Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Cytat:poza tym prosiłabym o odpuszczenie sobie z jakimiś sugestiami, że ktoś konkretny dostanie terma do błyskawicznego wytrenowania
Czemu? Przepis na dramę: podarowanie komuś wybitnie aktywnego terminatora, a innej (równie chętnej) osobie terminatora z najniższą aktywnością, choćby niezamierzenie. Wprawdzie nie mamy w Gromie takiego parcia na wyścig szczurów, ale nie każdy chce czuć presję, bo 1) ktoś (np. mój mistrz) ma ochotę na stołek, 2) trzeba załatać fabularną dziurę.
tyle tylko, że Twoja poprzednia wypowiedź zabrzmiała nieco inaczej - tak, jak gdybyś sądziła, że Trzmiel miała już wybranego kandydata i zamierzała go wcisnąć na stołek, dając mu jakiegoś super aktywnego terma. a chyba nie ma podstaw do tego, by tak twierdzić.
Promienny Kwiat napisałx
Cytat:bo to zabawne, że już drugi kot, na dodatek gwiezdnoklanowy fanatyk, miałby odmówić, ale... cóż. na pewno da się coś sensownego wymyślić, jeżeli zależy nam na natychmiastowym rozwiązaniu sprawy.
Gorej mógłby odmówić, jeśli jego kandydatura jest sprzeczna z kodeksem, bo nie wytrenował terminatora (zakładając, że Koźla Łapa jest jego jedynym) albo ma jakiś żal do Trzmiela po sytuacji z Błyskającą Gwiazdą. To mniej drastyczne niż nagły zgon, a dosyć naturalne.
nie było chyba nigdy wprost określone, czy Gorej miał innych termów, ale wydaje mi się dziwne, by ktoś tak oddany klanowi (i przy okazji stary) nigdy nikogo nie wytrenował? a jednak NPCtów też ktoś trenuje. niemniej jeżeli przymknie się na to oko to faktycznie są to potencjalne powody, jeżeli chcemy rozwiązania tego problemu już na obecnej ceremonii. ja bym osobiście go po prostu rozchorowała na tyle poważnie, by zechciał w obawie o dobro klanu oddać stołek, bo nie wydaje mi się być postacią, która by odmówiła, co by opóźniło załatwienie sprawy o ten mniej więcej tydzień (ale nie byłoby wchodzenia w kwestie typu "co zrobiłby ten npc w takiej sytuacji", bo różne osoby mogą mieć różne zdanie), ale to tylko moje zdanie.
Potomkini władców, arystokratka w każdym calu, od czubków łap aż po nieduże, ciemnoszare pędzelki na uszach. Wzrost nie należy do karłowatych, ale nie jest też wyjątkowo pokaźny, choć kilku centymetrów dodaje jej z pewnością zawsze dumnie uniesiona głowa. Futra w kolorze czystego srebra, podszytego szarością i bielą pozazdrościłaby niejedna elegantka, podobnie jak puszystego, długiego ogona. Biada temu, kto zagrozi jego absolutnej perfekcji, bo każdego śmiałka, który odważy się je ubrudzić lub zmoczyć potraktuje pazurami... z wyjątkiem jej dzieci lub Zastępcy Klanu Rzeki. Oczy godne jadowitej żmii, zielone, błyszczące chłodem i pogardą dla wszystkich, kto śmie wejść jej w drogę.
Przede wszystkim dumna. Przyjęła postawę 'nikogo z was nie potrzebuję' i uparcie się jej trzyma. Traktuje wszystkich dookoła jak wrzody na zdrowym ciele Klanu Wichru... JEJ Klanu, należałoby dodać. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Uważa wojowników za bezmyślnych idiotów, Gwiazdę za niekompetentną a terminatorów za jeszcze większych idiotów. Ach, ten kompleks wyższości.
W dzieciństwie była często niezauważana i stała w cieniu swojego brata, Skałka. Za życiowy cel przyjęła sobie przewyższenie go... pod każdym względem. Zawsze walczyła o względy matki i próbowała zwrócić na siebie jej uwagę, uważając, że poświęca jej zdecydowanie mniej czasu niż reszcie rodzeństwa. To odbiło się na jej dorosłym życiu: Poranek zawsze musi być najlepsza. Kto to widział, by plebs przewyższał księżniczkę? Bywa egoistyczna, złośliwa i pozbawiona skrupułów. Niełatwo ją zadowolić. To jeden z licznych powodów dla którego wciąż pozostaje samotna: nikt nie jest wystarczająco dobry, by się z nią zaprzyjaźnić, o związku nie wspominając.
Ma wiele negatywnych cech, oczywiście. Ale głęboko w niej ukryte są także zalety.
Jest bezwzględnie lojalna tylko i wyłącznie Klanowi Wichru.
Cytat:poza tym prosiłabym o odpuszczenie sobie z jakimiś sugestiami, że ktoś konkretny dostanie terma do błyskawicznego wytrenowania
Czemu? Przepis na dramę: podarowanie komuś wybitnie aktywnego terminatora, a innej (równie chętnej) osobie terminatora z najniższą aktywnością, choćby niezamierzenie. Wprawdzie nie mamy w Gromie takiego parcia na wyścig szczurów, ale nie każdy chce czuć presję, bo 1) ktoś (np. mój mistrz) ma ochotę na stołek, 2) trzeba załatać fabularną dziurę.
tyle tylko, że Twoja poprzednia wypowiedź zabrzmiała nieco inaczej - tak, jak gdybyś sądziła, że Trzmiel miała już wybranego kandydata i zamierzała go wcisnąć na stołek, dając mu jakiegoś super aktywnego terma. a chyba nie ma podstaw do tego, by tak twierdzić.
To akurat jest mówione z doświadczenia, bo pamiętam kilka spin na forumku pod tytułem "specjalnie dajesz mi słabych termów!" :'D To czy Trzmiel ma kogoś na oku nie ma znaczenia, wystarczy że ktoś dojdzie do wniosku, że owszem, kogoś na pewno ma.
Trzeba sobie również zadać pytanie co będzie gdy pierwszym wojownikiem z wytrenowanym terminatorem będzie ktoś, kto pomimo czystej karty również nie przypadnie Trzmielowi-postaci do gustu. Mało prawdopodobne pod względem czasu, ale powiedzmy - Baran? I co wtedy, zakręcimy kołem fortuny jeszcze raz, aż w końcu pojawi się godny kandydat?
Zajęczy Sus napisałxnie było chyba nigdy wprost określone, czy Gorej miał innych termów, ale wydaje mi się dziwne, by ktoś tak oddany klanowi (i przy okazji stary) nigdy nikogo nie wytrenował? a jednak NPCtów też ktoś trenuje. niemniej jeżeli przymknie się na to oko to faktycznie są to potencjalne powody, jeżeli chcemy rozwiązania tego problemu już na obecnej ceremonii. ja bym osobiście go po prostu rozchorowała na tyle poważnie, by zechciał w obawie o dobro klanu oddać stołek, bo nie wydaje mi się być postacią, która by odmówiła, co by opóźniło załatwienie sprawy o ten mniej więcej tydzień (ale nie byłoby wchodzenia w kwestie typu "co zrobiłby ten npc w takiej sytuacji", bo różne osoby mogą mieć różne zdanie), ale to tylko moje zdanie.
Deszczowy Dzień miał zdaje się wprost powiedziane, że wyszkolił tego i tego terma (swoją partnerkę chyba nawet? XD), tak jak NPCty zostały wciśnięte na mistrzów Węgla i Jelenia. Nie pamiętam czy ta jego partnerka nie była nawet mianowana na tej samej cerce, a prawdę mówiąc nie chce mi się sprawdzać. Ale to rozwiązanie byłoby całkiem w porządku pod warunkiem, że Trzmiel... er, jest nieświadomy faktu, że Gorej jednak nikogo nie wytrenował? Co powinien, teoretycznie, wiedzieć o kocie, którego chce mianować na Zastępcę? Może i wyszłoby płynniej, ale jednocześnie robi z Przywódcy - i poniekąd większości Klanu, skoro nikt nie zrobił "wait, on nikogo nie wytrenował!11!!" XD - debila, który nie wie kto jest "legalnym" kandydatem na Zastępcę a kto nie.
Ja głosowałabym za furtką numer dwa - czekamy jakiś tydzień, Gorej oddaje stołek przed następną cerką/na niej, zamiast do bólu oklepanego kaszelku można go na przykład poturbować na jakimś offscreenowym polowaniu... i zmusić do oddania fartucha, bo leżąc w lecznicy stwierdziłby że nie jest w stanie pełnić swoich obowiązków. Albo uznał to co go poturbowało za OMEN. Whatever. Od biedy brzmi jak coś, co Gorej mógłby zrobić. Plus nie mamy cyrku na kółkach w postaci Gromiaków przerzucających się stołkiem jak tykającą bombą. Dwójka, dwójkę wybierz panie!
A jeszcze słowem o obowiązkach Zastępcy - mówiłam, że Zastępca praktycznie nic nie robi w odwołaniu do sytuacji, gdy Przywódca jest aktywny. Owszem, wtedy jego główną funkcją jest siedzenie i wyglądanie ładnie, bo w teorii to Przywódca ogarnia cerki, expy i inne pierdoły, a jedyny faktyczny obowiązek Zastępcy - patrole - jest przeklęty i nie wypalił w naszym forumkowym formacie. Byłam Zastępcą, więc wiem. XD
Nie oznacza to jednak, że zamiast Czerwi czy Sokoła czy swego czasu Błędnego równie dobrze można postawić na tym miejscu papierowy kartonik i to nie zrobi różnicy. Już Szept, który praktycznie przymarł na fabule jest lepszym Zastępcą z punktu widzenia gry niż taki, dunno, Lamparci Płomień. A ponieważ Zastępca to funkcja głównie tytułowa obok aktywnego Przywódcy... to tym bardziej można sobie pozwolić na mianowanie kogokolwiek - choćby i długo chorego, mało aktywnego Puszczyka czy kogoś kto ma swoje za uszami.
Authority must be obeyed OR IT MUST BE OVERTHROWN.
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Wiewiórczy Ogon napisałxW sensie, serio, jakby to robiło jakąkolwiek różnicę, czy zastępca będzie się pojawiał "oficjalnie" na cerkach czy tylko przez wzmianki w postach innych przez ten miesiąc, czy półtorej. Bo rozdmuchujecie to tak, jakby wcześniej zastępca trzaskał po 100 postów w miesiącu, było go wszędzie pełno i w ogóle, a teraz nagle to się miało zmienić.
Tak, robi to bardzo dużą różnicę, bo jest po prostu nie fair:
a) wobec graczy, którzy mogliby zostać wybrani na Zastępców, a przegrywają z NPCtem...
b) wobec innych Przywódców, którzy musieli naginać nieco charakter swojej postaci, swoje decyzje etc. bo nie mieli możliwości wybrania NPC na stołek (i słusznie)
c) ponieważ daje to jednej osobie niemalże całkowitą władzę w klanie - nawet, jeśli Zastępca zwykle niewiele robi to jednak ma taką możliwość, a NPC cokolwiek by się nie działo to nie będzie żadną opozycją, nie wyrazi swojej opinii etc.
Jeśli ktoś gra postacią Przywódcy to musi liczyć się z tym, że ze względu na system rozgrywki na forum nie raz i nie dwa będzie musiał nagiąć nieco charakter swojej postaci albo wymyślić jakieś argumenty, dlaczego postać postąpiła tak a nie inaczej. Tak było od zawsze i zapytajcie któregokolwiek z graczy, który był Gwiazdą, to wymieni wam co najmniej kilka takich sytuacji - jeśli dla postronnych graczy nie jest to dostrzegalne na fabule to tylko i wyłącznie dlatego, że zostało dobrze rozegrane.
Cytat:ponieważ mam mocno mieszane uczucia i niekoniecznie chcę zajmować jakiekolwiek stanowisko w tej sprawie, to tylko pozostawię tu swoje propozycje - potencjalne rozwiązania obecnej sytuacji, których trochę w tej całej dyskusji zdaje się brakuje:
a) interwencja administracji w ceremonii - Gorejący odmawia przyjęcia stołka, Trzmiel musi na tej samej wybrać nowego zastępcę (tym razem z grywalnych postaci). tworzy się mały kabarecik, bo to zabawne, że już drugi kot, na dodatek gwiezdnoklanowy fanatyk, miałby odmówić, ale... cóż. na pewno da się coś sensownego wymyślić, jeżeli zależy nam na natychmiastowym rozwiązaniu sprawy.
b) za jakiś, powiedzmy, tydzień (żeby miało to ręce i nogi pod względem czasoprzestrzeni) puszczenie informacji o jakże tragicznej chorobie/śmierci Gorejącego, Trzmiel musi jak najszybciej wybrać zastępcę zapewne na zwołanym specjalnie zebraniu.
c) pozostawienie tego tak, jak jest i zaczekanie, aż któryś z wymienionych kotów zakończy trening terminatora, ale to wg mnie z zastrzeżeniem, że np. jeżeli do końca listopada się to nie wydarzy, to Trzmiel i tak i tak musi zmienić zastępcę. co prawda z tego co wiem, to Trzmiel i tak ma zmienić zastępcę jak najszybciej, ale nie został określony jakiś deadline.
+ zakazanie czegoś takiego na przyszłość, chyba, że faktycznie wymusza to sytuacja (tak jak było w przypadku mianowania Deszczowego Dnia).
Opcja c) jest jak dla mnie niedopuszczalna bo doprowadzi do wyścigu w treningach i stołkiem zastępcy zostanie nagrodzona randomowa osoba, która akurat w tym okresie będzie miała czas i motorek w palcach żeby pisać posty byle szybciej.
Byłabym za opcją a) żeby tą akcję jak najszybciej popchnąć dalej.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
Zagłusza swoje problemy i rozterki skupianiem się na swoich obowiązkach. Obecnie zrezygnowała z części patroli, ograniczając się jedynie do tych niezbędnych, by móc opiekować się lecznicą oraz kotami w niej się znajdującymi. Stara się, aby dodatkowe obowiązki nie odbiły się na jej terminatorach, co się jej udaje. Obecnie stara się wzbudzić część utraconej wrażliwości, aby móc lepiej pomagać członkom klanu po sytuacji z Ognistym Żarem, a także uczy się dobierać odpowiednie słowa i rozwiązywać problemy innymi sposobami, niż zazwyczaj.
Zgadzam się ze słowami Ogni, że wybranie npc na zastępce jest dość krzywdzące dla innych, nie tylko tych osób, które mogłyby potencjalnie zostać zastępcą, ale także dla przywódców, którzy naginali charakter swojej postaci, aby ten zastępca był wybrany z żyjących osób, a nie z postaci widmo, która nie robi żadnej opozycji. Po to w klanach powinna być trójka kotów, żeby w razie czego zareagować, gdyby jakaś decyzja byłaby zła dla klanu.
Również jestem za opcją a), najlepiej byłoby jak najszybciej rozwiązać tę sytuację.
I_f e l t_likeI won,but I_w a s n' t_done,--------- the_nightmare_repeatsitselfevery_t i m e-
gottokeepmy calm,andcarry on stayawakeuntilthe sunwill shine
----------butI'm notso_s t r o n g, and they're notgone --they'restill out there totake what'sleft of_m i n e
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
Kolec z pewnością część wyglądu odziedziczył po rodzicach. Skąd wzięła się reszta jego ubarwienia jest tajemnicą znaną jedynie Gwiezdnemu Klanowi. Kocurek w dużej mierze ma białe futro - na piersi, przednich i większości tylnych łap oraz niemalże na całym pyszczku. Na brodzie ma uroczą czarną plamkę. Reszta to wszelkie możliwe odciecie brązu oraz beżu przeplatane czarnymi pasmami. Dookoła oczu ma czarną obwódkę. Jego prawe ślepie pokrywa bielmo, lewe zdaje się być w lepszym stanie. Wąsy ma długie, lekko zakręcone na końcach. Jego futro nie jest z pewnością bardzo długie, nie należy jednak również do najkrótszych. Kolec nie jest zbyt wielkim kotem, może sprawiać wrażenie delikatniejszego, niż w rzeczywistości jest.
Kolec pomimo swego wrodzonego kalectwa nie jest mrukliwy. Wręcz przeciwnie. Zupełnie, jakby chciał sobie zrekompensować ten ból i niepewność, ciemność - w jakiej musi poruszać się na co dzień. Cieszy się każdym dniem życia, kocha odkrywać nowe rzeczy. Nie jest jednak bezgranicznie ufny, a kierując się tym, co podpowiada mu zapach i słuch może dostrzegać więcej, niż w pełni sprawny kot. Czerpać z życia wszystkimi czterema łapami.
A ja mam w tej sprawie tylko jedno przemyślenie: jeśli npc jest nieodpowiedni, to Trzmiel zawsze może ogłosić, że na razie Zastępcy nie wybiera i poczekać do odpowiedniego kota. Przecież stołek nie musi być osadzony już zaraz i natychmiast.
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Z naszej strony powiem tyle, że już nie chcemy wprowadzać jeszcze więcej chaosu w fabułę i kazać ludziom edytować swoje posty. Nie widzimy tego chwilowego rozwiązania jako coś złego, ale skoro takie jest zdanie części userów, będziemy na przyszłość unikać takich sytuacji. Co do tego, co jest aktualnie - jeśli Trzmiel mniej więcej do końca miesiąca nie wybierze nowego zastępcy, Gorejący Krzew tak czy siak zostanie uznany za ciężko chorego/umrze, przez co Trzmiel będzie zmuszony wziąć kogoś innego na stołek, niezależnie od tego, czy pojawi się już kolejny kot, czy też nie.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
Pierworodny syn NAJLEPSZEJ PARY WOJOWNIKÓW w Klanie Rzeki, istotnie charakteryzuje się klasą i stylem godnym arystokracji. Dumny i pewny swoich racji, jest również typowym rzeczniakiem - przepełniony często sprzecznymi emocjami, łatwo im ulega. Zwykle jednak opanowany, niewiele rzeczy jest w stanie wytrącić go z równowagi. Rozważny i skupiony na funkcji jaką pełni w Klanie, myśli zanim coś powie lub zrobi, nie jest jednak wolny od popełniania błędów. Wyrozumiały, czasem nawet za bardzo. Jego dobre serce kończy się jednak w momencie, kiedy coś zagraża Klanowi, gdyż dobro Rzeki stawia zawsze na pierwszym miejscu. Potrafi być bezwzględny i bezlitosny jeśli wie, że w ten sposób zapewni bezpieczeństwo swojemu Klanowi. Z kolejnymi księżycami w roli Przywódcy, powoli zrezygnował już z szukania pochwał, miłości i aprobaty, świadom iż Klan któremu przewodzi, nierzadko będzie niezadowolony z jego decyzji. Dopóki jednak on w nie wierzy, zamierza być im wierny. Marzy o utrzymaniu siły Klanu Rzeki i zbudowania z niego prawdziwej potęgi.
Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
Księżycowa Łapa napisałxZ naszej strony powiem tyle, że już nie chcemy wprowadzać jeszcze więcej chaosu w fabułę i kazać ludziom edytować swoje posty. Nie widzimy tego chwilowego rozwiązania jako coś złego, ale skoro takie jest zdanie części userów, będziemy na przyszłość unikać takich sytuacji. Co do tego, co jest aktualnie - jeśli Trzmiel mniej więcej do końca miesiąca nie wybierze nowego zastępcy, Gorejący Krzew tak czy siak zostanie uznany za ciężko chorego/umrze, przez co Trzmiel będzie zmuszony wziąć kogoś innego na stołek, niezależnie od tego, czy pojawi się już kolejny kot, czy też nie.
Wobec tego mam pytanie, czy jeśli w przyszłości jakiś Przywódca zechce wybrać Zastępcę NPC z góry oświadczając, że to rozwiązanie na góra miesiąc i powoła się na to, że w Gromie zezwolono na taki zabieg będzie miał taką możliwość?
...............Walkana ziemi i w niebie ★ Przeciwko sobie samemu,osiebie ..................I walka o święte cele ..................Owiecznenadzieje ♛..................................
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
jak napisałem w tym poście, userzy wyrazili swój sprzeciw wobec takich zabiegów, więc będziemy unikać takich sytuacji w przyszłości.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Jednak jak teraz pozwolicie na taki zabieg to dlaczego nie pozwolilibyście w przyszłości? To trochę niesprawiedliwe względem innych użytkowników, którzy mogą byc postawieni w takiej samej sytuacji
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
Pierworodny syn NAJLEPSZEJ PARY WOJOWNIKÓW w Klanie Rzeki, istotnie charakteryzuje się klasą i stylem godnym arystokracji. Dumny i pewny swoich racji, jest również typowym rzeczniakiem - przepełniony często sprzecznymi emocjami, łatwo im ulega. Zwykle jednak opanowany, niewiele rzeczy jest w stanie wytrącić go z równowagi. Rozważny i skupiony na funkcji jaką pełni w Klanie, myśli zanim coś powie lub zrobi, nie jest jednak wolny od popełniania błędów. Wyrozumiały, czasem nawet za bardzo. Jego dobre serce kończy się jednak w momencie, kiedy coś zagraża Klanowi, gdyż dobro Rzeki stawia zawsze na pierwszym miejscu. Potrafi być bezwzględny i bezlitosny jeśli wie, że w ten sposób zapewni bezpieczeństwo swojemu Klanowi. Z kolejnymi księżycami w roli Przywódcy, powoli zrezygnował już z szukania pochwał, miłości i aprobaty, świadom iż Klan któremu przewodzi, nierzadko będzie niezadowolony z jego decyzji. Dopóki jednak on w nie wierzy, zamierza być im wierny. Marzy o utrzymaniu siły Klanu Rzeki i zbudowania z niego prawdziwej potęgi.
Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
Czyli mimo że informacja o Zastępcy-Goreju nie wyszła poza jeden temat ceremonią, mimo że na tej ceremonii można napisać że Goraj od razu odmawia, mimo że zareagowało na to jakieś 5 postaci, nie da się nic zrobić tylko pozwolić na to by taka sytuacja trwała jeszcze przez miesiąc a na przyszłość kategorycznie tego zabronić? XD Good one.
...............Walkana ziemi i w niebie ★ Przeciwko sobie samemu,osiebie ..................I walka o święte cele ..................Owiecznenadzieje ♛..................................
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Cytat:Nie widzimy tego chwilowego rozwiązania jako coś złego, ale skoro takie jest zdanie części userów, będziemy na przyszłość unikać takich sytuacji.
jeśli chcecie, możemy zezwalać na takie zabiegi, jednak z tego co zdążyłem zauważyć, większość użytkowników wypowiadających się w tym temacie(w tym również ty) wyraziło swój sprzeciw. co do gromu, nie chcemy po prostu wprowadzać chaosu na fabule i kazać wszystkim edytować swoje posty, dlatego uznaliśmy, że to w tej chwili jest najlepsze rozwiązanie, skoro już mleko się wylało. po to potrafimy myśleć, by uczyć się na błędach, jeśli ktoś nam je wytknie i jeśli jesteśmy w stanie się zgodzić, że błędami faktycznie są.
Cytat:Czyli mimo że informacja o Zastępcy-Goreju nie wyszła poza jeden temat ceremonią, mimo że na tej ceremonii można napisać że Goraj od razu odmawia, mimo że zareagowało na to jakieś 5 postaci, nie da się nic zrobić tylko pozwolić na to by taka sytuacja trwała jeszcze przez miesiąc a na przyszłość kategorycznie tego zabronić? XD Good one.
drobna poprawka: dwa tygodnie, nie miesiąc.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Nieszczęściu, imię twoje - kobieta! Nie zmieniła się zbyt wiele od swojej ceremonii na terminatora, niestety, a może i na szczęście, za wyjątkiem nabycia kilku centymetrów wzwyż. Kolokwialnie rzecz biorąc - urosła, i tyle. Teraz plasuje się gdzieś w granicach średniego wzrostu, ale wyżej niż niżej, chociaż nie można też jej nazwać gigantem. Śnieżnobiałe futerko, szczególnie gęste i nieco dłuższe na piersi i przy uszach dość gładko przylega do ciała na długich, zgrabnych łapach. Oczy duże, jadowicie zielone, pełne roztańczonych iskierek, a barwą przywodzące na myśl świeżą trawę Porą Młodych Liści. Na środku mordki intensywnie jasnoróżowy nos, od którego kocica wzięła zresztą swoje miano. Oj, wygląda jak anioł, ale nawet anioły mogą pokazać czasem zęby. W uśmiechu - słodkim jak maliny i ostrym jak ciernie. W starciu z lisem straciła ogon.
Znacie ten cichy głos, który czasem uświadamia wam, że czegoś nie jesteście w stanie zrobić, a co za tym idzie - ratuje wam skórę od kłopotów? Malinowa Łapa nie posiada takiego głosu. Ona czegoś nie zrobi? Ona? A jakże, owszem, zrobi! - i to lepiej od ciebie. Dobiegnie szybciej, uderzy mocniej, skoczy wyżej. Wszystko, żeby udowodnić swoją wartość. Zdeterminowana i zawzięta, a przy tym uparta jak diabli, zwyczajnie nie wie, kiedy przestać, nawet kiedy na szali jest jej własne dobro. Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli. Malinocentryzm nie wylazł z niej z wiekiem, dalej przepada za byciem w centrum uwagi, a smykałka do aktorstwa tylko głębiej zapuściła korzenie. Bystre i przebiegłe to stworzenie, nigdy nie możesz być do końca pewny, czy to co mówi i robi jest szczere... czy to tylko kolejny akt gry. Przyjmuje maski z łatwością, łże jak z nut i gra innymi jak marionetkami na sznurkach, świadomie bądź przypadkiem - niektóre nawyki wchodzą głęboko w krew. Można długo mówić o jej wadach, ale mimo monstrualnego ego... serce ma porównywalnie wielkie, jeśli nie większe, a lojalność jest u niej równie potężna co determinacja.
Nikt nie każe edytować postów tho? Nawet to najbardziej, ekhem, błyskawiczne rozwiązanie sprawy podsunięte przez Zając zakłada, że Gorej po prostu odmówi z jakichś względów tak jak zrobiła to Trawa, równie dobrze może to być niezwiązane z niedyspozycją do stanowiska Zastępcy (czyli brak wytrenowanego terma) a bardziej... nie wiem, personalnym ała o sytuację Błyska. A potem Gromiacy zrobiliby "gasp, jednak nie Gorej, kwik", dokładnie tak jak zrobili to z Trawą. To nie jest fizyka kwantowa, to tylko NPC który ma odmówić prezentowanego mu stołka, może to zrobić z jakiegokolwiek powodu, który jako tako gra z jego charakterem i nie trzeba wokół niego tańczyć jak wokół postaci fabularnej, która nie zrobiłaby tego, owego i siamtego. Gorej nie ma za sobą gracza, któremu rozwiązanie może nie pasować. Można nim pokierować, można go pokaleczyć, zachorować, można go nawet zabić jak tak będzie wygodniej. On w ogóle nie powinien być mianowany na Zastępcę, ale ściągnięcie go stamtąd to też nie jest nie wiadomo jaki problem i nie rozumiem czemu ta sprawa nie może być rozwiązana od ręki/w trakcie tygodnia. Szczura w końcu ściągnięto NATYCHMIAST, nawet jesli to wyglądało śmiesznie pod względem fabularnym.
A mnie osobiście czekanie do końca miesiąca nie satysfakcjonuje, nie w sytuacji gdy inne opcje są TERAZ, gdy Zastępca NPC nie jest koniecznością, a jedynym argumentem jest "Trzmiel-postać by ich nie wybrał" - co już obaliliśmy biorąc pod uwagę, że zarówno na forum jak i w książkach Zastępcami nie zawsze zostają ci, których postać Przywódcy by wybrała. Bywa. Czasem Zastępcą zostaje jedyny kot dostępny pod ręką. Trzmiel ma aż trzech, czterech jeśli doliczymy piastującą już kiedyś to stanowisko Mysiowąsą. Następny argument.
I co to znaczy unikać ._. Moim zdaniem Zastępcy NPC powinni zostać po prostu zakazani, bo w przeciwieństwie do Przywódców NPC - którzy czasem zdają egzamin jako chwilowe rozwiązanie - Zastępcy NPC... nie mają żadnej wartości? Nie pełnią żadnej funkcji? Mianowanie Goreja nie ma za sobą żadnych pozytywów poza faktem, że Trzmiel nie musi wybierać między kandydatami którzy mu nie pasują - i że stołek jest zapchany, i guess. :I Po to tylko, żeby ktoś tam siedział.
W kontraście do Przywódców NPC, którzy wbrew pozorom nie byli mianowani tylko po to, żeby ktokolwiek siedział na stołku Przywódcy, bo wcisnąć Gwiezdnym paluszkiem przypadkowego kotka na stołek żadna sztuka - tylko jako narzędzie do ruszenia martwego Klanu, w ostateczności. Nawet mianowanie Deszcza miało swój jasny CEL, bo alternatywą było niezgodne z Kodeksem siedzenie bez Zastępcy w Klanie, gdzie teoretycznie była również wyjątkowo kompetentna, ale skreślona z powodów niefabularnych Pio i jakoś trzeba to było wytłumaczyć. Mianowanie Goreja nie ma takiego celu i nie jest kołem ratunkowym w sytuacji bez wyjścia, a istnieje tylko dlatego, że tak było wygodnie. I o to się toczy cała dyskusja.
Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
Pierworodny syn NAJLEPSZEJ PARY WOJOWNIKÓW w Klanie Rzeki, istotnie charakteryzuje się klasą i stylem godnym arystokracji. Dumny i pewny swoich racji, jest również typowym rzeczniakiem - przepełniony często sprzecznymi emocjami, łatwo im ulega. Zwykle jednak opanowany, niewiele rzeczy jest w stanie wytrącić go z równowagi. Rozważny i skupiony na funkcji jaką pełni w Klanie, myśli zanim coś powie lub zrobi, nie jest jednak wolny od popełniania błędów. Wyrozumiały, czasem nawet za bardzo. Jego dobre serce kończy się jednak w momencie, kiedy coś zagraża Klanowi, gdyż dobro Rzeki stawia zawsze na pierwszym miejscu. Potrafi być bezwzględny i bezlitosny jeśli wie, że w ten sposób zapewni bezpieczeństwo swojemu Klanowi. Z kolejnymi księżycami w roli Przywódcy, powoli zrezygnował już z szukania pochwał, miłości i aprobaty, świadom iż Klan któremu przewodzi, nierzadko będzie niezadowolony z jego decyzji. Dopóki jednak on w nie wierzy, zamierza być im wierny. Marzy o utrzymaniu siły Klanu Rzeki i zbudowania z niego prawdziwej potęgi.
Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
Ale jakiego chaosu? Jakim wszystkim? Gdzie to wylane mleko? Ceremonia nadal trwa, 5 postaci na krzyż zorientowało się kto jest nowym Zastępcą, Gorej spokojnie może odmówić. Czemu nie chcecie tego przysłowiowego mleka ratować od razu, skoro jeszcze się da, tylko tworzyć niepotrzebną furtkę, która (z słusznych powodów) będzie w przyszłości zakazana?
...............Walkana ziemi i w niebie ★ Przeciwko sobie samemu,osiebie ..................I walka o święte cele ..................Owiecznenadzieje ♛..................................
Patrzy na świat dziecięco nieprzeniknionymi turkusami, których granicę wyznacza tylko mocna oprawa ślipek. Perłowe futro, przyjemne w równej mierze jak plusz, jest jednolitej barwy, bez żadnych znaczących odprysków ciemniejszego koloru. W słońcu zaś zwykło się ono srebrzyć, aby w tej mało ambitnej kategorii dla próżnych rywalizować z pyzatym księżycem...
Sylwetka terminatora stanowi podsumowanie jego życia - jest dość lekka, przystosowana do rozwijania dużych prędkości, ale jednocześnie coraz lepiej można przyjrzeć się mięśniom, nieprzesadzenie, lecz wyraźne zarysowanych pod szarym futrem. Spośród reszty klanowych kocurów wyróżnia go nie tyle godny pozazdroszczenia wzrost, co specyficzny sposób bycia, mianowicie nasz bohater ma zawsze przesadnie ściągnięte barki, lekko uniesiony pyszczek... Sprawia przez to mylne wrażenie sztywnego, aroganckiego, takiego, co to stwarza wokół siebie niewidzialną barierę, aby daleko odepchnąć innych.
Skoro nie widzicie niczego złego w korzystaniu z NPC w taki sposób, to chyba muszę się wypowiedzieć i spróbować rzucić nieco więcej światła na sprawę.
Przede wszystkim pamiętajcie, że każda sztuczna, tzn. zewnętrzna ingerencja w fabułę, czy to za pośrednictwem GK, czy mieszanie NPC-tami, jak to zauważyła bodajże Sasanka, upośledza rozgrywkę. Wszystkie, a na pewno większość ciekawie zapowiadających się wydarzeń fabularnych jest tłumiona w taki sposób bo... no właśnie co? Za dużo by się działo na fabule? Za dużo emocji to by wywołało wśród graczy czy co?
A co za problem byłby, gdyby Trzmiel musiał, choćby było mu to nie w smak, wybrać Zastępcę spośród nielubianych kotów? Ja tu widzę OGROMNY potencjał do rozwoju zarówno postaci Gwiazdy, która jest obecnie postacią wzorcową i idealną bo innej na stołku nie wypada siedzieć *wzdech do Żądełka*, jak i tego potencjalnego Zastępcy, który, no nie wiem, mógłby przejść wewnętrzną przemianę i stać się wzorowym członkiem klanu Gromu albo wręcz odwrotnie - popełniać nadal gafy i w związku z tym być wywalonym na zbity pysk. I przynajmniej jest się czym emocjonować, a tak? Meh. Niezbyt. Nie możemy zapominać o idei tej gry, a idea jest taka, że nie robimy tylko tego, co jest wygodne dla naszych postaci. Musimy stale się dostosowywać do innych i próbować w tych zależnych od innych GRACZY okolicznościach rozwijać postać.
I jeszcze jedno, odnosząc się do słów Wiewiórczego. To nie jest tak, że Zastępca musi wyskakiwać z lodówki i naparzać po 100 postów na miesiąc. Nie. Ale każdy GRYWALNY, nawet niezbyt aktywnie Zastępca, jest lepszy niż Zastępca NPC! Mamy wówczas do czynienia z zupełnie z inną jakością gry. Inaczej jest, kiedy czasem przewinie się jakiś post, w oparciu o który nasza postać może wypracować realny stosunek do postaci Zastępcy, a inaczej kiedy każdy interpretuje sobie na swój sposób, jak też zachowuje się NPC jako Zastępca. I widać to doskonale na przykładzie kociaków z miotów NPC, które często bardzo niespójnie kreują obraz rodziców.
Wydanie zgody na coś takiego było złe, bo nie było to w tych okolicznościach zasadne, ani konieczne. Ale o tym już pisano, więc nie będę się rozwodzić.
edit: Aha. No i według mnie naprawdę nie jest za późno, żeby to odkręcić, więc może warto, żeby nie rodzić w innych Przywódcach poczucia niesprawiedliwego potraktowania.