Logo Artemidy
Wydeptane Ścieżki
To były najdłuższe uderzenia serca w całym życiu Śmiałka. Siedział w ciszy, starając się uspokoić emocje, niemal całkowicie zapominając o siedzących przy nim kotach. Wpatrywał się w tereny przed sobą, szukając czarnego futra Donośnego Krzyku. Raczej pozwolą mu wrócić do klanu, nawet jeśli nie był tego do końca godzien, mimo wszystko ta sytuacja go przerażała.
Rozmyślania przerwało mu falowanie traw, wśród których zauważył rude futro. Pomimo niewielkiego rozmiaru jego pierwszą myślą było to, że biegnie na nich lis. Zanim podjął jakiekolwiek działania spowodowane swoimi podejrzeniami, zorientował się, że biegnie do nich kot.
Nie zdążył mrugnąć, a stała przed nim mama. Może Przybrzeżna Łapa spotkała ją po drodze do Donośnego Krzyku i poinformowała o jego powrocie?
Chciał do niej podejść, uniósł lewą przednią łapę, ale natychmiast się wycofał.
Chciał coś powiedzieć, otworzył pysk, ale żadne słowa nie padły.
Trufla podeszłą i go przytuliła, wtulił pysk w jej miękkie, grube futro, starał się powstrzymać łzy. On też tęsknił, ale nie był w stanie nic powiedzieć.
[Obrazek: vdD6RfL.png]
LVL 2 125 / 150
MedLVL 1 0 / 200
2
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wiedziałam co dokładnie czułam, wszystkie emocje się we mnie kłębiły, a ja z pełną premedytacją zaczęłam wdychać zapach syna, chcąc przypomnieć sobie jak pachniał; czemu zapach tak szybko wietrzał? Och… ta ulotność, ta nietrwałość wszystkiego co nas otaczała.
– Co się stało? – zapytałam szeptem, a w głosie można było usłyszeć tylko powagę; moje ciało się spięło, nie puściłam jednak Śmiałka i nadal czekałam na odpowiedź, nie chciałam od razu przechodzić do tego co było potem, chciałam jeszcze chwilę czuć się jak matka, która odzyskała syna.
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pytanie nadeszło szybciej niż się spodziewał, a przecież oczywistym było, że będzie to pierwszy temat jaki poruszą. Czemu zniknął? Czemu dał się okaleczyć borsukowi? Czemu był tak ż a ł o s n y m kotem? Czemu nigdy nie zostanie choćby przeciętnie dobrym wojownikiem? Ha, pewnie nawet nie zostanie mianowany, a jako matka się nie sprawdzi.
Poczuł ucisk w żołądku, jak mógł myśleć o tym wszystkim, ciągle tuląc się do swojej matki? Z pewnością powiedziałaby mu, że wcale tak nie jest, że nie uważa go za porażkę, ale... on wiedział swoje.
Odsunął się od niej i spojrzał w ziemię, nie byłby w stanie mówić, gdyby dalej czuł jej bliskość. Pewnie zwyczajnie by się rozpłakał, albo przynajmniej nie był w stanie wypowiedzieć żadnego słowa. Nie mógł sobie pozwolić na nic z tego.
— Zaatakował mnie Borsku. — Może mama jeszcze nie zauważyła jego łapy, więc nie przyznał się do otrzymania obrażeń. — Pogonił mnie, nie byłem w stanie wrócić do klanu, jakoś przebiegłem przez Grzmiącą Ścieżkę, ale potem nie mogłem wrócić. — Już do interpretacji Trufli zostawił z jakich powodów. Czy Borsku dalej na niego czekał, czy był zbyt ranny, czy zwyczajnie było mu wstyd. — Jakiś czas później poznałem kotkę, żyliśmy razem przez chwilę, a potem namówiła mnie na powrót do klanu. — A może powinien powiedzieć powrót do domu?
Spojrzał na pysk mamy. — Trochę to trwało, ale oto jestem. — Spróbował się uśmiechnąć, ale niezbyt mu to wyszło. Jego oczy były raczej smutne i zmęczone.
[Obrazek: vdD6RfL.png]
LVL 2 125 / 150
MedLVL 1 0 / 200
2
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wiedziałam czy dużo minęło od mojego pytania, nie byłam nawet pewna czy cokolwiek minęło, czułam się jednak jakby wieczność właśnie zajrzała w tym momencie i zatrzymała cały świat; Śmiałek myślał, zastanawiałam się nad czymś i… czemu odsunął się ode mnie? Poczułam jak delikatnie gardło zaciska mi się z bólu, nie chciałam ponownie tracić syna, a wydawało się jakby zamierzał znowu zniknąć. Czemu?
Borsuk. Zacisnęłam zęby, przyjrzałam się ponownie Śmiałkowi i wtedy… och, blizny na jego tylnej łapie, serce delikatnie mnie zakuło; z jakiegoś powodu moje dzieci kochały wpychać się w pyski drapieżników, zastanawiałam się czy mieli to po mnie czy Traszce? Ja obserwowałam wszystko co niebezpieczne z daleka, a ona z bliska; nasze dzieci zaś z jakiegoś powodu wydawały się nigdy nie trafiać na tych drapieżników z własnej nieprzymuszonej woli. Wypuściłam powietrze nosem i wzięłam je ponownie, spojrzałam ponownie na swoje dziecko i nie wiedziałam co powinnam zrobić, jak miałam mu pomóc? I czemu wiedziałam, że nie mam jak. Czemu chciałam pomóc z czymś co już dawno temu nie było zagrożeniem?
– Cieszę się, że jesteś. – Cichy głos, miodowe oczka lekko mi się zaszkliły. – Czemu musiała cię namawiać? – zapytałam jednak po chwili i zaczęłam szukać odpowiedzi na niebieskim pyszczku, chciałam znać powód, którego unikał; czemu go unikał?
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zauważył łzy zbierające się w oczach Trufli i ponownie coś zakuło go w środku. Nieświadomie pochylił się do przodu i delikatnie szturchnął pysk mamy. Trwało to może trzy uderzenia serca, a potem znów się odsunął. Nie planował tego zrobić, nie był nawet pewien czy powinien, ale nie mógł cofnąć tego co już zrobił.
Chciał odpowiedzieć, że też się cieszy, ale słowa utknęły mu w gardle. Miał wrażenie, że jakby je wypowiedział, to by skłamał. Nie rozumiał czemu. Przecież właśnie wrócił do domu... — Też tęskniłem. — Odpowiedział zamiast tego.
Czemu nie chciał wrócić? To wydawało się jeszcze trudniejsze do wytłumaczenia. Opowiedzenie o czymś, co rzeczywiście się wydarzało, było w miarę proste, w porównaniu do opowieści o jego myślach lub emocjach. — Raczej nie będzie ze mnie dobrego wojownika, a najpewniej nawet przeciętnego. — Znów będę tylko żyć na koszt innych. Będę was obciążać. Będziecie musieli mnie karmić, leczyć, szkolić. Nigdy nie zapracuję na to, aby być w klanie. Zawsze będę wam wszystkim dłużny. Wicher nie potrzebuje darmozjadów do wykarmienia.
Wstał i ustawił się bokiem do matki, nie było sensu bardziej tego przeciągać. — Jak widać raczej mam słabe szanse w polowaniach, szczególnie na zające. — Jaki był z niech Wichrzak? Żaden. — Walczyć też znakomicie nie będę. — Jeszcze będzie trzeba bronić jego zamiast granic. — Na matkę się również nie nadaję. — Dzieci były za głośne, po za tym, co miałby im do zaoferowania? — Ale przyszedłem spróbować, najwyżej tylko poinformowałbym was, że żyję. — Chociaż jaki był w tym sens? Czasem było lepiej być uznanym za zmarłego.
[Obrazek: vdD6RfL.png]
LVL 2 125 / 150
MedLVL 1 0 / 200
2
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Delikatna czułość ze strony syna sprawiła, że pozbierałam się w sobie, ale zanim odwzajemniłam gest też już ode mnie uciekł… ach, czemu wszyscy musieli się wdać w Traszkę? Nikt tak mnie nie unikał jak ona, dopóki nie przyznała się do tego co czuje; wszystkie nasze dzieci też musiały najpierw się przyzwyczaić by dopiero potem móc pozwolić mi okazywać czułość? Ech!
Wyjaśnienie sytuacji mnie jednak nie zadowoliło, a ja patrzyłam tylko zmartwiona na jego łapę, niżeli rozumiejąc głupotę jego słów; nie chciałam mówić tego jednak na głos, więc po prostu pokręciłam głową z niedowierzania.
– Twoją ciotką była Tupocząca Gwiazda, przywódczyni klanu Gromu. Była niewidoma od urodzenia, aż do momentu kiedy dostała życia w Sadzawce, Wężowa Gwiazda przekazał jej swoje oczy. Myślę, że niepełnosprawność w naszej rodzinie nie jest niczym co może nas powstrzymać. Chyba, że chcesz żeby cię powstrzymała? – zapytałam i spojrzałam na pyszczek syna z podniesioną jedną brwią. – Oczywiście, że będziesz musiał pracować ciężej czy będziesz musiał dostosować się do tego jak twoja łapa działa, ale dopóki chcesz być wojownikiem to będziesz. Nie mówię, że masz się wymęczyć, bo sama cię zatłukę jak będziesz się pchać poza swoje limity, ale na pewno nie będziesz przeciętny tylko dlatego. – Nigdy nie mówiłam swoim dzieciom o mojej rodzinie w Gromie, nikt też nie pytał, ale może Salamandra pozostanie ich wzorem do naśladowania, tak jak była również moim. W naszej rodzinie nie było miejsca na płakanie nad losem, mogliśmy przysiąść i się wspierać razem, ale ostatecznie musieliśmy wstać, razem, osobno, obojętne, wstawaliśmy; bo mieliśmy siebie nawzajem, bo mieliśmy siłę wewnątrz naszych serc.
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odpowiedź mamy trochę go zszokowała, nie spodziewał się, że dowie się takich rzeczy. Nie był również gotowy na to, że odwoła się do historii prawdziwego kota, w dodatku z ich rodziny, a nie emocji czy pustej gadki motywacyjnej.
Chciał znaleźć jakiś kontrargument. Cokolwiek, co udowodniłoby, że Tupocząca Gwiazda, to tylko wyjątek potwierdzający regułę, ale nie był w stanie. Byli z tej samej rodziny. Ona od zawsze żyła, nie wiedząc jak wygląda świat, a on dopiero od niedawna przestał być w pełni sprawny. Nie byli tymi samymi kotami, ale to nie znaczyło, że powinien się poddać... chyba, nie był pewien. Nieprzyjemny głos w tyle jego głowy nie odpuszczał.
Na moment cofną swoje uszy, niegotowy na taką konfrontację, następnie pochylił głowę i spojrzał na ziemię. — Rozumiem.
[Obrazek: vdD6RfL.png]
LVL 2 125 / 150
MedLVL 1 0 / 200
2
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Nie powiedziałam tego żeby zrzucać na ciebie niemożliwe wymagania, Śmiałku – powiedziałam spokojnie, delikatnie liznęłam go w czubek głowy i otarłam podbródkiem o to samo miejsce, chciałam dodać mu otuchy. – Chcę żebyś wiedział, że niepełnosprawność nie pokona cię tylko dlatego, że jest. Musisz jednak ją zaakceptować. Salamandra nigdy się nie wstydziła, że nie ma wzroku… nasza matka... – Głos ugrzązł mi w gardle, musiałam odchrząknąć. – Nasza matka zawsze poniżała Salamandrę. Ja byłam tym zdrowym dzieckiem, ale szybko i również mnie porzuciła kiedy zobaczyła, że do niczego nie dojdę… Mówię ci to tylko dlatego, że wasze początki są inne, ty masz w nas wsparcie. Nie musisz się obawiać, nie musisz być silny byleby być silny, jesteśmy wszyscy obok – powiedziałam poważnie i postarałam się złapać z synem kontakt wzrokowy. – Także pójdziesz do lecznicy najpierw, zobaczymy czy Ważkowe Szuwary albo Niezapominajkowa Łapa powie coś na twój stan, zaaklimatyzujesz się ponownie w klanie i wrócisz na trening, dobrze? – zapytałam niepewnie, mając nadzieję, że syn zgodzi się na taki obrót spraw; nie chciałam żeby czuł się jakbym już wysyłała go do lecznicy, bo tylko tam było jego miejsce, ale potrzebowałam wiedzieć, że nie przeszkadza mu bardzo w długich patrolach tak jak Korzennej Woni, bo wtedy nie będę mogła ich wysyłać razem na patrole, sam kocur też powoli już coraz mniej wychodził, ale nie chciał jeszcze rezygnować.
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wysłuchał tego, co mama miała mu do powiedzenia. Nie za bardzo wiedział co na to wszystko odpowiedzieć, to było dużo informacji. Trudnych informacji, ale jednocześnie takich dających nadzieję.
Spojrzał się na nią i delikatnie się uśmiechnął. Jego matki go kochały i mógł szukać w nich wsparcia. Przynajmniej tak deklarowała Trufla, która, według tego co właśnie powiedziała, nie miała takiego szczęścia.
Czy kiedykolwiek starał się na nich polegać w jakiś kwestiach? Chyba nie. Nigdy nawet nie wpadł na to, aby przyjść do którejś z nich i porozmawiać o tym, co go dręczy. Zawsze próbował zaimponować Traszkowemu Grzbietowi, sprostać jej oczekiwaniom, więc nie chciał okazywać przy niej słabości. A Truflowy Nosek? Mimo opieki, którą go obdarzała, chyba nigdy nie byli wystarczająco blisko. A może to on tworzył sztuczny dystans? Tego się już nie dowie.
Oparł głowę o bok szyi matki i wtulił się w nią. — Pójdę do lecznicy — Co innego mu zostało? Rany były już zagojone, więc raczej na długo nie zagrzeje tam miejsca. A jeśli będą chciały go przetrzymać, to najwyżej sam stamtąd wyjdzie. Już za długo żył na koszt innych. Przy okazji może im powiedzieć, że umie opatrywać rany. W razie potrzeby taka informacja może być przydatna. — A potem dam z siebie wszystko. — A nawet więcej. Musi tylko dopilnować, by nie przemęczać się jak poprzednio, bo to tylko wszystko opóźnia.
Odsunął się od kotki. — Czyli wracam do domu? — W jego tonie dało się wyczuć niepewność i zmieszanie, ale też nostalgię i nadzieję.
[Obrazek: vdD6RfL.png]
LVL 2 125 / 150
MedLVL 1 0 / 200
2
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnęłam się słysząc jego odpowiedź, a kamień spadł mi z serca; delikatnie przytuliłam go do siebie, nie chcąc go osaczać, ale nie chciałam też go puszczać, nie odwzajemniać bliskości. Wciągnęłam powietrze przy okazji zaciągając się zapachem syna, za którą tak bardzo tęskniłam; najgorsze co było w rozłąkach to fakt jak szybko zapominało się jak ktoś pachniał.
– Tak. Wracasz do domu. – Zadecydowałam z lekkim zmartwieniem, mimo wszystko obawiałam się, że ktoś pomyśli, że przyjęłam syna bez żadnego powodu, bo był moim dzieckiem to mu się należało. Widziałam jednak chęć pracy nad sobą i pomoc klanowi… poza tym nie opuścił klanu z własnego widzimisię, a przez drapieżnika, który go przegonił. Fakt, że tyle obawiał się wrócić był bardziej smutny, niż podejrzany; ufałam mu. – Ach, hm… żeby nie było nieporozumień to była to również oficjalna rozmowa z zastępcą. – Spojrzałam na niego z rozbawieniem. – Witam, nowy zastępca Truflowy Nosek z tej strony – powiedziałam i prychnęłam przez to jak głupio to brzmiało; pokręciłam głową na boki z zażenowania, może delikatnie zawstydzenia. – Co tam w ogóle masz w tym zawiniątku? – zapytałam ostatecznie.
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnął się mimowolnie, kiedy usłyszał potwierdzenie swoich słów.
Kiedy Trufla przyznała się do swojej nowej roli, spojrzał na nią lekko zaskoczony, ale jego pysk szybko wrócił do typowego, spokojnego wyrazu. — N-nie spodziewałem się. Mam na myśli, gratuluję. — Ugh, czuł, że teraz nawet umysł zaczyna go zdradzać i gubi się w tym co mówi. Na chwilę przyłożył łapę do pyska. Miał nadzieję, że wzmianka o tym, że to dla niego niespodzianka, nie uraziło mamy. Raczej nie powinno, ale i tak musiał się upewnić, że są po tej samej stronie. — Znaczy jesteś super wojowniczką, po prostu, tyle się zmieniło. — Spojrzał na nią, a na jego pysku dało się dojrzeć cień smutku. — Czyli Roziskrzona Gwiazda...? — Spytał łagodnie.
Na wzmiankę o pakunku odwrócił łeb w jego stronę. — M-mam tam ziarna maku, liście pokrzywy i szczawiu. Pokrzywa była mi wcześniej potrzebna do dbania o ranę — spojrzał na łapę z widocznym bólem w oczach — a mak i szczaw pomagają na ból. — Chociaż noga wyglądała na wygojoną zdarzało się, że go bolała. Szczególnie po próbach polowania lub nieumyślnym stanięciu na nią. — Mówiłaś, abym odwiedził lecznicę, więc przy okazji mogę je oddać Ważkowym Szuwarom. — Nie był co do tego pewien, ale raczej jako terminator nie powinien mieć medykamentów przy sobie. A z bólem cóż, będzie musiał sobie jakoś radzić lub szukać ziół przy okazji patroli.
[Obrazek: vdD6RfL.png]
LVL 2 125 / 150
MedLVL 1 0 / 200
2
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zaśmiałam się lekko na jego reakcje, no mogłam się spodziewać! Nie byłam pewna czy nie byłam terminatorką jak zniknął… albo może już nie? No ale na pewno wojowniczką nie byłam długo, może gdyby była młodsza i wytrenowała terminatora to by mi gratulowali? Jestem jednak w wieku bliżej do starszyzny, a moi uczniowie potrzebują swojego tempa; zmiana jego tonu jednak sprawiła, że lekko skarciłam, no tak mogła to lepiej przedstawić.
– Wręcz przeciwnie. Dziadek ma się… w porządku. To Donośny Krzyk zrezygnowała z funkcji zastępcy, ona też ma się w porządku. – Nie mogłam powiedzieć, że dobrze się mieli, Iskra gasł z każdym dniem, a Donośny Krzyk czuła się źle z kociętami i wszystkim co związane z nimi, więc też nie była w najlepszym stanie… w sumie czy ktokolwiek kiedykolwiek czuł się w całości dobrze? Chyba życie nigdy nie było dobre, ale mogliśmy tylko starać się je tak odbierać, patrzeć na to co miłe niezależnie od wszystkiego; nie byłam jednak w miejscu, w którym mogłam decydować za Gwiazdę i wojowniczkę, dlatego też stwierdzenie, że czuli się w porządku było najlepszą opcją.
– O! Widzisz dobrze wiedzieć o tym szczawiu – stwierdziłam z delikatnym uśmiechem, mimo iż widziałam spojrzenie syna na jego tylną łapę. – Hej… – zaczęłam delikatnie – nauczymy się, pogodzimy twoją niepełnosprawność ze wszystkim, dobrze? – Liznęłam Śmiałka delikatnie w czoło. – Ważkowe Szuwary pewnie nie będzie marudzić na dodatkowe zioła, ale zobaczymy jak się czuje, ostatnio to Niezapomniana Łapa bardziej rządzi, Ważka chorowała sporo – mruknęłam spokojnie i poczekałam aż syn wstanie byśmy mogli zacząć iść w stronę obozu; najwyżej pomęczę go swoimi obserwacjami na temat przyrody, bo z pakunkiem w pyszczku będzie mu pewnie ciężko… no chyba, że stwierdzi, że lepiej jak ja go poniosę!

zt?
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Och, d-dobrze słyszeć. — Poczuł jakiegoś rodzaju ulgę, skoro Iskra dalej był przywódcą, a Krzyk żyła, to może aż tak wiele się nie zmieniło. Chociaż rezygnacja z funkcji zastępcy wydawała się Śmiałkowi czymś dziwnym nie zamierzał drążyć. Przynajmniej nie w tym momencie, najpierw chciał wrócić do Wichru, potem będzie miał czas na zrozumienie co się dzieje w Klanie.
Uśmiechnął się słabo. — Jasne.
Skinął głową, w sumie czy to komu da zioła robiło jakąś różnicę? W końcu obie kotki zajmowały się chorymi i Śmiałek wątpił, aby każda miała swoje zioła.
Wziął pakunek w pysk i ruszył z mamą, starając się iść przy jej boku. Cieszył się ponownie widząc tereny swojego domu. W końcu był tu z powrotem i nie było tak strasznie, jak się spodziewał.
/zt <3
[Obrazek: vdD6RfL.png]
LVL 2 125 / 150
MedLVL 1 0 / 200
2
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Udało jej się zebrać już całkiem obiecującą ilość przedmiotów, które z Osiedla mogłaby przytargać do klanu. Stwierdziła jednak, że przed tym warto sprawdzić jak w ogóle ten klan się trzyma. Wcześniej nie potrafili docenić wielkości jej umysłu, ale może przez te kilka miesięcy zaszła w nich jakaś zmiana. Raczej w to wątpiła, ale pomarzyć zawsze mogła. Przy okazji postanowiła też sprawdzić inne klany. Może akurat, któryś z nich okaże się bardziej obiecujący od Gromu.

Pierwszym klanem do, którego postanowiła się udać był Wicher. Nigdy z żadnym Wichrzakiem nie rozmawiała, a może akurat oni wykażą się zamiłowaniem do nauki i rozwoju.
Usiadła na granicy i czekała na jakiegoś ciekawego rozmówcę.

//Mewa
「ねえねえ この世界を
どっかでひっくり返したくて
せいぜい 時間なんてありはしないが」
「天才で人外で横暴な
最低で最高な相棒さ
単純で明快な考えが 」
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
/akcja przed kłótnią z jajo/

Kolejny patrol. Mewa szczerze nie spodziewał się niczego specjalnego na żadnym z nich. Dziękował Gwiezdnym jeśli trafiał na koty, które miały go gdzieś i jedynie okazjonalnie sprawdzały czy nadąża, przeklinał Gwiazdy kiedy trafiało mu iść z Węgorzem. Dziś padło na to pierwsze, więc kiedy Wojownicy szli przed siebie, Mewa trzymał zdrowy dystans za nimi. Czasem - kiedy się odzywali - rzucał jakieś odpowiedzi, ale to wszystko. W końcu nawet z tym się poddali, bo chyba zauważyli że terminator nie jest zbyt skory do rozmów.
Dystans się zwiększał, a Mewa końcowo był na granicy sam. Też w tej chwili do jego nosa wpadł obcy zapach... podążył za nim, aż nagle zobaczył kota. Starsza od niego, spoza Klanu. Niestety nie Zarathos, z którym chętnie by uciął pogawędkę. Cóż...
- Czekasz na coś? - rzucił w końcu. Raczej nikt tak bez powodu nie siedzi na granicy... Chyba, że szuka guza. W tym wypadku lepiej byłoby mu zawołać resztę patrolu...
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
14
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości