Logo Artemidy
Nora Krzywuchy
Zastrzygł cynamonowymi uszami.
- Te głosowania... dotyczą tylko wyboru członków rady, czy są też inne głosowania? - nie potrzebował na tym etapie wiedzieć jakie ewentualne, inne głosowania istniały, jednak był ciekaw czy rzeczywiście były. Bo brzmiało to interesująco, szczególnie w zestawieniu z tym co wiedział o klanach.
Kiwał tylko okazjonalnie łbem, gdy Tundra dzieliła się z nim kolejnymi informacjami. Rzecz jasna, słuchał wszystkiego uważnie, ale większość swoich spostrzeżeń zostawiał dla siebie; nie opuszczały klinowatej główki. Tak samo przy kwestii zmiany piastuna jedynie skinął łbem z cichym rozumiem. To dobrze, że system nie zakładał, że pierwszy wybór jest nienaruszalną świętością. W razie, gdyby coś zgrzytało, mógł zwrócić się po zmianę. Bo logiczne argumenty to on potrafił podawać, bez problemu.
- Co rozumiesz przez rozwój? - chwycił za jedno słówko w wyliczance, jego zdaniem o zbyt szerokim znaczeniu, by nie dopytywać w tej kwestii.
- Ma sens. - skwitował krótko. Szczerze mówiąc zdziwiłby się, gdyby było inaczej. Przez krótki moment nie dodawał już więcej pytań, przetrawiając powoli uzyskane informacje. Analizując wieści o istnieniu grupy innej niż klany dzikusów. W pewnym sensie... w pewnym sensie było to ekscytujące, miał przed sobą wielki, niezbadany obszar do odkrycia. I chciałby zaakceptować wszystkie warunki, bez czytania regulaminu, rozpocząć Nowicjat i cieszyć się swoim darmowym okresem próbnym w Nowym Świcie, ale... ale trzeba było podejść do tego rozsądnie, nawet jeśli już wiedział, że z Nowicjatu można się w każdej chwili bezpiecznie wycofać. Awaryjna furtka uspokajała i zachęcała do szybszego podjęcia decyzji.
- Miałbym jeszcze jedno pytanie. Macie obóz, macie tereny, racja? Ale nie ma problemu z opuszczaniem ich? Bo widzisz, rozumiem, że Nowy Świt jest inny niż dzikusy klanowe, ale wolałbym mieć pewność, że i pod tym względem zwyczaje się nie pokrywają. - przeciął ze świstem powietrze ogonem. - Widziałem klanowe kotki na ich terenach. Jak psy na łańcuchu, niechętne do opuszczania swojego podwórka i krzywo patrzące na innych co tak robią. Nie chciałbym skończyć w ten sposób. - ale to nie był jedyny powód, więc kontynuował - Poza tym mam też w okolicy przyjaciela, którego nie mógłbym... nie... nie chciałbym porzucać z dnia na dzień. Już swoje wycierpiał, gdy wyrzucili go z klanu, nie mogę i ja się od niego odwrócić.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Podobało jej się, że Orion jest dociekliwy, myślała o tym po raz kolejny. Zadawane przez niego pytania były pełne dociekliwości i jednocześnie świadczyły o wysokim poziomie Intel kocura. O tym, że w jego przypadku decyzja o dołączeniu do Nowego Świtu będzie przemyślana i że z pewnością ma co wnieść do grupy poza kłami i pazurami, które to przecież posiadał dokładnie każdy kot.
Dlatego też Tundra czuła satysfakcję i zadowolenie z odpowiadania stawiane przez pointa pytania.
- Głosowania dotyczą różnych spraw, nie tylko wyborów na członka Rady. Niedawno odbyło się głosowanie dotyczące brzmienia naszego regulaminu. - odpowiedziała krótko, czując że więcej na ten temat nie musi mówić. Głosowania dotyczą wszystkich spraw, które aktualnie wymagają podjęcia wspólnej decyzji. Nie powiedziała mu jeszcze, w jakiej formie odbywają się głosowania ale uznała, że nie musi wiedzieć absolutnie wszystkiego od razu.
- Zdobywanie wyższych rang przede wszystkim. A także uczenie młodych kotów i Nowicjuszy. Rozwój w wielu kierunkach, u nas nikt nie odmawia dostępu do wiedzy na temat leczenia ran i chorób chętnemu do nauki i pomocy kotu. - wyjaśniła dokładniej, co miała na myśli mówiąc o rozwoju, który mógł czekać potencjalnego przyszłego członka w Nowym Świcie. Tym różnili się od starych klanów. Każdy, po przejściu przez Nowicjat miał szansę osiągnąć wiele w szeregach tej grupy. Niezależnie od pochodzenia i przeszłości. Uwielbiała tę różnicę, była z niej dumna. Tak jak z braku uprzedzeń Nowego Świtu co do płci, koloru futra czy krwi. Ona, z cechami kojarzącymi się jednoznacznie z pieszczochami dwunogów była Opoką i Radną. Inna sprawa, że była jednym z trzech kotów, które stworzyły Nowy Świt w takiej postaci, jaką ma teraz.
Myśli o wspaniałym Nowym Świcie zostały przerwany przez kolejne pytanie Oriona. Na jego brzmienie musiała mocno się skupić, by przypomnieć sobie, jak brzmiał początek. Ach tak, kolejny absurd starych klanów. Jak to możliwe, że cała ta farsa jeszcze trzyma się kupy i do tego jest tak liczna?
- Mamy tereny i oczywiście nikomu nie zabraniamy ich opuszczać. Jednak podczas trwania Nowicjatu na twoim miejscu ograniczyłabym do minimum kilkudniowe wycieczki. Znikanie na całe dni nie sprzyja zdobywaniu zaufania - poinformowała go, a na koniec jej wypowiedzi po egzotycznym pysku Opoki przemknął lekki uśmiech.
- Dla twojego przyjaciela też może się znaleźć miejsce w Nowym Świcie - odparła Tundra po wysłuchaniu ostatniej wypowiedzi Oriona. A więc był ktoś jeszcze? Ktoś jeszcze poza Artemem? Wyrzucony z klanu biedaczyna? Dlaczego wyrzucony? Prawdopodobnie miała się tego dowiedzieć. - Przemyśl to wszystko Orionie. Na północ od Topiołek jest pojedyncze drzewo, Samotny Strażnik, przy nim zaczyna się granica ziem Nowego Świtu. Łatwo spotkasz tam nasz patrol. Poprosisz o spotkanie ze mną, a ja przyjdę. Jeżeli zdecydujesz się zostać jednym z nas. - powiedziała mu na koniec i odeszła w swoją stronę.
Miała nadzieję jeszcze zobaczyć Oriona.

//Zt ❤️
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zapamiętywał uzyskane odpowiedzi, ale ich już nie komentował. Na obecnym etapie to musiało być wystarczające, bo zaraz jeszcze nie będzie już o co dopytywać na tym potencjalnym Nowicjacie. Wydawało mu się, że posiadał informacje wystarczające do podjęcia rozsądnej decyzji.
- Ach, to zrozumiałe, nawet nie brałem pod uwagę teraz kilkudniowych wycieczek. - wyjaśnił, chociaż gdzieś z tyłu głowy zakotwiczyła się myśl, że nie jest to nielegalne. A jak coś nie było nielegalne to należało z tego korzystać, nie? W zestawieniu z Klanami nawet jednodniowe wycieczki były czystym szaleństwem.
- Jasne, przekażę mu. - zapewnił całkiem szczerze. Przecież i tak miał już omówić z Kąkolem istnienie tej grupy, racja? Mógł wspomnieć o ofercie, szczególnie jeśli sam rozważał dołączenie. Zapamiętał instrukcje, więc pozostawało tylko uśmiechnąć się, pożegnać i ruszyć w swoją stronę.

z.t
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxx Cokolwiek by się nie działo, jeść musi. Przy dobrych wiatrach może natknie się również na jakieś zioło, ale sugerując się ostatnimi niepowodzeniami na tym polu, nie stanowiło to dla niej priorytetu w tym momencie. Zima, towarzyszący jej biały puch i nocne mrozy, nie sprzyjały poszukiwaniom medykamentów. Albo po prostu miała wybitnego pecha.
XXX Kocica kroczyła pod wiatr, utrzymując pozycję łowiecką. Niespiesznie parła do przodu, rozglądając się i węsząc za czymś, co mogłaby złapać. Może polowanie pójdzie jej lepiej, niż zbieranie ziół.
[Obrazek: QeWlgfB.png]
I like standing still but that is just a wishful plan
Ask me where I come from, I will say a different land
But I have got memories and travel like gypsies in the night

I count gates and numbers, then play the guessing game
It is just the place that changes, the rest is still the same
But I have got memories and travel like gypsies in the night

LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Coś co wyczuła pewnie nie raz było w jej diecie. Nie było to również najlepsze i największe co mogłaby znaleźć, ale jak to mówią lepszy wróbel w łapach niż gołąb na czubku drzewa. I w tym przypadku był to dosłownie.... wróbelek. Ot mały, szarobrązowy ptaszek skakał dookoła patrząc między śniegiem koło jednego z krzaków rosnących nieopodal starej nory w poszukiwaniu jakichkolwiek pozostałości w postaci ziaren czy robaków. Nie zwracał wielkiej uwagi na ten moment, ale kto wie jak szybko postanowi zmienić miejsce poszukiwania i zobaczy kotkę.

----------

Pokrzywa: S: 6 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 60 | W: 60 | Przerzuty: 0/2
[Obrazek: RGvbADl.png]
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxx Wróbel nie prezentował się jako dostateczny posiłek, ale skoro już się na niego natknęła, nie zamierzała rezygnować. Ciężko przewidzieć czy później uda się jej coś jeszcze znaleźć. Lepszy taki wróbel niż zupełnie pusty żołądek.
XXX Pokrzywa zaczęła się skradać w kierunku zwierzyny, powoli i ostrożnie. W okolicy znajdywało się kilka drzew, więc kocia starała się je wykorzystać, w celu ukrycia swojej obecności przed wzrokiem wróbla. Starała się podejść ptaka od tyłu i przystawała w bezruchu za każdym razem, gdy znajdywała się w zasięgu jego pola widzenia. Jeżeli udało się jej podejść wystarczająco blisko – skoczyła, starając się złapać wróbla kłami za małą szyjkę lub przynajmniej za skrzydło.
[Obrazek: QeWlgfB.png]
I like standing still but that is just a wishful plan
Ask me where I come from, I will say a different land
But I have got memories and travel like gypsies in the night

I count gates and numbers, then play the guessing game
It is just the place that changes, the rest is still the same
But I have got memories and travel like gypsies in the night

LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ostrożność nie zawsze wystarczy. Tak było i tutaj, choć... dało się to jeszcze nadrobić. Wszystko zależało od tego jak szybko zareaguje, bo i owszem podeszła do brązowej, wciąż nieświadomej zagrożenia, ptaszyny... ale. Zawsze jest to ''ale''. Wiatr zerwał się poruszając jednym z mniejszych krzewów nieopodal przez co wróbel rozejrzał się dookoła, aż ujrzał pomarańczowe ślepia Pokrzywy. Spanikowane ćwierkanie wydobyło się z jego piersi, po czym czmychnął dosłownie spod białych łap Zielarki w stronę zarośli gdzie kotka go po prostu nie dopadnie. Wciąż była jeszcze szansa go upolować jako że leciał stosunkowo nisko, ale liczyła się reakcja.

----------

Pokrzywa: S: 6 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 60 | W: 60-2=58 | Przerzuty: 0/2
[Obrazek: RGvbADl.png]
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXPokrzywa nie zraziła się tym niepowodzeniem, wszak na wiatr nie miała żadnego wpływu. Nie zamierzała odpuścić, pomimo tego, że wróbel podjął próbę ucieczki. Dopóki nie zacznie ich dzielić znacząca odległość- wciąż pozostawała szansa na jego złapanie. Ignorując wręcz błagalne ćwierkanie ruszyła w pościg za ptakiem, raz jeszcze starając się skoczyć w jego kierunku w taki sposób, aby przybić go do ziemi lub przynajmniej złapać za skrzydło.
LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Błagalne ćwierkanie zostało uciszone, wraz z łapami Pokrzywy które uderzyły pierzastego. Powietrze zostało wyrawne z małych płuc z cichym trzaskiem kostek. Czy żył? Raczej tak, ale wątpliwe było by przeżył na woloności gdyby szylkretka postanowiła go jednak wypuścić. jPierś wciążporuszała sie z nienaturalnym zacięciem więc wystarczyło go dobić i ruszyć dalej w poszukiwaniu czegoś wiecej. Prawdopodobnie w obecnej sytuacji śmierć dla wróbla była nawet najlepszą opcją z możliwych.



----------
+10exp
Pokrzywa: S: 6 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 60 | W: 58-3=55 | Przerzuty: 0/2
[Obrazek: RGvbADl.png]
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXWróbel dał się złapać bez dalszym komplikacji. Dobrze. Kocica polowała jeszcze przez jakiś czas w okolicy, dopóki nie uznała, że taka ilość zwierzyny wystarczy. Mimo wszystko mieli w Nowym Świcie sporo kotów, które jeszcze nie mogły samodzielnie polować. Wśród nich były takie, które już dawno mogłyby się tego nauczyć, gdyby nie absurdalne zmiany jakie wepchnął im jedne z Radnych. Nikt nie pytał, nikt nie prosił. Zamiast tego powinien zając się czymś pożyteczniejszym.

[zt]
[Obrazek: QeWlgfB.png]
I like standing still but that is just a wishful plan
Ask me where I come from, I will say a different land
But I have got memories and travel like gypsies in the night

I count gates and numbers, then play the guessing game
It is just the place that changes, the rest is still the same
But I have got memories and travel like gypsies in the night

LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Do tej pory jeszcze nie przekroczyła Grzmiącej Ścieżki. Nie była jeszcze oficjalnym samotnikiem, nadal pasożytowała w klanie, ale niedługo miało się to zmienić, więc czemu nie obczaić sobie terenów zanim zamieszka... w sumie nigdzie? Zanim jej codzienne życie będzie polegało na przemierzaniu ich?
Znalazła się niedaleko Grzmiącej Ścieżki kładąc po sobie uszy. Co jakiś czas przebiegał po niej jakiś potwór głośno warcząc i wręcz sprawiając, że ziemia pod jej łapami drgała. Nie podobało jej się to. Dlaczego takie coś powstało? Czemu istniały takie okropności jak potwory? Jedyne, co ją pocieszało, to fakt że nie zbaczały one raczej ze swojej ścieżki i nie spotykało się ich w lesie, bo inaczej los kotów byłby wyjątkowo wręcz ciężki.
Gdy w końcu odgłosy w miarę się skończyły, a ona, przycupnięta przy poboczu, przestała odczuwać aż taki lęk przed przekroczeniem tej kamiennej drogi... słońce zaczynało powoli zachodzić. Cóż, widocznie czekała ją kolejna noc poza obozem, nie opłacało się wracać, skoro chciała jeszcze pozwiedzać za ścieżką, prawda?
Podtreptała bliżej, rozejrzała się, a nie widząc żadnego potwora, gdzie nic nie zwiastowało tego, że jakiś nagle się skądś wyłoni... przebiegła na drugą stronę czując, że serce zaraz wyleci jej z piersi. Normalnie była odważniejsza! Odetchnęła z ulgą dopiero, gdy znalazła się po drugiej stronie, otrzepała ze stresu i ruszyła przed siebie uważnie się rozglądając; tu nigdy jej nie było.

[Omen]
[Obrazek: GmfzCOn.png]
LVL 4 185 / 300
MedLVL 0 2 / 100
15
Siła
S
8
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Od dłuższego czasu Omen siedział sam, w swojej ciemnicy. Tylko on, jego kolekcja kości i jego myśli. Poza jego kryjówką było dla niego zbyt gorąco. Słońce za bardzo go parzyło. Przynajmniej sobie wmawiał, że taki właśnie jest powód. Letnie słońce. Ale w końcu przyszedł ten czas, gdy Omen ponownie zaczynał się integrować z innymi kotami.

Tego dnia(w sumie niedługo nawet wieczoru) wyszedł na spacer, gdy słońce już miało zachodzić. Potem wróci i może... Porozmawia z kimś. Nie planował dzisiaj iść na kolejną wyprawę na granice klanów. Zrobi to kiedy indziej. Gdy się bardziej przyzwyczai do ponownego rozmawiania z kimkolwiek.

Ale widocznie los chciał, żeby Omen jednak kogoś napotkał. Idąc z przymrużonymi oczami nieopodal ulicy zauważył kogoś o czarnym, długim futerku. Na myśl przyszła mu Dżuma. Tak dawno jej nie widział. Czasami, raz na jakiś czas zastanawiał się co się z nią stało. Niegdyś jego najlepsza towarzyszka, dziś tylko zjawa z jego kocięcych wspomnień. Nie wiedział, czy żyje. Może jest już martwa. Pewnie nigdy się nie dowie. Chyba, że istnieje jednak coś po śmierci.

Podszedł bliżej, powoli i nie za blisko i się zatrzymał. Badał ją wzrokiem swoich różowych ślepi, możliwe, że trochę nawet zbyt długo i intensywnie.

Nieznajoma pachniała trochę, jakby pochodziła z klanu, ale nie wiedział którego. Tak szczerze, to nie wiedział który klan jak pachnie. Obchodził granice klanów w poszukiwaniu klanowych kotów od których mógłby wyciągnąć interesujące go informacje, ale ostatecznie spotkał... Dwa koty? Nie przeprowadził z nimi nawet pełnej konwersacji. Jeśli czarna kotka faktycznie pochodziła z klanu, może teraz się czegoś wreszcie dowie.

- Dzień dobry. Jak masz na imię? - w końcu się odezwał, przerywając ciszę. Było to odpowiednie pytanie, by dowiedzieć się, czy nieznajoma jest z klanu, nie pytając wprost czy jest z klanu. Klanowe koty miały charakterystyczne, dwuczłonowe imiona, które go całkiem fascynowały. Zmienianie imion podczas ważnych dla kogoś zebrań... Inne imię do innego rozdziału w życiu, mówiące na którym etapie życia znajdujesz. Był ciekawy, jakie imię nadano by mu gdyby był w klanie. Jaka szkoda, że klany to zamknięta społeczność. Może na chwilę przyłączyłby do któregoś z nich, poznałby je od środka, a potem wróciłby do Nowego Świtu, do rodziny. Ale fakt, że były tak zamkniętą społecznością czynił klany właśnie tak fascynującymi.
[Obrazek: aC9mh0u.png?width=1418&height=391]
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na początku nie zauważyła kocura, nawet nie poczuła; jej węch nie był przyzwyczajony do smrodu Grzmiącej Ścieżki, więc został jej w nosie nawet, gdy już kawałek od niej odeszła, przyćmiewając całą resztę zapachów. Fee, miała nadzieję, że osiedle, które podobno ma więcej takich ścieżek nie śmierdzi równie bardzo, jak ta konkretna, bo naprawdę chciała tam pójść i pozwiedzać, ale jak jej nos ma cierpieć, bo wszystko tam śmierdzi jak tu, to ona podziękuje!
W każdym razie; wypatrzenie kocura, mimo że na tle zachodzącego słońca jego sierść całkiem mocno się wyróżniała, zajęło jej chwilę. Normalnie polegałaby na węchu, ale teraz - no, nie miała na czym polegać. Dlatego zauważyła go, zainteresowana czymś zupełnie innym, choć nieistotnym, dopiero chwilę przed tym, jak się odezwał, więc chwilę mierzyli się spojrzeniami. A to Kukułcze wydawało się jeszcze bardziej intensywne, biorąc pod uwagę, że pierwsze, co jej się szczególnie rzuciło w oczy, to kolor ślepi towarzysza - nigdy nie widziała, by ktoś miał różowe oczy! Niebieskie, zielone, złote, pomarańczowe, jak najbardziej, ale różowe?
- Och, ja jestem Kukułka - odpowiedziała, chyba niszcząc tym wszelkie nadzieje kocura. Od jakiegoś czasu już nie przedstawiała się swoim pełnym imieniem, zresztą, nie było jej to potrzebne. I tak chciała odejść z cienistego klanu, tylko jeszcze się po prostu do końca na to nie zdecydowała - była to jednak tylko kwestia czasu, szczególnie, że miała to już z bratem obgadane. Nie chciała się więc przyznawać do swojego pochodzenia, a nie wszyscy samotnicy wiedzieli, jak pachną klany, więc cóż, nie musiała się specjalnie z tego tłumaczyć. Zresztą, zawsze mogła powiedzieć, że już stamtąd odeszła, ale zapach jeszcze z niej nie uleciał. - A ciebie jak zwą? W ogóle, ciekawy kolor oczu! - przyznała, podchodząc bliżej. Skoro już nieznajomy zaczął rozmowę, to lepiej nie krzyczeć do siebie, tylko jednak podejść, o, co właśnie czyniła.
[Obrazek: GmfzCOn.png]
LVL 4 185 / 300
MedLVL 0 2 / 100
15
Siła
S
8
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Powracająca Goryczka była w trasie od czterech dni, a to już powoli wytrącało jej małe zmęczone łapki z powziętego na początku rytmu. Najlepiej, gdyby szła non stop, w dzień i w nocy, i tylko upewniła się w tym, że klanie Rzeki nie dzieje się nic szczególnego. Niestety nawet złośliwe chochliki potrzebowały od czasu do czasu odpoczynku, szczególnie że młodsze nie będą, a ich skąpo przylegające do kostek mięśnie grożą nadwyrężeniem. Schowała paczuszkę medykamentów w norze, która dawniej należała do Krzywuchy i przylgnęła do ziemi kawałek dalej, podkurczając łapy pod siebie; biczowaty ogon spolegliwie opadł wzdłuż zmieniającego się w rumianą bagietkę ciała.
Normalnie odpoczynek powinien był przynieść ulgę, ale Ziele wyglądała tak, jakby pożądlił ją cały rój os. Podskórnie czuła, niby jad, że traci swój cenny czas nie tylko w tej właśnie chwili. Cały ten powrót do klanu Rzeki, bo pod Barwinkiem WE ŚNIE zarwał się lód, urągał jej inteligencji i był tak naciągany jak krowie jelito.
A jednak...
Musiała się przekonać, choćby oznaczało to tylko tyle, że intuicja jest dobra dla samotnych kotek w średnim wieku, które na pewnym etapie życia zaczynają wierzyć w czary, zrządzenia losu i sprzyjające koniunkcje planet.
✺ ✺ ✺ ✺
myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze
[Obrazek: 7BjK8CK.png]
a ty
zaraz się poplujesz


LVL 4 0 / 300
MedLVL 4 242 / 500
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wieszczek nie był samotną kotką w średnim wieku, dokładnie przeciwnie. Ledwo odrósł od ziemi i przestał ścierać mleko z wąsów, a jednak bardzo gorliwie wierzył w czary, zrządzenia losu i sny. Zwłaszcza te ostatnie, to tego stopnia, że miewał czasem problemy z odróżnieniem ich od rzeczywistych zdarzeń. Szczęśliwie do tej pory nie przysporzyło mu to żadnych kłopotów... ale zawsze mógł nastąpić ten pierwszy raz.
Czy to miało być dzisiaj? Na razie nic na to nie wskazywało. Wieszczkowi dopisywał nastrój, częściowo z powodu dobrze przespanej nocy. Spacerował niespiesznie po łąkach, aż z daleka dostrzegł nieznajomą sylwetkę. Jak zwykle w takich sytuacjach, wbrew zdrowemu rozsądkowi, od razu skierował się ku niej, by się przywitać.
- W tej norze mieszkała kiedyś stara zielarka. Wydaje mi się, że jej obecność i zapach nadal się tu unosi. - Miauknął z pewnej odległości, nie chcąc przesadnie naruszać przestrzeni burego kota. Zauważył, że dla wielu znacznie komfortowe było trzymanie znacznego dystansu. - Planujesz się tu wprowadzić? - Zapytał, przekrzywiając łeb, aż zadyndały duże uszy. Pyszczek Wieszczka mimo jak najbardziej pozytywnych zamiarów miał naturalnie nieprzyjemny wyraz.
[Obrazek: 0Ki0y0X.png]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości