Zgodnie z tym co sugerowała jego kocięca budowa, wyrósł na kocura rosłego i tęgiego. Życie na własną łapę zahartowało nie tylko ducha, lecz także i ciało syna Piorunopręgiej. Długie, miękkie futro najprawdopodobniej w pewnym stopniu odziedziczył ze strony matki. Sierść na mordce jest po prostu bura a wraz z kolejnymi kawałkami grzbietu przechodzi w coraz ciemniejszą, tworząc nieco dziwną konstrukcję pasków i kresek. Poważnego tonu nadają mu dodatkowo złociste oczy, w których rzadko kiedy jest się w stanie dostrzec jakiekolwiek emocje.
Ma dwie matki, więc tego.
Sze'szeń
Naprawdę nie czuję się na siłach żeby jakoś szerzej zabierać głos w sprawie Malinowych Chaszczy bo moja opinia w ogromnej mierze pokrywa się ze wszystkim co pisali poprzednicy stający przy decyzji o degradacji tego gracza. Moim zdaniem za takie zachowanie, jakie pokazał nam administrator pozostawiony na okresie próbnym, należy się całkowita utrata pozycji w administracji (chodzi mi o pełne cofnięcie do rangi zwykłego użytkownika).
Stoję sam na sam z życiem i muszę coś zniszczyć.
Jutro z tego nie będzie już nic.
Matka natura bardzo skrupulatnie zabrała się do kolorowania Klekotki, bo co drugi z porastających ciało włosków jest czarny, podczas gdy pozostałe są z kolei nieskazitelnie białe. Złośliwi mogliby rzec, że pierwotna smolucha zbyt wcześnie osiwiała od jakiś niebagatelnych, kocięcych zmartwień, ale to tylko stek bzdur memłany zazdroszczącymi umaszczenia językami i nie warto nim sobie zawracać głowy. Co się zaś tyczy jej oczu, jarzą się one iście po tatusiowemu - błękitnie, ale i z uwydatnionymi maciupkimi krwinkami, jakby fioletowymi na obrzeżach. Bocianek, co nieprawdopodobne, zgrzeszyła ciężko swoim wzrostem, który stawia ją w czołówce rzecznych wielkoludów. Nijak ma się to jednak do jej filigranowych kształtów uposażonych delikatnymi, podatnymi na złamania kośćmi. To aż dziwne, że cienkie, tasiemcowe łapy nie łamią się na skutek silniejszego dmuchnięcia wiatru.
Kojarzysz dzieci z obrzydliwie bogatych rodzin, które na każdym kroku przywołują swój rodowód i stan portfela? W kocich realiach odpowiednikiem takiego rozpuszczonego bachora jest Klekotka. Wystawne życie na pokaz, otaczając się jedynie kotami z wieloma osiągnięciami - to jest to! Bocianek ma świat za scenę, a jeśli tak to ostro walczy o to, aby wszystkie reflektory były zawsze na nią skierowane. Jak na trochę pustą kotkę przystało, wariacko kocha komplementy oraz czułostki. Poczuwa się w obowiązku do bezustannego dyrygowania rodziną, pilnując w ten sposób, by żaden jej krewniak nie przyniósł jej pod żadnym pozorem wstydu. Wyrachowana ignorantka mówi jedno, myśli drugie, robi trzecie. Ma tendencje do przesady oraz dramatyzmu, płynnych zmian nastroju, bywa też bezmyślnie podła oraz grymaśna. Z drugiej strony potrafi być słodka aż do ugięcia kolan, w zależności z kim ma przyjemność akurat gawędzić. Boćka pytana o to, gdzie widzi się za kilkanaście księżycy, odpowie, że na Wilgotnej Skale jako Gwiazda, żeby, naturalnie, GWIAZDORZYĆ.
Szara Kora, etc. l Oko, Lotta.
Tak sobie czytam, czytam i... Pozwolę sobie dodać luźny wniosek od siebie w sprawie Malinowych Chaszczy. Sądzę, że takie zwykłe poczucie przyzwoitości w takiej sytuacji jaka ma miejsce obecnie - czyli gdy tylu graczy niemal jednogłośnie ma nadzieję na jej ustąpienie ze stanowiska, a zupełnie jednogłośnie wyraża wątpliwości co jej bezstronności, nakazuje REZYGNACJĘ. A skoro graczka mimo to, mimo takiego o niej zdania użytkowników, nie poczuwa się do zaprzestania piastowania funkcji, to znaczy ni mniej, ni więcej, tylko że nadal brak jej pokory i w dalszym ciągu nie ma poszanowania dla zdania innych. Ja sobie nie wyobrażam, jak po czymś takim, po publicznym nazwaniu spraw po imieniu, w tym też przez obecnego admina, można ograniczyć się jedynie do przeprosin i obietnicy poprawy, gdy naturalnym odruchem powinna być tu niezwłoczna rezygnacja. I to nie wymuszona przez innych, ale samowolna, związana z autorefleksją. Tutaj jej absolutnie brak, mocno średni prognostyk na przyszłość.
Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.
Od początku jestem poniekąd związana ze sprawą Malinowych Chaszczy i o ile z samego początku chciałam jej dać szansę na poprawienie się i broniłam jej, gdy pojawiały się kolejne głosy odnośnie tego, że nie powinna piastować tak wysokiej funkcji na forum. Miałam do niej naprawdę sporo cierpliwości, jak na mnie, ale w pewnym momencie zauważyłam, że sama nie ufam jej, ani jej decyzjom, a przecież jako administrator naprawdę o wielu sprawach decydować musi i w ten sposób wpływa na forum, chociaż od zawsze darzyłam ją jako-taką sympatią, ponieważ uważam, że to w porządku człowiek do pogadania, ale gdy w grę wchodzą emocje, to po prostu Malina nie daje sobie rady i przeżywa wszystko nad wyraz. Jako normalny użytkownik? Cóż, zdarza się. Każdego mogą ponieść emocje, ale wtedy zwykle się komuś podlega i czuje się... respekt do administracji? Gorzej, jak samemu jest się adminem, prawda?
Sprawa, którą pokazała Zając chyba nie pozostawia złudzeń. Chciałabym tylko dodać od siebie, że cieszę się, iż sama podjęła decyzję o rezygnacji z mistrza gry, ponieważ nie raz i nie dwa była stronnicza wobec postaci Otoczak i gracza. Przykładem jest choćby to, że pominęła mnie w Norze Krzywuchy, bo userka Otoczak kazała jej to zrobić, chociaż według regulaminu miałam jeszcze bodajże pięć dni na odpis, zanim mogłaby to zrobić, jako mistrz gry. Nie usłyszałam wtedy żadnego przepraszam, jak dobrze pamiętam, a jednie stwierdzenie, że myślała, że Otoczak ze mną rozmawiała w tej sprawie. Administrator i mistrz gry powinien weryfikować takie rzeczy, a nie ślepo wierzyć, bo ktoś coś takiego powiedział.
Krótko mówiąc, mimo mojej całej sympatii do Malinowych Chaszczy, uważam, że nie powinna pełnić żadnej funkcji w zarządzie forum. Nawet administratora. Jest mi z tego powodu bardzo przykro, ale w podejściu userki nie widzę żadnej pokory, ani refleksji odnośnie własnego zachowania na co zwrócili uwagę przedmówcy.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Przerwę wam na chwilę. Jeśli gracz napisał w temacie o odejściach, ale nie podał, co ma się stać z jego postacią, to co robimy? BARDZO proszę o odpowiedź, bo właśnie tak napisała osoba grająca postacią bliską grzybowemu serduszku, co może nieść ze sobą konsekwencje fabularne dla Grzyb, a wolałabym uniknąć wpadek z cyklu: wysyłam moją postać na osiedle, jako uzasadnienie podaję to, że szuka tej drugiej, po czym orientuję się, że tamta postać żyje sobie spokojnie w klanie/już dawno był pogrzeb a ja, jako osoba jej bliska, nawet jeśli się na nim nie pojawiłam, powinnam chyba coś o tym wiedzieć.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Grzybowa Łapa napisałxPrzerwę wam na chwilę. Jeśli gracz napisał w temacie o odejściach, ale nie podał, co ma się stać z jego postacią, to co robimy? BARDZO proszę o odpowiedź, bo właśnie tak napisała osoba grająca postacią bliską grzybowemu serduszku, co może nieść ze sobą konsekwencje fabularne dla Grzyb, a wolałabym uniknąć wpadek z cyklu: wysyłam moją postać na osiedle, jako uzasadnienie podaję to, że szuka tej drugiej, po czym orientuję się, że tamta postać żyje sobie spokojnie w klanie/już dawno był pogrzeb a ja, jako osoba jej bliska, nawet jeśli się na nim nie pojawiłam, powinnam chyba coś o tym wiedzieć.
w takiej sytuacji po tygodniu od posta gracza postać jest uznawana za zaginioną; nie ma możliwości, by wciąż była w klanie, jeśli gracz nie robi z niej NPC, ani by umarła, ponieważ to także musiałoby być określone przez tę osobę.
Wysoki i w miarę szczupły kocur o krótkim, klasycznie pręgowanym kremowym futrze. Kuleje na prawą tylną łapę, jednak nie jest ona widocznie zdeformowana. Przez bark po lewej stronie ciała i część klatki piersiowej przechodzi mu blizna po walce z samotniczką. Ma zielone, błyszczące oczy i, tak jak jego ojciec, nieco kanciasty, klinowaty pysk, mogący sugerować, że gdzieś tam w jego przodkach przewinął się jakiś pieszczoszek.
Parę osób miało już okazję przekonać się na własnej skórze, że ten kocurek nie ma zbyt dużo cierpliwości. Łatwo się denerwuje i potrafi być dla kogoś niemiły tylko dla zasady, żeby nie stracić honoru. Jedno niemiłe zdanie i już stanie się czyimś zaprzysiężonym wrogiem. Nie oznacza to jednak, że nienawidzi wszystkich. O dziwo łatwo zdobyć jego sympatię, jeśli nie jest się mysim bobkiem. Na przykład jego brat, Tytoń, jest jak na razie jego najlepszym przyjacielem i dla niego zrobiłby wszystko, a Gwieździstą Ścieżkę, choć na razie spotkał cały jeden raz, bardzo lubi, gdyż w przeciwieństwie od niektórych rozmowy z nim nie zaczęła od wyganiania go z miejsca w którym się znajdowali. Również Motyla Łapa i Szerszeniowy Jad niczym nie zasłużyły sobie na jego niechęć. Także o dziwo da się z nim normalnie zaprzyjaźnić w odpowiednich warunkach.
u klanowych matek można się leczyć tylko jak nie ma dostępnego medyka czy można sobie wybrać do kogo się chce iść?
i stareatthepopulousinprayer,I lookat ‘emtalkingtotheair i singfor‘em,theydon’tseemto henar,Icryfor ‘em............... aretheyinouterspaceonapopulousparade?.........................
...................................aretheyinsomekindofracethatI donothavethelegsfor? ....................i’m notonetokilljoy,butI’mjustdiggingpro-choice letthemamasrun,amIw r o n g ? ,
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Akacjowy Kolec napisałxu klanowych matek można się leczyć tylko jak nie ma dostępnego medyka czy można sobie wybrać do kogo się chce iść?
generalnie jest tak:
Cytat:Wyleczony czy nie - sytuacje wyjątkowe W przypadku, gdy dany Klan nie posiada Medyka, ranna postać powinna udać się do odpowiedniego Legowiska i napisać, że oczekuje na kogoś, kto mógłby mu pomóc. Wtedy uznajemy, że któraś z matek przyszła i opatrzyła daną postać. Rzuty na leczenie wykonuje wówczas Administracja (zgłoszenie następuje w normalnym temacie z expami medycznymi), jednak można tego dokonać TYLKO wobec ran pierwszego stopnia. Wszelkie rany o większej wadze powinny być leczone u Medyka innego Klanu.
a więc faktycznie raczej dotyczy to sytuacji, gdy medyka nie ma. nie zdziwiłabym się, gdyby matki po prostu odmawiały leczenia, gdy w klanie jest obecny medyk - leczenie nie jest ich zadaniem, tylko medyków właśnie. poza tym wg mnie powinno się w ogóle unikać tego typu sytuacji, bo jednak medyk jest grywalną postacią, z którą można mieć prawdziwą sesję, i tu wygrywa z matkami NPC |D
Czy mogę prosić o to by konto nie było póki co kasowane?
Obecne propozycje miotów i postaci do przejęcia nie są na tyle ciekawe by mnie zachęcić do ' adopcji', a brać czegoś na siłę nie mam ochoty.
Czosnek to wszystko, czego można się spodziewać po doświadczonej samotniczce i córce miejskiego gangstera. Choć trochę jej brakuje do zakwalifikowania się do grupy najwyższych kotów, wciąż jest imponującego wzrostu. Długie, kudłate i splątane futro jest szaro-bure z czarnymi pręgami na głowie i łapach, a także ciemnym płatem pokrywającym grzbiet i ogon; barwy kocicy o zanikającym pręgowaniu są dość ciemne na całej powierzchni ciała, tylko na pysku, szyi i brzuchu widać jaśniejsze przebłyski. Jej bokobrody nie są najdłuższe, lecz wokół szyi posiada długą i gęstą kryzę. Sylwetkę ma masywną, pod grubą warstwą brudnej i zakurzonej sierści zarysowane są mocne mięśnie. Wąsy, którymi ozdobiony jest pysk, wywijają się do góry, nos jest barwy wątrobianej, a wyżej znajdują się lodowate, szaro-błękitne oczy. Blizny: parę szram na głowie, ślad po oderwanym płacie skóry na lewej przedniej łapie, postrzępione krawędzie uszu.
Niezależna, pewna siebie, arogancka egoistka, którą nietrudno zirytować.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]
jak dla mnie nie powinno być problemu, ale lepiej z takimi sprawami leć na pw prosto do adminów, bo nie wszyscy mogą zauważyć w natłoku wiadomości, który tu czasem potrafi się pojawić.
<table><tr><td></td><td><br>we've gonewaytoofastforwaytoolong<br> andwewereneversupposedto makeithalfthisfar<br> andIlivedsomuchlife,livedso muchlife<br> I thinkthatGodis gonnahavetokillmetwice
</td></tr></table>
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Chciałam się zapytać o zgromadzenia, które są, ale ich nie ma (wut)
Dlaczego nie są organizowane? Za duży syf się robił?
Skoro ich nie ma, to w sumie... po co w fabule naciągać i udawać, że są? Trzymać to sztucznie w kodeksie? Nie można ewentualnie zrobić jakiegoś odpowiednika, albo oficjalnie uznać (w fabule), że więcej nie będą organizowane bo XYZ?
Trochę szkoda, że nic się takiego nie pojawia i nikt nic nie robi w tym kierunku (by to jakoś usprawnić, zorganizować), bo integracja klanów spycha się tak naprawdę do minimum.
Może dałoby radę chociaż stworzyć jakiś "offtopowy" wątek, gdzie raz w miesiącu każdy przywódca wrzucałby al'a fabularny post "ze zgromadzenia", w którym zawierałby to, co przekazał klanom?
Mógłby także dawać listę tych kotów, które ze sobą wziął, by później w oficjalnej już fabule było wiadome do kogo się zwracać po informacje i ploteczki z minionego zgro uwu
To mogłoby jakoś rozwiązać kwestię ewentualnego "blokowania", a byłby jako-taki świeży (i logiczny?) przepływ informacji.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
ogólnie daty trzech ostatnich Zgromadzeń to: listopad 2013 (do końca lutego 2014), czerwiec 2015 (do końca sierpnia 2015), marzec 2017 (do końca kwietnia 2017, gdzie zakończenie zostało narzucone z góry przez administrację, ponieważ klany tylko... przyszły). jeżeli chodzi o to, dlaczego nie są organizowane... cóż, widać po datach |D są to na tyle ważne wydarzenia, że mają potencjał zablokować fabułę większości forum. osobiście sądzę, że formuła zgromadzeń zwyczajnie się nie sprawdza na forum, chociaż byłoby fajnie ze względu na kanon książkowy i Kodeks. jest w to potencjalnie zamieszane zbyt wiele postaci, a każde małe opóźnienie robi sporą różnicę... poza tym, wg Kodeksu Zgromadzenia powinny wypadać co księżyc, tzn. co realne dwa tygodnie, a na forum tak nie było chyba ani razu, bo po prostu już jedno Zgromadzenie jest ciężko przeprowadzić.
w fabule uwzględnia się, że Zgromadzenia się NIE odbywają, nawet jeśli jest to wpisane w Kodeks.
natomiast co do tego, co z tym zrobić: ja raczej jestem przeciwko offscreenowej formie. obecnie mamy "Posiadane Informacje" i niestety przywódcy z niego nie korzystają (chociaż to na sugestię użytkowników w ogóle ten dział prawie trzy miesiące temu stworzono), i wydaje mi się, że byłoby ryzyko, że ten temat także "umrze", szczególnie że Zgromadzenia wypadają co realne dwa tygodnie, a nie chcę zmuszać przywódców do robienia tego (podczas gdy mają inne obowiązki, a np. już w liczeniu expów za aktywność pomagają inne osoby). z tego co wiem to były plany, by rozwiązać to przez fabularną zmianę Kodeksu, co wg mnie byłoby najbardziej sensownym wyjściem; to jednak musi wyjść od postaci, najlepiej od przywódców z ew. udziałem Gwiezdnego Klanu. o ile jestem zdania, że należy coś zrobić, to nie będę też specjalnie naciskać w tej kwestii na userów, bo to od nich zależy, a nie od administracji :3
Jest wysokim kocurem. Może nie najwyższym, aczkolwiek wyróżnia się spośród pobratymców. Jego futerko jest krótkie, ciemnoszare i pozbawione pręg. Na łapach widnieją białe skarpetki, zaś na gardle pojawia się jasna plamka. Ciemnoszary nos i wąsy w podobnej barwie nie wyróżniają się, podobnie jak uszy, które są przeciętnej wielkości. Jedynie duże oczy w kolorze wiosennych listków mogą przykuć uwagę. Ogon Ciężkiej Łapy jest gruby i stosunkowo krótki.
Od czasu związania się z Klonową Łapą zaczął nieco większą uwagę poświęcać wyglądowi, teraz stara się prezentować jak najlepiej. Prócz tego delikatnie przytył. Nie jest gruby, aczkolwiek nie jest tak chudy, jak po opuszczeniu lecznicy.
Od kiedy został wojownikiem dał sobie spokój z ambicjami. Wykonuje obowiązki wojownika i stara się, jak może dla klanu, lecz nie oczekuje już zbyt wiele od życia. Najłatwiej opisać go jako neutralnego. Nie miesza się w nieswoje konflikty i stara się nie zwracać na siebie uwagi. Dzięki temu może robić co chce - oczywiście w granicach rozsądku. Wciąż jest uparty i stanowczy, gdy raz sobie coś postanowi nie odpuści. Będzie dążył do celu chociażby po trupach, jednakże na szczęście nie ma ich zbyt wiele. Skupia się na wygodnym, niemęczącym życiu. Ponadto żongluje opiniami i prędko zmienia zdanie o innych, gdy jest mu to na rękę lub widzi w tym korzyści. Wyjątkami są koty, które naprawdę polubi lub znienawidzi, u takowych jego nastawienie nie ulega zmianie bez naprawdę ważnego powodu. W stosunku do najbliższych jest opiekuńczy... można nawet powiedzieć, że za bardzo.
Też byłam za zrobieniem jakiegoś Zgro, dopóki nie spojrzałam na to z 2017... XD Jakieś spotkanie byłoby naprawdę spoko, ale jeśli ma to wyglądać jak ostatnie, to lepiej sobie odpuścić.
Podoba mi się za to motyw zmiany kodeksu, bo niektóre z punktów są "przestarzałe", bez pokrycia. Byłoby poczucie (jeśli wplącze się w to GK) że Gwiezdni faktycznie istnieją, a nie są tylko bajką powtarzaną z pokolenia na pokolenie. No i coś by się działo, bo od przenosin lekko wieje nudą. Imo nie ma sensu czekać z inicjatywą na przywódców, bo mało który z nich ma czas, a przecież są także zastępcy i medycy, którzy mogą trochę poratować sytuacje? Ewentualnie... cóż, jeśli wszystko będzie się opierać na przywódcach i ich inicjatywie, to probably nigdy nie ruszymy z miejsca, a fabuła będzie stała w miejscu (nie mówię tego złośliwie czy napastliwie i nie chcę nikogo obrazić, po prostu stwierdzam fakt).
Wychudzona kotka o śnieżnobiałym, matowym futrze oblanym kremowym płaszczem. Umaszczenie point przejawia się pod postacią beżowych znaczeń pokrywających część maski na pyszczku, przerwanej białą strzałką idącą od mordki, przez nos, aż do czoła. Kolor beżowy przechodzi w ciemnoczekoladowy wokół oczu, na uszach oraz ogonie. Różowy nos dzierży czarną plamkę, a owalne, duże ślepia przyciągają uwagę swoją ciemnoniebieską barwą.
Płochliwa i krucha. Przestała garnąć do odkrywania czegokolwiek, coraz bardziej odizolowując od świata oraz innych kotów. Zwątpiła w swoje możliwości, spoglądając na przyszłość w głównie pesymistycznych barwach. Wstydzi się okazywać otwarcie uczucia, nawet te pozytywne. Przekonanie o własnej słabości zrobiło z niej tchórzliwą, pechową kotkę o wielu lękach, którym nadal musi stawić czoła. Pod warstwą zszarganych nerwów czeka jednak inteligenta, rozsądna, lojalna Klanowi i zapatrzona w zasady istotka, która ongiś pragnęła sprostać cudzym oczekiwaniom. Cierpi i choruje psychicznie.
Moim zdaniem nawet jakiś sumienny wojownik mógłby napisać coś w "przekazywanych informacjach", uznając, że spotkał patrol NPCtów drugiego Klanu i tym sposobem informacje się rozejdą. Oczywiście lepiej, żeby robiła to Gwiazda/Zastępca, ale cóż. Tak samo było z "kronikami klanu" (na własne oczy widziałam tylko, żeby Fiołek coś aktualizował XD).
Bo informacje do przekazania to zmiana medyka/zastępcy/przywódcy i... tyle. Ewentualnie jakaś katastrofa naturalna, ryś na terenach, napad samotników lub wypowiedzenie wojny (XD). Bo czy fabularnie inne klany obchodzą nowi mianowani wojownicy, zmarli albo urodzone kocięta w innym klanie, skoro nie znają do końca wszystkich członków we własnym xD? To byłoby po prostu zbędne.
Rola gwiezdnych na forum jest ograniczona i słusznie, bo ustawianie fabuły przepowiedniami/interwencjami jest na nasze realia niesmaczne. To trochę jak z Wichrem - przyszedł GK i cerka, będąca najciekawszym/najaktywniejszym wydarzeniem od czasów przenosin, zdechła i teraz od nowa mamy zastój.
I niestety, bez inicjatywy przywódców ciężko o jakiekolwiek wydarzenie na większą skalę. Oprócz off-screenowych zgromadzeń nie zapominajmy też o comiesięcznych wyprawach medyków, które na forum byłyby pozbawione konkretów. Szkoda, bo to marnowanie potencjału niektórych akcji na forum i chyba nie ma na to rady :/
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Brak regularnych Zgromadzeń wynikał też z tego, że były problemy z obsadzeniem rang w klanach, ciągle coś blokowało, bo a to Przywódca był NPC, a to któryś Zastępca szedł na wyprawę etc.
Byłabym za tym, żeby Zgromadzenia odbywały się rzadziej i żeby to wynikało z Kodeksu ale fakt, to musi być fabularnie załatwione.
Cytat:Tak samo było z "kronikami klanu" (na własne oczy widziałam tylko, żeby Fiołek coś aktualizował XD).
Mam jedną prośbę - niech ten temat służy do merytorycznych dyskusji bez argumentów w stylu "ja czegoś nie widziałam, więc to się nie wydarzyło na forum". Dla osób, które wkładają w to forum więcej niż 5 postów na miesiąc czytanie czegoś takiego jest po prostu przykre, a już i tak wystarczająco dużo jadu leci w kierunku przywódców gdy tylko mają zastój lub zrobią coś nie po myśli któregoś z graczy.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Wychudzona kotka o śnieżnobiałym, matowym futrze oblanym kremowym płaszczem. Umaszczenie point przejawia się pod postacią beżowych znaczeń pokrywających część maski na pyszczku, przerwanej białą strzałką idącą od mordki, przez nos, aż do czoła. Kolor beżowy przechodzi w ciemnoczekoladowy wokół oczu, na uszach oraz ogonie. Różowy nos dzierży czarną plamkę, a owalne, duże ślepia przyciągają uwagę swoją ciemnoniebieską barwą.
Płochliwa i krucha. Przestała garnąć do odkrywania czegokolwiek, coraz bardziej odizolowując od świata oraz innych kotów. Zwątpiła w swoje możliwości, spoglądając na przyszłość w głównie pesymistycznych barwach. Wstydzi się okazywać otwarcie uczucia, nawet te pozytywne. Przekonanie o własnej słabości zrobiło z niej tchórzliwą, pechową kotkę o wielu lękach, którym nadal musi stawić czoła. Pod warstwą zszarganych nerwów czeka jednak inteligenta, rozsądna, lojalna Klanowi i zapatrzona w zasady istotka, która ongiś pragnęła sprostać cudzym oczekiwaniom. Cierpi i choruje psychicznie.
Niby dlaczego? Aktywność w offscreenowych tematach na przykładzie innych tego typu wątków to jak najbardziej merytoryczny argument, skoro Kroniki/Przekazywane informacje zwyczajnie nie wypaliły - w związku z tym wnioskuję, że ze Zgromadzeniami będzie podobnie. I nigdzie nie mówię, że absolutnie nikt inny poza Fiołkiem nic nie robił, ale na czym ostatecznie stanęło widzą wszyscy.
Wiesz, dla osób, które nie wytykają palcem i nie wymieniają z imienia, kto tu jest "be", komentowanie sytuacji na forum nie ma nic wspólnego z nagonką na kogoś konkretnego. I wywoływaniem przykrości? To suche fakty, że na forum nie dzieje się nic i za kadencji wielu osób, między innymi mojej, zgromadzenia nie funkcjonowały korzystnie, tyle w temacie.
I nie myl "robienia czegoś nie po myśli gracza" z kompletnym brakiem reakcji (potencjalna sytuacja Krówki&Żubra w Gromie).