Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Ucieszyły się nie tyle oczy, co sama Warchlak. A dokładniej – rozszerzyły się, podczas gdy ona sama momentalnie zamarła wpół kroku, czując stracone wcześniej napięcie wzrastające w niej z każdym kolejnym uderzeniem serca. To on. To on! Czy dokładnie ten sam, czy nie, to nie miało większego znaczenia – biegnący po dnie robak był tym samym pięknym stworzeniem, które widziała wcześniej, i nie mogła nacieszyć wzroku widokiem jego przebierających odnóży. Czyżby spełniło się jej życzenie do lina sprzed dłuższej chwili? Od tego dnia będzie bardziej szanować te ryby...
Skoro robak ukazał jej się po raz drugi w czasie jednego polowania – myślała, śledząc go uważnie – to albo miała niewyobrażalne szczęście, alebo było całkiem prawdopodobne, że zdołałaby go znaleźć także podczas następnego. To uspokajało ją, bo znaczyło, że jeśli nawet nie uda się tym razem, będzie miała jeszcze kolejną szansę. Nie zmieniało jednak faktu, że schwytanie robaka było w tamtym momencie rzeczą, której chciała dokonać najbardziej pod słońcem.
Upewniła się, że nie rzuca cienia na wodę. Niemal całkiem wstrzymując oddech, czekała w bezruchu, aż stworzenie podejdzie jeszcze odrobinę bliżej – tak, by mogła szybkim ruchem chwycić je za jakąkolwiek część ciała (preferowanie ogon, ale nie pogardziłaby nawet którymś ze szczypiec), a potem wyciągnąć, obrócić na grzbiet i tym razem zabić ugryzieniem tak prędko, jak to będzie możliwe. To, czy nie narobi halasu, albo czy nie będzie musiała za to zapłacić uszczypnięciem, nie obchodziło jej. Liczył się efekt – upolowanie wspaniałego robaka w jak najmniej uszkodzonym kawałku.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼
Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮
╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
To kopiemy kolejny raz
To piękny dzień. Najpierw może zaczął się nieprzewidywalnie, potem szedł dość smutno, ale teraz? Teraz kiedy Dziki Czart po prostu uspokoiła się, dała piękny przykład spokojnej oceny sytuacji i wyczekania na odpowiedni moment. To było coś, to była sztuka sama w sobie. Doświadczony wędkarz.
Owszem - nie obeszło się bez szkód. Rak Robak chciał się uratować i gdy coś uderzyło go od góry, ten zaszamotał się, na oślep rozpocząć szczypanie powietrza, aż trafił jakiś cel. Celem był palec, ale drugiej nogi. Może to ten sam i wiedział, że nie warto po raz drugi uderzać w to samo miejsce? Rozprzestrzenione rany robiły więcej, niż jedna. Mądry rak.
Martwy rak. Dziki Czart zdołała obrócić go mimo wszystko i zabić ugryzieniem w brzuch. Jego nóżki tylko na krótko po tym jeszcze się ruszały, aż przestały. I była mokra ona, mokry on, oboje zakrwawieni, bo ona go zagryzła, a on ją uszczypnął.
+25 exp za RAKA!!!!!!!! ale i tak doświadczenia warte więcej
Dziki Czart: lvl: 5 | S: 12 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 12 | HP: 62-7=55/80 | W: 36-3=33/60
>> obniżenie celności o 1 z powodu spadku W do 2/3
> rana 1 st. - lekkie uszczypnięcie w palec prawej, przedniej nogi
> rana 1 st. - lekkie zadrapanie na lewym poliku
> rana 1 st. - lekkie uszczypnięcie w palec przedniej, lewej nogi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Czekała. Robak zbliżył się na odległość ciosu... a potem wszystko potoczyło się szybko. Plusk wody, ruch szczypiec, falowanie całej palisady członowanych odnóży, które próbowały odepchnąć jej pysk. W lewej łapie poczuła puls bólu, ale nie zatrzymało jej to; nic nie mogło jej powstrzymać, aż nie dosięgła celu. I wreszcie się to stało.
Trwała jeszcze chwilę, pochylona nad znieruchomiałym zwierzęciem, po czym wyprostowała się i głośno odetchnęła. Kąciki jej pyska uniosły się powoli w powracających emocjach. Miała go.
– Dziękuję – rzuciła, najpierw cicho, do Gwiezdnego Klanu... a potem po prostu do samego stwora. – Dziękuję! Jesteś śliczny... Nie zmarnuję cię!
Chichocząc pod nosem z przepełniającej ją radości, zabrała się za wstępne oglądanie pancerza, po czym ostrożnie zaniosła go do reszty zwierzyny i zabrała wszystko razem w reklamówce do obozu, uważając mniej na ryby, a bardziej na to, by niv nie stało się robakowi. Och, już widziała, jak to się Naci spodoba.
/zt <33
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼
Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮
╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
To kopiemy kolejny raz
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Ostatnimi dniami umysł Wilczego Wojownika zawładnięty był przez myśli przeróżne. Na szczęście nie tylko te trudne i przytłaczające – na przykład teraz przede wszystkim starał się zdecydować, które z jego piszczkowego trio rzeczywiście było jego ulubionym. Jakiś czas temu Ciernisty Gąszcz usłyszała od niego, że był to lin, ale czy to prawda? Nie miał wtedy zbyt wiele czasu na zastanowienie się, a przecież jazgarz i bażant też mają wiele smakowitych atutów…
Pochłonięty zadumą, cętkowany nie zwrócił uwagi na solidnych rozmiarów żabę, skrytą w pobliskiej kępce trawy. Gdy płaz uznał, że kocur zbliżył się niekomfortowo blisko, wystrzelił jak z procy, prawie przelatując Wilczomleczowi koło nosa. – HII!! – Pisnął i odskoczył, gwałtownie wyrwany z rozmyśleń, osiągając rekordowo wysokie tony. Wojownik rozejrzał się wokół siebie, ale żaba już dawno zniknęła gdzieś w bujnej roślinności. Odetchnął ciężko, sam sobą zażenowany.
Przynajmniej nikt tego nie widział, prawda?
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Widzieć nie. Para pomarańczowych oczu siedząca kilkanaście susów dalej była tak skupiona na wpatrywaniu się w wodę, że obok niej mógłby przelecieć zając, ba, całe stado zajęcy, a nawet by ich nie zarejestrowała. Słyszeć – to co innego. Kotka uniosła głowę, na moment przerywając wyczekiwanie ryby, i rozejrzała się wokół. Tak piskliwy głos od razu połączyła z jakimś ptakiem, takim, którego jeszcze tutaj nie widziała. Do głowy by jej nie przyszło, że ten ptak ma cztery łapy i pochodzi z klanu Rzeki.
Pobieżne oględziny terenów wokół spełzły na niczym. W okolicy siedziały tylko kaczki, a nad głową krążyły trzy wrony. Na szumiącej tafli wody unosiło się też czaple pióro, ale żadne z nich nie było odpowiedzialne za taki piskliwy krzyk. Hm. Wzruszyła ramionami i wróciłaby do łowienia, ale możliwość odkrycia całkowicie nowego gatunku ptaka nie chciała jej dać spokoju. Niechętnie, szylkretka podniosła się z brzegu i otrzepała łapę z wody. Trzy szarpnięcia zębów i udało jej się zerwać parę liści rosnących tutaj wodolubnych trzcin, czy co to tam było – nieprzydatne medykom, z tego co wiedziała, więc nie kojarzyła ich nazwy – i przykryła nimi leżące obok niej dwa czebaczki. Może nikt ich nie ukradnie. A ona sama rusza na poszukiwania ptactwa.
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Stał w ciszy na kilka uderzeń serca i nie usłyszał żadnych chichotów zza pobliskich krzaków – to dobry znak. Może rzeczywiście nie było świadków tej drobnej skazy na wilczym honorze? Nieszczęśnik nawet nie wiedział, że stał się teraz przypadkowym celem wichrowej miłośniczki drobiu ptactwa wszelakiego. Piorun zwykle nie uderza dwa razy w to samo miejsce, toteż szansa na drugi tak wysoki pisk w wykonaniu cętkowanego była na ten moment nikła. Ale! Reprezentant Rzeki miał jeszcze dużo innych dźwięków do zaoferowania.
Powoli ruszył, kontynuując spacer, chociaż nadal mimowolnie zerkał w kierunku gdzie odskoczyła tamta grubiutka żaba. Zaraz jednak zainteresowało go coś innego – nierzeczna, lecz zdecydowanie kocia, woń. Przekręcił głowę z lewej na prawą, aby spojrzeć się w kierunku z którego powędrował do niego zapach i… Oczywiście zupełnie nie zwrócił uwagi na to, co stało przed nim. – Oof! – Zanim cokolwiek zarejestrował, Wilczy Wojownik perfekcyjnie rąbnął łbem w jedno z niewielu rosnących w pobliżu drzew. Czasami zdarzają się lepsze dni, a czasami takie jak ten…
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Gdyby wojownik jedynie przysolił o drzewo, być może lokalna fanka ptactwa uznałaby, że tropi w tej chwili dzięcioła. To dopiero było by coś! Dzięcioł żyjący na podmokłym terenie, żywiący się rybami? Tego jeszcze nie grali. Niestety, cętkowany Rzeczniak wydał z siebie smutne oof i tym samym zdradził swój brak pokrewieństwa z ptactwem. Phi! Szylkretka straciła zainteresowanie i wróciła do łowienia ryb.
No dobra, może nie. Ale była naprawdę zawiedziona że nie odkryje nowego gatunku dzięcioła. Zerknęła w kierunku skąd dobiegł żałosny odgłos i, o proszę, sąsiad. Sądząc po zapachu, kocur. Czy wszystkie kocury w Rzece są cętkowane? Gdyby miała czebaczka za każdego... ach nie, przecież Wiesiołek nie miał kropek. Inaczej nie pomyliłaby go z Pożarkiem. Jej policzki zabarwiły się na lekki róż pod czarną i czarno-rudą sierścią na to wspomnienie.
— Jesteś cały? — Zawołała w kierunku nieznajomego kota. Zapach był jej nieznany, więc chyba nieznajomego. Chyba. W każdym razie miała nadzieję że był w jednym kawałku, bo nie tylko nie miała pod łapą nic na stłuczenia poza czebaczkiem, ale również dzieliła ich rzeka, której nie potrafiła przepłynąć. Powinna szybciej poprosić Jaśmina o lekcje, zanim zrobi się zbyt zimno.
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Taki zawód na sam start potencjalnej znajomości… Gdyby Wilcza Góra miał świadomość, jak dużą nadzieję zbudował w wyobraźni szylkretki i jednocześnie zaprzepaścił ją jednym stuknięciem łbem w drzewo, to chociaż by przeprosił…
Stał chwilę w szoku ze zmarszczonym pyskiem, aż w końcu na głos kotki, o przynależności zapewne wichrowej, spojrzał się na drugi brzeg. No dobrze, czyli o pisk najwyraźniej nie musiał się martwić, ale z tej drugiej wpadki trzeba się było jakoś werbalnie wykaraskać. W końcu miał reputację do podtrzymania – spotkania na granicy to nie tylko pogawędka między kotami, to także godne reprezentowanie własnego Klanu! Zmotywowany własnymi myślami, cętkowany szybko dumnie się uśmiechnął. – Hoho! Doceniam troskę, ale to nic takiego! Moje ciało jest do tego przyzwyczajone! – Chwila pauzy. Kilka mrugnięć w eter. W końcu drobne zmieszanie na pysku. – W sensie zahartowane. Do uderzeń. Niekoniecznie od drzew.
Odkaszlnął. – A jak tam leci po drugiej stronie Grzmiącej Rzeki? Sprzyja w Wichrze?
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Uniosła jedną brew. Nie była pewna czy kocur właśnie z nią flirtuje, czy przyznaje się do tego, że już niejeden pień mu łomot spuścił. Może oba naraz.
— To... w porządku? — Zaryzykowała odpowiedź, bo naprawdę nie wiedziała co powiedzieć. Jak nie od drzew to od czego. Od kamieni? Rzucali się w Rzece kamieniami?
— Jakoś leci. Płynie. — Uniosła jeden kącik pyska w krzywym uśmiechu. — Trawa nam urosła ładna tej Pory Zielonych Liści. Zające biegają, płotki biorą. Żyć nie umierać. A wy?
Usiadła na brzegu, wpatrując się z ciekawością w nieznajomą sylwetkę i wertując w głowie swoją bazę znajomych Rzeczniaków. Nie, zdecydowanie takiego kota jeszcze nigdy nie widziała. Nowy sąsiad z Rzeki? A może po prostu nie miała okazji go widzieć? Może niedawno skończył trening.
— Ej, a skoro jesteś taki zahartowany przez kamienie. Lubię czasami walczyć z Rzeczniakami dla sportu. Nie chciałbyś przepłynąć i się sprawdzić? Mogę ci za to zaoferować czebaczka.
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Przytaknął z zapewnieniem, chcąc rozwiać jakiekolwiek wątpliwości, które dało się wychwycić w odpowiedzi kotki.
Ahh, kolejna koneserka zabawy słowem, to się szanuje! Też będzie musiał czymś odbić, jak już na coś wpadnie… W kontraście do Wichrzaczki, jego uśmiech był szeroki i szczery, idealnie prezentujący kiełki. – To dobrze słyszeć! W Rzece Pora Zielonych Liści też mija raczej spokojnie – miła odmiana po burzliwej Porze Młodych Liści… Od wygnanych medyków, po nieudane łowy podczas Połowu Rozkwitu. Nie złapałem ani jednej ryby... Ale przynajmniej dorwałem reklamówkę.
Dalsze słowa kotki zdołały już nieco skonfundować cętkowanego, przynajmniej na moment. – K-kamienie..? Walka z Rzeczniakami dla sportu?? – Trybiki w wilczej głowie nie wysilały się jednak zbyt mocno, ponieważ wspomnienie o czebaczku wydawało się rozwiać jakiekolwiek podejrzenia i niezrozumienie. – Oo, już płynę! A masz może lina? Jazgarz też byłby super!
Nie czekając na odpowiedź, Rzeczniak bezpardonowo wskoczył do wody i zaczął sunąć na drugi brzeg, niekoniecznie się spiesząc. W sumie to dawno nie relaksował się w wodzie! A przecież trzeba korzystać, taka przyjemna pogoda do pływania nie będzie trwać w nieskończoność.
W końcu dotarł na suchy ląd i wgramolił się na brzeg niecałe dwie lisie długości od Wichrzaczki. Był dobrze wychowany, więc nie otrzepał się z wody przy kotce, jedynie nieco przetarł pysk i wykonał kilka mechanicznych liźnięć na prawym barku.
Był to też dobry moment by lepiej przyjrzeć się nieznajomej i… cóż. Szylkretka miała ewidentnie ruletkowo-karasiową budowę ciała. Wilczomlecz nie chciał pielęgnować w sobie żadnych uprzedzeń, ale do tej pory życie nauczyło go, że lepiej być chociaż ciut bardziej czujnym przy tego typu kotach. Ale kto wie, może owa rozmówczyni przełamie złą passę? – Tooo z czym miałbym się sprawdzić, chodzi o jakiś sparing? I czemu preferujesz akurat Rzeczniaków?? – Pytania zostały rzucone z czystą, niewinną ciekawością. Zaraz jednak otworzył pysk jeszcze raz. – Oh, a tak przy okazji to nazywam się Wilcza Góra! Z kim mam przyjemność rozmawiać? – Już kiedyś zapomniał spytać się kota poznanego na granicy o imię, drugi raz nie popełni tego błędu!
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Ach! Reklamówka. Pewnie to dlatego nigdy wcześniej kocura nie widziała. Pewnie dołączył do klanu całkiem niedawno i stąd nazywał ją reklamówką, zamiast szeleszczącą błoną czy czymś w tym rodzaju. Odwzajemniła szeroki uśmiech i skinęła mu głową.
— Przykro słyszeć, ale reklamówka chociaż może ci się przydać kiedy indziej! Czasami zabieram ją ze sobą na ryby, moja przyjaciółka ma taką ładną. Przewędrowała już całe tereny Wichru, wzdłuż i wszerz. — A przy tym nie pękła ani razu. Solidnej roboty reklamówka. Będzie jej autentycznie żal jeśli kiedyś się przerwie.
— Mhm! Ostatnio z kotką, zapasy po łokcie w wodzie. Ławica się nazywała... Przepływająca, jakoś tak? Dość charakterystyczna bo nie widzi na jedno oko. — Powinien skojarzyć o którą chodzi, nawet jeśli nie znał jej za dobrze. — Nie, niestety nie mam. Polowałam na płotki ale dzisiaj nic poza tymi czebaczkami nie mogę wyłowić. W ogóle ich nie interesuje moja łapa. Najedzone jakieś.
Przyglądała się płynącemu kocurowi z równą fascynacją, z którą patrzyła na pływających sąsiadów za każdym poprzednim razem. Sama Lawendowa Gwiazda mogłaby zejść teraz ze Skórki i usiąść obok, a nawet by jej nie zauważyła. Jak on to robił tak łatwo? Jak nie porywał go nurt? Wyszedł na brzeg i właściwie od razu poczuła się trochę lepiej z tak intensywną obserwacją, bo odwzajemnił jej lustrujące spojrzenie. Wyprostowała się i wstała na równe łapy.
— Tak, o sparing! Nie biję sąsiadów z pazurami, bez obaw. — Machnęła łapą, nieznacznie prostując się jeszcze bardziej. — A czemu... tak wyszło właściwie. A potem chciałam sprawdzić, czy może walczycie trochę inaczej niż my. Może czegoś się nauczę, co może mi się przydać jak spotkam... wydrę. — Wyszczerzyła się do kocura. — Albo bobra. Widziałam kiedyś bobra z bliska na terenach niczyich. Kompletnie nas zignorował i po prostu zniknął w krzakach. Całe szczęście! Nie chciałabym walczyć z niczym co ma takie zęby.
— Mrówczy Szlak. — Skinęła mu głową. — Matka-Opiekun klanu Wichru. Co powiesz na... jak wygram, pokażesz mi jak się pływa? A jak ty wygrasz... — Uniosła oczy ku niebu, szukając inspiracji. Nad nimi przelatywała samotna wrona. — Zdradzę ci sekret do szybkiego biegania, o! Co ty na to?
Ona również nie czekała na odpowiedź, tylko odeszła dwa kroki w bok, dając im obojgu wystarczająco miejsca wokół na przyjęcie pozycji do walki. Wyglądałoby to o wiele poważniej, gdyby we dwójkę nie szczerzyli się do siebie.
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
– Prawda prawda! Jeszcze tego nie próbowałem ale znajoma, która żyła poza klanem, opowiadała mi, że można w niej przenosić rzeczy! – Odpowiedział z entuzjazmem. Dobrze wiedzieć, że reklamówki rzeczywiście przydają się w leśnych warunkach, zdecydowanie był to na dłuższą metę bardziej wartościowy łup niż zwykła ryba!
Ławica? Przepływająca?? Może Wichrzaczka zapamiętała tylko 50% imienia , ale było to wystarczające by cętkowany dobrze wiedział o kogo chodziło, zanim jeszcze dotarła do kwestii oka! – Nadpływająca Ławica!! To moja siostra, miałaś z nią sparing? Musiało być wymagająco, co? Jest świetną wojowniczką!! – Nie zamierzał ukrywać ekscytacji w głosie. Chwalenie rodzinki na granicach to świetne spędzanie czasu! – A więc najbardziej lubisz płotki? – Wilcza dedukcja – Ale hej, czebaczki też nie są złe! Ryba to ryba, zawsze dobra! – Podejmowanie dyskusji rybackiej z przedstawicielem Wichru nadal było nieco surrealistyczne, Roziskrzona Gwiazda to jednak ma łeb!
Sytuacja została nieco rozjaśniona i brzmiała jak najbardziej zachęcająco! – Ciekawe, ciekawe! W sumie to jeszcze nigdy nie miałem okazji powalczyć tak z kotem z innego klanu. Cień i Grom też planujesz tak kiedyś sprawdzić?? – Bo Wilczomlecz czuł już, że eksperyment ten trafił na jego listę zadań to wykonania w przyszłości… – Wydry? Bobra?! – Zareagował z ewidentnie figlarnym oburzeniem. – Odbyłaś już sparing z Nadpływającą Ławicą, więc na pewno odczułaś już potęgę, grację i honor Wojowników Klanu Rzeki. I strategię… Oraz szlachetność... O, no i przede wszystkim skromność. A teraz zmierzysz się z uczniem Łabędziej i Nocnej Gwiazdy! – No, to teraz zbudował im atmosferę do walki!! Skąd ta wyniosłość? Może musiał się podświadomie podbudować po tym, jak wcześniej wystraszył się żaby i stuknął łbem w drzewo, kto wie.
Gdy Wichrzaczka podzieliła się swoim imieniem również skinął jej głową w odpowiedzi, a następnie nieznacznie uniósł brwi, słysząc jaką dzierży rangę. Miał bić Matkę?? To chyba trochę niemiłe. Ale zgoda to zgoda, w końcu Mrówczy Szlak sama owy sparing zaproponowała. Najwyżej nieco bardziej zredukuje siłę ciosów…
Pozostała jeszcze kwestia nagrody za zwycięstwo. – Chcesz się nauczyć pływać? Nie ma problemu! Ale Wasz sekret szybkiego biegania już znam – pewien rudy kocur mi go zdradził! – Lekki ton głosu nieustannie towarzyszył wylatującym z wilczego pyska słowom. – Ale co powiedziałabyś na opowiedzenie mi czegoś z wichrowej przeszłości? Interesuję się klanową historią, bez względu na przynależność!
Kotka zaczęła się szykować do walki jeszcze zanim ten skończył mówić, toteż równie szybko postarał się przybrać dostatecznie majestatyczno-wojowniczą pozę. – Zaczynaj!
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
O, więc ten fascynujący kot również miał znajomych poza klanem? Proszę proszę, właśnie zyskał w pomarańczowych oczach. Taki otwarty umysł się szanuje.
— Twoja siostra? — Powtórzyła jak echo, unosząc brwi. — Aha! Śliska jak prawdziwa ławica, żadna z nas tak naprawdę nie wygrała! Obie byłyśmy tylko kompletnie mokre. Też przepłynęła wtedy rzekę, zresztą chyba nawet niedaleko stąd? Nie pamiętam dokładnie gdzie walczyłyśmy, chyba gdzieś w pobliżu. — Wyjaśniła obszerniej niż zamierzała, patrząc na to jak entuzjastycznie kocur podszedł do tematu. Musiał być blisko z siostrą skoro tak chwalił jej umiejętości. Tak myślała. Wichrowa dedukcja. Dobrze, że zrozumiał że chodzi o sparing, a nie o prawdziwą walkę!
— Mhm! Są smaczne, duże i nie kłują jak się je wyławia, czego więcej chcieć? Czebaczki są w porządku, ale to takie maleństwa że musiałabym chyba ze trzy zjeść żeby się najeść po całym dniu! Ale da kociąt są w porządku, takie akurat, albo nawet trochę za duże. — Raz Matka, zawsze Matka. Szylkretka miała w głowie listę zdobyczy które najlepiej przynosić małym pyszczkom, tak żeby się najadły i przy okazji zmarnowały jak najmniej. — A ty liny? Albo jazgarze? Nie przepadam za jazgarzami, to to ma zęby! I kłuje! — Szylkretka wyszczerzyła się radośnie, śmiejąc pod nosem i kręcąc głową. Może i były smaczne, tego nie wie, ale jakim kosztem?
— Huu, nie wiem. — Odpowiedziała zgodnie z prawdą, wciąż z szerokiem uśmiechem na pyszczku i w doskonałym humorze. — Może powinnam? W Gromie mam ciocię, ale ona jest już starsza to nie chcę z nią walczyć. No i do Gromu mamy najdalej, nie? A Cień żyje w lesie... nie przepadam za lasami. — Delikatnie powiedziane. — Wolę otwarte przestrzenie, jak tutaj.
— Wydry i bobry! — Przytaknęła, wyjątkowo zadowolona z tego, że kocur w mig złapał jej aluzję. — Oooh, to zaszczyt! — Odegrała nagłe nabranie oddechu w płuca pod wpływem tak poważnych słów, nawet łapkę przyłożyła do mordki. W takim razie nie miała szans! Na pewno nie! Nie z potęgą, gracją, honorem i czymtam jeszcze wojowników Rzeki. Strzepnęła ogonem. Byle znajda nie miała żadnych szans. Ale kolega na szczęście raczej o tym nie wiedział, a ona już zaproponowała ten sparing, więc pozostało jej tylko przecierpieć z dumą. Wyszczerzyła się znowu, bardzo mocno próbując powstrzymać śmiech.
Rudy kocur? Na uderzenie serca zmarszczyła brwi. No naprawdę? Lis już tu był i już przehandlował tę wiedzę? Wilcza Góra właśnie z gracją wytrącił jej argument z łap, a nawet nie zaczęli się sparingować. Ugh.
— Rudy? Pewnie mój bratanek ukochany, Roześmiany Wąs? Tsk tsk, a mówiłam mu żeby nie sprzedawał tak o sekretów klanu. — Wróciła do gry, bardzo świadoma tego, że sama właśnie chciała ów sekret przehandlować. Ale! Co wolno Gwieździe to nie tobie termie. Poza tym mogłaby nauczyć innych Wichrzaków pływać, a Lis to Gwiezdni wiedzą za co się podzielił. Pewnie za rybę. Pokręciła głową. Rybę to mogła mu załatwić za darmo. Tymczasem Rzeczny kocur mówił dalej, a pomarańczowe oczy szylkretki błysnęły na słowo– słowa klucz historia klanów. W mrugnięcie oka przestała grać i całą uwagę skupiła na szaro kremowym pyszczku.
— Ty też? — Ton zdradzał ekscytację, a za nim podążyła i mordka która aż się rozjaśniła. — Pewnie! Rzeczniacy tak bardzo lubią uczyć się o historii czy to przypadek? Byłam kiedyś na spacerze z Gorejącym Krzewem i on też się tym interesuje, opowiedział mi całe mnóstwo rzeczy o historii Rzeki. I o zaginionych klanach!
Może to dobrze że zdążyła już odejść, inaczej na pewno zaczęłaby gadać o Nowym Świcie i tyle by z tego sparingu wyszło. A tak, zachęcona przez nowego znajomego, skoczyła w lewo, potem w prawo, i znowu w lewo, za trzecim razem atakując naprawdę zamiast zwodzić przeciwnika. Celowała w prawy bark, próbując smagnąć go palcami, co normalnie zafundowałoby Wilczej Górze szereg płytkich ran ciętych.
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Przytaknął jeszcze raz na powtórzone pytanie. To niezłą musiały mieć walkę, skoro ponoć był remis i jeszcze potaplały się w wodzie… Czas pokaże, co wydarzy się podczas obecnego pojedynku! – Hmm, prawda, pod tym względem krąpie i karasie też są nienajgorsze, prawda? Chociaż mają raczej nieco więcej ości. Ale tak, samymi czebaczkami trudno się najeść… – Nowością było słyszeć refleksje na temat karmienia kociąt. W sumie to z Matką/Opiekunem z innego klanu nie miał jeszcze okazji porozmawiać! Przynajmniej nie był absolutnie niedouczony, jednak Jęczmienne Ziarno co nieco mu rozjaśnił. – I tak, uwielbiam liny! Jazgarze również, mają bardzo delikatne mięso, ale te kolce rzeczywiście czasami irytują, zwłaszcza gdyby chciało się coś szybko zjeść. Z nimi trochę działa sentyment – pierwsza ryba jaką złowiłem była jazgarzem! Chociaż akurat tamta konkretna smakowała okropnie… – Z perspektywy czasu pewnie zjadł wraz z Mentorką chorą rybę, co tłumaczyłoby tamto zatrucie, ale niczego nie żałował!
– Ja już wiem, że na pewno spróbuję! Zainspirowałaś mnie tym szukaniem sparingów w innych klanach!! Jeśli nie chcesz szlajać się po ich granicach, to możesz zawsze czatować przy Czterech Dębach! – Odparł, zaraz jeszcze dodając – Ale oh, ciocia w Gromie? Czyli masz rodzinę rozproszoną po klanach?
Na zaszczyt pozostało tylko dumnie się uśmiechnąć. Nawet jeśli powaga tej rozmowy była bliska zeru, to trzeba było trzymać poziom! – Tak, dokładnie! Bardzo łatwe do zapamiętania imię. Ciekawe, czyli Ty walczyłaś już z moją siostrą, a ja miałem pogawędkę z Twoim bratankiem. Las jest mały! – Wyjawianie sekretów klanu na ten moment taktownie przemilczał, bo złapała go drobna refleksja. Co jeśli wskazówka ujawniona przez Roześmiany Wąs nie była tym samym, co przekazać chciała Mrówczy Szlak? Może jej sekret był sekretniejszy i umożliwiający jeszcze bardziej wydajny bieg?? Cóż, głupio było teraz cofnąć swoje słowa, więc cętkowany miał tylko nadzieję, że dobrze to rozegrał…
Trudno było nie zauważyć, że oczy Wichrzaczki praktycznie zabłysnęły gdy Wilczomlecz wspomniał o temacie klanowych historii. Czyżby bratnia dusza w hobby? Doprawdy, to się rzadko zdarzało! Na tyle rzadko, że dalsze słowa szylkretki wprawiły Wilczego Wojownika w momentalną konsternację. – Pielęgnowanie głębokiej i bogatej klanowej historii powinno być wysoko na liście priorytetów każdego Rzeczniaka, ale… Gorejący Krzew również się tym interesuje? Nie miałem pojęcia! Byliśmy mianowani na wojowników na tej samej ceremonii, ale szczerze mówiąc nigdy za dużo z nim nie rozmawiałem. Najwyraźniej trzeba to naprawić! – Szybko wyjaśnił, jednak została jeszcze ostatnia kwestia. – Tylko… Co masz na myśli poprzez zaginione klany..? – Czyżby Gorejący Krzew wiedziało czymś, o czym Wilcza Góra nie miał pojęcia? A może to efekt bujnej wyobraźni i jakiejś nadinterpretacji, kto wie…
Kto wie, bo na pewno nie Wilczomlecz.
I na ten moment nie miał okazji więcej nad tym podumać, bo sparing miał najwyraźniej przerodzić się w walkę o życie. Kierowana przeznaczeniem, mistrzowską kontrolą własnego ciała, wstawiennictwem Gwiezdnych, którzy chcieli ukarać syna Srebrzystego Jeziora za jego pychę i niestosowne ocenianie kotów po rangach, lub każdym z powyższych, Mrówczy Szlak zadała cios, który zranił nie tylko ciało Wilczego Wojownika, ale także jego duszę. Wpierw mignęła mu w tą i tamtą stronę z prędkością błyskawicy, a potem dopuściła się ofensywy na jego bark. Zachwiał się od uderzenia, nadal niepewny czy cala ta reakcja spowodowana była jej atakiem, czy może zaczął nieco dramatyzować, ale fakt faktem, kota po jednym ruchu zdobyła tytuł Potężnej. Czy każda Matka w Wichrze miała takie umiejętności?!
Cętkowanemu pozostało jakoś próbować przetrwać. Nie spodziewał się, że będzie musiał wykonać taki ruch, ale zamachnął się i wyprowadził przed siebie prawy sierpowy, samemu nieco się cofając. Atak był relatywnie wolny i łatwy do uniknięcia – miał przede wszystkim stworzyć dystans. Ale jeśli akurat trafi kotkę, to powinno zaboleć...