Logo Artemidy
Miękkie Podnóże
Tajemnicza kotka po nieco dłuższej chwili postanowiła się ruszyć. Postanowiła podejść do granicy na tyle, że nie przekraczała swojej połowy, jednak jednocześnie aby mogły cywilizowanie rozmawiać. Oczywiście o ile ona sama zamierzała podejść... Co właściwie uczyniła. Nie zamierzała tracić czasu na rozmowę z kimś z tego parszywego klanu, ani na przyjaźnienie się. Tak więc zamierzała oddelegować tego łapacza zająców do siebie, aby wracała do swoich drapieżnych ptaków i nakarmiła im dzioby swoim dupskiem razem z resztą wichrzaków.
Czekoladowa córka Śliwkowej Gałązki zdecydowała się podejść do granicy. Jej mięśnie były spięte, jakby od razu nastawiała się na atak ze strony szylkretowej, chuderlawej kotki. Musiała przyznać, że to, iż nie przypominała Wroniej Karmy, tylko było jej na korzyść. Nie musiała się liczyć od razu z nieprzyjemnościami.
- Zachodzące Światło. Co to za pilna sprawa, że Lawendowa Gwiazda wysłała jednego kota do przekazania jej - mruknęła, mrużąc zielone ślepia i nie zamierzając spuszczać ich z jasnopomarańczowych oczu Chaotycznego Lotu. Na razie zachowywała taki spokój, na jaki było ją stać, chociaż jej ogon delikatnie uderzał o jej kostki.
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Im bliżej podchodziła nieznajoma postać, tym uważniej patrzyła na nią Chaos. Aby lepiej się jej przyjrzeć, aby poznać jej charakter poprzez samą motorykę, aby być gotową na nieoczekiwany atak... I gdy stanęła niemal naprzeciw niej, choć odpowiednią wielokrotność lisich ogonów dalej – zdała sobie sprawę, że patrzy na piękną, dojrzałą kocicę, niezwykłej urody. Miała proporcje, które zrobiłyby z niej dobrego ścigacza królików, choć specyficzny wydrzy połysk jej futra i tranowy zapach, który przywiał figlarny powiew wiatru, zdradzały Rzeczną przynależność.

– Lawendowa Gwiazda mnie tu nie przysłała – odpowiedziała formalnym tonem na zadane pytanie. Kocica, na którą trafiła, była ewidentnie starsza, a co za tym idzie – bardziej doświadczona. Prawdopodobnie lepiej walczyła. I nie wyglądała na kogoś obdarzonego cierpliwością Przodków. Drobne sygnały, nadawane przez jej ciało, zdradzały, że nie lubi cackać się z bzdurami. Nie mogła więc powiedzieć jej tylko tyle, że przychodzi tu z własnej woli. Jeśli miała zainteresować kocicę o trójkątnym pyszczku musiała powiedzieć coś więcej.

– Lawendowa Gwiazda nie ma pojęcia, że tu jestem. Przychodzę w sprawie... Klanu Pożogi.
[Obrazek: Fwy5trd.png]
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zachodzące Światło niezbyt zwracała uwagę na wygląd kotki. Nie potrzebowała jej obserwować, wiedzieć, jaka jest. Już raz przejechała się na kocie, który wydawał się interesujący. Weszła z nim w związek partnerski, aby potem rozstać się tylko i wyłącznie z jego winy. Nie potrzebowała więc przejechać zielonymi oczami więcej niż raz po jej ciele, aby wiedzieć, że jest szylkretką i pochodziła z Klanu Wichru. Jej sylwetka była szczupła, idealna do gonienia za królikami... ale aktualnie przydawała jej się chyba do uciekania przed ptakami.
Czekoladowa zmrużyła ślepia, nie spuszczając ich z pomarańczowych oczu młodszej wojowniczki. Nie przysłała jej Lawendowa Gwiazda? Więc co, przyszła sobie o tak pogadać? Może czekała na kogoś innego, niż ona sama, bo jakiś idiota się z nią zaprzyjaźnił? Szybko jednak zostało to rozwiązane, a trójkątne uszy Zachód skierowały się w stronę Chaotycznego Lotu. Jej biczowaty ogon przeciął powietrze. A więc przyszła rozmawiać o Klanie Pożogi? Właściwie to nawet nie klanie, gdyż pseudoprzywódca tej bandy nie wyglądał na kogoś, kto jest wybrany z woli Gwiezdnych.
Czekoladowa wypuściła powietrze z nozdrzy, aby po chwili mruknąć...
- Mów dalej
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Umysł Chaotycznego Lotu pracował na najwyższych obrotach. Całą drogę z Obozu aż tutaj była tak skupiona na uspokajaniu swoich nerwów, że właściwie nie przemyślała tego, co zamierzała powiedzieć, gdy dotrze na granicę z Klanem Rzeki i kogoś tam spotka. Teraz musiała podjąć decyzję natychmiast – zanim nieznajoma kocica uzna to, co ma do powiedzenia, za nieistotne.

– Opowiem. Ale muszę mieć pewność, że Lawendowa Gwiazda ani nikt inny z mojego Klanu nie dowie się, że rozmawiałam z kimkolwiek z Klanu Rzeki. Pozwól mi przekroczyć Granicę i porozmawiajmy w jakimś bezpiecznym miejscu, gdzie nikt z terenów Wichru mnie nie zobaczy – poprosiła tonem spokojnym i pewnym siebie, ale nieco ponaglającym. Patrzyła uważnie na swoją rozmówczynię, błagając w duchu Przodków, aby nie okazała się tępą służbistką, a rozsądną kocicą, zdolną do podejmowania samodzielnych decyzji...

Nie stanowiła żadnego zagrożenia. Wręcz przeciwnie – to jej więcej groziło, gdy chciała wejść na obce tereny. Nie wydawało jej się jednak, żeby w obliczu kryzysu, jaki wywołała obecność Klanu Pożogi, jakikolwiek kot zaryzykował nowy konflikt jakimś atakiem, więc czuła się względnie spokojna. Względnie.
[Obrazek: Fwy5trd.png]
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cisza dla Zachód oznaczała jedno - kotka albo nie była zdecydowana albo po prostu zabierała jej czas. Cenny czas, którego nie miała a cierpliwość jej się kończyła. Kiedy więc kotka milczała, ona już zamierzała jej powiedzieć, aby wynosiła się do swojego obozu albo najlepiej nakarmić swoim chudym tyłkiem drapieżne ptaki na ich terytorium. Ta jednak w tym samym momencie ponownie się odezwała... i poprosiła o coś, na co Zachód zareagowała prychnięciem. Miała ją wpuścić na tereny Klanu Rzeki? A skąd miała mieć pewność, że to nie jest podstęp Lawendowej Gwiazdy? Czekoladowa zamachała ogonem. Nie zamierzała aż tak ryzykować, bo informacje od kotki mogły nie być aż tak ważne. Z drugiej strony jednak mogło to być faktycznie coś, czym można by pogrążyć Lawendę i cały jej nędzny Klan, a przy okazji pokazać Ćmie, że zdradzenie jej było oczywistym błędem.
- Będę z Tobą szczera, Chaotyczny Locie. Nie ufam Ci i nie zamierzam wpuścić Cię na tereny Klanu Rzeki - mruknęła w stronę szylkretki, jednak wyraźnie dając znak, że jeszcze nie skończyła mówić tego, co chciała - ... ale nie zamierzam również pozwolić, aby informacje o tej bandzie kretynów przepadały. Idź dalej, wzdłuż granicy, do Czterech Dębów. Spotkamy się przy Bażancich Gniazdach. Tam nie będzie Cię widać z terenu Klanu Wichru i tam też porozmawiamy.
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Usłyszawszy, że Zachodzące Światło jej nie ufa, Chaos podniosła wyżej białą bródkę. Pewnie gdyby to Rzeczniaczka zażądała od jakiegoś Wichrzaka wstępu na jego teren, dostałaby zaproszenie i propozycje króliczego udka do obgryzienia. Sam fakt, że wykazała się większym dystansem, choć oczywiście wydłużało to cały proces, po raz kolejny udowadniał Chaotycznemu Lotowi, że za granicą koty są jakieś rozważniejsze. Nie była pewna, jakie niby zagrożenie miałaby osobiście stanowić dla Klanu Rzeki i jego dobrobytu, będąc pod okiem Zachód, ale nawet jeśli chodziło tylko i wyłącznie o okazanie dominacji i nie pozwalanie jej na stawianie własnych warunków, czekoladowa kocica robiła to dobrze.

Generowało to tylko jeden problem. Co prawda przynajmniej po Wichrowej stronie koty powinny dalej zajmować się Ceremonią, z której ona sama wytoczyła się szybko jak pchana wiatrem gradowa chmura, dając sobie chwilę dodatkowego czasu, ale spacerowanie wzdłuż Granicy samo w sobie narażało je obie na to, że zostaną nakryte. A tego bardzo nie chciała. No, chyba, że miałaby je zobaczyć Goryczka...

– W porządku. Oby tylko przy Czterech Dębach nie spotkał nas też ktoś z Cienia albo z Gromu. Lepiej pomyśl zawczasu, co im wtedy powiesz – rzuciła, raczej w formie koleżeńskiego wyzwania, usmiechając się asymetrycznie, jednym kącikiem warg. Nie chciała się wykłócać, ale musiała wykorzystać okazję na wskazanie dodatkowego ryzyka, na które narażała je Rzeczniaczka swoim uporem. Nie czekając na odpowiedź, odwróciła się o dziewięćdziesiąt stopni i żwawym truchtem ruszyła we wskazane miejsce.
[Obrazek: Fwy5trd.png]
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zachód nie lubiła kotów z Klanu Wichru. Nie ufała im, podobnie jak Gromowi, Cieniowi i innym zagranicznym kotom. Chociaż... w Klanie Rzeki również znaleźli się tacy, którym nie ufała i nie zamierzała zaufać. Chaotyczny Lot nie była więc odosobnionym przypadkiem. Wpuszczenie jej na tereny mogło być niebezpieczne dla klanu, bo nadal nie miała pewności, czy aby na pewno nie przyszła za sprawą Lawendowej Gwiazdy, która mogła nie być w cale taka głupia, za jaką ją uważała. Kocica machnęła biczowatym ogonem na jej słowa, prychając cicho.
- Jeśli będzie trzeba, to zostaw to mnie - bo wichrzacy są zbyt tępi na gadanie. Ostatnie słowa już niestety pomyślała, a nie powiedziała, gdyż nie zamierzała na razie robić sobie z Chaos wroga. Skoro mogła mieć dosyć istotne informacje, to czemu nie? Następnie ruszyła w miarę szybko w stronę Czterech Drzew.

Kiedy dotarła do Bażancich Gniazd, wzięła głębszy wdech, aby nabrać powietrza. Następnie machnęła ogonem, uderzając o swoje kostki, aby wyjść ze swojej granicy i stanąć na neutralnym terenie, wcześniej rozglądając się dodatkowo dla upewnienia. Zielone ślepia zwróciły się w stronę młodszej, szylkretowej wojowniczki. Dała jej znak ogonem, aby poszła za nią, oddalając się trochę od Rzecznej granicy i siadając przy jakiś krzaku, który mógł utrudnić ich zauważenie. Dodatkowo obie były ciemne, więc to powinno pomóc w kamuflażu.
- Mów
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chaotyczny Lot czekała przez chwilę na Zachodzące Światło. Oczywiście, że dotarła na miejsce wcześniej – nie mogło być inaczej, była z Klanu Wichru. Bez słowa podążyła za starszą kocicą we wskazane miejsce i przycupnęła w zaciszu krzewów. Rozejrzała się z pewną nerwowością, po czym wbiła w nią poważne spojrzenie, twarde – jak przystało na sytuację – ale nie wrogie. W tej chwili, chciały tego czy nie, stawały się wspólniczkami.

– Klan Rzeki z pewnością już wie, że Lawendowa Gwiazda zgodziła się wejść w sojusz z Rojstem. Gdy opowiedziała o tym Klanowi Wichru, opisała jego koty jako „włóczęgów i złoczyńców”. Byłam jedynym kotem, który się temu sprzeciwił. Jedynym. Dopiero, gdy ja się odezwałam, kilka innych osób wzięło głos – opowiedziała, a szorstkość w jej głosie jednoznacznie odzwierciedlała jej zdanie na ten temat. Była młoda. Miała ledwo ponad trzydzieści księżyców, a zachowała się w tej sytuacji najodpowiedzialniej ze swojego Klanu. Nienawidziła tego. Tego, że musiała wziąć całe ryzyko i całą odpowiedzialność – i że ostatecznie do niczego to nie doprowadziło. Na nic nie wpłynęła. Jedynym kotem, który uznał jej odwagę, była Biały Puch.

– Spytałam, czy sojusz oznacza, że jeśli Pożoga będzie w konflikcie z jakimś prawdziwym Klanem, to Lawendowa Gwiazda każe nam bić się po ich stronie. Odpowiedziała, że nie – prychnęła kpiąco – Nie wiem, czy ona nie rozumie znaczenia słowa „sojusz”, czy celowo okłamała Rojsta. Chciałabym wierzyć w to drugie, ale niestety, to raczej nieprawda. Znam ją. Dobrze. Była moją Mistrzynią.

W tym miejscu zawiesiła głos. Powiedziała już dużo, i o ile Ćmia Gwiazda z pewnością usłyszała od samozwańca o jego sojuszu z Klanem Wichru, szczególnie, że Lawendowa Gwiazda dawała mu ich własnych Wojowników jako sidekicków, o tyle raczej nie wiedziała, co ów sojusz dla niej znaczył. A znaczył tyle, co kilka mysich ogonków...
[Obrazek: Fwy5trd.png]
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zachodzące Światło w ciszy wysłuchała słów Chaotycznego Lotu. Lawendowa Gwiazda jednak faktycznie była zwykłą idiotką, która zdecydowała się zawrzeć sojusz z samozwańczym klanem. Jak się okazało ona sama też nie rozumiała co słowo sojusz oznacza, skoro nie zamierzała walczyć razem z Rojstem. Aż dziwne, że klan jeszcze sam nie interweniował... chociaż skoro dopiero jak Chaos się odezwała a za nią poszła reszta to co się dziwić. Wichrzacy to po prostu idioci z jednym, jeszcze niepotwierdzonym wyjątkiem.
- Lawendowa Gwiazda jest durna jak ryba. Płynie do brzegu, ciekawa, co to za futrzasty przedmiot, a kiedy wysuniesz pazury ucieka w głąb rzeki - prychnęła kpiąco, przewracając oczami. Nie wiedziała, czy ta informacja była aż tak bardzo ważna, aby musieć przychodzić aż do Czterech Dębów. Jeśli to również było wszystko, to po prostu zmarnowała czas. Dowiedziała się tego, co wiadome było od dawna. Wichrzacy to tępe stworzenia, goniące za zającami i uciekające przed ptakami, którymi nie potrafią się samodzielnie zająć. Końcówka jej ogona drgnęła z lekkiego poirytowania.
- Czy to wszystko, co chciałaś przekazać? Że Lawendowa Gwiazda nie jest kompetentna na swoim stanowisku, nie zna znaczenia sojuszu, a cały klan poza Tobą nie ma odwagi zabrać głosu?
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chaotyczny Lot zmarszczyła czoło. Sytuacja była napięta. Jak na beneficjentkę jej dobrej woli, brązowa kocica nie zachowywała się zbyt życzliwie. Ewidentnie bardziej ceniła sobie własne ego, niż potencjalne profity dla swojego Klanu.

– Nie umiesz wyciągać wniosków, Zachodzące Światło? – mruknęła w jej stronę szorstko – Jeśli Lawendowa Gwiazda zdecyduje się posłać Klan Wichru, żeby wsparł Pożogę, jego członkowie jej nie posłuchają. Nie wszyscy. Nawet, jeśli nie umieli otwarcie wyrazić sprzeciwu – nie będą ginąć za cudzą sprawę. Pomyślałaś o tym? – wysunęła lekko podbródek w wyzywającej mince – Masz przed sobą informatorkę z innego Klanu i zamiast próbować ze mną rozmawiać, usiłujesz mnie do tego zniechęcić... – zawiesiła głos i uniosła głowę, prostując się – I wiesz co? Udało Ci się. Mam więcej informacji. Może znajdziesz w swoim Obozie kogoś, kto doceni to bardziej. Przywódczyni? Może Medyk?
[Obrazek: Fwy5trd.png]
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie - fuknęła na jej słowa, mrużąc zielone ślepia. Nie pomyślała o takiej możliwości, ponieważ miała swoje powody. Lawendowa Gwiazda była durna, głupsza od swoich pobratymców. Nie wiedziała, dlaczego Porywista Gwiazda wybrał ją na swoją zastępczynie ale zdecydowanie najmądrzejszym kotem on nie był. Następnie prychnęła cicho z ,można nawet powiedzieć, rozbawienia. Ją obrzydzała rozmowa z jakimkolwiek Wichrzakiem a mimo to, zdecydowała się pogadać z Chaos. Klan Wichru nie był jej interesem, nie był interesem Klanu Rzeki. A jeśli pójdą walczyć, to wybiją ich jak muchy, a potem wsadzą w paszcze drapieżnych ptaków.
- Wiesz czemu o tym nie pomyślałam? Ponieważ sama powiedziałaś, że Lawendowa Gwiazda nie zna słowa sojusz. Nie rozumie go i zapewne nie pójdzie do walki. Z resztą sama to potwierdziłaś, w końcu odpowiedziała ci, że tego nie zrobi. Dlatego też jednocześnie nie myślałam o tym, aby wasze koty, nie chciały się bić. Skoro i tak to ty musiałaś zainicjować sprzeciw wobec tego sojuszu pierwsza, to oni raczej by tego również nie zrobili. Klan Wichru zdecydowanie ma zbyt niekompetentne koty na wysokich stanowiskach, więc może łaskawie to ty ruszysz dupę i załatwisz to od środka? Zbierz koty i każ Lawendowej Gwieździe się wycofać ze stanowiska, jeśli tak bardzo przeszkadza. Albo się obraź, proszę bardzo, droga wolna - warknęła, kładąc po sobie uszy, a następnie wstając z miejsca i ruszając w stronę swojej granicy. Nie zamierzała już rozmawiać z Chaotycznym Lotem, która wykazywała się tylko głupotą i nieudolnością, podobnie jak Lawenda. Chociaż może nie powinna jej stawiać na miejscu Lawendy bo od niej to nawet mysz wydawała się mądrzejsza.
- ... ale przekażę Ćmiej Gwieździe, co powiedziałaś. Jeśli uzna, że będzie chciała z tobą porozmawiać, to może porozmawia - dodała następnie odwracając się po raz ostatni w stronę Chaos a następnie ruszyła w stronę obozu.

[zt?]
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chaotyczny Lot słuchała odpowiedzi Zachodzącego Światła z zaciśniętymi zębami. Z jednej strony – uważała jej kontrargumenty za klejone na ślinę i mysie bobki, przywołane tylko dlatego, żeby jakoś przegadać swój wcześniejszy brak wyobraźni. Z drugiej – ta nieco pokrętna logika miała w sobie jakiś sens, jakiś ciąg przyczynowo-skutkowy, którego zanegować nie mogła. No i dobrze. Przynajmniej kocica z Rzeki podeszła do sprawy emocjonalnie i z zaangażowaniem, nie zbagatelizuje jej i pójdzie z nią do Ćmiej Gwiazdy. O to chodziło. Na sam koniec jej wynurzenia, na komentarz o „obrażaniu się”, uśmiechnęła się samymi zębami.

– „Obraź się”? Nie mierz innych swoją miarą, Zachodzące Światło – miauknęła słodko – Cieszę się, że małam okazję Cię poznać.

„I jeszcze bardziej ucieszę się, poznając Twoją Przywódczynię”, dodała w myślach. Słyszała o Ćmiej Gwieździe. Nie posądziłaby ją o tak głupie zagranie, jak odprawienie informatora z innego Klanu z kwitkiem. Jeśli faktycznie była tak świetnym strategiem, jak o niej mawiano, mogła nie tylko pociągnąć ją za język w sprawie Pożogi, ale też spróbować pozyskać jakieś informacje o Klanie Wichru.

Przez chwilę obserwowała jej chudy zadek, oddalający się w stronę Obozu, w którym Goryczka przekładała pewnie teraz jakieś drobne, suche listki swoim słodkim, malutkim pyszczkiem. Pozwoliła sobie na chwilę dekoncentracji, licząc kroki Zachód, czekając, aż powie swoje ostatnie słowa. „Przekażę Ćmiej Gwieździe, co powiedziałaś”. Jej uśmiech nieco się poszerzył.

– Będę czekać jutro, w tym samym miejscu, o tej samej porze. Przekaż Ćmiej Gwieździe moje pozdrowienia – miauknęła za nią, po czym sama odeszła w swoją stronę...

[zt!]
[Obrazek: Fwy5trd.png]
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oczekiwała tego dnia z niecierpliwością. Chciała spędzić wreszcie czas z Kwaśną Łapą, lecz przed to wepchnęła się śmierć Cisowej Jagody, którą przeżyła tak, że... mało odpoczywała. Jedynie spała w nocy, reszta dnia to były obowiązki. Praca popędzona pracą, a spacer ze Szczawiem był odskocznią, a ten moment wreszcie nadszedł. Zgarnęła pointkę poza Obóz, a Kwiatowa Przełęcz obiecała, że będzie jakoś miała na nie oko, by nic się nie stało, lecz nie zamierzała wchodzić im w paradę.
Przyszły. Odwróciła łebek w stronę Szczaw, mrużąc delikatnie oczy z uśmiechem i trąciła ją przyjaźnie nosem w policzek.
— Nadszedł czas, abyśmy znalazły pozostałości po owieczkach lub je same — zaczęła łagodnie, a wzrok bladych oczu trafił gdzieś w dal. Westchnęła cichutko i zerknęła na towarzyszkę, z którą utrzymywała kontakt, jak tylko mogła. Pogrzeb nie mógł doszczędnie jej zgasić, a Kwaśna Łapa była jednym z kilku powodów, dla którego promyk nadziei Oleander pozostawał na swoim miejscu. — ... chodźmy. Niech w twej pamięci rozłoży się myśl, że wspominane przeze mnie owce nie charakteryzują się negatywnym nastawieniem do kotów, wręcz ich charakter przejmuje spokój i opanowanie, więc niech twój jakikolwiek strach wyparuje — rzekła barwnie, poruszając się na przód z terminatorką Kosowej Pieśni, która była bardzo zadowolona z możliwości uczestniczenia w tym sympatycznym spacerku. Oby tylko chmurki na kopytach się znalazły, chciała żeby Szczaw je zobaczyła. Sama w sumie miała chęć spotkania owiec.

Szczaw i mg!!
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kwaśna Łapa nie miała wielu przeżyć związanych z Cisową Jagodą, raczej widząc ją jako drugoplanową postać przedstawienia, jakim było jej życie. Wiedziała, że była już w podeszłym wieku i zamieszkiwała legowisko starszyzny jeszcze przed tym, zanim pointka przyszła na świat. A jej śmierć... było czymś dla Szczaw, czego można było się spodziewać. W jej mniemaniu teraz zaczynało się jej nowe życie wśród gwiazd, gdzie nie doskwierał już ból, ani żadna krzywda, przez co oswajanie się z czyimś odejściem przychodziło jej łatwiej, niż innym kotom. Nie negowała uczuć innych, nie nazywała ich bezsensownymi - wiedziała, że śmierć była bolesna i z pewnością gdyby była z Cis bliżej, opłakiwałaby ją wraz z nimi.
Głowę z chmur wyrwała jej dopiero Oleandrowa Łapa z którą... przeprowadziła istotnie ciekawą rozmowę, a i która obiecała jej wyprawę, by wspólnie zobaczyć owieczki. Towarzyszyła im Kwiatowa Przełęcz, której pointka skinęła głową i zamruczała na gest dymnej, za chwilę samej odwdzięczając się tym samym. Uśmiechnęła się delikatnie do uczennicy Pożara, pamiętając że jeszcze parę dni wcześniej była na pogrzebie, dlatego wiedziała że powinna być ostrożna z koleżanką i trzymać się swoich granic.
- Mój drogi kwiatuszku, póki mam kogoś tak odznaczającego się jak ty u mojego boku, strach do mej duszy z pewnością nie przylgnie - powiedziała łagodnym głosem, ruszając żwawym tempem za starszą kotką, mając nadzieję że chociaż zobaczenie tych puszystych stworzeń oczyści na chwilę jej umysł. - Jeszcze me oczy nie miały szansy ujrzeć owiec, jednak jeśli są tak puszyste jak barwne futro zdobiące twoją postać, jestem pewna iż je polubię. - zaśmiała się lekko, pozostając w dobrych nastrojach. Może i Oleander się to udzieli, a spacer pozostanie tak miłym, jak go sobie wyobrażały.
[Obrazek: da0o94l-eb4808cd-8819-4692-ab77-b2efef9b...tueFFVSniM]
everybody talkin' like i'm dreamin'
what i said became reality
at this point, my words are prophecy
because everything i say comes true
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szanowała ostrożne podejście Kwaśnej Łapy, nie miała obaw, że źle się przez nią poczuje. Uśmiechnęła się delikatnie na tknięcie nosem jej policzek i łagodny wzrok dymnej powędrował na pyszczek pointki. Po chwili towarzyszka zaczęła mówić, a słysząc określenie o jej samej, zamruczała cichutko zdziwiona.
— Kwiatuszku, cieszę się słysząc taką pozytywną wiadomość — powiedziała powoli, przybierając lekko troskliwy ton. Uniosła delikatnie brwi na drugą część wypowiedzi towarzysza, uśmiechając się pod nosem. — Lubisz moje futro? — spytała spokojnie, czując delikatne rozbawienie. Najwyraźniej podopieczna Kosowej Pieśni miała słabość do takich długich i puchatych futerek, przynajmniej tak stwierdziła dymna. Delikatnie przekrzywiła łebek, rozglądając się po terenach. — Zapewne są jeszcze bardziej puszyste ode mnie, więc nie wątpię, że zaczniesz je darzyć sympatią, gdy tylko je zobaczysz — z dymnego pyszczka wydobył się cichy, krótki śmiech, gdy ta zerkała na bok, a dokładniej na Szczaw. Dla niej spacer od razu przybrał miłą barwę - taką, jaką sobie wymarzyła. Wokół nic nie przeszkadzło, teren wyglądał przyjemnie dla oka, i były one same. No i Kwiatowa Przełęcz w tle, która zdążyła już pójść na spacer przy granicy gdzieś dalej. Zastrzygła uszyma. Nie mówiła niczego, milczała, spoglądając ze spokojem na krajobraz, który pięknie się prezentował, a delikatne promienie słoneczne grzały dwie mordki i grzbiety.
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości