Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: Blizny na szyi, karku i żebrach. Rozerwane lewe ucho.
Wysoki i surowy w budowie. Futro jego po połowie: rude i białe, oczy złote i poważne.
Poważny i chłodny, skupiony na swoich planach.
Zawisza, Blekot
Zgromił spojrzeniem biały łeb przy swoim przegubie. Dziób zacisnął się boleśnie na jego skórze, nie czyniąc mu jednak większej szkody. Rojst rozluźnił mięśnie, by już jedno uderzenie serca później wyrwać się z uchwytu i ponownie nachlapać zwierzęciu w oczy. Strategia może i była mało wyrafinowana i pospolita, jednak wyraźnie skuteczna. Następnie, wykorzystując chwilową utratę przez przeciwnika równowagi, zaatakował jego szyję w okolicy krtani. Próbował wbić w nią kły.
<center><table class="tabelkaru"><tr><td rowspan="4" class="obrazekru"><img src="https://i.imgur.com/3xUQ6A5.png"></td><td class="tekst3ru">слышите мелодию?</td></tr><tr><td class="tekst2ru">веселись как русский, конец дискуссии
танцуй, как будто у тебя контузия
веселись как русский, диско соблазнение
веселись как будто ты олигарх</td></tr>
<tr><td class="tekst1ru"><i>вставь матрёшку в матрёшку в матрёшку...</i></td></tr>
<tr><td class="tekst4"><span class="tekst4sub">AKTYWNE SESJE (5/6):</span>
NORMALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=465511#465511">POŁĄCZONE BRZOZY</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468726&highlight=#468726">PRAWIE ŻYWE DRZEWO</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10765">KRYPTA WIELU ZNAKÓW</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468767#468767">NA SZCZYCIE KSIĘGI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466050#466050">DYPLOMACJA</a>
SPECJALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=461860#461860">TRENING SPINKI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466777#466777">SPARING (ROCHE)</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466824#466824">POLOWANIE</a></span></td></tr></table></center>
<img src="https://i.imgur.com/fEH7z9m.png" class="tloru">
<style> .tabelkaru {width: 500px; border-collapse: collapse;} .tloru {position: relative; bottom: 235px; margin-bottom: -235px; left: 190px; pointer-events: none;} .obrazekru {width: 165px;} .tekst1ru {height: 5px; padding-top: 8px; font-family: 'JetBrains Mono', monospace; font-size: 11px; color:#4D4D4D;} .tekst2ru {height: 5px; font-family: 'Kelly Slab', cursive; font-size: 16px; color:#929292;} .tekst3ru {height: 5px; line-height: 0.7rem; padding-bottom: 3px;font-family: 'Marck Script', cursive; font-size: 20px; color:#080808;} .tekst4 {vertical-align: bottom; font-family: 'Unica One', cursive; font-size: 11px; color:#080808;} .tekst4sub {font-size: 15px; color:#000000;} .tekst4 a {color:#151515;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=JetBrains+Mono&family=Kelly+Slab&family=Marck+Script&family=Unica+One&display=swap" rel="stylesheet">
Płeć: kocur Trwałe urazy: Naderwane lewe ucho w kształcie leżącej litery 'v'.
Wysoki, o drobnych mięśniach bengal. Jego krótkie, grube futro przyzdobione jest cętkami typowymi dla jego rasy. Przez te wszystkie księżyce, kolor jego oczu zmienił się nieznacznie - z szaroniebieskiego, zmieniły się w morski.
Dziwny, wątpliwy. Z jednej strony chętnie podejdzie i pogada, zaznajomi się i wyciągnie wszystkie informacje jakie są mu potrzebne, i będzie najmilszym kotem w okolicy, z drugiej strony wystarczy że ktoś nie będzie go słuchał i już może dojść do kłótni. Kocur lubi mieć wszystko pod kontrolą. Nie ciśnie go póki co do władzy, nie rozumie w ogóle świata i woli się w zupełności podporządkować i być szefem samego siebie, niż robić sobie niepotrzebne kłopoty przy innych.
Kamień, Wężowy Błysk [KG], Dettlaff [S]
Gniewny syk, jak można się domyślić, młodego przeraził. Każdy przesadnie głośny dźwięk wydobywający się z czegokolwiek poza kocim gardłem był... dziwny. Z czasem pewnie wyrośnie, póki co jednak nie miał wpływu na strach. Jeszcze bardziej przeraziło go, że łabędź próbował zranić Rojsta, na co zacisnął na moment szczęki... ale nic się nie stało, na szczęście.
Nie wiedział co robić dalej. Spłoszony, usiłował z całej siły trzymać łabędzia na miejscu. Jak będzie leżeć, to pewnie zbyt wiele nie zrobi. Łeb miał i tak przy Rojście... skrzydła, tak. Bengal starał się wsunąć między łapy ptaka, żeby być jak najtrudniej dostępnym. Potem, gdy zajął bezpieczną pozycję, spróbował ugryźć białego olbrzyma w pachwinę między łapą (?) a ciałem. Trudno było powiedzieć, czy przegryzie się przez pióra, ale na logikę brał, że nawet lekkie nadszarpnięcie tego miejsca mogło być bolesne.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Akcja łabędzia (wyrwanie się): [7] - 1 = 6 → słaba; nie wyrywa się Atak łabędzia (na Schlatta): [5] - 1 = 4 → nieudany Atak łabędzia (na ślepo; na Rojsta): [6] = 6 → słaby Obrażenia: ([6, 4, 2, 1]+9) - ([3, 2, 1]+12) = 4; 4*0.5 = 2
Rudy kocur prędko zachlapał ślepia ptaka błotem i wgryzł się w jego szyję. Z zadanej przez niego rany popłynęło trochę krwi, jednak łabędź wydawał się niewzruszony - zasyczał tylko wściekle i skrzydłem zdzielił atakującego po łbie, skutecznie odrywając go od siebie.
Białopióre zwierzę starało się później wykopać młodego bengala spod swojego zadu i stanąć na równych nogach, wspomagając się trzepotaniem skrzydłami, ale próby te spełzły na niczym.
Schlatt nierozsądnie wybrał cel swojego ataku; ptasie pachwiny ukryte były głęboko pod gęstymi piórami, a przeciwnik wciąż a wciąż wierzgał, nie dając młodemu okazji do wycelowania ciosu. Zęby zatopił w goleni ptaka, ledwo zadrapując zaskakująco twardą powłokę jego czarnej nogi.
Rojst: lvl: 2 | S: 7 | Zr: 12 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 40-2=38/55 | W: 48-4=44/55
× rana 0. stopnia - zadrapanie na lewej przedniej łapie.
× rana 0. stopnia - siniak na prawej przedniej łapie.
× rana 0. stopnia - mały siniak na głowie.
× rana 1. stopnia - rozcięcie na spodzie lewej przedniej łapy.
Schlatt: lvl: 1 | S: 5 | Zr: 8 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 40-1=39/50 | W: 42-4=38/50
× rana 1. stopnia - naderwane lewe ucho [-1 na swoją turę do końca walki]
Łabędź: S: 19 (9) | Zr: 13 (2) | Sz: 9 (3) | HP: 24-1-10-6=7/49 | W: 28-3-2=23/36
× rana 0. stopnia - zadrapanie na szyi.
× rana 0. stopnia - zadrapanie na głowie.
× rana 0. stopnia - zadrapanie na lewej nodze.
× rana 0. stopnia - zadrapanie na udzie lewej nogi.
× rana 1. stopnia - płytkie rozcięcie na szyi [-1 na swoją turę do końca walki]
× rana 1. stopnia - płytkie ugryzienie na szyi [-1 na swoją turę do końca walki; od następnej tury]
________________
Walka 2:1 → spadek Zręczności i Szybkości o 2.
Utrata 3/4 HP → spadek statystyk o 1/2.
Utrata 1/3 Wytrzymałości → spadek celności o 2 (od następnej rundy).
Oślepienie → spadek celności o 2 do końca tej rundy.
Powalenie → obniżenie Zręczności o 1/2; uniemożliwienie ucieczki.
Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: Blizny na szyi, karku i żebrach. Rozerwane lewe ucho.
Wysoki i surowy w budowie. Futro jego po połowie: rude i białe, oczy złote i poważne.
Poważny i chłodny, skupiony na swoich planach.
Zawisza, Blekot
Przerwał atak, uchylając się przed skrzydłem. Silne smagnięcie obalić go mogło w mętną wodę, znacznie pogarszając sytuację tak jego, jak i młodzika, którego poprowadził do walki. Może sam przez to nie zadał ran głębokich, jednak nadszarpnięcie ptasiej szyi zdawało się korzystną wymianą za byle siniaka. Chlapnął breją jeszcze raz i jeszcze raz ponowił atak, przeskakując tym razem na drugą stronę bestii - tak, by biały ptak zmienić musiał zupełnie pozycję, próbując się obronić. Tym razem wyskoczył pazurami ku nadszarpniętej już drutem i zębami szyi.
<center><table class="tabelkaru"><tr><td rowspan="4" class="obrazekru"><img src="https://i.imgur.com/3xUQ6A5.png"></td><td class="tekst3ru">слышите мелодию?</td></tr><tr><td class="tekst2ru">веселись как русский, конец дискуссии
танцуй, как будто у тебя контузия
веселись как русский, диско соблазнение
веселись как будто ты олигарх</td></tr>
<tr><td class="tekst1ru"><i>вставь матрёшку в матрёшку в матрёшку...</i></td></tr>
<tr><td class="tekst4"><span class="tekst4sub">AKTYWNE SESJE (5/6):</span>
NORMALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=465511#465511">POŁĄCZONE BRZOZY</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468726&highlight=#468726">PRAWIE ŻYWE DRZEWO</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10765">KRYPTA WIELU ZNAKÓW</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468767#468767">NA SZCZYCIE KSIĘGI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466050#466050">DYPLOMACJA</a>
SPECJALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=461860#461860">TRENING SPINKI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466777#466777">SPARING (ROCHE)</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466824#466824">POLOWANIE</a></span></td></tr></table></center>
<img src="https://i.imgur.com/fEH7z9m.png" class="tloru">
<style> .tabelkaru {width: 500px; border-collapse: collapse;} .tloru {position: relative; bottom: 235px; margin-bottom: -235px; left: 190px; pointer-events: none;} .obrazekru {width: 165px;} .tekst1ru {height: 5px; padding-top: 8px; font-family: 'JetBrains Mono', monospace; font-size: 11px; color:#4D4D4D;} .tekst2ru {height: 5px; font-family: 'Kelly Slab', cursive; font-size: 16px; color:#929292;} .tekst3ru {height: 5px; line-height: 0.7rem; padding-bottom: 3px;font-family: 'Marck Script', cursive; font-size: 20px; color:#080808;} .tekst4 {vertical-align: bottom; font-family: 'Unica One', cursive; font-size: 11px; color:#080808;} .tekst4sub {font-size: 15px; color:#000000;} .tekst4 a {color:#151515;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=JetBrains+Mono&family=Kelly+Slab&family=Marck+Script&family=Unica+One&display=swap" rel="stylesheet">
Płeć: kocur Trwałe urazy: Naderwane lewe ucho w kształcie leżącej litery 'v'.
Wysoki, o drobnych mięśniach bengal. Jego krótkie, grube futro przyzdobione jest cętkami typowymi dla jego rasy. Przez te wszystkie księżyce, kolor jego oczu zmienił się nieznacznie - z szaroniebieskiego, zmieniły się w morski.
Dziwny, wątpliwy. Z jednej strony chętnie podejdzie i pogada, zaznajomi się i wyciągnie wszystkie informacje jakie są mu potrzebne, i będzie najmilszym kotem w okolicy, z drugiej strony wystarczy że ktoś nie będzie go słuchał i już może dojść do kłótni. Kocur lubi mieć wszystko pod kontrolą. Nie ciśnie go póki co do władzy, nie rozumie w ogóle świata i woli się w zupełności podporządkować i być szefem samego siebie, niż robić sobie niepotrzebne kłopoty przy innych.
Kamień, Wężowy Błysk [KG], Dettlaff [S]
Szło... dobrze. Raczej dobrze. Spomiędzy nóg bydlaka nie mógł określić sytuacji w jakiej był jego przywódca, ale na pewno było mu lepiej niż obkopanemu młodemu... A co jak nie? A co jak było mu gorzej? Mógł nie wrzeszczeć i nie piszczeć, bo nie był byle słabiakiem, który panikowałby na ból. Bengala aż zapiekło w środku na myśl jak paskudnym tchórzem i cieniasem musi być teraz w oczach Rojsta, kiedy to zaczął piszczeć gorzej niż przyduszana mysz i to tylko dlatego, że łabędź wyrwał mu kawałek ucha. Puścił w końcu ugryziony fragment ptaka, wybierając chyba najgorszy moment możliwy. - E-ej, wszystko dobrze tam u góry, Ro-- - szczęki zatrzasnęły się mu w chwili, gdy płetwa ptaka uderzyła o jego łeb. Kopniaki nie były tak dramatyczne jak nagle wyrwany kawałek ucha, a chociaż bolały to z czasem przywykł i je przyjmował bez narzekania. Niemniej, zupełnie się mu nie podobało, że nagle sprawdzanie - z troski - czy starszemu nic nie ma, zostało przerwane. Nadal starał się przytrzymywać ptaka na ziemi. Jak się wyrwie, trudno. Przynajmniej próbował robić cokolwiek, co mogło im pomóc. Znów spróbował ugryźć łabędzia w łapę, tym razem bez wydziwiania - kły starał się zacisnąć pod jego kolanem.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Rojst, zaraz po ciśnięciu błotem w oczy łabędzia, z zaskakującą precyzją wycelował pazurami w szyję ptaka. Jego łapa sięgnęła powierzchniowej rany kąsanej, którą wcześniej sam wygryzł, i zręcznie pogłębiła ją. Jucha siknęła jak ze spryskiwacza, zraszając łeb i pierś kocura. Łabędź miotał się jeszcze chwilę, ale widać było, że opada z sił. Nie zdołał zaatakować już ani razu.
Rojst: lvl: 2 | S: 7 | Zr: 12 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 38/55 | W: 44-4=40/55
× rana 0. stopnia - zadrapanie na lewej przedniej łapie.
× rana 0. stopnia - siniak na prawej przedniej łapie.
× rana 0. stopnia - mały siniak na głowie.
× rana 1. stopnia - rozcięcie na spodzie lewej przedniej łapy.
________________
+ 35 EXP dla Rojsta.
Schlatt: lvl: 1 | S: 5 | Zr: 8 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 39-1=38/50 | W: 38/50
× rana 1. stopnia - naderwane lewe ucho [-1 na swoją turę do końca walki]
________________
+ 25 EXP dla Schlatta.
Łabędź: S: 19 (9) | Zr: 13 (2) | Sz: 9 (3) | HP: 7-1-1-14=ded/49 | W: 23/36
× rana 0. stopnia - zadrapanie na szyi.
× rana 0. stopnia - zadrapanie na głowie.
× rana 0. stopnia - zadrapanie na lewej nodze.
× rana 0. stopnia - zadrapanie na udzie lewej nogi.
× rana 1. stopnia - płytkie rozcięcie na szyi [-1 na swoją turę do końca walki]
× rana 1. stopnia - płytkie ugryzienie na szyi [-1 na swoją turę do końca walki]
× rana 1. stopnia - głębokie rozcięcie skóry na szyi [-1 na swoją turę do końca walki; od następnej tury]
________________
Walka 2:1 → spadek Zręczności i Szybkości o 2.
Utrata 3/4 HP → spadek statystyk o 1/2.
Utrata 1/3 Wytrzymałości → spadek celności o 2 (od następnej rundy).
Oślepienie → spadek celności o 2 do końca tej rundy.
Powalenie → obniżenie Zręczności o 1/2; uniemożliwienie ucieczki.
Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: Blizny na szyi, karku i żebrach. Rozerwane lewe ucho.
Wysoki i surowy w budowie. Futro jego po połowie: rude i białe, oczy złote i poważne.
Poważny i chłodny, skupiony na swoich planach.
Zawisza, Blekot
"E-ej, wszystko dobrze tam u góry, Ro-che..?"
Sprawnie uczynił, co zamierzył. Unik, doskok, cięcie. Przyjemne uczucie pazurów wnikających głęboko w ciało, szarpnięcie. Zmrużył ślepia, gdy czerwona bryza zrosiła jego pysk... I wyprostował się spokojnie, obserwując ostatnie podrygi zdychającego łabędzia. Wiedział już od dawna, że to kłamstwo. Że wcale nie śpiewają w chwili śmierci. Ten pod jego łapami, dodatkowo, dławił się własną krwią.
Przeniósł spojrzenie na siedzącego za truchłem dzieciaka. Po oczach wielkich i ciemnych, po szybko czerpanym oddechu i przerażeniu wciąż wypisanym na młodocianym pysku znać było, jak wielkim przeżyciem musiała być dla niego ta walka.
- Dobrze - rzucił krótko, chłodno. Zaraz jednak, zdawać by się mogło, na obryzgany juchą pysk wpłynął krzywy uśmiech. Tego jednak młody Schlatt nie mógł być pewien, bowiem ryży już odwracał się przez ramię, już stawiał pierwszy ze swych typowo wyważonych kroków.
- Rób, co ci każę, a zajdziesz daleko, Roche.
[z/t]
<center><table class="tabelkaru"><tr><td rowspan="4" class="obrazekru"><img src="https://i.imgur.com/3xUQ6A5.png"></td><td class="tekst3ru">слышите мелодию?</td></tr><tr><td class="tekst2ru">веселись как русский, конец дискуссии
танцуй, как будто у тебя контузия
веселись как русский, диско соблазнение
веселись как будто ты олигарх</td></tr>
<tr><td class="tekst1ru"><i>вставь матрёшку в матрёшку в матрёшку...</i></td></tr>
<tr><td class="tekst4"><span class="tekst4sub">AKTYWNE SESJE (5/6):</span>
NORMALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=465511#465511">POŁĄCZONE BRZOZY</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468726&highlight=#468726">PRAWIE ŻYWE DRZEWO</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10765">KRYPTA WIELU ZNAKÓW</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468767#468767">NA SZCZYCIE KSIĘGI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466050#466050">DYPLOMACJA</a>
SPECJALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=461860#461860">TRENING SPINKI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466777#466777">SPARING (ROCHE)</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466824#466824">POLOWANIE</a></span></td></tr></table></center>
<img src="https://i.imgur.com/fEH7z9m.png" class="tloru">
<style> .tabelkaru {width: 500px; border-collapse: collapse;} .tloru {position: relative; bottom: 235px; margin-bottom: -235px; left: 190px; pointer-events: none;} .obrazekru {width: 165px;} .tekst1ru {height: 5px; padding-top: 8px; font-family: 'JetBrains Mono', monospace; font-size: 11px; color:#4D4D4D;} .tekst2ru {height: 5px; font-family: 'Kelly Slab', cursive; font-size: 16px; color:#929292;} .tekst3ru {height: 5px; line-height: 0.7rem; padding-bottom: 3px;font-family: 'Marck Script', cursive; font-size: 20px; color:#080808;} .tekst4 {vertical-align: bottom; font-family: 'Unica One', cursive; font-size: 11px; color:#080808;} .tekst4sub {font-size: 15px; color:#000000;} .tekst4 a {color:#151515;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=JetBrains+Mono&family=Kelly+Slab&family=Marck+Script&family=Unica+One&display=swap" rel="stylesheet">
Płeć: kocur Trwałe urazy: Naderwane lewe ucho w kształcie leżącej litery 'v'.
Wysoki, o drobnych mięśniach bengal. Jego krótkie, grube futro przyzdobione jest cętkami typowymi dla jego rasy. Przez te wszystkie księżyce, kolor jego oczu zmienił się nieznacznie - z szaroniebieskiego, zmieniły się w morski.
Dziwny, wątpliwy. Z jednej strony chętnie podejdzie i pogada, zaznajomi się i wyciągnie wszystkie informacje jakie są mu potrzebne, i będzie najmilszym kotem w okolicy, z drugiej strony wystarczy że ktoś nie będzie go słuchał i już może dojść do kłótni. Kocur lubi mieć wszystko pod kontrolą. Nie ciśnie go póki co do władzy, nie rozumie w ogóle świata i woli się w zupełności podporządkować i być szefem samego siebie, niż robić sobie niepotrzebne kłopoty przy innych.
Kamień, Wężowy Błysk [KG], Dettlaff [S]
Młody już z przyzwyczajenia po wysiłku dyszał jak oszalały. Odruch, który z trudem powstrzymał, widząc że Rojst tego nie robi. Oddychał nosem, równie panicznie jak wcześniej pyskiem. Strach teraz w niego wbił z jeszcze większą siłą. Zabił inne zwierzę. Został ranny. Walczył u boku przywódcy. Przeżył mimo głośnych dźwięków i kontaktu z innym ciałem, choć tym razem nie kocim. To wszystko sprawiało, że w głowie miał szum. Nie wiedział czy cokolwiek co się działo powinno było się stać. A co jakby sobie poszli? Albo odsunąłby się i zostawił Rojsta samemu sobie? Miałby dalej ucho? Ah, ucho! Przeleciał po polu bitwy wzrokiem, widząc strzęp będący niegdyś częścią jego ciała. Poczuł jak robi mu się lżej w gardle, a brzuch mu ściska. Fala gorąca przeszła przez jego ciało, a uwolniła się jako łzy. Młody po nie wiedział co się działo. Był zagubiony jak nigdy dotąd.
Z zamysłu wyrwał go głos Rojsta. Zimna, wyjątkowo krótka odpowiedź. Nie potrafił zrobić nic. Nie przychodziły mu do głowy żadne słowa, więc jedynie wyrzucił cichy pomruk sugerujący że zrozumiał. Nie umiał pojąć jego spokoju, Bengal nawet nie drgnął z miejsca do tej pory. Był wręcz pewien, że rudy jest zły. Jak nie za to, że do walki doszło, to chociaż o to że teraz panikuje. Tylko nie ważne jak bardzo próbował się uspokoić, tym bardziej się bał. Błędny cykl przerwały kolejne jego słowa, które chociaż na parę chwil sprawdziły go na ziemię. Został... Pochwalony? Tak, tak jakby. Miał zajść daleko, jak będzie go słuchał. Niemniej dużo ciekawszym było, że nie nazwał go ani Schlattem, ani Ocelotem, a czymś innym. Z dowiadywania się od Klanów tego-i-owego wiedział, że do zmian dochodzi przy nowej randze... Więc nawet jak jej nie zdobył, może chociaż zyskał w oczach Rojsta.
Wciąż nie był w stanie mówić. Szepnął pod nosem drżąco coś pomiędzy "dzięki" a "okej", co nie mogło być uznane za normalne, pełne zdania i tak. Kontekstowo chociaż jako tako pasowało. Wstał, spojrzał na trupa. Nadal go mdliło, a ból sprawiał że nie miał ochoty się ruszać, ale musiał.
Do Rojsta zbliżył się wolno. Z wyraźnym szokiem i strachem na pysku dawał sobie usprawiedliwienie za ciszę. Ba, jakby mógł to i teraz wyjaśniłby to jak kot. Tylko, że niektóre sprawy i jego przerastały. W obozie... Zagada. O tym wszystkim.
Mistrz: Króliczy Sus Płeć: kocur Matka: Cebulowa Skórka Ojciec: Źdźblasty Chwast Trwałe urazy: ślady po pazurach na prawym policzku, mała blizna pod futrem na piersi
Mistrz: Króliczy Sus Płeć: kocur Matka: Cebulowa Skórka Ojciec: Źdźblasty Chwast Trwałe urazy: ślady po pazurach na prawym policzku, mała blizna pod futrem na piersi
Bury ogromy kocur z białymi znaczeniami i charakterystyczną plamę nad nosem.
Zapraszam do karty postaci
Barania Łapa (GK)
- Będziemy ssszukać nagietka i pajęczyny jasssne? Ale najpierw nory pewnej zmarłej już sssamotniczki. Podobno zossstawiła tam zioła po sssobie. Jak znajdziesz cośss innego to też weź i nikomu nie mów o tym, dobrze? - mówił kocur gdy razem z nowo mianowaną wojowniczką wchodzili na Topiołki. Rana na uchu burasa została wcześniej dokładnie wyczyszczona a krwawienie już dawno ustało. Kuni Syk nadal nie czuł się najlepiej, ale cóż... jeśli znajdą tutaj więcej niż potrzebują będzie miał na zapas i dodatkowo podrzuci coś później Truskawce aby się tak nie burzyła. - Nagietek wygląda trochę jak ssstokrotka tyle że ma pomarańczowo żółte płatki, ale tak jak mówiłem... Najpierw nora - o kryjówce Krzywuchy kocur dowiedział się od swojej matki, która zaś usłyszała o niej od samotników. Kuna nie przepadał za matką, ale ufał jej w miarę więc za jej radą skierował się w okolice Topiołków i zaczął węszyć za ostrym zapachem ziół, który mógł się wydobywać z poszukiwanego miejsca rozglądając się przy tym za jakąś norą.
This ain't asong for the broken hearted
No silentprayer for the faith departed I ain't gonna be just a face in the crowd
You're gonna hear my voice When I shout itout loud
IT'S MY LIFE
- Dobra, jak ty tam miałeś? Kuni Syk? Powiesz mi w końcu czemu nie pójdziesz do Truskawkowego Gąszczu jak każdy, normalny kot w tym klanie, tylko bierzesz jakąś losową, dopiero co mianowaną wojowniczkę i idziesz z rozszarpanym uchem na tereny niczyje, by okraść jakąś zmarłą babę? - spytała śmiertelnie poważnie, pomimo, że cała sytuacja niesamowicie ją bawiła. Gdy usłyszała, że ma dochować ważnej tajemnicy, jednocześnie pomagając jakiemuś innemu wojownikowi, była w niebo wzięta. W końcu działo się coś ciekawego, mogła wejść w wojownicze życie ciekawiej, niż kontynuując zwykłe patrole i próbować zadomowić się w Skalistej Pieczarze. Właśnie spadła na nią tajemnica, która przyprawiała ją o dreszcze ekscytacji. W dodatku wychodziła z, no, jakby nie patrzeć, obcym jej wojownikiem, poza tereny gromu, by ukraść jakąś zmarłą staruszkę, czy kim ona tam była. Brzmiało, jakby byli największymi zwyrolami, ale lepiej wziąć zioła, niż mają się zmarnować. W dodatku buremu daleko było do medyka, dlatego tym bardziej dziwiła się, że idzie na własną łapę zrobić wszystko. No i widocznie był osłabiony. Tłumaczył jej, że przeżył przed chwilą walkę, jego ucho było rozszarpane, chociaż dokładnie wylizane, tak, by nie wdała się infekcja. Popieprzona sprawa. Również zaczęła rozglądać się za norą.
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Mistrz: Wiewiórczy Skok Płeć: kotka Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Trwałe urazy: cztery podłużne rysy po pazurach na lewym barku
Córka Żołędziowej Cętki zawsze była przeciętnego wzrostu. To nie zmieniło się z wiekiem. Jedynie jedna rzecz uległa uaktualnieniu. Z małej niewyróżniającej się kuli futra wyrosła bardzo urodziwa kocica. Jej ciało jest wyjątkowo smukłe, niesione na chudych nogach zakończonych małymi łapami. Całość pokryta jest krótkim, przylegającym do ciała futrem, o ciekawym umaszczeniu. Niemalże cała kotka ma rudy intensywny kolor przecinany przez ciemniejsze pręgi układające się w cętki po bokach. Na tym jednak się nie kończy bo niczym mgiełką w paru miejscach znajduje się czerń. Między innymi u nasadzie, końcówce ogona jak i lewym ramieniu oraz na prawej tylnej łapie. Najbardziej mocna czerń znajduje się na jej nosie idąc ku górze tworząc wzór niczym bujnego drzewa na czole kociaka. Jej niegdyś niewybarwione oczy z kolei są teraz niczym dwa ognie, soczysty i wyrazisty pomarańcz błyszczy na jej smukłym pysku. To wszystko zakończone jest małym brzoskwiniowym nosem z plamami czerni.
Rybka to jeszcze młodą istotą która przede wszystkim jest wybita z rytmu Klanowego życia. Czuje się dosyć zagubiona po długich księżycach w lecznicy. Odziedziczyła wręcz po matce swą umiejętność do bycia fajtłapą. Czasem zdarza się jej na coś lub nawet kogoś wpaść w swych powolnych ruchach jak i częstym zamyśleniu. Nie jest też jakoś wesołą i energiczną kocicą. Szylkretka to bardziej skryta w sobie i wstydliwa kotka. Obawia się wyrażania swoich opinii czy tego, że powie coś nie tak. Ma bardzo zawiłą wyobraźnię i zdecydowanie za dużo myśli. To wszystko łączy się z praktycznym brakiem humoru u Rybki. Wszystko bierze całkowicie dosłownie, a ona sama nie potrafi do niczego podchodzić z dystansem. Stąd też często bardzo się stresuje gdy weźmie coś na opak. Ma w sobie jednak ambitną duszę. Widzi w sobie te wszystkie wady i chciałaby siebie zmienić. Przede wszystkim bierze przykład ze starszych Klanowiczy i jest bardzo ambitna. Trening widzi jako coś co rozwinie ją i przystosuje do tego jakim być. Bardzo zależy jej na zdobywaniu wiedzy i zostaniu wojowniczką.
Krzywucha była wielką kocicą. Wiecznie pomarszczoną, w złym humorze. Uratowała wiele istnień bez dwóch zdań. Odebrała także jednemu kotu życie. A kto wie czy nie większej ilości kotów? Jedno było pewne. Nie lubiła kotów na swym terytorium. W dodatku Gromiacy wybierali się do jej nory z pustymi łapami. Gromiacy. Oh jak dobrze było zanim Klany wprowadziły się na te tereny. Byli niczym pasożyty. Mogli wyleczyć się trzymając się z dala od nory Krzywuchy. Lecz woleli wykorzystać to co zostawiła po sobie zmarła. Powinni się cieszyć, że ta już nie żyje. Bo gdyby ich wysłuchała trudno byłoby o jej pomoc. W dodatku zupełnie darmową. Bez korzyści. Bez dwóch zdań jednak dotarli na miejsce. Brzeg jeziora błyszczał w słońcu. Przed nimi ukazała się lipa, a wśród jej korzeni mogli znaleźć norę i rozpocząć poszukiwania.
x | ·•● ☀ ●•· |thesky'd befallingand I'd holdyoutight and therewouldn'tbe a reasonwhy wewouldevenhave to saygoodbye |ifthe worldwas ending you'dcome over,right? |★right?★ |ifthe worldwasending you'dcome over,right? |r i g h t ?
✦
Mistrz: Króliczy Sus Płeć: kocur Matka: Cebulowa Skórka Ojciec: Źdźblasty Chwast Trwałe urazy: ślady po pazurach na prawym policzku, mała blizna pod futrem na piersi
Mistrz: Króliczy Sus Płeć: kocur Matka: Cebulowa Skórka Ojciec: Źdźblasty Chwast Trwałe urazy: ślady po pazurach na prawym policzku, mała blizna pod futrem na piersi
Bury ogromy kocur z białymi znaczeniami i charakterystyczną plamę nad nosem.
Zapraszam do karty postaci
Barania Łapa (GK)
Trussskawka prędzej mnie otruje niż uleczy. Nie ufam jej, tym bardziej, że mogę sssobie poradzić sssam... no może z drobną pomocą w tym przypadku twoją. Zmarłej babie i tak nie sssą potrzebne zioła - odpowiedział dość sucho
spoglądając przy tym na kotkę jednym okiem. Nie lubił kotek... Ale nie było kocurów pod łapą. Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma prawda? Cóż na to wyglądało. Gorejący Świt zdawała mu się za to dość dobrym wyborem mimo wszystko bo była no cóż młoda i na tyle głupia aby się zgodzić, możliwie narażając się przy tym na gniew Żubr, Cyprys i Truskawki... Czyli trzech najważniejszych kotów w klanie.
Mieli szczęście, bez większych problemów udało im się znaleźć norę zmarłej samotniczki. Kuna bez zastanowienia się w nią zaczął wciskać i no cóż... Szukać ziół. Priorytetem był nagietek, później pajęczyna a na samym końcu no cóż... Można było zacząć rozglądać się za kocimiętką.
This ain't asong for the broken hearted
No silentprayer for the faith departed I ain't gonna be just a face in the crowd
You're gonna hear my voice When I shout itout loud
IT'S MY LIFE
- Nieeeee no błagam! Znam Truskawkowy Gąszcz, naprawdę myślisz, że marnowałaby truciznę na jakiegoś wojownika? - spytała niesamowicie znudzona, bo oczekiwała ciekawej odpowiedzi, a nie historyjki, że nie lubi się z medyczką i ta pewnie wciśnie mu cis przy pierwszej lepszej okazji, bo i tak nie ma niczego ciekawszego do roboty. Prychnęła. Spojrzała na norę, na którą się natknęli, skanując ją dokładnie wzrokiem. Wyglądała normalnie. Nie, żeby nie wierzyła opowiastkom Kuniego Syku, ale jak usłyszał jakąś plotę o darmowych ziołach, a tak naprawdę siedział tu borsuk, to wiadomo, wolała się upewnić. Kocur wyglądał na takiego, co naiwnie wierzył w wszystko co usłyszy.
Zamiast jednak wejść do nory, zaczęła kopać ziemie obok, tak, by już po prostu wyśmiać wojownika. Ta cała sytuacja była niesamowicie zabawna, głupota Kuniego Syku wręcz zadziwiała ją do tego stopnia, że była gotowa przypominać mu o tym na każdym kroku. - Nie, wiesz co, to ty szukaj, a ja zostanę i trochę pokopie. Dziurę. Dla ciebie. Bo zanim znajdziesz tego nagietka, to padniesz zdechły, a wyjątkowo nie chce mi się targać twojego ciała stąd aż do obozu. Sam rozumiesz - powiedziała, a jej głos był przesiąknięty ironią i czystym rozbawieniem. Prowokacją. Skoro byli tu sami, to mogła się trochę zabawić, jak ją zaatakuje rozdrażniony, to i tak jest osłabiony na tyle, że to ona wyjdzie z tego żywa. Ma przewagę, jakby się okazało, że Kuna jest wyjątkowo przewrażliwiony na prowokacyjne słówka.
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Mistrz: Wiewiórczy Skok Płeć: kotka Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Trwałe urazy: cztery podłużne rysy po pazurach na lewym barku
Córka Żołędziowej Cętki zawsze była przeciętnego wzrostu. To nie zmieniło się z wiekiem. Jedynie jedna rzecz uległa uaktualnieniu. Z małej niewyróżniającej się kuli futra wyrosła bardzo urodziwa kocica. Jej ciało jest wyjątkowo smukłe, niesione na chudych nogach zakończonych małymi łapami. Całość pokryta jest krótkim, przylegającym do ciała futrem, o ciekawym umaszczeniu. Niemalże cała kotka ma rudy intensywny kolor przecinany przez ciemniejsze pręgi układające się w cętki po bokach. Na tym jednak się nie kończy bo niczym mgiełką w paru miejscach znajduje się czerń. Między innymi u nasadzie, końcówce ogona jak i lewym ramieniu oraz na prawej tylnej łapie. Najbardziej mocna czerń znajduje się na jej nosie idąc ku górze tworząc wzór niczym bujnego drzewa na czole kociaka. Jej niegdyś niewybarwione oczy z kolei są teraz niczym dwa ognie, soczysty i wyrazisty pomarańcz błyszczy na jej smukłym pysku. To wszystko zakończone jest małym brzoskwiniowym nosem z plamami czerni.
Rybka to jeszcze młodą istotą która przede wszystkim jest wybita z rytmu Klanowego życia. Czuje się dosyć zagubiona po długich księżycach w lecznicy. Odziedziczyła wręcz po matce swą umiejętność do bycia fajtłapą. Czasem zdarza się jej na coś lub nawet kogoś wpaść w swych powolnych ruchach jak i częstym zamyśleniu. Nie jest też jakoś wesołą i energiczną kocicą. Szylkretka to bardziej skryta w sobie i wstydliwa kotka. Obawia się wyrażania swoich opinii czy tego, że powie coś nie tak. Ma bardzo zawiłą wyobraźnię i zdecydowanie za dużo myśli. To wszystko łączy się z praktycznym brakiem humoru u Rybki. Wszystko bierze całkowicie dosłownie, a ona sama nie potrafi do niczego podchodzić z dystansem. Stąd też często bardzo się stresuje gdy weźmie coś na opak. Ma w sobie jednak ambitną duszę. Widzi w sobie te wszystkie wady i chciałaby siebie zmienić. Przede wszystkim bierze przykład ze starszych Klanowiczy i jest bardzo ambitna. Trening widzi jako coś co rozwinie ją i przystosuje do tego jakim być. Bardzo zależy jej na zdobywaniu wiedzy i zostaniu wojowniczką.
Gdy oburzona Gorejący Świt zaczęła wykopywać trumnę, Kuni Syk wszedł do nory starej baby by zabrać to co uważał za swoje od dnia dzisiejszego. Zaczął się rozglądać i grzebać w tym zakurzonym bałaganie, by wyciągnąć z niego pierwsze zioła. Udało mu się znaleźć trzy całe sztuki rośliny o purpurowofioletowych kwiatach. Medykament ten był rozgałęziony, pokryty szorstkim włosiem na łodydze. To wszystko zakończone dużymi zaostrzonymi liśćmi. Tylko czy to ten medykament który jest potrzebny Kunie. Zna w ogóle tą roślinę? Musi postawić sobie później takie pytanie.
x | ·•● ☀ ●•· |thesky'd befallingand I'd holdyoutight and therewouldn'tbe a reasonwhy wewouldevenhave to saygoodbye |ifthe worldwas ending you'dcome over,right? |★right?★ |ifthe worldwasending you'dcome over,right? |r i g h t ?
✦
Mistrz: Króliczy Sus Płeć: kocur Matka: Cebulowa Skórka Ojciec: Źdźblasty Chwast Trwałe urazy: ślady po pazurach na prawym policzku, mała blizna pod futrem na piersi
Mistrz: Króliczy Sus Płeć: kocur Matka: Cebulowa Skórka Ojciec: Źdźblasty Chwast Trwałe urazy: ślady po pazurach na prawym policzku, mała blizna pod futrem na piersi
Bury ogromy kocur z białymi znaczeniami i charakterystyczną plamę nad nosem.
Zapraszam do karty postaci
Barania Łapa (GK)
- Co ty robissz? Jak mi pomożesssz to będzie znacznie więcej ssszansssy, że przeżyję. Poza tym niepotrzebnie sssię męczysssz i brudzisssz - odpowiedział mrużąc delikatnie ślepia. Nie spodziewał się dużo po kotce, ale najwyraźniej Grorejąca była wyjątkowo tępa... Cóż trudno, nawet jeśli to poradzi sobie sam. I poradził chociaż no nie do końca bo znalazł ale nie to co potrzebował. Nie znał tego zioła, widział je w składziku Klanu Gromu kiedyś, ale nie znał nazwy ani zastosowania. Odłożył je na bok, później je weźmie a teraz chciał dalej szukać. Pajęczyny i nagietka. Oczywiście wszystko inne też chętnie przyjmie, ale no cóż... To nie było mu potrzebne póki co.
This ain't asong for the broken hearted
No silentprayer for the faith departed I ain't gonna be just a face in the crowd
You're gonna hear my voice When I shout itout loud
IT'S MY LIFE