wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Jodłowa Gałązka westchnęła. Nie chciała się jeszcze poddawać, więc szła i szukała dalej. W najgorszym wypadku po prostu na coś zapoluje, żeby nie wrócić do obozu z pustymi łapkami a potem coś wymyśli jeśli chodzi o Pszenicznego Kłosa i prezent dla niego.
Tym razem Azaliowa Łapa nie znalazł kolejnej piszczki. Tym razem cynamonowy point znalazł jakąś roślinkę przebijającą się przez miejsce z jakąś cieńszą warstwą śniegu. Jakiś chwast z włochatą łodygą, gęsto osadzonymi liśćmi i płatkami kwiatów w pomarańczowo-żółtym odcieniu pojawił się w jego polu widzenia.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Idąc tak przed siebie i wzdychając ciężko, Jodłowa Gałązka potknęła się o zakopane w śniegu pudełko. Karton był z lekka przemoczony i w głównej mierze intensywnie różowy, jeśli zdecydowała się go wydobyć na światło dzienne. Miał na sobie różne rysuneczki i szlaczki, a w środku ewidentnie coś się znajdowało, bo obijało o ścianki, gdy ruszyć opakowaniem.
Miał swoją kolekcję kwiatów w legowisku koło Rzecznych terenów, ale w Wichrowym obozie było póki co smutno i pusto. W całym obozie zresztą. Gdzieś z tyłu głowy miał, że nagietek miał jakieś zastosowania medyczne, ale zaopatrywaniem składziku niech się zajmuje pan piękny, Azalia miał lepszy plan na te kwiatki. Podszedł do nich by przyjrzeć się uważnie i zerwać te, których mróz jeszcze nie przeżarł.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
-Agh! -Jodła zawołała z zaskoczeniem kiedy prawie się wywaliła. Szybko jednak się otrząsnęła i zobaczyła o co się tam potknęła.
Czarno-biała kotka rozchmurzyła się trochę kiedy zobaczyła jakieś dziwne pudełko. W końcu udało jej się coś znaleźć. Córka Zwinnego Strumyka od razu wykopała znalezisko i przyjrzała się mu. Wyglądało dość ciekawie… ale ten różowy to trochę w oczy wręcz bolał. No, ale brzydki całkiem też nie był. Mógłby być z tego ciekawy prezent.
Jodłowa Gałązka trąciła łapką karton i usłyszała że tam coś jest… więc postanowiła go delikatnie otworzyć i zajrzeć do środka co tam jest. Ciekawość ją zżerała, no i trzeba było ocenić czy to był prezent warty zachodu. Nie mogła dać Pszenicznemu Kłosowi byle czego.
Gdyby Azaliowa Łapa chciał użyć medycznie swojego znaleziska to zdecydowanie nie mógłby tego zrobić. Widać było, że kwiatki które udało mu się zebrać były przemarznięte i mimo że dalej wyglądały całkiem ładnie to zdecydowanie nie nadawały się do jakiegokolwiek użytku poza dekoracyjnym. Takie szczęście w nieszczęściu.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Rozmokłe pudełko nie opierało się zębom kotki i z łatwością udało się wygryźć w nim dziurę – niestety jeśli to ostrożne otwieranie miało umożliwić zachowanie opakowania w pierwotnym stanie to taśma trzymała się lepiej niz karton. W każdym razie w środku znajdowały się same cuda cywilizacji, które samym Gwiezdnym się nawet nie śniły. Samej Jodle pewnie też nie, bo to co się pierwsze w oczy rzucało to prostokątny kształt w kolorach zgodnych z pudełkiem... i jakby się przyjrzeć to na pudełku znajdowała się podobizna tego przedmiotu.
Poza samą konsolą w zestawie znajdowała się ładowarka, rysik i instrukcja – ale czy wojowniczka mogła skojarzyć co to i czemu służy?
I fajnie, dwie ładne sztuki jak na tę porę były całkiem fajnym wynikiem. Oriental odłożył je sobie ostrożnie koło krzewu, do którego się cofnął, a następnie ruszył w dalszą trasę, wypatrując piszczek. Uważał na otoczenie, ale częściowo pozwolił sobie myślami odpłynąć nieco dalej. Jeśli mu się nie znudzi i zdoła osiągnąć swój cel to może, gdy roztopią się śniegi, znajdzie chwilę aby udekorować cały Wichrowy obóz.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
No tak nie za bardzo mogła skojarzyć do czego to wszystko służy. Nigdy nie miała styczności z tak specyficzną rzeczą jaką znalazła właśnie teraz. Jednak wyglądało to wszystko bardzo ciekawie. Na tyle ciekawie, że nie wstydziłaby się dać tego komuś jako prezent. Tak więc Jodłowa Gałązka zamknęła pudełko na tyle na ile mogła ze swoją kocią anatomią i postanowiła schować na razie je w jakimś suchym i ukrytym miejscu, żeby wrócić po nie później. Jak już będzie wracać do obozu.
Postanowiła, że skoro ma już prezent dla Pszenicznego Kłosa to może sobie jeszcze zapoluje? Tak żeby faktycznie nie wracać z pustymi łapkami. W Porze Nagich Drzew każda zwierzyna jest na wagę złota, tak więc idąc dalej zaczęła się rozglądać za chociaż jedną piszczką.
Tym razem już los postanowił podrzucić cynamonowemu pointowi coś do faktycznego upolowania. Co prawda była to zdobycz mniejsza od kuropatwy, ale dalej nie była zła. Szczur kręcił się gdzieś w okolicy. Wyglądał jakby chciał szybko przebiec przez Wyjące Wzgórza w stronę Samotnych Jodeł, bo najpierw poruszał się dość żwawo w tamtym kierunku. Z jakiegoś powodu jednak stanął i zaczął się rozglądać dookoła. Może jednak się zgubił? Może czegoś szukał? Tylko szczur chyba zna odpowiedź na to pytanie.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Jodła rozglądała się dookoła, ale wśród śniegu nie kryła się żadna piszczka. I można by już powiedzieć, że typowa pora nagich drzew, będzie trzeba się jeszcze nachodzić nim trafi na jakiś trop, ale w tym momencie mogła usłyszeć jakiś ptasi wrzask nad swoją głową, a uderzenie serca później... oberwała średniej wielkości rybą w czoło. Ptaszysko obniżyło swój lot i zaczęło na nią skrzeczeć gniewnie jakby obwiniało Jodłę o całe zajście, ale po paru kółkach zrezygnowało z konfrontacji i poleciało dalej.
Szczury miały coś takiego w tym swoim zwichrzonym futerku, że Azalia wzdrygał się na samą myśl, że miałby zjeść to coś. Nie wiadomo, gdzie to się szlajało wcześniej, w czym się tarzało, czego dotykało – ogólnie zaufania te gryzonie nie wzbudzały. Ale klanowe dzikusy raczej takich oporów nie miały, prawda? Nie wzdrygały się na samą myśl o zjedzeniu szczura, więc jeśli polował dla innych to warto było spróbować złapać paskudę.
Przeszedł do pozycji łowieckiej przenosząc ciężar na tylne łapy, jak w przypadku podchodzenia do mniejszych kuzynek szczura. Ruszył ostrożnie przez zaspy, licząc na to, że rozglądający się ogonek go nie dostrzeże – śnieg musiał być oślepiający dla raczej wieczornego stworzenia. Chciał w odpowiednim momencie przyszpilić go pazurami do gruntu i wgryźć się w kark.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Jodłowa Gałązka nie spodziewała się deszczu, a co dopiero deszczu ryb. No cóż, jednej ryby, ale dalej ryby. Czarno-biała kotka spojrzała z niedowierzaniem na zdobycz, która teraz leżała przed jej łapami a potem na skrzeczącego ptaka. Na jego szczęście jednak szybko odleciał, bo córka Zwinnego Strumyka nie powstrzymałaby się przed upolowaniem również i jego gdyby postanowił zaatakować w jakikolwiek sposób. Wojowniczka potrząsnęła głową z niedowierzaniem. Spadające ryby… ale będzie historia pomyślała a potem wzięła tę przypadkową zdobycz, cofnęła się trochę do miejsca w którym schowała karton, żeby tam też ukryć rybę i ruszyła na kolejne poszukiwania zwierzyny.
Niestety najwidoczniej szczur nie był taki głupi na jakiego mógł się wydawać. W czasie tego swojego rozglądania natrafił wzrokiem na kilka cynamonowych plamek na śniegu, a że już i tak przed czymś bardzo możliwe że uciekał to postanowił najwidoczniej nie wystawiać swojego dzisiejszego szczęścia na próbę i zmył się zanim Azaliowa Łapa w ogóle zdążył mrugnąć. Tym razem niestety nic z tego. Trzeba było szukać dalej.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Co robiła badylarka w taką pogodę poza swoją norką? Tonęła w śniegu. A przynajmniej w tych sypkich fragmentach, bo zaraz udało jej się wydostać na bardziej ubity fragment i zdyszana zaczęła sobie czyścić futerko by się uspokoić po tej przygodzie.
Szczur rzucił się do ucieczki, a Orion jakby odruchowo powstrzymał się od pogoni. Nie dlatego że instynkt podpowiedział mu, że to bezcelowe, a prędzej z niechęci do tych stworzeń.
No ale też dlatego że to było bezcelowe, faktycznie. Otrzepał sierść, przylizał kłaczka i niezrażony niczym ruszył dalej, wypatrując tłustych piszczek.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Jodłowa Gałązka nie zamierzała tracić okazji do zdobycia kolejnej piszczki na obozowy Stos Zwierzyny. Czarno-biała wojowniczka od razu przybrała pozycję łowiecką, przy okazji przenosząc ciężar ciała na tylne łapy, i zaczęła poruszać się w niej w stronę nieświadomej badylarki. Chciała to załatwić szybko i sprawnie, więc jeśli tylko udało jej się dojść do gryzonia odpowiednio blisko to skoczyła w jego stronę, żeby szybko pozbawić go życia.
Co prawda żadnej tłustej piszczki nie znalazł, ani w ogóle niczego jadalnego, ale za to znalazł coś ciekawego. W czasie takiego chodzenia Azaliowa Łapa mógł zauważyć, że coś wystaje z jakiejś wyższej kępki traw. Miało to śmieszny kształt i równie śmieszne kolorki. Składało się z kilku drewnianych klocków ułożonych na jakiejś podłużnej platforemce z kółeczkami. Do góry walca, który znajdował się na przodzie były przyczepione jeszcze dwa malutkie walce. Z tyłu do tej walcowej lokomotywy zaczepione były dwa wagoniki. Cała konstrukcja była losowo pokolorowana na niebiesko, czerwono i żółto.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Jodłowej udało się bez trudu zakraść do badylarki i pochwycić ją w swoje pazury. Niestety to co dla drobnego gryzonia było ubitym śniegiem, dla sporo większej kocicy było w miarę sypką zaspą. Więc chwytając zwierzątko zapadła się w mroźną pułapkę.
Nie natrafił na piszczkę, ale jego oczom ukazał się zabawny przedmiot. Ludzka zabaweczka złożona z najprostszych kształtów, pomalowana na trzy barwy i ogólnie sympatycznie się prezentowała, chociaż zdecydowanie wolał pluszaki, tak po prawdzie. Nie wzgardził jednak znaleziskiem, ukrył je w charakterystycznym miejscu i ruszył dalej za piszczkami.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Nie mogła się powstrzymać od zaskoczonego -stłumionego lekko przez gryzonia, którego trzymała w pysku- skrzeku kiedy wpadła w sypką zaspę. Nawet się jej nie spodziewała, więc spotkał ją niezły szok. Czarno-biała wojowniczka zamrugała kilka razy a potem zaczęła wykopywać się z zaspy. Musi trochę bardziej uważać.
Kiedy już wydostała się z mroźnej pułapki postanowiła schować gryzonia w jakimś charakterystycznym miejscu i ruszyć na dalsze poszukiwania.
Znowu chwast. Los chyba nie chciał za bardzo dać Azaliowej Łapie kolejnych potencjalnych zdobyczy. Chyba nie chciał mu za szybko dać się trochę poobijać. Tym razem natrafił na kolejne włochate ziele, ale które tym razem pachniało ogórkami i miało duże niebieskie kwiaty, które zwisały u góry łodygi.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Jodła wyruszyła na dalsze poszukiwania i natrafiła na dość... nietypowe tropy. Jakby się im przyjrzeć z bliska to pierwszy wniosek jaki się nasuwał był taki, że zwierzę to miało tylko dwa palce. Z kolejnym uderzeniem serca mogły pojawić się wątpliwości czy aby na pewno nie były to odciśnięte pazury, bo kształt taki... długi, kanciasty i niepokojący. Czasami u nasady "pazurów" dostrzec można było dwie kropki, które się z nimi nie łączyły.
Dla kogo pachniało dla tego pachniało, zdaniem Azaliowej Łapy ogórkowa woń była raczej daleka od przyjemnych i pożądanych u kwiatów, toteż wyminął roślinkę i ruszył na dalsze poszukiwania zwierzątek. Jasne, niebieskie kwiatuszki o sporych rozmiarach były ładne, ale czy chciał żeby legowisko mu tak zaśmierdło? No właśnie w tym rzecz, że sobie tego nie życzył. Truchtem przemierzał kolejne zaspy.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Czarno-biała wojowniczka zmarszczyła brwi. Ślady, które właśnie napotkała były dość specyficzne. Chyba jeszcze nigdy w życiu nie udało jej się takich napotkać, albo przynajmniej o takich nie pamiętała. Jodłowa Gałązka postanowiła to sprawdzić. Jeśli to jakiś drapieżnik to przecież nie można było go tak zostawić na klanowych terenach. A co dopiero tak blisko obozu. Tak więc córka Zwinnego Strumyka wybrała się za śladami w poszukiwaniu ich właściciela.
Tym razem los chyba zlitował się nad biednym cynamonowym pointem, ponieważ w końcu udało mu się natknąć na jakąś zwierzynę. Co za pora roku, że trzeba było się tyle naszukać zwykłej piszczki? Tym razem natknął się na skowronka. Ptaszek skakał sobie po ziemi i próbował przekopać się przez cienką warstwę śniegu, na którą akurat natrafił, pewnie w poszukiwaniu jakiegoś jedzenia. Biednemu chyba jednak szło na tyle niefortunnie, że nie mógł jeszcze odlecieć, bo inaczej zostałby z niczym. Ojej.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Ruszyła śladami i może z długość drzewa tropienia dalej dostrzegła wreszcie istotę. Monstrualną wręcz z perspektywy kruchego kota, o szarawej sierści naznaczonej ciemniejszą barwą w okolicach karku. Stworzenie było krótkowłose, chociaż sierść na szyi odznaczała się wystarczająco by przywodzić na myśl grzywę, mimo że długością i bujnością jej nie dorównywała. Długie nogi były relatywnie cienkie w porównaniu z resztą ciała, ale definitywnie byłyby e stanie rozgnieść kota z łatwością z jaką koty rozgniatały żuczki. To co jednak najbardziej przyciągało uwagę to olbrzymie poroże, rozrośnięte w wiele odnóg. Jeleń próbował otrzeć głowę o korę pobliskiego drzewa i nie widział nadciągającego kota.
Skowronek zajęty próbami przekopania się przez śnieg. Krótko mówiąc – wyśmienicie. Orion przyjął pozycję łowiecką, gdy tylko go dostrzegł. Teraz, gdy już ustalił że ptaszyna jest pochłonięta swoim skrawkiem terenu, mógł zacząć się skradać w jej stronę. Ukrywał się głównie za zaspami i starał się zbliżać od strony ptasiego ogona, tak by uniknąć spotkania z ptasim wzrokiem – chociaż i na to był przygotowany, zastygając w miejscu. Chciał podejść na tyle blisko by jednym susem dopaść i uśmiercić skowronka.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Oczy wojowniczki wyglądały w tym momencie jak spodki. Takiego zwierzęcia to chyba jeszcze nie widziała w swoim życiu. Może starsi wojownicy mogli takie znać, ale ona zdecydowanie widziała je pierwszy raz. Przede wszystkim było DUŻE. Za duże żeby jakikolwiek kot mógł sobie z nim poradzić, nie ważne jak mocny by był. Na szczęście zwierzę nie wyglądało agresywnie… chociaż pozory mogą mylić, więc kotka postanowiła jak na razie schować się gdzieś w jakiejś większej kępie traw i zobaczyć co ono dalej będzie robić.
I ładnie pięknie. Azaliowej Łapie złapanie nieuważnego skowronka nie sprawiło trudności. Ptaszysko nie uciekło tak jak gryzoń jeszcze jakiś czas temu. Wyglądało na to że było mniej uważne niż spanikowany szczur. Dobrze dla cynamonowego pointa. Kolejna piszczka na jego koncie odznaczona.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-