Logo Artemidy
Świszczące Trawy - zachód
A Ryś po prostu stał, coraz to bardziej kładąc po sobie uszy. Nie podobało mu się to, nie podobało mu się, że towarzystwo się zaczyna żreć, kiedy to w tle jest szalejący i dziki pożar. Zamknął oczy, słysząc teraz tak na prawdę szum. Czuł na sobie wzrok Popielatego Nieba, więc spojrzał na niego spod brwi i zmierzył się z jego wzrokiem. Wypuścił powietrze nosem.
- Chciałem pomóc. I jako wojownik powinieneś na spokojnie mnie wysłuchać, bo czasami nawet terminatorzy mogą mieć dobre pomysły. Ale jasne, kłóćmy się, kiedy to w pożarze prawdopodobnie ginie jakiś kot, może być, że nasz pobratymiec - strzelił ogonem poddenerwowany, jednak nie uciekając swoimi błękitnymi ślepiami od oczu Popielatego Nieba. Jego nasada pyska lekko się zmarszczyła, aby zaraz później przybrać obojętną maskę i spojrzeć po towarzyszach. Widział, jak Stroma Łapa trzaska Migocza po pysku, na co Ryś na nią syknął. Po chwili jednak spojrzał na Migoczące Światło, jakby się upewniając, że cięty język i ogon siostry nie skrzywdził kolegi. Zwrócił pysk ku dymnemu kocurowi, gdy ten zaczął mówić. Westchnął ciężko, po czym spojrzał na czarnego. Podszedł do niego, ogonem pocieszająco przyklepując jego bark. Kiedy mruknął, żeby iść pokiwał głową po czym ruszył za znajomym wojownikiem, w sumie to się nawet ciesząc, że się rozdzielili. Chciał dobrze, a mózg Popiela zjadły myszy. Bywa i tak, huh.
≡ podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana ≡
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I tak oto patrol rozdzielił się na dwie grupki - na grupkę składającą się z Rysiej Łapy i Migoczącego Światła oraz na grupkę składającą się z Popielatego Nieba i Stromej Łapy. W każdej z grup znajdował się jeden wojownik i jeden terminator, co nie było takiego głupie, biorąc pod uwagę fakt, że niedoświadczeni młodzi mogliby sobie po prostu nie poradzić z takim zadaniem.
Szybszy był zdecydowanie duet Migoczącego Światła i Rysiej Łapy. Kocur wyszedł na prowadzenie dość szybko i choć biegł szybko, to jednak wciąż nie na tyle, by nie zauważyć Lodowej Skóry. Biały kocur, znany ze swych wycieczek, pomimo sędziwego wieku, zasłonięty był zasłoną ognia - prawdopodobnie nie zdołał uciec, nim ogień rozprzestrzenił się na tyle, by uniemożliwić mu bezpieczną ewakuację. Kasłał, dławiąc się smogiem i z każdą chwilą słabł coraz bardziej, więc należało reagować szybko. Problem był jednak taki, że ewentualna próba uratowania starszego, na pewno skończy się poparzeniami, bardzo poważnymi. Należało więc podjąć bardzo ważną decyzję - ratować kocura, narażając przy tym swoje zdrowie, czy zostawić go i wrócić po ciało, gdy wszystko będzie już w porządku? Tylko co wtedy powiedzieć drugiej grupie, skoro to właśnie Lodowa Skóra był kotem, którego zapach czuli?
I choć wydawać by się mogło, że gorzej być nie może, wtedy okazuje się, że duet Popielnego Nieba i Stromej Łapy także się na coś natknął. Poczuli kolejny zapach, tym razem jednak zdecydowanie należący do klanu Wichru. Zmieszany był z zapachem spalenizny i dochodził z okolic Wysokich Drzew, jednak bardziej... z wnętrza. Z środka lasu, gdzie także było niebezpiecznie.

jeśli gdzieś pomyliłam lokacje, kto gdzie poszedł itd, to tyrpnijcie mnie, piszę z doskoku :x
when this world is no more
★ the m o o n is all we'll see ★
I'll ask you to fly away with me
until the stars all fall down
they empty from the sky
but I don't m i n d
if you're with me
≡ then everything's alright ≡
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No to ten. Z dwojga złego znaleźli tego kota i to jeszcze żywego, bo przy okazji usłyszeli jego słabnące odkasływanie. Z tej odległości jego zapach był tak słaby, a ogień dodatkowo go krył, więc nie wiedział niczego więcej, że to był kocur z ich klanu. Migoczące Światło w ogóle nie chciał wierzyć w coś takiego. Nie, nie pozwoli komuś umrzeć na jego oczach... uszach. Biegł szybko, a więc kiedy nagle się zatrzymał, przedarł pazurami trochę trawy. Nie przejmował się tym zbyt bardzo i z paniką spojrzał na terminatora. Nie wiedział co powiedzieć, a w gardle ugrzęzła mu gula. Czuł, że zaraz wymorduje ten ogień, a trzeba powiedzieć, że on zwykle był dosyć taki spokojny. Przełknął ślinę, próbując wykasłać z siebie jakieś zdanie.
— J-ja chyba tam pójdę — wysapał, chyba pierwszy raz w życiu się jąkając i odwrócił na chwilę wzrok od terminatora. Nie mógł pozwolić, by młodszy tam biegł, a gdyby sam tego nie zrobił, sumienie dręczyłoby go na wieki. Wyglądało groźnie... ale może wcale tak nie będzie. Może znajdzie jakieś bezpieczne przejście i uda mu się wyciągnąć tego kogoś. — Nie idź za mną, dam radę! — powiedział, a może nawet wykrzyczał, całkowicie irytując się na tę sytuację. A następnie mocno się uśmiechnął. Dzisiaj nie myślał o swojej śmierci, a zawsze się tego tak bał, śmieszne. Tym razem chyba śmierć kogoś innego byłaby dla niego znacznie straszniejsza niż własna.
A następnie... po prostu pobiegł w ogień. Nie zostawiając Rysiej Łapie żadnego spojrzenia. Liczyła się każda sekunda i naprawdę, naprawdę nie chciał, by terminator tym razem przeszkadzał.
<div class="migocztlo">

<img src="https://i.imgur.com/rPmoxIF.png" height="200x"><div class="migocztekst">
<span class="normalnytekst"> ja nie
potrafię się rozpoznać </span>
<span class="nawiasy"> ciężko to powiedzieć </span>
<span class="normalnytekst">ale ja
staję się obolały i chory</span>
<span class="nawiasy">czemu cię odrzuciłem?</span></div></div>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=PT+Serif:ital@1&family=Parisienne&display=swap" rel="stylesheet"> <style>.migocztlo{display: table-cell; background: url(https://i.imgur.com/GN5monb.gif); width:400px; height:247px; border: 1px solid black; box-shadow: inset 0px 0px 10px 2px rgba(0, 0, 0, 0.5); position: relative} .migocztlo img {position: relative; right: 20px; z-index:1;} .migocztekst {position: absolute; left:190px; top:50px; width: 210px; height: 150px; vertical-align: middle; background-image: linear-gradient(to right, rgba(0, 0, 0, 0), rgba(0, 0, 0, 0.75)); } .nawiasy {font-family:'Parisienne'; font-size: 20px; text-shadow: 1px 1px #000000;} .normalnytekst {font-family: 'PT Serif'; letter-spacing: 1px; text-shadow: 1px 1px #000000;}</style>
LVL 3 10 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cóż. Na pewno były plusy. I trzeba na plusy patrzeć. Kot żył, na włosku, ale żył. Biegł za Migoczącym Światłem, depcząc mu po piętach. Kocur był szybszy, owszem, jednak też nie o wiele. Bury point siedział cały czas siedział mu na ogonie. Wraz ze zbliżeniem się do pożaru odkaszlnął dwa czy trzy razy. Wpatrywał się w futro kolegi, aby się na tym skupić. Nie na trzaskaniu drzew i traw. Tylko na tym, gdzie Migocz biegnie. A później usłyszeli kota. Jego kasłanie, dławienie się dymem.
- Sobie wybrał czas na przechadzkę - mruknął, spoglądając na Migoczące Światło. Następnie wysłuchał słów wojownika. Patrzył się na niego błękitnymi ślepiami, które powoli zaczynały być coraz bardziej skute lodem. Nic nie mówił. Patrzył jak wojownik odchodzi w ogień, a Ryś odprowadził go wzrokiem, stojąc w miejscu jak słup soli. Miał zostać, to miał zostać. W środku jednak bił się z myślami, przecież nie może puścić go samego! Po chwili terminator zaczął galopować w środek ognia za zapachem Migoczącego Światła, który jeszcze przez ostatnie sekundy się utrzymywał.
- Durna kupa futra - wysapał omijając raz po raz spalone przeszkody. Kiedy dotarł już do Migoczącego Światła zmierzył się z nim wzorkiem. Ryś podniósł wzrok, widząc, jak nad nim górują niekończące się czerwono-pomarańczowe płomienie. Jego mięśnie chciały zesztywnieć w strachu, jednak niebieskooki cicho warknął, aby przezwyciężyć instynkt. Następnie zwrócił się ku Migoczowi:
- Masz pszczoły w mózgu, jeśli myślałeś, że ciebie zostawię. Jeśli to jest masywny kot nie dasz rady go sam podnieść i wynieść z ognia. Przyda ci się moja pomoc, a mi twoja - przez krótkie chwile Ryś patrzył na pysk kolegi, jednak cały czas pozostawał czujny. No co, najwyżej zbrzydnie jak się podpali. Albo zdechnie. Wielkie mi halo. Po chwili jednak wpatrywania się w okolice, skierował wzrok na towarzyszącego mu wojownika z błagalnym wyrazem oczu, aby dał sobie pomóc. Nikt jeszcze nie dał sobie rady z ważnym, ciężkim wyznaniem mówiąc "Dam sobie sam radę!" i biegnąc w ogień. Co prawda oni musieli wbiec w szalejący żywioł, jednak rozumiecie. - Okej byłem taki mądry to teraz twoja kolej, widzisz tego kota? Co dalej?
≡ podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana ≡
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Popielate Niebo zignorował słowa Rysia. Gdy odwrócił od niego wzrok już więcej na niego nie spojrzał, nie dał nawet najmniejszego znaku, że w ogóle słuchał jego jęków. Gdyż w istocie nie słuchał; uznał go za kłótliwego gówniarza, a że mieli na głowie ciekawsze i pilniejsze sprawy do roboty... cóż. Jeśli nie uda im się uratować kota, który spłonie przez ich spóźnialstwo, będzie wiedział kogo obarczyć winą.
Słowa Stromej mile połechtały jego ego i był tym lekko zaskoczony. Nie spodziewał się słów z uznania z jej strony po ich małej kłótni na treningu, lecz kocicy prawdopodobnie brakowało kontaktów z innymi kotami, a teraz, gdy otrzymała, mogła dostrzec jak absurdalne jest zachowanie innych. Migoczące Światło chciał zwalić z łap terminatorkę Popielatego Nieba za rzucanie się w ogień, po czym, jakieś trzy minuty później, z pieśnią na ustach zrobił dokładnie to samo, co ona planowała, a za co ozwał ją głupią.
- Czuję kolejnego kota - warknął cicho, gdy już oddalił się ze Stromą. Do jego nozdrzy, poza dymem i swędem spalenizny, dotarł kolejny zapach. Tym razem zdecydowanie należał do kogoś z klanu wichru; zapach był znajomy, lecz nie był w stanie powiedzieć, do kogo dokładnie należał. Wydawało mu się, iż do któregoś z wojowników, z którymi chodził na patrole, ale mógł być w błędzie...
Popielate Niebo podjął szybką decyzję: pierwszym kotem zajmie się pyskaty terminator oraz nie do końca rozsądny wojownik. Prawdopodobnie jedynie Popielaty i Stroma złapali drugi trop, więc ignorując go skazaliby jego właściciela na pewną śmierć. Nie uśmiechało mu się zagłębianie wśród wysokich drzew, ale jeśli tamta dwójka kogoś uratuje (nieważne czy samotnika, kogoś z ich klanu, jako że pierwszy trop był słabo wyczuwalny i nie dostarczał konkretów), to on ze Stromą też będą musieli się czymś popisać.
- Poznaję ten zapach, idziemy - wychrypiał do towarzyszki i czym prędzej ruszył kolejnym tropem z nadzieją, że drugi kot nie będzie jeszcze całkowicie otoczony przez ogień i zdołają go wyciągnąć bez zbędnego ryzykowania własnym zdrowiem.
[Obrazek: 7sJPfNM.png]
LVL 4 55 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Powiodła wzrokiem za oddalającym się Rysia Łapą oraz Migoczącym Światłem, jednego i drugiego natychmiast spisując na straty. Gdyby się dobrze zastanowić to mogliby spłonąć i klan wichru w żaden sposób by na tym nie ucierpiał. Może Zwinny Strumyk nieco by się zakłopotała po synu, trochę Pohukująca Sowa, czy Bażancie Pióro, ale na tym by się skończyło. Wiedziała już, że jej brat jest półgłówkiem i nie dorównuje do pięt Gronostaja, tak jak i wiedziała, że kruczoczarny wojownik z białym brzuchem miał kupę puchu w głowie zamiast mózgu. Była zadowolona, że z żadnym z nich nie musiała udawać się na misję ratowniczą i że przypadł jej w udziale Popielate Niebo. Wiedziała, że razem z nim poradzą sobie bezbłędnie, dlatego była dobrej myśli i poszła w ślad za nim prosto między drzewa.
- Bądź ostrrożny, Popielate Niebo. Nie chciałabym, żeby na którrekolwiek z nas zwaliła się zwęglona gałąź - wyjawiła swoje obawy na głos i sama kroczyła bardzo uważnie. Miała oczy dookoła głowy i o ile Popielate Niebo wyszukiwał spojrzeniem znajdującego się gdzieś wśród drzew kota, o tyle ona obserwowała przede wszystkim otoczenie. Rozglądała się po koronach i gałęziach, pilnując czy na pewno żadna nie zwali im się na łby. Mocno skupiała się na wietrze, żeby nie zmienił swojego kierunku i nagle płomienie nie zamknęły ich w potrzasku. Nie mogła pozwolić sobie teraz na rozproszenie i musieli podzielić się zadaniami, dlatego o ile Popielate Niebo nie miał nic przeciwko i odpowiadał mu taki podział obowiązków - mógł skupić się na poszukiwaniu zagubionego, podczas gdy ona skupiała się na tym, aby nie znaleźli się w niebezpieczeństwie. Wolała uprzedzać fakty.
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nieustraszone duo - Rysia Łapa i Migoczące Światło nie potrafili zostawić umierającego kota, pomimo tego, że nie byli w stanie stwierdzić, czy aby na pewno należy on do klanu. Było to doprawdy szlachetne z ich strony i prawdopodobnie, gdyby był to film, żadnemu z nich nic by się nie stało. Niestety, tak nie było i oboje - zarówno wojownik, jak i terminator, musieli się liczyć z poparzeniami na ciele, spowodowanymi przedzieraniem się przez ogień. Syn Zwinnego Strumyka niefortunnie przebiegł przez miejsce, w którym leżała dopalająca się gałązka, nadepnął na nią, a kilka ogników poparzyło go w prawy bok, doprowadzając do spalenia się kawałka futra. Wypalony okrągły, średniej wielkości plac był gorący, szczypał, a niedługo potem także i pojawiły się na nim pęcherze. Niewiele więcej szczęścia miał Rysia Łapa, któremu przed pysk spadła płonąca gałąź. Nie spadła na niego, było to jednak na tylko blisko, że ogień, którym się tliła, doprowadził do poparzenia lewej strony pyska i spalenia się wibrysów po tejże stronie. Nie była to rana śmiertelna, aczkolwiek nieprzyjemnie bolesna i szpecąca. Ciężko o to, aby spalenie się części futra na tak wrażliwym miejscu było jakkolwiek przyjemne. Na całe szczęście ani jeden, ani drugi nie musiał dalej ryzykować, wszak od razu dostrzegli oni Lodową Skórę, powoli opadającego z sił. Pytanie tylko - czy dadzą radę go przetransportować do obozu bez dodatkowych obrażeń zarówno u siebie, jak i u niego?

Migoczące Światło
lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50
• rana 2. stopnia: poparzony prawy bok

Rysia Łapa
lvl: 2 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 60 | W: 50
• rana 2. stopnia: poparzona lewa strona pyska

W tym samym czasie, swoje poszukiwania kontynuowali Popielate Niebo wraz ze Stromą Łapą. Byli ostrożni, więc na całe szczęście obyło się bez większych obrażeń, tak jak w przypadku Migoczącego Światła i Rysiej Łapy, aczkolwiek kilka spadających gałęzi o mały włos, a także przypaliłaby futerka ekipy ratunkowej.
Weszli wgłąb lasu, czując, jak zapach się nasila z każdym kolejnym krokiem, aż w końcu... dotarli na miejsce. I bynajmniej nie ujrzeli tam tego, czego spodziewać się mogli. Jodłowa Igła leżała przegnieciona przez masywną gałąź. Nie oddychała, miała zamknięte oczy. Jej ciało jednak było ciepłe, spalone, praktycznie pozbawione spalonej od ognia sierści. Widok tragiczny i traumatyczny, a w szczególności - niespodziewany.
when this world is no more
★ the m o o n is all we'll see ★
I'll ask you to fly away with me
until the stars all fall down
they empty from the sky
but I don't m i n d
if you're with me
≡ then everything's alright ≡
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Migoczące Światło już myślał, że udało mu się przekonać Rysią Łapę do pozostania w bezpiecznej odległości, więc biegł dalej i nie odwracał się w jego stronę. Dopiero jego obelga sprawiła, że nieco zwolnił i spojrzał się za siebie. No cóż, widocznie syn Pohukującej Sowy nawet nie mógł zrozumieć słów wojownika. Zmrużył oczy i przez jakieś uderzenie serce, patrzył mu się w oczy, jakby starając się przekazać, żeby naprawdę tego nie robił. Czuł jednak, że czas nie pozwalał mu na wiele rozmów i nie powinien tego przedłużać. Wymamrotał coś pod nosem i bez żadnego słowa pobiegł dalej. Może zachowywał się nierozsądnie, ale w tej chwili nie miał głowy do dalszych debat. Najwyżej terminator później odpowie za swoje zachowanie...
Nawet nie zauważył tego, że właśnie spaliło mu się futro. Jego myśli krążyły wokół tego, by jak najszybciej odnaleźć zagubionego kota i wraz z nim zwiać nim ogień całkowicie ich pochłonie. A wiadomo, w momentach, kiedy życie twoich pobratymców wisi na włosku, to w żyłach buzuje adrenalina, która przyćmiewa wszystko inne. Może i teraz czuł coś dziwnego po prawym boku, ale to mogło być praktycznie wszystko, więc nie marnował swoich sił na bezsensowne patrzenie na swe futro.
I wtedy wszystko zaczęło się rujnować. Widział za płomieniami coś jaśniejszego jakby futro kota. Teraz czuł to dokładnie. Lodowa Skóra, jeden ze starszych ich klanu. Na ten widok od razu przyśpieszył. Już wcześniej biegł szybko, ale nie na tyle by terminator za nim nie nadążał. Kocur mógł więc z łatwością usłyszeć, co się działo przy terminatorze. Na cichy trzask, którego naprawdę się nie spodziewał, spiął się i zerknął do tyłu. Nie było to jakieś ciężkie do zauważenia, że zwykle piękny pyszczek terminatora zaczął płonąć.
— Rysia Łapo! — krzyknął spanikowany i zatrzymał się wpół kroku. Gwiezdny Klanie, nie wiedział co zrobić. Nie wiedział, co takiego robił ogień, jak bardzo był zły, morderczy. Jego widok, oczywiście, przerażał go, ale nie miał z nim nigdy styczności. Wiedział jednak, że terminator da sobie radę; a raczej musiał dać sobie radę. Jeśli terminator dalej chciał narażać się na niebezpieczeństwo, to proszę bardzo. Niech jednak wie, że wojownik cały czas mu odradzał. Zacisnął zęby i pozostawiając mu tylko spojrzenie, wrócił do ratowania Lodowej Skóry. Znowu wyruszył i wiedząc już gdzie iść, ominął płomienie, by znaleźć się tuż obok starszego.
— DASZ RADĘ — kaszlnął od dymu, który znowu zaczął dostawać się do jego płuc. — IŚĆ? — zakończył, jakby jeszcze bardziej się dusząc. Jak ten kot dał radę wytrzymać tu tak długo? Nie miał zielonego pojęcia, ale do gwiezdnych, musiał stąd zwiewać. — Nie dasz... — wymamrotał później i spojrzał porozumiewawczo na terminatora, który oczywiście musiał być obok niego. Mimo że zjarało mu połowę pyszczka i mimo tego, że prawdopodobnie strasznie cierpiał. Głęboko odetchnął, walcząc o jakiś tlen. — Pod-pierajgo oddrugiejstrony — powiedział szybko, wręcz gubiąc słowa. I znowu zacisnął zęby, przytrzymując tracącego siły kocura. Nawet jeśli starszy nie będzie miał sił, to Migocz nie da za wygraną temu ogniu.
<div class="migocztlo">

<img src="https://i.imgur.com/rPmoxIF.png" height="200x"><div class="migocztekst">
<span class="normalnytekst"> ja nie
potrafię się rozpoznać </span>
<span class="nawiasy"> ciężko to powiedzieć </span>
<span class="normalnytekst">ale ja
staję się obolały i chory</span>
<span class="nawiasy">czemu cię odrzuciłem?</span></div></div>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=PT+Serif:ital@1&family=Parisienne&display=swap" rel="stylesheet"> <style>.migocztlo{display: table-cell; background: url(https://i.imgur.com/GN5monb.gif); width:400px; height:247px; border: 1px solid black; box-shadow: inset 0px 0px 10px 2px rgba(0, 0, 0, 0.5); position: relative} .migocztlo img {position: relative; right: 20px; z-index:1;} .migocztekst {position: absolute; left:190px; top:50px; width: 210px; height: 150px; vertical-align: middle; background-image: linear-gradient(to right, rgba(0, 0, 0, 0), rgba(0, 0, 0, 0.75)); } .nawiasy {font-family:'Parisienne'; font-size: 20px; text-shadow: 1px 1px #000000;} .normalnytekst {font-family: 'PT Serif'; letter-spacing: 1px; text-shadow: 1px 1px #000000;}</style>
LVL 3 10 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Widział doskonale, że Migocz nie był zadowolony z tego obrotu sprawy. Jednak Rysiek się uparł i wiedział doskonale, że wojownik sam by nie dał najzwyczajniej rady sam unieść kota. Nie wiadomo jaki był, ale jeśli na przykład już omdlał, to ciało mogłoby być o wiele cięższe niż mogło się wydawać. Dlatego biegli w ciszy, mówienie w tym dymie nie było niczym dobrym i niczego dobrego nie zwiastowało. Dym i smog dostający się już przez nozdrza przeraźliwe drapał jego gardło i środek nosa.
Przed jego oczami nagle przewinęło się całe, krótkie, życie, wraz z momentem jak zauważył zawalającą się na niego palącą gałąź. Był sparaliżowany, jednak w ostatnim momencie odskoczył od niej. Niewiele to dało, gdyż zaczęła się palić lewa strona jego pyska. Syknął przeciągle, próbując zgasić ją potrząsaniem łba. Miał co chciał, wbiegł w ogień, oto konsekwencje. Jednak zauważył kątem oka, że zarówno Migocz się podpalił. A strata wojownika i starszyzny była o wiele bardziej bolesna niż strata jakiegoś tam, niewydajnego terminatora. Dlatego gdy zgasił w końcu żarzący się na jego pysku ogień od razu pobiegł w stronę Lodowej Skóry i Migoczącego Światła. Odkaszlnął kilka razy, bo chcąc nie chcąc, zapach spalonej skóry, futra i lasu był okropny. Widział porozumiewawczy wzrok Migocza, dlatego od razu podszedł do starszego, przeklinając go przy okazji, że się wybrał na spacer, jak jest susza i niebezpieczeństwo pożaru, podparł go z drugiej strony, mając nadzieję, że i kocur wykaże się jakimś udziałem. W końcu wytrzymał jakoś w szalejącym żywiole, to czemu miałby nie wytrzymać teraz? Musiał po prostu, nie może teraz zginąć.
Posłał zmartwiony wzrok wojownikowi, po czym wypuścił nagromadzone powietrze z nosa. Łapą jeszcze próbował pomóc starszemu, aby ten szedł wraz z nimi, aby w końcu mogli się wydostać z tego ognia.
≡ podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana ≡
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jodłowa Igła? Cóż to za absurd? Popielate Niebo zamrugał, nie potrafiąc zrozumieć skąd wzięło się tu ciało kocicy, która przecież wychowywała młode i w ogóle nie powinna opuszczać obozu. Najwyraźniej jednak potomstwo okazało się mniej ważne od potajemnych spacerków i poskutkowało to zapłaceniem najwyższej ceny.
- Głupia, w ogóle nie powinno jej tu być - wysyczał przez zacisnięte kły. Nie próbował zabrać jej ciała. Przez konar i tak nie miał szans dlatego dał znać Lazur, żeby wracali. Uważał na spadające gałęzie i ogień, o ile takowe pojawiły się na ich drodze. Jodłowej Igle nie mógł już pomoc, dlatego kierował się w stronę gdzie udał się Migoczący z tym głupim terminatorem, jak mu tam było. Być może im poszczęściło się bardziej i teraz potrzebowali pomocy.
[Obrazek: 7sJPfNM.png]
LVL 4 55 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ani Migoczące Światło, ani Rysia Łapa nie wycofali się z pomocy, pomimo otrzymanych obrażeń, co bez wątpienia świadczyło o ich bohaterskiej postawie. Nikt nie powinien kwestionować, czy było warto tak ryzykować dla kota, który lada dzień może odejść przez swój sędziwy wiek, wszak każde życie było tak samo ważne, zwłaszcza dla tej dwójki, co pokazali swoją postawą.
Nie było łatwo. Starszy nie do końca współpracował, pomimo swojej przytomności - nie miał siły, by jakkolwiek pomóc swoim wybawcom. Kocury musiały się więc nieźle nagimnastykować, by chociażby oddalić się od miejsca największego niebezpieczeństwa, ale udało się im, a na miejscu spotkali Popielate Niebo i Lazurowe Wybrzeże, którzy ruszyli w ich stronę, zostawiając nieżywą już Jodłową Igłę. Stąd mieli już prostą drogę do obozu, bez żadnych spadających, płonących gałęzi czy innych przygód, więc wszystko powinno być w porządku.

Migoczące Światło
lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50
• rana 2. stopnia: poparzony prawy bok

Rysia Łapa
lvl: 2 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 60 | W: 50
• rana 2. stopnia: poparzona lewa strona pyska

Rysia Łapa +10exp
Migoczące Światło +10exp
Popielate Niebo +10exp
Lazurowe Wybrzeże +10exp

koniec fabularnej części eventu
when this world is no more
★ the m o o n is all we'll see ★
I'll ask you to fly away with me
until the stars all fall down
they empty from the sky
but I don't m i n d
if you're with me
≡ then everything's alright ≡
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z dużymi trudnościami, ale wyszli. Wyszli w końcu z szalejącego w lesie pożaru. Mieli na barkach starszego kota, który współpracował tak, że wcale. Próbował go podpierać wraz z jednej strony, i raz mu się to udawało, a raz nie. Rana po poparzeniu nadal go bolała i piekła, ale na to przymknął oko. To nie było jednak najważniejsze teraz. Dzięki adrenalinie w żyłach owy aspekt tak bardzo mu nie przeszkadzał. Przynajmniej nie teraz. Był to problem przyszłego Rysia.
Jego gardło nadal drapał dym, ale im bliżej się zbliżali do obozu, tym coraz mniej. Uważali na spadające, spalone gałęzie, tych na szczęście nie było. Spotkali się z Popielatym Niebiem i Stromą Łapą przed wejściem do obozu, aczkolwiek bury point się nie odezwał. Skinął tylko na Migoczące Światło.
- Chodź do Lśniącej Sadzawki - wychrypiał i nie czekając na wojownika, udał się w stronę Ziołowego Wzgórza.

[zt :cowboy: ]
≡ podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana ≡
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Migoczące Światło jakimś sposobem był tak zmęczony, że nie miał ochoty czegokolwiek mówić. Resztkami sił podpierał starszego i człapał do przodu, byleby wyjść ze strefy zagrożenia. Nawet nie wiedział, skąd się to wzięło, może czuł się zmęczony przez wszechobecny dym, który co chwilę wypełniał jego płuca, nie pozwalając mu na głębszy oddech. Do tego adrenalina, która wcześniej go przepełniła, teraz zdawała się powoli uciekać, pozostawiając w nim jedynie przygnębienie. A po części pewnie była to ta przeraźliwa rana, której jak dotąd nawet nie zauważył. Nie zmieniało to faktu, że po prostu szedł, próbując przyjąć największy ciężar kocura na siebie. Rysia Łapa był ranny... poważnie ranny i miał nadzieje, że to nic poważnego. Niestety nie znał się na obrażeniach, więc było im czekać na dojście do obozu, a tam złapanie Lśniącej Sadzawki.
Spotkawszy się z Popielatym Niebem i Stromą Łapą, również nie odezwał się słowem i po prostu poszedł dalej. Nie mieli żadnych nowości, więc no nawet nie miał co mówić. Jedynie na słowa Rysiej Łapy skinął głową.

/zt, dziękuję za ten super event!
<div class="migocztlo">

<img src="https://i.imgur.com/rPmoxIF.png" height="200x"><div class="migocztekst">
<span class="normalnytekst"> ja nie
potrafię się rozpoznać </span>
<span class="nawiasy"> ciężko to powiedzieć </span>
<span class="normalnytekst">ale ja
staję się obolały i chory</span>
<span class="nawiasy">czemu cię odrzuciłem?</span></div></div>
<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=PT+Serif:ital@1&family=Parisienne&display=swap" rel="stylesheet"> <style>.migocztlo{display: table-cell; background: url(https://i.imgur.com/GN5monb.gif); width:400px; height:247px; border: 1px solid black; box-shadow: inset 0px 0px 10px 2px rgba(0, 0, 0, 0.5); position: relative} .migocztlo img {position: relative; right: 20px; z-index:1;} .migocztekst {position: absolute; left:190px; top:50px; width: 210px; height: 150px; vertical-align: middle; background-image: linear-gradient(to right, rgba(0, 0, 0, 0), rgba(0, 0, 0, 0.75)); } .nawiasy {font-family:'Parisienne'; font-size: 20px; text-shadow: 1px 1px #000000;} .normalnytekst {font-family: 'PT Serif'; letter-spacing: 1px; text-shadow: 1px 1px #000000;}</style>
LVL 3 10 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kwiat polowała regularnie i Kwiat polowała samotnie. To były dwa stałe elementy jej życia w Klanie Wichru. Im częściej wychodziła z obozu by zapolować, im częściej była samotnie na znanych jej terenach, tym częściej czuła się... Dobrze. Tak zwyczajnie, prosto dobrze. To było to co lubiła. To było to w czym się odnajdowała. To był ten moment w którym nie musiała pamiętać, że wciąż jest terminatorem, że jej życie nie toczy się tak jak trzeba, że z góry jest zakładane, że nie jest wystarczająco dobra. Podczas gdy była. Kwiat była wystarczająco dobra, niezależnie od tego, ci inni myśleli.
Wyszła z obozu skoro świt. Światło poranka rozświetlało tereny, pozwalając polować w spokoju. Ustawiła się pod wiatr, przyjęła postawę łowiecką, zaczęła iść powoli przed siebie, szukając tropu zwierzyny. Miała nadzieję wrócić do obozu z dwoma, trzema porządnymi zwierzynami. Może więcej, jeśli los na to pozwoli.

// mg gryziel C:
[Obrazek: 3kvjvR6.png]
Bad omens around the eyes
I'll take your crown, I'll make it m i n e
As you sulk your days away
Numb yourself and think of me

I'll be the king, you'll be the filth I wash away
I am the light, I am the truth, I am the way
Nothing personal, personal, personal
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz

Czarna kocica prędko zoczyła swoją pierwszą ofiarę. Płowy zając dłubał właśnie pyskiem w śniegach przepastnych łąk Świszczących Traw, które zimą wcale nie świszczały, tylko leżały martwe, uschnięte. Zwierzę wyraźnie nie było świadome obecności polującej Kwiatek, przynajmniej na tę chwilę - zwyczajnie skupiało się na wydłubywaniu korzonków.

Kwitnąca Łapa: lvl: 2 | S: 7 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 32/45 | Przerzuty: 0/1
× rana 0. stopnia - lekkie ugryzienie na ogonie.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 5 171 / 700
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości