Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxNotowała sobie powoli w głowie te istotne informacje, które chyba i tak jej dosyć skrócił, bo nie sądziła, że to jedyne co można było powiedzieć o tylu rzeczach i różnych chorobach, czy urazach, ale nie zamierzała mu przerywać. Słuchała uważnie i czekała na sam koniec, aż mogłaby się odnieść do czegokolwiek co zostało jej dziś przekazane, a było tego dość sporo, chociaż na szczęście nie doskwierały jej braki pamięci. xxxx– No w takim razie korzeń żywokostu jest naprawdę przydatny – stwierdziła z przytaknięciem głowy, bo w takim razie nie trzeba było się męczyć z szukaniem wszystkiego jak głupi, a mieć w zapasie dużo tego medykamentu. – Tylko gdzie go znajdę? Tak samo z podbiałem i nawłocią? No i jak wyglądają? Inna też sprawa, jak można pajęczynę ze sobą zabrać gdzieś? Większość jakie ja widziałam to były tak cienkie i czasami wiatr mógł je zerwać to czego się używa, by jej nie zepsuć? – zadała pierwszy skład pytań, bo nie wszystko zostało wytłumaczone tak dogłębnie jakby chciała. – Czosnek taki… ludzki? – zapytała głupio… kto by pomyślał, że mogła być tak zielona w jakichś tematach
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-Gdzie go znajdziesz? Praktycznie wszędzie. Przy drogach, przy lasach, przy jeziorach, rzekach czy na podmokłych terenach -odparł. Żywokost był całkiem popularny jeśli chodzi o występowanie- Z podbiałem już trochę ciężej, bo zwykle występuje na terenach takich bardziej górskich i tam gdzie jest dużo kamieni. A jeśli chodzi o nawłoć to zwykle rośnie przy lasach -doprecyzował a potem przeszedł do opisywania wyglądu ziółek… chociaż wydawało mu się że każdy dorosły kot chyba powinien wiedzieć jak wygląda jakaś roślina i ewentualnie mieć problem z zastosowaniem. Hm- Żywokost jest taką wysoką rośliną z włoskami na łodydze, o kwiatach fioletowych, białych lub kremowych, zwisających w dół. Podbiał to taki żółty kwiatek o okrągłym kształcie i bardzo cienkich płatkach a nawłoć jest bardzo wysoka z takimi żółtymi kwiatkami zebranymi na szczycie łodygi w taką -hmmmm- w trochę takim kształcie jak kapelusz grzyba tylko długi.
Po tym przydługim wyjaśnieniu zapauzował na chwilę, biorąc kilka oddechów i sklecając myśli w coś mniej chaotycznego.
-Pajęczynę nawijasz na patyk, wtedy możesz przenieść ją ze sobą gdzie chcesz. Tylko ostrożnie, żeby się nie porwała -ostrzegł ją- A czosnek może być ludzki, ale też i dziki, bo czasami taki też idzie znaleźć, ale z tym już raczej więcej szukania. No, ale czosnek to czosnek, każdy ma takie same właściwości.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxSłuchała uważnie, chociaż nie była fanką roślinek to już było pewne, nie interesowało ją to na podłożu pomagania, ale jako wiedza dodatkowa i jeszcze nauka by przeżyć, mimo trudności? Jasne, czemu nie. Przynajmniej tyle mogła wynieść z tego wykładu, który nie powalał ją, oczywistym było, że miała trochę do nadrobienia, ale zawsze to lepsze, niż nic. xxxx– Hmm, czyli wszystko normalnie. No dobra… – pokiwała głową, bo w sumie nie wiedziała czemu spodziewała się jakichś voodoo rzeczy, niby to ludzie są dziwni, ale leczenie się trawą? Nie wpadłaby na to, a miała kontakt z tymi strzykawkowymi ludźmi i na pewno nie wspominała dobrze tego spotkania, oj co to nie. Miała szczęście, że jej nijak nie oszpecili. – Dziękuję w takim razie za przydatne informacje… Jest coś jeszcze cennego do nauczenia? Jakieś choroby? Czy to mniej istotne?
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-Choroby powiadasz? -mruknął tak w pół do siebie, w pół do kotki, przeszukując w tym samym momencie katalog chorób, który posiadał w głowie. Jeśli samotniczka chciała wiedzieć to raczej wystarczyłoby znać coś takiego najpopularniejszego a nie wszystko co istnieje. To byłoby dużo do zapamiętania i łatwe do pomylenia- Hmmm. Takimi najpopularniejszymi chorobami, które mogłyby dotknąć samotnika to jest przeziębienie, biały kaszel czy na przykład zatrucie pokarmowe. Na przeziębienie najlepszy jest liść ogórecznika, ale ślaz też pomaga na katar, zapalenie gardła i ból brzucha. Biały kaszel leczy się liśćmi wrotyczu albo jagodami jałowca, które pomagają też na ból brzucha. A jeśli chodzi o zatrucie pokarmowe to na lekkie pomagają ziarna pokrzywy i liście wierzby, na ostrzejsze z kolei kora wierzby z korą wiązu -wyjaśnił- I to chyba wszystko z takich chorób, które mogłyby dotknąć samotnika, o, ewentualnie czosnek, jego liście, pomaga też na pchły jak wetrzesz go sobie w futro.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxx– Czyli liść ogórecznika, ślaz też jest podobnie dobry na mniej więcej wszystko co korzeń żywokostu, ale są też liście wrotyczu i jagody jałowca, brzmi jak cały składzik, ale dobrze… Jeszcze te ziarna pokrzywy i liście wierzby, jakaś kora wierzby oraz wiązu i znowu czosnek – skwitowała szybko wszystko po kolei, miało to sens tyle o ile, nie była jakąś fanką medycyny, wystarczyło, że dostała zastrzyki za kociaka i nie musiała się w większości martwić o jakieś wirusy, czy inne choróbska. – W takim razie dziękuję Ci za przedstawienie mi tak ważnych do przeżycia zastosowań roślin i sposobów. Jestem Ci zapewne dłużna teraz, chyba że może mam dla Ciebie odpowiedź na jakieś nurtujące Cię pytanie – dodała niewzruszona z pogodnym uśmiechem, chociaż w środku lekko buzowała ze swojej głupoty, że też nie pomyślała, że nie ma nic na wymianę informacji. Teraz była uwiązana do nadziei, że nie będzie musiała się nijak odpłacać pointowi za całą wiedzę jaką jej przekazał, bo jednak wyglądał dość naiwnie, ale czy mogła go źle ocenić?
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem kiwnął głową tak wpół do siebie i wpół do czarnej kocicy. Ogólnie to point wiedzą medyczną jaką posiadał mógł się dzielić. Kiedyś ta stara kocica, która go uratowała i nauczyła tego co umiała jeśli chodzi o leczenie, też nie chciała nic w zamian. Po prostu czuła się spełniona kiedy mogła pomagać innym, przynajmniej tak twierdziła. Jednakowoż, skoro już zostało to wspomniane to może kocur mógłby się czegoś dowiedzieć, bo coś od jakiegoś czasu chodziło mu po głowie.
-Hmmm. W sumie na pytanie możesz mi odpowiedzieć. A brzmi ono tak -zaczął- Wiesz może coś więcej o Klanach? W Nowym Świcie różnie o nich mówili… wiesz może jakie one są? Bo nowoświtowcom jakoś przestało mi się chcieć wierzyć -powiedział. W sumie do tej pory to jedynym kotem klanowym z jakim Artem miał interakcje to była Antylopia Łapa. Później już ich raczej nie było, a przynajmniej ciemnobrązowy point sobie nie przypominał.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxDelikatne poddenerwowanie się w niej tliło, gdy czekała na odpowiedź dotyczącą bycia dłużnym, całe napięcie w jej ciele jednak zniknęło słysząc kocura, chociaż nie dawała po sobie tego poznać - nie mogłaby sobie chociaż na to pozwolić. xxxx– Wiem, słyszałam różne opinie. Jeden gromiak mówił mi, że klan to najgorsze co może być i każdy przywódca to idiota. Tak w skrócie. Jednak jak na moje ta jednostka miała akurat dość mocno skrzywiony światopogląd na wszystko. Najwyraźniej nadawałaby się do Nowego Świtu, chociaż on go chciał podbić tak lekko Ci poplotkuje – zaśmiała się lekko. – Moja dobra znajoma odeszła zaś z klanu, bo nie czuła się tam dobrze. Nie dlatego, że ktoś jej robił krzywde, władza była zła, czy coś niesamowicie złego, po prostu styl życia jej nie pasował. Masz swoje obowiązki, swoją rangę i z nią żyjesz, masz proste i dość monotonne życie bez przygód, ale bezpieczne i no na pewno musisz wypełniać swoje obowiązki, bo na tym polega tam życie. Na początku chyba zostaniesz terminatorem, więc będziesz się uczyć pod okiem wojownika, a potem najpewniej będziesz uczyć innych. Takie dość proste życie – skwitowała rozwijając swoją myśl z czego najwyraźniej wyszedł jeden wielki monolog, ale mimo wszystko była dłużna i tak też musiała spłacić to jak jej wszystko potrzebne o medycynie odpowiedział.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem kiwał głową co jakiś czas na znak że słucha tego małego monologu. Czyli opinie dalej były różne, to się chyba nie zmieni, jednak nie były aż tak tragiczne jak się spodziewał. Mogło być dużo gorzej, słyszał naprawdę sporo różnych plotek przez te wszystkie księżyce swojego życia… i niektóre to potrafiły być prawdziwymi ciarami na plecach. Może mógłby spróbować… co mu to szkodziło, hm? Najwyżej się pewnego dnia zmyje tak jak z Nowego Świtu, jeśli coś by mu bardzo nie pasowało. Nie był jeszcze pewny co by potem zrobił, ale to nic. Coś by się wymyśliło. Żył jako samotnik długo, więc po przyzwyczajeniu się znów do takiego życia pewnie znowu wbiłby się w ten cały rytm samotnikowania.
Zaśmiał się krótko na wieść o kocie chcącym podbić Nowy Świt. Jeśli sam by się wybrał to hmmm… ale jakby wybrał się z kilkoma kotami to w obecnym stanie stada… może nawet i by mu się udało. Kto wie?
-Dziękuję za informacje. Na pewno je zapamiętam -powiedział i uśmiechnął się do kotki, następnie jednak wrócił tak częściowo do oglądania Siedliska Koni. Przez jakiś czas nasłuchiwał jeszcze jednym uchem czy kotka nie będzie czegoś od niego chciała, jednak jeśli nic takiego nie będzie to wtedy znowu wróci do swoich rozmyślań, tym razem jednak już w pełnym wymiarze.
//zt?
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxZwykła rozmowa przerodziła się w coś dzięki czemu znała teraz techniki medycyny, a na dodatek nie miała żadnego długu u kocura, który jak widać nie miał tak złych zamiarów jak niektórzy. Niie czekała na więcej, rozmowa się zakończyła, oboje dostali co chcieli, a ona rzuciła ostatnim spojrzeniem na nieznajomego i zeskoczyła z płotu zaczynając zmierzać w stronę swojego miejsca. Kto by pomyślał, że kocur się do czegoś przyda, a nie tylko będzie gadał o swoich smutkach? Uśmiechnęła się pod nosem na tę sytuację, może jednak częściej będzie sprawdzać jak inni się czują?
/zt
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
Był w okolicy, to co miał się nie przejść pod drzewka. W zasadzie to nawet nie był głodny, choć żołądek melodyjnie zaznaczał, że jednak był, sabotując jego całe 'nic mi nie jest, czuję się git'. Choć w rzeczywistości nigdy tak nie odpowiadał. Lubił narzekać, lubił zaznaczać, że cierpi, ale tylko psychicznie. Był w końcu zbyt silny na ból fizyczny. Ledwo pamiętał, żeby go bolała rana na oku, choć piekła jak diabli. Zapomniał, że go dawno temu Pierwiosnek nadepnął, choć z tyłu umysłu pamiętał, że zastępca ma u niego dług. Ból psychiczny natomiast można było okazać gniewem, zdenerwowaniem się, nie oznaczało to płaczu. Bo przecież płacz to słabość. Szczerbatek przez ostatnie księżyce był słaby praktycznie codziennie.
Lawirował pomiędzy drzewkami, niechętnie obserwując, czy po ziemi nie kręcą się jakieś drobne gryzonie. Latać za nimi nie będzie, ale jeśli się trafi jakaś pod łapami, to chętnie skorzysta. Szedł więc przed siebie, slalomem omijając pnie, przyprawiając się dodatkowo o zawroty głowy jeśli tylko się zatrzyma.
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Zmierzch w przeciwieństwie do kocura, nie lubiła w żadnym stopniu okazywać słabości. Ani narzekać, ani płakać, ani cokolwiek. Wolała trzymać to wszystko w sobie, niż pokazać cokolwiek, przez co inni by pomyśleli że jest miękka. Choć teraz szło jej to ciężko. Chwilę temu rozstała się z Pozysiem... Ostatnim kotem, który pozostał z jej stada i ostatnim członkiem rodziny, jakie miała. Niby w Rzece byli krewni od strony obu rodziców, ale księżna ich nie uznawała. Jej rodzina znajdowała się w Nowym Świcie i kropka.
Mogła również zostać ze swoim bratem i spróbować szczęścia w klanie, ale nie chciała. Nie tam. Wolała już się włóczyć i, uh, powoli odczuwała skutki tej decyzji. Samotne noce w porównaniu z ciepłym legowiskiem czy miękkim futerkiem Pozyzia były okropne. Ledwo mrużyła oczy, a fakt, że większość czasu była sama, ze swoimi myślami, nie pomagał.
Ale zapolować wreszcie musiała i, um, szło jej to marnie. Przez dłuższy czas nie mogła nic znaleźć, a przed sekundką udało jej się spłoszyć królika, wyśmienicie! Księżna z lekkim opóźnieniem, ale rzuciła się w pościg i ugh, maluch tak pędził, że nawet ze swoimi długimi łapami nie była w stanie go dogonić. Już traciła nadzieję, gdy wtem. Czarna plama! Kot, idealnie na torze, którym pędził piszczek! - ZŁAP GO! - wrzasnęła, mając nadzieję, że tajemniczy kocur miał niezły refleks.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
Zadziwiająco chodzenie slalomem było przyjemne. Przestał nawet szukać myszy, czuł że wyłączył sobie kompletnie zmysł wzroku i po prostu myślał. Myślenie nie doprowadziło jednak do niczego dobrego, bo przypomniał sobie matkę i ojca. I Siniak. Ponoć się martwiła, przynajmniej z tego, co mówił Szpon. Ale czy się go dopytywała o szczegóły? Rozmawiali w ogóle? A jeśli nie, to czy już po prostu zapomniała o własnym bracie? A może tylko przyjaciel nakłamał, co by Bezimiennemu nie było przykro, że w sumie to tylko jego partner w niedoli i błazenadzie go jakkolwiek próbował szukać. O Łabędziu nawet nie myślał, wiedział, że nie obchodzi go los siostrzeńca. Bo czemu by miał? Miał już swoje bękarty na boku w Wichrze, to nimi bardziej warto się interesować przecież.
- Hm? - zatrzymał się i otrząsnął z wewnętrznego lamentu, słysząc czyiś wrzask. A potem mignął mu w oku królik. Mózg nie zajarzył na czas, nogi nie dostał informacji, i choć szarpnął się w kierunku zwierzyny, łapy jakby się przykleiły do podłoża, sprawiając że czarny po prostu runął na ziemię bez krzty godności czy choćby capniętego króliczego futra. - Ee, ta, sama sobie łap.
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Już iskierka radości pojawiła się w głowie księżnej, gdy tajemniczy jegomość rzucił się na zwierzynę, ale... spudłował. Zwierzyna bez problemu czmychnęła mu przed nosem. Wyśmienicie! Jeszcze ten się wywalił i cóż kotce pozostało, niż przeskoczyć nad tą ślimaczą kłodą, tylko... Gdy tylko zgrabnie wylądowała na ziemi, ogarnęła, że królik zniknął jej z pola widzenia. Nie miała też pojęcia w którą stronę mógł popędzić. No lepiej być nie mogło wręcz! Z gardła wyrwało jej się warknięcie, z jednej strony, bo była wkurzona na tego idiotę, a z drugiej była wkurzona na siebie, że nie była w stanie złapać tak prostej zwierzyny, ugh! - Jak ty jesteś w stanie przetrwać jako samotnik, jak nie możesz złapać zwierzyny, która przebiega ci koło nosa! - trzepnęła ogonem, wyładowując złość na prawie niczemu winnemu kocurowi i dopiero teraz pozwoliła sobie się mu lepiej przyjrzeć... Rety, rzeczywiście wyglądał, jakby sobie nie dawał rady. Cóż, to by wyjaśniało, dlaczego miał tak opóźniony czas reakcji - Ten królik tobie też by się przydał - fuknęła, już trochę ciszej i spokojniej, a następnie zasiadła, nareszcie mogąc złapać oddech. Gwiezdni, kto by się spodziewał, że taki zwykły piszczek ma aż tyle pary w swoich łapkach? Albo to ona wymarniała bardziej niż myślała... Eh.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
Cofnął aż łeb, słysząc obrazę. Oburzył się! Jak śmiała tak mówić?? Był doskonale przystosowany, idealnie wręcz sobie radził! Do tego umiał wejść wszędzie, miał czasami parę w łapach, rybę by złapał! Kotka zdawała się być beznadziejna w polowaniu, bo żeby nie złapać królika którego się goni, to trzeba być wybitnie słabym lub nierozgarniętym.
Bezimienny podniósł się nieco na przednich łapach, marszcząc brwi. - Nie polowałem na żadną zwierzynę, to nie próbowałem nawet jej łapać, durna! - a potem przyjrzał jej się uważniej. Wyraz pyska od razu złagodniał, a on sam przejechał sobie łapą po głowie, chcąc przyklepać kłaczki, by nie wyglądać jednak jak te siedem nieszczęść. - ...durna pogoda, słońce mnie zaślepiło, totalnie bym go złapał dla ciebie. Chcesz, to możemy go poszukać? JA ci go poszukam? Hm? Potrzebujesz się przytulić i wypłakać? Jestem doskonałym słuchaczem - a na pewno średnim, bo siedzenie bez otwierania pyska i słuchanie problemów innych było raczej średnim zajęciem. Ale czego się nie robi dla ładnych kotek?
- Mnie? Niee, jadłem. Ostatnio jakoś, tak. Trzymam się doskonale, dzięki za troskę, tak - pokiwał łbem do siebie, zmieniając pozycję na siedzącą, co by faktycznie nie prezentował aż tak swojego wychudzenia.
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Już miała mu rzucać mordercze spojrzenie, gdy ten... Nagle zmienił nastawienie. Przeraził się na jej widok? Nie brzmiał na przerażonego... Może zmądrzał i ogarnął, że jak nie zamknie japy, to zrobi się z tego bójka? Cóż, brzmiało to na pewno na jakieś sensowne rozwiązanie, ale księżna nie zamierzała nawet głębiej w to grzebać. Ważne, że nieznajomy nie chciał na nią skoczyć z pazurami. A nawet... Chciał jej złapać królika? Niby miło, ale z drugiej strony fuj. - Nie, jak chcesz się poprzytulać to idź do matki, czy coś. Nie jestem jakąś ciamajdą, co nie potrafi sama złapać zwierzyny. Później po prostu zapoluje jeszcze raz - stwierdziła stanowczo. Wolała głodować, niż polegać na innych by ją utrzymywali. Zresztą, kocur wyglądał na chucherko, niech dureń zapoluje dla siebie, a nie jakiegoś losowego poznanego przed sekundą kota.
- Tak? A wyglądasz, jakby stado ci spłonęło i zostałeś przez to zmuszony do samotnego pałętania się - rzuciła z parsknięciem na końcu. Oboje mieli te same zmęczone oczy, oboje sobie nie radzili z tak prostym zadaniem, jak złapanie zwierzyny i na pewno oboje przechodzili teraz jeden z tych trudniejszych okresów w swoim życiu. Cóż, przynajmniej futro księżnej trochę ukrywało fakt, że przez ostatni księżyc udało jej się schudnąć jeszcze bardziej. Z krótkim, przylegającym do ciała czarnym futrem było trudniej. - Nie jestem ślepa, widzę, że jesteś wychudzony. Zajmij się sobą, zanim zaczniesz takie oferty rzucać - prychnęła. Może te drobne, niezauważalne od razu podobieństwa sprawiły, że złość księżnej zaczęła powoli wyparowywać... Może, ale kocur wciąż zachowywał się jak idiota.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡