Logo Artemidy
Kolczasty Bez
#91
Oj, chyba Wydmowej nie spodobało się pogodne usposobienie naszej kremówki, jako że od razu przeszła do konkretów. Taka odpowiedź wycisnęła nieco koloru z uśmiechu Żądełka, która niepewnie przełknęła ślinę, w pierwszym momencie nieco zbita z tropu. Zdecydowanie nie była przyzwyczajona do takich reakcji na swoją osobę, zwłaszcza że na te negatywne właściwie w ogóle nie zwracała uwagi. Dopiero teraz, patrząc prosto w oczy takiego kogoś odczuła mieszaninę konfuzji, urażenia i wreszcie głębokiego niezadowolenia. To ostatnie o mały włos nie sprawiło, iż zapomniała o swoim uwłaczającym położeniu. Ponieważ jednak do czegoś takiego na szczęście nie doszło, postanowiła ugryźć się na razie w język.
- No właśnie na tym polega problem, że nie mam - co prawda parsknęła śmiechem, ale zaraz po tym spuściła chwilowo wzrok. - Nie dostanie mi się od Czerwonej Gwiazdy, prawda? W gruncie rzeczy to był tylko jeden wschód słońca... - podniosła się na cztery łapy, czując stopniowo coraz większe skrępowanie pod spojrzeniem zielonych ślepi, zupełnie jakby dostawała właśnie reprymendę od matki, której - nawiasem mówiąc - nigdy dobrze nie poznała.
- Dobrze, opowiem... - mruknęła, dogłębnie analizując grunt pod swoimi łapami, starając się jednocześnie dorównać Wydmie kroku. Mówiła niechętnie, ale w ostateczności rudowłosa mogła dowiedzieć się o spotkaniu z lisem, ucieczce terminatorki, a także o większości jej niemiłych wrażeń z ostatniej nocy oraz paru godzin przed dotarciem pod granice Klanu. W tym czasie patrol z Żadełkiem prawdopodobnie zdążył wejść daleko w trzewia rzecznych terenów i młoda kotka mogła już ze wszystkich sił chłonąć miły zapach domu, który pozwolił jej się rozluźnić mimo zmęczenia i głodu.

[z/t]??
[Obrazek: d837sa9-6df069e1-c681-4249-9bbf-76074dbe...OouRGMuuFQ]
koniec i bomba
a kto czytał ten trąba
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#92
Jakoś tak się złożyło że Wietrzny nie odmawiał kotom, a już tym bardziej kotkom i jeszcze tym bardziej kiedy chodziło o towarzystwie i miłe spędzenie czasu we wzajemnym towarzystwie. Zgarnął Białą Łapę zaraz w południe, z racji na to że poprzedniego dnia rozmawiali chwilę przy posiłku i sam wyszedł z inicjatywą, no, dżentelmen z niego jak ta lala, więc zaproponował przechadzkę po terenach rzeki i bliższe zapoznanie się, a co! Trzeba trochę podrasować swoje kontakty z klanowiczami i dobrze byłoby zacząć od tych bardziej obiecujących myszek, żeby później miał łatwiej w swoim życiu.
- To co, gotowa? Jak dobrze pójdzie to może obejdziemy wszystkie granice! - zaśmiał się w typowy dla siebie, bardzo elegancki i czarujący sposób, przesuwając ogonem po grzbiecie młodszej terminatorki.
- Mhm, tak właśnie! Albo od razu postawmy sobie cel, co ty na to? Minimum dwie, choćbyśmy się mieli pozabijać - puścił oczko i wyszczerzył swój przystojny pysk w bardzo subtelnym uśmieszku. Nie każdy trawił lekkoduszne podejście do życia Wietrznego i ciężko się temu dziwić. Kocur był aż nadto pewny siebie i wcale nie zastanawiał się za długo nad wypowiadanymi słowami.


//Biała Łapa
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#93
⠀⠀⠀Wietrzny Wąs był dziwnym kocurem, którego wszędobylski sposób bycia bardzo dezorientował Zimno. Nie czuła się zbyt dobrze w takim towarzystwie, zwłaszcza że brakowało tu jakiegokolwiek poziomu intelektualnego, lecz musiała zacisnąć zęby i udać się na spacer z rzecznym podrywaczem, czując w kościach, iże jest to dobra okazja do zdobycia pewnej cennej wiedzy i kilku informacji. Rudy kocur nie wyglądał na trudnego. Sądziła, iż ciągnięcie go za język nie będzie nawet szczególnie skomplikowane, a to również dobry materiał treningowy.
⠀⠀⠀Uśmiechnęła się do niego ciepło i serdecznie, choć w rzeczywistości poczuła głębokie obrzydzenie i mdłości, gdy ogon wojownika spoczął na uderzenie serca na jej grzbiecie. Nie. DOTYKAJ. Chciała wysyczeć to na głos, czując brud i obcy odór na sobie, lecz tego nie zrobiła.
⠀ - Oczywiście, Wietrzny Wąsie. Dwie brzmią wystarczająco, może jakoś to będzie. - I może faktycznie się nie pozabijają, choć tego Zimno obiecać nie mogła. Jeszcze więcej takiego bezwstydnego obmacywania i głupich uśmiechów od starocia jego pokroju, a mogła obiecać, że skończy się ten spacer bardzo głośno.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#94
Jee tam, Biała Łapa była po prostu jeszcze młodziutka i nie miała doświadczenia w relacjach kotkowo-kocurzych! Wietrzny tylko się droczył i nie miał niczego złego na myśli. Tak tak tak, Zimno była ładniutka i pewnie nie jeden chętnie by ją schrupał, ale lepiej dla niej, żeby na takich nie trafiała i spacery faktycznie odbywała w towarzystwie kogoś starszego i bardziej doświadczonego. Wystarczy im już gwałtów w rzece. Świetlik jakoś się trzymała po tym wszystkim, co było naprawdę imponujące, ale nie każdy mógłby to w ten sposób znieść.
- Dobra, ogarniemy sobie granicę z ziemiami niczyimi i może... może z Gromem? Musisz znać smród tych wypluwek - fuknął marszcząc nos.
- A na koniec może zatrzymamy się przy czterech dębach, co ty na to? Różne rzeczy słyszałem o tamtym miejscu, ale chyba nie będziemy mieli okazji sprawdzić, boooo no. Jest dzień! A trzeba tam być nocą. Chyba że sobie przeczekamy, jeśli nie będzie ci się spieszyło do powrotu? - rozgadał się, bo najzwyczajniej w świecie lubił. Nie miał z tym żadnego problemy i był to jego chleb powszedni, co by dużo nie mówić. Po chwili marszu dotarli już do Kolczastego Bzu, który był dość ciekawym zjawiskiem. Spojrzał na młodszą terminatorkę i szturchnął ją lekko barkiem, uśmiechając się dostojnie.
- I co, czujesz coś nietypowego?
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#95
⠀⠀⠀Przeszłyby ją zimne dreszcze oraz mdłości, gdyby tylko do jej niewieścich uszu doszły tak obrzydliwe treści, lecz na szczęście na to się nie zapowiadało. Na szczęście, bądź miejmy nadzieję. Wzięła głęboki wdech i wypuściła go głośno z płuc, odsuwając się od Wietrznego Wąsa o kilka kroków, czym zrobiła sobie po prostu komfortową przestrzeń, która nie powinna być naruszana przez byle kogo, a już na pewno bez jej zgody. Byli na patrolu, a nie, tfu, schadzce - i lepiej żeby syn Ślimaczej Muszli o tym pamiętał.
⠀ - Skąd wiesz, że już go nie znam? - Zapytała obojętnie, nie patrząc nawet w stronę rudego wojownika, który nie był alfą i omegą i nie miał prawa wiedzieć o wszystkim. Zimno mogła mieć dawno za sobą kwestię przemarszu po granicach i zapoznawania się z zapachami sąsiadów.
⠀ - Niech będzie, patrol to patrol - odpowiedziała bez zbędnej ekscytacji - aczkolwiek nie mam zamiaru spędzać na nim większej ilości czasu, niż jest to konieczne. - Delikatnie zasugerowała, że opcja wspólnego nocowania pod Czterema Dębami jej nie odpowiadała. Nie brzmiało to zachęcająco, więcej, brzmiało to wręcz podejrzanie, a córka Kwiatowej Przełęczy nie zaliczała się do pustych i naiwnych trzpiotek, które przyklaskiwały każdemu głupiemu pomysłowi, a już na pewno nie takiemu, który zakładał przebywanie po zmierzchu nie tylko poza obozem, ale także poza terenami Klanu Rzeki. Zapamiętać - Wietrzny Wąs nagabuje terminatorów do dziwnych i niebezpiecznych pomysłów.
⠀⠀⠀Trzepnęła ogonem, zatrzymując się przy Kolczastym Bzie, po czym zwietrzyła zapachy, gdy tylko została o nie zapytana.
⠀- Gorzki zapach od strony ziem niczyich. Zwietrzały. Jakiś czas temu był tam drapieżnik. - Wydedukowała mechanicznie, po czym nie traciła zbędnych uderzeń serca i ruszyła dalej, nie czekając na wojownika.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#96
- Yyyy no w sumie to nie wiem! A znasz? No ej, chciałem się po prostu wykazać jako nauczyciel, wiesz, pobawić w Świetlikowy Zagajnik i te sprawy! Ale to nawet lepiej, nie? - zaśmiał się i uniósł wysoko ogon, czekając cierpliwie aż koteczka wywęszy to, co wywęszył i on. No no, dobrze jej szło, naprawdę dobrze! W końcu miała już dziesięć księżyców, najwyższa na to pora, kiedy inne koty w wieku sześciu zapoznawały się z takimi rzeczami... biedna Biała Łapa! Aż mu się zrobiło jej szkoda.
- Tak, to borsu- e-hej! zaczekaj no! - krzyknął i podbiegł do niej. Co za w gorącej wodzie kąpana! Ale dobra, dobra, przecież ją rozumiał. Sam swego czasu taki był no i sam miał opóźnienie w treningu przez chorobę. Mu pomogła Świetlik, to może on mógłby pomóc Białej Łapie w jakiś sposób?
- Rozumiem cię. - szturchnął ją barkiem z zadziornym uśmieszkiem.
- Też miałem przerwę w treningu i całkiem niedawno zostałem wojownikiem. Mnie bardzo cisnął ojciec, więc chciałem jak najszybciej otrzymać nowe imię i mieć spokój, ale wiem jak to jest być terminatorem przez dłuższy czas, serio Biała Łapo! Jeśli chcesz to mogę ci pomóc i jakoś przyspieszyć ten proces, co ty na to? Mógłbym ci pokazać jak się poluje na przykład! Już teraz, co ty na to? I byśmy sobie po drodze coś zapolowali! to znaczy ty byś polowała, a ja bym pilnował, żeby żaden drapieżnik nie wpadł, co ty na to? możemy też spotkać się z jakimś patrolem, żeby było bezpieczniej! - zaproponował entuzjastycznie. Miał nadzieję że uda mu się dogadać ze ślicznotką i jakoś przekona ją do siebie, że nie taki diabeł straszny. Nie był strawionym do szpiku kości gnojem!
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#97
⠀⠀⠀Zmarszczyła czoło i ściągnęła wargi w cienką kreskę, odwróciwszy ówcześnie spojrzenie w stronę przeciwną do znajdowania się Wietrznego Wąsa. Wydawał jej się normalny, naprawdę. Sądziła, że kot w jego wieku, w dodatku wojownik, ma w głowie coś więcej niż tylko posklejane na ślinę i zapałki rusztowanie, będące zapowiedzią wielkiej budowy umysłu, która została jeszcze na etapie płodu, nie wiedzieć czemu, wstrzymana i odwołana.
⠀⠀⠀Nie komentowała już jego słów w żaden sposób. Była ponad to. Ponad te durne świergotanie, które jedynie wysuszało gardło i sprawiało, że trawy dookoła więdły. Westchnęła sama do siebie, dmuchnęła jakiś niesforny włosek, opadający na czoło i... zatrzymała się w miejscu.
⠀ - Nie dotykaj mnie. Rozumiesz? Nie. Dotykaj. - Powiedziała ostro, chłodno i stanowczo, uderzając ogonem na boki w wyraźnym niezadowoleniu. Nawet jej uszy cofnęły się do tyłu niespokojnie; cała jej sylwetka ostrzegała Wietrznego Wąsa. Pospiesznie przesunęła językiem po miejscu, o które się otarł, ścierając z siebie nie tylko jego paskudny zapach, ale także i brud.
⠀ - Nie. Polować w lesie chcę z Ćmim Zmierzchem. - Fuknęła oschle, po czym policzyła do dziesięciu i ostudziła nerwy. Nagły wybuch. Tak bardzo nie na miejscu. Tak bardzo niepodobny do niej. Nie może sobie na to pozwalać. Uśmiechnęła się lekko, porzucając cały ten chłód. Musiała korzystać. Czerpać całymi garściami i zbierać sojuszników, nawet jeśli będzie ją to kosztowało aż za dużo cierpliwości.
⠀ - Ale mogę połowić ryby, jeśli potrafisz. Lub popływać. - Zarzuciła luźno, dużo pozytywniej i przychylniej, żeby nie zatrzasnąć sobie przypadkiem tych drzwi przed nosem w głupi sposób.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#98
Cofnął się gwałtownie o krok i zamrugał szybciutko. Stał jak wmurowany z szeroko otworzonymi oczami i patrzył się na Białą Łapę jak ciele w malowane wrota, no bo hej! Dlaczego tak zareagowała? Przecież nie zachowywał się źle. Miał bardzo przyjacielskie podejście i NIC więcej, słowo harcerza! No ale cofnął się, zabrał łapę, zabrał swój bark i zmarszczył nosisko, roztrzaskując całą swoją elegancję i piękno.
- Dlaczego reagujesz w taki sposób? - zapytał zatrzymując się w miejscu.
- Przecież nie mam niczego złego na myśli. Nigdy nie przepychałaś się z rodzeństwem? - Dzikuska, normalnie dzikuska! Ale nie powiedziałby tego na głos.
Czuł się mimo wszystko głupio. Do tej pory nikt w ten sposób na niego nie reagował i Wietrzny naprawdę nie wiedział, dlaczego tak się stało, bo najwidoczniej był na to za głupi i zbyt otwarty oraz towarzyski.
- Dobra - fuknął pod nosem i obrażonym krokiem poprowadził ich w stronę rzeki, a zeby się rozchorowała i wróciła do lecznicy. Mógł tupnąć nogą i zawrócić się w tym momencie do obozu, ale skoro on zaproponował wyjście to nie mógł go teraz tak przerwać, bo nawet jeśli wina była po jego stronie to on czuł się urażony.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#99
⠀⠀⠀Brwi Zimna również się uniosły, kiedy to omiotła wojownika spojrzeniem od góry do dołu. Przez uderzenie serca myślała, że się przesłyszała. Próbowała na nowo połączyć kropki, zmienić sylaby, szyk, przestawić kilka słów, ale... nie. Wietrzny Wąs naprawdę myślał, że jego zachowanie jest normalne i bynajmniej nie obrzydliwe, a wszyscy wkoło powinni padać przed nim na kolana i najpewniej szeroko rozpościerać nogi.
⠀⠀⠀Srebrzysta koteczka postąpiła jeszcze kilka kroków do przodu i również się zatrzymała. Przekręciła łebek, by dobrze widzieć zagubionego w samym sobie osła, nim w ogóle podjęła się wypowiedzi.
⠀ - Nie każdy kot, Wietrzny Wąsie, życzy sobie być dotykanym przez kogoś, z kim wymienił w swoim życiu zaledwie kilka słów. Nie każdy kot, Wietrzny Wąsie, lubi mieć na sobie lepkie spojrzenie, jak i nie każdy kot, Wietrzny Wąsie, ma w głowie tylko i wyłącznie pszczoły, które jak mantrę powtarzają polecenie obmacania wszystkiego tego, co ma cztery łapy, uszy i ogon. - Apatycznym i zdystansowanym tonem wyprawiła rudzielcowi istną litanię, która, w gruncie rzeczy, była bardzo delikatna i powściągliwa. Zimno mogłaby użyć słów gorszych i ostrzejszych, lecz nie upadłaby tak nisko. Musiała ostrożnie dobierać każdą głoskę, co by nie utracić swojego wymuskanego wizerunku, o który dbała na każdym kroku.
⠀ - Nie jesteś moim rodzeństwem. Nie jesteś nawet moim kolegą. Jesteś jedynie wojownikiem z klanu w którym się urodziłam i nie zapominaj o tym. Zachowuj dystans, albo wydrapię Ci go między oczami. - Powiedziawszy to uderzyła ogonem na boki, odwróciła się na pięcie i po prostu odeszła. Straciła ochotę na połów ryb, jak i na pływanie w zimnej rzece. Nie miała ochoty dłużej oglądać tego zbereźnego pyska Wietrznego Wąsa, toteż postanowiła samotnie, bez kwękacza u boku, wrócić do obozu.

/Zt.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie zdążył nawet jej odpowiedzieć, kiedy zabrała się i poszła i szlag trafił cały ten ich spacer! Właściwie to nie wiedział nawet co odpowiedzieć, bo nie wiedział, że ktoś w ten sposób może odbierać jego zachowanie. Z pyska Białej Łapy brzmiało to tak, jakby był skończonym zbokiem i jeszcze gorzej gwałcicielem, a przecież to nieprawda. Westchnął po prostu i zastanowił się, bo ta sytuacja dała mu trochę do myślenia. Nie, nawet nie trochę a dużo. Biała Łapa miała rację i Wietrzny się ostatnio coraz bardziej zagalopowywał, tylko po prostu tego nie widział, ale postanowił sobie że trochę zwolni i nie będzie aż tak przyjaźnie podchodził do każdego, bo faktycznie nie każdy jest jego przyjacielem i rodziną.

zt
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zatrzymał się tak nagle, a potencjalny obserwator nie potrafiłby dostrzec głębszego celu, z postawy Czarnego Bzu nie wynika nic oczywistego. Wojownik po prostu stał, nieruchomo, ze spuszczoną głową, z wbitym wzrokiem wprost w łapy. Oddech miał ciężki, a mięśnie napięte – zupełnie jakby spinał się przed ewentualnym przeciwnikiem – nie dlatego jednak stał taki spięty. Jak tylko usłyszał co stało się z Szarotkową Łapą jakoś nie potrafił się rozluźnić, zaczynało go wręcz wszystko boleć, a on nie potrafił zrzucić tego bólu. Zacisnął momentalnie szczękę, zamykając oczy i biorąc kilka głębszych wdechów, by choć spróbować się uspokoić, jednak i to nie przyniosło ukojenia... gdyby tylko nauczył ją dobrze pływać... kolejny głęboki wdech... gdyby tylko ukończył sprawniej jej trening... nierówny i ciężki oddech pozostawał bez zmian, a sam Bez zaczął wbijać pazury w ziemię. Gdyby tylko trafiła na LEPSZEGO mistrza, który potrafiłby ukierunkować jej ambicje w dobrą stronę. A potem jeszcze Kacza Łapa... nie zjawiła się na treningu, potem następnego dnia również jej nie było i kolejnego... może chce lepszego mistrza? Może właśnie poprosiła Czerwoną Gwiazdę o kogoś, komu terminatorzy nie znikają jak z bicza strzelił... jednak przez najbliższe dni w obozie jej nie widywał, pomimo, że ją szukał.
Powiedzenie, że odciął się od klanu jest... trafne, jednak patrząc na jego wcześniejsza sytuację, jakoś nie miał z nikim większych relacji... poza Wysoką Falą, która... no szczerze mówiąc tylko ona go trzymała w klanie. Czy chciał więc odejść? Gdzieś z tyłu głowy głowy słyszał taki głosik, jednak wiązałoby się to ze złamaniem kodeksu wojownika. Zresztą, nie wybaczyłby sobie, że zostawiłby Wysoką Falę samą, chociaż czy nie byłoby jej lepiej? Pokręcił gwałtownie głową, obiecał... Zacisnął szczękę, zginając się na łapach. Teraz wszystko wydawało się być bardzo spokojne, jednak prawdziwy armagedon dział się we wnętrzu Czarnego Bza, którym aktualnie targały emocje. W klanie pozostała mu tylko jedna, bliska osoba i to dla niej starał się funkcjonować. Wstawać co dnia, a nawet się uśmiechać... Jednak jest taki moment, kiedy nawet TA osoba nie jest w stanie podnieść cię na duchu i pomimo jej towarzystwa, wszystko się wali, po prostu.
Paskudny wojownik otworzył oczy, mrużąc je po chwili. Trzymał je zdecydowanie za długo zamknięte i teraz odczuwa skutki, gdy światło go wręcz oślepia. Skupmy się jednak na najważniejszym czynniku, co tu robił? Może na kogoś czekał? Może chciał polować? Otóż nie, jakby ktoś zapytał nie byłby w stanie nawet odpowiedzieć czemu tu przyszedł i czemu akurat TUTAJ przyszło mu się zatrzymać. Co więc siedziało w głowie Bza? Cała masa rzeczy. Sprzeczne emocje, multum przemyśleń i przeszłość, w której się całkowicie pogubił i nie potrafił zostawić tego za sobą. Co więc Bez chce zrobić? Może nie, że chce, ale najzwyczajniej w świecie COŚ złego go pchnęło w tym kierunku, po prostu COŚ mu kazało... Ale co takiego? No właśnie sam nie był w stanie odpowiedzieć, nawet jakby chciał. Dlatego gdy tylko schylił łeb, by następnie otworzyć pysk i złapać za swoją lewą łapę, po prostu już nie myślał nad tym co robi, w jego głowie były już tylko rzeczy, które zepsuł, za których stratę czuł się winien. Zacisnął szczękę, a wzrok miał przedziwnie pusty, wbity w bliżej nieokreślony punkt przed sobą. Zaciskał szczękę mocniej i mocniej... a pomimo rozchodzącego się coraz większego bólu, nie zaprzestał wbijania zębów w swoją skórę głębiej i głębiej... Jednak czy na tym poprzestanie? Nie... jakoś nie dawało mu to ukojenia, jakoś wciąż miał w głowie postaci kotów, które przyszło mu ich zawieźć, których stracił... dlatego zaczął szarpać. Wyglądał teraz jakby właśnie szamotał się z jakimś przeciwnikiem... którym była jego własna łapa. Zapytajmy więc jeszcze raz, czemu to robił? Po prostu, pomyślał sobie pewnej nocy, że może ból fizyczny odciągnie uwagę od tego psychicznego... tyle.

//mg :c
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Atak Bza, rzut 4d6: 14

Desperackie poszukiwanie sposobu na uśmierzenie bólu psychicznego zakończyło się tragedią.
Szczęki kocura rozwarły się, błysnęły ostre kły - jednak w co celowały? W jakiego drapieżnika? Czy Czarny Bez spotkał na swojej drodze przeciwnika, przez co był zmuszony do bojowego gestu? Najwyraźniej tak, jednak nie był to ani borsuk, ani lis. Był to sam syn Gilowego Gardła. On sam stanowił dla siebie zagrożenie. Zdecydowanym ruchem, pchnięty silną chęcią oderwania się od bólu psychicznego, zatopił obnażone kły prosto w jedną ze swoich łap. Nie była to rana głęboka, pomimo wkładanej w ugryzienie siły. Jednak wystarczyło to, aby pod naciskiem szczęk, prawie natychmiast poczuł smak własnej krwi na języku i jej nieprzyjemny zapach w nozdrzach. Drażnił, odpychał... Zdawać by się nawet mogło, że wypalał w nosie kocura niewidoczne dla gołego oka bruzdy. Jak na zawołanie przez jego ciało przeszła fala bólu, która niestety nie wystarczyła ciemnemu wojownikowi. Zaczął więc dziko szarpać, pogarszając ranę jak i zwiększając odczuwany przez nią ból. Cieniutkie strużki krwi zaczęły powoli moczyć ciemną sierść, a z każdym szarpnięciem zdawało się tylko przybywać szlachetnej cieczy. Nie minęła dużo czasu kiedy pierwsze krople spadły na ziemię przy Kolczastym Bzie, brudząc ją. Później spadały kolejne kolejne...
Czy przyniosło to kocurowi ukojenie? Czuł się po tym działaniu lepiej?


Czarny Bez: lvl: 4 | S: 12 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 80 - 14 = 66/80 | W: 50 - 3 = 47/50
• Rana 1 stopnia poszarpane ugryzienie na łapie; krwawi (w następnym poście -1HP do końca :c)
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ukojenie? Halo, gdzie jesteś? Czemu cię nie ma? I czemu wciąż w głowie miał te wszystkie postaci bliskich mu niegdyś kotów, które za nic nie chciały zniknąć. Przecież bolało, bolała go łapa, czuł krew, której odór drażnił i odpychał, a jednak wojownik nie zaprzestał działania i wciąż zawzięcie szarpał swoją łapę, czując jak krew rozchodzi się po wnętrzu jego pyska... Czemu obrazy z głowy nie znikały, czemu wciąż tam były, a to wszystko ich nie stłumiło? Och... może... może to za mało? Może musi się bardziej wysilić i jeszcze poszarpać, rozerwać bardziej, pogłębić, odgryźć. Odwrócił łeb, by mieć lepszy dostęp do świeżej rany i prawą stroną pyska – bo tam miał wszystkie zęby – wgryzł się ponownie w łapę, czując potrzebę pogłębienia swego dzieła. Tym razem odliczył w głowie do trzech, by zaraz po tym wbić zęby z całej siły i szarpnąć gwałtownie głową w górę. Jak bardzo musiał się stoczyć, by posunąć się do takiego kroku? Jak bardzo musiał upaść by gwiezdni musieli widzieć go w tak wstydliwej sytuacji? W pewnym momencie zebrało go na mdłości, jednak cudem zapanował nad zwróceniem swego wczorajszego posiłku.
Z jego zakrwawionego pyska zaczęły wydobywać się jęki, które zapewne przybrałyby nieco wyraźniejsze brzmienie, gdyby tylko nie tłumiła ich pokiereszowana łapa, która wciąż była targana, gryziona, szarpana. Czy Bez był w stanie odgryźć sobie łapę? To pytanie należy do tych trudniejszych, na które ani on, ani nikt inny nie potrafiłby odpowiedzieć. W głowie powtarzał w kółko jedno słowo: ”Zniknijcie.” co odnosiło się do tych wszystkich, których przyszło mu stracić, a pomimo tego za nic nie chcieli zniknąć z życia wojownika i nękali go w kółko i w kółko przez wiele już księżyców... a on nie potrafił ich wygonić. A czemu? Nie wiem... może po prostu chciał by wrócili?
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Atak Bza, rzut 4d6: 11

Pomimo starań, dalszym ciągu ból fizyczny nie mógł zakryć tego odczuwanego w jego wnętrzu. Starał się, próbował...To jednak nie dawało takich skutków jakie najpewniej chciał. Kolejne ugryzienie, ponowne szarpanie, nieustanna walka z samym sobą. Kiedy ugryzienie i poszarpana rana na przedniej łapie nie zdołała sprowadzić na kocura ukojenia, postanowił ponowić swój atak; nie udało się jednak poszerzyć rany czy oderwać kawałka skóry, co mogłoby otrzeźwić jakkolwiek wojownika. Za to, kiedy gwałtownie odrzucił głowę do tyłu, rozerwał skórkę tuż obok wcześniej powstałych ran przyprawiając się o kolejną, silną falę bólu. Krew trysnęła, brudząc nie tylko futro na kończynie Rzecznego wojownika, ale i ponownie ziemię pod nim w okolicach Kolczastego Bzu, która zdawała się ochoczo wsiąkać ciemną ciecz. Ciemne fale krwi sunęły przez futro Czarnego Bzu, brudząc je, sklejając i nadając niezdrowy, krwisty połysk. Gdyby nie to, że wojownik rozpoczął szamotaninę z samym sobą, raniąc się całkiem poważnie; ktoś mógłby pomyśleć, że zamoczył łapę w wodzie. Niestety, cala ta sytuacja była o wiele mroczniejsza. Woń krwi roznosiła się coraz bardziej i stawała się coraz intensywniejsza, mogąc nawet przyprawiać zagubionego w swych cierpieniach syna Gilowego Gardła o powtórne mdłości. Po szarpnięciu i rozerwaniu skóry w jego pysku poza krwią, znajdowały się również kępki sierści, cicho zgrzytające pomiędzy kłami.
Czy kot mógł odgryźć sobie łapę? Nie było wielu śmiałków, aby potwierdzić możliwie postawioną sobie teorie. Może Czarny Bez chciał być pierwszy? Sprawdzić, czy taki ból zaćmi ten, który odczuwa za sprawą nieprzyjemnych obrazów w swojej głowie, które przypominały mu o tym co stracił? Kogo stracił? Jeżeli tak, wkroczył na dobrą ścieżkę, a ciągle uderzające fale bólu i sunące, coraz co śmielej strużki krwi po jego łapie oraz krople wsiąkające w ziemię; mogły mu o tym tylko przypominać. Jednak czy w ogóle ból może sprowadzić ukojenie? Czy był sens, aby dalej próbować, skoro nie sprowadził go podczas pierwszego ugryzienia, jak i drugiego? Zatem czy pojawi się ono przy trzecim ataku? Czwartym? Dziesiątym...? Nawet sam Gwiezdny Klan nie mógł tego stwierdzić, więc niby jak miał ocenić to Czarny Bez!


Czarny Bez: lvl: 4 | S: 12 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 66 - 11 - 1 = 54/80 | W: 47 - 4 = 43/50
• Rana 1 stopnia poszarpane ugryzienie na łapie; krwawi ( -1HP do końca :c)
• Rana 1 stopnia rozerwana skóra na łapie; krwawi (w następnym poście -1HP do końca)
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bolało, oj bolało... Jednak czym są te dwie ranki na tle tego wszystkiego co siedziało w głowie paskudnego wojownika? Gdyby to przenieść na jego postać, zapewne ciężko byłoby dostrzec, iż to w ogóle kot, taki byłby pokiereszowany. Odsunął się od swojej łapy, dysząc i wlepiając wzrok w krwawe rany... czy to go satysfakcjonowało? Nie. Nawet odczuwalny ból jakoś nie sprawiał, że odechciało mu się ranienia samego siebie... w końcu taka Szarotkowa Łapa – z jego winy – się topiła, nie wiadomo ile czasu... a on ma tylko niewyglądające poważnie ranki na łapie... Zmarszczył się, czując jak jego łapy zaczęły drgać, a mu ciężej było ustać. Ta woń jego własnej krwi była przytłaczająca, mdła i... wręcz obrzydliwa, a to wszystko sprawiało, że po prostu zaczynało się kręcić w głowie. To też w pewnym momencie syn Gilowego Gardła padł na ziemię, ocierając pysk o drugą łapę. Potem już tylko jego głowa opadła na ziemię - między przednimi łapami - a przymrużone oczy wlepił w punkt przed sobą. Odczuł ukojenie? Nie... co więc musi zrobić by coś się zmieniło, by jego głowa w końcu uwolniła się od tego wszystkiego, co męczy go już tak wiele księżyców? Zerknął kątem oka na poranioną łapę, w której wciąż pulsował ból... może to za mało... może musi się jeszcze postarać, czy aby pozbyć się z głowy bolesnych obrazów kotów, musi jakoś odpokutować? W aktualnej sytuacji w jego głowie pojawiało się niezbyt wiele rozwiązań. Cały się w końcu oddał tej przeklętej przeszłości... Podniósł więc głowę z ziemi, przybliżając powoli – ponownie – pysk do łapy... Czy chciał to robić? Nie... ale musiał, wmówił sobie, że musi. Dlatego ponownie objął łapę zębami, telepiąc się przy tym. Ból i smak krwi paraliżowało mu resztę kończyn i w momencie gdy poświęcał całą uwagę ponownemu szarpaniu wcześniejszych ran – by je pogłębić – kompletnie nie zwracał uwagi na napięte mięśnie, które sprawiały, że cały stał się „kocią galaretą”, telepiącą się i drgającą przy każdym poruszeniu. Skrobał zębami obolałe miejsca, wbijał, wgryzał się, no i oczywiście szarpał, zaciskając powieki, wyglądał żałośnie, po prostu jak nieszczęście w fizycznej postaci.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości