Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
Zagłusza swoje problemy i rozterki skupianiem się na swoich obowiązkach. Obecnie zrezygnowała z części patroli, ograniczając się jedynie do tych niezbędnych, by móc opiekować się lecznicą oraz kotami w niej się znajdującymi. Stara się, aby dodatkowe obowiązki nie odbiły się na jej terminatorach, co się jej udaje. Obecnie stara się wzbudzić część utraconej wrażliwości, aby móc lepiej pomagać członkom klanu po sytuacji z Ognistym Żarem, a także uczy się dobierać odpowiednie słowa i rozwiązywać problemy innymi sposobami, niż zazwyczaj.
Moim zdaniem, zastępcy npc powinni być ostatecznością, kiedy zupełnie nie ma wojownika, który wytrenowałby terminatora. A takich w klanie jest dużo... Ja, Nocna Wichura, Mysiowąsa, Skrzący Płomień, Puszczykowy Ogon (chyba)... No i Trawiaste Zbocze oraz Błyskające Niebo. Również zgadzam się z Niedźwiedziem, a także Sasanką, bo forum ma być zabawą dla ludzi ŻYWYCH, a nie npc. Dobrze jest czasami komuś zaufać (tak jak zrobiła wcześniej Gwieździsta Ścieżka, wybierając Malinę na swojego terminatora i w końcu pomocnika medyka), a nie robić "nie ufam nikomu, wybiorę npc dopóki ktoś mi nie podpasuje". Poza tym, wybór zastępcy nie musi być trwałe z brakiem możliwości zmiany, więc tym bardziej... Dlaczego nie wybrać kogoś, kto już ma wytrenowanego terminatora z żywych osób i najwyżej potem zmienić, jak coś nie będzie odpowiadało? Może się zdarzyć tak, że taka osoba miło rozczaruje tym, że jest odpowiedzialna, poważnie podchodzi do obowiązków, a jej postać nie popełnia błędów i nie będzie potrzeby zmiany zastępcy.
I_f e l t_likeI won,but I_w a s n' t_done,--------- the_nightmare_repeatsitselfevery_t i m e-
gottokeepmy calm,andcarry on stayawakeuntilthe sunwill shine
----------butI'm notso_s t r o n g, and they're notgone --they'restill out there totake what'sleft of_m i n e
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
Sasankowa Łapa napisałxRównie dobrze każdy Przywódca na forum mógłby tak postąpić, bo postacie NPC mają w opisach bycie przykładnymi, pracowitymi, idealnymi wojownikami i można sobie z nimi tworzyć dowolne relacje. Takie wyjście to nic innego jak UPOŚLEDZENIE fabuły - tymczasowe czy nie.
Myślę, że to jest sedno całej sytuacji. Jestem w stanie zrozumieć motywację Trzmiela do podjęcia takiej decyzji, tylko jestem srogo zdziwiona, że w ogóle istnieje taka ewentualność i jest ona możliwa i legalna. Naprawdę nie trzeba szukać daleko w historii przywódców, którzy podejmowali nieco dziwne decyzje co do swoich zastępców i pewnie podjęliby zupełnie inne, gdyby wiedzieli o możliwości wzięcia sobie NPCeta i mieli odwagę po nią sięgnąć. Tylko po co? Ideą forum jest granie z innymi ludźmi, a nie z samym sobą, czy postacią widmo. I o ile sytuacja w Klanie Gromu nie leży mi dramatycznie na sercu, to stworzył nam się tutaj niebezpieczny precedens. Bo nie oszukujmy się, w sytuacji, gdy nie ma się pod ręką "swojego ziomka", wzięcie NPCeta na zastępce (a może i medyka, terma medyka, partnerkę, partnera???) zawsze będzie łatwiejsze niż ryzyko użerania się z kimś niekoniecznie nam przychylnym (albo fałszywym, leniwym, nadmiernie ambitnym - opcji jest wiele) - w końcu NPCet nigdy nas nie zdradzi, ani nie wyrazi odmiennego zdania, bo cusz, nie ma swojego głosu.
Dlatego, nie tyle dołączam się do pytania - co proponuję zakazać na przyszłość takiej opcji, chyba, że administracja wyrazi zgodę na takie rozwiązanie - jeżeli NAPRAWDĘ nie będzie innego wyboru. Ale tak serio? To chyba lepszy jest wakat, albo nagięcie Kodeksu wojownika niż obsadzanie stanowiska NPCetem. Brrr.
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Wybaczcie mi wszyscy krytycy, ale ja rozumiem Czmiel i wydaje mi się, że chwilowy zastępca NPC (co już wiele razy się zdarzało) i wybranie jakiegoś grającego wojownika, po tym, jak wytrenuje terminatora - wojownika który pasowałby Trzmielej Gwieździe, a nie Czmiel, jako graczce, jest naprawdę uzasadnione.
I powiedzmy sobie szczerze - zastępca i tak poza fabułą niewiele ma ze swojego zastępowania, bo wszystkie sprawy lecą do przywódcy (przynajmniej z mojego doświadczenia, w sensie, nigdy nie pisałam do zastępcy, a zdarzało się do przywódców), więc nikomu się krzywda nie dzieje, ceremonie nie stoją, na pytania są odpowiedzi. Dopóki NPC nie jest przywódcą (pozdrowienia dla Wichru i Twardej Gwiazdy, nie wszyscy pamiętają) jest w porządku, bo zastępcę można łatwo zmienić - ot NPC się rozmyślił, ale mamy Xa, który spełnia wymagania i proszę, mamy nowego, fabularnego zastępcę, wszyscy są zadowoleni. A naginanie charakteru postaci nie jest przyjemne, ani spójne - tym bardziej u postaci tak pewnej siebie i stałej jak Trzmiela Gwiazda. I być może wybór był większy, ale dla graczy, a nie dla kotów.
Niedźwiedź, jeśli chcesz emocji i niepewności - idź na akcję z MG. Dramy są fajne, ale nie zawsze, kłótnie są zabawne, ale do czasu, a gdy była dyskusja o losowych akcjach MG i o walkach między klanami, ruchach i questach, to jakoś nie przeszło, bo większość jednak lubi stabilność i prosty rozwój postaci.
I Czmiel pisała, że można u niej wyjaśnić tę decyzję na priv soooo, nie widzę sensu wyciągania tego publicznie? Znaczy, to po prostu, nie wiem, niemiłe?
Nieszczęściu, imię twoje - kobieta! Nie zmieniła się zbyt wiele od swojej ceremonii na terminatora, niestety, a może i na szczęście, za wyjątkiem nabycia kilku centymetrów wzwyż. Kolokwialnie rzecz biorąc - urosła, i tyle. Teraz plasuje się gdzieś w granicach średniego wzrostu, ale wyżej niż niżej, chociaż nie można też jej nazwać gigantem. Śnieżnobiałe futerko, szczególnie gęste i nieco dłuższe na piersi i przy uszach dość gładko przylega do ciała na długich, zgrabnych łapach. Oczy duże, jadowicie zielone, pełne roztańczonych iskierek, a barwą przywodzące na myśl świeżą trawę Porą Młodych Liści. Na środku mordki intensywnie jasnoróżowy nos, od którego kocica wzięła zresztą swoje miano. Oj, wygląda jak anioł, ale nawet anioły mogą pokazać czasem zęby. W uśmiechu - słodkim jak maliny i ostrym jak ciernie. W starciu z lisem straciła ogon.
Znacie ten cichy głos, który czasem uświadamia wam, że czegoś nie jesteście w stanie zrobić, a co za tym idzie - ratuje wam skórę od kłopotów? Malinowa Łapa nie posiada takiego głosu. Ona czegoś nie zrobi? Ona? A jakże, owszem, zrobi! - i to lepiej od ciebie. Dobiegnie szybciej, uderzy mocniej, skoczy wyżej. Wszystko, żeby udowodnić swoją wartość. Zdeterminowana i zawzięta, a przy tym uparta jak diabli, zwyczajnie nie wie, kiedy przestać, nawet kiedy na szali jest jej własne dobro. Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli. Malinocentryzm nie wylazł z niej z wiekiem, dalej przepada za byciem w centrum uwagi, a smykałka do aktorstwa tylko głębiej zapuściła korzenie. Bystre i przebiegłe to stworzenie, nigdy nie możesz być do końca pewny, czy to co mówi i robi jest szczere... czy to tylko kolejny akt gry. Przyjmuje maski z łatwością, łże jak z nut i gra innymi jak marionetkami na sznurkach, świadomie bądź przypadkiem - niektóre nawyki wchodzą głęboko w krew. Można długo mówić o jej wadach, ale mimo monstrualnego ego... serce ma porównywalnie wielkie, jeśli nie większe, a lojalność jest u niej równie potężna co determinacja.
Ja też jestem w stanie zrozumieć motywację, ale nie ukrywam, że... dziwi mnie to rozwiązanie? Że jest jednak możliwe. Mam wrażenie, że administracja przystając na to zapomniała, że ostatni (i zdaje się jedyny) Zastępca NPC jakiego mieliśmy - Deszczowy Dzień - był mianowany kiedy FAKTYCZNIE nie było żadnej innej alternatywy. Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale gdy Mściw zostawała Gwiazdą jedynym wojownikiem w Gromie z wytrenowanym terminatorem była Pio, która nie mogła zasiąść na stołku z przyczyn oczywistych. I DLATEGO Deszczowy Dzień w ogóle został wzięty pod uwagę - żeby zapewnić trzecią opcję między pustym stołkiem (niezgodne z Kodeksem) a wyborem Pio (niezgodne z regulaminem). A także by dać fabularną wymówkę DLACZEGO właściwie Mściw miałaby nie mianować Piorunopręgiej na Zastępczynię gdy jest jej nomen omen jedyną opcją. Stąd się wzięło to mianowanie NPCta, nie z tytułu "mam kandydatów, ale mi się nie podobają".
Prawda jest taka, że Zastępcami (nawet w książkach lul) często zostają zupełnie przypadkowe koty które akurat są dostępne, niekoniecznie takie którym Przywódca szczególnie ufa czy widzi ich na tym stanowisku. Jeśli Trawa odmówiła... to pozostaje Puszczyk, Malina i Wichura, i guess? Ja nie jestem kategorycznie przeciwna władzy NPC, bo czasem to zdaje egzamin, w ostateczności - ale tylko w ostateczności.
Nie wiem jak administracja to rozwiąże, czy to zostanie szybko odkręcone jak odkręcono Szczura, czy tylko zabronione na przyszłość, ale dobrze by było coś z tym zrobić. I jak już mówiłam - rozumiem co kierowało podczas wyboru takiego rozwiązania. Bo nie da się ukryć, że jest to wygodne... ale jednocześnie robi więcej zamieszania niż to konieczne i tworzy fabularną pustkę w miejscu, w którym mogłoby jej nie być.
Poza tym Zastępca w kwestii faktycznych obowiązków robi tak niewiele na forum że dobrze by było żeby chociaż faktycznie istniał XDD
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
Kosowa Łapa napisałxI Czmiel pisała, że można u niej wyjaśnić tę decyzję na priv soooo, nie widzę sensu wyciągania tego publicznie? Znaczy, to po prostu, nie wiem, niemiłe?
Dlaczego? Tutaj nie chodzi o to dlaczego Trzmiel wybrała NPCeta, bo pisała o tym też na SB i w poście, tylko o to, że w ogóle miała taką możliwość. Nieważne czy pobudki były krystalicznie czyste, czy nie, intencje nie są tutaj w ogóle tematem rozmowy. Ja rozumiem, że postać mając do wyboru wachlarz postaci bez czystej kart wolała wybrać wiernego woja, a tak się złożyło, że to NPCet. Ale NADAL będę uważać, że nie powinien się on w ogóle znajdować w opcjach do wyboru, obojętnie czy przez brak swojej zgody, czy brak wytrenowanego terma (umknęło mi, czy Gorej ma jakiegoś "oficjalnego" i "udokumentowanego"?). Tak samo jak magicznie z tej listy znikają postacie osób, których multi ma już postać przywódcy. To też jest niejednokrotnie naginanie charakteru postaci (przykład z moich czasów: Por, która nie mogła wziąć Bluszcz).
Edit: Pisałam jednocześnie ze Szmali, więc się powtarzam XDD
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky
Jeden z masywniejszych i być może największy ze wszystkich kociaków w miocie, który najprawdopodobniej sprawił matce nieco więcej katorgi przy narodzinach, aby chwilę później okazać dumnym rodzicom swoje prawdziwe wdzięki. Między innymi największy atut w postaci osobliwej sylwetki, o tęgich aczkolwiek krótkich łapkach, prężnie utrzymujących barczysty korpus. Na jakim spoczywa całkiem spora głowa z lekko wypukłym czołem oraz zaokrąglonymi policzkami, które w pewien sposób potęgują jej wielkość. Gdzie równocześnie można spostrzec parę okrągłych nad wyraz ciekawskich tęczówek koloru złotego. To wszystko zwieńcza średniej długości puszysty ogon zwężający się ku końcowy który jest zaokrąglony, oraz okrywająca go szata w postaci krótkiej, choć gęstej a także twardej sierści koloru szarego. Jednocześnie mieniącej się w blasku słońca delikatnym błękitem. Sam malec porusza się dosyć nieporadnie, wydając przy tym stosunkowo zabawny tupot, poniekąd spowodowany jego niedźwiedzią masą.
Nie da się ukryć iż od samego początku sprawił ojcu mały zawód, albowiem tuż po wydostaniu się na ziemski padół bardzo szybko okazało się iż brakowało mu zadziornego pazura, do jakiejkolwiek walki choćby o swoje, przeważnie pozostając biernym na wszystkie zaczepki ze strony własnego rodzeństwa. Które z jednej strony okazywały się przy jego słusznej posturze delikatnymi kuksańcami niewartymi większego zachodu, zaś z drugiej strony bardzo łatwo było wywnioskować iż w pełnej gamie odziedziczył poczciwy charakter matki, z którą najlepiej się dogadywał. Po za jedynym subtelnym wyjątkiem w postaci przeogromnej fascynacji opowieściami oraz naukami ojca dotyczącymi gwiezdnego klanu, które w krótkim czasie stały się dla niego w dużym stopniu bardziej absorbujące aniżeli beztroskie zabawy z rodzeństwem wraz z całą sferą doczesnego świata.
Kosowa Łapa napisałxA naginanie charakteru postaci nie jest przyjemne, ani spójne - tym bardziej u postaci tak pewnej siebie i stałej jak Trzmiela Gwiazda.
I tego nie potrafię właściwie zrozumieć. Skoro fabularnie Trzmiela Gwiazda nawarzył sobie piwa (a mógł to rozegrać na wiele różnych sposobów - choćby zaczekać ze Skrzącym Płomieniem na właściwego kandydata, skoro owa funkcja nie jest tak ważna. Z czym również się nie zgodzę, bo zawsze taki zastępca może wyrazić odmienne zdanie i zostać nową Gwiazdą) To teraz niech stanie na wysokości zadania i ten kufel opróżni. Bo akurat tak się składa, że ma kandydatów do wyboru. I może zabrzmi to śmiesznie, ale cała sprawa tak samo wydaje mi się zabawna, gdyby ją sobie wyobrazić i przyrównać do takiej rzeczywistości. W jakiej będąc w pracy, otrzymuję możliwość wybrania pomocnika (Co byłoby darem z niebios xD) Lecz na zmianie są tacy których nie trawię, to wówczas mam wybrać wyimaginowanego przyjaciela i pracować samemu?
Nikt tutaj nie nakazuje Czmiel przebudowania całego charakteru postaci na nowo, tylko pójścia nią na fabularny kompromis. Co miałoby miejsce również w powyższym przykładzie z pracy. Zamiast uciekać się do magicznych sztuczek oraz lewych furtek.
Po za tym, tak samo myślę iż taka możliwość (wyręczania się NPCami) nie powinna mieć tutaj miejsca. Jedynie w sytuacjach bez wyjścia, kiedy naprawdę nie ma nikogo z żywych aby obsadzić dane stanowisko. I wówczas jestem w stanie to zrozumieć oraz zaakceptować.
Kosowa Łapa napisałxNiedźwiedź, jeśli chcesz emocji i niepewności - idź na akcję z MG.
Chcę aby zachowano szeroki wachlarz fabularnych możliwości, z których korzysta gracz a nie robot. Bowiem zaraz się okaże, że takim Medykiem również zostanie NPC. Co sztucznie innym blokuje okazje do skorzystania z nadarzających się sposobności w fabule. Bo ktoś daną postacią zagrał tak, a nie inaczej. Nie po myśli kogoś z kim obecnie współdzieli sesję.
_Non est ad astra mollis e terris via_ Peace is a Lie • There is only Passion
Through Passion • I gain Strength
Through Strength • I gain Power
Through Power • I gain Victory
Through Victory • My chains are Broken
The Dark Forest shall free me
Nie zmieniła się ani trochę jeśli chodzi o futro - nadal lśni bielą, wyrwaną łagodnie przez barwę rudą i czarną, dzięki czemu nosi dumne miano trikolorki. Futerko jest zawsze wyczesane i zadbane, gładko przylegające do delikatnej sylwetki, która jest ani za chuda, ani za puszysta, być może lekko wydłużoną przez nagły wzrost organizmu. Mimo tego wzrostu wydaje się bardzo delikatna, jakby nadal miała sześć księżyców, a nie osiem, czy dziesięć - niewielkie rozmiary nadrabia jednak spojrzeniem żółto-złotych oczu, które na większość kotów spoglądają z góry. Nosek i poduszeczki pozostały różowe i bez skaz, a ogon wydłużył się na tyle by zgrabnie owijać łapy za każdym razem gdy siada.
Nie zmieniła się zbytnio - nadal jest perfekcyjna i nadal porządkuje otoczenie i nadal patrzy na większość z góry i oceniająco. Zmieniło się tylko to, że ma wiele ukrytego ciepła do rodziny - "wybacza" im małe niedociągnięcia i pomaga jak tylko może według siebie najlepiej. Również tylko rodzina widzi jej większe emocje - a to lekki śmiech, a to czułość i potrzebę bycia z nimi. Dla innych kotów jest raczej chłodna, oceniająca i oschła, chyba, że ktoś wypadnie pozytywnie - wtedy przyjmuje tego kogoś do kategorii "prawie rodzina" i zachowuje się bardziej opiekuńczo, choć nadal nie swobodnie. Sama jednak dobrze wie jak bardzo potrzebuje innych kotów. Z kolei publiczne wydarzenia dzieciństwa, czyli zmiana przywódcy i zstąpienie Gwiezdnej, sprawiły, że wyższe rangi są dla niej tylko słowami, skoro tak łatwo można zmienić koty je posiadające, tymbardziej, że koty te nie są idealne. Za to jest pewna tego, że Gwiezdni istnieją, choć ma wrażenie, że nie są wszechmocni i wszechwiedzący.
Kosowa Pieśń i Wrzosowa Łapa [KRz] i Mokra Łapa[W]
Kornikowa Łapa napisałxDlaczego? Tutaj nie chodzi o to dlaczego Trzmiel wybrała NPCeta, bo pisała o tym też na SB i w poście, tylko o to, że w ogóle miała taką możliwość. Nieważne czy pobudki były krystalicznie czyste, czy nie, intencje nie są tutaj w ogóle tematem rozmowy.
Niedźwiedzia Łapa napisałxI tego nie potrafię właściwie zrozumieć. Skoro fabularnie Trzmiela Gwiazda nawarzył sobie piwa[...]To teraz niech stanie na wysokości zadania i ten kufel opróżni.
To w końcu chodzi o Grom, czy nie? Przepraszam, teraz ja nie rozumiem, czy spieramy się o NPC zastępców, czy o wybór Trzmiela. Prosiłabym o wyjaśnienie, bo być może ja coś źle doczytuję.
Niedźwiedzia Łapa napisałxskoro owa funkcja nie jest tak ważna. Z czym również się nie zgodzę, bo zawsze taki zastępca może wyrazić odmienne zdanie i zostać nową Gwiazdą
Nie chodzi mi o to, że Zastępca jest nieważny na fabule - tylko poza nią. Fabularnie, faktycznie, jest to bardzo ważna funkcja... tytułowa, a nie widziałam jeszcze, żeby ktoś specjalnie szedł do zastępcy, by, na przykład, ustalić patrol. Raczej jest to gdzieś nieoficjalnie wymyślone, ot, że "Czerwony Mak poprosiła Trawiastookiego by zebrał dwóch wojowników na poranny patrol". Tak - przy większych sprawach, Zastępca również decyduje, osądza i ma swoje bardzo ważne zdanie. Czasem zwołuje ceremonie, gdy przywódca nie może. Ale w mojej wypowiedzi chodziło o to, że poza fabułą zastępca raczej niewiele robi i z góry przepraszam, jeśli kogoś uraziłam - być może po prostu nie wiem. Chodzi mi też o to, że ta sytuacja jest możliwie krótkofalowa, wątpię, by Trzmiel nie chciała fabularnego zastępcy.
Niedźwiedzia Łapa napisałxLecz na zmianie są tacy których nie trawię, to wówczas mam wybrać wyimaginowanego przyjaciela i pracować samemu?
NPC są postaciami, które nie maja graczy, ale są postaciami istniejącymi w fabule. Walczą, umierają, mają relacje z innymi kotami, patrolują tereny i polują. Ich śmierć jest opłakiwana, ich "prawdopodobne" zdanie może być ważne dla potomstwa. W fabule Zastępca Gromu pomaga Gwieździe, a nie nie istnieje. Ale to oczywiście moje zdanie, wiem, że są osoby, które uważają NPC za niepotrzebne stwory. Pomijając to, że zostały stworzone przez graczy, z określonym charakterem i zakresem zachowań, kanonem wręcz, które wiele osób uwzględnia w swoich postach.
Niedźwiedzia Łapa napisałxChcę aby zachowano szeroki wachlarz fabularnych możliwości, z których korzysta gracz a nie robot. Bowiem zaraz się okaże, że takim Medykiem również zostanie NPC. Co sztucznie innym blokuje okazje do skorzystania z nadarzających się sposobności w fabule. Bo ktoś daną postacią zagrał tak, a nie inaczej. Nie po myśli kogoś z kim obecnie współdzieli sesję.
Przepraszam, nie rozumiem. Nie po myśli kogoś, z kim współdzieli sesję? To znaczy, że wszystko trzeba najpierw ustalać ze wszystkimi, żeby się podobało? Bo jeśli tak, to wybacz, ale ja nie zgadzałam się na atak na moją starą postać, ale została zaatakowana, bo taki był charakter innej postaci. Moja postać zmarła w wyniku tej konfrontacji i nie byłam zadowolona, ale cóż - przecież nie można ustalać fabuły gdzieś obok, na pw, bo to bez sensu. To było nie po mojej myśli... i co? Nic z tym nie zrobię, bo tak poszła fabuła i wybory drugiej osoby. Niestety, nic mi do tego, mogę kontrolować tylko siebie i moje postaci.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Ja w ogóle się zastanawiam o co się tak spinacie, że CHWILOWO zastępcą jest NPC, skoro w gromie nie było takiego NAPRAWDĘ aktywnego i widocznego na fabule zastępcy, który udzielałby się poza cerkami i sytuacjami, które wymagają jego obecności, bo np user przywódcy nie może, odkąd zaczęłam grę (czyli 30.08.2017) x) W sensie, serio, jakby to robiło jakąkolwiek różnicę, czy zastępca będzie się pojawiał "oficjalnie" na cerkach czy tylko przez wzmianki w postach innych przez ten miesiąc, czy półtorej. Bo rozdmuchujecie to tak, jakby wcześniej zastępca trzaskał po 100 postów w miesiącu, było go wszędzie pełno i w ogóle, a teraz nagle to się miało zmienić. Jeez. Skra jako gracz na stołku zastępcy bardzo dużo robił i pomagał, rozwiązując sytuacje takie jak bójka dzieci Czapli z dziećmi Łani, ale wtedy Błysk wchodzil na forum raz na miesiąc i zastępca był faktycznie POTRZEBNY. Teraz jest aktywny przywódca, więc zastępca nie jest potrzebny na JUŻ TERAZ.
Mistrz: who dis Płeć: kotka Matka: Łania Ojciec: chaos
Drobnej budowy, buro-biała koteczka. Jej jasne, krótkowłose ciało pokrywa mozaika łat: większe obejmują oczy, uszy i tył głowy oraz cały grzbiet od łopatek do ogona. Mniejsze występują na tylnych łapach, palcach, biodrach i ramieniu. Wszystkie są delikatnie pręgowane w typie broken mackerel. Zawsze roześmianą mordkę wieńczy pomarańczowy, perkaty nos na tle białego trójkąta oraz duże, owalne oczy z figlarnym połyskiem w kolorze mosiądzowym (lśniącym żółtobrązowym).
Pozbawiona empatii socjopatka, która nie wybacza. Pamiętliwa, pyskata, zawistna, zarazem posiadająca dar do tworzenia chaosu, który jest dla niej niczym pożywienie. Uwielbia prowokować i nie ma hamulców przed wyrażeniem własnego, zwykle kontrowersyjnego zdania. Gardzi słabością oraz tchórzostwem. Nie potrafiąc wykrzesać z siebie naturalnych uczuć, zdecydowała zabawiać się cudzymi. Dopiero po bliższym poznaniu ukazuje swoje drugie oblicze - dużego, rozpieszczonego, pokrętnie uroczego kociaka, z którego nigdy nie zdołała wyrosnąć.
Wapienna Łapa
Cytat:To w końcu chodzi o Grom, czy nie? Przepraszam, teraz ja nie rozumiem, czy spieramy się o NPC zastępców, czy o wybór Trzmiela. Prosiłabym o wyjaśnienie, bo być może ja coś źle doczytuję.
"Spieramy się" o wybór zastępcy NPC przez Trzmiela, bo nikt inny w historii forum oprócz Mściwej (która nie miała ż a d n e j innej możliwości) takiego nie podjął.
W związku z tym nikt tutaj nie kręci dramy ani nie wylewa żali przeciwko użytkowniczce, której tak zaciekle bronisz. Ja na przykład kieruję swoje pytania wobec administracji, która na takie coś wyraziła zgodę. Bo wiem o motywach postaci Trzmielej Gwiazdy, wiem też, że jest to łatwa, logiczna decyzja i zgodna z charakterem (w sumie tylko nie wiem, kogo w końcu wytrenował Gorej, bo Kozioł nadal jest terminatorem smh), ale moim zdaniem taki ruch nie powinien być dozwolony w grze, tyle w temacie.
Więc podbijam zarówno Kornika, jak i Szmali + dlaczego nadal nie mianowaliśmy którejś z matek NPC na medyczkę? Przecież waga rangi nie ma tutaj żadnego znaczenia - niech zastępcy leżą i pachną, ale będą chociaż prawdziwi. Forum jest dla graczy i nie życzę nikomu mieć cerek pisanych w formie ogłoszeń albo turlania sobie samemu kostką podczas polowań. Dlatego nie podoba mi się obstawiania jednej z TRZECH najważniejszych rang (na ok. 50 grających postaci w każdym Klanie) kimś, kto nie istnieje. Współpraca zastępca-przywódca nie zawsze musi być usłana różami.
Z kolei przyczepianie się do cudzej aktywności (z czym się nie zgodzę, bo Skra była aktywna, po prostu nie angażowała się w fabularne sprawy Gromu [prawdopodobnie przez charakter postaci, o czym niejednokrotnie wspomina, szok, postać, która nie jest idealna!]) i robienie z tego wymówki dla całkowitego braku zastępcy to nonsens. Ba, powinno to służyć za jeszcze większy sygnał do ZMIANY i niedopuszczenia do takich pogmatwanych sytuacji w przyszłości.
A-ale ja napisałam między innymi, że Skra własnie załatwiał sprawy klanu i był jednym z aktywniejszych zastępców jakich miał grom od ponad roku... XD
Cytat:Skra jako gracz na stołku zastępcy bardzo dużo robił i pomagał, rozwiązując sytuacje takie jak bójka dzieci Czapli z dziećmi Łani
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Jeden z masywniejszych i być może największy ze wszystkich kociaków w miocie, który najprawdopodobniej sprawił matce nieco więcej katorgi przy narodzinach, aby chwilę później okazać dumnym rodzicom swoje prawdziwe wdzięki. Między innymi największy atut w postaci osobliwej sylwetki, o tęgich aczkolwiek krótkich łapkach, prężnie utrzymujących barczysty korpus. Na jakim spoczywa całkiem spora głowa z lekko wypukłym czołem oraz zaokrąglonymi policzkami, które w pewien sposób potęgują jej wielkość. Gdzie równocześnie można spostrzec parę okrągłych nad wyraz ciekawskich tęczówek koloru złotego. To wszystko zwieńcza średniej długości puszysty ogon zwężający się ku końcowy który jest zaokrąglony, oraz okrywająca go szata w postaci krótkiej, choć gęstej a także twardej sierści koloru szarego. Jednocześnie mieniącej się w blasku słońca delikatnym błękitem. Sam malec porusza się dosyć nieporadnie, wydając przy tym stosunkowo zabawny tupot, poniekąd spowodowany jego niedźwiedzią masą.
Nie da się ukryć iż od samego początku sprawił ojcu mały zawód, albowiem tuż po wydostaniu się na ziemski padół bardzo szybko okazało się iż brakowało mu zadziornego pazura, do jakiejkolwiek walki choćby o swoje, przeważnie pozostając biernym na wszystkie zaczepki ze strony własnego rodzeństwa. Które z jednej strony okazywały się przy jego słusznej posturze delikatnymi kuksańcami niewartymi większego zachodu, zaś z drugiej strony bardzo łatwo było wywnioskować iż w pełnej gamie odziedziczył poczciwy charakter matki, z którą najlepiej się dogadywał. Po za jedynym subtelnym wyjątkiem w postaci przeogromnej fascynacji opowieściami oraz naukami ojca dotyczącymi gwiezdnego klanu, które w krótkim czasie stały się dla niego w dużym stopniu bardziej absorbujące aniżeli beztroskie zabawy z rodzeństwem wraz z całą sferą doczesnego świata.
Cytat:Bo ktoś daną postacią zagrał tak, a nie inaczej. Nie po myśli kogoś z kim obecnie współdzieli sesję.
Hmm... Przepraszam jeżeli zabrzmiało to inaczej niż powinno. Ale w głównej mierze chodzi mi o to, że skoro w aktualnej fabule powstała "dziura" w wyborze nowego kandydata na zastępcę. To nie powinna być łatana w taki właśnie sposób. Tylko tak jak napisano powyżej. Trzmiel powinien zdecydować się na kogoś z realnych postaci, ewentualnie zaniechać wyboru. Bo co jeśli ktoś taki wybrany teraz, nagle się sprawdzi w owej roli? Przecież każdy przy awansie dąży do pokazania się z jak najlepszej strony. I wyjdzie wówczas na to, że taki Trzmiel pomylił się w czyjejś ocenie i nie musi kogoś takiego wymieniać.
A w przypadku pozostania przy wygodnej opcji z NPC. Osoby które mogły swoimi postaciami wskoczyć na to stanowisko, bo inaczej im by się to nie udało, jakby los nie postawił Trzmiela pod ścianą. Zostały nieładnie zablokowane. Bo przywódca postanowił zaczekać na wyśnionego wybrańca. Równie dobrze w taki sam sposób może zaczekać na Medyka oraz terakotową armię wojowników -)
_Non est ad astra mollis e terris via_ Peace is a Lie • There is only Passion
Through Passion • I gain Strength
Through Strength • I gain Power
Through Power • I gain Victory
Through Victory • My chains are Broken
The Dark Forest shall free me
Mistrz: who dis Płeć: kotka Matka: Łania Ojciec: chaos
Drobnej budowy, buro-biała koteczka. Jej jasne, krótkowłose ciało pokrywa mozaika łat: większe obejmują oczy, uszy i tył głowy oraz cały grzbiet od łopatek do ogona. Mniejsze występują na tylnych łapach, palcach, biodrach i ramieniu. Wszystkie są delikatnie pręgowane w typie broken mackerel. Zawsze roześmianą mordkę wieńczy pomarańczowy, perkaty nos na tle białego trójkąta oraz duże, owalne oczy z figlarnym połyskiem w kolorze mosiądzowym (lśniącym żółtobrązowym).
Pozbawiona empatii socjopatka, która nie wybacza. Pamiętliwa, pyskata, zawistna, zarazem posiadająca dar do tworzenia chaosu, który jest dla niej niczym pożywienie. Uwielbia prowokować i nie ma hamulców przed wyrażeniem własnego, zwykle kontrowersyjnego zdania. Gardzi słabością oraz tchórzostwem. Nie potrafiąc wykrzesać z siebie naturalnych uczuć, zdecydowała zabawiać się cudzymi. Dopiero po bliższym poznaniu ukazuje swoje drugie oblicze - dużego, rozpieszczonego, pokrętnie uroczego kociaka, z którego nigdy nie zdołała wyrosnąć.
Wapienna Łapa
Łaciate Futerko napisałxA-ale ja napisałam między innymi, że Skra własnie załatwiał sprawy klanu i był jednym z aktywniejszych zastępców jakich miał grom od ponad roku... XD
Cytat:Skra jako gracz na stołku zastępcy bardzo dużo robił i pomagał, rozwiązując sytuacje takie jak bójka dzieci Czapli z dziećmi Łani
Ta, może podczas trzeciej edycji twojego posta. Ja pisałam w odniesieniu do oryginału, gdzie był tylko dopisek małą czcionką, żeby wyszło bez "urazy".
Ale w dalszym ciągu sugerowanie, że zastępca jest istotny na fabule tylko wtedy, gdy nie ma przywódcy, jest błędem i mówię to w oparciu o ponad 7 lat rozgrywki na forum. Wybór NPC jest równoznaczny z brakiem wyboru i brakiem fabuły, bo każdy może sobie manipulować "decyzjami" Goreja na swój własny sposób, jakby się uprzeć XD
Kolejna kwestia: zastanawia mnie ile, jeśli administracja nie rozwiąże tej decyzji, Klan Gromu ma zamiar czekać. Obiło mi się o oczy: półtora miesiąca? Póki co jedyni kandydaci prowadzący treningi to Akacjowy Kolec, Łani Krok i Barani Róg, chociaż nie są nawet blisko połowy. Chyba, że na tej właśnie cerce wymarzony kandydat dostanie terma, z którym przerobi cały materiał w tydzień, nic ustawionego ofc.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Niedźwiedzia Łapa napisałxA w przypadku pozostania przy wygodnej opcji z NPC. Osoby które mogły swoimi postaciami wskoczyć na to stanowisko, bo inaczej im by się to nie udało, jakby los nie postawił Trzmiela pod ścianą. Zostały nieładnie zablokowane. Bo przywódca postanowił zaczekać na wyśnionego wybrańca.
Sasankowa Łapa napisałxKolejna kwestia: zastanawia mnie ile, jeśli administracja nie rozwiąże tej decyzji, Klan Gromu ma zamiar czekać. Obiło mi się o oczy: półtora miesiąca? Póki co jedyni kandydaci prowadzący treningi to Akacjowy Kolec, Łani Krok i Barani Róg, chociaż nie są nawet blisko połowy. Chyba, że na tej właśnie cerce wymarzony kandydat dostanie terma, z którym przerobi cały materiał w tydzień, nic ustawionego ofc.
myślę, że odpowiedź leży tu:
Trzmiela Gwiazda napisałxW związku z brakiem dobrego kandydata na stanowisko zastępcy pośród postaci rozgrywanych zastępcą tymczasowo zostanie Gorejący Krzew (NPC). Pozostanie nim dopóki kolejny wojownik z czystą kartą nie wytrenuje terminatora.
więc jeżeli administracja nie będzie ingerować, to, cóż, wszystko zależy od tempa treningów. a treningi w Gromie prowadzi również obecnie Paprociowy Liść i Piaskowy Podmuch, a nie tylko wymienione trzy postaci.
ponieważ mam mocno mieszane uczucia i niekoniecznie chcę zajmować jakiekolwiek stanowisko w tej sprawie, to tylko pozostawię tu swoje propozycje - potencjalne rozwiązania obecnej sytuacji, których trochę w tej całej dyskusji zdaje się brakuje: a) interwencja administracji w ceremonii - Gorejący odmawia przyjęcia stołka, Trzmiel musi na tej samej wybrać nowego zastępcę (tym razem z grywalnych postaci). tworzy się mały kabarecik, bo to zabawne, że już drugi kot, na dodatek gwiezdnoklanowy fanatyk, miałby odmówić, ale... cóż. na pewno da się coś sensownego wymyślić, jeżeli zależy nam na natychmiastowym rozwiązaniu sprawy. b) za jakiś, powiedzmy, tydzień (żeby miało to ręce i nogi pod względem czasoprzestrzeni) puszczenie informacji o jakże tragicznej chorobie/śmierci Gorejącego, Trzmiel musi jak najszybciej wybrać zastępcę zapewne na zwołanym specjalnie zebraniu. c) pozostawienie tego tak, jak jest i zaczekanie, aż któryś z wymienionych kotów zakończy trening terminatora, ale to wg mnie z zastrzeżeniem, że np. jeżeli do końca listopada się to nie wydarzy, to Trzmiel i tak i tak musi zmienić zastępcę. co prawda z tego co wiem, to Trzmiel i tak ma zmienić zastępcę jak najszybciej, ale nie został określony jakiś deadline.
+ zakazanie czegoś takiego na przyszłość, chyba, że faktycznie wymusza to sytuacja (tak jak było w przypadku mianowania Deszczowego Dnia).
pytanie tylko, co osoby zabierające głos w tej dyskusji (i w ogóle gracze, przede wszystkim Gromu) i administracja uznają za najlepszą opcję.
poza tym prosiłabym o odpuszczenie sobie z jakimiś sugestiami, że ktoś konkretny dostanie terma do błyskawicznego wytrenowania oraz z komentowaniem aktywności innych osób (tak, Łatka, mówię o poście sprzed edycji - wiele razy było mówione, by się powstrzymać przed takimi komentarzami), bo nie wiem, czemu to w ogóle ma służyć. na chwilę obecną proponowałabym zaczekać na odpowiedź administracji.
Filigranowych rozmiarów, drobna i niska kotka o krótkim futrze marchewkowej barwy. Na pyszczku o delikatnych rysach zwykle maluje się promienny, radosny uśmiech, a migdałowe oczy lśnią słodyczą mimo upływu lat. Na mordce posiada powiększoną wiekiem, białą łatkę, oprócz tego skarpetki i jasnorudy brzuszek. Nigdy nie wykształciła mięśni ani zdumiewającej siły, lecz wprawa w pływaniu uczyniła jej ruchy zwinnymi, co w wodzie przypomina pełen gracji chód. Dodatkowo posiada całą gamę smukłych, brązowych pręg, jasne wąsy oraz wielką duszę ukrytą wewnątrz z pozoru tak słabego ciała. Po walce ze szczurem straciła jeden palec na prawej łapie.
Nieśmiała, łagodna i cicha koteczka, której nie w głowie bójki czy agresja - od kiedy przystąpiła do swego Treningu jej głównym celem jest zjednoczenie wszystkich Klanów w pokoju i miłości. Wierna i lojalna, nie tylko bratu, lecz także Kodeksowi i Rzece, niosąca życzliwość, pomoc i przebaczenie. Niespotykanie wrażliwa, starająca się w oczach swego autorytetu wypaść jak najlepiej, ambitnie i uparcie spełniająca cele, jakich się podjęła - nawet, jeżeli miło by to sprawić, iż wykaże się nieposłuszeństwem.
Skaza, Romantyk, Bluszcz
Cytat:poza tym prosiłabym o odpuszczenie sobie z jakimiś sugestiami, że ktoś konkretny dostanie terma do błyskawicznego wytrenowania
Czemu? Przepis na dramę: podarowanie komuś wybitnie aktywnego terminatora, a innej (równie chętnej) osobie terminatora z najniższą aktywnością, choćby niezamierzenie. Wprawdzie nie mamy w Gromie takiego parcia na wyścig szczurów, ale nie każdy chce czuć presję, bo 1) ktoś (np. mój mistrz) ma ochotę na stołek, 2) trzeba załatać fabularną dziurę.
Cytat:bo to zabawne, że już drugi kot, na dodatek gwiezdnoklanowy fanatyk, miałby odmówić, ale... cóż. na pewno da się coś sensownego wymyślić, jeżeli zależy nam na natychmiastowym rozwiązaniu sprawy.
Gorej mógłby odmówić, jeśli jego kandydatura jest sprzeczna z kodeksem, bo nie wytrenował terminatora (zakładając, że Koźla Łapa jest jego jedynym) albo ma jakiś żal do Trzmiela po sytuacji z Błyskającą Gwiazdą. To mniej drastyczne niż nagły zgon, a dosyć naturalne.