Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.
Średniej wielkości kocur z długą, czarno-białą sierścią. Futerko jest błyszczące, chociaż lekko roztrzepane. Białe znaczenia ciągną się od czoła, w kierunku podbrzusza. Także na palcach przednich, jak i tylnych łap. Ogon jest pokryty naprzemiennie czernią i bielą. Coś jeszcze bardzo charakterystycznego? Wygląd na to że brakuje mu większości lewej, tylnej łapy. To znacznie utrudnia mu szybsze poruszanie się. Oczy kocura są zielone, powrócił do nich spokój, a zmęczenie i niepewność zniknęła. Choć może nie jest to już to samo, co niegdyś. Dodatkowo na szyi kocura znajduje się ciemno-czerwona obróżka, z srebrnym znaczkiem. Na znaczku znajduje się numer telefonu do właścicieli, a na samej obroży wygrawerowany jest ciemniejszy napis "Kot terapeuta"
Widać pewne zmiany od ostatnich dni pobytu w tej okolicy. Myślicie że po wszystkim kompletnie się załamał? Gdzie by tam! Zaskakująco odżył, gdyż uświadomił sobie parę rzeczy, a także zaczął bardziej szanować własne życie. Znowu jest spokojnym, miłym i opiekuńczym kocurem. Zachował w pamięci obraz Klanu Cienia i ma nadzieję że wybaczą mu fakt że nie może powrócić. Kocur jest bardzo empatyczny i stara się znaleźć dyplomatyczne rozwiązania. Lubi przebywać za równo w towarzystwie dwunogów, jak i innych kotów. Zawsze chętny by pomóc, o ile jest w stanie cokolwiek zrobić.
Mistrz: Mysiowąsa Płeć: kotka Matka: Sójczy Śpiew Ojciec: Deszczowy Dzień [*] Partner: gwiazdka obok mnie
Po sześciu księżycach siedzenia spokojnie wyrwał ją głos Sójczego Śpiewu. Ceremonia, na której dostała imię Różanej Łapy i siostrę jako mistrzynię. Mysiowąsa, nowa zastępczyni zaczęłą ją trenować. Dzięku temu stała się trochęszybsza, garb zniknął, łapki stały się trochę dłuższe, a jej futro bardziej zmatowiało, gdyż nie dbała już onie jak za czasów kocięcia. Teraz dla terminatorki liczył się bardziej trening, niż uroda. Ale może kiedyś wróci do swoich godzinnych toalet i znów będzie tą czystą, małą pięknisią? Znaczy, nie oznacza to, że nie jest ładna - najpiękniejsza z rodzeństwa. Ma taki medal nawet, o tutaj (kliknij w link!)
No i trening. Jej jąkanie się po paru księżycach ustało i kotka nauczyła się mówić poprawnie, jak na terminatorkę przystało. Stała się odważniejsza i silniejsza. Cieszy się z życia, nie chowie się po krzakach od kiedy tylko wyszłą pierwszy raz z obozu. Poczuła tę magię. Nie będzie już taka, jaka była! Chce skończyć trening i pozwiedzać świat, ale na to jeszcze za wcześnie.
Rosły. Czarna sierść. Prawe oko zasnute bielmem, lewe barwy zbożowej. Odgryzione prawe ucho. Liczne blizny po oparzeniach, w tym wypalona prawa warga - widoczne zęby.
Bies nosi na sobie wiele blizn, większości jednak nie widać gołym okiem. Gdy po kolei tracił wszystko, co kochał, jego dusza cierpiała bardziej, niż kaleczone ciało. Naznaczony jest piętnem wielu tragedii, jednak nie popadł w szpony szaleństwa. Wrodzony upór i wola walki nie tylko pozwoliły mu przetrwać, ale również żyć ze świadomością swojej tragedii. Nie załamał się pomimo wielu prób, jakie zgotował mu los. Stał się poważny, niekiedy nawet zgorzkniały. Przestał znajdować radość w czynnościach, które kiedyś stanowiły dlań rozrywkę. Nie ekscytuje się podczas polowań, nie czuje bitewnego uniesienia. Nie ubiega się o względy kotek. Ale żyje. I wciąż ma siłę do walki z plugastwem świata, po którym przystało mu chodzić.
Zawisza [+]
Znaczy podejrzewam, że Pleśni nie chodziło o samego Iwana, tylko kogoś z jego gangu (?). Jakiegoś bardziej zaufanego członka, który łata szajkę w razie czego.
Nie wiem, czy jestem za, czy przeciw tej propozycji, jednak jeśli zdecydowano by się wprowadzić taką opcje, to proponowałabym, by dostęp do niej miały tylko te koty, które wykonały dla Iwana przynajmniej jeden fabularny quest.
Średniej wielkości kocur z długą, czarno-białą sierścią. Futerko jest błyszczące, chociaż lekko roztrzepane. Białe znaczenia ciągną się od czoła, w kierunku podbrzusza. Także na palcach przednich, jak i tylnych łap. Ogon jest pokryty naprzemiennie czernią i bielą. Coś jeszcze bardzo charakterystycznego? Wygląd na to że brakuje mu większości lewej, tylnej łapy. To znacznie utrudnia mu szybsze poruszanie się. Oczy kocura są zielone, powrócił do nich spokój, a zmęczenie i niepewność zniknęła. Choć może nie jest to już to samo, co niegdyś. Dodatkowo na szyi kocura znajduje się ciemno-czerwona obróżka, z srebrnym znaczkiem. Na znaczku znajduje się numer telefonu do właścicieli, a na samej obroży wygrawerowany jest ciemniejszy napis "Kot terapeuta"
Widać pewne zmiany od ostatnich dni pobytu w tej okolicy. Myślicie że po wszystkim kompletnie się załamał? Gdzie by tam! Zaskakująco odżył, gdyż uświadomił sobie parę rzeczy, a także zaczął bardziej szanować własne życie. Znowu jest spokojnym, miłym i opiekuńczym kocurem. Zachował w pamięci obraz Klanu Cienia i ma nadzieję że wybaczą mu fakt że nie może powrócić. Kocur jest bardzo empatyczny i stara się znaleźć dyplomatyczne rozwiązania. Lubi przebywać za równo w towarzystwie dwunogów, jak i innych kotów. Zawsze chętny by pomóc, o ile jest w stanie cokolwiek zrobić.
Wychudzona kotka o śnieżnobiałym, matowym futrze oblanym kremowym płaszczem. Umaszczenie point przejawia się pod postacią beżowych znaczeń pokrywających część maski na pyszczku, przerwanej białą strzałką idącą od mordki, przez nos, aż do czoła. Kolor beżowy przechodzi w ciemnoczekoladowy wokół oczu, na uszach oraz ogonie. Różowy nos dzierży czarną plamkę, a owalne, duże ślepia przyciągają uwagę swoją ciemnoniebieską barwą.
Płochliwa i krucha. Przestała garnąć do odkrywania czegokolwiek, coraz bardziej odizolowując od świata oraz innych kotów. Zwątpiła w swoje możliwości, spoglądając na przyszłość w głównie pesymistycznych barwach. Wstydzi się okazywać otwarcie uczucia, nawet te pozytywne. Przekonanie o własnej słabości zrobiło z niej tchórzliwą, pechową kotkę o wielu lękach, którym nadal musi stawić czoła. Pod warstwą zszarganych nerwów czeka jednak inteligenta, rozsądna, lojalna Klanowi i zapatrzona w zasady istotka, która ongiś pragnęła sprostać cudzym oczekiwaniom. Cierpi i choruje psychicznie.
No tak, ale docelowo chodziło mi o Iwana, bo jest jedynym "członkiem gangu" zaznaczonym na liście. I mógłby kogoś ze swojej bandy przywołać, kto umie łatać kotki za np. przysługę.
To bardziej realistyczne niż teleportowanie się z Osiedla na drugi koniec mapy i wpadanie akurat na Krzywuchę, żeby opatrzyć jakąś ranę :F
Mistrz: Piorunopręga! Płeć: kotka Matka: Brak [ Sójczy Śpiew ( Agrestowy Kolec [NPC] ) Ojciec: Brak ( Jaszczurczy Język [NPC] ) Partner: Ahmed, będzie jego czwartą żoną! | Nope.
Wężowa Łapa dołączyła do grona najwyższch kotów w klanie, co spowodowane jest zapewne całkiem długimi łapami i dość pokażnymi gabarytami ogólnymi. Ma budowę atletyczną; pod skórą wyraźnie rysują się wyrobione mięśnie, któymi mógłby poszczycić się doświadczony wojownik. Nie posiada wiele tkanki tłuszczowej, jest szczupła, co pozwala jej pozostawać nie tylko silną, ale i zwinną. W wykonywaniu uników i poruszaniu się z charakterystycznym dla niej płynnym, chodem, podczas którego łapy stawiane są pewnie, pomaga również długi, biczowaty ogon.
Futro kotki jest krótkie, barwy rdzawej. Jedynymi wyjątkami jest biały pyszczek kotki oraz onyksowo czarna, ciągnąca się wzdłuż linii kręgosłupa pręga. Całości dopełniają spore oczy o jadowicie zielonej barwie, zazwyczaj patrzące na otoczenie ze zdecydowaniem i determinacją... Nos kotki jest ceglastoczerwony, zaś opuszki łap przybrały tą samą barwę, co pręga kotki.
/10 ks/
Stara się jak może, by nie zostać skreśloną pomimo tego, co zdarzyło się, kiedy była kociakiem ( co zazwyczaj przekreśla którymś wynikającym z jej impulsywności glupawym błędem ). Wszędzie jej pełno: to biegnie przynieść matkom i kociętom trochę zwierzyny, to idzie, by takową upolować, to przynosi mech do kociarni, by tamtejsze legowiska zostały naprawione, to pomaga w załataniu przeciekającego ( mamy przecież porę opadających liści! ) legowiska terminatorów bądź wojowników, to opowiada kociętom jakąś historyjkę bądź zabiera Modrą na nauki. Stara się w miarę możliwości nawiązywać jakiekolwiek nie negatywne znajomości, poznawać nowe koty... I to by było na tyle. Swego rodzaju pracocholizm odbiera jej możliwość myślenia o czymkolwiek innym. Z ( póki co ) miernym skutkiem próbuje nabrać czegoś, co określane jest mianem ogłady, próbuje traktować starsze od niej koty z szacunkiem, co z pewnością nie jest rzeczą łatwą. Przy młodszych kotach, zwłaszcza kociakach, zdarza się jej zgrywać bohaterkę, choć stara się nie być dla nich w jakikolwiek sposób wrogo nastawiona Nie myślcie jednak, że straciła swój charakter! W razie potrzeby umie pokazać pazurki i nie boi się wyrazić własnego zdania. Nikt nie będzie wchodził jej w paradę!
Imho sam Iwan jest złym pomysłem, nie kojarzy mi się jednak zbytnio z medykiem/pielęgniarką (? xD ), ale jakiś członek gangu... Czemu nie? Tyle tylko, że nie byłoby to realistyczne, gdyby leczono koty kompletnie niezwiązane z gangiem - tu się zgadzam z Pieskiem.
PAIN!you made mea, youmademeabeliever,believer PAIN!youbreakmedownandbuildmeup,believer,believer PAIN!_»_ohletthebullets_f l y,oh let them_r a i n_« PAIN!youmademe a,youmademeabeliever,believer
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
czy nie byłoby prostrze dać paru samotników do łatania ran rozrzuconych na osiedlu? I by nieli swoje miejscówki jak Krzywucha i działaliby na tej samej zasadzie. Leczyliby za jakąś mysz czy coś
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
ja kompletnie tego nie widzę. samotnicy faktycznie mają i tak dość łatwo, a to tak naprawdę byłoby dublowanie Krzywuchy, tyle tylko, że dla miastowych. w razie poważnych obrażeń są weterynarze, a w przypadku ran 0./1. stopnia można przejść się do klanów, jak nie do Krzywuchy, która jest daleko.
Rosły. Czarna sierść. Prawe oko zasnute bielmem, lewe barwy zbożowej. Odgryzione prawe ucho. Liczne blizny po oparzeniach, w tym wypalona prawa warga - widoczne zęby.
Bies nosi na sobie wiele blizn, większości jednak nie widać gołym okiem. Gdy po kolei tracił wszystko, co kochał, jego dusza cierpiała bardziej, niż kaleczone ciało. Naznaczony jest piętnem wielu tragedii, jednak nie popadł w szpony szaleństwa. Wrodzony upór i wola walki nie tylko pozwoliły mu przetrwać, ale również żyć ze świadomością swojej tragedii. Nie załamał się pomimo wielu prób, jakie zgotował mu los. Stał się poważny, niekiedy nawet zgorzkniały. Przestał znajdować radość w czynnościach, które kiedyś stanowiły dlań rozrywkę. Nie ekscytuje się podczas polowań, nie czuje bitewnego uniesienia. Nie ubiega się o względy kotek. Ale żyje. I wciąż ma siłę do walki z plugastwem świata, po którym przystało mu chodzić.
Zawisza [+]
Wydmowy Wiatr napisałxczy nie byłoby prostrze dać paru samotników do łatania ran rozrzuconych na osiedlu? I by nieli swoje miejscówki jak Krzywucha i działaliby na tej samej zasadzie. Leczyliby za jakąś mysz czy coś
- Nie, wydaje mi się, że wtedy dostęp do leczenia byłby za łatwy. Jak ktoś wyżej wspomniał, samotnicy i tak mają już ułatwioną grę.
Jesteśmy na forum o kotkach wojownikach. Koty nieklanowe to nie jest główny fundament forum i skoro gracz zdecydował się na taką postać/fabuła zdecydowała za gracza to imo logiczne jest, że te postaci mają mieć trudniej. Poza tym konieczność pójścia do klanów/Krzywuchy po pomoc to dodatkowe ciekawe rozwinięcie fabuły a jak nasadzimy pełno samotnikow leczacych to nagle nie będzie praktycznie żadnych trudności w grze.
Wychudzona kotka o śnieżnobiałym, matowym futrze oblanym kremowym płaszczem. Umaszczenie point przejawia się pod postacią beżowych znaczeń pokrywających część maski na pyszczku, przerwanej białą strzałką idącą od mordki, przez nos, aż do czoła. Kolor beżowy przechodzi w ciemnoczekoladowy wokół oczu, na uszach oraz ogonie. Różowy nos dzierży czarną plamkę, a owalne, duże ślepia przyciągają uwagę swoją ciemnoniebieską barwą.
Płochliwa i krucha. Przestała garnąć do odkrywania czegokolwiek, coraz bardziej odizolowując od świata oraz innych kotów. Zwątpiła w swoje możliwości, spoglądając na przyszłość w głównie pesymistycznych barwach. Wstydzi się okazywać otwarcie uczucia, nawet te pozytywne. Przekonanie o własnej słabości zrobiło z niej tchórzliwą, pechową kotkę o wielu lękach, którym nadal musi stawić czoła. Pod warstwą zszarganych nerwów czeka jednak inteligenta, rozsądna, lojalna Klanowi i zapatrzona w zasady istotka, która ongiś pragnęła sprostać cudzym oczekiwaniom. Cierpi i choruje psychicznie.
To, że granie samotnikiem ma być z góry "trudne" to założenie fabularne, a nie celowe ograniczanie czegoś tak niezbędnego jak mechanika leczenia ran.
I wprowadzenie leczącego kota na Osiedlu (jakikolwiek pionek Iwana) nie będzie nie wiadomo jak wygórowanym ułatwieniem tylko bardziej dodaniem rozgrywce realizmu. Bo na złość każdy samotnik z niedużymi obrażeniami może przeteleportować się do Krzywuchy szóstym zmysłem albo zmaterializować na granicy i AKURAT przypadkiem wpaść na medyka, zamiast pozwolić postaci umrzeć "bo gra poza klanem wcale nie miała być przyjemna hurr".
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Ja jestem przeciw. Łatwy dostęp do medyka to od zawsze był przywilej klanowych kotów.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Mistrz: Węglowe Gardło Płeć: kotka Matka: kto Ojciec: nie znam
Spora, jednolicie czarna, złotooka kotka. Przeważnie ma obojętny lub niezadowolony wyraz pyska, niemal zawsze jest w ruchu - jeżeli się nie przemieszcza, to na pewno będzie tłukła ogonem o podłoże albo przebierała łapami.
Kim ona właściwie jest? Czy tą pewną siebie kotką, żądną przygód i beztroską, nieprzyjemną w obyciu i gniewną, którą eksponuje na codzień... czy może raczej tym niekochanym kociakiem, który siedzi gdzieś w środku? Jedno jest pewne. Szerszeń jest spragniona uwagi innych, chce podziwu i akceptacji, życzy sobie, by ktoś ją doceniał i w nią wierzył, bowiem tego wszystkiego nie dostała nigdy od rodziców. Bywa w tym roszczeniowa. Nigdy nie miała żadnego autorytetu, jeżeli chodzi o inteligencję emocjonalną, więc łatwo wytrącić ją z równowagi, a okazywane przez nią emocje sprowadzają się do gniewu i frustracji. Nie jest zbyt bystra, zawsze szybciej zrobi, niż pomyśli, jest skora do bójek, co widać było już od pierwszych księżyców jej życia. Nieco burkliwa i szorstka. Powoli uświadamia sobie, jak ważny jest Klan i bycie dobrym wojownikiem, a jednocześnie oddala się od rodziny - więzy krwi to za mało, by uznać kogoś za godnego jej uwagi. Najczęściej myśli o sobie, tylko za Trzmiela gotowa by była oddać życie. Już teraz niechęcią darzy inne klany, mimo iż jej własny nie ma wiele do zaoferowania.
1) czy jest gdzieś dostępna stara mapka? czasami jest mi potrzebna do opisów w postach, a nie mogę jej znaleźć
2) to w sumie chyba bardziej do przywódców, niż administracji, aczkolwiek chciałam zwrócić uwagę na ten... no cóż, problem, który zaczął już dość mocno uwierać. czy można coś zrobić z faktem, że w klanie Gromu praktycznie nie ma gdzie grać, jeżeli nie chce się mieć sesji w lecznicy? Grom tematów fabularnych ma najmniej - opisów działów też nie ma, a minęło prawie półtora miesiąca od przeprowadzki. popatrzyłam, policzyłam, i widzę, że w Cieniu też jest trochę problem, tematów jest niewiele i praktycznie nie ma wolnych.
c'mon, jak mówiłam - jest już ponad miesiąc po przenosinach, Grom dostał duży miot dla nowych/powracających graczy, a Cień zdążył dostać dwa również spore mioty, do których przyszli prawie sami nowi. wydaje mi się, że te osoby mogą czuć się zniechęcone i poszkodowane, zwłaszcza, że mają w tych klanach swoje pierwsze konta, a przynajmniej ja bym się tak czuła. ja rozumiem nieobecności, naprawdę, ale w tym momencie to już zaczyna być przesada. widać po kociakach, które wychodzą poza obóz, bo nie mają tematów xD zresztą, Cień i Grom to najbardziej liczne aktualnie klany (Cień ostatnio przegonił Grom), a sytuacja jest... no, nieciekawa.
nie wiem w sumie, czy w Gromie pozwolenie kociakom na zakładanie DJ zmieniło jakoś dużo, ale może dobrze by było zezwolić na to samo w Cieniu?
≡ ONLY THE GOOD DIE OLD ≡ that's what they told me but I don't know