Logo Artemidy
Skrzynia Skarbów
#16
Łapy Rdesta zatrzymały się tuż przy linii wody, a błękitne ślepia przesunęły się po okolicy. Trzeba było przyznać, miejsce miało w sobie urok. Szum trzcin, zapach wilgoci i lśniąca tafla tworzyły obraz niemal doskonały. Nawet ta dziwna skrzynia - coś, co z całą pewnością nie powstało ani z woli Gwiezdnych kotów, ani natury - nie potrafiła naruszyć tej harmonii. Jedynym zgrzytem była paplanina Rekiniej Łapy. Żaden kot z klanu tak się nie wyrażał. I dlaczego nazywał własne odbicie „pięknym”? Nawet on sam, choć potrafił docenić własną prezencję, nie powiedziałby tego, od tak wprost.
Zdegustowany odwrócił spojrzenie. Wzrok zatrzymał się na siostrze. Skaza. Owszem, szła razem z nimi, ale nie czuł z tego powodu radości. Po ostatniej ceremonii trudno było mu nie czuć wciąż ukłucia żalu na myśl o jej obojętności. Może naprawdę powinien przestać się łudzić. Może słowa Trufli, że rodzeństwo zawsze powinno się wspierać, że więzy krwi są najważniejsze, były tylko pięknymi mrzonkami w ustach zbyt kochającej matki.
- Powiedz mi proszę, Rekinia Łapo - odezwał się w końcu, powracając spojrzeniem do rudego. - Czymże jest ten „ludzki pierwiastek”, o którym wspomniałeś? - Nie wiedział, czy w ten sposób dawał kocurowi zachętę do dalszej paplaniny, ale przynajmniej nie wyjdzie na gbura, który kompletnie lekceważy słowa rozmówcy.
..........
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
- Nigdy się za takiego nie uważałem - odpowiedział Skazie, jednocześnie nigdy nie mając na myśli krótkiego momentu po porwaniu, gdy zmuszony siedział w czterech ścianach i się dusił brakiem wolności. Szczęśliwie Klany nie miały fizycznych ograniczeń jeśli chodzi o tereny, z tego też względu nie musiał się martwić, że i tu dopadnie go klaustrofobiczne poczucie, że nie jest w stanie się wydostać.
- Widzisz, Rdestowa Łapo - zaczął, powoli zmierzając ku brzegowi - wielorybią część mojego życia spędziłem z ludźmi. Z dwunożnymi. Pieszczochy miewają tendencję do nazywania się ich. Ja nigdy nie byłem ich. Ja, Rdestowa Łapo, byłem obok. Byłem razem z nimi. Podróżowałem na statkach, przepływaliśmy dalekie drogi i łowiliśmy ryby. A w późniejszym czasie zabawialiśmy innych dwunożnych. Ucieszony dwunożny to bezpieczny dwunożny - wyjaśnił,, miał nadzieję, dość jasno.
Przysiadł przy brzegu.
- Nie jest to skomplikowane, Nieskazitelna Łapo. Ludzie, czy też dwunożni, łowią ryby z pomocą długich, giętkich patyków oraz nici, przypominającej pajęczynę. Z przykrością przyznaję, że niestety nie wiem jak działa ich sposób, choć jest bardzo skuteczny. Ja natomiast nauczyłem się tego poprzez cierpliwość i obserwację.
Przykucnięty, obserwował wodę i czekał cierpliwie aż pojawi się jakaś ryba.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
Przechylił głowę w zaskoczeniu. Nie rozumiał po co przebywał z dwunożnymi skoro nie uważał się za ich pieszczocha. Tym bardziej, że kocur umiał o siebie zadbać i zdecydowanie nie potrzebował ich pożywienia.
- To dlaczego z nimi przebywałeś skoro nigdy nie uważałeś się za ich? -Nie mógł zatrzymać tego pytania dla siebie, po prostu potrzebował je zadać. Przebywał z nimi bo ułatwiali mu łowienie ryb? Brzmiało to co najmniej niedorzecznie.
Wytłumaczenia kocura niewiele mu pomogły, ale nie chciał wyjść na tego głupiego, dlatego postanowił nie zadawać kolejnego pytania. Usadowił się w pewnej odległości od Rekiniej i Rdestowej Łapy i podobnie jak rudy kocur wbił spojrzenie w rzekę. Rozumiał, że ma wypatrywać ryb, ale co potem? Miał po prostu spróbować je schwytać? Łapami? Pyskiem? Eh, chyba przyjdzie mu się dowiedzieć z czasem, chyba że to Rdest wypowie jego wątpliwości na głos...
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Rdest przysiadł obok, unosząc nieco brodę, jakby samym ułożeniem karku chciał zaznaczyć, że oto uczestniczy w czymś więcej niż zwykłej zabawie. A przynajmniej miał nadzieje, że Rekinia Łapa nie kłamał i faktycznie nauczy ich czegoś pożytecznego, podczas gdy on przy okazji dowie się coś więcej o tym przybłędzie. Błękitne spojrzenie powiodło najpierw po tafli, potem po rudym terminatorze. Słuchał. Owszem, był w stanie wysłuchać, nawet jeśli każde kolejne słowo Rekiniej Łapy brzmiało dla niego jak skrzypienie gałęzi w czasie wichury. Uciążliwe i zupełnie nie na miejscu.
- Ciekawe - mruknął w końcu, choć w jego tonie nie było ani odrobiny fascynacji. Starając się ogarnąć umysłem, tą część historii, w której nie zgubił się przez nieznane mu słowa i ignorując tą o narzędziach dwunożnych. Nie interesowały go ich dziwacta. - Zaiste, bardzo… subtelna różnica między tobą a pieszczochem...

Jego spojrzenie przesunęło się ponownie na Skazę. Krótkie, chłodne, wystarczające, by siostra mogła poczuć ciężar tej uwagi i sapną pod nosem. Bo przecież nie było możliwe, że nie widziała jego tak głębokich, dramatycznych rozterek. Nawet jeżeli nie wypowiedział ich na głos. Czy nie zależało jej w ogóle? Więc czemu w żaden sposób wciąż nie reagowała?
- Pytanie Nieskazitelnej Łapa jest nadzwyczaj trafne. Bo widzisz Rekinia Łapo, choć potrafisz o tym mówić z dumą, dla mnie brzmi to jak przyznanie, że było ci z nimi… wygodniej - zauważył, naśladując jednocześnie rudego kocura i wpatrując się w staw.
..........
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Właściciel walizki zniknął z okolic już dawno temu, zostawiając swój skarb za sobą. Może uświadomił sobie, że prawdziwym skarbem były przyjaźnie zawarte po drodze? Cóż, jego strata. Nie żeby zostawił po sobie cokolwiek obiektywnie wartościowego, jednakże oriental był wścibski i lubił wpychać nos w nie swoje sprawy. Chwycił walizkę za rączkę i wyciągnął ją sobie dalej, na suchy ląd, którego nie podmywała woda z akwenu i zaczął przeszukiwać jej zawartość. Gdzieś między kolejnymi przedmiotami zaczął się zastanawiać do kogo to mogło należeć. Ot, taka drobna zabawa myślowa.


//gejemówiąco
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
Nie mógł znaleźć Iskry. I jasne, nie musiał… ale chciał. Czuł potrzebę z nim pogadać, bo miał wrażenie, że strasznie zanikał i to bardziej, niż zwykle. A kiedy nie znalazł go w obozie to poczuł jak stres przepełnia jego ciało, pomimo bólu w kończynach i coraz gorszego wzroku wyszedł z obozu w towarzystwie trójki gamoniów. Doceniał ich towarzystwo, ale musiał przyznać, że oddalił się od nich w Dzikim Sadzie i odbił na Szuwary Turzycy, sądził że może tam będzie rodzic… w końcu łowił tam! Trochę bał się, że znajdzie go tam w towarzystwie drapieżnika, ale liczył na cud.
Nie liczył tylko na cynamonowe futro, które uciekło z klanu już obieg pór temu! I tak jak na początku go nie rozpoznał to maniera i ogólny zarys sylwetki od razu zdradził Oriona. Korzeń się zdenerwował. Czego on tu? Ruszył pędem w stronę przyjaciela, by wpaść w niego z impetem.

Rolling 1d10+3: 5 +3 = 8
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
Końcówka cynamonowej kity podrygiwała na boki, gdy jej właściciel przekopywał się przez muszelki, kamyczki i inne głupotki. Nic rzeczywiście ciekawego. Nic odstającego od reszty kolekcji, żadnego punktu zaczepienia, jedynie mdła monotonia.
Za to w otoczeniu pojawił się nowy odgłos – chrzęst piasku pod łapami biegnącego kota (bądź jakiegoś teriera, chociaż te stawiały kroki bardziej niezdarnie). A wręcz zbliżającego się w stronę orientala, sądząc po tym, że stawały się głośniejsze i głośniejsze. Właściciel skrzynki? Wątpliwe. Samotnik możliwie długo udawał zajętego swoimi sprawami i nieświadomego nadciągającego zagrożenia.
Chrzęst piasku.
Skok.
Wybicie się.
Orion przypadł do gleby tuż przed skrzynią, tak by wyminąć napastnika dołem.

Rolling 1d10+9: 4 +9 = 13
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
Czego on się w sumie spodziewał? Że tak po prostu zaskoczy głupiego kocura? Niemożliwe. Oczywiście, że nie było to możliwe, a teraz leciał ponad nim i dotykał ziemi przednimi łapami mocniej, niż się spodziewał. Prawa łapa zabolała go. Ech. Otrzepał się z chwilowego bólu i odwrócił przodem do kupy futra, którego kiedyś zwał przyjacielem. Chyba nadal zwał? Najpierw jednak głupiemu kocurowi, głupiemu przyjacielowi… należał się piach w oczy. Tak. Dlatego też Korzeń nie zastanawiał się długo i po prostu sypnął w stronę klinowego pyska.
Rolling 1d10+3: 4 +3 = 7
Niezależnie od wyniku, prychnął złowrogo, a ogon zamachał na boki, wzrok pomarańczowych ślepi utkwiony był w głupiej mordzie. Gwiezdni jak jego morda go teraz denerwowała!
– Czemu jesteś głupim gejem, co?
Tak. To było dobre pytanie.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości