Kumak bardzo chciałby być spoko ziomkiem. Nie zawsze mu to wychodzi, ale się stara. Z natury jest znacznie cichszym i spokojniejszym kotem niż na to wygląda, ale nieustannie wychodzi ze swojej strefy komfortu by rozmawiać i zaprzyjaźniać się z innymi. Ma poczucie humoru, więc dużo żartuje, by wyglądać na wyluzowanego. Ma ambicje by być przydatnym obywatelem Klanu Wichru, a jeżeli chodzi o postawione cele to uparty i pracowity z niego typek. Posiada pojemne serduszko, które szybko napełnia się sympatią wobec napotkanych kotów.
Kościste Wybrzeże (KR) Wieszczek (NŚ)
Rozpacz chwyciła Kumaczka za gardło. Jakiż piękny i bezlitosny był Orion w tej chwili! Znaczy, głównie bezlitosny, ale w ten sam sposób co burzowa nawałnica przetaczająca się przez niebo. W innych okolicznościach kocurek próbowałby znaleźć więcej porównań wychwalających urodę orientala (po to, by nigdy nie wymówić ich na głos), ale jednak w tym momencie był bardziej zajęty przeżywaniem osobistej tragedii.
Trochę ciemno zrobiło się mu przed oczami i wizja, że jednak umrze, i to nawet nie w rowie, ale na granicy i jeszcze dołoży problemów Wichrzakom, stawała się co raz bardziej realna. Przynajmniej Orion był obok i będzie mógł przetransportować nieszczęsne zwłoki zanim zwabią drapieżników i chmary owadów. Albo... może jednak nie wszystko stracone?! - Nie jest? - Pisnął. Jakieś pół doby temu wydawało mu się, że jest całkiem dorosłym kotem, ale teraz czuł się bardziej kocięco niż kiedykolwiek. - Mnie zabrali dwunodzy! Więzili w swoim gnieździe! Czy to... to dobry powód? - Spojrzał na Oriona oczami pełnymi zaszklonej nadziei.
‧₊˚✧𓂃⋆ była sobie żabka mała re re kum kum rere kum kum która mamy nie słuchała re re kum kum bęc
‧𓂃✧˚◦❇ na spacerek wychodziła re re kum kum re re kum kum innym żabkom się dziwiła re re kum kum bęc
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Niestety, jak na klanowe standardy (szczególnie, gdy chodziło o dzieciaka przywódcy, umówmy się) to był wystarczający powód by ubiegać się teraz o ponowne przyjęcie w szeregi klanu. Spora strata, dlatego też Orion nie ugiął się pod spojrzeniem niebieskiego tickeda, przechylił tylko łeb to w lewo, to w prawo nim westchnął ciężko.
– Obawiam się, że taką historię każdy przywódca słyszał z milion razy. – nie było to kłamstwo, zdecydowanie porwanie przez dwunogów musiało być jednym z najpopularniejszych wytłumaczeń dla nagłych zniknięć. Przecież wiadomo, że taki dwunóg, siła wyższa, jak złapie to po zawodach, powrót do najłatwiejszych nie należy wtedy. – Uważam, że powinieneś się bardziej postarać. Nawet jeśli faktycznie to tylko kwestia porwania, rusz głową i wymyśl coś bardziej. Nikogo to nie skrzywdzi, a ja obiecuję nie wygadać nudnej prawdy. – zasugerował z czystej sympatii. Nie chciał przecież by jego były uczeń był kolejnym porwanym przez ludzi i wracającym teraz kotem w Wichrze.
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Rdza się dalej kręciła przy granicach. Jej planem było zobaczenie rodzeństwa i prędkie wrócenie na osiedle na księżyc czy jakoś tak, aby sobie pożyć w spokoju.
Wiedziała jedno. Nie wracała do Klanów... Chyba... Uh! Ale martwiła się o jedno, jej ojciec. Był stary. Czy on zaraz... Nie, nie można tak myśleć... Raczej.
Usiadła niedaleko granicy, oczekując cudów.
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Świt, a właściwie to od niedawna Zaranny Blask, wstała wcześnie rano, by móc się przespacerować. Kocięta miały różne podejście do spania. Niektóre budziły się skoro świt, a inne przesypiały pół dnia, by znów szaleć do późna. Nowomianowana matka dostała jednak zielone światło od Żbikopręgiej. Nie było to jej pierwsze rodeo a i tak do tej pory doskonale radziła sobie sama.
Przechadzając się przez Wichrowe tereny, nazbierała po drodze trochę kwiatów i opadniętych z ziemi liści, by udekorować rdzawe futerko, a także zakryć nieco opatrunki na głowie. Może nie tyle zakryć, ale pajęczyna łatwo łapała roślinki!
- O! Dzień dobry! - przywitała się wesoło z wysoko uniesionym ogonem, gdy dostrzegła burą koteczkę na granicach. Nie do końca wiedziała, czy miała obowiązek przeganiania samotników, jeśli technicznie rzecz biorąc nie była na patrolu, ale w razie czego może kogoś zawołać, prawda? - Jak się masz?? To jest granica z Wichrem, tak w ogóle!! Klanem Wichru znaczy!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Rdza usłyszała nagle głos, który zdawała się że rozpoznawała. Drgnęła uszami, spojrzała. No ja nie mogę, jej klon. Przez moment słuchała tego, co kot mówił. Teraz tak będzie witana, zawsze, w okolicach Klanów. Z jakiegoś powodu to sprawiło, że poczuła żal. No ale to nie było teraz ważne.
— Świt? Czy to ty, bracie? — zapytała się. Chociaż Świt nie pachniał jak kocur, tylko jak... Trawa i kwiaty. Jak natura. Czy coś ją ominęło? Znaczy, tak, ominęło, ale co dokładnie. Teraz jednak czekała na odpowiedź. Mogła też po prostu pomylić koty. Może w wichrze urodziły się niedawno jakieś koty, takie samej maści jak ona.
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Przekręciła łebek to w jedną, to w drugą, ostatecznie cofnęła uszy na usłyszenie o sobie jak o bracie. Od dawna nie była za takowego uważana, jedynie Kura coś smęcił, ale nawet on się ostatecznie poprawił! Nie miała pojęcia co mu w głowie za myśli chodzą na jej temat, ale najważniejsze, że starał się zwracać do niej jak do kotki. I za to była mu wdzięczna!
- Hmmmm nie - pokręciła łebkiem. - Znaczy Świt, tak! Brat - nie. A właściwie to Zaranny Blask teraz!!! Ale również Świt! - poprawiła kotkę i uśmiechnęła się szeroko.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
— Brat nie? — zapytała się, patrząc na Świt zaskoczona. Zaraz jednak sobie przypomniała o Wawrzyn. Oh! Czy to było coś podobnego jak ono?
— Jak teraz mam się do ciebie zwracać? — zapytała, uśmiechając się. Chciała szanować swoje rodzeństwo. Ona zmieniła imię, co nie!
— Gratuluję! Jesteś teraz wojownikiem? Oh! Ja mam teraz na imię Rdza, na przykład. Bardzo się cieszę, że mogłam ciebie zobaczyć!! Co ciekawego się stało w Klanie jak mnie nie było, powiedz mi. Jak wuj Jaśniejący Płomień?
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- Brat nie! - powtórzyła wraz z samotniczką, by bardziej dosadnie zakodować to w jej głowie. Ton jej wypowiedzi jednak nadal był wesoły, radosny wręcz. Nie miała powodów do smutku! Ba, ostatnio było lepiej niż kiedykolwiek, pomijając akcję z Kurą. Którą szczęśliwie powoli zaczynała zapominać albo zakopywała ją w odmętach podświadomości.
- Oh?? Yyyy...Świt jest w porządku! Ale pełne imię też!! Bo jest baaardzo ładne - uśmiechnęła się niewinnie. W sumie jakkolwiek by jej nie nazywała, nie powinno być żadnego problemu.
- Jestem Matką!! I bardzo mnie to cieszy, kiedyś mój brat Korzeń mi powiedział o tym i mi się bardzo spodobało i teraz jestem!! I jest super!! I sobie jestem w kociarni razem ze Żbikopręgą - to nasza Matka też! Druga znaczy, jest starsza ode mnie - opowiedziała. - Rdza to bardzo ładne imię!! Jak miałaś wcześniej?? A wuj Płomień to w sumie nie wiem. Znaczy dobrze chyba! Nie rozmawiamy raczej. Ale u Azalii!! Znaczy u Wędrujących Świateł, bardzo dobrze!! Byliśmy mianowani razem!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Wysłuchała opowieści Świtu. Uśmiechnęła się i kiwnęła głową. Tak, miało to sens. W sensie, że Świt została matką. Świt zawsze była jakaś taka... delikatniejsza. Kochała kwiaty i naturę. Hah, to nie były cechy wojownika, prawda?
— Cieszę się!! Gratulacje!! — zawołała, uśmiechając się do siostry. Usiadła przy granicy, obserwując dokładnie Zaranny Blask. Piękne imię również. Pasowało do siostry. Poczuła jednak żal na pytanie jak miała wcześniej na imię. Czy Świt jej nie poznawała? Może chodzenie po granicach to był w ogóle błąd?
— Świt... Ja to Ryś. Pamiętasz mnie? — zapytała się, patrząc się z rzednącym uśmiechem na kotkę. Odchrząknęła. — Dość niedawno miałaś ceremonię? — zapytała się. Oh, było tyle pytań do siostry, tyle, które chciała zadać! Ale czy chciała znać na niektóre z nich odpowiedzi? Czy może wolała pozostać głupia.
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Spuszyła dumnie białą szyję. Każdy komplement był mile widziany, choć zwykle wyglądało to na odwrót. Nieznajomi średnio lubili komplementować innych, co też było przyjazną odmianą. Choć, jak się okazało, samotniczka wcale nie jest taka obca, jak mogła się zdawać na początku.
Trybiki pracowały wolno, a jeszcze wolniej się rozgrzewały, ale gdy nabrały tempa, w głowie Świt zapaliła się lampka, na której blask aż podskoczyła radośnie.
- Oh, OH!! RYŚ, PAMIĘTAM!! - pokiwała głową, od razu doskakując do siostry, by ją uściskać. - Gdzie byłaś?? Ale superaśnie cię widzieć!! Albo, albo czekaj!! Pójdę po mamę! Albo chyba możesz iść ze mną, ciebie to na pewno przyjmie od razu, chyba nie musisz czekać na granicy
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Przez moment przez serce Rdzy jakby strzała przeleciała. Oh, jak bardzo się bała, że jej rodzeństwo nie pamięata. Nie chciała takiego losu dla siebie, definitywnie. Jednak jak tylko się przedstawiła swoim nieprawdziwym imieniem, w Świt coś się przestawiło. Jakby jakieś wspomnienie się odblokowało, a na słowa Świtu Rdza westchnęła z ulgą. Szczęśliwa uśmiechnęła się, przytuliła siostrę.
— Cieszę się, że mnie jednak pamiętasz! — westchnęła wesoło, pyszczek ukrywając w kryzie siostry. Jak dobrze, jak dobrze. Jak lepiej. Odsunęła się od wichrzaczki, kiedy zaczęła mówić. Patrzyła się na nią szeroko otwartymi oczkami, dalej z uśmiechem na pysku. Jednak finalnie zaprzeczyła głową jej słowom.
— Ciebie też super widzieć, naprawdę. Ale nie, nie idź po Roziskorzoną. Nie chce wracać do Klanu. Po prostu chciałam ciebie zobaczyć! Rodzeństwo, oh, jak rodzeństwo? Jak twoja ceremonia? Jak się czułaś? Opowiedz mi, wszystko! — mówiła z uśmiechem, patrząc się na Świt z oczami pełnymi od miłości i od ekscytacji. Chciała usłyszeć wszystko, jak tylko mogła!
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- No pewnie, oczywiście!! - obdarowała siostrę radosnym, szerokim uśmiechem. Takim, jaki miała w zwyczaju. Bardzo się cieszyła, że mogła ją znowu zobaczyć, przytulić. Jak byli mali to było ich naprawdę sporo, a teraz? Została ona, Traszka, Echo. Czasami Ciemność przemykał po obozie, ale widywała go rzadko. Całe szczęście, że zakres jej osobistej rodziny wykraczał poza najbliższe rodzeństwo.
- Czemu nie chcesz wracać?? - zapytała, przekrzywiając nieco głowę. Było to dla niej z jednej strony niepojęte, w Klanie było wszystko. Z drugiej strony im dłużej się zastanawiała, tym bardziej rozumiała. Chyba. Może świat ma znacznie więcej do zaoferowania niż kwiaty, które była w stanie znaleźć na terenach?
- HMMMM, Traszunia była mianowana już daaaaaaaaawno i jest super wojowniczką! Nawet jest mistrzynią mojego dziecka hihi - jako że Szczur nazywał ją swoją mamą, to chyba mogła nazywać go swoim dzieckiem? Na pewno chciałaby robić tak częściej, brzmiało to absolutnie wspaniale. - Echo jeszcze ma trening, Niezapominajka będzie medykiem!! Znaczy już medykuje ale jeszcze nie tak poważnie jak Krwawnik. Ciemność mi często znika i nie mam jak go zaczepić coś! Ale ceremonia była super!! Czułam się super i miałam dużo kwiatków i Azalia, znaczy teraz Wędrujące Światła, miał ze mną mianowanie i to było najpiękniejsze na świecie!!!!!!!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Siedziała tak przytulona do siostry przez dłuższy moment. Patrzyła się w swoje łapy, nie chcąc przekroczyć granicy Wichru. Mimo wszystko chciała szanować granice, nawet jako kot spoza Klanu. Odsunęła się, aby spojrzeć na Świt z daleka. Oh, jak się cieszyła, że dalej miała swoje rodzeństwo.
— Lepiej mi jako samotnik. Nie czułam się dobrze w Klanie — odparła prędko, jakby maszynowo. Zaraz jednak się uśmiechnęła szeroko i zaraźliwie. Jej ton głosu zmienił się, w ten bardziej radosny i zaczepialski. — Ale będę cię często odwiedzać, obiecuję!!
Później usiadła przed granicą, słuchając tego, co jej siostra mówiła. Czasami otwierała szerzej oczy, czasami uśmiechała się lub kiwała głową. Fakt tego, że Traszka została jako pierwsza wojownikiem nikogo nie powinno dziwić. Ona zawsze była jakaś taka... uwzięta. Kto co wolał, nie? Jednak musiała jej przerwać na wzmiankę o jakimś dziecku.
— Masz dziecko??? — zapytała się, pełna szoku. Z kim? Jak do tego doszło? Czy aż tak jej długo w Klanie nie było?
Słuchała dalej o ceremonii Świt. Przez ułamek sekundy poczuła żal sama do siebie. Ona raczej nigdy nie doświadczy swojej ceremonii na wojownika. Ale mogła się cieszyć ceremonią swojego rodzeńśtwa, prawda? Oczywiście, że tak!
— Ah, tak dużo się zmieniło. Proszę, jak zobaczyć Niezapominajkę, powiedz jej, że mówię cześć!! Bardzo się cieszę, że twoja ceremonia była udana!!
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- Ojej! A czemu?? - Świt czuła się w klanie fantastycznie. Kochała wszystkich, było jej wygodnie i swobodnie. Poza tym, nie musiała dzięki temu ani polować ani walczyć, pozostając w obozie z kociętami. Dla niej było idealnie. - Jak to jest być samotnikiem, dobrze?
Mimo wszystko, samotnictwo wydawało jej się być fascynujące. Pomijając potrzebę walki o przetrwanie, ilość napotkanych nowych kotów i przygody to było coś ciekawego i chętnie usłyszałaby od siostry wszystko, co się tylko dało.
- Chyba tak!! - pokiwała łebkiem. - Znaczy, Szczurek to kociak Kury. Ale mówi na mnie mama. Jego mama umarła i byliśmy ją pochować z Kurą. No i są w Klanie i ma siostrę Świerk, chociaż ona mnie nie uważa za mamę akurat. Ale jest przesłodka też!! - wyjaśniła, nie wspominając ani o Zwinnej ani o Pierwszej. Przede wszystkim dlatego, że zapomniała ich imion, a po drugie dlatego, że i tak nie było ich w Klanie.
- Powiem jej!! Jakbyś ty miała ceremonię to byś była na pewno bardzo super wspaniałą wojowniczką!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
— To nie ma tak, że jest dobrze albo niedobrze — zamruczała po chwili, myśląc nad swoim życiem. Czasami było monotonne jak chmurki płynące po niebie, a czasami było żwawe i nieprzewidywalne! Ale dalej...
— Ale jest ciekawiej! Może jak będę miała 100 księżycy na karku to wrócę do Klanu, kto wie! — zamruczała wesoło, mrużąc do niej oko. A może wcześniej. Miała kilka myśli w głowie, które... musiała przemielić. Ale to na spokojnie. Miała czas, chyba.
— Ah! W takim sensie — mruknęła, na wspominkę o "dziecku" Świt. Westchnęła jednak na jej słowa. Skoro to sprawiało, że była szczęśliwa. To się najbardziej liczyło, prawda?
Uśmiechnęła się wesoło na słowa siostry na temat jej bycia wojownikiem. Skinęła głową.
— Dziękuję! Cieszę się, że tak myślisz — odparła. Ciekawe jakby miała na imię? Miała tylko nadzieję, że nie od Rysia. Nie była już Rysiem. Była Rdzą... Rdzawe Niebo może, o! Nie, to głupie. Ah, nie ważne.
Spojrzała jednak właśnie na niebo, mrużąc oczka. Robiło się późno.
— Mh, wiesz co, muszę wracać powoli do swojego schronienia. ALE na pewno się jeszcze zobaczymy!! To samo miejsce, za dwa księżyce? — spojrzała na swoją siostrę z uśmiechem, przytulając się do niej i odbiegając, w stronę nikomu nieznajomą.