Logo Artemidy
Samotny Kamień
#61
A ona wiedziała już, że ma do czynienia z kocurem. Była jeszcze niepewna, z jakiego Klanu jest ten kot, o ile z jakiegoś jest, ale... nie bała się go tak, jak na początku. Grube futro zaczęło sterczeć trochę mniej i wyluzowała się minimalnie. Okey, Ostrężyna, oddychaj, nie zapomnij oddychać. Blizny były na prawdę imponujące - nie widywała często takich blizn. No bo kto niby w Klanie Rzeki ma niby blizny, co? Jakieś pojedyncze koty. Ten zaś czarnofutry wojownik, jak zaraz Ostrezynowa Łapa się dowie, również zastępca, miał tych blizn dość trochę. Pewnie walczył w wielu bitwach, lub często bronił klanu - myślała bura. Nie przyglądała się dłużej kocurowi z tą dokładnością, czy strachem. Rozluźniła mięśnie i w tym momencie kot... powitał się z nią. Wow? Jego ton jednak nie był takim spotykanym wsód rozmówców Ostręzyny, ale czy to źle? Nie, właściwie to dobrze! Dzięki temu będzie miała okazjępoznać różne charaktery, czyż nie?
- S-sokoli Cień. Z-zastępcca? - kopara opada, czy coś. Nie spodziewała sięspotkać tak ważnej "osobistości" na jej pierwszym samotnym spacerku po Czetech Drzewach. Znaczy po terenie nie należącym do nikogo, bo jakby miała po nich chodzić to cóż, nie byłoby to łatwym wyczynem. - Oh, n-nie. Tak sięrozglądam. Nie byłam tu j-jeszcze sma. - to chyba nie były informacje poufne, o których nie powinna rozgadywać, więc spoko. A teraz, co dalej?
<table><td>[Obrazek: dadmwmd-8f715029-dfa1-4f42-b909-3dfbb414...Aqk8BDqvo0]</td>
<td><p align="center">I left the..., country for the .,..c i t y
thought I was smart but I was silly
I should've known I'd get in trouble being so green
I've.. lived ..m y.. l i f e ..and ..I'm ..only ,..eighteen
</p></td></table>
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#62
Patrzył. Obserwował ją zaciekawiony, ale wyraz jego pyska i oczu nie zdradzał nic, najmniejszej emocji, był niczym kamień, z którego nie da się nic wyczytać. Pewnie nie należał do najprzystojniejszych i najbardziej oszałamiających jednostek, nie miał takiej charyzmy, jaką posiadała chociażby Malina, czy być może inne koty, ale z czasem stał się właściwie stoikiem. Trudno było prawdziwie wyprowadzić go z równowagi, bo chociaż nie raz i nie dwa czuł gniew, a co za tym idzie był skłonny do ataku, to panował nad sobą. Nie był już wyrostkiem i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, kiedy i jak powinien otworzyć pysk, stawał się wtedy właściwie bezkompromisowy i biada temu, kto zaczynał do niego pyskować. Wykazywał się cierpliwością godną skał, jednak nawet kamienie kiedyś mogą potoczyć się w dół po skarpie, czyż nie? Teraz jednak nie był zirytowany ani nic takiego, starał się jedynie ocenić wiek kocicy, jej ewentualne umiejętności, a także zasoby intelektualne, na to jednak było bez dwóch zdań za wczas. Niemniej jednak korciło go, by zadać jej parę niewygodnych pytań i sprawdzić, jak na nie zareaguje, czy się z czymś zdradzi, czy może jednak nie i pozostanie wierna zasadzie, by nie rozpowiadać tajemnic swego Klanu.
- Tak – rzucił po prostu zastanawiając się jednocześnie, czy to ma jakiekolwiek znaczenie. Ranga to tylko ranga, ważne, żeby poprawnie wykonywał swoje obowiązki, a nie zachowywał się jak mysi bobek, który zadziera nosa. Być może w Klanie Rzeki sprawy miały się nico inaczej, kto wie.
- Sama? I nie bałaś się, że spotkasz tutaj kogoś… groźnego? – zapytał więc zupełnie beznamiętnie, jednocześnie zastanawiając się, czy kocica może znać Chmielograba, wydawało się jednak, że jest zbyt młoda, by mieć jakiekolwiek pojęcie o tej strawie dla wron. Nie sądził zatem, by był jakikolwiek sens w wypytywaniu ją na temat tego recydywisty, którego jeśli tylko spotka, to bez mrugnięciem oka, pośle na spotkanie z Ciemnym Lasem. Nie bał się go w ogóle.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#63
Kamień, z którym nic nie można zrobić. Chyba, że byłoby się większym od tego kamienia. Można by było wtedy kamień zrzucić z przepaści i papa, ale dla Ostrężyny ten kamień to była góra.
Ostrężyna widziała ten brak wyrazu twarzy. Gdyby to był jej trochę starszy kolega z legowiska, to spróbowała by go rozbawić, ale ten kot to ZASTĘPCA Klanu WICHRU. Ktoś dużo wyżej nad nią w Klanowej Hierarchii. Jej zdaniem nie powinna być ZDOLNA do powiedzenia czegoś. A to był prawie przywódca! Sokoli Cień nie wiedział, nie znał jej charakteru. Nie wydobędzie go, może sobie pomarzyć. Ostrężyna umie bardzo dobrze ukryć swój charakter i z tej prawdziwej Ostrężynowej Łapy zrobić Żurawinową Łapę. Właśnie, mogła przedstawić się jako jej siostra, wtedy ona by miała na pieńku... ale nie. Nie była taka, ona tam mówiła, aby ukryć prawdziwą siebię! Nie lubiła siebie wewnątrz, temu chowała ją w sobie i udawałą kogoś lepszego od tej burej kupy głupego futra.
Ranga jest rangą, jest też obowiązkami, racja. Ale czy kocur nie chciałby się tym faktem pochwalić? W końcu to ważna ranga i nawet samotnik by zrozumiał jej wagę!
- Szłam w pattrolem. Chciałam zobhaczyć Cztery Drzewa. - powiedziała to głośniej i wyraźniej. Tak, aby teraz nie przypominała swojego głosu z na przykład... treningu. Właściwie nie miała pojęcia po co, ale może czarny kocur rozpozna tą zmianę czy coś takiego? - G-groźnego? Nie ma tu samotników przecież. - powiedziała, bardziej pewnym głosem. Teraz chyba wydawała wrażenie innego kota, co? Teraz jeszcze dodajmy Żurawinowe archaizmy i już! Żurawina gotowa. Ale nie, nie podobało jej się to. Kaszlnęła, jak gdyby to byłpozód jej nagłęj zmiany głosu. - Eee... a p-pan, panie Sokoli Cieniu... był pan na pratolu, że się tu znalazłeś? - oh, w końcu zasady grzeczności, brawo Ostrężyno!
<table><td>[Obrazek: dadmwmd-8f715029-dfa1-4f42-b909-3dfbb414...Aqk8BDqvo0]</td>
<td><p align="center">I left the..., country for the .,..c i t y
thought I was smart but I was silly
I should've known I'd get in trouble being so green
I've.. lived ..m y.. l i f e ..and ..I'm ..only ,..eighteen
</p></td></table>
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#64
Ukrywać? Musiała chyba jeszcze nieco nad sobą popracować, bo na razie Sokołowi wydawało się, że kocica jest za młoda, by wiedzieć, kim właściwie jest tak dokładnie. Była raczej speszona i starała się grać kogoś, kim chyba nie jest, sam nie wiedział po co. Być może chciała mu zaimponować albo pokazać, że nawet najmłodsi terminatorzy Klanu Rzeki są dzielni i waleczni, czy coś podobnego. Niewiele go to właściwie obchodziło, bo nie przywiązywał wagi do takich spraw, był ciekaw innych rzeczy, był ciekaw jej samej i tego, ile jest w stanie mu powiedzieć, jak wiele wie o otaczającym ją świecie. Zastanawiał się również, gdzie znajduje się w takim razie patrol, który pozwolił jej tutaj zostać całkiem samej, bo mimo wszystko nie wydawało mu się to najmądrzejsze pod słońcem. Czy była na tyle dorosła, by wiedzieć dokładnie co robić, gdy spotka niebezpieczeństwo? Wiedziała, jaka jest najkrótsza droga do obozu? Nie wiedział tego wszystkiego, ale uznał, że odpowiedzi na podobne pytania są jedynie kwestią czasu.
- Tak? Pewnie znajdują się gdzieś w pobliżu. Kto dziś patroluje nasze granice? – zapytał właściwie całkiem obojętnie zastanawiając się, czy będzie znał tych wojowników, a jednocześnie mając jakąś przekorną ochotę dowiedzieć się, kto właściwie pozwolił terminatorce wylegiwać się samotnie pośród dróg wszystkich Klanów. Inna sprawa, że Sokół właśnie wyciągał naukę ze spotkania, na jakie wpadł. Musiał postarać się lepiej pilnować swoich terminatorów. O wiele lepiej.
Ranga. Gdyby ją o nią zapytała na pewno wzruszyłby barkami. To, że był zastępcą nie powodowało automatycznie, że stawał się lepszym kotem. Już jako wojownik zyskał szacunek Klanu i były kocięta, które chciały trenować pod jego okiem, były koty, które brały go sobie za wzór. Nie szczycił się tym, nie chełpił i nie zadzierał nosa, robił swoje, wyrażał własne poglądy i szedł na przód. Był idealistą? A może po prostu miał pod ogonem rangę i uważał, że mając posłuch w Klanie i tak jest w stanie zrobić co tylko mu się spodoba, a Malina raczej mu przyklaśnie? Tego nie wiedział nikt.
- Dokładnie. Sprawdzam granicę starając się upewnić, że nie spotkam tutaj drapieżników albo samotników… Taki jak Chmielograb, który jest niebezpieczny i można spodziewać się po nim wszystkiego – odpowiedział na jej oba pytania. Nie straszył jej złośliwe, po prostu przestrzegał przed tym, że jej wyobrażenia o życiu nie zawsze muszą iść w parze z rzeczywistością.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#65
Ciemniejące Niebo akurat przechadzał się nieopodal z Jaśniejącym Pazurem, gdy spotkał patrol, od którego dowiedział się, że jego córka przez moment im towarzyszyła, lecz postanowiła zostać przy Czterech Drzewach. Niby nic, niby córka nie robiła nic złego, gdyż w samym centrum czterech klanów powinna być bezpieczna, jednakże mimo wszystko postanowił się przyjrzeć. Powiedział ojcu, że idzie to sprawdzić, po czym odłączył się od reszty i skierował ku miejscu zgromadzeń. A tam...
Jego oczom ukazała się Ostrężyna w towarzystwie dużego, poznaczonego bliznami kocura, a Ciężkiemu krew zamieniła się w lód. Kto to był, co planował? Co bura wyprawiała? Przecież wyraźnie jej powiedział, że ma nie chadzać nigdzie samotnie zwłaszcza teraz, gdy Klan Gromu ewidentnie leciał sobie w kulki, zwłaszcza na granicach, gdzie dochodziło do potyczek.
- Ostrężyno - fuknął ostro, gdy szybko podszedł do córki i nieznajomego czarnego kocura. - Co ja Ci mówiłem? Dlaczego odłączyłaś się od patrolu? - Jeśli chciała tu przyjść, to nie ma sprawy, mogła poprosić i zabrać ze sobą siostry, ojca albo jakiegoś wojownika, chociażby Iskrzyka. Bura miała o tyle szczęścia, że znajdowali się przy czterech dębach, a nie na granicy z jakimś klanem bądź Ziemiami Niczyimi, gdyż wtedy Ciemniejące Niebo byłby naprawdę zły. To nie tak, że zakazywał swoim dzieciom opuszczać obóz i kazał im siedzieć na tyłku, bo to nieprawda. Prosił tylko o to, żeby nie włóczyły się samotnie i jak dotąd, ku własnemu zdziwieniu, kotki nie łamały tego nakazu. Nawet Czereśnia się go słuchała, włócząc się głównie w towarzystwie rudej siostry i czasami z innymi terminatorami. A Ostrężyna właśnie rozmawiała z kimś całkowicie obcym i była sama, stanowiła łatwy kąsek dla jakichś narwańców. A właśnie skoro jesteśmy w temacie...
- Witaj. Klan Wichru, zgadza się? - dopytał dla pewności. W powietrzu mieszało się wiele zapachów, w końcu miejsce zgromadzeń było jak dotąd jedynym pewnym miejscem do spotkania kogoś z innego klanu, nie obawiając się samotników, którzy mieli minimalne szanse, aby tu dotrzeć.
- Wspominałeś o Chmielograbie? - Tak mu się wydawało, że złotooki wymówił to imię. Od dawna nie słyszał niczego o osobniku, który za cel obrał sobie kotkę z Klanu Wichru. Czyżby sytuacja się powtórzyła, czy kocur wymówił to imię jako przestrogę dla Ostrężyny?
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#66
I wtedy pojawiła się Żurawina, całkiem znikąd, niby koszmar czy duch.
Do dziś nie wiadomo, skąd się wzięła akurat tutaj w tym momencie gdyż ostatni raz widziano ją w towarzystwie Pierzastego Serca i Zroszonego Listka, z którymi to wybrała się na polowanie połączone ze sprawdzeniem, czy przypadkiem świat się nie zawalił pod ich nieobecność. W tych chwilach myśli burej krążyły gdzieś niezwykle daleko od jej rodzeństwa, w szczególności niesprawiającej żadnych problemów, cichej i spokojnej Ostrężyny. Jednak gdy przechodziły całkiem niedaleko Czterech Drzew, Mysi Krok ogłosiła, że w powietrzu unosi się wyraźna woń zwierzyny, a więc bura zaproponowała, że sama spróbuje wykorzystać swe umiejętności w praktyce, na co przystały jej towarzyszki. Jak jednak się okazało, to, co ujrzała kotka na miejscu spodziewanen zwierzyny, nie było żadnym, najmarniejszym nawet piszczkiem. Zamiast tego: jej ojciec, wichrzak oraz lustrzane odbicie obserwatorki. Na widok nieznajomego kotka wręcz poczuła, jak mięśnie pyska wykrzywia mimowolny grymas, który z trudem opanowała. Gdyby była tu z Iskrzącym, prawdopodobnie oboje odwróciliby się i, znalazłszy za najbliższym zakrętem, obrzucili go soczystymi wyzwiskami, no ale teraz...
-Dzień dobry- rzekła kotka, nie kierując swoich słów do nikogo konkretnego. Mogły odnosić się i do siostry, i do ojca, i do kocura. Potem jednak skierowała pysk w stronę Ciemniejącego, którego to ostatnie słowa dotarły do jej uszu, i oświadczyła z lodowatym spokojem:-Ja i Ostrężyna wyszłyśmy razem z kilkoma wojownikami. Zostałam kawałek z tyłu, bo wydawało się, że czuć zwierzynę- i nawet nie do końca było to kłamstwo. Bo przecież ona wyszła z wojownikami, a potem Mysi Krok wyczuła piszczki. Jedynie jedna rzecz była zaskakująca: dlaczego Żurawina, istota bez serca, w którym mogłoby mieścić się miejsce dla chociażby Ostrężyny, dlaczego Żura to zrobiła? Przez chwilę w jej głowie panował stan zaskoczenia, który jednak szybko powściągnęła i zwróciła skute lodem tęczówki na siostrę. Jej milczenie i/lub marnowanie głosu na kłamstwa, by kogoś chronić, ma swoją cenę.
these tears you cry
HAVE COME TOO LATE
take back the lies
____________________the hurt
__________________________________the blame
and you will weep when you'll face the end alone
» you're lost, you can never go home «
LVL 3 160 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#67
- T-trawiastooki, UUbłocona Mordka i Leśna Łapa. I ja. - przedstawiła imiona kotów z zisiejszego patrolu na Granicy z Klanem Wichru. W powietrzu wyczuła woń dwóch innych kotów. Jeszcze ich nie widziała. Bycie zastępcą chyba jednak było dość ciekawe. Kot ten wyglądał na bardzo mądrego, ciekawego i... chyba lojalnego.
- Chmielgrab - wypowiedziała imię tego właśnie kota. Obleciał ją strach. Wiedziała, co ten kocur zrobił. Zranił kotkę z Klanu Wichru i potem został wygnany przez Świetlikową Gwiazdę z Klanu Rzeki. Zasługiwał na to. Wtedy w końcu wyczuła zapach tych kotów. A właściwie, na razie tylko jednego kota. Klan Wichru, podobny do jej. Papa.
- Tata! - miauknęła wesoło, odwracając się do taty. Wtedy poczuła na grzbiecie to fuknięcie i złość taty. Co zrobiła źle? Była tylko na patrolu, potem poszła zobaczyć, jak wyglądają Cztery Drzewa. - Chciałam pooglądać tylko Cztery Drzewa. - powiedział przecież prawdę, nic w tym złego do złoszczenia się! Nie miała dobrych relacji z siostrami, ba, z tatą czy innymi wojownikami. Czuła się trochę obca w Klanie Rzeki. Czy to jej miejsce?
Nie odzywała się, tata rozmawiał z Sokolim Cieniem. Nie przeszkadzała mu, aby nie rozzłościł się mocniej. Nie chciała tego.
Wyczuła kolejny zapach, prawie identyczny. Żurawina - była tego pewna. Odwróciła się, zauważając w końcu bure futro bliźniaczki. Hm, co ona tu robi? Chce narobić więcej kłopotów? Nie witała się z nią, widziała ją rano, wtedy skinęła głową. Nie było czasu na witanie się i podawanie łapek, ważne sprawy się dziejo ioio!!! A potem? Żurawina, co dziwne, stawiła się za siostrą. Skinęła jej głową, mając nadzieję, że Ciemniejący nie zauważy, że to takie małe kłamstewko. Skinięcie głową wyglądało też trochę jak potwierdzenie jej słów. Cóż, będzie jej miała jak dziękować, jeśli tata nie obedrze jej ze skóry.
<table><td>[Obrazek: dadmwmd-8f715029-dfa1-4f42-b909-3dfbb414...Aqk8BDqvo0]</td>
<td><p align="center">I left the..., country for the .,..c i t y
thought I was smart but I was silly
I should've known I'd get in trouble being so green
I've.. lived ..m y.. l i f e ..and ..I'm ..only ,..eighteen
</p></td></table>
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#68
Tłum. Z jednej strony Sokół poczuł niemałe rozbawienie, kiedy nagle wszyscy rzucili się w to miejsce, jakby obawiali się, że naprawdę pośrodku terenów Klanów wyrósł nagle najgroźniejszy na świecie kot, z drugiej jednak czuł również irytację, bo nie przepadał za tym, gdy nagle jakieś rozhisteryzowane jednostki wcinały się w rozmowę, jaką właśnie prowadził. Uważał podobne zachowanie za szczyt braku kultury. Doceniał to, że ojciec młodej terminatorki się o nią troszczył, ale w jego własnym odczuciu skutecznie podcinał jej skrzydła zachowując się tak, a nie inaczej, a młoda była już i tak podenerwowana. Na dokładkę jak królik z kapelusza wyskoczyła druga kota, która Gwiezdny Klan wie co tutaj właściwie robiła. Poruszył nieznacznie ogonem uznając, że w takiej sytuacji wypada jednak się ponownie przedstawić, bo wojownik z Rzeki wyglądał, jakby zamierzał zrównać go z poziomem ziemi. Był skrajnie nieufny i zdaje się, że absolutnie przewrażliwiony, takie przynajmniej odniósł wrażenie kocur.
- Hm – mruknął przymykając ślepia, kiedy jeszcze byli sami z Ostrężyną, a ta wymieniła imiona kotów. – Zdaję się, że kojarzę Trawiastookiego, nie jestem jednak pewien. Przekaż im jednak moje życzenia ażby Gwiezdni zawsze nad nimi czuwali – powiedział nadal swym niezbyt miłym tonem, zrobił to jednak całkiem szczerze i uprzejmie. Nie widział powodu, dla którego miałby źle traktować sąsiadów. Słyszał co prawda, co mówiła Lśniąca, to jednak odnosiło się do jednego kota i nie miało potwierdzenia. Zresztą, to nie była akurat jego sprawa.
- Tak – odparł beznamiętnie wojownikowi. – Sokoli Cień. Mogę poznać twoje imię, wojowniku? – rzucił jeszcze, a następnie skinął łbem na powitanie kolejnej kocicy czując, że jeszcze chwila i zdaje się prychnie z irytacją. Proszę, proszę, zlot całej okolicy! Niech jeszcze tylko przyjdzie tutaj Trawiastooki, Ubłocona Mordka i może paru innych wojowników, wtedy będą mieli wspaniałą zabawę.
- Wspominałem. Niestety, był ostatnio widziany przy naszych granicach, nikt nie wie, czego chce i czego szuka, ale wolimy być przygotowani na najgorsze. Nie przypuszczam, by zapuszczał się w okolice waszych ziem, ale jeśli prawdą jest to wszystko, co o nim słyszałem, to również wam zalecałbym większą ostrożność – wyjaśnił beznamiętnie, tak samo jak wcześniej. Ani raz nie uniósł głosu, nie podniósł się również siedząc nadal spokojnie na miejscu, jakie zajął jakąś chwilę wcześniej. Nie zamierzał próbować górować wielkością nad swoimi rozmówcami, nie chciał na nich w żaden sposób naciskać, ale pod wpływem zachowania kocura doszedł do wniosku, że ten chyba nieco się zagalopował w tym swoim rozpędzie irytacji na własną córkę. Prawda, przyszła tutaj sama, ale czy on w jej wieku nie zachowywał się podobnie? Zdaniem Sokoła, jeśli chciał wychować samodzielną córkę, która nie będzie się wszystkiego bała, musiał przestać być tak nadopiekuńczy, jak teraz.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#69
Obserwował ze skonfundowaniem nadchodzącą Żurawinę, która zaczęła mu bezczelnie kłamać prosto w oczy. Patrol wyraźnie wspominał mu o jednej córce, nie dwóch. Kotki były bliźniaczkami i trudno było je od siebie odróżnić, aczkolwiek nawet w połowie ślepy kot potrafił się zorientować, czy towarzyszy mu jedna bura terminatorka, czy też dwie. Kocur zmrużył oczy i strzepnął ogonem, lecz nie zamierzał odstawiać scen przy obcym kocurze. Skinął sztywno głową, postanawiając, że z Żurawiną rozmówi się kiedy indziej. Mimo wszystko rozumiał, iż starała się chronić siostrę, chociaż Ciemniejące Niebo nie był przecież niedźwiedziem lub rysiem.
- Po prostu nie chcę, żeby coś Ci się stało - wymruczał cicho do Ostrężyny, posyłając również krótkie spojrzenie Żurawinie. Nie mógł mieszać się w zasady, które narzucił jej Iskrzący Nos. Mógł co najwyżej z nim porozmawiać, lecz bura wyglądała na rozsądną, wątpił aby niepotrzebnie ryzykowała. Poza tym ona mogła mieć już za sobą przerobienie podstaw walki i obrony. Trening Ostrężyny, w porównaniu do jej sióstr, został daleko w tyle przez choroby, które ją dręczyły i minie trochę czasu nim uda im się nadgonić materiał. Ciemniejące Niebo nie zamierzał nakładać kar na swoją terminatorkę ani nic podobnego. Od zawsze był nadopiekuńczy, lecz nie sypał karami z byle powodu, nawet Czereśni zazwyczaj się upiekło.
- Ciemniejące Niebo - przedstawił się, ignorując zirytowanie Sokolego Cienia. Nie tak dawno słyszał, iż Wichrowej terminatorce towarzyszyli trzej wojownicy, tutaj sytuacja przedstawiała się podobnie z tą różnicą, iż Żurawina pojawiła się praktycznie znikąd, niespodziewanie biorąc stronę siostry. Zaskakujące, że Wichrowy zastępca przed momentem był zaskoczony, że ktoś w wieku Ostrężyny chadzał sam, a teraz, gdy okazało się, że to wcale nie jest tak do końca legalne, okazał zirytowanie. Ale cóż, przeczenie samemu sobie zdarzało się nawet najmądrzejszym. Sokoli Cień mógł uważać go za narwanego, lecz czy w Wichrze również nie zdarzali się wojownicy, którzy pilnowali swych terminatorów i nie raz leźli za nimi na same granice, przerywając im rozmowy z innymi kotami? Oczywiście, że tak. Poza tym to była wyłącznie sprawa, jego interes i kocur nijak się miał do całej sytuacji. Z dwojga złego Ciemniejące Niebo wolał być opiekuńczy niż usłyszeć, iż jego córce stało się coś złego.
- Przekażę tę informację naszym patrolom - odparł spokojnie, kiwając lekko głową w geście podzięki za ostrzeżenie. Był odrobinkę zdziwiony, iż Chmielograb wciąż żył i najwyraźniej miał się dobrze skoro włóczył się w okolicach któregoś klanu. Na miejscu kotów z Klanu Wichru zorganizowałby wypad mający na celu wyeliminowaniu zagrożenia, które już raz skrzywdziło bliską im kotkę i, zdaje się że nic nie stoi na przeszkodzie, aby zrobiło to ponownie. Bądź co bądź syn Chabrowego Pąku to nie wataha psów albo legion przenoszących chorobę szczurów, a jeden osobnik, z którym patrol wojowników powinien sobie poradzić. Być może, kto wie, Chmielograb wiedział co robi, obierając sobie za cel tylko i wyłącznie klan Wichru.
- Muszę coś załatwić. Będę w pobliżu - mruknął głównie do Ostrężyny. Pożegnał się z Sokolim Cieniem, zmierzył krótkim spojrzeniem Żurawinę, po czym odszedł, chociaż nie daleko. Postanowił zapolować gdzieś w pobliżu, mniej więcej w zasięgu słuchu od zbiorowiska, żeby w razie czego móc szybko zareagować.

Cya. Nie chcę Was dłużej blokować, a jestem martwa.
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#70
Wszystko zostało wyjaśnione, jej ojciec oddalił się, a w łebku burej pojawiła się sugestia, iż nie jest wykluczone, że nagle kotki, z którymi wyruszyła, mogą się pojawić, komplikując sytuację. W związku z powyższym roztropnym wyjściem byłoby oddalenie się. Najlepiej z siostrą, żeby nie budzić podejrzeń.
-Chcesz już iść?- zwróciła się do Ostrężyny. No bo jeśli bliźniaczka wyrywałaby się i kopała, byle się stąd nie ruszać, to jej bura nie będzie odciągać siłą. Jeżeli więc siostra nic nie miała tu do roboty, bura pożegnała się z Sokolim Cieniem i odeszła w stronę zarośli, by tam na spokojnie wyjaśnić kotkom, co się wydarzyło, a jeżeli Ostra miała jakiś biznes do kogoś, poczekała, aż siostra załatwi swoje sprawy, i dopiero potem odeszła.

zt, chyba że macie do Żury jakąś sprawę :-*
these tears you cry
HAVE COME TOO LATE
take back the lies
____________________the hurt
__________________________________the blame
and you will weep when you'll face the end alone
» you're lost, you can never go home «
LVL 3 160 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#71
- J-ja wiem tato. - potwierdziła. Wiedziała, że kocur jest nadopiekuńczy, no ale kotka była już prawie dorosła, a w centrum terenów nie powinno nic się jej stać. Spotkała miłego kota, Sokolego zastępcę Klanu Wichru, teraz jednak powinna odejść. Rozmawiali o jakimś Chmielogrubku czy innej Brzózce, nie obchodziło jej to zbytnio, oprócz faktu, że był kiedyś członkiem Klanu Rzeki i kogoś skrzywdził. Jednak nie uda mu się podejść Ostrężyny nie z nią takie numery zakochanki. Tata odszedł, zaś Żurawinowa bliźniaczka zaproponowała jej odejść już i pewnie wrócić do obozu. Zgodziła się na to, kiwając lekko głową. Odwróciła się do czarnego kota pełnego blizn na ciele.
- Do widzenia, panie Sokoli Cieniu. - pożegnała się z zastępcą przywódczyni, po czym odwróciła się do siostry. - Chodźmy. - rzuciła, po czym odeszła za kotką i wróciła do obozu.

//zt pysiaczki
<table><td>[Obrazek: dadmwmd-8f715029-dfa1-4f42-b909-3dfbb414...Aqk8BDqvo0]</td>
<td><p align="center">I left the..., country for the .,..c i t y
thought I was smart but I was silly
I should've known I'd get in trouble being so green
I've.. lived ..m y.. l i f e ..and ..I'm ..only ,..eighteen
</p></td></table>
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#72
Wszyscy jeszcze zapewne pamiętają tą Zachód, która to niemalże raziła lodem a atmosfera wokół niej zwykle przyjemna nie była. No cóż, skończyły się te czasy, a nastała nowa era. Era obojętnej Wiedźmy, która po śmierci matki, straciła jakby sens swojego życia. Śliwkowa Gałązka, mimo tego, iż czasem po prostu irytowała czekoladową, to terminatorka ją kochała, w końcu to była jej matka. A teraz? Ojca nigdy nie poznała, matka zmarła, bo Ci głupcy, którzy nazywali się medykami, nie potrafili jej uratować. Idioci. Zaraz czy to nie było tak, że medykom trzeba ufać bo są dobrzy? Pfff, większego kłamstwa w życiu nie słyszała. Teraz już wiedziała jak było, a u takich bezmózgów leczyć się nie zamierzała. Nie potrafili uratować Śliwki to i najprostszej rany nie wyleczą.
Zielonooka wskoczyła powoli na głaz, znajdujący się na granicy, powoli rozglądając dookoła. Biczowaty ogon machnął gwałtownie, nim nie opadł całkowicie, nie zwisając ze skały, na co jego właścicielka pozwoliła, a zwykle nie robiła. Głowę położyła na łapy. Westchnęła ciężko, a kolejna łza poleciała z jej oka, nim ta nie walnęła skały pazurami. Nie będzie się rozklejać. Będzie cierpieć w... Milczeniu.


//Lwia!
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#73
Po śmierci babci...Musiała odpocząć. Od klanu. Od kotów. Od treningu. Ogółem od wszystkiego. Nie płakała już tak, jak wcześniej, teraz przynajmniej wiedziała, że Śliwkowa Gałązka jest tam, na srebrnej skórce, a kto wie na co teraz tam poluje... Pewnie na jakieś ptaki, albo gigantyczne ryby, o ile coś takiego tam jest. Kasztanka cieszyła się, że babcia jednak nie trafiła do miejsca gdzie brak gwiazd i to było ukojenie na jej nerwy. A jednak jakiś ból w klatce spowodował, że nie mogła sobie tego wybaczyć.
Brązowe łapy zaprowadziły ją aż tutaj, nie wiedziała co to za miejsce, lecz wiedziała na pewno jedno, musi znaleść Pajęczyne i porozmawiać z nim. Nie tylko o tym, czy jej brat go znalazł ale także o...O tym jak mu się układa z Ringo. Ostatnio wyglądał na dość smutnego, to fakt.
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#74
Czekoladowy ogon zakołysał się kilkukrotnie, niby z poirytowania, ale tak naprawdę z tęsknoty. Tak tęsknoty. Czy Zachód była zdolna do odczuwania takich emocji? Wychodzi na to że tak, tylko robiła to w jakiś dziwny, zapewne niezrozumiały dla niektórych sposób. Wiedźma znienawidziła medyków, który to nie potrafili pomóc jej matce, znienawidziła te kupy futra, które tam wtedy były i patrzyły. Teraz mogła ufać tylko rodzinie, co nie oznaczało, że nie zachowała dystansu. Teraz wolała po prostu być sama ze sobą. Najwyraźniej jednak nie było jej to pisane, gdyż zaraz potem wyczuła zapach Lwiej Łapy. Córka Śliwki rozejrzała się dookoła, szukając podobnych co jej, uszu.
- Zwinna - mruknęła po chwili. Była niemal pewna, że to jej bratanica, dlatego też tak pewne wymówiła jej imię.
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#75
Nie podejrzewała, że może spotka tu...Ciotkę?! Na pewno nie był to głos Pajęczyny, bo no cóż...Był chłodniejszy i bardziej stanowczy.
W końcu gdy ujrzała ciotkę leżącą na jednym z kamieni ustała, a jej uszy opadły. Czy ona specjalnie na nią tu czekała? Czy ona już wie? Nie! To głupie, przecież nikt oprócz Tygrysa nie wiedział o samotniku! Lwia nie wiedziała co miała w takiej sytuacji zrobić, lecz trzeba było z tego wybrnąć. -T-tak? Uhhh...Jesteś tu bo nie chcesz być wśród innych kotów czy...Masz może patrol? Uhm... - Odpowiedziała ciotce z dość zawstydzonym wyrazem pyska. Co jej ciotka mogła tu robić? Lepiej było się dowiedzieć, by następnym razem takiej wpadki uniknąć.
Pokręciła się chwilę w miejscu, a potem położyła, lecz nie zwracała już głowy w stronę ciotki. Nie mogła.
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości