Logo Artemidy
Wyjące Wzgórza
xxxxPogoda nie rozpieszczała na randki, ale najwyraźniej Zajęczo Ucho miał sprytny plan – czy też nie – że przekona chmury by przestały padać! Tak przynajmniej wydawało się Kryształkowi, który właśnie szukał swojej ofiary, która poszłaby z nim nazbierać jakichś pierdółek dla uszatego gbura. Usłyszał rozmowę Marchewkowego Pola z kimś jak przechodził obok nich podczas dzielenie języków i miał lekki uraz! Czemu Zajęcze Ucho nie zaufało mu, że da radę pomóc? Gbur! Niewdzięcznik!
xxxxDzisiaj dzień był w sumie dość suchy, oddychało się słabo, wiatr nie wietrzył, a większość kotów wyglądało jakby straciło energię. Niestety nie Kryształek, który bez większego mrugnięcia okiem zadbał o swoje futerko, zjadł, wrócił z patrolu i w ogóle czuł się dobrze. Może odrobinę zmarkotniał kiedy w oczy nie rzucał mu się nikt interesujący… o! Nieważne!
xxxx— Skazunia! — krzyknęła wesoło i podbiegła do kocura z uśmiechem. — Dobrze cię widzieć, chodź. Mamy ważne zadanie… opowiem po drodze — wyjaśniła nic nie wyjaśniając i zaczęła pchać kocura w stronę wyjścia z obozu. Mając głowę na jego barku. I no… pchając.
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skaza od kilku dni próbował znaleźć sobie jakieś zajęcie. Na polowania nie chodził wcale, a na patrole bardzo rzadko, to chociaż obóz posprząta. Tego chyba nie mógłby spartaczyć, prawda? Prawda...?
Przerzucał właśnie jakieś stare patyki, gdy nagle został popchany. Spojrzał tępo na białą sylwetkę Kryształowej Łapy. Był to już drugi raz, gdy wypychała go gdzieś na siłę i nie rozumiem dlaczego. Nie znali się. Dlaczego akurat on? Przysłała go, któraś z jego matek? O co chodzi?! I jaki Skazunia? Niemniej, nie mając żadnego przymusu do oparcia się, dał się po prostu wypchać.
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxNie opierał się. Bardzo dobrze! Nie było powodu! Oczywiście, że nie. Przecież wcale nie porywał go z obozu, nie wiadomo gdzie i kompletnie nic nie tłumacząc. Norma. Może co najwyżej lekko się spiął ten niebieski patyczek, ale tak poza tym to był… no bardziej jak pusty pień. Krzykniesz i odbije się echo w środku… tak przynajmniej Kryształkowi się wydawało. Prowadził go teraz idąc nim bark w bark, chyba że akurat potrzeba było go popchnąć to biała kita robiła swoje i łapała go tak żeby nie stanął w miejscu.
xxxx— Mamy podobne futerka. Tak jakby. Bo masz szare, białe plamki, a ja mam białe, szare kropeczki, fajnie! Idealnie zgrani! — powiedział wesoło i spojrzał w bok, oczekiwał jakiejś większej reakcji od kocura… ale był to taki no sztywniak. I Kryształek wiedział czemu, w końcu bycie zabitym prawie przez lisa, a oprócz tego własną siostrę? Słabo. — Przechodząc do rzecz. — Rzecz? Nie wiedział, nie był pewien, chyba tak się to mówiło? — Widzisz, Zając, ten gbur, tak. On! Randkę chce zrobić dla Bławatek. Nie lubię go, ale brzmi fajnie. Pozbieramy chabry, może znajdziemy króliki… co on jeszcze chciał? Chyba kaczki? Kamaczyki też! — wykrzyczał wszystko wesoło kiedy byli już wgłębi chaszczów Kwitnących Zarośli, prawie wychodząc na Wyjące Wzgórza i uśmiechnął się. — Może rozweselisz siebie, bo przez twoje miny ciągle mam wrażenie, że ktoś nie żyje — wyznał chichocząc przy tym. Niech się tak nie spina! Delikatnie stuknął go łokciem w bok i stracił równowagę, ale się poprawił i od razu powrócił do wesołego podrygującego kroku.
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uniósł brew. Jego zdaniem w ogóle nie byli podobni. Ich plamy, nie dość, że w innych kolorach to nawet nie były w tych samych miejscach. W dodatku Kryształowa Łapa miała ich znacznie więcej niż on. Nie widział jednak potrzeby w mówieniu tego na głos. Chciał dowiedzieć się po co w ogóle został tutaj wyciągnięty, nie komentować to w jakimś stopniu (nie) byli do siebie podobni.
Randka dla Bławatek? Słyszał, że Zajęcze Ucho coś planuje, ale osobiście nie zgłosił się do pomocy, bo zwyczajnie nie nadawał się do takich rzeczy. Dusząc w sobie rozczarowanie i może też odrobinę irytacji, zatrzymał się, ignorując szturchnięcie łokciem i fakt, że towarzysz najwyraźniej robił sobie z niego żarty.- Nie pomogę ci. -Mruknął jedynie, już zamierzając się odwrócić.
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxKryształek musiała na dobrą sprawę trzy razy obrócić się w stronę Skaziuli, by mieć pewność, że ten po prostu nic nie mów, a nie gada jakby mu piszczka w gardle stanęła. Nie była przyzwyczajona do takiego… kompletnego nieodpowiadania na jej słowa, bo jasne, ona często gada i dużo, ale to są k o n w e r s a c j e, a tu co? Cisza. A w sumie powinien być odrobinę wdzięczny, bo każdy go unika i trochę się im nie dziwi jak tylko rzuca im takie spojrzenia, sama wywróciła oczami na ciszę. Powstrzymała się jednak zrobić to ostentacyjnie i odwróciła przy tym głowę.
xxxxZatrzymał się. On też. A kiedy spojrzał w tył zobaczył tylko jakieś niewyraźne poruszanie pyskiem i naburmuszenie w całej postawie kocura, jakby co najmniej Kryształek obraził mu całą rodzinę trzy pokolenia wstecz… no dobra, obrażał Roziskrzoną Gwiazdę na porządku dziennym, ale to inna sprawa.
xxxx— Ty gdzie? — syknął głośno i rzucił się od razu, by zagrodzić mu drogę. — Jak chcesz już wyglądać jakbyś mnie obrażał, chociaż mów głośno. — Patrzył się z głową podniesioną ku górze i złością wymalowaną na mordce. — Może nie zauważyłeś, ale siedzenie w obozie nie pomaga. Ciągle wyglądasz jak... słabo. — Nie trzeba było być nawet szczególnie zainteresowanym życiem obozowym żeby zwrócić uwagę na szarą sylwetkę kocura, która za każdym razem snuła się po obozie jak straszak dla kociaków. Kryształek akurat bardzo lubił ploteczki – sam również obserwował obóz – często gadał z Czarnym Koniem, bo Kwieciste Grzbiety trochę go przerażały z niewyraźną wymową, ale no właśnie, jeśli czegoś nie wiedział to dopytywał i wiedział wszystko co chciał. Proste... Wracając jednak do sedna: zdawał sobie sprawę jak kocur żyje, a teraz po tym jak wyszło oświadczenie o próbie morderstwa na nim? Ciężko! Kryształek nie wiedział jak konkretnie patrzył na Skazę, ale nie zamierzał się nad nim cackać, nie wyciągał go też dla niego, a bardziej dla samego siebie, więc jeśli oczekiwał jakiegoś ulgowego traktowania to słabo trafił! Może odrobinę chciał mu pomóc, bo naprawdę wyglądał jak na wiecznym pogrzebie, ale tak się nie da! — Idziemy zbierać kwiatki. Czy tego chcesz czy nie — powiedział już delikatniej, ale bez pozostawiania miejsca na odmowę, a jeśli zamierzał odmawiać to zadba o to żeby chociaż wrócił poobijany. Skopie mu zad.
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości