Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Niestety, Krzyk miała rację. I jakkolwiek mała Nie. w ostatnich chwilach zaczynała coraz wyraźniej udowadniać, że szkoda by było, gdyby się zmarnowała, wciąż nie mieli interesu w zaganianiu jej do Wichru na siłę. Orion w jej wieku doskonale radził sobie w pojedynkę – rzecz w tym, że w przeciwieństwie do niej potrafił polować. I jedynie ten zupełny brak samodzielności ze strony szylkretki przemawiał w świecie orientala za tym by wciągnąć ją na podwórko.
I jak na złość, akurat teraz trochę szkoda było się rozstawać.
– Mm, spróbowałabyś takiego ciepłego, parującego jeszcze kociego mięsa to byś zrozumiała skąd takie standardy. – oblizał dokładnie długą mordkę, jak na konesera z kanibalistycznymi zapędami, wspominającego ten cudowny smak, przystało. – No ale cóż, to już na własną łapę w razie czego, co? Jak mówiła Donośny Krzyk, w drogę. Było miło, ale czekają ważniejsze sprawy.
Machnął cynamonową kitą i ruszył powoli, w celu odprowadzenia intruza. Miał nadzieję, że jeśli młoda będzie się zapierać to na barki Krzyk spadnie chwycenie do pyska tego zagrożenia biologicznego.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
No i masz. Tyle z propagandy zaciągania do klanu. Zupełnie jakby jej czepianie się o każde płynące z ich pyszczków słowo przekonało ich, że jednak nie chcą Nie. w swoim gangu kotów kwiatów. Szkoda, tak dobrze się bawiła rzucając piaskiem w tryby ich zasad.
- Nie no, rozumiem, teraz ma to sens. Takie ciepłe musi być wspaniałe. - Pokiwała z powagą głową. - Nie to co zimny granulat, prawda. Aż prawie żałuję, że nie macie jakichś wycieczek oprowadzających, chciałabym zobaczyć te uczty. Wiecie, jako element przekonujący nowe mięso że warto do was dołączyć. Pokażecie im najładniejszy.. mech, czy co wy tam macie do zaoferowania. Może ich przekona. Bo tak w ciemno? Nic dziwnego że jesteście tacy zdesperowani żeby tylko kociaki zgarniać z lasu. Żaden dorosły się nie nabierze na kota w worku.
Pokiwała głową znowu, dla podkreślenia powagi swoich słów. Dział reklamy kotów kwiatów leżał, zdecydowanie. Nawet ona nie dała się na to nabrać. Nawet ona, a spędziła nie-wiadomo-ile-dni na łysym polu. I nie, Nie. nie ruszyła zadka z ziemi. Zbytnio poświęciła się myśleniu nad poważnie brzmiącym przekazem jej myśli na temat działalności działu reklamy klanu, żeby wpaść na to, że chyba serio ją stąd wypraszają.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Rozstanie nadciągało nieuchronnie, ale żadna z niepisanych zasad wszechświata nie broniła korzystać z chwili póki trwała. Oriental zatrzymał się po dwóch krokach, kołysząc lekko końcówką kity.
– Myślę, że zarząd weźmie twoją propozycję pod uwagę, co nie Krzyk? Ale to wiesz, raczej jak nabór zostanie oficjalnie otwarty po raz pierwszy. Bo widzisz, mróweczko, tak jak twoje wskazówki są całkiem trafne, tak wszystkie cztery klany są raczej zamkniętymi społecznościami, które czasem przygarniają niewinne duszyczki, albo wyjątkowo zawziętych chętnych. Jednak, z reguły, wstęp mają jedynie koty, które z Wichrem łączą więzy krwi. I tych nie trzeba oprowadzać po klanie, bo od pierwszych dni widzą jak to działa, z czym to się je i tym podobne. – przejął raz jeszcze pałeczkę w tej rozmowie. Miał na uwadze, że byli już na etapie żegnania się z gościem, ale kilka sympatycznych słów na do widzenia? Orion nie poskąpi. – W twoich żyłach zapewne można uświadczyć najwyżej błota, więc można powiedzieć, że otrzymałaś ekskluzywną ofertę ze względu na swoje położenie, nie pochodzenie. A ja aż prawie żałuję, że faktycznie nie prowadzimy wycieczek oprowadzających, żeby ciebie przekonać. Więc jeśli faktycznie masz aż tak wiele do stracenia przyjmując ofertę w ciemno, to trudno. Tu się nasze drogi rozchodzą, a ciebie czeka daleka droga powrotna.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Zmierzyła go wzrokiem od koniuszków uszu aż po ogon. Nie ma szans żeby z taką awersją do piasku urodził się i wychował w lesie. Ale ani niewinna duszyczka ani wyjątkowo zawzięty chętny nie pasowały do niego, więc skąd on wziął się w klanie? Przekrzywiła głowę, analizując możliwe wersje wydarzeń. Najbardziej prawdopodobnie, po prostu pojawił się tam pewnego dnia i nakłamał wszystkim, że od zawsze tam był. I nikt po prostu nie zwrócił uwagi. Tak właśnie musiało być.
Podniosła się z ziemi i otrzepała z piasku, chociaż i tak pewnie przeszła już na wylot zapachem kwiatów. W takim razie nic tu po niej. Czarna kotka wyłączyła się z rozmowy, pewnie dalej analizując czym są miesiące i czwartek, a Nie. trochę znudziły się już potyczki słowne z Orionem. Z tej okazji daruje mu nawet zastrzeżenie, że jeśli prawie wszystkie koty w klanach są połączone więzami krwi, i są zamkniętymi społecznościami, to w pewnym momencie znacząco zmniejszy im się pula genetyczna- Ale to już nie jej problem.
- Dobra, to bawcie się dobrze w swoim, zamkniętym, towarzystwie. - Rzuciła na odchodne i machnęła kotce ogonem. Orionowi nie.
Podreptała w stronę krzaków z których tu przyszli, mentalnie szykując się na kolejne potyczki z gałęziami bijącymi ją w nos.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Wersja szylkretowej kotki pasowała bardziej do cynamonowego pointa niż faktyczne wydarzenia. Znaczy się, nie żeby to było coś trudnego do osiągnięcia, rozmowa z Lawendową Gwiazdą była dość... hm, można powiedzieć, że jeśli siedząca obok Jodłowa Gałązka byłaby nieco bardziej wrażliwa na sztukę, czy chociaż zainteresowana dramatami, to miała tamtego dnia przed sobą niezłe przedstawienie. Orion się postarał, ilość mentalnej gimnastyki do przekonania Wichrowej przywódczyni, że miłość była odwzajemniona, tak by jednocześnie uniknąć kłamstwa, powinna była mu zapewnić miejsce na olimpiadzie.
Ale no młoda się uparła, że nie chce. I trudno, niech jej ziemia lekką będzie.
– Jasne, pozdrów ode mnie grudki ziemi jak dotrzesz. – rzucił za odchodzącą kotką, nie zważając na to, że mały smród się z nim nie pożegnał. Jakby dostawał kamyczek za każdego kota, który kończył rozmowy z nim odejściem bez słowa to by zbudował sobie tu pokaźną wieżę na granicy i rzucał z niej szyszkami w Zajęcze Ucho. Ale cóż, teraz co najwyżej pozostawało wrócić z Krzyk do obozu.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
- Pozdrowię! - Odkrzyknęła, nie odwracając się za siebie, oczy wbite w las. Drep drep drep, zbliżała się nieubłaganie w stronę krzaków. Fuj, krzaki. Las lasem, też niezbyt przyjazny teren, ale przynajmniej drzewa nie biły jej po nosie. Już nigdy więcej nie będzie się przedzierać przez takie knieje, to jest ostatni raz kiedy to robi. Zdecydowanie. Wina tego że musiała odstawić Oriona do domu, a przy okazji zobaczyć na własne oczy koty kwiaty; gdyby nie on, jadłaby sobie teraz ciepły granulat pod monopolowym, a potem wylegiwała na słońcu na blaszanym dachu. Co za nieudany dzień.
Przebiła się przez ścianę krzaków (a jakaś niesforna gałązka uderzyła ją w uszko) i zwolniła tempo dreptania. Drep - stop. Drep - stop. Drep-
Chwila.
Obejrzała się przez ramię, ale obce koty zniknęły już z pola widzenia, zasłonięte przez zazieleniałe gałązki. Czy ona serio zamierzała tak po prostu porzucić swoje badania i analizy dotyczące kotów kwiatów? Nie. obróciła się i usiadła na ziemi, analizując wszystkie za i przeciw. Jeszcze nie zobaczyła owocowych czwartków i nie ugryzła Oriona w ogon. To duże straty, nawet jeśli na szali położyć ciepły granulat i pilnowanie pola. Hm. Hmmmm.
Westchnęła głęboko i przewróciła oczami. Dobra, najwyżej stąd potem ucieknie.
Wynurzyła się ponownie z krzaków i potruchtała z powrotem w stronę innych kotów, a potem usiadła energicznie, wzbudzając chmurę kurzu z ziemi.
- Pole sprawdzone, mogę iść z wami jednak. - Poinformowała zebranych, strzyżąc dużymi uszami.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Za daleko nie zdążyli odejść z Krzyk, oriental nawet nie zarzucił jeszcze żadnym kontrowersyjnym tematem na drogę, a tu rozległ się głos za ich grzbietami. I to z nagłą zmianą decyzji, jeśli można było to tak interpretować. Jednak w poradnikach odnośnie rodzicielstwa nie kłamali, jak dzieci nie chcą iść to starczy powiedzieć, że zaraz przyjdzie wielki wyżeł i je porwie, a następnie odejść poza zasięg ich wzroku. Brzmiało jak głupota, ale może jednak była w tym metoda.
Jeśli zastępczyni chciała się odezwać i powitać małego pasożyta w Klanie (lub odrzucić ją z czystej złośliwości), miała pecha, bo nim zdążyła otworzyć pysk, Orion już się wciął ze swoim.
– O jak miło. Ale wiesz, że w tych parę chwil nie zdążyliśmy wprowadzić wycieczek oprowadzających? I to pójście z nami wiąże się z dołączeniem do Wichru? Wszystkimi jego zasadami i zwyczajami, nie przeszkadza ci to?
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
- A tak na nie liczyłam. - Westchnęła z udawanym smutkiem i pociągnęła nosem. - Dlatego właśnie muszę iść z wami, reklama to wam leży kompletnie. Ale, no dobra dobra, jakie zasady i zwyczaje?
Jakie zasady może mieć stado kotów żyjących w lesie? Któż to wie, na pewno nie Nie.. Nie przynosić krzaków do domu? Dzielić z innymi granulatem? Bezkarnie włazić na cudze pola? Takie brzmiałyby sensownie. Być może wspominali coś już o zasadach, ale jeśli tak, to przeleciało jej to mimo wielkich uszu. Pamięta tylko owocowe czwartki.
Zerknęła szybko na Krzyk, która chyba nie zamierzała się wtrącać. Może dalej analizowała co to jest miesiąc. Szkoda, Nie. wolałaby usłyszeć jej opinie, nie więcej Oriona, ale najwyraźniej nie można mieć wszystkiego.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Pokiwał smutno głową. Biedna, poszkodowana, wszyscy zebrani zdawali sobie sprawę z tego jak bardzo jej zależało na tej wycieczce. Ale dobra, tego nie zmienią, teraz należało się zastanowić nad tym jakie najważniejsze zasady powinna młoda poznać przed wpakowaniem się w to bagno. Znaczy się, należało przechylić lekko łeb w przerysowanym zamyśleniu.
– Hm, z tych co ciebie najbardziej interesują to może... jesteś kociakiem, więc będziesz musiała siedzieć grzecznie w obozie i się nie wychylać z niego aż do dnia mianowania. Żadnych wycieczek, żadnego zaglądania na pole. Tylko obóz, nękanie klanowiczów i zabawy z innymi kociakami, dopóki litościwie panująca nie zwoła klanu. – warto wspomnieć, że obecna przywódczyni miewała problemy z punktualnością i niejednokrotnie ceremonie odbywały się z poślizgiem. Ale to może jak nie będzie Krzykuni w pobliżu. – Potem zaczną się obowiązki, wymienianie mchu, doglądanie starszyzny, patrole i inne takie atrakcje, ale nie wiem czy chcesz dokonać aż tak świadomego wyboru, żeby każdy z przyszłych obowiązków ci dokładnie przedstawiać? – wątpił by coś w tej opiaszczonej główce zatrzymało się na dłużej. Ale nie szkodzi, lubił strzępić język. – Och, wiem, ale z takich oczywistych spraw, trzeba słuchać się starszych rangą, a przywódcy to już w ogóle. Przywódca jest jak matka, która ciebie pośle do kąta na pół dnia jak będziesz fikać, mówi ci to coś? Czy pół dnia w kącie ciebie nie rusza i potrzebne jest inne porównanie?
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Prychnęła z indygnacją po pierwszym akapicie orionowego wywodu. Ale nie, nie będzie się wykłócać na temat swojego wieku, teraz jest w trybie prowadzenia badań i musi udawać małego kotka. Żaden z obecnych nie musi wiedzieć, że przy pierwszej niedobrej kolacji wróci do miasta po granulat.
- Mianowania? - Spytała tylko. Powinna zacząć sie przyzwyczajać do tych wszystkich terminów na które naciskały koty kwiaty. Gdyby Nie. była teraz człowiekiem, z zawziętością zapisywałaby to wszystko na telefonie, ale z braku palców przeciwstawnych oraz telefonu, pozostało jej tylko wysilanie swojego mózgu. Nikt nie powiedział, że badania naukowe przychodzą łatwo. Ale nie mogła się teraz rozpraszać, pora się skupić, bo Orion kontynuował swój monolog.
- Kim jest ten przywódca? - Wtrąciła mu się w połowie wypowiedzi o kątach i matkach, stąd nie dosłyszała nawet groźby postawienia jej w kącie, jak jednak po ten granulat skoczy. Nie mogła się zdecydować, czy woli go sobie wyobrażać jako najstarszego kota, takiego któremu brakuje połowy sierści i ma więcej blizn niż wąsów, czy może jako kogoś młodszego, i przy tym tak irytującego jak Orion. Ale skoro wszyscy muszą go słuchać, to może nie będzie tak źle. Nie wybraliby kogoś takiego. Chyba.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Czy to ten czwartek był aż taką tęgą zagadką dla Krzyk, czy po prostu uprzejmie odstąpiła Orionowi przyjemność odpowiadania smarkowi na granicy, nigdy się nie dowiemy. Może też dlatego że niektórzy zupełnie nie wnikali w to dlaczego zastępczyni zamilkła i skupiali się na małym, sypiącym się przed.
– Mhm, taka ceremonia zmiany rangi. – czy powinien wyjaśniać, że całe klany opierały się o podział na rangi? Chyba już powinna do tego momentu sama to wywnioskować, a też nie mieli czasu by przechodzić przez przyspieszone nauki na granicy. – Hm? Roziskrzona Gwiazda. Taka bura, potargana, zabiegana. – przedstawił przywódczynię najuprzejmiej jak potrafił.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
- Zmiany rangi? - dreptała uprzejmie obok Oriona, obsypując się po drodze, i próbując ułożyć sobie wszystkie informacje w głowie. - Dużo macie tych rang?
Drugi oriental nie wyglądał, jakby zamierzał opowiedzieć więcej o przywódczyni. Szkoda, że Nie. chętnie posłuchałaby faktów na jej temat.
- I zapiaszczona? - Podsunęła, poruszając uszami. - Potargana? Nie powinna wyglądać, nie wiem, reprezentacyjnie? Jako przywódca?
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Nie tak wiele, trzy medyczne, dwa razy tyle dla kotków niezainteresowanych ziołami. Szczegółowo poznasz je na treningu, jako terminator. To ta ranga następująca po kociaku. – wyjaśnił dość lakonicznie, ponieważ nie był wielkim fanem przesłuchań. A od paru chwil koteczka poświęcała całą swoją moc przerobową na zapamiętywanie i dopytywanie, nie starczyło jej sił na komentowanie każdej informacji. Więc wniosek prosty, notowała bezmyślnie. Gdzie tu zabawa?
Pokręcił przecząco łbem, odrzucając sugestię szylkretowej. Jakieś kołtuny się zdarzały w burej sierści, ale nie osypywała się przy każdym kroku.
– Widzisz, jakby bycie reprezentacyjnym było wymogiem to byśmy mieli Jaśniejącą Gwiazdę, ale ewidentnie Lawendowa Gwiazda, poprzedniczka Roziskrzonej, kierowała się innymi wartościami przy wyborze swojego następcy. – zatrzymał wycieczkę, która nie wiadomo kiedy ruszyła. – Ale dobra, mróweczko, najwyższa pora podjąć oficjalną decyzję.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
- Czemu oni wszyscy mają prawie identyczne imiona, to bez sensu. Jak już macie po dziesięć każdy, to chociaż wybierzcie jakieś różne. - Skoro on się zatrzymał, to automatycznie też się zatrzymała i klapnęła zadkiem na ziemię. Za dużo piasku się z niej obsypało, będzie trzeba to nadrobić, najlepiej jeszcze przed dotarciem do reszty klanu. Zamachała ogonem po ziemi, generując miniburzę piasku.
- Jaką oficjalną decyzję? Czy chcę się już poświęcić dla klanu i zamieszkać w lesie i żywić grzybami i robactwem? Na potrzeby rekrutacji, załóżmy że tak.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Widzisz, przywódców łatwiej identyfikować, gdy wszyscy zostają Jakimiś Gwiazdami. Tak jak terminatorzy są Jakimiś Łapami, ale może to temat na inną rozmowę. – tu przecież mieli już dobijać do brzegu, a nie wyruszać parostatkiem w kolejny rejs. Ale może nie byłoby to takie złe zrobić jeszcze jedno kółeczko po wodach, może szylkretka nauczyłaby się filtrować, które myśli powinny dotrzeć do uszu kotów decyzyjnych, a które lepiej zachować dla siebie.
– Ajj, to nie przejdzie. Musisz z przekonaniem, musisz chcieć dołączyć do klanu i przyjąć panujące w nim zwyczaje, nie jedynie zakładać na potrzeby rekrutacji. – skrytykował ostatnie starania koteczki. Nachylił się nieznacznie w jej stronę. Nie za blisko, bo dalej uważał ją za zagrożenie biologiczne, ale konspiracyjny szept tego wymagał. – Więc jeśli faktycznie chcesz dołączyć to uśmiechnij się uprzejmie do Krzyk i chociaż spróbuj zabrzmieć przekonująco> Bo z obecnym nastawieniem zaraz ciebie odeśle na pole. Bo wiesz, trochę marnie wypadnie u przywódcy jak się okaże, że zaciąga do klanu koty, które nawet nie chcą tu być.