Logo Artemidy
Śliskie Skałki
Natura...coś, co nie szczególnie go interesowało. I to już od samego dzieciństwa. Mimo, że miał w rodzeństwie osobowości, które ją uwielbiały. Zawsze próbował zrozumieć, zawsze. Nie wychodziło mu to, za każdym razem. Może to była wina jego osobowości, jego podejścia do życia, a może czegoś innego. Być może kiedyś uda mu się to wszystko pojąć. Zauważyć piękno natury, zakochać się w niej. Teraz niestety...było tak jak było, i tak pozostanie już przez następne księżyce, póki nie spotka kogoś, który chętnie podzieli się tym z potomkiem Lisiego Ogona.
W pewnym momencie usłyszał szelest, a do nozdrzy dotarła słaba, acz wyczuwalna woń jakiegoś kota. Samotnik zmarszczył nos, przerywając tym samym czynność, którą wykonywał. Wbił uważne spojrzenie w przestrzeń przed siebie. Chciał dostrzeć teraz jakikolwiek ruch, jakąkolwiek oznakę tego, że znajduje się tu z nim żywa istota. I oby nie była agresywnie nastawiona. Nie bał się oczywiście, a nawet jeśli, to jego duma nie pozwoli mu się to tego przyznać w żadnym wypadku. I w jakimś momencie, udało mu się dojrzeć kremową sylwetkę zmierzającą w jego stronę. Położył uszy po sobie. Dokładnie analizował każdy jej najmniejszy ruch. Chciał być gotowy, gdyby okazało się, że chce go zaatakować, zranić. Nie chciał skończyć przypadkiem poraniony, ledwo żywy. Ta jednak zrobiła jeszcze kilka kroków w jego stronę, a następnie przystanęła. Srebrny podniósł się, a na pysk wkradło się zmieszanie. Nie był pewny, jak zareagować, co ma zrobić, otworzył więc pysk, by coś powiedzieć.
- Ty...kogoś szukasz? Albo czegoś? - zapytał. Poczuł, jak jego ciało napina się samo z siebie, nie miał w tym momencie nad swoim ciałem żadnej kontroli, co było znacznym minusem. Zbyt łatwo okazywał teraz swoją obawę.
[Obrazek: T1gEZ2Q.png]
LVL 1 40 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxZainteresowanie naturą było czymś, co Rosa miała od zawsze. Było to nie tyle zainteresowanie, co zwyczajne zauważanie wielu rzeczy, zwracanie uwagi na otoczenie i nie tylko naturę, a wszystko, co kremowofutrą otaczało. Chłonęła dźwięki, obrazy, zapachy. Często też uciekała myślami do otaczającego ją świata, by uniknąć jakiś mniej przyjemnych.
xxMięśnie w jej ciele napięły się mimowolnie, gdy nieznajomy kocur ją zauważył i wstał. Nie wiedziała, czego się spodziewać, liczyła jednak na to, że nie natrafiła na wrogo nastawionego kota. Mową ciała wskazywała, że ona sama ma pokojowe zamiary. Uważnie badała srebrnego wzrokiem, próbując odczytać jego intencje. Na pierwszy rzut oka nie wyglądał groźnie, był jednak dość dobrze zbudowany, za czym mogła iść spora siła. Oby jednak nie musiała się o tym przekonywać.
xx— Tak. — odparła na pytanie nieznajomego. Zastanawiała się, czy był on kotem, od którego dowie się czegoś konkretnego, wciąż przyglądając mu się uważnie. Poruszyła nerwowo końcówką ogona. — Wiesz może coś na temat... klanów? Czterech Klanów? — spytała, znów wykonując delikatny ruch ogonem. Czego powinna się spodziewać? Kolejnej przeczącej odpowiedzi jak przez księżyce wędrówki? Czy te Klany w ogóle istniały czy może były wymysłem jej matki?
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
On żył... trochę to smutno zabrzmi, ale jego świat był po prostu w szarych, czarnych, ogółem tych ciemnych, pesymistycznych barwach. Nie było to wina dzieciństwa, bo trzeba było przyznać, że było całkiem kolorowo z taką Lśniące Futerko, która dmuchała i chuchała na swoje młode, chcąc zapewnić im bezpieczeństwo. Zabawę czy opowieść też zawsze miała w rękawie, więc na pewno srebrny nie mógł się nudzić. Za kociaka tego wszystkiego nie doceniał, teraz? Owszem.
Miał pokojowe zamiary, a nawet się bał, co pokazywał wyraźnie swoją postawą. Czy było to widoczne na pierwszy rzut oka dla obcej? Być może. To zależy, czy zwracała uwagę na szczegóły, czy obserwowała każdy jego najmniejszy ruch, tak, jak to on miał to w zwyczaju często robić. Tak dla bezpieczeństwa, upewnienia się, i przygotowania do obrony w razie czego.
Srebrny poruszył wąsami na pytanie kotki.
— Znam. Sam należałem. Do Klanu Rzeki. Dlaczego pytasz? I...po co ich szukasz, jeżeli mogę wiedzieć? — odpowiedział krótko po chwili milczenia. Nie wiedział, czy taka odpowiedź jej wystarczy. Oby. Bo niezbyt chciało mu się wszystkiego tłumaczyć.
[Obrazek: T1gEZ2Q.png]
LVL 1 40 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxNie umknęło jej uwadze, że srebrny kocur nie wydawał się być zbyt pewny siebie, a nawet sprawiał wrażenie wystraszonego. Z pewnością była w stanie stwierdzić, że nie zamierzał jej atakować, co było jej na łapę. Miała już wyuczone zwracać uwagę na mowę ciała i szczegóły, gorzej jednak wychodziło jej odczytywanie konkretnych emocji czy intencji kotów, jeśli nie były jasne lub były skomplikowane. W tym momencie jednak wszystko wydawało się być transparentne, dlatego nie stresowała się za bardzo, mimo to pozostawała czujna. Zastanawiało ją tylko, czego nieznajomy tak się obawiał. Nie miała wrogich zamiarów i wydawało jej się, że dość jasno to pokazywała. Hm.
xxGdy usłyszała odpowiedź srebrnofutrego, otworzyła szerzej oczy, a serce przez moment zabiło mocniej. Nie spodziewała się takiej odpowiedzi. Pomimo, że miała na nią nadzieję, nie sądziła, że nadzieja się spełni.
xx— Staram się je znaleźć z... osobistych powodów. — odpowiedziała, poruszając końcówką ogona. Nieznajomy kiedyś należał do jednego z klanów, czyli musiał wiedzieć, gdzie one są. — Mógłbyś wskazać mi do nich drogę? — spytała, świdrując kocura wzrokiem złoto-zielonych ślepi. Czyżby jej wędrówka właśnie miała się ku końcowi? Czyżby zaraz dowie się, gdzie ma się udać, aby znaleźć to, czego tak długo szukała?
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bielik był pewny siebie, często nawet za bardzo. A teraz nie było po niej ani śladu, co było dziwne. Gdyby mały Bielik tu był, już dawno rozległ by się tu krzyk i jeszcze niewiadomo co jeszcze. Za kociaka był bardzo głodny i podziwiał swoich rodziców za to że dali radę z nim wytrzymać. I co ciekawe, za tamtym głośnym Bielikiem też śladu nie było! Zabawne, jak czas, czy dana sytuacja może zadziałać na srebrnego kocura.
Były Rzeczniak zamrugał kilka razy, po czym z wolna skinął łbem, dając znać, że rozumie jej słowa. Raczej. Nie chciała mu mówić, nie musiała, on nie miał potrzeby wiedzieć takich rzeczy.
— W porządku. — miauknął krótko, mrużąc żółte ślipia. Potem rozejrzał się wokół, tak, jakby czegoś szukał. Wskazać drogę w stronę Klanów? Oho. Jego wiedza na temat terenów właśnie przechodzi przez próbę. Jeżeli dobrze pamiętał, to za tą rzeką znajdował się teren należący do Klanu Gromu. A jak tak trochę na ukos, to dotrze się do Rzeki? Hm. Naprawdę nie miał pojęcia. Totalnie w tym momencie zgadywał co do tego. Nie chciał też jej okłamywać co do tego, więc lepiej się przyznać...?
— Wiesz, zależy jakiego Klanu dokładnie szukasz. I w zasadzie to trochę zabawne, bo uh, nie do końca pamiętam, gdzie trzeba było się udać, żeby gdziekolwiek dojść. Wybacz. Mam nadzieję, że nie jest to żaden problem...?
[Obrazek: T1gEZ2Q.png]
LVL 1 40 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxRosa nie miała w zwyczaju i nie lubiła zbytnio dzielić się informacjami o sobie, a tym bardziej o tym, czego chce czy czuje. Było to coś osobistego, a większość osobistych treści chowała przed światłem dziennym. Tym sposobem są bezpieczniejsze, jak i ona sama.
xxCzekała z niecierpliwością na odpowiedź kocura na jej prośbę. Miała nadzieję, że otrzyma wskazówki, była tego niemal pewna. Wciąż nie mogła uwierzyć, że w końcu spotkała kota, który wiedział o Czterech Klanach. Księżyce wędrówki i przeczących odpowiedzi, aż tu nagle przełom! Zaczęła się zastanawiać, czy rzeka, nad którą stoi, jest w rzeczywistości Grzmiącą Rzeką. Słysząc, że srebrnofutry zabrał głos, zastrzygła na niego uszami. W miarę jego wypowiedzi czuła, jak iskierka nadziei w jej wnętrzu gaśnie. Oh. Zawód i rozczarowanie. Mimika jej mordki jednak prawie się nie zmieniła, pozostawała stoicka.
xx— Oh. Rozumiem. Żaden problem... — miauknęła, a w jej głosie było słychać nutę rozczarowania, której nie udało jej się uniknąć. Przez chwilę nie wiedziała, co ma dalej zrobić. Jeszcze chwilę temu myślała, że zaraz uda się na ostatnią prostą, a teraz w zasadzie jej poszukiwania nadal stały w miejscu. Machnęła nerwowo ogonem wbijając wzrok gdzieś w przestrzeń za kocurem, a mięśnie na ciele spięły się bardziej niż do tej pory. Co teraz?
xx— Na pewno nie pamiętasz? — spytała bardziej twierdzącym niż pytającym tonem, znów kierując wzrok na srebrnego. Chciała się upewnić, zanim odejdzie i będzie kontynuować poszukiwania. Może i kocur nie potrafił wskazać jej drogi, ale przynajmniej wiedział coś o Klanach. Coś, co może pomóc Rosie. Może nie wszystko jeszcze stracone.
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nikt nie chciał mówić o sobie zbyt wiele. Znaczy, tak naprawdę to zależy do kota, ale to głupie tak rozgadywać się o swoich prywatnych sprawach obcym. Było to...na pewno niebezpiecznie. Bo mógł sprawiać wrażenie niegroźnego, ale jak to faktycznie było, hm?
— Nie chcę cię wprowadzać w błąd. Jeszcze cię zaprowadzę w złe miejsce, i niewiadomo jak to się skończy. Taki dwunożny cię wtedy złapie, i co? I koniec. Coś tam co prawda wiem, ale nie dam sobie za to łapy uciąć. — wytłumaczył spokojnym tonem, powoli kierując spojrzenie z otaczającej go natury, na kremowofutrą. Usłyszał nutkę rozczarowania w jej głosie, ale... nie zrobił z tym nic szczególnego. Nie chciał jej okłamywać, więc to raczej dobrze, no nie? To dobrze o nim znaczy. No i po drugie takie szerzenie nieprawdy nie dałoby mu nic innego, niż huh, złych skutków zapewne, bo kłamstwo ma krótkie nogi i wszystko wyszłoby na jaw prędzej czy później, to nieuniknione.
— Ale znam podstawowe informacje na temat każdego z Klanów. Choć nie wiem, czy Ci to w czymkolwiek pomoże. — dodał po jakimś czasie, unosząc jedną z brwi do góry.
[Obrazek: T1gEZ2Q.png]
LVL 1 40 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxSrebrny kocur zdecydowanie nie wyglądał, jakby cokolwiek wiedział i Rosa niekoniecznie chciała zdawać się na jego rady. Miała wrażenie, że przez nie zamiast zbliżać się do celu, jedynie by się od niego oddalała. Postanowiła, że na własną łapę będzie kontynuować poszukiwania, bo z pewnością musiała być już niedaleko terenów klanowych. Za wyznacznik tego uznała tego byłego członka jednego z klanów.
xxPuszysty ogon kremowofutrej zaczął kołysać się powoli na boki, wskazując na jej zwątpienie i lekką irytację. Chciała już się stamtąd zabierać, lecz nieznajomy znów zabrał głos. Wbiła w niego badawcze spojrzenie, wahając się przez chwilę.
xx— Na przykład? — przez chwilę biła się z myślami, nie chcąc dłużej tracić czasu i iść dalej, a jednocześnie będąc zainteresowana tematem. Nie wiedziała, czy kocur powie jej coś ciekawego i czego jeszcze nie wiedziała. Dość prawdopodobne. Może dobrze zrobiła, dając mu szansę na podzielenie się jakąś wiedzą. Zobaczymy.

xxGdy po dłuższej chwili srebrny kocur nie odzywał się, Rosa straciła cierpliwość i odwróciła się, po czym poszła wzdłuż rzeki.


Z.t.
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
###

Na śliskich skałkach - lub w ich okolicach - raz spotkał Nawałnicę. To z tego też powodu najpewniej zaczął się kręcić i tutaj, licząc na to, że w końcu natrafi na jakiegoś kota z Gromu, który to mógłby przyprowadzić doń Przywódczynię, która być może by go przyjęła do Klanu. Z brzegu, na którym przesiadywał od dobrej połowy dnia, obserwował Gromową granicę, jedynie myśląc nad możliwym przebiegiem rozmowy z kimkolwiek stamtąd. Czy się wpasuje, czy nie, czy będą go lubić, czy będzie w ogóle traktowany jak równy im, czy będzie zdrajcą, jak rodzina, jak matka? Setki tysięcy pytań rodziło się mu w głowie, które koniec końców i tak ciągle rozpływały się w myśli "nie ważne, to nie ma znaczenia". Cokolwiek by się nie działo - gorzej niż jest nie będzie.
Westchnienie uciekło mu z mordy, kiedy to pchnął łapą samotny kamień, aby to ten wpadł do wody. Myśli ciągle się mu gromadziły w łbie, aby to nagle - znienacka - wyrwał go z nich czyjś krok. Zza niego, więc raczej nikt z Gromu. Oriental, choć bardzo powoli, odwrócił się w stronę z której słyszał dźwięk, aby to zaraz zobaczyć obcego mu kota. Najpewniej przechodzień, nikt groźny - choć pozory mogą mylić!
- Hej - rzucił krótko, unosząc kącik ust do góry.

//Kusa!
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Po śmierci Szczura przeniosła się za Grzmiącą Ścieżkę, jednak zwykła całymi dniami szlajać się po mniej lub bardziej znajomych jej terenach. Zapewne wzięło się to po prostu z nudy, bo co mogłaby robić sama w swojej kryjówce, która znajduje się z dala od klanowych terenów? No właśnie, nic.
Tego dnia wybrała północną część lasu zamieszkanego przez klany. Na razie nie próbowała zbliżać się do granic Klanu Wichru, bo... Być może trochę bała się tego, co może się wtedy wydarzyć. Obawiała się spotkania z Lawendową Gwiazdą, której obiecała, że wróci tamtej nocy do obozu. Nie wróciła. Zgubiła się na osiedlu, a każdy kolejny krok coraz bardziej oddalał ją od lasu. Czy przywódczyni przyjełaby ją z powrotem do klanu? Minęło sporo czasu. Osiem księżyców, podczas których mogło się wydarzyć naprawdę wiele. Szylkretka tam naprawdę nie miała pewności, czy Lawendowa Gwiazda w ogóle wciąż żyje i rządzi Klanem Wichru.
Właśnie się nad tym zastanawiała, jednak jej myśli skupiły się całkowicie na czymś innym, gdy tylko do jej nozdrzy dotarł zapach innego kota, również samotnika. Dojrzała go tak szybko, jak wyczuła. Odwrócił się w jej stronę i powitał ją uśmiechem. Mogła mu się bliżej przyjrzeć i nie byłaby sobą, gdyby z tego nie skorzystała. Miał wielkie uszy i dziwny nos, to zauważyła w pierwszej kolejności. Widziała już takie koty, a nawet całą masę i trzeba przyznać, że od zawsze wydawały jej się być urokliwe. Takie... Nietypowe, takie... Orientalne, o! W sumie to sama była do takich podobna. Nie mogła jednak dłużej przyglądać się kocurowi, bo takie stanie w bezruchu i wpatrywanie się w niego mogłoby wprawić go w dyskomfort. Upuściła więc zaskrońca, którego wcześniej upolowała i poprawiła szaliczek, który trochę jej się obsunął. Nie chciałam, by spadł i pobrudził się jeszcze bardziej, niż obecnie!
- Cześć! - Przywitała się równie wesoło, odwzajemniając uśmiech, którym została obrzucona. Po tym zerknęła na tereny znajdujące się za kocurem. Należą do Klanu Gromu, stąd założyła, że łaciaty nie jest tutaj przypadkiem. Ewidentnie wygląda, jakby na coś czekał. A może raczej na kogoś? - Nie pachniesz Klanem Gromu, więc... Co tutaj robisz? Zgaduję, że wiesz o granicy znajdującej się niedaleko. Czekasz na kogoś? - Zapytała z czystej ciekawości, chociaż zaraz przyszło jej do głowy, że to nie jej sprawa i nie powinna się wtrącać. Obawiała się, że zaraz może zostać jej to wytknięte. Zdecydowanie za późno o tym pomyślała.
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przypatrywanie się mu, jak najbardziej, było w pewien sposób dziwne. W odróżnieniu od brata w Gromie, któremu w większości wypadków jedno było czy ktoś się na niego patrzy czy nie, Dettlaff się bardzo łatwo stresował intensywnym spojrzeniem - i gdyby te trwało chociaż parę uderzeń serca dłużej, najpewniej by spanikował i zaczął uciekać. Odruch, którego się nie wyzbędzie póki nie będzie pewien że jest zawsze bezpieczny. A póki co - zdecydowanie bezpieczny nie był.
- Na patrol - odpowiedział po krótce, nie mając pewności ile może jej zdradzić. To, że chce dołączyć było czymś tajnym? Czy mogła to jakoś przeciw niemu wykorzystać? Nie był pewien - i póki jej chociaż trochę bardziej nie pozna, wolał uważać na wszystko co mówi, a temat rozmów i jego zamiarów zostawiać neutralny. - Wiem, że parę razy w ciągu dnia powinni się tu zjawiać. Nie było ich dziś jeszcze, jak od rana tu siedzę.
Mruknął cicho, wzruszając ramionami.
- Nie wyglądasz, jakbyś ty była z Klanu. Zresztą, też nie pachniesz jak Gromiak. Spacerujesz po okolicy? Pamiętam, że kiedyś psy się tu kręciły - kiedyś, czyli przeszło piętnaście księżyców temu. Ale z dobrej woli lepiej ostrzec nieznajomą!
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jego odpowiedź zrodziła w jej głowie kolejne pytania, na które nie była w stanie sobie odpowiedzieć. Mogłaby po prostu zapytać, by rozwiać wszelkie wątpliwości, ale... No, obawiała się, że zostanie posądzona o wciskanie nosa w nie swoje sprawy. Nie chciała wyjść na wścibską! To dlatego zamiast pytać, jedynie kiwnęła głową na znak, że rozumie.
- A no, powinni. Zazwyczaj pojawiają się na granicach o tych samych porach. Czasami jednak miewam wrażenie, że prościej spotkać pojedynczego, spacerującego kota, aniżeli cały patrol. - Mruknęła w odpowiedzi. Pamiętała, że gdy była wichrzakiem i spacerowała sobie po granicach, częściej spotykała właśnie koty, które również spacerowały. Niekiedy podczas takiej wycieczki wzdłuż granicy mogła zobaczyć się z kilkoma kotami i żaden z nich nie był w grupie!
- Spaceruję, owszem. Na szczęście nie spotkałam jeszcze żadnego psa. Skoro to było kiedyś to pewnie już sobie poszły. - Rzekła, posyłając mu spokojne spojrzenie. Nie ma czym się martwić! Nie spotkała się ze śladami psów i nie słyszała o nich od Szczura, który często tutaj bywał, więc... Raczej żadnego zagrożenia JUŻ tutaj nie ma. - Jestem samotniczką, ale wiem trochę o klanach. Trochę dużo, mogłabym rzec. To dlatego, że mieszkałam kiedyś w okolicy. - Wyjaśniła, zdradzając co nieco, jednak nie wszystko. Informację o swoim pochodzeniu wolała zachować dla siebie. Nie wiadomo przecież, czy kocur ma dobre zamiary, czy ma jakiekolwiek. - A ty? Jesteś stąd? Pewnie masz jakąś sprawę do Gromiaków? Uważaj tylko, bo nie wszystkie klanowe koty patrzą na samotników przychylnie - Mruknęła z grymasem. Liczyła, że łaciaty o tym wie. W przeciwnym razie dobrze, że mu powiedziała, bo mógłby skończyć niedobrze, gdyby rzeczywiście trafił na jakiegoś naburmuszonego gromiaka nietolerującego obecności intruzów.
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dettlaff raczej na pewno nie wziąłby jej stricte jako za wścibską - a przynajmniej nie myślał by o tym, że wypytuje go tak o. Raczej myślałby, że jest cała większa głębia za zbyt szczegółowymi pytaniami. Posądzenie jej o bycie jakimś tajnym agentem byłoby najbardziej prawdopodobną z opcji, bo wścibskość oznaczałaby, że jest po prostu ciekawa dla siebie - a wtedy najpewniej kocur by był skłonny jej powiedzieć niemal wszystko. Zależało jedynie od podejścia, gdyby widział w niej brak zagrożenia - odpaliłaby się w nim ta naiwna, kocięca chęć do rozmów. Gdyby była zbyt podejrzana, zamknąłby się na cztery spusty i w najlepszym rozwiązaniu, łgałby.
- Skąd wiesz? - zagadał zaraz, gdy usłyszał jej odpowiedź. To było... zbyt konkretne, szczegółowe, by wiedziała tak po prostu jak wyglądają patrole w Klanach. On nie wiedział! - Często tu bywasz?
Dopytał, zabierając ją spod ewentualnie niewygodnej ściany, pod którą mógł ją wepchnąć. Nie wiedział, czy jest z Klanu. A jeśli jest, czemu już jej w nim nie ma. Może coś się stało? Może wolałaby powiedzieć, że po prostu widuje patrole na granicach i wie co i jak? Nie miał prawa wyciągać z niej niektórych rzeczy; jeśli byłoby to coś osobistego, nie chciałby jej przypadkiem zranić czy urazić.
Odpowiedź na swoje pytanie otrzymał szybko - kiedyś mieszała w okolicy. Skinął głową, miało to sens więc, że wiedziała co i jak. Dla Dettlaffa to wystarczało, to i tak cenna informacja, którą dzielić się nie musiała. Jej kolejne słowa wpierw skomentował zwężeniem się źrenic i położeniem po sobie uszu. "Nie wszystkie klanowe koty patrzą na samotników przychylnie", logiczne i oczywiste, liczył się z tym! Słysząc to jednak z ust kogoś innego, niż niego samego, niż tego co miał w głowie, było o niebo straszniej. Wzrok przerzucił na swoje łapy, palcami jednej zaraz potarł o te na drugiej.
- Jak byłem mały, wyszedłem i się zgubiłem. Nie wiem, czy mnie ktokolwiek pamięta. A jak pamięta, to czy się przyzna. Może już dla nich jestem martwy - lub będę, jak mnie zobaczą. Odetchnął cicho, znów spoglądając na nią. Mniej pewnie, ostrożnie. - Widziałaś, jak kiedyś komuś coś robią?
Spytał cicho, nieśmiało, szukając w niej jakiegokolwiek poparcia. W szczerym strachu wolał szukać jakiegoś pocieszenia ze strony rozmówcy, niżeli pozwalać swoim myślom utwierdzić się w fakcie, że niedługo zemrze. Lub - jeśli mu powie, że i owszem, była świadkiem krzywdy na Samotnikach - mógł się przygotować na najgorsze, by nie zaskoczył go nagły, śmiertelny cios.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy tylko powiedziała mu skąd zna zachowania typowe dla klanowych kotów, wbił spojrzenie w swoje łapy. Chociaż... Powodem tego było raczej jej ostrzeżenie, aniżeli pochodzenie, które mu zdradziła, przynajmniej w jakiejś części. Chyba... Chyba go przestraszyła, a przynajmniej takie miała wrażenie w pierwszej kolejności. Pomyślała sobie, że kocur nie wiedział o nastawieniu klanowych kici do samotników, zwanych często przez nich intruzami. Ah! Jeśli rzeczywiście nie zdawał sobie z tego sprawy to dobrze, że mu o tym powiedziała. Liczyła tylko, że swoimi słowami nie zniechęciła go do siedzenia tutaj, szczególnie, jeśli sprawa jest poważna, jak się chwilę później okazało. Kocur wyjaśnił jej wszystko, a gdy skończył, obrzuciła go zatroskanym i jednocześnie łagodnym spojrzeniem. Czyli ma do czynienia z byłym gromiakiem! Jak widać są w takiej samej sytuacji, więc... Może nie powinna przed nim ukrywać swojej przynależności do Klanu Wichru? BYŁEJ przynależności. Zaginęła i wraca po długim czasie, więc... Raczej nie może sobie tak po prostu przyjść do obozu. Przez te osiem księżyców na pewno nikt o niej nie zapomniał, ale mimo to, na patrol powinna czekać na granicy. Oczywiście zakładając, że do klanu będzie chciała wrócić! Jeśli tak, to na pewno nie teraz.
- Pamiętasz Twoich rodziców? Oni na pewno Ciebie tak! Może masz jakieś rodzeństwo? Myślę, że ono również o Tobie nie zapomniało i na pewno się do Ciebie przyzna, gdy przyjdzie pora. - Odpowiedziała, chcąc go trochę pocieszyć. Więcej pewności siebie! Nawet, jeśli żaden z gromiaków nie będzie kocura pamiętać to on wciąż ma w posiadaniu wiedzę wskazująca na to, że urodził się w Gromie. No chyba, że zgubił się będąc naprawdę młodym. Jeśli tak to pewnie nie pamięta takich informacji jak imię przywódcy, który wtedy panował. W takim wypadku na pewno miałby ciężej w rodzinne strony wrócić. - Nie... Na szczęście nie. A przynajmniej nie przypominam sobie niczego takiego. - Odparła zgodnie z prawdą. Nie miała okazji patrzeć na "egzekucję" jakiegoś samotnika, bo większość czasu, a praktycznie cały ten czas, gdy jej nie było, spędziła na osiedlu. Wróciła dość niedawno i przez ten czas również niczego takiego nie widziała. Ale to wcale nie oznacza, że nie powinno się uważać! - Szczerze mówiąc, większego okrucieństwa doznałam na Osiedlu. Byłeś tam kiedyś? - Zapytała z czystej ciekawości. Może kocur też zgubił się gdzieś na osiedlu? W końcu to miejsce jest takie ogromne! Była przekonana, że nawet te koty, które mieszkają tam od zawsze, nie zdołały poznać go w całości, a jedynie jakąś jego część.
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdyby Dettlaff i Izabela mogli sobie czytać w myślach, mogliby uścisnąć sobie wzajemnie łapy. Niestety, nie tak się stać nie mogło, więc jedynym co mógł komentować, to to co mu mówiła. A szkoda; bo najpewniej w wypadku gdyby wiedział, że Izabela również zaginęła z Klanu, usiłowałby ją jakoś wesprzeć - mimo, że sam się piekielnie bał.
- Moja... Siostra. Widziała mnie kiedyś na granicy. Niezbyt się dogadaliśmy - z winy Szczura, bowiem na widok Nawałnicy reagował niechęcią, niepewnością - a co za tym szło, pasywną agresją. Wtedy, kiedy Dettlaff miał z tyłu głowy, że śmierć równa będzie z pozostawieniem Voodoo nie myślał nawet o tym, by próbować się porozumieć z rodziną na dobrych stosunkach. Co gdyby go zabili? Albo zaciągnęli do Klanu? Albo gdyby przyciągnął ich gdzieś, gdzie być nie powinni? Gdyby z jego powodu zaczęli cierpieć z tęsknoty...?- Nie wiem czy ktoś poza nią mnie pamięta. Czy ona mnie nadal pamięta! Jak zniknąłem, miałem koło sześciu księżyców, albo i mniej - nie wiem. Taki mały Kociak, nieważny dla nikogo, kto by sobie zawalał pamięć?
Uśmiech. Niepewny, nieśmiały, żałosny. Co innego mógł zrobić, niż po prostu się uśmiechnąć? On o sobie by nie pamiętał. Zgodnie ze swoim Klanowym imieniem - był szczurem. Nikim na tyle ważnym, aby pozostał w pamięci kogokolwiek. Zaś stwierdzenie, że rodzeństwo się do niego przyzna... Skąd mógł mieć tę pewność, szczególnie po tamtym spotkaniu z Nawałnicą!
Gdy powiedziała, że nie spotkała się nigdy z żadną brutalną sceną na granicy, nerwy nieco mu zelżały. Dzięki bogu, bo inaczej... inaczej by ryzykował, ale by się bał jeszcze bardziej, niż jak wstępnie. Odetchnął cicho, gdy ta wspominała o Osiedlu. Skinął delikatnie łbem.
- Tam żyłem przez jakiś czas, raz sam, raz z moją partnerką - mruknął spokojnie, wzruszając zaraz delikatnie ramionami. No... tak było. Wspominanie o Voodoo przy okazji było dlań swego rodzaju ulgą. Myślał o niej żywo, jakby była gdzieś za rogiem, jakby zaraz miała wrócić - nie była nie wiadomo gdzie. Może już jej NIE było. - Wśród dwunogów także. Śmieszne bestie, za nic dają jedzenie, dotrzymują towarzystwa i używają piekielnie dziwnych słów. Mnie zwali wampirem, bo mam kły. Jakby inne koty ich nie miały!
Choć te Dettlaffowe, tak, były wielkie. Większe niż innych kotów, bo przy chwili nieuwagi przedłużone zębiska mogły mu wyskoczyć poza pysk. On jednak, zupełnie przyzwyczajony do czegoś takiego, nie uważał już że jest to specjalne. Jedynie momentami kłopotliwe, jeśli ktoś zbyt się tym interesował.
- Nie pamiętam jednak, aby coś złego mnie tam dotknęło. Wścibskim byłoby dopytać co widziałaś? - bo jeśli tak - wycofałby się z tego tematu.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości