Wschód tymczasem wyczmychnął o samym wschodzie słońca na samotny spacer, który wkrótce przerodził się w patrol wzdłuż granicy z Klanem Gromu. Kocur szedł nią wolnym tempem od Czterech Dębów, rozglądając się za ewentualnymi kłopotami, jednak nic się nie działo, a szkoda. Wstał tego dnia nieco rozdrażniony, co też było powodem tego że wyszedł z obozu sam.
Skończyła mu się jednak granica, a głupio by było, żeby wracał się nią jeszcze raz, poza tym powoli zbliżał się czas treningu. Wcześniej mógł zahaczyć więc o obóz i coś zjeść.
Kiedy jednak przeszedł przez Bobrową Tamę, wyczuł w powietrzu zapach Kukułki, i to dość świeży. Musiała tędy iść jakiś czas temu. Jednak dokąd, skoro po drodze jej nie minął? Przystanął więc, wciągając powietrze, i ruszył tropem partnerki w stronę przeciwną od obozu, i aż włoski mu się zjeżyły, kiedy trop zaczął prowadzić za granicę, na ziemie niczyje. Co ta bura kocica kombinowała? Wschód mimo wszystko tropił dalej niczym łowca, szedł za zapachem, dopóki nie zauważył Kukułczego Puchu.... W towarzystwie kocura. Czarno biała sierść, towarzystwo Kukułki, która wyglądała na zszokowaną i coś krzyczała. To wystarczyło, by we Wschodzie obudziła się adrenalina i zagrzała do walki. Iskra czy inny samotnik, musiał bronić partnerki. Ruszył więc biegiem w stronę dwójki kotów, w biegu wyciągając pazury, a kiedy był blisko, nawet nie zwolnił, tylko skoczył ku obcemu kocurowi , celując łapami w jego bok. Zostawi mu tam rany, może go wywali, nieważne. Pożałuje tego, że zawędrował tak blisko rzecznych terenów.
jak przyjdzie MG, informacyjnie - statystyki stąd: klik
Poczułem ból, gdy kocica uderzyła mnie łapą, jednak zdołałem jednak cicho parsknąć. I kto tu miał w tym czasie brudne myśli? Sam nie zdecydowałbym się na ponowne skrzywdzenie w ten sam sposób tej samej ofiary. Dręczyłem ją teraz psychicznie wizją śmierci jej córki, Kaczuszki. Ciekawe, co się tak naprawdę przydarzyło kotce. Nie miałem jednak okazji bawić się dalej uczuciami Kukułki, gdyż usłyszałem mocne uderzanie łap o podłoże, a następnie kątem oka ujrzałem, jak coś rudego biegnie w moją stronę. Nie zastanawiałem się długo, wyrwałem się burej kotce z niepewnego uścisku jednej łapy, nie przejmując się wyrwanym futrem i rzuciłem się do ucieczki. Kierowałem się w stronę Topiołków, chcąc jak najprędzej opuścić tereny Łanu Rzepaku i pobliża Klanu Rzeki, wytężając wszystkie swoje siły, by nieznajomy mnie nie tknął. Nie chciałem mieć na ciele żadnych poważniejszych ran, a dwójka wrogo nastawionych do mnie kotów była zbyt dużym tłumem, bym chciał zostać i porozmawiać dalej. Cóż, rzeczna wojowniczka będzie musiała trwać w niepewności, gdyż prawdopodobnie już nigdy więcej się nie spotkamy. Szkoda. Mogłaby wyjść z tego naprawdę piękna rozmowa, jeszcze parę słów bym powiedział i bym może zdołał ujrzeć matkę załamaną śmiercią ukochanej córeczki. Szkoda, naprawdę.
//Płomykówka jako mg zapraszam uwu
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Już chciała coś powiedzieć ale nagle usłyszała bieg i znajomy zapach. Popatrzyła się w tył i jedynie w tył i zobaczyła...Wschoda. Był zły... Czemu on tutaj był...Nie chciała żeby tutaj był... -W-wschód...?-powiedziała cicho do siebie, prawie niesłyszalnie. Była w szoku. Nie wiedziała co robić i stała jak wryta a gdy tylko zobaczyła jak czarny kocur zbiera się do ucieczki, otrzepała swoją głowę. Nie mógł uciec... Nie...Musiał jej powiedzieć prawdę... Nie wiedząc co ją teraz kierowało, ruszyła za Wschodem i starała się jakoś zatrzymać Iskrę. Nie miała innego pomysłu i... Starała się go chwycić za ogon, gryząc go za ogon i trzymając by go zatrzymać. Nie mógł teraz uciec... musiała wiedzieć gdzie jej córka... Ona musi żyć. Musi!
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Atak Bursztyna: udany (100%) » (14+15)-(3+11) = 15 Atak Kukułki: krytyczny! (150%) » 1,5[(21+10)-(17+11)] = 1,5 * 3 = 5
Iskra rzucił się do ucieczki, kiedy tylko zobaczył pędzący w jego stronę rudo-biały kształt. Na nieszczęście samotnika Bursztynowy Wschód był szybki, a do pogoni przyłączyła się również Kukułczy Puch. Nie miał praktycznie żadnych szans uciec. Wojownik bardzo szybko go nadgonił i rzucił się na niego od boku, ryjąc pazurami po boku jego grzbietu. Kukułce poszło słabiej, ale udało jej się złapać trochę długiego futra na ogonie swojego dawnego oprawcy i wyrwać małą kępkę. Iskra zatrzymany, ale co dalej?
Iskra: S: 11 | Zr: (11) 13 | Sz: 6 (8) | Zm: 7 | HP: 75-15-5=55/75 | W: 55-5=50/55
» przerzuty: 0/3
» rana 2. stopnia: rany po pazurach na boku, krwawią (w pierwszej turze -3 HP, następnie po -2 HP na turę)
» rana 0. stopnia: wyrwana kępka futerka z ogona
» zręczność i szybkość obniżone ze względu na walkę 2:1
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
No proszę, samotnik chciał po prostu zwiać, jak tchórz. Rudy wojownik uniósł wargi i syknął, jednak dopadł przeciwnika i zostawił po sobie pierwszy ślad na boku. W całym ferworze nie zwrócił uwagi na Kukułkę; liczyło się dla niego tylko to, by dopaść wrogiego kocura, by coś mu zrobić. W jego żyłach krążyła adrenalina, która napędzała jego działanie i przesłaniała bardziej skomplikowane myślenie. Wschód nie myślał więc długo po ataku boku. Musiał zaatakować bliżej wrażliwych miejsc, a wiedział, jakie to są. Rzucił się więc w przód, tym razem chcąc mocno wgryźć się w szyję czarno-białego, ale tak porządnie, by móc poczuć w pysku jego krew, i pod żadnym pozorem nie zamierzał puszczać.
Poczułem, jak pazury któregoś z kotów orzą jego bok niczym człowiek swoje pole podczas Pory Opadających Liści. Zacisnąłem powieki, czując ból promieniujący z rany, sycząc przez zaciśnięte zęby. Nigdy nie posiadłem głębszych ran, dlatego moje ciało nie było w żadnym centymetrze pokryte bliznami, dlatego też doznanie to było nowe i zdecydowanie niezbyt przyjemne. Jak nie miałem nic przeciwko drobnym rankom, tak te, które zadał nieznajomy, z którego łap ciekła czerwona posoka należąca do mnie, były zdecydowanie zbyt głębokie. Widząc, że również i Kukułka dołączyła do naszego krwawego tańca, dlatego też to ją obrałem za swój cel. Odwróciłem się w jej stronę, błysły moje kły, nim podjąłem próbę zmniejszenia odległości między mną a burą wojowniczką, chcąc dopaść do jej gardła i zanurzyć w nie swoje zęby, chcąc zadać głębsze rany. Zaś drugiego z przeciwników chciałem potraktować uderzeniem z wierzchniej części łapy, gdy ten spróbował zbliżyć się do mnie w próbie uśmiercenia mnie, chcąc go plaskaczem odepchnąć od siebie, przynajmniej na krótki czas. Bura zdecydowanie była łatwiejszym celem, niż nieznajomy mi rzeczniak, a że szans na ucieczkę za bardzo nie miałem... Prawdopodobnie przyszedł czas na ostatnią zabawę. Dlatego musiałem w stu procentach wykorzystać sytuację, w jakiej się znalazłem.
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Wojowniczka czuła się... Zagubiona. Nie wiedziała co robił tutaj Wschód i czemu zaczęli walczyć. Może miała w planach dać trochę po pysku Iskrze ale nie spodziewała się takiego obrotu sprawy. Jednak najbardziej Ci teraz ją przejmowało w tym wszystkim to jej rudy partner. Nie chciała, żeby mu się coś stało więc zamierzała za wszelką cenę chronić Bursztynowego Wschoda. Nawet jeżeli się bała i czuła obrzydzenie... Musiała go chronić. Gdy akcja zatrzymania czarnego kocura się powiodła, Kukułka odsunęła się nieco i wypluła sierść wygnańca, którą miała w pysku. Widząc jak gwałciciel próbuje ją zaatakować, postanowiła również pokazać swoją siłę. Musiała się bronić, musiała chronić i musiała się nie poddać. Wysunęła swoje ostre pazury i z całej siły chciała przejechać nimi mocno po oczach kocura. Chciała pozbawić go wzroku. Nie wiedziała jakie emocje ją teraz kierowały. Wiedziała jedynie jedno - musi ochronić swoich bliskich za wszelką cenę.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Atak Bursztyna: nieudany (0%) » słaby (50%) » 0,5[(15+15)-(7+11) = 0,5 * 12 = 6 Atak Iskry: udany (100%) » (19+11)-(10+10) = 10 Atak Iskry na ślepo: nieudany (0%) Atak Kukułki: krytyczny! (150%) » 1,5[(19+10)-(9+11)] = 1,5 * 9 = 14
Cóż to była za akcja! Bursztynowy Wschód rzucił się w stronę szyi Iskry, jednak zamiast się w nią wgryźć, chwycił jedynie za futro, bo samotnik obracał się akurat w stronę Kukułczego Puchu. Plusem dla Rzeczniaków w tej sytuacji było to, że próbując odgonić rudo-białego na ślepo łapą, Iskra trafił jedynie w powietrze. Z Kukułczym Puchem poszło mu jednak lepiej. Choć nie trafił prosto w jej gardło, udało mu się złapać za szyję kocicy i zostawił tam krwawiące ugryzienie. Kukułka nie pozostawała mu dłużna i choć nie udało jej się uszkodzić jego oka, całkiem poważnie podrapała jeden z policzków Iskry.
Iskra: S: 11 | Zr: 11 (13) | Sz: 6 (8) | Zm: 7 | HP: 55-6-14-3=32/75 | W: 50-4=46/55
» przerzuty: 0/3
» rana 2. stopnia: rany po pazurach na boku, krwawią (w pierwszej turze -3 HP, następnie po -2 HP na turę)
» rana 0. stopnia: wyrwana kępka futerka z ogona
» rana 0. stopnia: wyrwana kępka futerka z szyi
» rana 1. stopnia: zadrapanie na policzku, krwawi (od następnej tury po -1 HP na turę)
» zręczność i szybkość obniżone ze względu na walkę 2:1
» od następnej tury statystyki obniżone ze względu na utratę 1/2 HP
Kukułka: S: 10 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 75-10=65/75 | W: 50-3=47/55
» przerzuty: 0/3
» rana 1. stopnia: ugryzienie na szyi, krwawi (od następnej tury po -1 HP na turę)
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Nieznajomy mi kocur nie trafił swoim atakiem zbyt celnie, jedynie rysując swoimi kłami moją skórę, przez co uśmiech przebiegł mi przez pysk, by potem ponownie zostać zastąpionym przez uważny wyraz. Trochę szkód wyrządziłem Kukułce, jednak również ona nie pozostała mi dłużna, przez co na moim policzku pojawiła się kolejna rana. No cóż. Nie chciałem się wplątywać w walkę, ale rzeczniacy nie pozostawiali mi wyboru. Nadal za główny cel obierałem burą, chcąc się do niej zbliżyć tak blisko, jak potrafiłem, chcąc naprzeć ciałem na jej bok chwycić zębami jej kark, atakując od boku, by miała mniejsze możliwości dostania się do mojego gardła. Kątem oka zauważyłem, że pewno rudy kocur będzie również chciał atakować, dlatego machnąłem łapą w powietrzu, chcąc przeciąć pazurami jakikolwiek skrawek jego ciała, jednak nie celowałem za bardzo, skupiając się na jak najbardziej dotkliwym poranieniu Kukułki. Istniała szansa, że przeżyję to spotkanie, a wtedy blizny powstałe od naszego spotkania, będą przypominać jej, że żyję i czekam na jej krok w stronę terenów niczyich.
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Futro. Złapał kłakami tylko to cuchnące samotnikiem futro. Wypluł je od razu i wlepił spojrzenie wściekłych, bursztynowych oczu w czarno-białego, który... Doskoczył do Kukułki. Ognista sierść uniosła się tak wysoko, jak tylko mogła. Ten idiota fika do Rzeczniaczki? Już Wschód się postara, żeby za to zapłacił.
Nie myśląc wiele, skoczył więc do przodu. Skoro lepiej mu szło pazurami, to wróci do tej metody. Wycelował więc łapą w pysk samotnika, a konkretniej w jego oczy, chcąc zaryć w nie pazurami. Jednocześnie miał nadzieję tym zbliżyć się na tyle do Kukułki, że stanąłby między nią a wrogiem, albo przynajmniej zbliżyłby się na tyle, żeby coś wykombinować w następnym ruchu. Chciał ustrzec ją od ataków i tylko błagał we łbie, żeby się odsunęła. Sam da radę.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Z każdą chwilą wojowniczka czuła się coraz gorzej. I to nie ze względu na jej ranę a bardziej przez to, że ta cała sytuacja ją męczyła w środku. Nie mogła znieść znów tak bliskiej obecności Iskra a teraz próbował się do niej jeszcze bardziej zbliżyć niż przed chwilą. Naciągnęło ją na wymioty ale postanowiła się powstrzymać. Przełknęła głośno ślinę i zrobiła unik chcąc uciec przed kolejnym atakiem swojego oprawcy. Nie wiedziała czemu to wszystko potoczyło się tak a nie inaczej. Chciała jedynie znaleźć dzieci... Pliszkę... Kaczorka i Kaczuszke. Tyle księżycy wszystkich szukała... A gdy Kaczuszka zniknęła to wojowniczka nie wytrzymała i poszła szukać na terenach niczyich swoich dzieci. Nie spodziewała się, że mogłaby spotkać Iskra, który już od dobrych księżycy zniknął w daleki świat. To wszystko przerastało Kukułkę. Chciała zniknąć. Nigdy się nie urodzić. Przez nią jej bliscy musieli przechodzić takie katusze... Jej oczy znów zaczęły się szklić. Tak bardzo chciała żeby to wszystko się skończyło...
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Czarno-biały kwiat, który już od jakiegoś czasu rozkwitał i rósł na coraz to większą i większą. Białe plamy zasłaniające czarne futro układają się nieregularnie, granice między bielą a czernią, wędrowały krętą drogą, tworząc zawijasy i ciekawą kompozycję. Największa z owych plam, zaczyna się tuż na prawej stronie pyszczka, ciągnie się przez dolną szczękę, omijając mały element na brodzie z tego oto powodu na brodzie koteczki znajduje się czarne futerko. Biała nieregularna plama ciągnie się przez brzuch aż do wewnętrznej strony ud, ostatecznie jednak wchodzi na zewnętrzną stronę lewego uda, a tam spływa już w dół tworząc swego rodzaju krzywą skarpetkę. Białe skarpetki zostały nałożone również i na pozostałe łapy, na każdej jednak różnej długości. Na pyszczku osadzone żółte oczy. Na jej karku widnieje duża blizna, pamiątka po walce z rzeczną terminatorką. Brak 3/4 małżowiny lewego ucha. Na szyi obroża z pudroworóżową apaszką.
Ze wszystkich sił stara się zaistnieć w oczach wymagającego ojca, nie chce zawieść jego zaufania, ani sprawić, że będzie się jej wstydził. Po długim czasie spędzonym z ojcem zaczęła od siebie sporo wymagać i oczekuje tego również od rodzeństwa. Kwiatuszek nie ma czasu na głupie zabawy - ona jest poważnym kotem - a jeśli już zaplątała się w jakąś zabawę, starała się wyciągnąć z niej coś pożytecznego, coś co przyniesie jej potrzebną wiedzę i umiejętności. Jak na tak młody wiek jest bardzo ambitna i pewna swoich racji, a jej ogromna pewność siebie tylko to pogłębia.
Za pierwszym razem była przerażona, natomiast za każdym kolejnym przedziwnie spokojna i zrelaksowana. A o czym mowa? Znów o tych dziwnych pomysłach łysych istot. Za pierwszy razem gdy pakowali ją do tego pudła i gdzieś wieźli, serce Bajki biło jak oszalałe, gdy w jej głowie pojawiała się postać dwunoga, który leczy, a przy okazji i odpiera coś kotom. Jednak póki co jej ludzie nie zdecydowali się na krok zabrania jej do tego kogoś. Te dziwne pudło, a potem podróż w potworze, to wszystko było początkiem dziwnego zwyczaju, jakim było zakładanie tymczasowego obozu gdzieś przy łanie rzepaku. Ludzie rozkładali materiał, na którym przyszło jej kilkukrotnie spać, i tam spożywali posiłek, a potem robili inne dziwności. Bajka z początku trzymała się blisko, jednak z każdym kolejnym przyjazdem odchodziła coraz dalej, najczęściej na polowania. Czy wiedziała jak blisko klanów jest? Nie od razu, acz woni nie da się tak łatwo zatuszować i w końcu musiała się skapnąć, że już zna te zapachy, a co za tym idzie, miejsca. Tym razem jednak nie pozwolono jej polować i wrócić do ludzi z jakimś smakołykiem, który zje smacznie na ich oczach, pewnie jej za każdym razem zazdroszczą HA! Spięła się, gdy do jej uszu dotarł nieprzyjemny raban. I jak to polować w takich warunkach, a do tego ten smród! Smród? Rzeki? Jakiś niepokojąco intensywny. Oczywistym było, że pójdzie w tę stronę! Gdyby tego nie uczyniła byłaby po prostu głupcem! Spojrzała za siebie, widząc za drzewami jeszcze sylwetki swych ludzi. Jeśli będzie potrzeba zdoła uciec, a jak będzie miałczała po drodze, ci przecież zareagują! Uratują ją i będzie w porządku... I z tą myślą skierowała się już pewniej w stronę walki. Brew Bajki zadrgała, gdy ta tylko dostrzegła walkę... najprawdziwszą walkę, tak blisko, tuż na wyciągnięcie łapy! A smród ryb wskazywał, iż nawet z udziałem rzecznych kotków! Cóż za okazja... Cóż za szczęście. - Nieopodal są moi dwunożni! - zawołała, podchodząc do walczących. Wzrok pieszczoszki przeskakiwał z kotki na rudego, a następnie na najbardziej poszkodowanego. Wciąż brała głębsze wdechy, rozpoznając zapachy, choć najbardziej było tu czuć rzeką - Jedno moje głośniejsze miałkniecie, a zlecą się tu jak oszalali i jak myślicie, co zrobią wściekłym kotom, hm? - zacisnęła szczękę, mrużąc oczy. Słowa kierowała głównie do tej rzecznej parki, która najwyraźniej się rozpędziła atakując samotnika na ziemiach do nich nie należących. Pomimo upływu księżyców, kodeks wojownika wciąż znała, a jedna z zasad mówi o tym, iż wojownik nie musi zabijać,a ci tutaj... Najwyraźniej o tym zapomnieli!
Była gromiaczka stała pewnie na łapach, nie kryjąc się przed ewentualnymi spojrzeniami w jej stronę. Stała wyprostowana, zupełnie jakby chciała uwydatnić różową apaszkę na jej szyi. Miało to posłużyć jako dowód, iż jej słowa nie są zwykłą groźbą bez pokrycia, a rzeczywiście jej ludzie byli nieopodal, a ta bez problemu może ich przywołać! Albo przynajmniej spróbować. - Wątpię, że skończy się TYLKO na porwaniu - oj tak, bo któż by chciał trzymać w swym legowisku oszalałe koty? Bajka ani na chwilę nie odwróciła wzroku, wbijając je głównie w rzeczną parkę, która według niej była tu głównym zagrożeniem, lub po prostu kłopotem. Skrywana niechęć do tego klanu wciąż w niej pozostała, a przypominała jej o tym blizna, która skryta została pod apaszką na jej karku.
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Atak Bursztyna: słaby (50%) » 0,5[(17+15)-(11+7) = 0,5 * 14 = 7 Atak Iskry: udany (100%) Unik Kukułki: udany (100%
» ostateczny atak Iskry: 100%-100% = nieudany (0%) Atak Iskry na ślepo: udany (100%) » (11+8)-(4+11) = 2
No... cóż, wciąż nie wychodziło im najlepiej. Iskra miał na swoją obronę to, że był dość poważnie ranny, więc może to naturalne, że nie poszło mu najlepiej. Chwilę przed tym, jak skoczył w stronę Kukułki, dopadł do niego Bursztyn, jednak nie wyszło mu tak, jakby chciał i jedynie drasnął samotnika pod okiem. Sam Rzeczniak za to niemal oberwał w klatkę piersiową, ale wygnaniec nie koncentrował się na tym, gdzie celuje, więc udało mu się tylko jednym pazurem zahaczyć o jakiś zmierzwiony kłaczek i pozbawić wojownika odrobiny sierści. Jeśli zaś chodziło o próbę ataku na Kukułkę, nie udała mu się kompletnie. Zapowiadało się, że pójdzie mu całkiem nieźle, ale wojowniczka odskoczyła, nim mu się to udało.
Przybycie Bajki.
Wtem jednak wydarzyła się rzecz raczej niespodziewana – do walczących podeszła pieszczoszka, krzycząc coś o dwunogach i grożąc ich wezwaniem. Póki co jednak nic im nie groziło, a więc to od dwójki kotów z klanu Rzeki i samotnika zależało, czy chcieli podejmować ryzyko w nowych warunkach.
Iskra: S: 8 (11) | Zr: 7 (13) | Sz: 4 (8) | Zm: 5 (7) | HP: 32-7-2-1=22/75 | W: 46-4=42/55
» przerzuty: 0/3
» rana 2. stopnia: rany po pazurach na boku, krwawią (w pierwszej turze -3 HP, następnie po -2 HP na turę)
» rana 0. stopnia: wyrwana kępka futerka z ogona
» rana 0. stopnia: wyrwana kępka futerka z szyi
» rana 1. stopnia: zadrapanie na policzku, krwawi (po -1 HP na turę)
» rana 1. stopnia: dość płytkie zadrapanie pod okiem, krwawi (od następnej tury po -1 HP na turę)
» zręczność i szybkość obniżone ze względu na walkę 2:1
» statystyki obniżone ze względu na utratę 1/2 HP
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Niestety, Kukułka wymknęła się wprost spod moich zębów, wykonując odpowiedni unik. Widocznie nie próżnowała przez te księżyce, trenowała i wzmacniała swoje siły. Jednak prawdopodobnie nie miałaby ze mną szans, gdyby nie jej przydupas, który najwidoczniej nie ma zaufania do swojej partnerki.
- Widzę, że znalazłaś sobie oddanego ci partnera. Ciekawe, czy gdyby spotkał ciekawszą kotkę od ciebie, to czy by nadal był taki wierny, niczym kundel ludzi. No i wątpiłbym, czy ma do ciebie zaufanie, skoro nie odstępuje cię ani na krok - wymruczałem szeptem, posyłając jej zadziorny uśmiech, przymykając przy tym oczy. Nie miałem szans ani uciec, ani wygrać, dlatego też zdecydowałem się wyrządzić jak największe szkody w psychice kotki. Chciałem zasiać w niej trochę niepewności i obniżyć samoocenę, dopóki jeszcze mogłem mówić. Rana na boku piekła niemiłosiernie, a z niej toczyła się niezmiennie krew, tak samo jak z niewielkich ran na moim pysku. Mój oddech był ciężki, zachłannie brałem powietrze w płuca, czując, jak siły mnie powoli opuszczają. Czyżby taki koniec miał mnie spotkać? Przynajmniej nie z łap mojej siostry, która pewno będzie czuć niedosyt, jakby się dowiedziała, że nie zginąłem przez jej celne ciosy, tylko przez to, że dwójka rzeczniaków musiała mnie napaść, by sobie ze mną poradzić. Wkrótce jednak na polu bitwy zjawiła się nieznajoma mi kocica. Nigdy jej nie widziałem, jednak zagroziła, że wezwie swoich ludzi, gdybyśmy nie przerwali walki. To moja szansa.
- Proszę, pomóż mi! Ta dwójka klanowych kotów mnie napadła bez powodu, a ja jedynie przechodziłem, nawet nie koło granicy! Myślę, że są szaleni! - wykrzyknąłem w jej kierunku, patrząc na nią rozszerzonymi w przerażeniu ślepiami. Moja sylwetka była skulona, zdecydowanie wyglądała na bardziej obronną niż atakującą i dumną. Nie zdawałem się wyglądać na takiego, co uważa, że pomoc mi się należy, w końcu chciałem, by kotka mi pomogła. Miałem cichą nadzieję, że rozerwane ucho było czymś, co zrobiły jej właśnie koty z klanów i że darzyła ich niechęcią, co by mi jeszcze dodatkowo pomogło. Gdyby jednak któremuś z obecnych tu kotów wpadło do głowy, by mnie zaatakować, starałbym się odskoczyć w bok, by uniknąć ich pazurów czy kłów i dając czas nieznajomej na reakcję. Mówiąc szczerze, nie sądziłem, że pomoc nadejdzie. A tu miła niespodzianka.
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Z każdą chwilą walki czuł, jak w uszach dudni mu krew, a we wnętrzu zbiera się gniew na tego kota. Zapchlony samotnik, ścigany wcześniej czy nie, gorzko pożałuje tego, że zadarł z Kukułką, a co za tym idzie i z jej rudym partnerem.
- Zamknij pysk! - warknął, kiedy czarno-biały zaczął coś szeptać w stronę wojowniczki. Nie miał prawa się do niej odzywać, powinien podkulić ogon i zwiać kiedy miał okazję, ale na to było już za późno.
Niespodziewanie do ekipy dołączyła jakaś pieszczoszka. Wschód obrzucił ją nieprzyjaznym spojrzeniem. Jakiś głupi, utuczony, będący na skinienie dwunogów kot miał mu zagrozić wezwaniem tych ogromnych istot! Jeszcze czego. Puścił jej słowa mimo uszu. W tym momencie nie zamierzał się poddawać ani odpuszczać bo jakiś pieszczoszek mu tak każe, w życiu. Za to podjął kolejną próbę ataku - najpierw zgarnął łapą ziemię i cisnął ją w stronę oczu samotnika, by zaraz potem, nie czekając na efekt tej akcji, zbliżyć się do niego i zamachnąć się łapą z wysuniętymi pazurami na jego gardło.