Logo Artemidy
Płaczące Wierzby
Usłyszał brak kroków ze strony mamy, praktycznie od razu. Zatrzymał się może dwa mysie kroki dalej, niż powinien, a oczy ze zmartwieniem obserwowały pyszczek rodzica, który pomimo księżyców tak rzadko zdradzał prawdziwe emocje. Może dlatego sam przed sobą tyle nie potrafił przyznać jak źle z nim jest? Rodzina pełna emocji, ukrytych za osłoną mgły i paru niewypowiedzianych słów. Tym razem jednak opuściły pysk, wydobyły się z zakątków, które skrzętnie były ukrywane. Korzeń stał i obserwował, nie potrafił nic powiedzieć. Prawdziwa zdrada przez rodzonego brata, nie chciał tego porównywać, ale też po tylu księżycach czuł się jakby Huba go oszukała, zostawiła i nawet nie dała o sobie znać. Nigdy nie chciała wrócić?
Powrót do skorupy i durne pytania dotyczące Zaćmienia. Zignorował je i po prostu podszedł do matki, ocierając się o jej bark policzkiem, aż miał szansę przytulić ją siadając obok niej. Nie wiedział co powiedzieć, ale ile czasu już żył jako element podtrzymujący własną matkę? Czy gdyby zniknął przeżyłaby to? Pewnie nie. A mimo to nie miał jej tego za złe. Stracili tyle razem, że chyba tylko wujek bardziej rozumiał jej ból. Teraz był jednak dodatkiem do całej listy.
– Przykro mi… – Wydostało się niepewnie z mordki Korzenia. Nie był dobry w pocieszaniu, szczególnie kiedy Iskra nigdy nie dawała sobie pomóc.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Korzeń nic nie odpowiedział, a już z pewnością nie na temat Zaćmionej Łapy, zamiast tego podchodząc bliżej. Był delikatny. Zbyt delikatny. Bury zasługiwał żeby nim teraz potrząsnąć, powiedzieć, że gada głupoty i żeby zebrał się w garść. Nie powinien spotykać się z... taką reakcją. Nie powinien był być traktowany jakby to wszystko miało sens. Jakby Korzeń zrozumiał i nadal uważał, że to było naturalne. Normalne.
Przykro mi.
Krótkie, niepewne słowa odblokowały Iskrę, chociaż nie można powiedzieć by pomogły w sposób, którego szary pragnął. Ale osiągnęły swój efekt – z posiwiałych barków zeszło stopniowo napięcie i kocur usiadł obok, opierając się brodą o puchate czoło. Westchnął ciężko i siedział tak przez chwilę. I gdy wreszcie się odezwał, nie podniósł głowy, fizycznie wciąż będąc ciężarem dla Korzenia. Ale miał chociaż nadzieję, że chociaż psychicznie nie będzie aż tak przytłaczający.
– Ale mam za to ciebie. I Echo. I Traszkę. I Truflę. Resztę rodziny. Cały Klan. I Łabędzia. – a także żaby i ryby, dokończył wyliczanie w myślach. Ale miał przecież uspokoić Korzenia, a nie zmartwić tym, że kilka zielonych płazów i parę ryb w Leśnej Sadzawce zostało właśnie zrównanych z najbliższą rodziną. – Nie jest źle.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Poczuł ciężar podbródka na swojej głowie, niby była to norma, coś zwykłego, a mimo to jego barki napięły się, zamiast rozluźnić. Korzenna Woń, starszy Wojownik klanu Wichru, właśnie wstrzymywał powietrze, kiedy Roziskrzona Gwiazda, Przywódca klanu Wichru opierał się na nim. Czasami ciężar wydawał się przytłaczający, szczególnie w takich momentach, kiedy nie wiedział czy potrafił pomóc. A on zawsze chciał pomagać. Pomóc. Swojemu… rodzicowi. W takich sytuacjach Iskra zawsze był najpierw rodzicem, potem dopiero Gwiazdą, ale kiedy ciężar wydawał się tak spory, Korzeń nie potrafił nie myśleć o tym jak wszystko mogło się zawalić. Siedział z pyszczkiem w kryzie rodzica, wspominając dni kiedy wszystko było inne. Kiedy wybłagał jako mały szkrab, by ten spał razem z nimi w kociarni. Kiedy Huba i on mogli wtulać się w to rdzawe futro. Ile to księżyców temu było? Kiedy świat wydawał się prostszy? Odbicia patrzyły na siebie i rozmawiały. Tęsknił czasami za tym okresem. Chociaż szybko poznał stratę - nigdy w końcu nie pogodził się ze zniknięciem siostry - nigdy nie wyruszył za siostrą i nie szukał jej. Zawsze był podobny do Iskry. Huba najwyraźniej do Płomyka. Wiedział jak to było stracić oparcie, opokę. Zawsze widział w Hubie najlepsze cechy… tego czego sam nie posiadał, a kiedy zniknęła był tylko on. Sam, znaleziony, nigdy do końca wichrowy. Czy Iskra czuł się tak samo? Prawdopodobnie. Może dlatego tak bardzo go uderzyło zniknięcie wujka? Bo zdawał sobie sprawę, że Iskra musiał czuć to jeszcze mocniej?
Słyszał co mówił, ale nie słuchał.
– Ja… – zaczął, ale głos mu się załamał. Odchrząknął. Czemu zawsze był tak słaby w pocieszaniu? – Zawsze będę. Ale ciebie często nie ma. Znikasz. Nie ciałem, ale… ogólnie. Jesteś obok, ale myślami bywasz już dawno… gdzieś. Gdzie? – zapytał z lekkim smutkiem, kurcząc się w sobie jak kociak. Przy Iskrze praktycznie zawsze się tak czuł, ale w takich momentach…

sesja trwa, prosze spytac przed wbiciem :pray:
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***


Lis zabrał Jaskier poza obóz. Ta wyzdrowiała, a on miał poważny temat do przegadania z kotką. Lubił ją, byłą mu bliska, lubił jej ciepło, sierść i zapach, ale nie czuł dokładnie tego, co oznaczałoby miłość. I to nie było niczyją winą... koty nie zawsze były sobie pisane tak w 100%, a oni młodzi musieli po prostu próbować. Nie każdy związek musiał być idealny. Nie każdy musiał być tym na całe życie, tym jedynym. A on chciał się upewnić, czy ta nie ma podobnych myśli, bo zdawało mu się, że oboje borykają się z podobnym problemem. Do tego żadne z nich nigdy nie wyznało sobie miłości... czy to nie był ewidentny dowód?
Dlatego też wyszedł z nią poza obóz, ogólnie nie mówiąc jej po co idą. Ot, spacer, jakich wiele. Już tak wychodzili. Dopiero gdy podeszli już pod Płaczące Wierzby, o ironio, gdzie nie było nikogo innego, tam Roześmiany Wąs zatrzymał się i spojrzał w niebo. Iskry już nie było, klan przechodził zmiany... może, cokolwiek stanie się po tej rozmowie, zniknie w tłumie nowych wydarzeń? W końcu nowy przywódca był ciekawszy, niż związek dwójki jakichś losowych kotów. Spojrzał zatem na kotkę. - Chciałbym raz zachować się jak na kocura przystało i porozmawiać, a nie uciekać we własne myśli, mając nadzieję, że wszystko samo się rozwiąże. - Od razu przeszedł do rzeczy, nie chciał przedłużać, bo bał się, że wyjdzie rozmowa jak z Chabrem, gdzie nie umiał złapać się żadnego słowa. - Ja... bardzo cię lubię i cenię jako najbliższą przyjaciółkę. Uwielbiam zapach twojej sierści i twoje oczy, jesteś zabawna i uwielbiam z tobą rozmawiać, lubię budzić się obok ciebie, wspierać cię, pomagać ci, cieszyć się z twoich sukcesów i smucić z tobą, gdy jest gorzej. Ale... to tyle. Czuję to jako twój przyjaciel... nie partner. - Okej, połowa za nim, ale teraz czekała go ta gorsza część. - To nie twoja wina, ani moja, to... po prostu życie takie jest, chyba, wiesz? Że... trzeba sprawdzać, szukać... próbować... i my spróbowaliśmy, ale... nie czułabyś się lepiej, gdybyśmy byli przyjaciółmi? Trochę dziwnie jest, gdy mówię do ciebie słońce, ty do mnie skarbie, ale żadne z nich nigdy nie powiedziało "kocham cię". I czemu? - Tu zrobił pauzę jakby zadawał jej pytanie, ale wiedział, że ta nie znajdzie teraz słów, więc odpowiedział za nią. - Bo żadne z nas nie jest tego pewne, prawda? - Uśmiechnął się lekko, ze smutkiem. - A ja... ja mam przyjaciela... ma na imię Chaber, jest z klanu rzeki, ale odszedł i teraz podróżuje. Przychodzi mnie odwiedzać na granice, czasem chodzimy na spacery, ale stricte przyjacielsko, jak ja z tobą. Bez niczego więcej. Ale ostatnio... doszło do mnie, że jemu potrafię powiedzieć kocham cię... rozumiesz...? - Położył uszy i jego głowa nieco zwisła, w żalu i tego jak głupio poczuł się mówiąc to. - Wiem, że to co mówię nie jest w porządku i bardzo, BARDZO cię przepraszam... ale bycie z tobą to byłoby oszukiwanie siebie, ale przede wszystkim ciebie. A ja nie chcę cię oszukiwać. - I skończył W końcu. Raz zachował się jak mężczyzna.
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Choroba Jaskier minęła, a jednak wciąż coś leżało jej rudzielcowi na sercu. Jaskier nigdy wprost go o to nie zapytała, poza ewentualnym zapytaniem jak się czuje, bo... Nie chciała naciskać. A gdyby było to coś ważnego i coś co chciałby przegadać to na pewno by otworzył pyszczek. Jaskier wiedziała jak to jest, gdy słowa tak ciężko wyjąć z pyska, a inni naciskają ze swoją chęcią pomocy i dobrymi chęciami. Stresujące.
Spacer zapowiadał się normalnie i Jaskier już zaczęła się zastanawiać jakie to nowe kwiaty może wpleść w ich legowisko... Albo może jaki bukiet wręczyć dla mamy w kociarni oraz przy okazji najmniejszym członkom ich klanu. Nie przepadała za dzieciakami, ale takie o, dzielenie się pierdołami jej nie przeszkadzało.
Zatrzymała się chwilę po rudzielcu, posyłając mu lekki uśmiech. Chyba ostatni szczery podczas dzisiejszego spotkania.
Słowa kocura pierwsze co zestresowały. Odkrył jej myśli? Jaskier nie zdążyła popaść w zbytnią panikę, bo rudy niemalże od razu przeszedł do rzeczy. Wszystko przedstawiał tak delikatnie, ani razu nie zasugerował że to jej wina ale Jaskier... Poczuła się okropnie. To, że sama miała mętlik w głowie to jedno, większym problemem było to, że Lis jej nie kochał. W końcu starała się. Obsypywała go słodkimi słowami, była miła, i choć może nie dawała z siebie wszystkiego, choć z jej ust nie padło kocham, chciała by Lis ją kochał i czuł się kochany. I nie udało jej się.
Jaskier przęłknęła ślinę. Gdzieś tam czuła ulgę, że będzie wolna, będzie mogła spróbować może jeszcze raz, z kimś do kogo jej uczucie będzie pewniejsze, ale bardziej niż to, czuła żal, złość i smutek. W końcu może żyły w niej wątpliwości, ale było jej z Lisem dobrze. Lubiła go i przyjemnie się spędzało czas razem. Położyła uszy, a na jej pysk wstąpił smutny uśmiech.
- Ja... Też przepraszam. Kocham ciężko przechodzi mi przez pysk, nie wiem, czy to przez to, że jest takie niezręczne do wypowiedzenia, czy faktycznie przez to, że tego nie czuje... Ale masz rację, nie jestem pewna. Lubię spędzać czas razem, jak przyjaciele, ale też lubię leżeć obok ciebie, tulić cię, zaczepiać, ale nie wiem, czy to przez to, że coś czuje czy po prostu... Chcę mieć kogoś obok. - Odetchnęła ciężko. Może powinna być zła. Zła na to, że poznał kogoś bliżej i dopiero teraz, gdy był pewien, że kocha kogoś innego niż ona śmiał jej o tym powiedzieć. Mogła też całą winę zwalić na niego, udawać że była pewna swoich uczuć i na prawdę go kochała, zamiast przepraszać i dzielić winę na pół. Zacisnęła na moment oczy próbując wstrzymać łzy.
- Nawet jeśli to co między nami nie jest prawdziwe... To było miłe. - Przyznała, a jej próby powstrzymania płaczu finalnie przegrały. Nienawidziła tego. Nie potrafiła z nikim mieć poważnej dyskusji bo durne emocje zawsze psuły jej grę. - Aghh, durnę łzy... N-nie przejmuj się nimi. Tak. Tak czasem mam. - przyznała, choć lis Pewnie wiedział jak nie z własnej woli była Jaskier płakliwa. Wzięła większy wdech uspokajając swój trzęsący głos i wytarła porządnie łapą oczy. Chciała coś jeszcze powiedzieć, pocieszyć go, upewnić, że wszystko między nimi okej, ale finalnie nic nie przeszło jej przez gardło.
now listen c l o s e
you owe me ears for dropping eaves
f o r g e tx i t xa l l
you caught me in a moment weak
and sometimes I just can't help myself
sometimes I can't help myself at all
are we allies or enemies?xxxxx
xxxxxthis will be the death of me
LVL 3 185 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnął się lekko na początku, gdy mówiła mu to, co kocur też powiedział. O tej całej niepewności, o spędzaniu czasu razem i posiadaniu kogoś obok siebie. Potem jednak zaczęła płakać i uśmiech mu zszedł. - Wiem. - Kiwnął głową i mruknął cicho. - Wiesz, możemy być przyjaciółmi i wciąż spędzać czas razem. Lubię ci znajdować prezenty na spacerach. - Przechylił łebek w ciepłym uśmiechu, a potem podniósł łapkę i oparł ją o jej bark. - Nie chcę żeby było dziwnie między nami... - Odwrócił wzrok nieco speszony. - Serio, głupio mi będzie... może... może wrócimy teraz i... zjemy razem coś? Pogadamy o pierdołach. - Znów na nią spojrzał, miał nadzieję, że może jakoś to naprostują.

//wygaszone
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości