Długowłosa kotka o potężnej budowie. Jej kręcone futro przybrało kolor czarny z białymi znaczeniami na brodzie, piersi, brzuchu i łapkach. Jeszcze szarawe oczy wybarwiają się już powoli na jadowitą żółć.
Młoda buntowniczka, nie ważne co mówi ktoś inny, ona musi mieć rację. Uwielbia się kłócić i bić. Kocha swoją rodzinę całym sercem, ale za to lekceważy Gwiezdnych.
Łosoś (KRZ)
Drwił z niej? Podważał jej słowa? Chciał zastraszyć? A może dać do zrozumienia, że ta działka należała już tylko do niego? Niezależnie co chciał przez to przekazać uraził dumę Wilczycy. - A czego ja niby mogę chcieć co? Niczego w sumie, rozrywki, emocji... Siły. Bez tego życie było nudne ci powiem, dzień w dzień ta sama gadka z tymi samymi sztywniakami, za to polowanie na samego przywódcę brzmi jak dobra zabawa - wyszczerzyła się krzywo a jej ogon poruszył się gwałtownie na myśl o czymś tak ryzykownym. Mogłaby zginąć gdyby była sama, ale z Czarnowronem? Dała by radę, była tego co najmniej pewna. Zastanowiła się chwilę... Po czym wpadła na genialny pomysł, odbije piłeczkę. Ciekawe czego chciał kocur, do czego dążył. - A co z tobą? Czego ty chcesz? Jaki masz cel hm?
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Nie polowałaby. Ta część, tak samo jak cała logistyka przedsięwzięcia stanowiłaby jego zadanie. Wilcza Zamieć byłaby tylko narzędziem, którego każdy ruch kontrolował Czarnowron. Przedłużeniem jego łapy.
Zignorował jej pytanie. To, co powiedziała zbyt go zaintrygowało. Z początku pomyślał, że jest po prostu idiotką, wybitną w dodatku, jeśli nie rozumiała, że pisze się na pewną śmierć. Ale przecież musiała rozumieć. Nikt nie mógł być aż tak głupi.
Sama powiedziała, że było jej mało.
– Zabrać cię ze sobą. – odpowiedział, unosząc lekko głowę. Bo właściwie czemu nie? Czemu miałby zostawiać za sobą kogoś takiego, wymykać się tak daleko po to, by czasem ją zobaczyć, kiedy mógłby mieć ją na wyciągnięcie łapy zawsze, codziennie? Oczywiście, że tego chciała. Nie było drugiego takiego jak on.
Długowłosa kotka o potężnej budowie. Jej kręcone futro przybrało kolor czarny z białymi znaczeniami na brodzie, piersi, brzuchu i łapkach. Jeszcze szarawe oczy wybarwiają się już powoli na jadowitą żółć.
Młoda buntowniczka, nie ważne co mówi ktoś inny, ona musi mieć rację. Uwielbia się kłócić i bić. Kocha swoją rodzinę całym sercem, ale za to lekceważy Gwiezdnych.
Łosoś (KRZ)
Czyżby jej odpowiedź go zadowoliła... Patrząc na pysk kocura nie dostrzegła niczego co mogłoby świadczyć o czymś innym. Czarnowron zdawał się być jej kimś kto bardzo szybko by dał jej znać gdyby była jakaś nie taka. Tym bardziej gdyby faktycznie była na tyle głupia że aż za głupia by był w stanie znosić ją dłużej.
Gdy usłyszała następne słowa... Zdziwiła się, nawet bardzo. Oczywiście że chciała iść z Czarnowronem! Ale nie spodziewała się tego pytania teraz i od niego. Zamrugała, raz, drugi i trzeci. Za każdym razem będąc coraz bardziej pewna, że to rzeczywistość a nie tylko wspaniały sen. - Gdzie niby? Życie w klanie może i jest nudne ale mimo wszystko wygodne... Samotnik musi jednak sam dbać o swój tyłek - czy miała jakiekolwiek wątpliwości? Nie. Ale nie mogła pokazać kocurowi jak łatwo i szybko owinął ją sobie wokół ogona.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Mógłby ją porwać, przygarnąć jak znajdę, własne dziecko, zadbać o nią. Skryć w tej dziupli, w której mieszkał przez samotnicze księżyce, tak, by nikt inny jej nie znalazł.
A ona nie potrafiłaby już wrócić do domu. O to by się zatroszczył. Bez tych brzydkich, masywnych kończyn nie mogłaby zejść z drzewa. Czekałaby na niego dniami i nocami, owinięta pajęczyną, aż przyjdzie, niosąc ze sobą ptaka, rybę, mysz, którymi mógłby ją nakarmić; liść zroszony wodą Topiołek, którą mogłaby ugasić pragnienie.
Czy to by jej wystarczyło?
Czy wystarczy jej Nowy Świt?
– Och, nie. – odpowiedział z uśmiechem, kręcąc łbem – Zatroszczę się o ciebie.
Nie zadecydował za nią. Sama podjęła tę decyzję, zmusiła jego łapę, prosząc chwilę wcześniej o więcej. Uniósł się na dwóch nogach i z szybkością błyskawicy opuścił przednie kończyny, by uderzyć na odlew, w bok szczęki, posłać ten przebrzydły, nieforemny łeb prosto na twardy pień wierzby.
Długowłosa kotka o potężnej budowie. Jej kręcone futro przybrało kolor czarny z białymi znaczeniami na brodzie, piersi, brzuchu i łapkach. Jeszcze szarawe oczy wybarwiają się już powoli na jadowitą żółć.
Młoda buntowniczka, nie ważne co mówi ktoś inny, ona musi mieć rację. Uwielbia się kłócić i bić. Kocha swoją rodzinę całym sercem, ale za to lekceważy Gwiezdnych.
Łosoś (KRZ)
- No nie była bym taka pewna czy aby na pewno dałbyś radę... - musiała go podrażnić jeszcze bardziej, podważyć umiejętności. Nie musiała jednak czekać na kolejny pokaz siły i umiejętności kocura.
Jak błyskawica wystartował do kotki z zamiarem uderzenia jej prosto w pysk. Wilcza dama musiała znowu spróbować jakoś okaleczyć Czarnowrona. Tak więc gdy on przymierzał się do ataku w pysk ona ten pysk skierowała do jego ucha z zamiarem upodobnienia go do siebie. Chciała odgryźć lewe ucho. Wyglądali by... Uroczo. Dwójka gigantów mających jedynie po jednym uchu.
Drobna i żylasta, o krótkim, szorstkawym futrem w kremowym kolorze, z wyraźnym klasycznym pręgowaniem. Łeb klinowaty, lekko kanciasty, z oczami ciepłej barwy żywego brązu. Nos i poduszeczki łap cieliste. Kilka ukrytych pod sierścią szram i łyse zgrubienie na lewej przedniej łapie po złamanym nadgarstku. Świeże blizny po czterech długich cięciach po obu stronach grzbietu i gęstych ranach na jej przeżutych przez psa udach. Wszystkie poznaczone doskonale widocznymi sznytami. Porusza się nieco sztywno, wciąż nie zdążyła przyzwyczaić się do otrzymanych ran.
Już przestało obchodzić ją to, czy świat jej nienawidzi. Jeżeli zostanie do tego zmuszona, to siłą wyszarpie mu rzeczy jej drogie. Nie potrafi z czystym sumieniem oddać się strachowi, tak jak robiła to kiedyś. Porzuciła większość ze swoich płonnych rojeń i straciła nawyk planowania każdej interakcji z otoczeniem; stała się bardziej praktyczna i beznamiętna, być może nabrała odwagi. Wciąż nie wierzy w dobre zamiary obcych i nie potrafi w pełni nikomu zaufać, nawet sobie. Mimo to, toczy się przez życie z dziwacznym spokojem, jakby przestała martwić się tym, że jej osoba nie dorasta do wpajanych jej od kocięctwa ideałów. OR DOES SHE?
Fairy [NŚ]; Gryząca Łapa [Z]
Atak Czarnowron (na Wilcza Łapa): 1d10+3 = 5 -> słaby (50%) Obrażenia: (4d6+20)-(3d6+7)*0.5 = 7
Atak Wilcza Łapa (na Czarnowron): 1d10+2 = 3 -> nieudany
Rozmach chybionego ataku Wilczej Łapy pozwolił jej uniknąć zderzenia z pniem drzewa - pazury Czarnowrona rozcięły jej skórę z lewej strony pyska, ale siła jego pojedynczej łapy okazała się niewystarczająca, aby odrzucić całą wagę chylącego się w jego kierunku ciała kocicy w zupełnie przeciwną stronę.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Walnięcie w łeb, nawet jeśli słabe, musiało ją trochę oszołomić. Nie czekał więc, uniósł się ponownie i wykonał podobny ruch, lecz bardziej dopracowany. Tym razem wykorzystał siłę obu przednich kończyn. Skręcił ciało, by zamachnąć się z lewej strony i wykonać potężne uderzenie w łeb przeciwniczki, jeszcze raz próbując posłać ją prosto na pień drzewa. Ścisnąć jej łeb jak w imadle, naprawić trochę tę brzydką szczękę.
Długowłosa kotka o potężnej budowie. Jej kręcone futro przybrało kolor czarny z białymi znaczeniami na brodzie, piersi, brzuchu i łapkach. Jeszcze szarawe oczy wybarwiają się już powoli na jadowitą żółć.
Młoda buntowniczka, nie ważne co mówi ktoś inny, ona musi mieć rację. Uwielbia się kłócić i bić. Kocha swoją rodzinę całym sercem, ale za to lekceważy Gwiezdnych.
Łosoś (KRZ)
Trafił ją, na szczęście nie tak mocno jak chciał. Choć i tak poczuła to nieprzyjemne pieczenie świadczące o nowych ranach, tym razem na policzku. Czarnowron mimo to nie przestawał atakować, a jeśli on nie odpuszczał to ona tym bardziej nie miała zamiaru. Z jej pyska wymknęło się krótkie gardłowe warknięcie po to aby chwilę później wyskoczyła ponownie w stronę lewego ucha. W zasadzie... Miała zamiar zrobić zamiar dokładnie to samo co wcześniej. Jak to jej się uda to być może dopiero wtedy zajmie się ozdabianiem jego ciała w innych miejscach.
Drobna i żylasta, o krótkim, szorstkawym futrem w kremowym kolorze, z wyraźnym klasycznym pręgowaniem. Łeb klinowaty, lekko kanciasty, z oczami ciepłej barwy żywego brązu. Nos i poduszeczki łap cieliste. Kilka ukrytych pod sierścią szram i łyse zgrubienie na lewej przedniej łapie po złamanym nadgarstku. Świeże blizny po czterech długich cięciach po obu stronach grzbietu i gęstych ranach na jej przeżutych przez psa udach. Wszystkie poznaczone doskonale widocznymi sznytami. Porusza się nieco sztywno, wciąż nie zdążyła przyzwyczaić się do otrzymanych ran.
Już przestało obchodzić ją to, czy świat jej nienawidzi. Jeżeli zostanie do tego zmuszona, to siłą wyszarpie mu rzeczy jej drogie. Nie potrafi z czystym sumieniem oddać się strachowi, tak jak robiła to kiedyś. Porzuciła większość ze swoich płonnych rojeń i straciła nawyk planowania każdej interakcji z otoczeniem; stała się bardziej praktyczna i beznamiętna, być może nabrała odwagi. Wciąż nie wierzy w dobre zamiary obcych i nie potrafi w pełni nikomu zaufać, nawet sobie. Mimo to, toczy się przez życie z dziwacznym spokojem, jakby przestała martwić się tym, że jej osoba nie dorasta do wpajanych jej od kocięctwa ideałów. OR DOES SHE?
Fairy [NŚ]; Gryząca Łapa [Z]
Atak Czarnowron (na Wilcza Łapa): 1d10+3 = 6 -> słaby (50%) Obrażenia: (4d6+20)-(3d6+7)*0.5 = 11
Atak Wilcza Łapa (na Czarnowron): 1d10+2 = 5 -> słaby (50%) Obrażenia: (4d6+7)-(3d6+14)*0.5 = 1
Ząb Wilczej Łapy ledwie musnął małżowinę lewego ucha Czarnowrona, płytko zadrapując jego powierzchnię, gdy łapa kocura po raz kolejny smagnęła ją po głowie, tym razem rozrywając skórę na jej czole.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Tym razem zaatakował od frontu. Pysk w dalszym ciągu był jego celem, teraz jednak, ze względu na średnie powodzenie ataków z użyciem łap, zdecydował się użycie zębów. Z całą siłą runął prosto na Wilczą Łapę, by przewrócić ją na plecy, a kłami sięgnąć do kości jej pyska. Miał nadzieję schwycić dolną część jej szczęki i zmiażdżyć ją w swoich, a przynajmniej wyłamać parę zębów.
Długowłosa kotka o potężnej budowie. Jej kręcone futro przybrało kolor czarny z białymi znaczeniami na brodzie, piersi, brzuchu i łapkach. Jeszcze szarawe oczy wybarwiają się już powoli na jadowitą żółć.
Młoda buntowniczka, nie ważne co mówi ktoś inny, ona musi mieć rację. Uwielbia się kłócić i bić. Kocha swoją rodzinę całym sercem, ale za to lekceważy Gwiezdnych.
Łosoś (KRZ)
Trafiła ale za słabo i tym razem już się trochę zirytowała. Spojrzała na pysk kocura, dokładniej na jego nos i w tej chwili jej oczy zdawały się zabłysnąć. Do jej głowy wpadł wspaniały pomysł, odgryzie mu nos! Po raz trzeci wybiła się lekko do góry z zamiarem zatopienia zębów w nosie kocura a następnie zaciśnięciem ich i oderwania.
Drobna i żylasta, o krótkim, szorstkawym futrem w kremowym kolorze, z wyraźnym klasycznym pręgowaniem. Łeb klinowaty, lekko kanciasty, z oczami ciepłej barwy żywego brązu. Nos i poduszeczki łap cieliste. Kilka ukrytych pod sierścią szram i łyse zgrubienie na lewej przedniej łapie po złamanym nadgarstku. Świeże blizny po czterech długich cięciach po obu stronach grzbietu i gęstych ranach na jej przeżutych przez psa udach. Wszystkie poznaczone doskonale widocznymi sznytami. Porusza się nieco sztywno, wciąż nie zdążyła przyzwyczaić się do otrzymanych ran.
Już przestało obchodzić ją to, czy świat jej nienawidzi. Jeżeli zostanie do tego zmuszona, to siłą wyszarpie mu rzeczy jej drogie. Nie potrafi z czystym sumieniem oddać się strachowi, tak jak robiła to kiedyś. Porzuciła większość ze swoich płonnych rojeń i straciła nawyk planowania każdej interakcji z otoczeniem; stała się bardziej praktyczna i beznamiętna, być może nabrała odwagi. Wciąż nie wierzy w dobre zamiary obcych i nie potrafi w pełni nikomu zaufać, nawet sobie. Mimo to, toczy się przez życie z dziwacznym spokojem, jakby przestała martwić się tym, że jej osoba nie dorasta do wpajanych jej od kocięctwa ideałów. OR DOES SHE?
Fairy [NŚ]; Gryząca Łapa [Z]
Atak Czarnowron (na Wilcza Łapa): 1d10+3 = 8 -> udany (100%) Obrażenia: (4d6+20)-(3d6+7) = 26
Atak Wilcza Łapa (na Czarnowron): 1d10+2 = 5 -> słaby (50%) Obrażenia: (4d6+7)-(3d6+14)*0.5 = 1
Rosłe, twarde ciało Czarnowrona zwaliło się na kędzierzawą Wilczą Łapę z całą swoją mocą. Kocica straciła grunt pod łapami i runęła w tył, uderzając potylicą w ziemię. Jakkolwiek atakować próbowała, to ledwo sięgnęła pikującego w jej kierunku łba przeciwnika. Czarny samiec natomiast bezceremonialnie, okrutnie zacisnął szczęki na żuchwie terminatorki. Głuchy trzask rozszedł się po kościach jej czaszki, gdy [żuchwa została złamana. Następnie, Czarnowron odgryzł Wilczej Łapie część języka].
Czarnowron - lvl: 5 (przerzuty 0/4) | S: 20 | Zr: 14 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 79-1=78/80 | W: 56-3=53/60
> rana 0. stopnia - płytkie zadrapanie na lewym uchu;
> rana 0. stopnia - wyrwana kępka sierści pod nosem.
Wilcza Łapa - lvl: 1 | S: 7 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 2 | HP: 31-1-1-26=3/50 | W: 47-2=45/50
> rana 2. stopnia [INFEKCJA!] - złamanie żuchwy, odgryzienie 1/3 języka (-3HP w następnej turze, później -2HP na turę);
> rana 1. stopnia - dłuższe zadrapanie na lewym policzku (-1HP na turę);
> rana 1. stopnia - rozcięta skóra na czole (-1HP na turę).
________
Spadek HP poniżej 5 - omdlenie; niezdolność do walki.
Spadek HP do 1/4 - obniżenie statystyk o 1/2 (od następnej tury).
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Znał już ten trzask. Tak samo trzasnęła Trzmielinowa Kora chwilę przed tym, jak wyzionęła ducha.
Dlatego puścił, natychmiast, w obawie, że Wilcza Zamieć skończyłaby tak samo. Nie mogła. Miał zabrać ją ze sobą, do domu. W jednym kawałku, wciąż żywą.
Prawie w jednym. Poczuł, że wciąż ma coś w pysku i wypluł na ziemię przypadkiem odgryziony kawałek jej języka. Przynajmniej od teraz ciężej jej będzie wydobywać z siebie te bzdury, którymi dotychczas go raczyła. Jeśli przeżyje.
Musiała przeżyć.
Delikatnie, czule wręcz, zaczął oczyszczać ranę, którą jej zadał. Wylizywał krew, trzymając jednocześnie głowę kotki, by nie mogła się wyrywać. Potem pomagając sobie łapą, przewrócił ją na brzuch. Wydawało mu się, że ponownie otwiera powieki.
– Wypluj krew. Nie połykaj. – polecił, mając w pamięci ostrzeżenie Fairyego. Głos mu drżał.
Czy słyszała? Co teraz powie? Czy będzie chciała uciekać? Czy przeraziła się, czy dostała więcej niż wystarczająco, za dużo? Nie chciałby siłą trzymać jej przy sobie. Z łapą wciąż wczepioną w futro na jej karku, pochylił się i polizał bliznę, którą ostatnim razem ozdobił jej głowę; strzęp lewego ucha. I jeszcze raz, i jeszcze. Czule, miło, słodko, jak drogą przyjaciółkę, którą przecież była. Gdzie znajdzie drugą taką? Nie mogła umrzeć, nie mogła.
Ile czasu minęło, kiedy ją tak lizał? Musiało mu się wydawać, że otworzyła oczy, bo teraz wcale nie poruszała się, a jej oddech zdawał się niknąć. Trzeba było działać szybko. Spróbował najdelikatniej jak mógł wsunąć się pod nią, by unieść jej ciało na własnym grzbiecie i pospieszył w kierunku obozu Nowego Świtu.
Z małego pisklęcia wyrosła na elegancką kocicę, ponadprzeciętnego wzrostu, o długich, smukłych łapach i wysublimowanej sylwetce. Wciąż okryta jest pięknym, nieskazitelnie czystym, białym futrem, które na mordce, łapach i ogonie obdarowane jest rudoczarną barwą (czarny szylkretowy point), rozpływającą się jak karmel z lekkim węglowym zabarwieniem po jej ciele. Palce u jej łap są białe, przerywając sielankę dwóch barw, jednak nie zaburza go na jej ogonie. Uszy, bardzo ekspresyjne i zawsze pokazujące prawdziwe emocje Przepiórki są czarne, przeplatane rdzawością.
Głębokie, błękitne oczy, przypominające kolor bezchmurnego nieba, osadzone są jak dwa kryształy szlachetne na jej pyszczku, którymi spogląda uważnie na świat - czy też z krytyką, gdy coś jej się nie spodoba, czy też zadowoleniem i uznaniem, gdy czemuś uda się trafić w jej gust. Mordka przyozdobiona jest różowym noskiem, na którym znajdują się czarne plamki.
Porusza się z gracją i powabnością, dba o swój wygląd i nie pozwoli, by ktokolwiek zobaczył ją chociażby z jednym kosmykiem futra nie na swoim miejscu. Jest jak prawdziwa dama, za którą się również uważa - na innych patrzy z góry, przenikając ich swoim wzrokiem. Ale jeśli zaskarbili sobie sympatię Przepiórczej Łapy - spoglądać będzie na nich jak na najśliczniejszy brylant!
Zdawać by się mogło, że Pohukująca Sowa i Bażancie Pióro w końcu zdołają odetchnąć, chociażby przy jednym z kociaków. Albowiem koteczka, gdyby tylko mogła - miałaby nad swoją głową anielską aureolę jako potwierdzenie swoich dobrych cech. Przepiórka jest ambitna i pragnąca wiedzy, zawsze z uwagą słuchając słów i opowieści rodziców, dopytując ich o szczegóły wojowniczego życia, chcąc od najmłodszych księżyców wypaść lepiej od wszystkich, a zwłaszcza swojego rodzeństwa. Przez to powoli rozkwita w niej narcystyczna osobowość - już teraz uważa się za lepszą, piękniejszą i fajniejszą od innych, każdemu wpychając to prosto w pysk i popadając w samozachwyt za każdym razem, gdy usłyszy pochwałę. Uwielbia słuchać komplementów, mrucząc przy tym z zadowoleniem i pozwalając sobie na chłonięcie ich jak gąbeczka.
Posiada krótką cierpliwość, łatwo się frustruje i denerwuje, co objawia się małymi łezkami w kącikach jej oczu oraz niezadowolonym tupaniem nóżką i trzepanie puszystym ogonem - wraz z niezrozumiałym mamrotaniem pod nosem, a czasami też rzucaniem zirytowanych słów piskliwym głosikiem.
Ma słabość do ładnych rzeczy - czy to kamyczków, czy piórek, mogąc przyglądać im się dłuższą chwilę i próbując dostrzec każdy z detali, który owy przedmiot zawiera i zachwycać się nim, jakoby był najpiękniejszym, co w życiu widziała.
Już raz wyszła z obozu bez opieki... kwestią czasu było, kiedy zrobi to ponownie.
I tak wydarzyło się za paręnaście wschodów słońca, coby nie wzbudzać większych podejrzeń - upewniając się, że nikt jej nie dostrzegł, wysmyknęła się przy wyjściu z obozu i ruszyła pędem do miejsca, które zdołała poznać do tej pory. Grzmiąca Ścieżka. Tak przerażająca, jak i wzbudzająca w pointce taki napływ emocji, co nic innego na świecie. Czy napawała się strachem, który wzbudzały w niej potwory? A może wciąż trwała w niej zawiść, chęć bycia lepszą od wszystkich? Najprawdopodobniej.
Dotarła na miejsce. Czuła bijący smród od ścieżki, lecz dzisiaj była pusta. Rozglądnęła się nawet wokół, jednakże żadnego potwora nie było z żadnej ze stron, a jedyne dźwięki, które dane było jej słyszeć, to nadmierne rechotania żab. Zacisnęła zęby, patrząc na drogę. To jest jej prawdziwy test odwagi. Żaden trening, ani nauki, ani cokolwiek innego nie potwierdzi jej siły i determinacji jak to, co miała zrobić teraz.
Rozciągnęła się, ustawiła łapy i nasłuchiwała. A kiedy droga była pusta i cicha - ruszyła pędem przez nią, czując nieprzyjemnie piekący ją w poduszki łap asfalt. Ból to nic... jest odważna, jest najlepsza, nawet, jeśli zaczyna oddziałowywać to coraz bardziej na jej psychikę. Miała wrażenie, że minęło tylko parę uderzeń serca, gdy znalazła się bezpiecznie po drugiej stronie, a świadomość przywrócił jej dźwięk potwora, który z rykiem przejechał zaraz po końcu jej wycieczki. Spojrzała za siebie zdyszana, szczerząc zęby. Teraz to mogą ją pocałować w futrzasty tyłek! Żadne z rodzeństwa nie ma tyle odwagi, ŻADNE!
Oddychała ciężko, ale szła dalej - jej uwagę zwróciło wielkie drzewo, które rozpościerało się niedaleko. Wyglądało pięknie, było potężne i silne, jak i również wyglądało na odpowiednie miejsce do wypoczynku po jakże męczącym wyzwaniu. Przysiadła pod nim, ze spokojem liżąc swoje łapy, które ubolewały po takim wysiłku.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem teraz miał nowy dom, nowych znajomych, nowe... zobowiązania, jednak nie zapomniał o jednym z pierwszych przyjaciół, którego spotkał kiedy przybył w okolice Klanów i nie tylko, a potem w niej zamieszkał. Z Orionem spotykał się co jakiś czas i tak samo teraz ciemnobrązowy point postanowił się z nim spotkać na wspólny spacer. Tym razem przy Samotnej Wierzbie, która była niedaleko jeziorka, znajdującego się przy terenach Nowego Świtu. Musiał mu coś powiedzieć. Coś ważnego o czym Orion jeszcze nie wiedział, a mianowicie o tym że Artem zaadoptował kociaka. Były samotnik nie wiedział jak cynamonowy point na to zareaguje, więc odkładał to dopóki nie doszedł do wniosku, że dalsze odkładanie tej informacji nic nie pomoże, może nawet wręcz przeciwnie.
-W sumie to... muszę ci coś jeszcze powiedzieć -odezwał się w końcu kiedy już przez jakiś czas sobie tak szli- Bo stało się coś raczej, niespodziewanego.
//Orion
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.