaniczność mimo, że takie wrażenie sprawia.
Jest niezwykle empatyczny - zarówno pod względem emocjonalnym jak i poznawczym - potrafi z większą łatwością wyczuwać panujące nastroje i orientować się w najdelikatniejszych ich zmianach. Wykorzystuje to jednak na swój sposób; dąży do uzyskania korzyści i zaprezentowania sobą tego, czego dana osoba potrzebuje.
Jest niezwykle łasy na pochwały, a przez to niezwykle dumny. Ewidentnie pragnie pokazać wyższość nad innymi, a porażka dla niego nie wchodzi w grę.
Zależy czy obecny jest przy tym mg. Jak przechodzisz sama to istnieje bardzo duża szansa, że nic się nie stanie, aczkolwiek chyba zawsze może ktoś wpaść i rzucić kostkami, z tego co się orientuję. Aczkolwiek chyba przy jakichś tam zwykłych sesjach, gdzie kotki sobie rozmawiają czy przechodzą to jeszcze nikt nie został potrącony
Mistrz: who dis Płeć: kotka Matka: Łania Ojciec: chaos
Drobnej budowy, buro-biała koteczka. Jej jasne, krótkowłose ciało pokrywa mozaika łat: większe obejmują oczy, uszy i tył głowy oraz cały grzbiet od łopatek do ogona. Mniejsze występują na tylnych łapach, palcach, biodrach i ramieniu. Wszystkie są delikatnie pręgowane w typie broken mackerel. Zawsze roześmianą mordkę wieńczy pomarańczowy, perkaty nos na tle białego trójkąta oraz duże, owalne oczy z figlarnym połyskiem w kolorze mosiądzowym (lśniącym żółtobrązowym).
Pozbawiona empatii socjopatka, która nie wybacza. Pamiętliwa, pyskata, zawistna, zarazem posiadająca dar do tworzenia chaosu, który jest dla niej niczym pożywienie. Uwielbia prowokować i nie ma hamulców przed wyrażeniem własnego, zwykle kontrowersyjnego zdania. Gardzi słabością oraz tchórzostwem. Nie potrafiąc wykrzesać z siebie naturalnych uczuć, zdecydowała zabawiać się cudzymi. Dopiero po bliższym poznaniu ukazuje swoje drugie oblicze - dużego, rozpieszczonego, pokrętnie uroczego kociaka, z którego nigdy nie zdołała wyrosnąć.
Wapienna Łapa
Dlaczego Kroniki Klanów są umieszczone w zablokowanych poddziałach Klanu, zamiast tam, gdzie jest bios :Y Chyba aż takich poufnych informacji tam nie ma, tylko streszczenie wydarzeń i moim zdaniem powinny być dostępne dla wszystkich.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
nie zauważyłam, przepraszam XD
w sumie to nie znam odpowiedzi na pytanie "czemu" tak jest, ale wydaje mi się, że tak było, odkąd w ogóle powstały. jeżeli nikt nie ma obiekcji, to można je przerzucić do głównych działów klanów
Jeden z masywniejszych i być może największy ze wszystkich kociaków w miocie, który najprawdopodobniej sprawił matce nieco więcej katorgi przy narodzinach, aby chwilę później okazać dumnym rodzicom swoje prawdziwe wdzięki. Między innymi największy atut w postaci osobliwej sylwetki, o tęgich aczkolwiek krótkich łapkach, prężnie utrzymujących barczysty korpus. Na jakim spoczywa całkiem spora głowa z lekko wypukłym czołem oraz zaokrąglonymi policzkami, które w pewien sposób potęgują jej wielkość. Gdzie równocześnie można spostrzec parę okrągłych nad wyraz ciekawskich tęczówek koloru złotego. To wszystko zwieńcza średniej długości puszysty ogon zwężający się ku końcowy który jest zaokrąglony, oraz okrywająca go szata w postaci krótkiej, choć gęstej a także twardej sierści koloru szarego. Jednocześnie mieniącej się w blasku słońca delikatnym błękitem. Sam malec porusza się dosyć nieporadnie, wydając przy tym stosunkowo zabawny tupot, poniekąd spowodowany jego niedźwiedzią masą.
Nie da się ukryć iż od samego początku sprawił ojcu mały zawód, albowiem tuż po wydostaniu się na ziemski padół bardzo szybko okazało się iż brakowało mu zadziornego pazura, do jakiejkolwiek walki choćby o swoje, przeważnie pozostając biernym na wszystkie zaczepki ze strony własnego rodzeństwa. Które z jednej strony okazywały się przy jego słusznej posturze delikatnymi kuksańcami niewartymi większego zachodu, zaś z drugiej strony bardzo łatwo było wywnioskować iż w pełnej gamie odziedziczył poczciwy charakter matki, z którą najlepiej się dogadywał. Po za jedynym subtelnym wyjątkiem w postaci przeogromnej fascynacji opowieściami oraz naukami ojca dotyczącymi gwiezdnego klanu, które w krótkim czasie stały się dla niego w dużym stopniu bardziej absorbujące aniżeli beztroskie zabawy z rodzeństwem wraz z całą sferą doczesnego świata.
Czy może ktoś w miarę łopatologicznie wytłumaczyć co się właściwie wydarzyło z Gromowym Zastępcą. Bo tego wręcz nie pojmuję i odkąd grywam na tego typu forach (a wcześniej papierowych rpgach) to z czymś takim spotykam się pierwszy raz w życiu.
Podobno (jak to zresztą gdzieś wyczytałem) wasze forum kształtuje charakter odgrywanej postaci. A tutaj w tymże przypadku wygląda na to, że dana postać kształtuje pod siebie fabułę, bowiem tak jest jej wygodnie. I kiedy nadarza się odpowiednia sposobność, wprowadzenia powiewu świeżości do rozrywki zrodzonej z nieprzewidywalnego chaosu -)
Aby podarować komuś innemu szansę wcielenia się w rolę zastępcy do której postacią nie jest przygotowany. Co mogłoby w fabule zrodzić wiele ciekawych wątków. Okazuje się że wszystko ma przebiegać w ustalonym oraz bezpiecznym porządku. W takim razie jaki jest sens grania na tym forum? Skoro nasze postacie mają uciekać się do takich bezsensownych rozwiązań. To wygląda tak, jakby w czasie jakiejś sesji D&D. Mistrz gry w kulminacyjnym momencie podstawił graczom NPC, bo im nie ufa że postąpią w taki sposób jaki sobie zaplanował. Taki właśnie urok owych gier, że przyjmujesz jegomościa do swojej drużyny i nigdy nie masz 100% pewności, czy w czasie walki z jakimś tyranem ktoś taki nie stanie po jego stronie. A tutaj, grzecznie zaczekamy aż "powstanie" odpowiednia postać do tej roli? Litości.
Już nie pomnę jak słabo wygląda odgrywanie postaci urodzonej z NPC. Ale niestety, tego już nie przeskoczymy.
Jeżeli będę chciał sobie zagrać w liniowego rpga z zaprogramowanymi NPCami, to tak jak już mówiłem wczoraj na sb, zaloguje się do jakiegoś MMO a nie tutaj. Gdzie liczyłem na takowe zwroty akcji, jakiej wczoraj dostarczyła mi Trawka (To było naprawdę spoko) I kiedy Trzmiel dostał niezły orzech do zgryzienia, komu miałby teraz zaufać. To zrobiliście z tego farsę.
I żeby było jasne, ja rozumiem idee jaka przyświeca NPC na tym forum. Bowiem gdyby ich nie było, to potencjalny gracz czekałby na taki miot z rok lub nawet więcej. Ale żeby wplatać ich na siłę do fabuły, kiedy są potencjalni kandydaci - ludzie z krwi oraz kości. To jest już niezdrowe i krzywdzi w danej chwili gracza. Który być może liczy na taki zwrot w akcji. Co innego gdyby takich postaci w fabule nie było, wówczas nie byłoby rozmowy.
_Non est ad astra mollis e terris via_ Peace is a Lie • There is only Passion
Through Passion • I gain Strength
Through Strength • I gain Power
Through Power • I gain Victory
Through Victory • My chains are Broken
The Dark Forest shall free me
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Ciężko się nie zgodzić z wypowiedzią Niedźwiedzia... Dodam jeszcze tylko, że do tej pory wybranie NPC na Zastępcę było traktowane jako naprawdę ostateczna ostateczność. Gracze Przywódców musieli nie raz nie dwa trochę naciągać charakter swojej postaci i jej decyzje, byle tylko wybrać na stanowisko kogoś z dostępnych graczy (jak choćby Kruk gdy wybrał Grada gdzie pewnie NPCty byłyby logiczniejszym wyborem z punktu widzenia postaci, ale to nie był absolutnie odosobniony przypadek). Moim zdaniem powinniśmy dążyć do tego, żeby posady były jednak obsadzone przez fizycznych graczy, bo to jednak na nich skupia się rozgrywka. Wybieranie NPC gdy nie jest to faktycznie jedyna możliwa opcja jest moim zdaniem nie fair wobec graczy.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Moim zdaniem NPC zastępca w przypadku Gromu jest bardzo dobrym rozwiązaniem. W gromie NIE MA kogo wziąć w tym momencie na zastępcy. Mamy Mysz - zdegradowaną zastępczynię, Malinę - zdegradowaną Pomocnicę Medyka, która nie cieszy się szacunkiem oraz Wich - kocica, przez którą jedyny kot z wiedza medyczną zaprzestał leczenia. Wybór NPC i poczekanie aż któryś z wojowników wytrenuje terminatora i będzie się nadawał do tej roli jak najbardziej ma sens, bo Trzmiel po prostu nie wybrałby nikogo spośród dostępnych odgrywanych postaci i osobiście się mu nie dziwię XD.
Mistrz: who dis Płeć: kotka Matka: Łania Ojciec: chaos
Drobnej budowy, buro-biała koteczka. Jej jasne, krótkowłose ciało pokrywa mozaika łat: większe obejmują oczy, uszy i tył głowy oraz cały grzbiet od łopatek do ogona. Mniejsze występują na tylnych łapach, palcach, biodrach i ramieniu. Wszystkie są delikatnie pręgowane w typie broken mackerel. Zawsze roześmianą mordkę wieńczy pomarańczowy, perkaty nos na tle białego trójkąta oraz duże, owalne oczy z figlarnym połyskiem w kolorze mosiądzowym (lśniącym żółtobrązowym).
Pozbawiona empatii socjopatka, która nie wybacza. Pamiętliwa, pyskata, zawistna, zarazem posiadająca dar do tworzenia chaosu, który jest dla niej niczym pożywienie. Uwielbia prowokować i nie ma hamulców przed wyrażeniem własnego, zwykle kontrowersyjnego zdania. Gardzi słabością oraz tchórzostwem. Nie potrafiąc wykrzesać z siebie naturalnych uczuć, zdecydowała zabawiać się cudzymi. Dopiero po bliższym poznaniu ukazuje swoje drugie oblicze - dużego, rozpieszczonego, pokrętnie uroczego kociaka, z którego nigdy nie zdołała wyrosnąć.
Wapienna Łapa
Zgadzam się z Niedźwiedziem i dołączam do pytania.
NPCty jako "furtki" dla nowych graczy zamiast miotów fabularnych? Wspaniale. NPCty jako tło wydarzeń fabularnych? Może być. Ale upychanie NPCtów na wysokie stanowiska dla wygody wyboru? To już gruba przesada.
To, co wyczyniało się w Klanie Wichru i Gromu z Przywódcami NPC było PRZYKRĄ koniecznością i moim zdaniem powinno być ukrócone znacznie szybciej, niż wtedy, chociaż nie było mnie na forum, więc nie wypowiem się o motywach tamtejszej administracji. Tymczasem Klan Gromu MA wojowników spełniających kryteria, tyle, że nie posiadają "sympatii" czy tam zaufania. I co z tego? Absolutnie nie powinno się zezwolić obsadzania stołka postacią NIEGRYWALNĄ - niech kręcący nosem Przywódca liczy się z konsekwencjami (złamanie kodeksu albo podjęcie ryzyka, zwłaszcza, że wybór zastępcy nie jest czymś dożywotnim). Jest Wichura, jest Mysz i Chaszcze z kryminalną przeszłością (BŁAGAM XD) i Puszczyk, który "chorował", ale już nie choruje i fizycznie JEST obecny na Ceremonii.
Równie dobrze każdy Przywódca na forum mógłby tak postąpić, bo postacie NPC mają w opisach bycie przykładnymi, pracowitymi, idealnymi wojownikami i można sobie z nimi tworzyć dowolne relacje. Takie wyjście to nic innego jak UPOŚLEDZENIE fabuły - tymczasowe czy nie.