Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
- Wszystkie kocięta są darem, jakby na to nie spojrzeć. Ale takie, które w przyszłości zostaną wspaniałymi i wielkimi wojownikami w szczególności. Niezależnie od tego, kim są ich rodzice. Jeśli jednak będzie to potomstwo moje i Księżycowego Jeziora... dla mnie to będzie największy dar - odparł, całkowicie poważnie. Miał pewne swoje oczekiwania i marzenia względem rodziny, marzył, aby pewne kryteria zostały spełnione, ale prawdopodobnie będzie równie szczęśliwy, jeśli nie wszystko pójdzie zgodnie z jego planem.
- Jeśli tylko ci się podoba i będziesz z nią szczęśliwy - proszę bardzo. Osobiście uważam, że lepiej jest, gdy kotka jest młodsza od kocura, ale to moje preferencje - odrzekł. Sam za starszą kotkę, nawet Gwiazdę, by się nie wziął ze względu na to, że miał inny model rodziny, ale jeśli Pożar woli starsze... to fajnie będzie mieć Ćmią Gwiazdę w rodzinie, tak oficjalnie.
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
[pełny charakter w KP] Bystry i uważny kocur, obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje i nie pozwala, by coś umknęło jego uwadze. Towarzyski i uśmiechnięty, z łatwością nawiązuje nowe znajomości. Bywa wścibski i lubi się przyjacielsko droczyć. Nie lubi granic, zasad i religii, skrycie tym gardząc. Jest elastyczny i często dostosowuje się do sytuacji i rozmówcy. Zależy mu na jego najbliższych - czy to przyjaciołach czy rodzinie.
Rybołowi Lot, Liliowa Łapa. Bratek [KRz]
xxx- Na pewno. No i kocięta Jaja oraz kocięta Kornika miałyby z kim spędzać czas. Może twoje kocięta i kocięta Kornika nie byłby bezpośrednio kuzynostwem, ale na pewno traktowałyby się podobnie przez miot Jaja i Pająk - zauważył wesoło. Miło mieć taką dużą rodzinę, a Pożar kocięta Kornika i Zachód traktował jak rodzinę i nic nie było w stanie tego zmienić. Był ich wujkiem i już, i koniec, nie obchodziło go zdanie innych.
Skra, oczywiście, nie odniósł się do jego komentarza o Ćmie jak do świetnego żartu, którym ten był, niestety. Pożar dzielnie starał się wyciągnąć z brata pokłady jakiegoś ciekawego poczucia humoru ale szło wyjątkowo opornie i chyba był gotów w końcu porzucić te starania. xxx- Nie no. Nie jestem pewien czy chciałbym się wiązać z przywódczynią... to jednak wiążę się z wieloma dodatkowymi sprawami które mnie nie kręcą. Ale muszę przyznać że jest ładna i dużo silniejsza niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Pająk sprawia przy niej dużo bardziej zagubione wrażenie, mimo, że jest od niej pięć razy wyższa. A wiek mi nie robi różnicy, wiesz, chociaż chyba nie byłbym zainteresowany dużo młodszą kotką. Zwłaszcza w Klanie Rzeki, gdy patrzyłem jak latają po kociarni, rosną, albo gdy prowadziłem im nauki - wykrzywił się. Chociażby taka Oleander. Prędzej rzuciłby się pod potwora. Była jak jego mała, kochana siostrzyczka.
Są takie>>DNI<< [są takie dni, takie dni] Kiedywiatr, kiedy deszcz i tęskniędo ciebie Są jeszcze ciągle takie dni
Są takie>>SNY<< [są takie sny, takie sny] Kiedyja, kiedy z niąbiegniemy do siebie Są jeszcze ciągletakiesny.
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
- Taak, miałyby bardzo dużo towarzystwa. Osobiście nie czuję żadnego... połączenia z kociętami Zachodzącego Światła, ale jeśli moje dzieci traktowałyby je jako kuzynostwo, nie zabroniłbym im. Jakby nie patrzeć, w pewien pokręcony sposób, jakby się uprzeć, można by ich tak nazwać - powiedział. On co prawda chciałby trzymać się od wszystkiego co z Zachód związane jak najdalej, ale fakt, że kocięta te miały w sobie także krew Kornikowego Konara, który był całkiem porządnym kotem, napawał go odrobiną optymizmu. Oby wdały się bardziej w ojca, to coś z nich jeszcze będzie.
- Rozumiem. Masz rację, Ćmia Gwiazda potrafi pokazać pazur, gdy jest to konieczne. Jest niezwykle inteligentna - zgodził się z bratem. Bardzo szanował Przywódczynię i podziwiał ją. Była doprawdy inteligentną kocicą. - Co kto woli. Ja właśnie w taki sposób poznałem Jezioro, zaprzyjaźniliśmy się i... tak. Chociaż sam wam mówiłem o tym, że wydawało mi się to na początku niewłaściwe. Poniekąd więc jestem w stanie cię zrozumieć.
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
[pełny charakter w KP] Bystry i uważny kocur, obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje i nie pozwala, by coś umknęło jego uwadze. Towarzyski i uśmiechnięty, z łatwością nawiązuje nowe znajomości. Bywa wścibski i lubi się przyjacielsko droczyć. Nie lubi granic, zasad i religii, skrycie tym gardząc. Jest elastyczny i często dostosowuje się do sytuacji i rozmówcy. Zależy mu na jego najbliższych - czy to przyjaciołach czy rodzinie.
Rybołowi Lot, Liliowa Łapa. Bratek [KRz]
xxx- Cóż, Zachód była moją mistrzynią, a i z Kornikiem się dosyć dobrze znam. Ich kocięta zatem nie jestem w stanie traktować inaczej niż niemalże członków rodziny. Są bardzo w porządku. Kurza na przykład bardzo ciągnie do wiedzy i chciałby już mieć nauki - zachichotał. - Dobrze, że Klan Rzeki ma dużo wojowników i wystarczy dla tych wszystkich kociąt, jak i maluchów Lśniącego Futerka za jakiś czas - mruknął. Faktycznie, mieli szczęście, bo jakby Klan Rzeki był mniej liczny i miał mniej dorosłych wojowników to mógłby być problem bez przepracowywania ich wszystkich. A on sam bardzo chętnie wziąłby na siebie trening jakiegoś kocięcia z miotu Jaja i Pająk, zwłaszcza, że trening Zboża był już na ukończeniu. xxx- Między nami a Jezioro nie ma w sumie aż TAK dużej różnicy wieku. Trochę jest, ale nie aż tak zauważalna. - wzruszył barkami. W przeciągu ostatnich 10 ksieżyców zaakceptował Jezioro jako faktycznie dorosłą kocicę. Wcześniej patrzył na nią niemalże jak na kociaka... ale to chyba przez to co wydarzyło się w Wietrznym Wąsem. Jego głowa wbrew logice robiła z dzieci Świetlik małe kocięta. A on musiał niemal walczyć z własnym mózgiem, że przecież są już dorosłe i mogą decydować za siebie. xxx - Zwłaszcza teraz. Jezioro jest już dorosła, nie jest już naiwną terminatorką. Nie zasługuje by ją udziecinniać i jestem pewien, że jest wystarczająco odpowiedzialna by być w stanie podejmować samej decyzje co do swojego życia. To dobra kotka.
Są takie>>DNI<< [są takie dni, takie dni] Kiedywiatr, kiedy deszcz i tęskniędo ciebie Są jeszcze ciągle takie dni
Są takie>>SNY<< [są takie sny, takie sny] Kiedyja, kiedy z niąbiegniemy do siebie Są jeszcze ciągletakiesny.
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
- Rozumiem. Dla mnie Zachodzące Światło jest... niewychowana i żałosna w swoim zachowaniu, nie chcę mieć z nią nic wspólnego. Kompletne przeciwieństwo Kornikowego Konara, który jest porządnym wojownikiem. Mam nadzieję, że kocięta wdadzą się bardziej w niego. - powiedział, wyrażając swoją opinię. Oczywiście, nie zamierzał zabraniać swoim dzieciom traktowania tych dzieci jako dalszego kuzynostwa, ale jeśli okaże się, że przegnite geny czekoladowej kocicy są mocniejsze od błękitnej krwi jej partnera, to kocur dołoży wszelkich starań, by jego latorośle trzymały się od nich jak najdalej. Jeszcze by tym przesiąkły. Brrr.
- Tak, masz rację. Dziesięć księżyców nie jest aż taką różnicą. Ale kto wie, może na którąś kiedyś spojrzysz inaczej, zakochasz się na nowo - mruknął, delikatnie uśmiechając się do brata. Nie miał złych intencji, zależało mu na szczęściu Pożara. Rozumiał jego punkt widzenia, poniekąd, ale nie powinien się tak zamykać na miłość. Był młody, mimo wszystko, może w końcu znajdzie się taka, na którą będzie patrzył inaczej pomimo tego, że niańczył ją w kociarni. Może zjawi się taka, przy której zapomni o Białej Burzy.
- Oczywiście, że tak. Nie podejmuję żadnych decyzji za nią. Czasem jedynie boje się, że może robić coś wbrew sobie, żeby tylko mnie uszczęśliwić, a nie chcę tego. Nie potrzebuję swojego szczęścia jej kosztem - westchnął. Kochał ją, wiedział że ona też kocha jego, ale obawiał się, że mogła przedkładać jego dobro nad swoje. A tego bardzo nie chciał. On był od tego, jeśli już.
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Wydma przewodniczyła dzisiaj małej eskapadzie. Plan był prosty, jako że ryb było nadal mnóstwo w rzece, a ruda kotka dawno nie polowała na śliskie stworzonka, zdecydowała się zabrać ze sobą kogoś i wspólnie połapać ryb i pokorzystać z chwili. Słyszała już od paru kotów o tym, że łuskowate zwierzęta napełniały się jajeczkami. Było to zjawisko znane Wydmowemu Wiatru, jako że trochę sobie pożyła, określić je mogła jednak jako jedno z bardziej obfitych niż zwykle. A może po prostu nigdy nie miała szczęścia lub ochoty na łapanie czy jedzenie ryb w trakcie występowania tej ciekawej rzeczy. Równie dobrze można spróbować co i jak z tą ikrą, prawda?
Na czele szła właśnie ona, za nią zabrała się jeszcze dwójka, Brudna Stopa oraz Szumiąca Łapa. Ten drugi po drodze dostał krótkie szkolenie ze strony Wydmy, ale jeszcze będzie go wspomagać w trakcie pierwszego łowienia. Przekroczyli w trójkę Wilgotne Skałki i dotarli za zachodnią część Piaszczystej Mielizny. Wojowniczka usiadła na brzegu, czekała jeszcze z samym łowieniem na ewentualnie pytania.
//Brudna i Ruczek :)
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Długowłosy czarny dymny kocur z bielą o dość wysokiej sylwetce. Nie jest czołgiem ale też nie jest sosenką na cienkich łapach. Jego sierść wygląda jak jakaś mieszanka żwiru, przez źle wypigmentowaną czerń z bielą na przednich łapach i piersi. Na pysku ma osadzone oczy w kształcie migdałów o pomarańczowo matowy odcień, który w zależności od światła padającego na niego - może mieć delikatny żółty odcień.
Ten mały gagatek dopiero się urodził, i jego charakter to tak naprawde chłonna gąbka, która wciąż się kształtuje. Widać jednak już na ten moment pare rzeczy, na których ten będzie opierać fundamenty. Ruczaj jest dość energiczny i mimo iż stara się być grzeczny, posłuszny by matka jak i ojciec nie musieli się na niego denerwować, to po prostu nie umie momentami usiedzieć w miejscu przez swoją ciekawość.
Ciekawość która pewnie nie raz sprawi że wlezie w miejsce w którym nie powinien być i ściągnie na siebie problemy, lub chociaż dostanie po uszach. Co do rodzeństwa, kocurek jest dość mocno do nich przywiązany. Najchętniej by z nimi chodził wszędzie gdzie tylko możliwe. Jesli ktoś doczepi się do któregoś z nich, będzie pierwszym który przyleci by dać z bani delikwentowi. Oraz... lubi ładne rzeczy. Naprawdę lubi wszelkiego rodzaju kolorowe kamyczki, pióra oraz inne znaleziska które może znaleźć wokół siebie. Bo po prostu mu się spodobały to je skitra gdzieś by nikt nie znalazł, by po czasie się nimi pochwalić. Tak Sroka na błyskotki.
Czas mijał, tak jak ich droga w stronę rzeki, gdy szli by wykorzystać dobra natury, które zostały im zaoferowane. Byłyby to pierwsze ryby, a także samotne polowanie na jakie się udał.... Ale mimo to uważnie słuchał Wydmowego Wiatru, która wyjaśniała teorie łapania śliskich wodnych zwierząt. Po drodze dołączyła się również Brudna Stopa, z którą nigdy tak naprawdę kontaktu nie miał. Z Wydmą też swoją drogą, ale no cóż, zawsze musi być ten pierwszy raz.
Dreptał grzecznie w środku ich małego kaczego pochodu, przyglądając się otoczeniu... A gdy dotarli do wody, przystanął na chwilkę badając otoczenie dookoła zanim ponownie ruszył w ślad rudej, siadając obok.
- ....czyli co teraz będziemy robić? - Machnął ogonem, wlepiając ślepia w tafle wody – s tym samym jego własne odbicie. Nie żeby był fanem tego zjawisk, wpatrując się w oczy samego siebie, czekając na dalszą instrukcje
Księżyce: 128 Mistrz: To takie coś jest? Płeć: kotka Matka: Okoniowy Ogon[NPC] Ojciec: Gilowe Gardło[NPC] Partner: Bros before hoes
Brudna Stopa wyrosła...Z patyka na jeszcze większy patyk i tak ustało. Wysoka jak brzózka, o długich nogach, starsza kocica szczyci się szorstką, lekko zmierzchwioną, krótką sierścią. Długi ogon, jak i czysto orientalny, w kształcie klina pysk zyskuje na uroku dzięki białym, chaotycznym wąsiskom i złotym, bursztynowym oczom w kształcie migdału. Szata kotki szczyci się kolorem kasztanowym, o ciemniejszych akcentach i prążkach o słabym kontraście - bez krzty bieli czy czegokolwiek innego.
Główną cechą koteczki są także jej duże, szpiczaste uszyska, pochodzące od jej orientalnym budowy.
Zwinna jest beztroską i zabawną kotką,często też buja w obłokach, bywa dumna i pełna siebie. Głośna i pełna śmiechu, jest łatwo rozbawiona i bardzo impulsywna. Jest źle wychowana, niepodporządkowana i trochę leniwa; w dużym stopniu szkodzi, ale stara się dobrze dla wszystkich i jest chętna do pomocy.
Kotka jest jednak trochę niechętna kiedy chodzi o rozmowe z kociętami w jej wieku. Można by nawet rzec że jest nieśmiała.
Bzycząca Łapa(KC), Porzeczkowa Pestka(KC)
Ich potrójna ekspedycja przypadła czekoladowe kotce do gustu, która nie mogła zamknąć jako tako swojej trójkątnej jadaczki.
Nie byli jeszcze nad wodą, jej stary ryb już łowić nie mógł, więc Brudna korzystała z okazji by podziwiać tereny Klanu rzeki, czy też przelatującego ptaka nad ich głowami.
Każde mruknięcie, komplement dla natury bądź Wydmowego Wiatru i młodzika którego ruda zabrała na przygode, dla wiatru czy też samych wymyślonych rybek ucichły, gdy trójkątno-ucha dama zorientowała się, że już są na miejscu.
Usiadła się w lekko zaciemnionym miejscu, by jej własny cień nie odcinał się na tafli wody mocno, by nie wzbudzać podejrzeń ślizkich istot pod nią, po czym cicho dodała, wstawiając czubeczek ogona do wody.
Raz już dostała w paluszki od takiego raka, nigdy więcej.
-Łowić, młody. Odparła czekoladowa, o dziwo bardzo cicho. -Nie wiem jak to robi pańcia obok, ale ja wole dmuchać na zimne i zamachać lekko koniuszką ogona, by ryba pomyślała, że robak wpadł do wody.
I tak ze swym ostatnim cichym słowem, czekoladowa orientalka ruszyła lekko owym koniuszkiem i położyła paluszek na mordce, by uciszyć ewentualne głośne słowa. Czy to ze swojej mordki, czy towarzyszy.
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Uśmiechnęła się lekko na pytanie Szumiącej Łapy. Chyba było logiczne, co będą robić. Łowić.
– Dobrze jest zacząć od tego, by być w cieniu. Ryby wtedy będą czuć się bezpieczniej by złapać przynętę. Tak jak mówi Brudna Stopa, włóż koniuszek ogona do wody. Gdy coś zacznie łuskać ci ogon wyrzucić rybę nad taflę wody. – Zapauzowała na chwilę, dając Ruczkowi chwilę na przyswojenie tej wiedzy. – No i wiesz co dalej. Spróbuj wycelować rybę na brzeg, to będzie łatwiej ją dobić. Słyszałam, że może nas czekać niespodzianka. Przekonamy się. – odpowiedziała tajemniczo, z lekkim uśmieszkiem na pysku. Finalnie włożyła koniec puszystego ogona do wody, upewniając się, że jest w cieniu. A jeśli ktoś będzie miał jakieś pytania, to im odpowie za chwilę. Teraz... czas spróbować szczęścia. – Możemy się oddalić o parę lisich ogonów, by zwiększyć szansę znalezienia czegoś. Nie będzie to tak podejrzane, jak gdyby były trzy 'smakołyki' zaraz obok siebie. – dodała i zamknęła już pyszczek.
Czekoladowa wojowniczka nie oczekiwała długo na zaciekawione jej ogonem stworzenie do spokojnego łuskania krótkiego futra orientalki. Ryba dość średnich rozmiarów, wyglądała jakby była lekko spłaszczona na bokach. Zielonkawe łuski stworzenia ocierały się o futro Brudnej Stopy. Teraz ważny był ruch Rzeczniaczki.
Księżyce: 128 Mistrz: To takie coś jest? Płeć: kotka Matka: Okoniowy Ogon[NPC] Ojciec: Gilowe Gardło[NPC] Partner: Bros before hoes
Brudna Stopa wyrosła...Z patyka na jeszcze większy patyk i tak ustało. Wysoka jak brzózka, o długich nogach, starsza kocica szczyci się szorstką, lekko zmierzchwioną, krótką sierścią. Długi ogon, jak i czysto orientalny, w kształcie klina pysk zyskuje na uroku dzięki białym, chaotycznym wąsiskom i złotym, bursztynowym oczom w kształcie migdału. Szata kotki szczyci się kolorem kasztanowym, o ciemniejszych akcentach i prążkach o słabym kontraście - bez krzty bieli czy czegokolwiek innego.
Główną cechą koteczki są także jej duże, szpiczaste uszyska, pochodzące od jej orientalnym budowy.
Zwinna jest beztroską i zabawną kotką,często też buja w obłokach, bywa dumna i pełna siebie. Głośna i pełna śmiechu, jest łatwo rozbawiona i bardzo impulsywna. Jest źle wychowana, niepodporządkowana i trochę leniwa; w dużym stopniu szkodzi, ale stara się dobrze dla wszystkich i jest chętna do pomocy.
Kotka jest jednak trochę niechętna kiedy chodzi o rozmowe z kociętami w jej wieku. Można by nawet rzec że jest nieśmiała.
Bzycząca Łapa(KC), Porzeczkowa Pestka(KC)
Złoty wzrok spadł na wode, gdy ruda kotka zaczęła wyjaśniać młodemu co i jak. Brudna nie musiała się już udzielać! Ale fajnie!
Chociaż swym umiejętności wśród młodzieży czekoladowa panienka nie kwestionowała, to takim złym kocurem też nie była, by nie zaakceptować pomocy kogoś innego w takich wyjaśnianiach, w których cóż, dobra nie była.
Złoty wzrok potulnie, lecz intensywnie trzymał się tafli, a ogon w gotowości, by poruszyć, by zachęcić. Oby tylko znów nie trafił jej się rak!...Już więcej palców nie chce sobie krzywdzić, eh!...
Łapa, na której szybko zostały wysunięte pazury, także czekała w gotowości, by ruszyć.
Czekoladka uspokoiła swój wdech i wydech, by jedną rzeczą która poruszała się pod taflą była końcówka biczowatego ogona.
Spokojnie, cicho. Dwie rzeczy które nie szły razem w słowniku starej panny o szarawym pysku, lecz ryby były tego sezonu warte chwili uspokojenia, jakkolwiek nudne ono by nie było.
Nie minęło długo, by Brudna Stopa poczuła muśnięcie przy swym ogonie, a pod przejrzystą taflą ciemny, spłaszczony obiekt, który już złotooka rozpoznała.
Jak z wyrzutu, Brudna Stopa momentalnie wymyśliła, z której strony machnąć łapą, by za taki boczek złapać, bądź przynajmniej przerzucić rybę na brzeg.
Łapa jak z wyrzutu, wraz z wysuniętymi pazurami do pełna, siłą jeszcze działających mięśni wystrzeliła ku swoich rozmiarów rybie, próbując pazurami pochwycić ją po boku i wyrzucić w powietrze, by ta z dobra trajektorią poleciała ku bokowi dymnej orientalki.
Wystarczyło tylko teraz z wyrzutu zanurzyć pazury w boku ryby! Brudna wiedziała, że musiała użyć do tego całej siły, lecz jak jej pójdzie? Miała nadzieję, że wystarczająco szybko.
Długowłosy czarny dymny kocur z bielą o dość wysokiej sylwetce. Nie jest czołgiem ale też nie jest sosenką na cienkich łapach. Jego sierść wygląda jak jakaś mieszanka żwiru, przez źle wypigmentowaną czerń z bielą na przednich łapach i piersi. Na pysku ma osadzone oczy w kształcie migdałów o pomarańczowo matowy odcień, który w zależności od światła padającego na niego - może mieć delikatny żółty odcień.
Ten mały gagatek dopiero się urodził, i jego charakter to tak naprawde chłonna gąbka, która wciąż się kształtuje. Widać jednak już na ten moment pare rzeczy, na których ten będzie opierać fundamenty. Ruczaj jest dość energiczny i mimo iż stara się być grzeczny, posłuszny by matka jak i ojciec nie musieli się na niego denerwować, to po prostu nie umie momentami usiedzieć w miejscu przez swoją ciekawość.
Ciekawość która pewnie nie raz sprawi że wlezie w miejsce w którym nie powinien być i ściągnie na siebie problemy, lub chociaż dostanie po uszach. Co do rodzeństwa, kocurek jest dość mocno do nich przywiązany. Najchętniej by z nimi chodził wszędzie gdzie tylko możliwe. Jesli ktoś doczepi się do któregoś z nich, będzie pierwszym który przyleci by dać z bani delikwentowi. Oraz... lubi ładne rzeczy. Naprawdę lubi wszelkiego rodzaju kolorowe kamyczki, pióra oraz inne znaleziska które może znaleźć wokół siebie. Bo po prostu mu się spodobały to je skitra gdzieś by nikt nie znalazł, by po czasie się nimi pochwalić. Tak Sroka na błyskotki.
Wraz z kolejnymi słowami, które wypływały z pyska Wydmowego Wiatru rozglądał się po terenach wzdłuż brzegu, odpowiednio szukając wystarczająco zacienionego brzegu lub suchego miejsca co by się po prostu w błocie nie zagrzebał. Zaś gdy ruda poszła zająć swoje miejsce, sam usiadł pod jakimś krzakiem, którego cień padał bezpośrednio na wodę po prostu się w nim ukrywając.
Zerknął krótko na Brudną Stope, która wsadziła ogon do wody, powtarzając po sekundzie jej czyn po prostu czekając aż coś zacznie muskać jego ogon
Jako że Wydmowy Wiatr była kotem dość mocno doświadczonym powinna wiedzieć że łowienie ryb to czasem gra w cierpliwość. Jeśli była tego świadoma, to bardzo dobrze dla niej bo to właśnie się w tym momencie działo, lecz jeśli nie była... No cóż. Tafla pozostała naruszona jedynie przez delikatne ruchy ogonem, ale żadnych ryb w tym momencie widać nie było. Może to co Wydma miała złapać poszło, popłynęło w stronę Brudnej Stopy, która najwidoczniej miała większe szczęście?
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
***********/wrzucę te sesje wyżej zaraz do zakończonych
Piaszczysta mielizna przypominała Wydmowemu Wiatru o dawnych terenach Klanu Rzeki. Została już prawdopodobnie jednym z ostatnich kotów jeszcze pamiętających o Wielkiej Słonej Wodzie, starym obozie Klanu Rzeki nad wodą i wielu innych detalach. Starała się przekazywać tę wiedzę następnym pokoleniom, ale niekoniecznie dużo młodzików było zainteresowanymi jej historiami. A szkoda, bo to... Było piękne miejsce.
Koniec nostalgii. Nie powinna się rozpraszać, zwłaszcza, że była właśnie na polowaniu. Jako nowa zastępczyni to właśnie ona zajmowała się głównie organizacją Klanu Rzeki, w tym kto i kiedy będzie wychodzić na polowania. Dzisiaj, dla rozprostowania kości przypisała samą siebie do tego zadania, wraz z Kornikowym Konarem oraz Kwiatową Przełęczą. Niska koteczka odeszła trochę dalej, zaś ruda kotka została bliżej brzegu. Jasne, trochę czuła już swój wiek, od paru księżyców mogłaby już być członkinią starszyzny. Była jednak wojowniczką, a nawet zastępczynią. Tak więc musiała polować, nawet gdyby czuła się słabiej niż w kwiecie wieku. Nadal na pewno mogła jeszcze być w stanie łapać zwierzątka. Może i nawet spróbuje złapać rybę czy dwie.
Czekała, czy Kornik chciałby coś powiedzieć, jeśli jednak nie, to ułożyła się w pozycję łowiecką, stając pod wiatr i zaczęła iść, cicho oddychając i szukając wzrokiem zwierzyny.
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
Kornik zawsze miaaaaał dużo do powiedzenia, ale też nauczył się, że są chwile, kiedy należy zamknąć pysk. Do takich momentów należało polowanie, podczas którego paplanie z góry oznaczało niepowodzenie. Skład grupy nie zadziwiał go specjalnie - podczas swojej kariery wojownika, polował i patrolował granice już chyba z każdym Rzeczniakiem, głównie dlatego, że z nikim nie miał konfliktów, a potrafił rozładować atmosferę swoim nieprzemijajacym dobrym humorem. Towarzysząca mu teraz Wydma może i była ju starszawa, ale jeszcze nie wygląda jakby miała się zaraz rozsypać, a jeżeli chciała kilka księżycy przeżyć jako zastępca to dobrze, że dbała o formę. Inaczej rzeczywiście mogłaby zesztywnieć.
- Niech przodkowie i wiatr wam sprzyjają. - Miauknął radośnie do obu kotek, zanim oddalił się we własną stronę. - Uczcimy twoją nową rangę dobrym połowem. - Rzucił jeszcze w stronę Wydmy, wraz z mrugnięciem okiem.
Potem rzeczywiście się zamknął, zlokalizował kierunek wiatru i przybrał łowiecką pozycję. Liczył, że szczęście mu będzie sprzyjać i szybko natknie się na zwierzynę.
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky
Cóż tu dużo mówić, zapowiadało się wybornie. Wydmowy Wiatr nie była w stanie niczego znaleźć, jakby zwierzyna rozpłynęła się w powietrzu. Natomiast Kornikowy Konar... cóż, wręcz przeciwnie. Choć w tej sytuacji to raczej jego znaleziono, albowiem osiem par małych, szczurzych ślepi była w niego wpatrzona. Szczury były cztery, a Kornik jeden. Czy jednak mimo wszystko było się czego obawiać?
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
Gwiezdny Klan zamiast uśmiechnąć się do Kornika, puścił mu ironiczne oczko. Inaczej nie można było nazwać stadka gryzoni, które pojawiło się na drodze wojownika, zamiast smakowitej zwierzyny. Jednak mogło być zdecydowanie gorzej, a cztery szczury nie wprawiły kocura w większe zaniepokojenie. Wypadały akurat po jednego na łapę, albo jednego na kła, idealnie. Nie zwlekając aż towarzystwo postanowi zaatakować pierwsze, Kornikowy Konar osobiście ruszył do szarży, planując dopaść najbliższego szczura, stanąć mu całym swym ciężarem na kręgosłupie i mocno chwycić zębami za kark. A potem go skręcić. Taki też los przewidywał dla całej reszty.
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky