Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Co ja tutaj znalazłam? Czemu to tak patrzyło na mnie słodko? Nie ruszał się, ani nawet nie stresował moim widokiem, a ja nie stresowałam jego… udało mi się już kiedyś zobaczyć nietoperza na jednej z wypraw nocnych, gdy przelatywał mi nad głową… nie było widać dokładnego kształtu, ale w pewnym momencie coś mi mignęło na tyle żeby ułożyć z tego konkretny wygląd. Tutaj nie pasował mi nijak (a może aż za bardzo?) do tego co pamiętałam.
– Witam, słodziaku – zachichotałam i podeszłam bliżej trącając delikatnie środek pyszczka, czarnej postaci.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Cóż, jeśli Trufla oczekiwała jakiejś większej reakcji... To niestety jej nie dostała. Maluch ani nie drgnął, nie odpowiedział na jej słowa, ani tym bardziej się nie ruszył, gdy ta zbliżyła się niebezpiecznie blisko. Jedynie, gdy trąciła go noskiem to oj... Chyba go zabiła. Bo ześlizgnął się z krzaczka i upadł prosto na ziemię. Dalej żadnych widocznych znaków życia. W ogóle w środku był jakiś dziwnie pusty... Cóż za dziwoląg.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
– Oj! Przepraszam Cię!! – krzyknęłam zmartwiona widząc jak biedny stworek upada na ziemię, nie to było moim zamiarem kiedy dotykałam go nosem; przecież chciałam się tylko przywitać, a tutaj tak źle wyszło! Nie wiedziałam co innego zrobić, więc najpierw go trąciłam łapą, przez co prawie poleciał na drugą stronę krzaka, och! Leciutki… Kiedy zaś chciałam go wziąć w pyszczek, smakował dziwnie. Bardzo dziwnie. Nie potrafiłam porównać tego smaku do niczego, a kiedy znowu chciałam umieść go na krzaczku on już wyglądał dziwnie mokro? Ślina? Wydawał się kruchy; bałam się go ruszyć, dlatego też z cichym “wybacz mi”, ruszyłam dalej w poszukiwaniu czegoś co byłoby łatwiejsze do zabrania do obozu.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Biedny nietoperek został pozostawiony na pastwę losu. Ślina może uszkodziła jego kartonowe ciało, ale w takim razie co zrobi z nim zwykły deszcz? Oj ciężkie było życie papierowego nietoperka...
Jak na razie w okolicy nie było nic ciekawego. Jedynie te same płoty i krzaczory jak wcześniej, tylko bez dziwnie kruchych stworzonek na nich siedzących czy ogromnych pajęczyn. Może jeszcze dalej coś ciekawego będzie?
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Westchnęłam sobie cicho pod nosem, gdy dotarło do mnie jaka okolica była śliczna i przyjemna, pomimo chłodu i wszechobecnej ciszy, której nie przerywały aktualnie nawet żadne ptaszki. Może pochodzę tutaj jeszcze chwilę i wrócę niedługo do obozu? Wydawało się to dobrym pomysłem, miałam jedną śmieszną myszkę o dziwnym posmaku, ale sądziła, że nadaje się idealnie do mojego legowiska. Mogłabym zawsze pochwalić się siostrzyczce co do mojego znaleziska!
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Racja, widoczki były całkiem miłe dla oka. Takie... No niecodzienne! I magiczne. Szkoda tylko, że nie było żadnej magii duchów w okolicy, bo dalej, niczego przykuwającego uwagi Trufla nie mogła dostrzec. Jedynie zawiał trochę mocniej wiatr i całkiem spory listek z okolicznego drzewa spadł jej nagle na głowę. Kapelutek!
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
– A Ciebie co tutaj przywiało maleńki? – zapytałam wesoło po tym jak poczułam jak spada mi coś na głowę, a po upewnieniu się, że nic złego lub… hmm… niechcianego! mogłam odsapnąć z ulgą. – Chcesz się ze mną przejść na poszukiwanie skarbów, skarbie? – kontynuowałam patrząc się na czubek swojej głowy gdzie trudno było mi zobaczyć nowego przyjaciela, ale był tam, czułam; także rozmowa mi pomagała z ciszą, która nastała. Otrzepując futerko, złapałam jeszcze lekko zielonego listka w pyszczek i włożyłam go sobie gdzieś na grzbiecie koło dwóch patyczków i innej części drzewa, która spadła z jej korony. – Idziemy na wycieczkę w takim razie! – wykrzyczałam wesoło i ruszyłam dalej.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Yippe, przygoda! Gdyby Listek miał świadomość, to pewnie by się ucieszył na wieść o wycieczce. I to jeszcze z znajomymi z innego drzewa! Był to może znak szczęścia, bo o! Coś błysnęło w okolicy, coś wyjątkowo jasnego w porównaniu z szarą trawą dookoła. Gdy kotka podeszła bliżej, mogła zacząć mieć lekkie obawy, bo... Wyglądało to na kości? Huh??? I to kocie kości, ale o dziwo, zamiast leżeć luzem na ziemi, to te sobie stały, w pozie jakby syczącej na kogoś. Czy... Czy on żył? Po przyjrzeniu się terminatorka mogła zauważyć, że kości wyglądają jakoś tak... No zbyt biało. I lśniąco. Oraz ogólnie nie śmierdziały trupem, tylko plastikiem. Brakowało tej sporej ilości detali, ale kotka musiałaby być fanką kocich trucheł, by to wyłapać.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Czas jakoś od razu milej płynął, gdy do mojej małej paczki koleżaków dołączył nowy jegomość, a my wesoło mogliśmy wędrować dalej po Siedlisku Koni, nie wiedziałam tylko gdzie dokładnie zmierzam; była to ciekawa przygoda, ale trochę czułam się obserwowana - nie znałam tych miejsc, ale nie panikowałam, sądziłam, że sobie poradzę. Nawet jeśli nie… to czy było to coś złego? Tak działało życie… och? Szkielet? Kota?
– Wyglądasz jakbyś się czegoś bał… czy to mnie? – zapytałam smutno, podchodząc bliżej, ale żywo-martwy kot nie zrobił nic konkretnego, a im bliżej byłam tym bardziej mogłam wyczuć smród… czegoś znajomego. Śmierdziało trochę jak myszka, którą wcześniej znalazłam! – Chyba też nie jesteś… prawdziwy, co? – zapytałam z cichym westchnieniem i poczekałam parę uderzeń serca na reakcje… trochę się zawodząc, nie szukałam może kogoś do porozmawiania (chociaż byłoby to miłe również!), ale nie mogłam nawet tego ze sobą wziąć, bo gdzie bym miała to zostawić? Och, szkoda. – Niestety Ciebie też muszę zostawić – powiedziałam, delikatnie ocierając się o niewiadomą dla mnie rzecz i ruszyłam dalej w głąb nieznanych ziem, szukając… czegoś?
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
A szkielet nic nie odpowiedział... Jedynie stał w pozycji bojowej, żadnej nowej reakcji. Nawet gdy kotka się o niego otarła to pozostał wyjątkowo sztywny, ani kostka się nie ruszyła. Ach, co za biedak... Przynajmniej nie był to jakiś martwy kot, o jednego trupa na świecie mniej, nie?
Dalej w okolicy nic ciekawego nie było. No może poza jedną, wysoką siatką, za którą gdzieś w oddali gdakały sobie wesoło kury... Tylko jak Trufla chciała wrzucić coś na ząb, to musiałaby się chyba przegryźć przez nią, bo innego wejścia do środka nie było.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
– A co to za śmieszne ptaszki? Nie słyszałam o takich nigdy! – powiedziałam sama do siebie podchodząc bliżej… dziwnych narośli, które śmierdziały czymś nieznajomym, a nawet nie wyglądały jak typowe roślinki, czym to było? Czy to jakaś nowa odmiana? Chociaż płoty były z… drewna, może to też był jakiś rodzaj drewna? Nie miałam pojęcia, świat dwunożnych był tak fascynujący. – Cześć, kim jesteście? – zapytałam się patrząc w dzioby ptaszków, które były praktycznie na wysokości mojego oka, czemu one były takie duże? Czy to bażanty? Może? Ale nie miałam pewności! Jednego i drugiego nigdy nie widziałam, ale opowiadano mi o tej zwierzynie.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Cóż, ptaszki jakoś specjalnie nie zareagowały na obecność kotki. Jedynie powoli, grupą zaczęły się oddalać na drugą stronę sporego ogrodzenia... W okolicy w sumie też niczego ciekawego nie było ani na zewnątrz, ani wewnątrz siatko. Jedynie no, ciekawe do oglądania ptaki, samego oglądania, bo do środka raczej nie da się dostać, by je bliżej przywitać.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
– Och, chyba nie chcą naszego towarzystwa – mruknęłam zwracając się do listka i reszty ferajny na moich plecach. – A szkoda! Myślałam, że dwunogie… bażanty? Byłyby bardziej przyjazne! Wiecie… jak chociażby konie. Konie często podchodziły do mnie kiedy siedziałam na płocie, a tutaj, o! – wyznałam niezadowolona z efektu, naprawdę chciałam się zaprzyjaźnić z jakąś słodką ptaszyną, może nauczyłyby mnie latać? Chociaż kiedy patrzyłam na nie kątem oka miałam wrażenie, że… nie potrafiły? Teoretycznie wznosiły się w górę, ale nie poruszały skrzydłami. Było to fascynujące, aż się potknęłam przez to jak moje oczy cały czas były odwrócone od kierunku, w którym szłam… oj! Jednak sądziłam, że znalezienie jeszcze czegoś byłby miłe, także ruszyłam dalej, może tym razem coś co będę mogła wziąć ze sobą?
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Ach niestety kury były bardziej nieśmiałe niż majestatyczne konie... Może jeszcze kiedyś Trufli się uda zaprzyjaźnić z jedną, ale niestety dzisiejszy dzień nie był tym dniem. Jedyne co na tę chwilę mogła kotka to po prostu wyruszyć na dalsze poszukiwania i... o. A co to? Dosłownie kawałeczek dalej do siatki były przymocowane... Kwiaty? Tylko jakieś takie niezwykłe. Na ogrodzeniu rosło kilka czarnych kwiatów z jakiś dziwnym wzorkiem na płatkach. Po bliższej inspekcji wzorkiem okazałaby się czaszka jakiegoś nieznanego stworzenia, może i nawet dwunoga? I kośćmi na czarnym tle. A kwiatki po pociągnięciu za odpowiedni płatek rozpadłyby się na jedną, długą wstążkę. Długą jak lis, a szeroką jak dwie łapy kotki. A może to nie kwiaty, tylko inny wynalazek dwunożnych. Hm. Dziwne.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
A cóż to? A cóż to? Mój wzrok od razu przyciągnęły śmieszne czarne róże, których w życiu nie spodziewałam się zobaczyć, przecież to… niespotykane! Czarne kwiaty w ogóle istniały? W najpiękniejszych snach by mi się to nie przyśniło! Czy na świecie istniały jeszcze inne odmiany kwiatów, niż te które znałam? W sumie… im dłużej nad tym myślałam, tym bardziej miałoby to sen. W końcu nawet znalazłam ptaki, których normalnie nie widywałam; szybkim truchtem podeszłam w tamtą stronę i kiedy tylko moje oczka przyjrzały się bliżej kwiatkom dotarło do mnie, że przecież one miały czaszki na płatkach! Och? Jakie niesamowite! Wąchając nie poczułam niestety nic, jakby wcale nie były kwiatkami… a nawet jeśli były to nie sądziłam, że chciałabym je uznać za takie skoro odebrano im jedną z najważniejszych cech. Dotknęłam ich z nadzieją, że będą tak samo mięciusie, ale nie były, coś mi w nich nie pasowało. Chciałam je jednak zabrać ze sobą, podobały mi się wzorki, dlatego też szybkim chapnięciem wyjęłam je z ogrodzenia, a one… rozpadły się? Było mi troszkę przykro, ale podobało mi się zbytnio, by je zostawić, dlatego przykopałam je lekko ziemią i ruszyłam dalej.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins