Logo Artemidy
Szorstkie Skały
XXX Kolczasta Łapa spięła się zauważalnie, gdy Bonawentura zrobił dwa kroki w jej kierunku. O dwa za dużo. Gdy zaczynali rozmowę, usiadła w odległości, którą uznawała za bezpieczną i komfortową, a on postanowił przekroczyć postawioną granicę, podchodząc bliżej. Obniżyła łeb i zmrużyła ślepia, spoglądając nieufnie na rudego osobnika. Puchaty ogon uderzył o ziemię. Był wyjęty spoza Kodeksu. Nawet gdyby był najmilszym i najsłodszym kotem, jakiego kiedykolwiek kocica mogła poznać, nigdy nie zaufa kotu, który nie żyje według zasad Gwiezdnego Klanu. Nie mówi jednak wprost, o tym, że chciałaby, żeby się odsunął. Miała nadzieję, że zrozumie wcale nie tak subtelne sygnały.
XXX— Obawiam się, że nie. Nie mam podobnych rozterek — odmrukuje, wzruszając lekko barkami. Czarno-biała nie przywiązywała się do miejsc, w których nie planowała zostawać. Nie zawierała również przypadkowych znajomości, za którymi musiałaby tęsknić. Liczyło się dla niej jedno miejsce i przynależące tam koty, wszystko inne mogłoby zostać pochłonięte przez Ciemny Las, tyle ją to interesowało.
XXX— Co cię tu trzyma - przyjaźnie? — dopytała, chcąc zrozumieć, co było takim przeokropnym powodem rozdarcia u rudego. Co mogło być tak dla niego ważne, że powstrzymywało go przed powrotem do miejsca, w którym powinien być. Musiała wiedzieć, żeby nie popełnić podobnego błędu.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szkoda, że nie miała. Bonawentura urodził się, by mieć towarzystwo. To, że w znacznej części oznaczało to ludzi zamiast inne koty nie zmieniało nic. Towarzysze niedoli natomiast byli znacznie bardziej doceniani. Może to dlatego takim ciepłym uczuciem darzył Chrabąszcza? Wszakże nie mieli za wiele wspólnego, tak naprawdę to byli z dwóch różnych światów, a połączyła ich przyjaźń w czasach katastrofy.
- Można tak powiedzieć - kiwnął głową w odpowiedzi. Póki co jedna przyjaźń. Poznał już trochę kotów, miał ciekawe rozmowy, zadawał pytania, a jednak nie rozwinął z nikim przyjaźni poza jednym gromowym kocurem. - Poznałem go po tym, jak mnie porwano i umieszczono w ludzkim gnieździe. On już tam był od jakiegoś czasu. Moje nieprzystosowanie do zamkniętych przestrzeni zaowocowało nieprzespanymi nocami i paniką. Chrabąszcz był tam dla mnie zawsze. Jestem mu wdzięczny. Teraz, mimo że trafił do swojego domu, mam poczucie, że nie zrobiłem wystarczająco, by spłacić dług. Choć czy można mówić o długu w przyjaźni? Nie wiem. Wiem tylko, że ciężko mi opuścić to miejsce i musieć się z nim pożegnać możliwe że na zawsze.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX Oh, Kolczasta Łapa wcale nie stroniła od towarzystwa i nawiązywania relacji! Wyobrażała sobie nawet, że gdyby jej życie ułożyłoby się inaczej, to byłaby teraz szanowaną i lubianą wojowniczką klanu Wichru. W końcu sprawdzi się idealnie w tej roli - pracowita, zaangażowana, dbająca o dobry wizerunek klanu. Wzór do naśladowania. Nie, żeby oczekiwała jakichś pochwał czy poklasków z tego powodu, przecież to tak powinien prezentować się przykładny obywatel... Ale nie widziała też powodów, dla których miałaby być nielubiana i cierpieć na samotność. Rzecz była w tym, że kotka zwyczajnie nie akceptowała kotów spoza wąskiego grona jakim były Cztery Klany. Samotnicy i pieszczochy były niewarte czasu czarno-białej i lepiej, jakby zajęły się swoimi sprawami, gdzieś z dala od jej domu. Stąd też brak bliższych znajomości, które mogłyby być przeszkodą na jej drodze.
XXX — Jak na moje to im dłużej tu zostaniesz, tym gorzej dla ciebie — wzrusza lekko barkami, chciał opinii, to ją usłyszał. Niech tylko teraz nie płacze. Sprawa wyglądała na z góry przegraną i zdaniem Kolec najlepiej byłoby po prostu zerwać tego strupa jak najszybciej. No i jednego samotnika w okolicy mniej. — Ten twój przyjaciel nalezy do Klanu? — dopytuje, żeby jakoś poskładać jego historię w spójną i sensowną całość. Gdzieś pod futrem czuła, że to może być jakiś Wichrzak, bo i czemu miałby się osiedlać tak blisko ich terenów? Wciąż mierzy kocura nieprzychylnym spojrzeniem. Może nie podszedł bliżej, ale też się nie oddalił.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Obawiał się, że to powie. Nie dlatego, że kłamała, tylko dlatego, że myślał o tym już od pewnego czasu i niestety dochodził do tych samych wniosków. Ilekroć jednak budził się każdego kolejnego dnia, nie był w stanie zmusić się do podjęcia tej jednej decyzji, która sprawi, że po prostu pójdzie przed siebie.
- Możliwe, że masz rację, droga Kolec. Dziękuję, przemyślę to sobie - kiwnął głową z krótkim westchnięciem. Może będzie musiał porozmawiać ze swoim przyjacielem na ten temat. Chrabąszcz z pewnością nie będzie obiektywny, ale może powie mu coś, nad czym jeszcze się nie zastanawiał?
- Tak. Jest członkiem Klanu Gromu. Jest wspaniałym kotem. Zawsze mnie wysłuchuje i dobrze mi się z nim rozmawia, choć zdaje mi się, że cele życiowe mamy zgoła inne. A ty, droga Kolec? Znasz kogoś z Gromu? Albo z sąsiadujących klanów?
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX Klan Gromu, hm. W takim wypadku z całą pewnością nie było opcji, żeby Bonawentura był w stanie pogodzić ze sobą dwoje mu bliskich - gromiaka i Wielką Słoną Wodę. Prawdziwy klanowy kot nie zostawiłby swojego klanu i rodziny dla... czego właściwie? Przyjaźni? Nawet gdyby chodziło o miłość, to lojalność wobec miejsca pochodzenia, szacunek do kodeksu musi mieć pierwszeństwo. Odpowiedź kocura jedynie bardziej utwierdziła Kolec w przekonaniu, że jej rada była najlepsza z możliwych. Może rzeczywiście weźmie to sobie do serca, skoro już wykazała się tym minimalnym zainteresowaniem problemami rudego.
XXX— Poznałam jedną, hm, terminatorkę z Klanu Gromu — czuje, jak to wspomnienie pozostawia nieprzyjemny posmak. Spotkanie z rudą kotką było... dziwne. Ona sama była dziwna. Nie mówiąc już o tym, że w jej wieku wypadałoby już być wojownikiem.
XXX— W Klanie Wichru natomiast posiadam rodzinę — dodaje szybko. Zbyt szybko, żeby zastanowić się, czy na pewno chce się tym dzielić. W pierwszej chwili wydawało się to lepszym tematem niż roztrząsanie spotkania z Truflową Łapą, ale... zaczęła tego żałować.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chciał wypytać o terminatorkę z gromu, a nuż ją zna albo chociaż kojarzy? Co prawda do tej pory spotkania ograniczały się tylko do Chrabąszcza. Raz spotkał Rudą Łapę i parę kłamliwych dzieciaków z ich siostrą. Może jednak któraś z samotniczek oszukiwała albo zwyczajnie zapomniał o którejś rozmowie. Rodzina w Wichrze była znacznie ciekawszą kwestią.
- O! A to bardzo ciekawe. Jest opcja, byś wymieniła kogoś konkretnego? Oczywiście nie zmuszam i nie nalegam, aczkolwiek trochę się już tułam w okolicach i kto wie, może kojarzę kogoś spokrewnionego z tobą? - zapytał, od razu zaznaczając, że nie będzie jej nagabywał. Rozumiał, że to tego typu informacje, których zwykle nie podaje się losowym kotom, które się dopiero spotkało. Z drugiej strony był zwyczajnie ciekawy, szczególnie, że skoro trzyma się pod jedną z ich granic, może dochodzić do spotkań. A fajnie mieć po swojej stronie takiego plusa, że chociaż zna się Kolec. - Nawołując do ostatnich paru wymian zdań. Mówiłaś, że jesteś tu tylko przelotnie. Miałaś na myśli że nie wracasz do Wichru czy właśnie wracasz, więc nie ma co cię szukać po reszcie terenów?
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXMilknie na chwilę. Wyjawianie takich informacji samotnikowi było zwyczajnie nie na miejscu - stanowiło zagrożenie dla jej rodziny, dla klanu. Powinna w tym momencie uciąć tę bezcelową pogawędkę i wrócić do Pszenicznego Kłosa. Z drugiej strony... Tak dawno ich wszystkich nie widziała. Nie miała pojęcia co u nich, czy żyją, czy... Szansa na to, że z całego Wichru kocur zdołał poznać akurat ich, chocby i jedno, była żałośnie mała. Tak mała, że to aż śmieszne, że Kolczasta Łapa uczepiła się tej myśli i nie była w stanie jej odpuścić. Może byli z ojcem o krok od domu i zaraz wszystko będzie jasne, ale mogła się dowiedzieć czegoś już teraz.
XXX— Hm, może ty powiedz, kogo udało ci się poznać, a ja powiem ci, czy jesteśmy spokrewnieni — proponuje, znajdując pewnego rodzaju kompromis w tej sytuacji. Nie musi się spowiadać z tego jak liczną rodzinę posiada i szastać informacjami na prawo i lewo. Zgodziła się natomiast potwierdzić więzy krwi, gdyby się zdarzyło. Sprawiedliwie - dostaje, co chce, a Rekin zaspokaja swoją ciekawość.
XXX— ... chciałabym to wiedzieć... — odmrukuje pod nosem, z nutą goryczy w głosie, odwracając na moment łeb w kierunku Czterech Klanów. Tęskniła do czasów, kiedy wszystko było czarno-białe, jak jej futro. Kiedy nie dręczyły jej wątpliwości, kiedy każda decyzja była tą słuszną.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Doszli w pewnym sensie do porozumienia, Ona zachowa swoją dozę tajemniczości, a on dowie się może czegokolwiek. A nawet jeśli nie, to będzie miał szansę, żeby dalej mówić o sobie, co również mu odpowiadało.
- Mm, spotkałem raz Roziskrzoną Gwiazdę. Bardzo dobrze nam się rozmawiało. Przeprowadziliśmy krótką dyskusję o klanach, o kodeksie. Potem przeszliśmy to nieco przyjemniejszej części w postaci ryb i mojej ukochanej. Innym razem spotkałem Donośny Krzyk, choć nie powiedziałbym, że było to niezwykle owocne spotkanie. Aczkolwiek na tym chyba się kończą moje powiązania z Wichrem, niestety - przyznał, ciekawy czy którakolwiek z obu przedstawicielek Wichru była jakkolwiek spokrewniona z Kolec. Z charakteru nie byłby w stanie porównać jej do nikogo, kogo spotkał, ale nie zawsze dziedziczy się osobowość.
- Mogę spytać, co masz na myśli, droga Kolec? Czy Wicher utrudnia powroty do Klanu? Wiem, że grom tak robi, jako że robili problemy mojemu przyjacielowi. Choć muszę przyznać, że Chrabąszcz lubi podkoloryzować nieco, by wyszło na jego, więc zaufanie w jego słowa trzeba trzymać na wodzy.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX Wysłuchała z zaciekawieniem Rekina, strzygąc uszami zarówno na dźwięk imienia Roziskrzonej Gwiazdy jak i Donośnego Krzyku. To były bardzo dobrze znane jej imiona, ciężko, żeby nie.
XXX — Niebywałe. Spotkałeś zarówno przywódczynię, jak i zastępczynię... — stwierdziła, w lekkim szoku. Jeszcze nie wiedziała, co to mogło oznaczać. Nie samo ich spotkanie, bardziej... okoliczności. Jaka była szansa, że ze wszystkich Wichrzaków natknie się akurat na tę dwójkę? Najwyraźniej większa, niż na spotkanie kogoś z bliższej rodziny Kolec. Ale nie w tym była rzecz. Kotki, albo bardzo poważnie podchodziły do sprawdzania granic i raz na jakiś czas robiły to osobiście, zamiast wysyłać wojowników, albo... byli w tragicznej sytuacji, jeżeli chodzi o ilość kotów mogących odbywać patrole. W kalkulacjach czarno-białej nie było miejsca na myśl, że któraś z nich (najpewniej obie) były po prostu lekkoduchami i natknęły się na Bonawenturę przypadkiem na jednym ze swoich beztroskich spacerów.
XXX — Roziskrzona Gwiazda jest moją ciocią — technicznie rzecz biorąc ciocią ojca, ale w praktyce wyszło, jak wyszło przez zbliżony wiek kociąt Iskry i Pszenicy. Nie, żeby to miało jakieś istotne znaczenie, byli spokrewnieni tak czy siak, a rudzielec nie musiał zagłębiać się tak szczegółowo w ich drzewo genealogiczne. Obiecała przyznać się do pokrewieństwa i tak zrobiła.
XXX— Powiedzmy, że moja kuzynka i ja mamy trochę odmienne zdanie na temat mojego powrotu... — odparła, początkowo nie chcąc się wdawać w szczegóły, ale sprawa z Traszką niezmiernie ją uwierała i czuła potrzebę, żeby to z siebie wyrzucić. Czuła palącą niesprawiedliwość. — Ubzdurała sobie, że skoro zaginęłam, to straciłam prawo uznawania się za Wichrzaka. Nie opuściłam klanu z własnej woli.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- O roli Roziskrzonej Gwiazdy wiedziałem, choćby z samego imienia, ale nie sądziłem, że Donośny Krzyk jest zastępczynią - nie sprawiała pozorów takowej. Nie powiedziałby, że luz w jej przypadku to taka zła cecha jak na kota z klanowej trójki, choć nie dawała wrażenia takiej, której słuchałby ktokolwiek. Na szczęście jego Klanowe zasady nie dotyczyły.
Kolejna rewelacja na temat spotkanej burej go zaskoczyła. Albo świat był tak mały, co znaczyło że jego kochana Morze jest znacznie bliżej niż dalej, albo w Klanach nie było tak wiele kotów jak mogło mu się zdawać. A może po prostu były jednymi wielkimi rodzinami, choć nie miało to sensu, gdyby brać pod uwagę opowieści Chrabąszcza.
- O! Nie sądziłem, że rzeczywiście trafię na kogoś z twojej rodziny. Dziękuję, że się podzieliłaś taką informacją ze mną - kiwnął głową z uznaniem. Oczywiście mogła kłamać, choć raczej nie miała powodu na dłuższą miarę. Za zapytanie nie biją na granicach, więc gdyby chciał potwierdzić informację to by potwierdził. Gdyby go to rzeczywiście obchodziło.
- Ah. Czyli Wicher nie różni się wiele od Gromu. A przynajmniej twoja kuzynka nie. Moim zdaniem to niesprawiedliwe, by uważać zaginionych członków Klanu, a tym bardziej swojej rodziny, za obce koty. Przykro mi, że musisz przez to przechodzić, droga Kolec. Mam tylko nadzieję, że dostaniesz się do domu. Gdyby jednak nie, serdecznie polecam mnie poszukać. Mogę zabrać cię ze sobą w podróż nad morze. Nigdy nie pogardzimy dodatkowym członkiem załogi.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXMogła powiedzieć prawdę, mogła skłamać - nie miało to żadnego znaczenia, Kolczasta Łapa zakładała, że więcej się już nie spotkają. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że Rekin zamieszkiwał okolice Klanu Wichru i to, że była szansa na jej powrót do domu. Czarno-biała była przekonana, że rudy jeszcze dziś pożegna się ze swoim przyjacielem z Klanu Gromu i wróci tam gdzie jego miejsce. Gdziekolwiek z dala od Czterech Klanów. Terminatorka jednak nie zwykła kłamać, czasem mijała się z prawdą, albo ją przemilczała, ale kłamanie wprost wydawało się jej odrażające. Nawet wobec kogoś obcego.
XXX— Będę miała to na uwadze — kwituje krótko propozycje. Nie odrzuca jej. Może rzeczywiście będzie musiała zdecydować się na poszukanie sobie nowego miejsca do życia. A Bonawentura wydawał się być całkiem... w porządku. Nie stosował wobec niej dziwnych gierek, a do tego wykazywał zrozumienie wobec klanowych zwyczajów. Oprócz tego, że mówił trochę za dużo, a jeszcze więcej o samym sobie, to był niezgorszym kompanem. Oczywiście opcje do rozważania tylko wtedy, gdyby sprawy przybrały obrót najgorszy z możliwych.
XXX— Na mnie już czas — mówi, stwierdziwszy, że już byt długo siedzi na tych pogaduszkach. Miała pomyśleć, ale cały czas jaki sobie wyznaczyła na to już minął. Trudno, musi nauczyć się w wielozadaniowość i rozmyślać podczas marszu.

[zt]
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Posłał jej przyjazny uśmiech, choć sam nie ruszył się z miejsca. Miał jeszcze trochę do powzdychania do swojej ukochanej, może opowiedzenia jej nowych anegdotek. Samo spotkanie z samotniczką było zwyczajnie przyjemne, podobało mu się, że nie objęła całkowicie negatywnego kursu. A nawet że wbiła mu do łba myśl, że może rzeczywiście pora wracać na stare śmieci.
- Do zobaczenia, droga Kolec - pożegnał się, ponownie zwracając się ciałem w stronę brzegu rzeki. Pochylił się nad taflą i zaczął marzyć na jawie, tym razem w milczeniu.

/zt
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- A... A... A-PSIK!

Kichnięcie, które uciekło się z drobnego pyszczka, było tak potężne, że aż pozbawiło Szczurzych łapek przyczepności do podłoża. Przez ułamek sekundy balansował na czubkach paluszków niczym kocia baletnica, tylko po to, by w końcu z gracją worka ziemniaków wylądować prosto na kościstym zadku.
Lekka choroba, tak jak nie była dla kocura niczym nowym i niczym do czego by nie zdążył nie przywyknąć przez księżyce swojego życia, tak pozostawała uciążliwą. Zwłaszcza o porankach, gdy zimno wciąż przenikało na wskroś, a każda myśl o cieple domowego legowiska sprawiała, że drżał jeszcze bardziej.
Był zgubiony. Tak bardzo, bardzo daleko od domu, od tych, których znał i kochał.
- Ale... ale jest tu ładnie! – Pocieszył się stanowczo zachrypniętym głosikiem, jednocześnie wycierając nos w przedramię i zaczął rozglądać wokół.
Słoneczne promienie, choć jeszcze słabe, przyjemnie łaskotały jego grzbiet i tańczyły na powierzchni wartko płynącej rzeki. A na jej drugim brzegu... dostrzegł coś niezwykłego. Malutka, biała chmurka - jakby znudzona oglądaniem świata z wysokości - wybrała się na spacer pomiędzy drzewami. A może, tak jak on, zagubiła się i nie wiedziała, jak wrócić na niebo...?

- Oj! Oj! - Zakwilił nagle, gdy ta zacząła się oddalać. Poderwał się na łapki, a jego serce zabiło szybciej. - Halo! Halo, pani Chmurko! Proszę poczekać! Proszę sobie nie iść! – zawołał, podbiegając do brzegu, jakby jednym wołaniem mógł zatrzymać ulotną wędrówkę białego obłoczka.
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
I'd like to make myself believe
That planet Earth turns s l o w l y
It's hard to say that I′d rather stay awake when I′m asleep
'Cause everything is never as it seems

′Cause I'd get a thousand hugs
From ten thousand lightning bugs
As they try to teach me how to dance


Obrazek
xxx
LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
1
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Był na tyle zdesperowany, że poszedł obgryzać korzonki, które wcześniej załatwił mu Gremlin. Nie zniżyłby się jednak do mlaskania w pysku brudną rośliną, tak więc wybrał się nad rzekę, by obmyć je trochę w lodowatej wodzie. Pryskające krople odbijające się na biały pyszczek sprawiały tylko, że kocurek rzucał głową w tył, nie mogąc przyzwyczaić się do temperatury. Zresztą, dnie i tak zdawały się być coraz cieplejsze, a Goblin wciąż trząsł się z zimna i zdenerwowania, kiedy to po raz kolejny widział jak jego brat się świetnie bawi. On cierpiał ze strachu, bólu i głodu, kiedy jego lustrzane odbicie uznawało to za przygodę ich życia. Miał w pewnym sensie rację, choć Goblinowi przygody wypadły z głowy jak był jeszcze kociakiem. Nie dla niego takie zabawy.

Nawet obmyty i zimny korzonek nie był wcale lepszy od swojego gorszego, bo brudnego, pobratymcy. Biała mordka krzywiła się od goryczy i żylastości roślinki, odsunąwszy się od rzeki, zamierzał wracać powoli do swojej kryjówki, z nadzieją, że Gremlin znalazł coś rzeczywiście zjadliwego. W półkroku zatrzymał go nieznajomy głos.
- Tso.. - zaczął, odwracając głowę by dostrzec kogoś tak podobnego osobie. O pięknym futerku, takim którego nie zaznałyby leśne koty. Już miał zamiar podejść do przybysza, pytać czy na jego osiedlu jest bezpieczniej. Zamiast tego z krzywej mordki wydobyły się słowa obrazy. Goblin splunął korzonkami na ziemię. - ŻE CO. JAK TY SIĘ DO MNIE ODZYWASZ, TY...TY SZCZURZE. JA JESTEM KOCUREM.
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Złote oczy rozszerzyły się do rozmiaru spodków, gdy ich właściciel zrozumiał, że chmurka go posłuchała. Nie to, żeby tego nie chciał - miał nadzieję, że tak się stanie – ale mimo wszystko był zaskoczony. Do tej pory żadna z tych unoszących się na niebie nigdy nie spełniła jego próśb o to żeby nie odfruwała, nawet kiedy błagał najładniej, jak potrafił. A przecież jedna wyglądała jak pomarańczowy króliczek i tak bardzo chciał pokazać ją mamie Świt, zanim rozpłynęła się w siną dal…

Gdy do jego uszu dotarły pierwsze słowa, a właściwie sam głos, który wcale nie przypominał delikatnego tańca liści na wietrze, lecz brzmiał zwyczajnie chłopięco, Szczurek zamrugał zdezorientowany. - O… - wydukał, gdy również sens wypowiedzi dotarł do niego chwilę później.
Chmurka była… kocurem?
Teraz, stojąc bliżej brzegu rzeki i przestając zakładać, że postać przed nim była obłoczkiem, faktycznie z łatwością rozpoznał w nim sylwetkę innego kota. Ba! Trójkątny pyszczek, duże uszy i krótkie loczki sprawiały, że wyglądał niemal identycznie jak on sam. A już na pewno, żaden inny napotkany kot nie przypominał mu tak bardzo siebie samego. Oczywiście poza mamą Owcą i siostrami. Co więcej, ten kocur go znał! W końcu wiedział, jak Szczurek ma na imię.
- Przepraszam! Tata zawsze mówi, że głupi jakiś jestem, ale wyglądałeś z daleka zupełnie jak mały obłoczek! — zawołał przyjaźnie, a zmarszczone w skupieniu czoło nagle się rozjaśniło, zdradzając że proces myślowy został zakończony i Szczurek już się domyślał skąd biały kocur mógł go znać. — Chmurko! To znaczy... Ty! Nie jesteś czasem moim starszym bratem?!
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
I'd like to make myself believe
That planet Earth turns s l o w l y
It's hard to say that I′d rather stay awake when I′m asleep
'Cause everything is never as it seems

′Cause I'd get a thousand hugs
From ten thousand lightning bugs
As they try to teach me how to dance


Obrazek
xxx
LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
1
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości