Logo Artemidy
Borsucze Pagórki
#91
Półmrok postanowił zwiedzić tereny po drugiej stronie ulicy. Ponoć było tam jezioro i okazało się to prawdą, a to wyglądało o wiele bardziej obiecująco niż wyschnięte na wiór tereny czterech klanów. Kocur postanowił zostać tu przez jakiś czas i trochę rozejrzeć się po okolicach, gdyż wyglądały dosyć ciekawie. Nieopodal jeziora minął wrzosowisko, a zaraz za nim rozciągał się pas pagórków, na którym postanowił spróbować szczęścia, po raz kolejny. Nie miał żadnych zapasów pożywienia i wciąż nie uwił sobie stałego legowiska, dlatego postanowił zapolować. Na ugiętych łapach szedł pod wiatr, szukając wzrokiem myszy, nornic i innych drobnych gryzoni, które mogły biegać po tych okolicach.
[Obrazek: fcWbjRI_d.webp?maxwidth=640&shape=thumb&fidelity=medium]
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 50 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#92
Na razie jednak Półmrok nie miał szansy nic wyczuć; żadnej nornicy czy innych gryzoni - do jego nozdrzy wpadał zapach nieco suchej trawy czy innych dobrodziejstw natury poza piszczakami. Pocieszeniem był fakt, że dopiero wyruszył. Nie każdemu kotu od razu wszystko wpada w łapy na samym początku, prawda?

Półmrok: lvl: 3 | S: 14 | Zr: 11 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 75 | W: 45
• Wykorzystane przerzuty: 0/2
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#93
Na razie jednak Półmrok nie miał szansy nic wyczuć; żadnej nornicy czy innych gryzoni - do jego nozdrzy wpadał zapach nieco suchej trawy czy innych dobrodziejstw natury poza piszczakami. Pocieszeniem był fakt, że dopiero wyruszył. Nie każdemu kotu od razu wszystko wpada w łapy na samym początku, prawda?

Półmrok: lvl: 3 | S: 14 | Zr: 11 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 75 | W: 45
• Wykorzystane przerzuty: 0/2
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#94
Czyli standardowo. Półmrok się nie zrażał, nie na takim etapie. Dopiero zaczął się tutaj rozglądać! Był zbyt doświadczony, żeby przejąć się chwilową posuchą, dlatego niezrażony stąpał dalej. Poruszał się na ugiętych łapach i pod wiatr, obracając powoli głową i wypatrując jakiegoś żywego jeszcze, ale być moze przyszłego pożywienia.
[Obrazek: fcWbjRI_d.webp?maxwidth=640&shape=thumb&fidelity=medium]
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 50 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#95
Kocisko wędruje przez pagórki, choć nie w celu znalezienia zwierzyny łownej, a dla spalenia nadmiaru energii. Idzie energicznym krokiem, przy okazji wzrokiem uważnie śledząc otoczenie. Podziurawione uszy również pracują, wyłapując wszelkie dźwięki, choć nie przejmuje się zbytnio drapieżnikami. Dopiero gdy do nosa dociera znajomy zapach, nieco zmienia sobie plany. Może jednak czas zapolować... tak rekreacyjnie, dla rozrywki. Złoty Język ugina łapy i zrównuje głowę oraz ogon z linią grzbietu. Jeszcze nie widzi swojej ofiary, ale cichy chrzęst śniegu, zapach oraz ślady zdradzają jej położenie. Porusza się po półkolu, by ta nie mogła wyczuć charakterystycznego zapachu wonnych liści, który unosi się wokół złotego futra. Wtedy też rozpoczyna podchody, pozostając poza polem widzenia stworzenia, na które właśnie poluje. Stąpa ostrożnie i cicho, z uwagą stawiając łapy na ośnieżonym podłożu. Dopiero gdy znajduje się dostatecznie blisko, rusza cwałem ku swojemu celowi, by na koniec trzepnąć go łapą w zad.
Owym celem, oczywiście, jest Schlatt, czy też Ocelot. Pacnięcie nie jest bolesne, ale odczuwalne, jako że Złoty Język do słabych kotów nie należy. Kocisko uśmiecha się cwaniacko do młodzika, oczekując jego reakcji na ten drobny psikus.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/ElZyNMn.png"></td><td>
「 I know exactly what I want and who I want to be 」
「 I know exactly why I walk and talk like a machine 」
「 I'm now becoming my own self-fulfilled prophecy 」

don't want cash, don't want card
- ̗̀ ★ want it fast, want it hard ★ ̖́-
don't need money, don't need fame
I just want to make a change

enter, ok
</td></div></table>
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#96
Schlatt natomiast w tym czasie nie robił nic konkretnego. Co może robić taki młody kotek w grupie samych starszych? W przerwach od słuchania co mają do powiedzenia i od spędzania czasu u boku swojej "nowej mamy", po prostu bawił się śniegiem o rozmyślał o byle czym. Teraz, kiedy miał czas tylko dla siebie, wygrzebał sobie parę kamieni i ułożył je na śniegu, nerwowo szturchając raz to jeden, raz to drugi kamień, mamrocząc coś pod nosem. Po prostu, bawił się! I to na tyle dobrze, że nie zwracał uwagi na nic. Ani na śpiew ptaków, ani na szelest wiatru a tym bardziej nie nasłuchiwał tego, czy ktoś się do niego zbliża. W końcu, blisko była reszta kotów z grupy... co nie? Nie poszliby bardzo, bardzo daleko bez niego. Był wręcz tego pewny. Może też dlatego nagłe klepnięcie było dla niego takie przerażające.
Czując jak coś go z niemałą siłą dotyka, wystrzelił do góry jak ptak, który odlatuje z ziemi. Oczywiście, za daleko nie poleciał, bo zaraz po wyskoku znowu wylądował na ziemi, a tam zrobił jeszcze kolejne dwa czy trzy skoki, podczas których zdążył się obrócić do atakującego. Całe futro mu się najeżyło, jak jeżowi kolce, a z łap wystawały pazury. Odruchowo już przycisnął łeb do piersi, w której serce waliło mu tak, że nawet teraz było to dobrze słychać. I wnet, jego ślepia ujrzały... Złoty Język. Strach prędko przerodził się w dezaprobatę.
- Czy ty jesteś... wy jesteście nienormalni? - syknął, marszcząc brwi i nos. Wzrok na moment przesunął na miejsce, gdzie przed chwilą jeszcze miał swoje kamienie i... już go nie było. Wszystko rozkopane, kamienie gdzieś znikły. Złość wypełnił dodatkowo żal, przez co położył po sobie uszy. Nie powiedział oczywiście, że zepsuto mu wolny czas, ale swoje zdążył sobie pomyśleć. - Zrobiłem ci coś? Czego chcesz?
Rzucił "wrogo", powoli siadając na ziemi. Jeśli tak się z nim "przywitano", liczył na to że chociaż wyjaśni mu o co w ogóle biega. Kto kogo klepie po zadzie z zaskoczenia?! Jak on kiedyś klepnie Złoty Język to... to ją klepnie tak, że zapamięta go do końca życia. Też coś, jego po zadzie...
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#97
Z satysfakcją obserwuje reakcję młodzika, gdy ten bez gracji podryguje do góry niczym wychudzony zając, aż wreszcie się odwraca. Złoty Język szczerzy zęby; kocisko jest wyraźnie z siebie zadowolone. Reakcja ocelocika spełnia jego oczekiwania. Przewraca oczami na jego wrogi ton, niewiele sobie z niego robiąc. Jeśli Czaik się zachce, to może mu tak naklepać, że się nie pozbiera. Oczywiście, nie zrobi tego, bo Schlatt jest częścią ich grupy, a swoich się nie bije do nieprzytomności. Złota żagiewka odwraca na moment uwagę od kocurka, wyraźnie czegoś szukając, aż wreszcie to odnajduje i odchodzi na parę kroków. Jeśli młodzik się przyjrzy, to zauważy, że kocisko pochyla się nad suchą gałązką, którą skrzętnie obgryza z mniejszych gałązek oraz usuwa miękką, zupełnie zbędną część. Następnie zerka kątem oka na kocurka. Tym razem uśmiech na mordzie samotnika nabiera nuty tajemniczości. Otwiera pysk, ale przez chwilę nie wydobywa się z niego żaden dźwięk. Irytująca norma
- Paecz - mówi wreszcie, poruszając ustami w nieskoordynowany sposób.
Szybko spycha gorycz i niesmak na bok, chwytając kij w zęby, i zaczyna przesuwać nim po śniegu. Tworzy na nim przeróżne spirale oraz kształty, które prawdopodobnie mają przypominać coś rzeczywistego. Po chwili zabawy spogląda na Schlatta, mrużąc oczy. Dalej planuje kwękać i stękać, czy może się zainteresuje nową formą zabawy, którą kocisku udało się wymyślić na poczekaniu?
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/ElZyNMn.png"></td><td>
「 I know exactly what I want and who I want to be 」
「 I know exactly why I walk and talk like a machine 」
「 I'm now becoming my own self-fulfilled prophecy 」

don't want cash, don't want card
- ̗̀ ★ want it fast, want it hard ★ ̖́-
don't need money, don't need fame
I just want to make a change

enter, ok
</td></div></table>
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#98
Oczywiście, że Schlatt się obraził. Nie było nawet wstępnie mowy o tym, żeby mu minęło i żeby zmienił swoje nastawienie do napastnika. Co jakiś czas trzepnął badylowatym ogonem, bacznie obserwując co robi Złoty Język, jakby szukał jakiegoś pretekstu żeby warknąć coś niemiłego, ale nic specjalnego się nie działo. A nie, zadziało się! Złoty Język odchodzi od niego, jak gdyby nigdy nic. Dziwactwo. Napastnik nie poszedł jednak daleko, bo po chwili widział jak złota kula się zatrzymuje i...
- Zaczepiasz mnie, żeby pokazać jak żresz badyle? Ja tego nie będę robił... - rzucił niemal od razu, czując jak na grzbiecie sierść się mu zaczyna jeżyć. Nie wiedział o co chodzi. Nie rozumiał nic. Chciał odpowiedzi, chciał o nie wrzeszczeć, ale ciągły szok nie pozwalał mu zrobić praktycznie niczego.
Wnet został obdarowany spojrzeniem i tajemniczym uśmiechem. Ocelot napiął drobne mięśnie i odwrócił pysk na bok, by raz jeszcze pokazać że wcale się nie interesuje, tylko jest obrażony. Na słowa kota też nie reagował, dopiero gdy kątem oka przyuważył że Złoty Język robi coś z tym badylem. Tylko co? I po co? Chwilę jeszcze nie reagował, ale potem odwrócił głowę w stronę wzorków na śniegu, następnie podnosząc się i podchodząc o parę kroków bliżej. Wpatrywał się w malunki z zainteresowaniem, ale nie wiedział co znaczą. Nie rozumiał tego, ale w pewnej chwili sam próbował się przyłączyć, robiąc łapką odcisk obok jednej z kompozycji. Po paru sekundach przypatrywania się w to, co zrobił, spojrzał na złote kocisko, posyłając wesoły, szeroki uśmiech, sugerujący jak to bardzo dumny jest ze swojego wkładu.
- Co to jest? Co zrobiliście na śniegu? Nikt tak nigdy nie robił - dorzucił po chwili, znowu przesuwając wzrok na dzieło. Nie rozumiał, a chciał wiedzieć o co chodzi. Ocelot był poniekąd zacofany, nie ważne jak to brzmi. Bez rodzica pół życia i jeśli w jakimś towarzystwie, to jedynie dorosłych. Bengal nie rozumiał większości zabaw, a co dopiero takich rzeczy!
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#99
Kocisko ignoruje jęki i narzekanie kocurka, skupione na swojej pracy. Jeszcze mu Schlatt podziękuje, że tak się poświęca, przecież równie dobrze może w tej chwili pomagać przy obozie i oznaczaniu granic. Znajduje się w tym miejscu jedynie dlatego, że przybraną matkę młodzika nieco martwi jego nieobecność w najbliższej okolicy cmentarza i woli, by ktoś go miał na oku. Choć nie można powiedzieć, że Złoty Język jakoś bardzo przeszkadza towarzyszenie wysokiemu ocelocikowi. Interakcje z nim bywają dość zabawne. Poza tym wciąż jest małym kociakiem, któremu wystarczy pokazać coś interesującego, by natychmiast przestał strzelać foszka.
Czaik przygląda się z zadowoleniem uśmiechowi, który wykwita na brązowej mordce, po czym kładzie patyk na ziemi i podsuwa go bliżej młodego kocurka. Gestem głowy wskazuje na śnieg. No, teraz twoja kolej. Niech pokaże co potrafi.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/ElZyNMn.png"></td><td>
「 I know exactly what I want and who I want to be 」
「 I know exactly why I walk and talk like a machine 」
「 I'm now becoming my own self-fulfilled prophecy 」

don't want cash, don't want card
- ̗̀ ★ want it fast, want it hard ★ ̖́-
don't need money, don't need fame
I just want to make a change

enter, ok
</td></div></table>
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie otrzymał odpowiedzi, co poniekąd było irytujące. Lubił rozmawiać. Lubił móc mówić, bo to kolejny bodziec który go rozwijał. Niemniej, może to dobrze że była cicho? Schlatt uczył się w ten sposób też czasem zachowywać ciszę, bo nie widząc ze strony Złotego Języka chęci do rozmowy, sam nie miał co zaczynać.
Odłożony patyk szybko pojawił się przy cętkowanym kocie, na co spojrzał na "niemowę" z zaciekawieniem. Może kot przed nim faktycznie nie potrafi mówić, a każde interakcje z nim dzieją się tylko w głowie "słuchaczy"? To prawdopodobne! Powie o tym reszcie, kiedy będzie miał tylko okazję. Może ktoś potwierdzi jego teorię. Żaden kot nie jest tak cichy.
Zgarnął w końcu badyl, by dość nieporadnie zacząć posuwać nim po śniegu. Wzory jakie tworzył Ocelot były dość niewyraźne, krzywe i nie przypominały praktycznie niczego poza postrzępionymi kółkami i kreskami. Niemniej, on nie widział tego jako coś szpetnego, w oczach wyobraźni tworzył dzieła godne tych, które robili najbardziej uzdolnieni dwunodzy. Widział w końcu parę obrazów dawno temu, jak jeszcze miał prawdziwą mamę, tam u ludzi. W pewnym momencie przerwał, gdy narysował już parę niewyraźnych kształtów.
- To jestem ja, a to ty. A to Rojst, a to ŁA3K - wskazując na kolejne bohomazy, wymieniał każdego kota. Niektóre miały głowę bez szyi, inne miały łapy wychodzące gdzieś z pysku, jeszcze inne nos miały gdzieś w okolicy czoła. - A to nasza nowa miejscówka. Tu będzie spał Rojst, bo jest ważny. A tu reszta. A ja będę spał tu. Bo kiedyś będę jego zastępcą i będę mu pomagał we wszystkim. Wiesz?
Mruknął wskazując na kolejne rzeczy. Rzekomo, Rojst miał spać na jakiejś kłodzie z mchem, reszta miała spać w krzakach, a Schlatt na zwykłej ziemi na której narysował coś, co przypominało legowisko do kotów z miejsca dla dwunożnych. W takim spał raz i było wygodnie! Oczywiście, żeby domyślić się co na obrazku było, trzeba było poruszyć mocno wyobraźnię, bo kształty pozostawały wiele do życzenia.
- Chcesz teraz znowu ty? - rzucił krótko, nie wiedząc co może właściwie powiedzieć. Normalnym jest, że z nikim na ogół nie spędzał jakoś czasu na kreatywnych zabawach, więc miał absolutne prawo nie wiedzieć, czy powinni się wymieniać. Albo czy w ogóle, nie zajmą się teraz czymś innym!
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przygląda się bazgrołom autorstwa Schlatta, a gdy ten wyjaśnia co mają przedstawiać, kiwa głową z wyraźną aprobatą. Bez chwili zawahania przejmuje patyk i zaczyna kreślić kolejne wzory. Tym razem są to krzyże wokół narysowanych przez ocelocika kotów. Dorysowuje jeszcze kolejne kształty.
- Feeery - mówi, wskazując na nie.
Krzyże, oczywiście, są grobami. To nietrudno zauważyć, więc Złoty Język nie mówi nic na ich temat. Nie lubi dźwięku swojego monotonnego, przeciąganego i powolnego głosu, nad którym nie ma pełnej kontroli. Plus zdecydowanie łatwiej jest wymawiać pojedyncze słowa od całych zdań. Po chwili namysłu dorysowuje coś, co przypomina patyki.
- Chhh... fasty - burczy pod nosem, po czym podaje narzędzie do tworzenia rysunków kocurkowi.
Gdy mu się znudzi, Czaik wymyśli co innego. A potem wrócą do obozu, zanim ŁA3K zniesie jajo ze zmartwienia o swojego przybranego syna.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/ElZyNMn.png"></td><td>
「 I know exactly what I want and who I want to be 」
「 I know exactly why I walk and talk like a machine 」
「 I'm now becoming my own self-fulfilled prophecy 」

don't want cash, don't want card
- ̗̀ ★ want it fast, want it hard ★ ̖́-
don't need money, don't need fame
I just want to make a change

enter, ok
</td></div></table>
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z zaciekawieniem przyglądał się kotu, który znów zaczął rysować. Złoty Język, zdawało się, ma większą kontrolę nad patykiem. Nie przeszkadzało mu to, nie musiał mieć zdolności w tym kierunku. Wolał być sprawnym walczącym czy umiejętnym mówcą, który będzie umiał przekazywać innym różne informacje. Rysowanie było po prostu fajne, nie ważne czy umiał to robić, czy nie - nawet nie wiedział nadal co robią.
- Feeeery - powtórzył z usłyszanym głosem, przechylając głowę na bok. Więc tak wygląda Feeer, dobrze. Zapamięta to sobie. A może chodziło o szczurzomordego wielkouchego? Podobnie miał na imię. Złoty Język mu chyba nie grozi, pokazując na niego pośród krzyży i mówiąc dźwięk podobny do jego imienia... co nie? Co prawda, reszta też siedziała w tym otoczeniu, ale wspomniane było tylko to jedno imię. Poczuł jak przez jego ciało przebiegło miłe ciepło. Gdyby mieli się bić, usiadłby z boku i by patrzył.
Potem znowu nastała cisza, gdy artysta tworzył kolejne dzieła na śniegu. Badylowate coś, co zostało nazwane... nawet bardzo podobnie do normalnego słowa! Schlatt uniósł prędko łeb do góry, po czym podskoczył jakby mrówka ugryzła go w zad.
- CHWASTY! Dobrze! Umiesz jednak mówić? A może nikt cię nie nauczył? Nie chcę się przechwalać, ale ja jestem ekspertem do mówienia. I kiedyś też będę ekspertem w innych rzeczach - odparł dumnie, zaraz ponownie siadając. Moment ekscytacji na usłyszane prawdziwe słowo minął, teraz on miał znowu przejąć pałeczkę i rysować. Siedział moment, przyglądając się temu, co już mają... Czy potrzeba jeszcze coś więcej? Tak, raczej tak. Wziął badyl, marząc teraz ponad kotami. Trzy kanciaste kształty symbolizujące chmury, a między nimi równie kanciasty księżyc, który miał być "rogalem". Potem dorzucił jeszcze jakieś pojedyncze kreski na ziemi, które miały być źdźbłami trawy. Wolał, jak jest ciepło, więc rysował to co lubi bardziej. Nawet jakby obrazek miał się przez to nie kleić w jakikolwiek sposób. - Jak będziemy mieli ważne rzeczy w Klanie, to na pewno będą nocą. Wiesz czemu? Bo w nocy każdy śpi. I jak wszyscy będą spać, to my możemy planować i nikt nam nie będzie przeszkadzał. I wtedy jest taki fajny klimat. Ale to jak jest cieplej... Bo są cyki w trawie, a one brzmią całkiem spoko.
Odkładając patyk na bok, moment się patrzył na obrazek. Był gotowy i... i w sumie nie miał nic od siebie do dodania. Nie pokaże go ani Rojstowi, ani ŁA3K, ani nikomu innemu. Nabrał więc powietrza w płuca i nie dźwigając wzroku do góry, mruknął pod nosem że to jest dla Złotego Języku. Nie musi się cieszyć... po prostu z dziecięcą naiwnością wierzył, że takie dzieło może sprawić im jakąkolwiek przyjemność, nawet gdzieś w środku i Ocelot o tym się nie dowie.
- Ty nie lubisz mówić, co? - rzucił krótko, wreszcie podnosząc wzrok do góry. Cokolwiek się nie stanie, nie oczekiwał odpowiedzi od niemego. Nie był aż tak głupi. - Co będziemy robić teraz? Nie chcę jeszcze wracać. Jest wcześnie. U nas nie ma co robić. Nie mam z kim gadać poza wami. A wy mieliście kiedyś znajomych w swoim wieku? Ja bym chciał. Wtedy mógłbym uczyć się rządzić na nich. I wtedy Rojst byłby ze mnie dumny, że umiem sobie radzić sam.
Powiedział szczerze sfrustrowanym tonem głosu. Był głodny tego, czego nigdy nie miał. To dość normalne... Chyba. Nie przejmował się jednak aż tak, bo gdzieś z tyłu głowy czuł, że Czaik i tak zaraz go czymś zajmie, a nie będzie rozczulać się nad jego problemami. Taki kot jak Czaik to złoto. Kogo obchodziło i tak, że ocelocik ma problemy? Tu przynajmniej mógł się wygadać i nie pójdzie to w tłum.
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Unosi brew, gdy Schlatt podskakuje zaskoczony. Kocisko nie mówi dużo, ale okazjonalnie się odzywa, gdy zachodzi taka konieczność. Z drugiej strony mógł zwyczajnie nie mieć okazji usłyszeć więcej niż ciche półsłowka. Parska cicho, gdy ocelocik dalej gada, chwaląc się byciem ekspertem od mówienia. Interesujące. W to Czaik nie wątpią, od razu widać, że młodzik potrafi nawijać a nawijać.
Przygląda się jak Schlatt dorysowuje kolejne rzeczy do ich obrazu. Dopiero po chwili zaczyna rozumieć co to ma przedstawiać, i ostatecznie patrzy z uznaniem na ich wspólne dzieło. Kieruje ku niemu jedno z zakończonych pędzelkami uszu, gdy mówi dalej, tym razem spokojniej. Kiwa głową; nocne spotkania brzmią w porządku nawet o tej porze, choć może dlatego, że Czaik mają znacznie grubsze futro niż większość kotów, jakie widują. Wyłapuje, że dzieło jest dla nich, na co uśmiecha się krzywo i łapą targa sierść na czubku głowy młodzika.
Wzrusza barkami na pytanie, a raczej stwierdzenie o mówieniu. Schlatt odpowiedział sobie w zasadzie sam, więc nie ma potrzeby się odzywać.
- Mjeeejśmy - odpowiada na pytanie o znajomych w ich wieku, po czym zastanawia się chwilę nad tym, co mogliby porobić. - Hn. Spaarink - mówi ostatecznie, zerkając na młodzika i przechylając głowę na bok.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/ElZyNMn.png"></td><td>
「 I know exactly what I want and who I want to be 」
「 I know exactly why I walk and talk like a machine 」
「 I'm now becoming my own self-fulfilled prophecy 」

don't want cash, don't want card
- ̗̀ ★ want it fast, want it hard ★ ̖́-
don't need money, don't need fame
I just want to make a change

enter, ok
</td></div></table>
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zupełnie nie zrozumiał pierwszego słowa. Zdziwienie wyraził cichym, nie do końca zrozumiałym dźwiękiem. Nie liczył na to, że uzyska konkretne wyjaśnienie ze strony Czaik. Chodziło o... "mieliśmy"? Może. To leżałoby dobrze w kontekście, ale równie dobrze mogło znaczyć to cokolwiek innego, a on po prostu nie załapał. Nie ważne, zaraz do jego uszu dotarło kolejne słowo.
- Sparing - powtórzył za nimi, mocniej naciskając na ostatnią literę. - Jak się to robi?
Rzucił chwilę po wypomnieniu błędu. Sam też przechylił głowę na bok, skupiając wzrok na pysku większego kota. No, nie robił tego nigdy przedtem, więc mógł nie wiedzieć co i jak. A skoro to Złoty Język mu proponuje, musi wyjaśnić... cokolwiek. Żeby nie stała się krzywda nikomu - czyli najpewniej młodszemu, który nie ma tyle siły co Czaik.
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocisko przewraca oczami, bo przecież wie jak poprawnie wymówić to słowo. Prawdopodobnie zna więcej wyrazów niż Schlatt jest sobie w stanie wyobrazić, nawet jeśli nie umie ich wypowiedzieć na głos poprawnie. Decyduje się jednak nie mówić nic o tym, zamiast tego skupiając się na tłumaczeniu zasad sparingu.
- Bes pae- pasuróf. Nje raaanimy - mówi. - Do smenczenia.
To powiedziawszy oddala się nieco w bok, by ich walka nie zniszczyła śnieżnego rysunku, i obniża się nieco na łapach, patrząc prosto w oczy Schlatta. Wspaniałomyślnie daje mu możliwość pierwszego ataku. Kolejność nie ma dla Czaik żadnego znaczenia, ale to przyjacielski sparing, więc nie ma sensu się rzucać bez ostrzeżenia na młodszego, zupełnie niedoświadczonego kota.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/ElZyNMn.png"></td><td>
「 I know exactly what I want and who I want to be 」
「 I know exactly why I walk and talk like a machine 」
「 I'm now becoming my own self-fulfilled prophecy 」

don't want cash, don't want card
- ̗̀ ★ want it fast, want it hard ★ ̖́-
don't need money, don't need fame
I just want to make a change

enter, ok
</td></div></table>
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości