Przeciętnego wzrostu, przeciętnej wagi, przeciętnej sylwetki. Długowłosa, klasycznie pręgowana niebieska szylkretka ze sporą ilością bieli. Oczy bladoniebieskie, z brązową otoczką wokół źrenicy.
Rozważna i nieufna. Dobra obserwatorka. Chronicznie zmęczona.
Gliniana Łapa [KC]
wiklinowe życzenie - zaginieni, gliniany ślad - uuuhhhh adopcja?
wiklina któregoś dnia wyszła i już nie wróciła do obozu, nagły deszcz skutecznie zatarł wszelkie ślady. glina, jeżeli nie trafi do adopcji tylko do nkt, po prostu odszedł szukając szczęścia gdzieś indziej.
nie bedzie zadnej wielkiej mowy pożegnalnej, no nie chce mi się tu już grać, no. szkoda mi było postaci, ale teraz nawet zmuszać mi się nie chce i ostatecznie kupa z tego wyszła, lol.
x
x
x how do I form a connection when we can't even shake hands? you're like a phantom greeting me. we plot in the shadows, hang out in the gallows, stuck in a loop for eternity.
do you know why the flowers never bloom? will you retry or let the pain resume?
Księżyce: 46 Mistrz: wichry losu Płeć: kocur Matka: Jabłonka Ojciec: Myszołów Partner: wiele czułości pomieści jedno serce
Na pozór najzwyczajniejszy w świecie kot. Taki, na którego raczej nie spojrzy się drugi raz, gdy mija się go na ulicy. Średniego wzrostu, o długich łapach i szczupłej, smukłej sylwetce. Chociaż sprawia wrażenie drobnego, gdy się porusza, pod skórą widać delikatnie zarysowane mięśnie. Kształtny pyszczek o nieco ostrych rysach, ciemnoróżowy nos i trójkątne uszy zakończone pędzelkami, które upodabniają go nieco do jego żbiczych krewnych. Futerko krótkie, buro-pręgowane, bez żadnych plamek czy znaczeń. Gdy chce zrobić wrażenie, potrafi o nie zadbać, wyczyścić i wylizać, aż stanie się lśniące i idealnie ułożone, jednak na co dzień jest raczej pełne błota, piasku, liści, gałęzi i wszystkiego innego, w czym akurat tego dnia się wytarzał.
No i oczy, zielone i przenikliwe.
Teatralny dziwak. Teatralny w gestach i słowach. A słów to akurat lubi wylewać z siebie dużo, do każdego, przy każdej okazji, nie zważając na to, czy druga osoba w ogóle ma ochotę go słuchać ― wygłaszanie monologów do powietrza zadowala go w równym stopniu, co prowadzenie rozmów. A o czym mówi? Cóż. Gawronie serce pełne jest uczuć i każde z nich musi wyrazić teraz, natychmiast. Łatwo wpada w zachwyt i cieszy się pięknem świata. Każdego napotkanego kota traktuje jak starego znajomego, jest uprzejmy, pogodny, uwielbia zasypywać swoich rozmówców kwiecistymi komplementami.
W ogóle uwielbia inne koty. Nie tylko rozmawiać z nimi, ale obserwować je, ich nawyki i zachowania. Wszystko może wzbudzić jego zainteresowanie, od ładnego futerka, przez ton głosu, po czyjeś wyjątkowe nawyki. A jeżeli już ktoś wzbudzi jego zainteresowanie, nie ma zmiłuj. Gawron będzie za nim chodził, obserwował, zaczepiał, tak długo, aż się nie znudzi i nie znajdzie sobie nowej ofiary. Wszelkie próby pozbycia się jego towarzystwa zdają się go tylko zachęcać. Wygląda na to, że wprawianie innych w dyskomfort jest dla niego zabawą, chociaż tak po prawdzie, ciężko stwierdzić, co siedzi mu w głowie ― chociaż chce wiedzieć wszystko o innych, nie lubi zbytnio mówić o sobie.
Głodny wrażeń i nowych doświadczeń, chce odkrywać świat, poznawać nowe koty, ich zwyczaje i sposób życia, odkrywać nowe miejsca. Lubi wyzwania, chce nad sobą pracować. Bywa uparty i jeśli już weźmie sobie coś za cel, ciężko zmienić jego zdanie.
biała łapa {krz} | czereśniowa gałązka {krz/gk}
gawron > zaginieni
pewnie jeszcze wrócę, bo to ja lol, ale tbh w momencie, gdy mam mocno ograniczona ilość wolnego czasu, wolę poświęcić go na rzeczy, które jarają mnie bardziej, a nie chcę wisieć na wiecznej nieobce
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
nigdy nie myślałam, że zrobię to w taki sposób, ale odchodzę, odchodzę, bo mam ważniejsze sprawy na głowie i w życiu, niż użeranie się z bandą dużych dzieci, które jak nie dostaną cukierka to wywalą się na podłogę w geście oporu i zaczną wydzierać się na cały regulator, tak żeby ich cały sklep usłyszał, ta artemida, która jest teraz to już nie jest ta artemida, na którą dołączałam w 2021 roku i chętnie mi się na niej grało, bo kilku toksycznym w opór osobom udało się ją skutecznie zniszczyć i obrzydzić
po tej długiej przerwie od kotkowania, którą miałam po odejściu z administracji, doszłam do wniosku, że ogólnie lepiej żyje mi się bez tego wylewającego z siebie litry jadu forum, obserwując siebie dosłownie zauważyłam, że dni, w których nie myślałam o artemidzie i nie zaglądałam na artemidowego discorda były dniami, w których czułam się dobrze, a kiedy tylko przychodziło do myślenia o arci -i w tym także o pewnym gronie osób, których niestety nie da się pominąć- to czułam się jakbym na plecy zakładała plecak, który waży 100 kilo i przygniata do ziemi mnie oraz moje zdrowie, które i tak nie jest spektakularne
mam wiele rzeczy do powiedzenia na wasz temat i niezmiernie kusiło wszystko to wylać w tym poście odejściowym, ale zapytałam się siebie "czy warto?" i doszłam do wniosku, że nie, nie jest warto, bo szukając waszych wypowiedzi do zacytowania będę po raz kolejny przeżywać cały syf, przez który wasza cudowna grupka wzajemnej adoracji mnie przetargała do tej pory niczym po torze przeszkód na wojskowym placu treningowym, a i tak nic nie zmieni to co tutaj przeczytacie, nie zmieni to waszego zachowania ani sposobu myślenia czy patrzenia na cokolwiek, jedynie odbije się od tej banieczki, w której się zamknęliście i sobie siedzicie, więc ograniczę się do powiedzenia tylko jednego: jesteście osobami gorszymi niż ludzie, którzy zamienili moje gimnazjalne lata w prawdziwe piekło, a przyznam szczerze, nigdy nie myślałam, że uda mi się kiedykolwiek takich ludzi spotkać, i mówi wam to osoba dorosła, po studiach i terapii, która lata gimnazjalne ma już dawno za sobą i jest w stanie obiektywnie spojrzeć wstecz na to co się działo
kilka lat temu, myśląc o artemidzie myślałam o fajnej społeczności, z którą dzielę zainteresowania i jest w niej przyjemna atmosfera, w której mogę czuć się bezpiecznie, teraz zrobiło się kompletnie na odwrót, myśląc o obecnej artemidzie jedyne rzeczy jakie przychodzą mi do głowy to hipokryzja, dyskryminacja, szczucie, masowe nastoletnie ciąże, którym wszyscy najgłośniejsi gracze klaszczą, wyzwiska, wyśmiewanie, poniżanie i wiele tym podobnych zjawisk, nie czuję się tutaj już ani trochę bezpiecznie ani komfortowo, czuję się jakby jeden niewłaściwy krok, nawet najmniejszy i najmniej intencjonalny, dzielił mnie od bycia spalonym żywcem na stosie, nie na taką artemidę dołączałam i nie na takiej artemidzie chcę grać
w tym tutaj momencie się żegnam z częścią graczy artemidy, a zwłaszcza wichru, ciepło, a z częścią, mając nadzieję, że już nigdy w życiu się nie zobaczymy ani nie usłyszymy
tak więc, przechodząc do moich postaci:
Jodłowa Gałązka - idk umarła w walce z jakimś psem czy innym lisem Tupocząca Gwiazda - krzątała się akurat koło Grzmiącej Rzeki i jeden nieuważny krok sprawił, że wpadła i się utopiła, pod wodą utknęła na tak długo, że straciła wszystkie życia po kolei Bryzgająca Fala - zagapił się w czasie zbierania ziółek i wpadł pod koła potwora na Grzmiącej Ścieżce ze skutkiem śmiertelnym Zaćmiona Łapa - zaginął z przyczyn niewiadomych Zakręcona Łapa - spełnił się jeden z jego najgorszych koszmarów, wyszedł z obozu gdzieś na przygraniczne tereny i akurat gdzieś w okolicy kręcili się Dwunodzy i rozpoznali go, złapali go, a potem poszli zwrócić do jego właścicieli, jednak info jeśli ktoś będzie chciał się wybierać na jego poszukiwania >>> nie wiadomo gdzie, bo ta rodzina się gdzieś przeniosła i w starym domu Pełni i Rexa mieszka teraz ktoś inny Mord - adopcja (może być od zera jak się da, może być jako postać zrobiona) albo zaginął i nikt nie wie gdzie go poniosło
przepraszam osoby, które wiązały nadzieje jakieś z moimi postaciami, zwłaszcza gromowe znajdki, sama byłam bardzo nahajpowana na małe dżdżowniczki i chyba najdłużej tę decyzję odkładałam właśnie z ich powodu, ale niestety wyszło tak, że in the end postawiłam mój komfort, poczucie bezpieczeństwa oraz zdrowie ponad to forum, które od co najmniej półtorej roku nie dawało mi nic poza emocjonalnym i mentalnym damagem
znienawidzieć mnie może kto chce, moje zdanie jest takie jak powyżej
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Księżyce: 53 Płeć: kocur Matka: ??? Ojciec: Płonący Liść [NPC] Trwałe urazy: mamy nie ma :[
Mroczek z mroku ma tyle, co nic. Matka najpewniej nazywając go myślała o... nie wiadomo w sumie czym! Może o ojcu? Może on miał tak na imię, może był ciemny jak noc? A może zwyczajnie urodził się o zmroku i tak przyszło jej na myśl? Nikt się nie dowie, nigdy, bo nie ma już jak jej spytać! Młodzik jest burym, rezotkowanym kotem, o białych znaczeniach - na grzbiecie nosa, pod nim, na brodzie, szyi i piersi, jak i na palcach wszystkich czterech łap został chlapnięty mlekiem. Poza tym, oczy ma całkiem śmieszne, bo dwukolorowe. Jedno jest niebieskie, drugie jest brązowe - albo będą, jak już się wybarwią!
Zwyczajny, jak kociak. Jest zainteresowany światem wokół, lubi poznawać wszystko co nowe, interesują go różne idee mniej lub bardziej prawdziwe. Uparty, lubi stawiać na swoim, umie powiedzieć stanowcze “nie”, jeśli coś mu się nie podoba. Do tego, nie owija w bawełnę, bo to czy ktoś się zrazi tym co mówi nie jest w żadnym wypadku jego problemem. Z tego też powodu może brzmieć nieco nieswojo, bezczelnie, jakkolwiek by tego nie ująć. Ma drobne problemy z przywiązaniem; odkąd matka zniknęła, z tyłu głowy pojawił się zalążek obaw, że każdy inny też może zniknąć. Rzecz jasna, obawa ta nijak przekłada się na byle koty, ale jeśli z kimś jest bliżej, chociażby odrobinę, tego typu myśli zaczną przewijać mu się przez głowę.
Już od dłuższego czasu na forum zaglądam okazjonalnie i nie ukrywam, że poza natłokiem obowiązków, RP na forum przestało być zabawą od dawna, z naprawdę wielu przyczyn. Podczas pobytu w administracji przeszedłem przez największe błoto, jakie mógłbym sobie tylko wyobrazić, i szczerze na obecny moment, gry na Artemidzie sobie nie mogę wyobrazić jako zabawy.
Chciałem jednak podziękować za wspólną grę naprawdę wielu osobom i mógłbym wymieniać po kolei wszystkich bez końca; cała gra na forum była zdecydowanie przyjemnym doświadczeniem. Poznałem tutaj mnóstwo bardzo miłych osób i zwyczajnie się cieszę, że mogę forum kojarzyć z czymś miłym, chociaż w pewnym stopniu. Cieszę się również, że przed odejściem na forum wrócił user, z którym mogłem zamknąć niegdyś męczące mnie tematy.
Jeśli chodzi o postaci;
Mroczna Gęstwina -> zaginieni, uciekł na osiedle
Rudy Płomień -> to samo, zaginiony
Pazur -> martwi/GK, zakładam że przy wyjściu z obozu trafiłby na psa, który by go zagryzł. Zwłoki nie zostały znalezione, więc proszę o nie robienie pogrzebu.
Taka -> zaginieni, siedzi w domu ze swoimi dwunogami.
Pantera -> zaginiony.
Księżyce: 52 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Płochy Świetlik, Krokusowy Pląs Ojciec: nie robimy tego tutaj
Kocur wielkości nieco powyżej przeciętnej. Dobrze zbudowany, atletyczny, o eleganckich ruchach. Ma długie, płowe, tygrysio pręgowane futro. Zawsze zadbane, bez kołtunów i wplątanych patyczków czy innych brudów, choć często lekko potargane. Ma zwyczajnej długości pysk i okrągłe, dobre oczy, posiadające jasno-niebieski kolor, odziedziczony wprost po matce, Krokusowym Pląsie. Jego futro ma białe znaczenia widoczne tylko na stopach tylnych łap.
Sympatyczny, energiczny, pełen zapału, śmieszek, odważny, empatyczny ale: wybuchowy, mściwy, łatwo wpada w gniew, bardzo uparty. Więcej w KP.
Czarny bez pręg oraz bieli | Na razie niewysoki, później o ponadprzeciętnym wzroście | Lekko przygarbiony | Zielone, paskudne oczy | Smukły | O uszach ciągle postawionych
Stoik | Spokojny | Energiczny | Monotonny | Mało rozmowny bez zaczepki | Cierpliwy
Upiór
Chrabąszczowa Łapa > Zaginiony
Upiorna Łapa > Adopcja; prosze jednak o jak najwięcej zmian dotyczących jej karty postaci, jeżeli to możliwe.
Już od dłuższego czasu próbowałem śledzić fabułę forum, głównie klanu cienia, lecz po prostu dochodzę do wniosku, że nie jest to, póki co dla mnie. Chrabąszczem być może kiedyś powrócę, Upiór zaś trafia do adopcji tak, jak było to ustalone z rodzicami miotu.
Dodatkowo proszę, aby nie użytkować moich designów ani artów zamieszczonych w podpisach/kp obu postaci.
Kryształ to dosyć niewielkie kocię, lecz raczej ciężko ominąć je wzrokiem. Zawdzięczać to może jedynie jasnemu zabarwieniu futra, które bardziej przypomina oklapnięte rybie łuski, niźli rzeczywistą sierść. W większości obszar zajmuje biel, zostawiając jednak miejsce na trochę szlachetnego srebra na pysku i tylnej części grzbietu, co jednak nie odcina się jakoś szczególnie – granica między odcieniami jest właściwie niewielka, a bez dokładnego przyglądnięcia się nie zawsze widać plamy. W takim przypadku właśnie sytuację ratują pręgi, które ciągną się nierównymi pasmami od ślepi i czubka głowy (nie zapominając także o grzbiecie). Ślepia świecą raczej wyblakłym i pogodnym błękitem, który jest przecięty smugą ostrej, leśnej zieleni na jednym z nich. Obrazu dopełniają nijakie kwiaty wrzosy, które spoczęły wokół jednego ucha.
W zasadzie Kryształ jako kociak nie wyróżnia się jakoś bardzo. Siedzi cicho, rzadko odzywa się z własnej woli, nie przysparza problemów rodzicom i nieczęsto wyściubia nos poza cztery ściany żlobka. Ba, może i jest zwyczajnie nieśmiała, jednak nie w tym tkwi problem – ona po prostu lubi całkowite minimum. Je tyle, ile potrzebuje. Mówi tyle, ile wynosi faktyczna potrzeba. Dziwne, czyż nie? Nie dla niej. Jest pewna, że to idealne wyjście, bo z nadmiernej chciwości wywodzą się też inne cechy – pycha, zazdrość, nieumiarkowanie w jedzieniu i piciu, gniew. Walczy z tym więc, jako kot z “otwartymi oczyma” na grzech.
Chcialabym, aby mloda (Kryształek) trafila do adopcji, zeby miala szanse na fajne zycie...
No niestety, nie udalo mi sie - nadal jestem zagubiona, nie wiem co i jak, do tego nauka mnie przytlacza... Za duzo tego. Na pewno kiedys wroce bo jest to wspaniale miejsce, ale po prostu zbyt sie pospieszylam. Ha. Nie pisalam tu dlugo, ale jestem wdzieczna za wszystkich ludzi, ktorzy mi pomagali.
Zegnam, ale z serwera nie uciekam lallala
I know exactly what I want and who I want to be I know exactly why I walk and talk like a machine I'm now becoming my own self-fulfilled prophecy
Czarna srebrna szylkretka z bielą z prawą łapą białą, a lewą rudą, z białymi skarpetkami. Futro krótkie, karbowane. Bardzo wątła, chuda i mizerna, o płaskiej głowie i miodowo-złotych oczach
w trakcie aktualizacji!
Krucza Łapa [Cień], Paszcza [Samotnicy]
Zwinna Łapa - Zaginieni. Jej zapach miesza się z zapachem borsuka na granicy, a potem ślad się urywa. Krwi jest na tyle dużo, że jasnym jest że walczyła, ale żadne raczej nie zginęło Paszcza - Zaginieni. Chwila nieuwagi wystarczyła, żeby porwały ją dwunogów. Nie do schroniska, ale ktoś widział jak zawijają ją do samochodu Miłek - adopcje czy konto od zera, co tam uznacie przy koncie bez postów Krucza Łapa - Zaginieni. Ślad po niej się urywa, na w okolicy bardzo wyraźne ślady walki z psem. Zaatakował ją, znalazł jego dwunóg i zabrał ze sobą.
Kocham udawać kotka ale ostatnio totalnie nie umiem się zebrać do odpisów. ADHD nie pozwala mi się zabrać do zadań i wpadłam w starszne błędne koło w którym nie umiem pisać bo jestem w tyle więc jestem jeszcze bardziej w tyle więc nie mogę się zebrać.
Pewnie wrócę prędzej czy później ale muszę się zresetować bo bardzo źle wpływa to na moje zdrowie psychiczne i inne obowiązki.
Księżyce: 51 Mistrz: Najjaśniejsza z gwiazd (Nocny Szkwał) Płeć: Afab, płeć w płynie Matka: Śnieżny Płatek(npc) Ojciec: ? Partner: ? Trwałe urazy: mother and father issues
Drobna blizna z tyłu głowy
Księżyce: 51 Mistrz: Najjaśniejsza z gwiazd (Nocny Szkwał) Płeć: Afab, płeć w płynie Matka: Śnieżny Płatek(npc) Ojciec: ? Partner: ? Trwałe urazy: mother and father issues
Drobna blizna z tyłu głowy
Wysoka, długa, ciężka, kwadratowa budowa | Długowłosy, Niebieski srebrny cętkowany szylkret | Biel na palcach, brzuchu, kryzie, podbrudku i gwiazdce na czole |
Niebieskie oczy.
Bryza nie jest spokojna.
Choć jej imię wskazywałoby kota z gracją, opanowanego...
Bryzie naszej trafniejsze byłoby imię Sztorm - bo jak sztorm, trzyma w sobie emocje, uczucia, żale, by w drugiej sekundzie wybuchnąć i ryknąć. Wystarczy iskra.
Podczas pobytu w medycznej jamie, Bryza nauczyła się cierpliwości...Poniekąd. Bywa rozpieszczona, do umiarkowanego stopnia. Bywa głośna, jeśli chodzi o jej komfort.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
nie będę pisać przemów. dziękuję tym którzy ze mną grali, tworzyli ciekawe fabuły jak i działali na rozwój forum. nie dziękuję tym przez których czuję się zmęczone. mam nadzieję, że już tu nie wrócę. połamania nóg.
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Niedźwiedź to sympatyczny kot, który zawsze służy pomocą. Szybko przywiązuje się do kotów i czepia się ich jak rzep, gotów zrobić wszystko aby tylko wywołać ich radość. Jest lojalny... aż do bólu. Ciężko się go pozbyć, gdy już uzna kogoś za przyjaciela. Nie jest zbyt mądry, ma też tendencję do naiwnego podążania za kotami które ''wydają się w porządku'', a do tej grupy zalicza się większość istniejących kotów. Niektórzy mogliby nazwać Niedźwiedzia leniwym... ale on po prostu nie wysila się, kiedy nie musi! A każdemu przecież zdarzy się przymknąć oko... kilka razy dziennie.
Niedźwiedzia Łapa -> zaginieni Pewnego poranka po prostu nie było go w obozie. Intensywny deszcz uniemożliwił dalsze poszukiwania i zatarł jakiekolwiek tropy.
Bardzo przepraszam całą rodzinę Niedźwiedzia, bo zapowiadała nam się tak fajna fabuła i wiele relacji. Niestety, jak pewnie widać, kompletnie nie mam ostatnio weny i motywacji, a źle się czuję gdy wszyscy muszą czekać tygodnie na moje odpisy :(
Postanowiłem, że lepiej zrobić sobie przerwę od forum. Może dzięki temu wrócą mi siły! Do zobaczenia kotki i życzę wam dobrej fabuły!!
Księżyce: 93 Mistrz: Psie Serce (Gwiazda) Płeć: kocur Matka: Zwiędła Łodyga Ojciec: Orli Szpon Partner: Ślimacza Skorupka Trwałe urazy: Cztery blizny przecinające pysk; jedna z nich przecina pozostałe na skos || Blizna po ugryzieniu psa okalająca lewe oko || Odgryziona 1/3 ogona (-1 Zr) || blizny na przednich łapach || Rozległe, trzy blizny na udzie. || Wieczna chrypa
Księżyce: 93 Mistrz: Psie Serce (Gwiazda) Płeć: kocur Matka: Zwiędła Łodyga Ojciec: Orli Szpon Partner: Ślimacza Skorupka Trwałe urazy: Cztery blizny przecinające pysk; jedna z nich przecina pozostałe na skos || Blizna po ugryzieniu psa okalająca lewe oko || Odgryziona 1/3 ogona (-1 Zr) || blizny na przednich łapach || Rozległe, trzy blizny na udzie. || Wieczna chrypa
białe, zaniedbane, poszarpane, długie futro || niebieska plama pod okiem w kształcie serca || zgrabny, choć odrobinę przysadzisty || trójkątna głowa || błękitne, zmęczone oczy || szpiczaste, duże uszy cztery blizny przecinające pysk; jedna z nich przecina pozostałe na skos || blizna po ugryzieniu psa okalająca lewe oko || odgryziona 1/3 ogona || blizny na przednich łapach || rozległe, trzy blizny na udzie [KP]
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 78 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: cienka, pionowa blizna na grzbiecie nosa; ślady po kocich pazurach na lewym boku; ślady ugryzienia psa na barku; trzy wąskie szramy przechodzące po prawym oku; ślepota prawostronna Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pomimo upływu księżyców, kocica wciąż jest solidnie zbudowana. Jakże mogłaby nie być? Część jej mięśni niestety zastąpiło się tłuszczem, a stres narastający i przesiadujący na stałe w jej organizmie odbił się na jej kondycji i ogólnej posturze, jednak wciąż pozostała mocna, choć nie tak, jak niegdyś. Rysy jej pyska nie są delikatne, nos jest garbaty, łapy nieco beczkowate, kark gruby, grzbiet mocny, ogólnie rzecz biorąc jest dość... baryłkowata, a i wzrostem sięga tylko nieco ponad górną granicę. Pokrywa ją krótka, bura sierść z ciemnym pręgowaniem na głowie, kończynach i ogonie (ticked). Biel pojawia się w śladowych ilościach jedynie na żuchwie, niewielkim kawałku podbrzusza, gardle i pod ceglastoczerwonym nosem. Spód ciała w nieco jaśniejszym, ciepłym odcieniu, stopy zaś od spodu są w zupełności czarne, podobnie cała końcówka grubego i dość krótkawego ogona. Ślepia, intensywnie żółte, niegdyś bystro spoglądające, wyszukujące najdrobniejszych szczegółów, teraz jakby zmęczone, zmarnowane, ze zmarszczkami w kącikach. Prawe oko zupełnie ślepe, z okolicą pokrytą szramami i nie do końca odrośniętym futrem.
Zmęczona. Drogą, którą przeszła, stresem, który nią włada i uczuciami, których nie potrafi opisać. Oddzielenie od Klanu i rodziny podłamało ją na tyle, że przez większość czasu ciężko było jej zebrać jej jakiekolwiek uporządkowane myśli. Wciąż jednak jest prosta i bezpośrednia, choć większość tego, co uważa zachowuje dla siebie, a język trzyma za zębami, miarując słowa, jakie opuszczają jej pysk. Wiara w niej pozostaje jednak silna, na tyle, na ile może ona silna być, choć brak szczęścia i zwyczajny pech wciąż ją doświadcza. Niczym klątwa, której nie może się pozbyć, która zawisła nad nią i pomimo pozornego spokoju - wciąż się nad nią unosi. Jakaś iskra nadziei wciąż jednak tli się w jej sercu, może jest głupia, naiwna w swoim myśleniu, może rzeczywiście wciąż wierzy, że potrafi naprawić to, co niegdyś zepsuła - w końcu gdyby nie ona, Cień nie zostałby do takiego stopnia zniszczony.
Grząskie Bagno -> zaginiona
Będąc na patrolu z Aroniowym Krzewem i Dziczym Dołem w okolicy Czarnego Ogona natrafili na agresywnego owczarka niemieckiego, który zaatakował ich z zaskoczenia. Bagno obrała sobie za cel odciągnięcie psiska z terenów Cienia, co też jej się udało, jednak nie wróciła już do obozu. Ślad po niej zaginął, a zarówno Aroniowemu Krzewowi, jak i Dziczemu Dołowi nie udało się jej odnaleźć.
Koziołek -> adopcja
Przepraszam. Po prostu. Od miesięcy próbowałam wrócić do aktywnej gry i myślałam, że Koziołek, jako świeża, nowa postać mnie do tego zachęci, ale nic z tego. Mam za dużo na głowie i nie daje rady łączyć życia prywatnego z kotkami. Może w niedługim czasie spróbuję wrócić do gry jakimś samotnikiem i przerzucić się na bardziej luźne, niezobowiązujące pisanie, ale póki co pozostanę jedynie obserwatorem. Ale Cienia nie zostawię i na pewno kiedyś jeszcze tam wyląduję <3
Przepraszam Ikę i Jesion, mam nadzieję, że Koziołka zaadoptuje ktoś, kto stworzy z niego fajną postać, bo jest zupełnie czystą kartą i na to po prostu zasługuje
Wysoka, krótkowłosa, kremowa kocica z klasycznym pręgowaniem. Cechuje się długim pyskiem, wielkimi uszami, długimi nogami oraz oczami w kształcie migdała. Oliwkowe, błyszczące oczy.
Kocica cechuje się swoją radością oraz poczuciem humoru. Życie wraz z nią prawie nigdy nie jest nudne. Również, co można o niej powiedzieć to fakt, że jest ambitna - chęć pozostania przywódcą została u niej od kociaka. Jest zazwyczaj uśmiechnięta, chociaż jeśli wymaga od tego sytuacja, może się zmienić i stać się poważną, rozważną kocicą o kamiennym wyrazie pyska. Cechuje również ją empatia. Jeśli będziesz ją szanować, Nawałnica będzie szanować ciebie. Zdarza się, że używa w rozmowie sarkazmu.
jakiś czas temu próbowałam odpisać skunksem w sesji i mnie zmiotło z planszy. później sobie zdałam, że to miejsce i ogółem chyba kotkowanie już nie jest dla mnie.
Błędna Skra > gk
zmarła na wskutek otrucia. czy zabiła się sama, czy ktoś ją zabił, nie wiadomo.
Gryczana Łapa > nkt
poszła za daleko od terenów
Jesionowy Las > nkt
powiedział Liść, że idzie na polowanie. został przegoniony z terenów
Majerankowa Łapa > nkt
chcąc udowodnić, że jest super kotem, wyszedł na tereny. zaginął
Osiołek > nkt (za zgodą rodziców)
zgubiło się na terenach
Pierwiosnek > nkt
zgubiło się na terenach
Pusta Łapa > gk
zabity w walce. prosiłabym aby został również Solem w GK.
Rojstowe Rozlewisko > nkt
przegoniony podczas polowania
Skunks > nkt
zabrany przez dwunożnych
bardzo przepraszam każdego, z kim mam sesje i relacje. ale sama myśl na temat artemidy jakoś sprawia, że mi słabiej. dziękuję za grę i dziękuję, że mogłam poznać tyle super ludzi. może kiedyś zobaczymy się ponownie na tym forum <3 dziękuję za zaufanie i za możliwość tylu super postaci. just fyi, nie wypaliłam się przez to, że miałam tyle postaci (bo bym dała radę. na czilku), tylko po prostu. radość uciekła i nie zapowiada się, aby miała wrócić. a uciekła przez pewne osoby, przez co mi no. przykro
Miłej gry dla innych ♡
≡g e t d o w n≡ swayingtomyownsound flashesin myf a c enow all I knowis everybodylovesme - ̗̀everybodylovesmé̖-
Księżyce: 35 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: wartki potok Ojciec: psie serce. Partner: ech. spróchniały ząb. :/ Trwałe urazy: naderwane lewe ucho; blizna po psich kłach ukryta pod sierścią na gardle; rozległa blizna oparzeniowa po uderzeniu pioruna na prawym boku ("pajęczyna" na skórze, wypalona w tym miejscu sierść)
Księżyce: 35 Mistrz: psie serce Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: wartki potok Ojciec: psie serce. Partner: ech. spróchniały ząb. :/ Trwałe urazy: naderwane lewe ucho; blizna po psich kłach ukryta pod sierścią na gardle; rozległa blizna oparzeniowa po uderzeniu pioruna na prawym boku ("pajęczyna" na skórze, wypalona w tym miejscu sierść)