Średniej wielkości kocur z długą, czarno-białą sierścią. Futerko jest błyszczące, chociaż lekko roztrzepane. Białe znaczenia ciągną się od czoła, w kierunku podbrzusza. Także na palcach przednich, jak i tylnych łap. Ogon jest pokryty naprzemiennie czernią i bielą. Coś jeszcze bardzo charakterystycznego? Wygląd na to że brakuje mu większości lewej, tylnej łapy. To znacznie utrudnia mu szybsze poruszanie się. Oczy kocura są zielone, powrócił do nich spokój, a zmęczenie i niepewność zniknęła. Choć może nie jest to już to samo, co niegdyś. Dodatkowo na szyi kocura znajduje się ciemno-czerwona obróżka, z srebrnym znaczkiem. Na znaczku znajduje się numer telefonu do właścicieli, a na samej obroży wygrawerowany jest ciemniejszy napis "Kot terapeuta"
Widać pewne zmiany od ostatnich dni pobytu w tej okolicy. Myślicie że po wszystkim kompletnie się załamał? Gdzie by tam! Zaskakująco odżył, gdyż uświadomił sobie parę rzeczy, a także zaczął bardziej szanować własne życie. Znowu jest spokojnym, miłym i opiekuńczym kocurem. Zachował w pamięci obraz Klanu Cienia i ma nadzieję że wybaczą mu fakt że nie może powrócić. Kocur jest bardzo empatyczny i stara się znaleźć dyplomatyczne rozwiązania. Lubi przebywać za równo w towarzystwie dwunogów, jak i innych kotów. Zawsze chętny by pomóc, o ile jest w stanie cokolwiek zrobić.
Kocur zdecydowanie przypomina Zakurza. Ma trójkątne, duże uszy, garbaty nos i długi, cienki ogon. Jednak jego czekoladowa sierść, choć równie jednolita jak u ojca, w wielu miejscach odstaje od ciała i jest matowa. Brak mu również gracji i elegancji, z którą poruszał się liliowy kocur. Odróżniają go też białe znaczenia, które nierównomiernie pokrywają jego mordkę, szyję, brzuch, łapy i spód złamanego przy końcówce ogona. Po obu stronach różowego nosa znajdują się splątane wąsy, zaś nad nim lekko skośne oczy o barwie złoto-zielonej. Znakiem rozpoznawczym łaciatego kocura są blizny, których w trakcie pobytu poza klanem nabył jeszcze więcej, a także wzrost. Jest jednym z najwyższych kotów w klanach.
Depresyjny, nerwowy i wycofany, ale w środku przejmujący się innymi kotami kocur.
- ̗̀ ✿. ̖́- na zakrętachs m u t k uw biegutychwydarzeń jakmogliśmysiętak szybkopo prostuzestarzeć każdy t y l k ogorzkosamsiebiep r z e k l i n a zestarzałem siępo cichu.................................. ................................trudno towytrzymaćjest
bijenamzaklęty dzwon w święconejwodzie...... ......palcebrudnychrąk bliżejpodszedł podnaszpróg zimnyod śmierciduch
niektórzyz nasżyciemjużzmęczeni jak staliśmyrazem................................. .............................tak leżymypodzieleni jedni poszliw prawolub zostaliwmiejscu drudzycałkiemw lewoinni zaśs t a n ę l i
≡w przejściu≡
</td></tr></table></center>
✿czasem tylkozerkamyza siebieu k r a d k i e m................. .............i to co nasbardzo boliżyje w nasnajbardziejwiem✿ xxx
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Delikatnie zbudowana kotka, utrzymująca swoje ciałko na drobnych, długich łapkach, od spodu zdobionymi przez szaro-różowe poduszki. Futro utrzymane jest w trzech kolorach, dokładniej szarym, rudym i miejscami białym, który zasłania ciemne pręgi. Delikatne rysy pyszczka zawsze towarzyszą jej uśmiechowi, który ukazuje ciemnobiałe ząbki. Szeroko otwarte oczy powoli przyjmują barwe jasnego błękitu.
Można by opisać Górke, jako radosną kotkę. Odziedziczyła po swojej rodzicielce uszczerbki w cierpliwości, poza tym występują u niej problemy ze skupieniem. Czasami zapląta się o własne łapy przez roztargnienie, ale kto wie, może z wiekiem to się ustabilizuje? Jednak to nie uważa się za niezdare. Ma duży dystans do siebie, umie śmiać się z własnych błędów, a uśmiech na jej pyszczku pozwala szybko zawrzeć nową znajomość. Często nie bierze niektórych ważnych sytuacji na poważnie, zdaje sobie sprawe z tej wady. Lubi momentami uprzykrzyć mamie życie, zadając jej niepotrzebne pytania, ale zdecydowanie bardziej woli łażenie po obozie i plątanie się pod łapami starszych Klanowiczów. Pokłada dobro swoje, na równi ze swoim rodzeństwem i rodziną. Narazie nie wygląda na kogoś kto oddałby życie za swoje stado.
Delikatnie zbudowana kotka, utrzymująca swoje ciałko na drobnych, długich łapkach, od spodu zdobionymi przez szaro-różowe poduszki. Futro utrzymane jest w trzech kolorach, dokładniej szarym, rudym i miejscami białym, który zasłania ciemne pręgi. Delikatne rysy pyszczka zawsze towarzyszą jej uśmiechowi, który ukazuje ciemnobiałe ząbki. Szeroko otwarte oczy powoli przyjmują barwe jasnego błękitu.
Można by opisać Górke, jako radosną kotkę. Odziedziczyła po swojej rodzicielce uszczerbki w cierpliwości, poza tym występują u niej problemy ze skupieniem. Czasami zapląta się o własne łapy przez roztargnienie, ale kto wie, może z wiekiem to się ustabilizuje? Jednak to nie uważa się za niezdare. Ma duży dystans do siebie, umie śmiać się z własnych błędów, a uśmiech na jej pyszczku pozwala szybko zawrzeć nową znajomość. Często nie bierze niektórych ważnych sytuacji na poważnie, zdaje sobie sprawe z tej wady. Lubi momentami uprzykrzyć mamie życie, zadając jej niepotrzebne pytania, ale zdecydowanie bardziej woli łażenie po obozie i plątanie się pod łapami starszych Klanowiczów. Pokłada dobro swoje, na równi ze swoim rodzeństwem i rodziną. Narazie nie wygląda na kogoś kto oddałby życie za swoje stado.
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
a ja tak przypomnę, bo widzę że niektórzy nie czytają regulaminu schroniska w pierwszym poście:
Fiołkowy Świt napisałx» Żeby zaklepać avatar należy mieć zaakceptowaną kartę postaci.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Rudy, rudy i jeszcze troszeczkę wysoki, dorównujący już wzrostem średnim wojownikom. Do tego nieco kanciasty, prawie pozbawiony mięśni. Na długich łapach porusza się niedbale, stawiając stopy jak popadnie, lecz wciąż z gracją, przy okazji machając biczowatym ogonem. Pyszczek, kształtny, choć nieco podłużny, prawie się nie zamyka, kiedy Żołędziowa Łapa zasypuje dowolnie wybranego kota gradem pytań, przy okazji przewiercając rozmówcę na wylot spojrzeniem intensywnie bursztynowych oczu. Trójkątny nosek kocura przybrał ciemnoróżowy kolor, a spiczaste, trójkątne uszy są nadzwyczaj wręcz ruchliwe. Jakiś taki średnio reprezentatywny wyszedł. [dokładniejszy w KP]
Rosły. Czarna sierść. Prawe oko zasnute bielmem, lewe barwy zbożowej. Odgryzione prawe ucho. Liczne blizny po oparzeniach, w tym wypalona prawa warga - widoczne zęby.
Bies nosi na sobie wiele blizn, większości jednak nie widać gołym okiem. Gdy po kolei tracił wszystko, co kochał, jego dusza cierpiała bardziej, niż kaleczone ciało. Naznaczony jest piętnem wielu tragedii, jednak nie popadł w szpony szaleństwa. Wrodzony upór i wola walki nie tylko pozwoliły mu przetrwać, ale również żyć ze świadomością swojej tragedii. Nie załamał się pomimo wielu prób, jakie zgotował mu los. Stał się poważny, niekiedy nawet zgorzkniały. Przestał znajdować radość w czynnościach, które kiedyś stanowiły dlań rozrywkę. Nie ekscytuje się podczas polowań, nie czuje bitewnego uniesienia. Nie ubiega się o względy kotek. Ale żyje. I wciąż ma siłę do walki z plugastwem świata, po którym przystało mu chodzić.
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Jest starsza. Grubsza, z burym futerkiem z rozmazaną plamą na plecach, pręgami, które im wyżej się pięły, tym były mniej widoczne oraz pręgami na pysku oraz ogonie w kolorze bliskim czerni. Pręgi na czole kotki układają się w literkę "M" oraz wyżej twoją pasy. Pomiędzy oczami oprócz wcześniej wymienionych pręg znajdują się także po trzy dłuższe pasy, jedne usadowione najwyżej dotykają dolnych powiek, zaś tamte dwie pną się aby złapać się nosa, jednak bez powodzenia. Uszy dość trójkątne, ogon długi i puszysty. Dodatkowo na pysku znajduje się jaśniejsza plama. Jej oczy są szaro-niebieskie, chociaż o wyraźniejszej barwie niż te kocięce. Nos, małżowina uszna oraz jej poduszki łap są w kolorze różowo-szarym. Chód kotki trochę się ustabilizował, jednak nadal trochę zbyt łagodnie chodzi. Ciągle źle na nich stawała, przez co mogą sprawiać wrażenie, jakby były trochę wykręcone.
Nic się nie zmieniło, oprócz tego, że ukazało się że jej się nie da nic nauczyć. Coś może jej wyparować z głowy do końca dnia, jak czasem mogło się zdarzyć po treningach z Ciemniejącym Niebem. Bujająca w obłokach, choć coraz to mniej, miła, rozważna, jednak trudno jej się skupić i kogoś wysłuchać, przyjacielska, optymistka. Pełna wyobraźni oraz dziecinności, która często się zdarza, że staje ponad jej rozwagą. Teraz jednak jest samotna... i zatraca w sobie tą dziecinność. Ale może jeszcze kogoś tu spotka.
<table><td></td>
<td><p align="center">I leftthe...,countryforthe.,..c i t y thought IwassmartbutIwassilly I should'veknownI'd getintroublebeingso green I've..lived..my..life..and..I'm..only,..eighteen</p></td></table>
Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.
Hello, I'm Flamepaw. YouTube know wat? Everybody leaves me for StarClan's Sake! I'm lost. No body likes to hear of those things of the past. I'm cursed. Everybody I love Will die and I Will live...
(Admini.... Mam dość....)