Logo Artemidy
Szuwar Turzycy
#46
Stał w bezruchu i patrzył na tafle wodę, która przez wiatr marszczyła się. Woda niestety była za ciemna i kocur nie mógł stwierdzić, czy na pewno są tam ryby. Niczego też nie czuł, ale to może dlatego, że te zwierzęta są pod wodą. Ale... Czy to coś zmienia? Obrócił łeb, dając znak, że czas już upłynął i kotka natychmiast ma mu podać odpowiedź. Nie podała. On ma coś zaproponować. Może to i lepiej. Przynajmniej nie bedzie odmawiał, gdyby stchórzył. Zanim jeszcze czekoladowa zdążyła sie odezwać, powiedział.
-Mogę was nauczyć różnych nietypowych słów, których nauczyła mnie moja mistrzyni, która nauczyła sie ich od jednego samotnika. Mogą wam sie kiedyś przydać- Ogródek, ludzie, poczta. To tylko kilka z nich, point zna więcej. Wydaje sie, że to dobry deal, więc kocice powinny sie zgodzić. Chociaż? Może jednak nie? Może już znają te słowa i nie chcą takiej wymiany.
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
- Nietypowych słów powiadasz - Zachodząca podniosła brew, spoglądając przy okazji na siostrę. Jakie nietypowe słowa? I poco mogły im się przydać? Skrzywiła się jeszcze, słysząc od kogo się tych pojęć.
- Twoja mistrzyni zadaje się z samotnikiem? Żałosne - fuknęła po chwili do siebie, ale na tyle głośno, aby Szczur mógł to usłyszeć. A niech wie, co Wiedźma myśli o takich plugawych kotach. Jeszcze jej zaraz powie, że jest półkrwi to zacznie się śmiać. Nie no, może nie, bo ona tego nie potrafi niestety. Oczywiście to prawdą nie było, gdyż Jesion ma w sobie krew dwóch Gwiazd Cienia. No ale cóż, decyzja nie należała do niej a do Lili, która to na pewno potrafiła się wymieniać. W końcu była już na tyle dorosła, że sama potrafiła podejmować odpowiadanie decyzje.

//Nie ma to jak hejtować własną postać x'D
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
A co wojowniczka tu robiła? A no od jakiegoś czasu wyczuwała na terenach przy granicy z Klanem Cienia znajomy zapach. Brat, siostra, albo tata był w pobliżu. A Ważka akurat nie miała dziś nic do roboty. No, miała - trening Migotliwej Łapy, ale umówiły się na późniejszą porę. A że zapach tak przykuł jej dziś uwagę, postanowiła za nim podążyć. Przekroczyła Czarny Ogon, w którym nadal jakoś na końcu widziała leżącą w wodzie białą kotkę. Prychnęła, próbując zrzucić z siebie ciężar, jaki dała jej woda, gdy już trafiła na drugi brzeg. Zapach... był gdzieś tam... w prawo. Jednak wyczuła jeszcze ciekawszy zapach w lewo. Kot Klanu Cienia. Kto tu się jeszcze zapuszczał? Czyżby ktoś z jej rodziny również wyczuł ten zapach?
Szła za nim, aż straciła rachubę czasu. Ile w sumie podążała za zapachem? Dlaczego?
Ah, dlatego. Bo zauważyła przed sobą trzy koty, młodsze od niej. Gdy się zbliżyła rozpoznała jednego kota: był to Szczurza Łapa, z którym Ważka pare razy rozmawiała. Co on tu robił? Nie pominęła ceremonii jego mianowania i była w stu procentach pewna, że terminator Jesionowej Kory nie zakończył treningu. Przed nim dwie kotki, z Klanu Rzeki. Tak, to były Rzeczniaczki. Czasem jakiegoś spotkała. Liliowa i czekoladowa kotka były pewnie bardzo skoncentrowane na rozmowie. Tylko cóż, nie wyglądało to najlepiej w oczach szylkretki. W końcu ujawniła się, wychodząc i stając naprzeciw kotek oraz obok Szczurzej Łapy, któremu rzuciła ostre spojrzenie.
- Co tu się dzieje, Szczurza Łapo, wiesz jak daleko jesteś od obozu? Nie wspominając o tym, że pewnie twoja matka się martwi i powinieneś być na terenach własnego Klanu, a nie rozmawiać tutaj z Rzecz... Kotkami z Klanu Rzeki- - tu spojrzała na dwójkę, pewnie będących w tym samym wieku kotek, może nawet sióstr. - -Szczurza Łapo, wracasz do obozu. Teraz, idziemy. - rzuciła do kocura, po czym skinęła głową do kotek. - Wam też to radzę. Jesteście daleko od własnych terenów. - jeśli point nie chciał się ruszyć to cóż... kotka go złapała za kark i zaczęła ciągnąć na tereny Klanu Cienia. Nie wyrwiesz się kochany.
Jeśli dotarła do obozu ze Szczurem to od razu poszła do jego matki oraz Jesionowej Kory. Jeżeli Szczurza Łapa nie dał się tak łatwo zaprosić do obozu, prawdopodobnie też do Wężowej Gwiazdy. Cóż, polowanie na tajemniczego członka jej rodziny blisko terenów trzeba przełożyć.

//zt kochani :)
boję się tej melodii
że przyniesie cię znowu
kiedy już pamięć zapomni
to co we mnie jest tobą

boję się tej melodii
że zmąci tą ciszę
która mi kiedyś pozwoli
xxxxxxxxxxxxxxxxxxnareszcie
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxnie słyszeć
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Słysząc głos kocura odwróciła głowę w jego stronę wlepiając w niego swoje niebiesko - zielone tęczówki. Nietypowe słowa? Hmm... Ciekawe niby jakie? Zamyśliła się na chwilę.
- Ale po co mi one? - zapytała przekrzywiając lekko łebek. Po co jej te słowa. Nie są jej do niczego potrzebne. Bynajmniej tak jej się wydaje. Nagle do jej nozdrzy dotarł zapach, jakiegoś kota, a mianowicie kolejnego Cienistego. Z każdym uderzeniem jej serca był mocniejszy, wyraźniejszy. Czyżby to była zasadzka?! W jej głowie jak zawsze kłębiły się najgorsze myśli. Wbiła lekko pazury w ziemie a końcówka ogona zaczęła nerwowo majdać na boki. Spojrzała w stronę miejsca z którego pochodził zapach. Po kilku chwilach jej oczom ukazała się krótkowłosa, szylkretowa wojowniczka. Podeszła do pointa i chwytając za kark zaczęła go ciągnąc w stronę terenów Klanu Cienia. Słysząc słowa szylkretki odruchowo odwócila głowę i spojrzała pytająco na siostrę. Po chwili wstając i podchodząc do niej bliżej. Czyli już pora wracać do obozu.
//zt.
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Nagle ni stąd ni zowąd, zjawiła się szylkretowa wojowniczka z Klanu Cienia. W sumie to myślała, że wojowniczką, gdyż sugerowała się raczej wzrostem i tym, iż ona rozkazuje Szczurzej Łapie wracać do obozu. Zachód wstała więc powoli ze swojego miejsca. Słysząc jednak tą całą "poradę", ledwo pohamowała się przed jednym z chamskich komentarzy. Trzepnęła jedynie biczowatym ogonem a zielone oczy skierowała na tamtą. No cóż, niech sobie wracają do obozu. Następnie wyłapała spojrzenie swojej siostry, po czym dała jej znak głową, aby poszła z nią.
- Chodź siostro, nie marnujmy już więcej cennego czasu - odparła zawracając i kierując się tą samą trasą na teren Klanu Rzeki. Oczywiście pilnowała się z granicami, jak najbardziej! Przecież po co przynosić klanu kłopoty, skoro można normalnie przejść i nic nawet nie dotknąć.

//zt
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Uff... Może to i lepiej, że Ważkowa Sadzawka pojawiła sie właśnie teraz. Szczur nie wiedział jak mógłby odpowiedzieć na pytanie Liliowej Łapy. Nie miał pojęcia po co jej te słowa, on uważał je za potrzebne, bo gdyby znalazł sie na osiedlu, zrozumiałby co mówią do niego tamtejsze koty. Gdyby pytał przykładowo o drogę. Któryś samotnik powiedziałby "za tym domem, obok poczty" to point zrozumie o co chodzi. Chociaż w sumie rzeczniaczka chyba nie ma zamiaru odchodzić na osiedle. Nie poradziłaby sobie tam.
-Nie jesteś moją matką, nie mówi mi co mogę robić, a czego nie mogę. Jestem już terminatorem, więc nie powinno cie obchodzić gdzie sobie chodzę. Wracaj do obozu i nie denerwuj mnie.- powiedział. Jak ona w ogóle śmie?! Zatrzymała sie w rozwoju i czasie czy jak? On przecież już jest terminatorem, co ona sobie myśli? Że będzie go kontrolować na każdym kroku? To nie jest fajne, a wręcz denerwujące. Poza tym to całkiem obcy dla niego kot. -Nie.- powiedział krótko i wyszarpał się. Nie będzie mu rozkazywała i nim pomiatała. Pójdzie sam albo w ogóle. Trudno mu było sie wyszarpać, ale udało się, kiedy to z całej siły szarpnął łbem. Bolało, ale było warto.
-Do następnego- powiedział do odchodzących już kotek. Pewnie sie z niego nabijały w myślach, bo przyszła po niego jakaś głupia wojowniczka, która planuje go zabrać do obozu.
-Słuchaj ty, jak ci tam... Nie ważne. Jeżeli myślisz i reszty klanu też się to tyczy, że będziecie mnie na każdym kroku kontrolować, to się mylicie. Mogę sobie robi co chcę, a ty się do tego nie wtrącaj. A teraz odejdź.- pójdzie do przywódcy? A czemu niby? Z jakiej to okazji? Szczur nie zrobił niczego nielegalnego, nie pobił nikogo, ani nie pozbawił życia. Po prostu poszedł sobie na spacer i rozmawiał z nowymi koleżankami. Tak przecież można. A więc w czym problem?
Do obozu szedł sam, bo się po prostu do niego rzucił pędem, by nie patrzeć na szylkretkę. Był sporo przed nią, więc korzystając z okazji, skoczył gdzieś w krzaki i poszedł dalej zwiedzać tereny. Ale tym razem już swoje.

/zt
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Jej puszyste futerko wciąż było przesiąknięte zapachem Klanu Cienia. Swąd z którego niegdyś była dumna teraz przyprawiał ją o mdłości, lecz ku zadowoleniu chłodnego serca zaczął wietrzeć, stawał się płytki i mdły. Nabierała nowej nuty, specyficznej, ale też przyjemnej i bardzo osobliwej, która dobrze prezentowała samotnika. Była młoda, za młoda na takie odtrącone życie, ale z drugiej strony im wcześniej zacznie, tym więcej doświadczenia wypłynie z tego w przyszłości.
Przesunęła ciało pomiędzy turzycą, doszukując się wilgoci, która pomogłaby zaspokoić pragnienie. Kilka łyków, ciężkie westchnięcie i beznamiętne zlustrowanie okolicy. Było tu uroczo, całkiem przytulnie, lecz odrobinę za blisko watahy.
Serce jej było jednakże rade, nastawione pozytywnie do przyszłości. O pożywienie będzie miała ciężko, lecz tylko i wyłącznie do momentu nadejścia Pory Nagich Drzew. Choć zwierzyna wtedy będzie chudsza, rzadsza do spotkania, tak polowanie okaże się być łatwiejsze, kiedy jasne futro zleje się swą barwą ze śnieżnym puchem.
Uniosła podbródek i przycupnęła wśród traw, przesuwając językiem po piersi i boku od niechcenia, lecz z pewną wyćwiczoną metodyką, która pozwalała szybko pozbyć się kołtunów.

/Ringo
[Obrazek: WT81BFp.png]
Somewhere deep in the dark
A h o w l i n g beast hears us talk
I dare you to close your eyes
And see all the colours in disguise
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
A co to? Kto zawitał na tak dalekie ziemie? Wielu z pewnością zna odpowiedź na to jakże banalne pytanie, które samo w sobie nie wymaga dużego poziomu inteligencji aby udzielić na nie odpowiedzi. Po chwili pulchna sylwetka kotki zawitała na horyzoncie, przy okazji przynosząc ze sobą woń łanu rzepaku, a przynajmniej jego pozostałości, bo niestety - w okres prawie zimowy z rzepaku zostały... Tylko puste grządki, nic więcej. No i marna pamięć o tym, jak owy łan wyglądał. Wzięła parę głębokich oddechów, po chwili zamykając pyszczek i pozwalając, aby powietrze przedostawało się przez jej nos. Przeciągnęła się, a ciszę przerwał delikatne chrząknięcie krępego, kociego kręgosłupa, który należał do Ringo. Z jej gardła wyciekło ciche mruknięcie, gdy wyczuła obecność kogoś... A dokładniej to kota, który o dziwo spokojnie, jak jakieś małe zwierzę nie spodziewające się ataku samotnika postanowił urządzić sobie poranną toaletę. Dość zdziwiona uniosła jedną brew w geście trochę drwiącym, jednak i tak przwyższało w nim czyste zdziwienie. Dlaczego samotnik postanowił bez żadnego poczucia zagrożenia zająć się myciem futra, kiedy na każdym kroku może zbliżać czaić się jakieś niebezpieczeństwo? Zwierzęta teraz zbierają zapasy na zimę i z pewnością nie pogardzą kawałeczkiem świeżego mięsa. A wątpie, że wygłodniałemu zwierzęciu będzie przeszkadzał fakt, że jego ofiara, czy też w jego oczach zwyczajny kawał mięcha posiada futro - kto biedę zna to i z futrem zje. Jej ogon uniósł się w górę, przez chwilę przypominając wręcz flagę powiewająca na wietrze. Chciała dać kotce szansę, na wyczucie jej obecności, aby później nie zdziwiła się, że obok niej zmaterializowała jakaś zjawa. Postawiła ociężałe łapy na ziemi, powoli człapiąc w stronę, pozwalając, aby ściółka delikatnie chrupiała pod ciężarem jej łap. W sumie, gdyby faktycznie Ringo była jakąś zjawa, to nieznajoma mogła już spokojnie myśleć, że umarła. Ale nawet fajna jest śmierć w takim kolorowym miejscu. Krew może się zmieszać z wielokolorowymi liściami, tworząc otoczkę z wielu ciepłych barw dla kota, który właśnie przegrał walkę ze śmiercią i oddał się w jej objęcia. Z pewnością takie odejście byłoby bardzo wzruszające i piękne. Tak smutne zdarzenie mogłoby pokazać to, że po śmierci też jest dobrze i to, że nie trzeba umierać w męczarniach aby otrzymać pokój ducha. Jej ociężałe ciało znalazło się obok kotki, oczywiście za sprawą fizycznego ruchu, żadnej czarnej magii czy też mocą Gwiezdnych. Przełknęła ślinę, gdy doszedł do jej nozdrzy zapach klanu cienia. Po raz kolejny przeszły ją dreszcze, a stres i drobna nostalgia sparaliżowały ją. Sam organ mowy również na tym ucierpiał, bo kotka mimo wielu prób nie potrafiła dosłownie niczego z siebie wydusić. Zamknęła oczy, przy okazji spuszczając głowę, pokazując swoją skruchę i złość na siebie. Nie miała odwagi zagadać do kogoś obcego, tylko dlatego, że miał na sobie zapach jednego z klanów. Zawiodła się na sobie. Jednak po chwili gwałtownie się wyprostowała; nie może przecież zawieść kotki, która może będzie coś od niej potrzebowała. Uśmiechnęła się, wydając z siebie przerywane westchnięcie i otworzyła oczy, w których możnabyło dostrzec determinację i niesamowitą ilość optymizmu. Nie podda się - dla rodziny, dla rodzeństwa, dla wszystkich których znała i którym pomogła. Jej pysk otworzył się, przy okazji przyjaźnie odsłaniając jej kły
- Dlaczego jesteś tutaj sama? Przecież jakiś lis może cię capnąć i zjeść - powiedziała przyjaznym tonem głosu, przy okazji posyłając drugiej uśmiech pełen szczerości, który mógł z łatwością ocieplić serce nawet największego brutala. Mimo takiego nieszczęścia które ją spotkało nadal mogła znaleźć iskierkę w tunelu i dalej czerpać szczęście z życia. Straciła co prawda rodzinę, która nadal piastowała w klanie - i znając życie nawet nie będzie mogła ich wspierać i zamienić parę ostatnich słów z własną matula, która wspierała ją w ciężkich sytuacjach i czuwała przy niej w lecznicy; chciała, aby role teraz się zamieniły i żeby to ona mogła wspierać swoją rodzinę i zawsze być przy nich, aby postawić kogo trzeba na duchu. Tęskniła, ale co poradzić - najwidoczniej gwiezdni mieli w swoich planach coś innego dla Ringo, i może nawet lepiej? W klanie po dość długiej chorobie mogła się nie odnaleźć i nadzwyczajnej na świecie nie przystosować się do nakazów panujących w klanie. Ale to nic, należy żyć teraźniejszością, bo czasami na takim użalaniu się nad sobą może nam zlecieć całe życie i nawet dobrze go nie wykorzystamy i zorientujemy się zbyt późno, a później w Gwiezdnym klanie znowósz będziem na siebie źli, bo tak zmarnowaliśmy życie i jedyne co po sobie zostawiliśmy to zepsutą atmosferę.
XXXXXXXXX[Obrazek: ringooo.png]
◤XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX◥
Gdy chłód obejmie tę cierpiącą glinę,
Z niej dusza w jakąż wędruję krainę?
Nie mogąc umrzeć ni zostać z żywemi,
Proch swój sczerniały porzuca na ziemi.
Czy niewcielona górny loт swój wzbije
Gdzie się niebieska planeta promieni,
Albo zapełni królestwo przestrzeni,
Tę rzecz dla oka, co wszystko przeżyje?
◣XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX◢
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
5
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
Chrzęst, szelest, uporczywy szczęk. Zastygła w bezruchu, z ozorem wciśniętym w miękkie futro, kiedy ostre dźwięki kroków nabierały na sile. Przekręciła ucho. Wróg? Nie, łowca nie chodzi w tak toporny, ociężały sposób. Przyjaciel? Po tej stronie lasu ich nie ma. Koty samotnie polujące na gwiazdy nocną porą żyją dla samych siebie, dla tych pięknych świateł, dla samego faktu istnienia. Schowała język i odwróciła powoli łeb, dostrzegając obecność niebieskiej, długowłosej kotki, która... cóż. Silne geny ojca? Pysk miała niezwykle kocurzy, ostro zarysowany, a sylwetkę tęgą.
Uniosła uszy wyżej.
- Dlaczego jestem sama? - głos miała monotonny i chłodny, a spojrzenie piekielnie obojętne. Podniosła się do pozycji siedzącej z wyraźnym niesmakiem. Nie jestem już klanowym kotem, więc jestem sama. Spotkała spojrzenie pary miodowych ślepi. Dlaczego o to pytała? Dlaczego podeszła? Dlaczego ją ostrzega? Czyżby się martwiła o kogoś obcego? Klan Cienia nie martwił - i nie martwi - się o swoich członków, więc dlaczego samotnik wyciąga łapę do drugiego samotnika? Podejrzane. Łasicza córka nigdy nie spotkała się ze szczerą, bezinteresowną życzliwością. Ciepłe słowa kotów zawsze niosły ze sobą drugie dno. Wiedziała o tym, lecz pozwalała nurtowi płynąć. Ojciec, chcący dobra dla własnego dziecka, ugłaskiwał terminatorkę. Rzekoma przyjaciółka topiła się w sekretach, spławiając wszelkie pytania. Rodzina odtrąciła, a przywódca rzucał kłody pod łapy.
- Jestem sama, ponieważ... - powinnam mówić? Jeśli zdradzi swą samotność może zostać zaatakowana, zaś zatajając ją może stracić cennego sojusznika. Podniosła się do pozycji stojącej i cofnęła o dwa kroki z wciąż beznamiętnym wyrazem na paszczy - ...ponieważ żyję samotnie - ot, cała owcza filozofia, która nie należała do najbardziej zawiłych, choć bywała - i to często - głównie za sprawą dziwnego sposobu wyrażania się niegdysiejszej Jad.
- Dlaczego próbujesz być uprzejma? To niecodzienne - zerknęła podejrzliwie na uśmiechnięty pysk koteczki. Radość... ta emocja zawsze wydawała jej się być odrobinę fałszywa i dziwna. Nie widywała szczęścia w swoim życiu za często. Wszędzie wokół były dąsy, kłótnie, dramaty, utarczki słowne i fizyczne, rozlew krwi, oddzielanie matek od kociąt i okrutna dyktatura.
[Obrazek: WT81BFp.png]
Somewhere deep in the dark
A h o w l i n g beast hears us talk
I dare you to close your eyes
And see all the colours in disguise
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
Czekała na odpowiedź, uporczywie wsłuchując się w swoje ciche bicie serduszka, po raz kolejny pochłaniając się w myślach, nawet zbytnio nie koncentrując się na rozmowę. Niektórzy lubili robić z siebie Boga, czy też próbowali być wieczni i niezniszczalni, raz po raz ogrywając gwiezdnych w tak banalną grę, jaką jest życie; raz na wozie, raz pod wozem. A potem gwiezdni się buntują i nasyłają na tych "złych" jakieś borsuki albo lisy. Nie wiadomo co jeszcze strzeli do głów gwiezdnych i czego jeszcze nie wykombinują. Mogą nawet teraz zacierać łapy, szykując jakiś dużych, wypasionych drapieżników, którzy z szczerą chęcią rozszarpią dwójkę kocic, które ucieły sobie pogawędkę, o ile można tak to nazwać. Gdy kotka się odezwała wręcz strzeliła lekkiego cykora. Miała nadzieje, że ją zignoruje, albo każe jej spadać. Podświadomość i wyobraźnia postanowiły spłatać jej "śmiesznego figla", nasyłając na nią dziwne uczucie. Była święcie przekonana, że właśnie ktoś zipie jej na kark i szepcze jakieś nieprzyjemne słówka do ucha, ale jakie to słówka?... Bełkot. Jeden wielki nic nie znaczący bełkot. Niby coś małego, ale jednak sprawia sporo kłopotu i nieźle stresuje. Nostalgia - cicho skrywa na nostalgia po cichuteńku wkradła się do jej głowy, dając o sobie znak. Samotny kociak, rzepak...
Jedynie parę urywków jakiegoś zdarzenia sprzed paru księżycy przez chwilę jak żywcem wzięte z baśni przeleciało przed oczami kotki, a sam świat przez chwilę wyglądał w oczach kotki jak fikcja, jak baśń, która nigdy się nie kończy. Fikcja, baśń... To miało ze sobą sporo wspólnego. Niestety w naszym świecie jeszcze nie zawitało coś takiego jak "niekończąca się baśń", chociaż faktycznie; jeśli ktoś jest uparty jak osioł to doszuka się w tej definicji drugiego dna. Wiele historii jest przekazywanych z pokolenia na pokolenie i zawsze będą tkwić w naszych umysłach i w końcu i my sami zaczniemy zmieniać; udoskonalać tą baśń, aby ją rozwinąć, poprawić... Z pewnością każdy oddałby wiele, aby móc samemu podporządkować sobie świat i zmienić go na swój ideał świetnego, pełnego dobra świata. Ale może okazać się też tak, że ktoś czerpie chorą satysfakcję z bólu innych i stworzy z własnej szansy na zmienienie świata istne piekło; czy też niekończące się igrzyska śmierci, aby trochę uśmiać się z bólu i cierpienia innych, aby odreagować na ból zadany przez świat, albo za zbyt wielki nacisk i wyzwiska od rówieśników i rodziny. Trudno teraz znaleźć szczęśliwą i dobrą rodzinę; jedni ukrywają to, co naprawdę się dzieje w ich rodzinie i tworzą fałszywą aurę dobrej rodziny, a inni narzucają dziecią własne, surowe zasady i potem patrzą, jak ich potomstwo wyrasta na roboty zależne jedynie od nich. Taka jest idea "dobrych" rodzin. W kocim świecie nie ma czegoś takiego jak idealne rodziny; jedne się rozpadają, zdrady, gwałty... Nie ma idealnego życia, szczególnie dla kota. Dwunożni mogą sobie jeszcze jakoś poradzić, bo są duzi, brzydcy i każdy się ich boi. A kot... Co zrobi zwykły kot w starciu z jakimś marnym drapieżnikiem? Jedno wielkie nic. No jedynie może umrzeć, jak jest słaby.
- Niektórzy samotnicy zakładają rodziny, myślałam, że tak będzie i w twoim przypadku - mruknęła, wypuszczając z płuc mały podmuch, który cicho wydostał się z jej pyszczka, wydając cichy dźwięk podczas stykania się z ziemią. Niesłyszalny dla kota, jednak dla robaka, albo jakiegoś innego bezkręgowca mógł równie dobrze przypominać huragan, albo jakieś tornado. Może zbyt bardzo to koloryzuje, ale niestety; nikt nie ma jeszcze podglądu na życie owadów, chociaż to, co o nich jak narazie wiemy jest wystarczająco dobre, nie wiemy, jak odbierają poszczególne rzeczy. Ale zważając na mały wzrost i drobność owadów, można z łatwością się domyślić, że rzeczy dla nas wręcz banalne, są dla nich wyzwaniem.
- Moja matula nauczyła mnie, aby szanować innych, bez względu na to, jacy są, z jakiego klanu pochodzą i jak wyglądają - wyjaśniła krótko, a w głowie pojawił się jej zarys postaci, którą uważała za matkę, a sam obraz ciągle pojawiał się jej w głowie, gdy ktoś wspominał jej o jakiejkolwiek matce; był to jej własny, osobisty ideał postaci matki. Niektórzy mają czasami ciężko, ale hej! Od czego są przyjaciele, z którymi można pogadać i podzielić się problemami?
XXXXXXXXX[Obrazek: ringooo.png]
◤XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX◥
Gdy chłód obejmie tę cierpiącą glinę,
Z niej dusza w jakąż wędruję krainę?
Nie mogąc umrzeć ni zostać z żywemi,
Proch swój sczerniały porzuca na ziemi.
Czy niewcielona górny loт swój wzbije
Gdzie się niebieska planeta promieni,
Albo zapełni królestwo przestrzeni,
Tę rzecz dla oka, co wszystko przeżyje?
◣XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX◢
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
5
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Założyć rodzinę? Jak to? Mieć własne kocięta? Partnera? Przecież Owca była na to za młoda, a nawet jeśli byłaby dorosła i gotowa - nigdy w życiu nie zdecydowałaby się na taki ruch. Nie przepadała za kociętami, a miłość wydawała jej się być krępująca, zawiła i niezrozumiała. Jeszcze jakiś czas temu sama odczuwała dziwną sympatię wobec Drżącej Łapy, lecz ta na przestrzeni czasu uleciała. Zapomniała o kocurze, o jego ślicznym, czekoladowym futrze i dziwnym podenerwowaniu. Miała teraz poważniejsze problemy, bowiem wypłynęła na sam środek głębokiego jeziora.
- Po co? - przekręciła lekko łebek w niewinnym zaciekawieniu - Przecież samotne wykarmienie kociąt jest... niemożliwe. Nie mówiąc już o ochronie - zacznijmy od tego, że Owca miała problem z wykarmieniem samej siebie, więc co tu dopiero mówić o kilku głodnych, małych pyskach? Wizja, którą przedstawiła jej niebieska kotka wydawała się być niezwykle odległa, dziwna, nienaturalna i absurdalnie durna.
- A Ty masz rodzinę? - w końcu była samotniczką, czyż nie? W dodatku dorosłą, wyglądała nawet na doświadczoną. Z pewnością gdzieś na świecie plątała się jej matka, lecz córka Łasiczego Futerka miała teraz na myśli dziatwę, tudzież rodzeństwo. Dziwne. Sama nigdy nie była uczona tego typu rzeczy. Dorastała raczej w samotności - w lecznicy. Nawet z rodzeństwem najlepiej się nie znała.
- Twoja matka jest inteligentna. Tam, skąd pochodzę, sprawy mają się zupełnie inaczej - wzruszyła barkami, zwężając wargi do cienkich kreseczek, którym towarzyszyło mętne, nieco lekceważące spojrzenie. Nie odnosiło się one w każdym bądź razie do rozmówczyni, co to to nie, znacznie trafniej byłoby powiedzieć, iż swoją drwiną wyszukiwało właśnie kierunku w którym należałoby się udać, by zastać obóz cienia.
[Obrazek: WT81BFp.png]
Somewhere deep in the dark
A h o w l i n g beast hears us talk
I dare you to close your eyes
And see all the colours in disguise
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
W końcu niezbyt trafnie odpłynęła, tępo wlepiając wzrok w trawę. A co jakby jednak mieć rodzinę? Znaleźć sobie partnera? W końcu dość gwałtownie z zamyślenia wyrwała ją kolejna wypowiedź niegdyś cienistej terminatorki, a dokładniej jej końcówka. Była nieco... Osłupiała. Co powiedzieć?
- Tak - mruknęła prawdopodobnie najłatwiejszą i najmniej wymagającą taktycznego myślenia odpowiedź. Przynajmniej nie wyjdzie na głupa, który przez połowę rozmowy woli wlepić wzrok w jakże ciekawą glebę, myślami błądząc gdzieś w odległej przyszłości. Postanowiła teraz się sprężyć, za każdą cenę próbując, aby słowa które wybiegały z pyska kotki dotarły do niej jak najdokładniej. Czy ma rodzinę? Powiedzmy... Chociaż nie taką krew z krwi, ale ma ''adoptowaną'' i z pewnością nie przyjdzie jej leżeć z wywieszonym językiem i krzyżykami na oczach sama, ale z kimś. Z kimś, który zadba o to, aby pamięć o niej nie zaginęła, aby jej historia dalej trwała, przekazywana z pokolenia na poko- a chwila, równie dobrze Ringo może nie mieć żadnego ''pokolenia'' - może również nie doczekać się własnych kociąt, ani kociąt swoich braci, czy tam sióstr... W sumie mogą ją darzyć pogardą i zupełnie wyrzucić z własnego życia, co jest naprawdę bardzo prawdopodobne, bo po co samotnik w rodzinie dumnych przedstawicieli klanu Gromu? Aby szpecić godność i nic więcej. Przez parę chwil dobierała jak najlepiej słowa do swojej wypowiedzi... I co tu począć, co powiedzieć?
- Brata, przyszywanego - niemalże mruknęła pod nosem, ściszając głos. Grunt, że udzieliła jakiejkolwiek odpowiedzi, a nie kombinowała, że ma rodzinę, ale wszystkich zjadły wiewiórki, chociaż nie wie, co się z nimi dzieje jest pewna, że każdy z jej rodziny żyje i jest iskierka nadziei, że kiedyś się z nimi spotka, lecz ''nadzieja matką głupich'' i może nie doczekać się owego spotkania. Mruknęła ciche ''mhm'' w odpowiedzi na kolejną odpowiedź.
- Skąd pochodzisz? Byłaś klanowym kotem? - historia lubi się powtarzać, kolejny kot opuszczający klan! Nareszcie ma z kim pogadać i podzielić się swoimi wywodami, na temat smutku i dziwnego uczucia spowodowanego zwykłą tęsknotą... O ile oczywiście tamta tęskni, i nie woli odrzucić wszelakiego rodzaju sprawy rodzinne precz daleko, do przedziałki w mózgu ''nieważne''.
XXXXXXXXX[Obrazek: ringooo.png]
◤XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX◥
Gdy chłód obejmie tę cierpiącą glinę,
Z niej dusza w jakąż wędruję krainę?
Nie mogąc umrzeć ni zostać z żywemi,
Proch swój sczerniały porzuca na ziemi.
Czy niewcielona górny loт swój wzbije
Gdzie się niebieska planeta promieni,
Albo zapełni królestwo przestrzeni,
Tę rzecz dla oka, co wszystko przeżyje?
◣XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX◢
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
5
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
Przyszywany brat. Ślamazarnie przekręciła łebek na bok, lecz z jej pyska nie wypłynęło żadne, nawet najcichsze słowo. Odniosła wrażenie, być może omylne, iż pręgowana kocica nie chciała rozmawiać na ten temat, a Owca, choć skora do słuchania, nie naciskała na koty tak, jak niegdyś miała to w swym przebrzydłym zwyczaju.
Ślamazarnie przesunęła językiem po puchatym boku, zbierając rozbiegane myśli, by móc zlepić z nich coś sensownego, coś mającego jakiekolwiek przesłanie i znaczenie. Wątpiła, by dla córki Sójczego Śpiewu cokolwiek miało znaczenie, a już na pewno historia przypadkowego kociska, spotkanego na bezdrożu.
- Byłam - skinęła powoli głową, kiedy już wiedziała, jak ubrać swoje myśli w słowa. Uniosła lekko podbródek i monotonne spojrzenie przesunęła w dal, w kierunek Punktu Obserwacyjnego.
- Należałam do gromady tłustych czyraków na zlepionym grzbiecie Wężowej Gwiazdy - zmarszczyła nos, przez co lodowa maska przełamała się niesmakiem i gęstym obrzydzeniem, które można było kroić na kawałki - Cuchnący padół podstępu i kłamstwa - jasny ogon uniósł się do góry gwałtownie i opadł na ziemię lekko, jak piórko, kiedy to powróciła uwagą niebieskich ślepiów do rozmówczyni - A co z Tobą? Kim jesteś? - zadała kluczowe pytanie, które odnosiło się nie tylko do pochodzenia niegdysiejszego oraz obecnego kocicy, lecz także do jej imienia, do tytułu, jakim się określa. Ułatwi im to całe spotkanie, kiedy zarzucą choć cienką nić zaznajomienia nad przepaścią.
[Obrazek: WT81BFp.png]
Somewhere deep in the dark
A h o w l i n g beast hears us talk
I dare you to close your eyes
And see all the colours in disguise
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
Wężowa Gwiazda... Wężowa Gwiazda... Oho, klan Cienia najwidoczniej nie cierpi sam, bo klan Gromu za niestety dowódca Błyskającej Gwiazdy, który z biegiem czasu pokazał na granicy z klanem Rzeki swój marny potencjał.
- Byłam kiedyś w klanie Gromu, za panowania Błyskającej Gwiazdy. Wtedy nawet za najmniejsze przewinienie dostajesz w mordę, a później uciekasz z własnej głupoty z klanu. Chociaż wątpie, że teraz wiele się zmieniło - wycharczała dość niedbale. Darzyła wszystkie klany zbyt wielką antypatią, aby teraz udawać, że są super i kochane. Ale nie ma się czego wstydzić, po ziemi nie stąpają ideały. No może jedynie w snach, albo w Gwiezdnym klanie, ale zwyczajnym, śmiertelnym kotom dość daleko jest do klanu Gwiazd, bez uprzedniego umierania.
- Ringo, ale możesz mi mówić Kolendra, tak miałam kiedyś na imię - przedstawiła się, wyraźnie akcentując każdy pojedynczy wyraz, przejawiając w ten sposób niechęć, o dziwo skierowaną do jej dawnego imienia. Nie miała zamiaru zmuszać kotki do przedstawiania się. Jak nie chce nie musi, Ringo nie zależało na imionach innych kotów, a na obecności. Mogła się nawet nazywać "Marek", grunt że była tutaj, na ziemi, a nie w bezkresnej wyobraźni, w mistycznym świecie w którym można odpłynąć jak na chmurce, pokazując innym język, ale uwaga, bo można w ten sposób też kogoś wkurzyć i potem zostać wyrwanym z transu za pomocą rękoczynów.
- Tęsknisz za domem? - zadała pytanie, smętnie niczym osioł poruszając uszami. Chciała wiedzieć, czy jako jedyna czasami tęskni za rodziną tak, że podczas niektórych podróż jak ostatni leszcz wypłakuje wszystkie łzy, a potem się dziwi, że nie ma siły na dajszą bezużyteczną rozpacz.
XXXXXXXXX[Obrazek: ringooo.png]
◤XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX◥
Gdy chłód obejmie tę cierpiącą glinę,
Z niej dusza w jakąż wędruję krainę?
Nie mogąc umrzeć ni zostać z żywemi,
Proch swój sczerniały porzuca na ziemi.
Czy niewcielona górny loт swój wzbije
Gdzie się niebieska planeta promieni,
Albo zapełni królestwo przestrzeni,
Tę rzecz dla oka, co wszystko przeżyje?
◣XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX◢
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
5
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
Wrona nie mógł się doczekać spotkania z Zachód. Dzisiaj rano wstał wcześnie, by zjeść coś i złatwić inne sprawy, a potem przez dłuuuugi czas czyścił swoje futerko. Dało mu to dużo, bowiem nigdy jeszcze nie był aż taki czysty i lśniący. Kiedy był gotowy, wyszedł z obozu, nikomu nie mówiąc gdzie idzie, ani co będzie robił. Nie mógł przecież nikomu powiedzieć, że spotyka sie z rzeczniaczką, bo wiadomość ta rozniosłaby sie po obozie i jeszcze by mu Malina zabroniła wychodzić z obozu. Nie wiem czemu miałaby to robić, ale on miał takie dziwne wrażenie...
Dotarł do Szuwaru Turzycy pierwszy i może to i lepiej, bo przynajmniej kocica nie będzie myśleć, że jest spóźnialski. Gdyby ona nie przyszła na czas, to nic takiej by sie nie stało. On może tu czekać nawet do wieczora, byleby przyszła. Zależało mu i to nie tylko na nauce łowienia ryb.

/Zachód!
[Obrazek: KafOHuR.png]
LVL 3 190 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości