Cóż zmieniło się u Puszczyka w kwestii wyglądu? Na pewno przestał być puchatą kulką, wyrósł na mocno umięśnionego, długowłosego kocura. Ma mocno zbudowaną sylwetkę, jest średniej wielkości, ani za niski ani za wysoki. Posiada bladozielone oczy, często emanujące łagodnością, czasem nieśmiałością. Sierść jego się nie zmieniła - w dalszym ciągu jest miedziana, a od początku oczu, aż do ogona przebiega gruba, czarna pręga. Jedynie końcówka ogona wyróżnia się u kocurka - jest bialutka, niczym śnieg podczas Pory Nagich Drzew. Sierści jest o wiele więcej na policzkach, a także piersi i ogonie Puszczyka. Jeśli być szczerym, oprócz zmiany w budowie jego ciała kocurek bardzo mało się zmienił, sierść, jak i oczy są dalej takie same. No cóż, zero niespodzianek!
Opuszczam to forum głównie z powodu szkoły - jestem w ósmej klasie, mam wygórowane ambicje i nie chcę mieć żadnej czwórki na semestr, co na razie się udaje. Udaje się kosztem forum. Już nie czuję tej radości z pisania, co ponad rok temu. Jestem zawalona wszystkim, nie mam wcale wolnego, a forum mnie jeszcze bardziej dobijałam. Na początku miałam odejść na samym początku grudnia, ale uznałam, że warto dać sobie jeszcze jedną szansę. Niestety szybko się wypaliłam. Później miałam odejść po Secret Santa, ale po dostaniu artów postaci coś mnie natchnęło, ale to też szybko minęło. Teraz jestem tutaj i zdaję sobie sprawę, że sobie nie poradzę.
Puszczykowy Ogon został stratowany przez konia, kiedy wyruszył na kolejne samotne poszukiwanie Sarenki. Jedyne, czego chcę, to to, żeby został mu odprawiony pogrzeb. Nieważne, kiedy, ważne, żeby został przeprowadzony. Zabijam go, bo jest już troszkę starą postacią, a gdybym go zostawiła i chciała nim później wrócić, to wracałabym kocim emerytem. Szybko by później umarł. Oprócz tego mam cichą nadzieję, że w Gwiezdnym Klanie w końcu zobaczy Szerszeń.
Słoneczna Łapa pewnego dnia wychodzi z obozu i nie wraca. Nigdy nie był mocno związany z Rzeką, po kłótni z Księżyc uznał, że to i tak nie ma sensu. Pewnie nim wrócę.
Kiedyś na pewno tutaj wrócę, bo to forum dawało mi wiele radości. Poznałam wielu wspaniałych ludzi i naprawdę miło spędziłam tutaj... prawie trzy lata. Huh. Może wrócę w nowym roku szkolnym, może w wakacje, a może o wiele później. Dzięki za umilanie mi życia, kotki!
aletojuż byłoinie wróciwięcej i choć___tyle..się___zdarzyło t odo przoduwciążwyrywagłupieserce aleto jużbyło,__znikło,,gdzieśza nami choć_._wp a p i e r a c h.....latprzybyło to.naprawdęwciąż jesteśmy tacysami
Całkowicie czarny kocur. Ma długie futro, niewielkie pędzelki na końcówkach uszu. Jego ogon jest długi, zaś oczy jeszcze się nie wybarwiły.
Ciekawski, żywy kot. Lubi towarzystwo członków klanu.
Po dłuższej nieobecności stwierdzam, że nie dam rady wrócić do pisania. Krótko i na temat, odchodzę z braku czasu i chęci. Nie sądzę, że kiedykolwiek wrócę. Post ten piszę jako formalność, nie poznałem tu wielu osób, raczej na moje szczęście, trudniej byłoby mi odejść. Nawet teraz, gdy to piszę, wraca mi ochota na pisanie, jednak wiem, że to tylko chwilowe, a na dłuższą metę nie będę w stanie się udzielać. Co do postaci, czyli co się stało z Nockiem? Pewnego ranka zniknął. Prawdopodobnie wybrał się w środku nocy poza tereny klanu, chętny nowych przeżyć, co nie skończyło się dla niego dobrze. Co jeszcze? Dziękuję osobom z serwera discordowego, które przekonały mnie (nawet nieświadomie) do pisania, czy później prowadziły ze mną sesję. Dziękuje jak i za wspólny chat, tak też za chwile spędzone poza forum. Będzie mi brakować tych czasów, może kiedyś się jeszcze odezwę. Co tu więcej dodać? To ode mnie tyle, nie spodziewałem się, że tak to się skończy. A jednak, wszystko kiedyś ma swój kres.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Deszczowa Łapa -> martwy
Deszcz kończył treningi, zajmował się dzieciakami, polował i wykonywał swoje obowiązki. Podczas jednego z patroli złapał trop borsuka, który prawdopodobnie zabił Świetlikową Gwiazdę i Białe Pióro. Niepokojąc się, że zagraża on Klanowi Rzeki, a przede wszystkim rodzeństwu Deszcza, ukochanej Jastrzębiemu Szponowi i dzieciom, postanowił dobić drapieżnika. Niestety, nawet ranny borsuk okazał się zbyt silny dla Deszcza i choć kotu udało się go unicestwić sam umarł od zadanych mu ran. Terminator nie doczekał swojej ceremonii zostania wojownikiem, nie dowiedział się też nigdy, czy przywódcy naprawdę mają dziewięć żyć. Ale wykonał swoją powinność wobec klanu, partnerki i dzieci, na czym mu najbardziej zależało zawsze. Proszę, by Deszczowa Łapa miał pogrzeb w czasie, gdy Wschód i Śnieżka zostaną wojownikami. Umawiali się na wspólną ceremonię. Tak więc niech będzie.
Srocza Łapa - > martwa
Sroka, podczas jednego z polowań, natrafiła na lisa. Nie namyślając się długo, jak to Sroka miała w zwyczaju, rzuciła się na rudzielca. Wynik, przy posturze i sile terminatorki był oczywisty. Słusznie od zawsze obawiała się rudych zmor, teraz padając ofiarą jednej z nich.
Wróciłam tutaj na pół roku. Zdołałam zbudować, według mnie, dwie bardzo udane postacie - spokojnego, ułożonego Deszcza, którego uwielbiam całym sercem i dla mnie zostanie Deszczowym Porankiem, tak jak sobie wymarzył, po dołączeniu do Gwiezdnego Klanu oraz żywiołową Srokę, której niestraszne były przeciwności, polowania czy walki. Straszne za to było myślenie i zapamiętywanie informacji.
Bardzo dziękuję w pierwszej kolejności: Wschodzącej Łapie i Jastrzębiemu Szponowi, które miały największy wpływ na kształtowanie jego postaci. Na szybkie fabuły, humor. Ekspresowe szkolenie. I userskie wsparcie
Sowa powoli osiągnęła swój limit wielkości. Jest wysoka, masywna i ciężka, będąc nie lada przeciwnikiem. Jest typowym kotem europejskim więc nie posiada żadnych unikalnych cech fizycznych. Jej ciało okryte jest gęstym, ale krótkim rudym futrem ozdobionym klasycznymi pręgami i białymi łatami na piersi i łapach. Jej mimika twarzy przeważnie przyjmuje kształt protekcjonalny i arogancki patrząc z góry na każdego swymi pomarańczowymi oczami.
Jest niczym bomba zegarowa, która w każdej chwili może wybuchnąć. Nie ma sobie ani krzty litości czy wyrozumiałości dla słabszych od niej, czy to pod względem psychicznym, czy fizycznym. Gardzi nimi jak rozdeptaną żabą w błocie. Przetrwają tylko najsilniejsi. Nie zawaha się użyć siły, jeśli jej rozmówca jest uparty i nie wykona jej życzenia (tudzież rozkazu). Są chwile, gdy jest całkiem spokojna, lecz prędko może się to zmieć. Z trudem powstrzymuje się od reagowania impulsywnie, a tym bardziej ukrywania swoich odczuć wobec kogoś. Ci którzy ją zdradzą odpłaci się tym samym bez względu na to kim ktoś dla niej jest. Staje się jednak całkiem inna gdy ma do czynienia z kimś na kim jej zależy.
Iskrzący Nos [KRz]
Również odchodzę. Pozdrawiam Turkucia i Lśniącą za złośliwość.
Jeśli kiedyś zobaczysz srebrną kotkę o smukłej sylwetce i długich łapach z czarnymi cętkami na sierści, to właśnie Czaple Skrzydło. Jej wzrost jest nieco większy od przeciętnego, ale nie można też jej nazwać najwyższym kotem w Klanie Rzeki. Krótkie, gęste futro jest zazwyczaj starannie wyczyszczone, a końcówkę ogona zdobi biała plama. Wskutek treningu mięśnie zarysowały się u niej wyraźniej niż wcześniej. Nieodłącznym elementem jej postaci jest też uśmiech. Na świat spogląda parą bystrych oczu, które można określić jako złociste lub bursztynowe. Jej nos przybrał ceglastą barwę, za to poduszki łap są ciemne.
Zdarza jej się działać impulsywnie, ale zazwyczaj kilka razy przemyśli swoje działanie. Albo kilkadziesiąt. Dużo myśli, analizuje i zastanawia się nad wszystkimi możliwymi i niemożliwymi scenariuszami. Jednakże niejednokrotnie racjonalne myślenie niewiele zmieniło i dała się ponieść emocjom. Jest raczej ostrożna. Pomimo upływu czasu pozostała ciekawa świata i lubi odkrywać nowe miejsca, a także wracać do starych, z którymi wiążą się wspomnienia. Łatwo jest ją zdenerwować czy urazić, ale równie łatwo wywołać uśmiech na jej mordce. Raczej optymistycznie nastawiona do wszystkiego. Spoważniała nieco i już nie jest energicznym, rozbrykanym kociakiem, a spokojną wojowniczką. Stara się wszystkim pomóc i być użyteczną dla klanu. Zniknęła niepewność, czy poradzi sobie jako wojowniczka. Stąpa po ziemi bardziej twardo niż za kocięcych czasów, lecz wciąż może się pochwalić bujną wyobraźnią i kreatywnością. Dzięki wybujałej imaginacji wymyśla nieistniejące problemy i martwi się na zapas w zaciszu swojego legowiska, ale stara się tak jak wcześniej uśmiechać się do wszystkich i tryskać optymizmem. Uwielbia czasem wyjść samotnie z obozu i słuchać śpiewu ptaków czy patrzeć na rzekę - słowem, mieć kontakt z naturą.
Nie tak to miało być.
Od dawna myślałam nad odejściem. Pisanie sprawiało mi radość i poznałam tu sympatyczne osoby, tylko od pewnego czasu odpisy stały się jedynie przykrym obowiązkiem. Nie na tym polega zabawa. Zresztą mam wrażenie, że moje posty i postaci są po prostu słabe. Od początku roku oszukuję się, że dam radę, ale doba ma tylko 24 godziny... Szkoła, lekarze, coraz coraz gorsze samopoczucie...
To jest jakiś żart, że od tylu miesięcy nie mogę się zebrać do rysowania zaległych prac, a teraz jeszcze sobie uciekam, no ale... Lepiej już dłużej tego nie ciągnąć.
Czaple Skrzydło, moja pierwsza postać, w którą od dawna nie mogę się wczuć... Podczas polowania natrafiła na drapieżnika. Napiszę jeszcze jej końcowy post. Stokrotkowy Płatek wędruje do zaginionych. Całkiem dobrze mi się nią pisało, nie chcę zamykać sobie furtki. Identycznie sprawa ma się z Paprociowym Liściem. Za namową Niedźwiedzia postanowiłam go nie uśmiercać. Możliwe, że kiedyś wrócę. Ryjówkowy Krok do NPC Wirująca Łapa tylko się kisi ze mną, a przecież lubi biegać, walczyć... To w miarę młoda postać i mam nadzieję, że ktoś go weźmie tylko nie róbcie z niego drugiego Gburka, pls
Na pewno chciałby nosić wojownicze imię związane z kocięcym. Może Nadlatujący Puchacz? Krążący Puchacz? Puchaczowy Zew? Na pewno wykminicie coś ładnego. Gdyby jednak nikt go nie adoptował, pójdzie do NPC.
Żegnajcie.
This ishome Now I'm finallywhere I belong, where I belong Yeah, this is home NowI've found it, maybe, this ishome Yeah, this ishome
Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
Aeh. Głupio mi pisać w tym miejscu chwilę po tym, jak założyłam konto i połasiłam się o postać.
Przede wszystkim:
Wilk -> Adopcja
Niech leży sobie chory i czeka na kogoś, kto zechce podjąć się wyzwania jakim jest gra taką postacią, chyba że będzie w jego miejsce puste konto.
Nie jestem w stanie poświęcić teraz ani chwili na forum. Trafiła mi się zupełnie nagła konieczność przeprowadzki i trochę za dużo leży na moich barkach, bym mogła sobie pozwolić na jakąkolwiek chwilę rozrywki w formie pisania postów.
Być może kiedyś spróbuję jeszcze raz, gdy mi się życie w końcu uspokoi.
PS. Klepy rysunków na pewno uzupełnię i nie zostawię ich pustych! Jeśli nie zdążę przed wyłączeniem tego konta to spróbuję Was złapać na discordzie:)
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________
Mały, bury kotek w czarne pręgi (cętkowane). Jego przednie łapki oraz pyszczek są bialutkie jak śnieg. Ma niezbyt długie, lecz mięciutkie futerko. Oczy posiada już zielono-brązowe.
Aj, jego osobowość... Z pozoru nieśmiały, bardzo nie lubi poznawać innych kotów. Nigdy nie bawi się z innymi kociętami, unika walk i innych zabaw. Właściwie, to chciałby być tylko przy swojej matce. Ale ale, bywają momenty, że złe emocje kłębią się w nim jak burzowe chmury w letni dzień, po czym wystrzelają jak błyskawica.
Przykro mi z powodu, że muszę opuścić Artemidę, lecz nie mam wystarczająco dużo czasu, by dalej tu pisać. Spędziłam tu miłe chwile, poznałam miłe osoby. Może kiedyś uda mi się rozpocząć ponownie?
W sprawie mojej postaci - Mułka;
Nie zgodziłam się na dalszą adopcję, więc wydaje mi się, że postać po prostu umrze. A ponieważ Mułek już kiedyś był poważnie chory, mogło to wpłynąć na jego stan zdrowia na zawsze.
//Do zobaczenia
Oh my! Feels just like Idon'ttry Looks so good I mightdie All I know is everybody loves me!
Księżyce: 64 Mistrz: sama sobie mistrzem Płeć: Kotka Matka: Paprociowy Pył [NPC] Ojciec: Łabędzie Skrzydło [NPC] Partner: brak
Urodziwa, pulchna, średniego wzrostu kotka, z ładnym, lśniącym, krótkim i zadbanym futrem w większości w kolorze bieli; wyjątkiem są ciemne, niebieskie plamy, okalające jej grzbiet, ogon część pyska i głowy, brodę, a do tego dwie niewielkie - jedna na przedniej, prawej łapie, zaś druga na lewej, tylnej. Wszystko zwieńczają duże, złote ślepia, otoczone długimi rzęsami.
Miła - to jako pierwsze mógłby pomyśleć sobie każdy, kto ją spotkał. Kulturalna, uprzejma, może niekiedy nieco poważna. Chodzi z gracją, wysławia się płynnie, czasami niemalże tak, jak przystoi to damie. Jest pewna siebie, świadoma tego, jak wygląda, jak bardzo urokliwa jest, a jednocześnie nie obnosi się z tym na każdym kroku, nie wypomina innym tego, jak sama wygląda. Kulturę stawia sobie ponad wszystko, toteż zwyczajnie nie wypada jej chwalić się własnym wyglądem, nawet jeśli w środku jest odrobinę narcystyczna. Dba o siebie, o swoje futro, by prezentować się jak najlepiej w oczach innych, a także własnych. Lubi pochwały, przyjmuje je z delikatnym uśmiechem na pysku. Częste choroby nie zmieniły jej charakteru, nie złamały jej; jedynie może sprawiły, iż stała się nieco bardziej ambitna, chętna do tego, by poznawać nowe rzeczy, chłonąć wiedzę. Tak samo nie zmieniła się po pobycie u ludzi, wciąż pozostając tą samą Goździk.
szałwia i martwa reszta
Hejka.
No cóż, to nie do końca tak miało być, dopiero chciałam wrócić i w ogóle... Ale przydarzyło mi się coś bardzo osobistego, przez co jednak nie będę w stanie pisać. Szczególnie Goździk, którą od początku pisało mi się trochę ciężko. Przepraszam Leszczynę i całe rodzeństwo. Chciałabym, żeby Goździk poszła do adopcji, bo wiem, że na pewno znajdzie się ktoś, kto chętnie się nią zajmie. Do zobaczenia!
Wyrosła i osiągnęła swoje finalne rozmiary, które... Nie powalają, to pewne. Pies jest dość niska, nieco poniżej przeciętnej; nie posiada długich łap. Za kociaka grubiutka, taka pozostała - daleko jej do co niektórych chudzin w czterech klanach, acz wciąż pozostaje w granicach normy. Posiada ładnie nakreślone kształty ciała, które okala bure, krótkie futerko z tygrysimi, czarnymi pręgami. A przynajmniej bure w większości, bowiem Pies jest szylkretką; choć rudawe plamki nie wyróżniają się tak na niej, to wciąż jednak są. W niewielkiej ilości, acz są. Łeb ozdobiony dość pulchnymi policzkami, średnimi uszami z jasnym wnętrzem, jasny nos z ciemną obwódką. Wszystko to zwieńczają blade, żółte, duże ślepia.
Pies z pewnością ma swój charakterek, którego nie boi się pokazywać. Jest odważna, szczególnie w kontaktach z innymi. Daleko jej do nieśmiałej, wstydliwej koteczki; jest twarda i czasami bywa nawet zadziorna. Ciężka sytuacja, w której znalazła się za kociaka, nauczyła ją wytrwałości. Nie załamuje się byle czym, rzadko chodzi smutna. Realistka, zdrowo patrzy na świat i na samą siebie. Twardo stąpa po ziemi, wciąż jest pewna siebie. Może i zostały w niej jakieś pozostałości po dawnej, butnej Pies, jednak są to już minimalne ślady. Ciężko ją zdenerwować na tyle, by faktycznie było to po niej widać; nauczyła się wyciszać własne, negatywne emocje, odkładać je na bok. Nie boi się jednak tych pozytywnych - nie chowa ich, nie ukrywa i śmiało pokazuje, gdy rzeczywiście jest szczęśliwa, zadowolona. Dalej szczera, dalej jest sobą i się tego nie wstydzi. Nie ma problemów w wytykaniu błędów i niedoskonałości innych (jak i przyjmowaniu swoich własnych), acz czasami zdarza jej się przegiąć i wyrazić swoje zdanie może zbyt brutalnie i krzywdząco dla co niektórych, co jednak wynika bardziej z jej, poniekąd, braku wyczucia, niźli rzeczywistej chęci dopieczenia komuś. A przynajmniej - zazwyczaj.
świetlik (kr)
Nie mam już czasu na forum, co zresztą można było zauważyć przez ostatni czas.
Psi Pomruk -> gwiezdny klan, zginęła podczas walki z drapieżnikiem na terenach klanu, znaleziona przez Bóbr
Świetlik -> adopcja, lub cokolwiek Kos i Głóg zdecydują się z nią zrobić
Trochę urosła, lekko przybierając na wadze. Wyjątkowa cecha to zakręcone uszy i do połowy krótki ogon. Tylne łapy sprawiają wrażenie krótszych. Jest niższa od jej współklanowiczów, lecz ma nadzieję, że jeszcze urośnie. Futro liliowe pręgowane tygrysio z białymi plamami na łapach, trochę pysku, piersi i pod brzuchem. Sierść miękka, długa, acz nie gęsta. Prawe oko zezowate, tęczówki koloru zielonego, przy źrenicach żółcieją.
Czasem nieśmiała, choć optymistycznie nastawiona koteczka. Jąka się, jednak próbuje to jakoś "leczyć" częstym mówieniem. Miękka buła uwu.
Parząca Łapa [KG]
Nie wiedziałam, że to tak szybko nastanie, ale uh...
Długo tu mnie nie było, co dało się zauważyć - niestety, nie spodziewałam się, że to się zakończy moim odejściem. Od paru dni mam większe problemy ze snem, niż zazwyczaj - codziennie myślę nad różnymi rzeczami, w tym o Artemidzie, i choć wiem, że dla mnie forum powinno być jedynie zabawą, to w moim odczuciu stało się... Obowiązkiem, którego nie wypełniam i który przychodzi mi się z trudem. Naprawdę, miałam nadzieję, że to się zmieni, jednak moja niechęć do pisania kotkami w lesie rośnie, co przyczynia się do mniejszej weny. Po prostu nie mam weny na odpisy i nie chcę ich robić na siłę, bo w końcu dołączyłam tutaj dla zabawy, a nie dla nazwania Artemidy "obowiązkiem". W związku z tym chciałam to szybciej skończyć, niżeli przeciągać i denerwować osoby, którym mam do zrobienia zalegający odpis. Może to tchórzostwo i ukazanie słabości, bo w końcu mogłam wziąć na klatę te odpisy i je w końcu napisać, ale po co? Artemida to tylko zabawa, a ja sama ją dla siebie psuję.
Dlatego chciałabym, aby Miodowa Dziupla poszła do zaginionych.
Miodek, od kiedy spotkała Tonące Słońce, zrozumiała, że może jej ojciec jest gdzieś daleko i nie może się doczekać ujrzenia własnej córki. Głęboko w sercu jednak miała nadzieję, że i tak wieczorem z tego zrezygnuje i wróci do domu, myśląc, że to po prostu głupi pomysł. Jednakże, Miodowa Dziupla nie zauważyła nawet, jak straciła zapach granic, przechodząc przez Czarny Ogon - i gdy już zapadł zmrok, nie potrafiła wrócić po ciemku, błądząc gdzieś poza granicami, na Ziemiach Niczyich. Stwierdziła, że jednak spróbuje poszukać swojego ojca - a może, kto wie,kiedyś odnajdzie drogę powrotną?
Nie zaprzeczam, że kiedyś nią wrócę, bo mimo wszystko Miodek to piękna postać i w wyglądzie, i w charakterze - no i chciałabym pomyśleć nad jej dalszą historią sama.
Co do polowania, Srebrz, Pustu, Wydra - uznajcie, że Miodek się źle poczuła i wróciła do obozu.
Parzącą Łapę jednak chciałabym wysłać do NPC - już od dłuższego czasu myślałam nad porzuceniem Daniela, ale nie miałam pojęcia, co z nim zrobić, w dodatku sporo osób mogłoby się zawieść na mojej decyzji. Danielek ma ładną maść i ogólnie jest przystojny, więc super by było zobaczyć w przyszłości jakiś jego miot - a potem, jego kocięta. Niech dzięki niemu rośnie Klan Gromu.
Przepraszam Tchórza, bo ta relacja nagle się urwała, a miała szanse nawet na miot, Źródlaną Łapę, bo miałam nadzieję, że zakończę ten trening jeszcze przed odejściem, wszystkich, kto chciał sesję z Miodkiem, jednak ja to odkładałam, mówiąc, że "może później".
Przepraszam Żubr, bo dodatkowe expy uciekły :/, Trzmiela, bo miała super pomysł na imię (oby w jego życiu jako NPC pojawiło się to super imię!!), i ogólnie wszystkich, kto czekał na mój odpis.
I dziękuję całemu forum za zabawę, którą miałam gdzieś na początku gry aż do grudnia czy stycznia. Dziękuję, bo dzięki wam nauczyłam się trochę więcej o genetyce, pomimo, że w tych sytuacjach czułam się okropnie głupio i pewnie denerwowałam cały SB. I dziękuję osobom, którzy pisali bardzo miłe rzeczy w moim i Górki temacie w twórczości - naprawdę, dzięki wam dostałam trochę większej motywacji do rysowania!! Dzięki wam miałam szansę na rozwinięcie swoich dwóch postaci.
Dziękuję za wszystko, żegnajcie, i powodzenia w budowaniu przyszłości forum
jesteś o tyle spojrzeń ode mnie.
jest mi o tyle twych spojrzeń samotniej.
ciemniej
opada każdy wieczór bez słów,
trudniej słowa rzucone, kwiaty na drodze podnieść.
Delikatnie zbudowana kotka, utrzymująca swoje ciałko na drobnych, długich łapkach, od spodu zdobionymi przez szaro-różowe poduszki. Futro utrzymane jest w trzech kolorach, dokładniej szarym, rudym i miejscami białym, który zasłania ciemne pręgi. Delikatne rysy pyszczka zawsze towarzyszą jej uśmiechowi, który ukazuje ciemnobiałe ząbki. Szeroko otwarte oczy powoli przyjmują barwe jasnego błękitu.
Można by opisać Górke, jako radosną kotkę. Odziedziczyła po swojej rodzicielce uszczerbki w cierpliwości, poza tym występują u niej problemy ze skupieniem. Czasami zapląta się o własne łapy przez roztargnienie, ale kto wie, może z wiekiem to się ustabilizuje? Jednak to nie uważa się za niezdare. Ma duży dystans do siebie, umie śmiać się z własnych błędów, a uśmiech na jej pyszczku pozwala szybko zawrzeć nową znajomość. Często nie bierze niektórych ważnych sytuacji na poważnie, zdaje sobie sprawe z tej wady. Lubi momentami uprzykrzyć mamie życie, zadając jej niepotrzebne pytania, ale zdecydowanie bardziej woli łażenie po obozie i plątanie się pod łapami starszych Klanowiczów. Pokłada dobro swoje, na równi ze swoim rodzeństwem i rodziną. Narazie nie wygląda na kogoś kto oddałby życie za swoje stado.
Poranna Łapa [KW] Zamieć [KRz]
Ojej, długo się zbierałam, by wreszcie tutaj napisać... Myślałam że będzie lepiej, szczególnie gdy nagle dostałam jakiegoś większego oświecenia na Brzask, przez wymyślenie jakiejś fajnej fabuły i rozegrania jej. Miałam dużo pomysłów, jednak wena, czas i chęci odmówiły mi posłuszeństwa. To już trwało od... miesięcy, kto wie, może i pięciu? z pewnością moja aktywność znacznie spadła i nie podnosi się od długiego czasu, a jak już to palne kilka postów i ponownie zero weny.
Przepraszam. Przepraszam was wszystkich, najszczególniej: Pustułkę - jest naprawdę miłą osobą i ship z nią to było coś świetnego, dało mi to wiele radości i chęci do pisania kolejnych postów. Irys/Słońce - Twoje postacie były dla mnie napędem do pisania na Brzask, każda sesja z tobą była przemiła, prześwietna. Przepraszam również Deszczową Łapę, miałam nadzieję, że wytrenuje ją na świetnego Wojownika, a Górka wręcz zastąpi jej matkę w Klanie. Dziękuję każdej osobie za sesje, dziękuję Ciemnej Toni za wytrenowanie mojej Górki, dziękuję całemu mojemu rodzeństwu na Zamieci, Brzask, Górce za świetne sesje. Dziękuję Wilczemu Pomrukowi, Łosiej Polanie, Ryk, Iglastemu Pazurowi, Pustułce, Irys, Cimnej Toni, oraz tym wszystkim, którzy wzbogacili moje postacie o nowe cechy i relacje Wypaliłam się w tematyce kotków, ale... może jeszcze wrócę. Jednak jest to dla mnie dodatkowe zmartwienie, których wolałabym sobie ograniczyć. Jest to dla mnie dodatkowy obowiązek, których mam już wystarczająco dużo.
Górska Rosa -> Zaginieni
Górka była od zawsze rządna przygód, było to u niej normalnością by wychodzić na różnorodne przygody. Tym razem jednak udała się za daleko, myśląc nad ostatnimi wydarzeniami. Kierowała się w stronę Domostwa Dwunogów, o którym wiele słyszała, a spotkanie takiego samotnika lub pieszczocha w swoim naturalnym środowisku to nowe doświadczenie! Dlatego też szła przez siebie, zapominając o tym by zapamiętać drogę do obozu. Wreszcie... zgubiła się. Przez cały czas myślała, że wszystko pamięta, jednak każdy z domów wyglądał tak samo, otoczony przez ten sam płot lub krzew. Co się stało dalej? Może porwali ją dwunodzy, a może dalej szuka drogi do domu
Poranna Łapa -> Zaginieni
Poranna czuła się gorzej, gorzej z każdym dniem. W końcu nie wytrzymała i bez przemyślenia opuściła obóz, nikogo nie uprzedzając o tym. To gwiezdni, gwiezdni się na nią uwzięli! Zabili jej ojca, teraz szli po nią! Jednak... ona się nie da, nie da się! Jeśli opuści Klan, to żaden Gwiezdny jej nie dopadnie, może też odczepią się wreszcie od jej rodziny. Chciała dodatkowo znaleźć ponownie swojego tatę, z nadzieją, że razem będą mogli przejść te trudne chwile. Odeszła w stronę ziemi niczyich, prawdopodobnie również w stronę Domostw Dwunożnych.
Wiem, to wydaje się być dosyć spontaniczne, może nawet nie przemyślane. Jednak główkuje się już nad tym dobre trzy miesiące. To czas podjąć decyzję, która myślę że mi pomoże, szczególnie, że pisanie staje się dla mnie czymś męczącym. Jeszcze raz dziękuję każdemu za sesje i relacje, oraz przepraszam wszystkich, których w tym momencie zawiodłam i niemiło zaskoczyłam. Proszę, nie piszcie do mnie o powód na discordzie lub Messengerze, wymieniłam go w tym poście. Nie chce zamęczać się przez kolejny miesiąc, bo to zrobiłam
「xi don'tneedyoutorespectme,i respectmex」 idon'tneedyoutoxlxoxvxexme, ixlxoxvxexme buti want you toknow xyxoxuxcouldknowxmxe if you change your mind if youchange your mind