Logo Artemidy
Wodopój
Rokitnik szukał i tropił dalej, nie dając za wygraną. Dalej na ustawionej pozycji łowieckiej, dalej cichym krokiem pod wiatr, wąchał i nasłuchiwał za gryzoniami, lub potencjalnymi szkodnikami dla stajni. Musi się ludziom przydać, choć nawet na chwilę.
LVL 1 80 / 100
MedLVL 1 0 / 200
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie było to może zwierzę, którego szczególnie pragnęliby się pozbywać ludzie, ale była to niewątpliwie zwierzyna porządna. Niedaleko Rokitnika radośnie podskubywał trawę duży, uszaty zając, jeszcze nie zauważając drapieżnika.

rokitnik: lvl: 1 | S: 4 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 5 | HP: 45 | W: 55
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
3
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rokitnik nastawił uszu. Zając. Porządny posiłek.

Spłycił spokojnie swój oddech i dalej w pozycji łowieckiej, kierował się pod wiatr. By nie zaalarmować stworzenia. Szedł od strony pleców, a przeszkód i suchych traw pod swoimi łapami unikał. Będąc blisko skoczył, by zakończyć żywot zwierzyny zwinnym chapsnięciem w kark.
LVL 1 80 / 100
MedLVL 1 0 / 200
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Owszem, porządny posiłek - a teraz był tylko jego. Duży zając zawisł w Rokitnikowym pysku bez śladu życia, nie zdążywszy nawet podjąć próby samoobrony. Kot, nawet jeżeli nie znajdzie dzisiaj niczego więcej, będzie mógł ucztować.

+35 exp
rokitnik: lvl: 1 | S: 4 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 5 | HP: 45 | W: 55-3=52/55
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
3
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***


  Przyzwyczajony był do wieczornych, ba, czasem również i nocnych spacerów, tudzież eskapad, z dala od terenów Klanu Cienia. Do miejsc, gdzie ostry wzrok tyranii nie sięgał, a płuca mógł napełnić czystym powietrzem, oddychając pełną piersią. Ulotne chwile kruchego spokoju i iluzji normalności, miraż na środku pustyni, rozpływający się w powietrzu, gdy ten podchodzi bliżej.

  Powoli zaczynał kojarzyć okolice Siedliska Koni — stajnię, w której nie był sam i również i tam przeprowadził rozmowę z nieznajomym. Widział konie, wysokie, masywne stworzenia na czterech nogach, pasące się w okolicy. Miejsce... tak bardzo różniące się od mroku bagien cienistych terenów. Jakby lżejsze, przyjaźniejsze dla serca i duszy. Przynajmniej wtedy, gdy nie było dwunogów.

  Kiedy słońce zachodziło za horyzontem, nie musiał obawiać się o to ostatnie — prześlizgnął się w okolicy płotu, wskoczył na brzeg dziwnego, widocznie wytworzonego przez dwunogów, wodopoju, z ostrożnością, by nie zażyć przypadkowej kąpieli. Błękitne, lodowate oczy spojrzały na niego z odbicia na tafli wody... odwrócił wzrok, zamiast tego skupiając go na pobliskiej okolicy.


// smok !!!
ta niedziela jest jak film, tani klasy „b”
facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
i z dialogów wyszło dno, zero, czyli nic

wszyscy święci balują w niebie
złoty sypie się kurz
a ja włóczę się znów bez ciebie
i do piekła mam tuż
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lubiłem chodzić na dłuższe spacery z dala od Osiedla. Bliżej lasu powietrze było świeższe i zdecydowanie lepiej się nim oddychało. Poza tym w lesie znalazłem gwiezdnego dżentelmena, ekstrawaganckiego przystojniaka. Może był ktoś tam jeszcze, kogo warto było poznać albo przynajmniej oko zawiesić. Tym razem zbliżyłem się do koni, które ktoś mógłby uznać za majestatyczne. Dla mnie jednak wyglądały pokracznie. Grube cielsko na patykowatych nogach. W dodatku te ich pyski i to jak obsiadały je muchy. Obrzydliwość, ale co kto lubi. Są gusta i guściki, a niektórzy nie mają ich wcale. Przynajmniej mieli dobry dostęp do świeżej wody, którą chętnie się podzielę. Gdy jednak podszedłem bliżej do wodopoju był tam już jakiś nieznany kocur. Był zupełnie zwyczajny, jedyne co go wyróżniało to te śliczne oczka i cętki, które pokrywały jego futro. Jednak było to zdecydowanie za mało by się podobać. Przewróciłem oczami na jego zwyczajność, jednak na moim pyszczku szybko zakwitł uśmiech. Jeżeli sam nie miał wiele do zaoferowania, to może ja mogłem mu coś sprzedać.
- Jak tam woda? Chłodna? Nie wiem czy opłaca mi się wskakiwać - zapytałem, otwarcie pyska pozwoliło mi lepiej się zaciągnąć. W jego zapachu było coś podobnego do Kometki. Czyżby byli z tego samego plemienia? Zachowałem tą obserwacje dla siebie, dobry gracz nie ujawnia od razu wszystkich kart.
Uh, 빛이나는 fame, 계속 외쳐, I'm your idol
Thank you for the pain 'cause it got me going viral
Uh, yeah, 낫지 않는 fever, makin' you a believer
나를 위해 넌 존재하는 아이들
Don't let it show, keep it all inside
The pain and the shame, keep it outta sight
Your obsession feeds our connection
이 순간 give me all your attention

LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Siedział, w głębi swoich własnych myśli — nie wyobrażał sobie nigdy samotniczego życia, z dala od zasad, od Kodeksu, od reguł, uważał, że kochał swój dom, że gdzieś w sercu miał czułość do Klanu Cienia, nieważne, jakim ten był... Jednak w takich chwilach jak te zastanawiał się, czy przez cały ten czas nie popełniał błędu, katując się przynależnością do tego miejsca. Trzymał go obowiązek i oh, jakże żenujące przywiązanie do miejsca, które krzywdziło go od samego początku—

  Odwrócił głowę, słysząc czyjś głos. Jego mięśnie spięły się lekko, nieznacznie, organizm instynktownie zareagował na obecność nieznajomego — rodzina białofutrego samotnika ze stajni...? Nie byli podobni. Może był to wyłącznie przypadek, stajnia i jej okolice będące miejscem upodobanym przez koty wszelkiego pochodzenia.

  — Dzień dobry. — Mruknął z przyzwyczajenia, jak zawsze ułożony i uprzejmy i skinął szylkretowi głową. Po tym wyciągnął łapę, zanurzył ją w wodzie, mrużąc oczy. Skoro już tu jest, może mu pomóc... Aczkolwiek nie śmierdział odorem ryb z Klanu Rzeki, a ich pierwszych podejrzewałby o czułość wobec kąpieli w wodach wszelkiego rodzaju. — Chłodna, przyjemna. Idealna, jeśli planujesz odświeżyć się po długim dniu lub szukasz chwili relaksu. — Ocenił, cóż, na własną łapę, unosząc ją do burego pyska, by zlizać z niej wodę, która namoczyła krótką sierść jego palców.
ta niedziela jest jak film, tani klasy „b”
facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
i z dialogów wyszło dno, zero, czyli nic

wszyscy święci balują w niebie
złoty sypie się kurz
a ja włóczę się znów bez ciebie
i do piekła mam tuż
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Doskoczyłem do wodopoju siadając tuż obok burego kocura. Potrzebowałem chwili by wyłapać balans na wąskiej krawędzi, ale w końcu udało mi się przysiąść bez zanurzania w wodzie. Było to zdecydowanie trudniejsze dla mnie, jako masywnego kocura, nawet jeżeli niskiego, niż kogoś o smukłym zwinnym ciele jak nieznajomy. Jednak szamotanie się jak jednoskrzydły ptak było zupełnie nie w moim stylu, a nawet upokarzające. Do tego stopnia że miałem ochotę zrobić mu na złość i pociągnąć go za sobą. Miał więc szczęście że udało mi się zbalansować. Nachyliłem się ostrożnie do przodu i wziąłem kilka porządniejszych łyków.
- Miałeś racje, odświeżająca - Przyznałem, chociaż był to dość specyficzny dobór słownictwa w kontekście picia. Chociaż może mu wcale nie chodziło o picie? Serio myślał że będę się teraz w niej kąpał. Wąsy mi zadrżały w rozbawieniu, ale nic nie powiedziałem. Chciałem zdobycz jego zaufanie, a nie się znęcać prawda? Z całą tą moją sierścią i tak pewnie od razu bym poszedł na dno. Chyba że wysmarowałbym się kaczym tłuszczem. - Zwą mnie Smok, a ty to? -
Uh, 빛이나는 fame, 계속 외쳐, I'm your idol
Thank you for the pain 'cause it got me going viral
Uh, yeah, 낫지 않는 fever, makin' you a believer
나를 위해 넌 존재하는 아이들
Don't let it show, keep it all inside
The pain and the shame, keep it outta sight
Your obsession feeds our connection
이 순간 give me all your attention

LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Zimno było, a w dodatku późno, więc wszystkie konie dawno zostały zamknięte w stajni. Ślimaczek postanowiła z tego skorzystać i skrócić sobie drogę powrotną do domu. Skoro pastwisko stało puste, nie musiała się obawiać, że zostanie wzięta za intruza, niezależnie czy chodzi o konie, czy o dwunożnych. Ci pierwsi mogliby ją stratować, a ci drudzy... Cokolwiek, w zasadzie. Znała te dziwne istoty wystarczająco długo, by wysnuć pewne wnioski. Wolała się do nich nie zbliżać.
W każdym razie! Teren był czysty, więc przemierzała go z odwagą i pewnością siebie. Stąpała twardo i szybko, chcąc zdążyć do swej kryjówki jeszcze przed zmrokiem. Niebo ściemniało się wyjątkowo wcześnie, a więc musiała się spieszyć. Skupiona była głównie na otoczeniu i pewnie jej wędrówka nie zostałaby przerwana, gdyby coś po lewej stronie nagle nie oderwało jej uwagi. Zmrużyła powieki, chcąc dostrzec cóż to takiego znajduje się w oddali, ale... Ugh! Poczuła silne uderzenie gdzieś w okolicy czoła, a potem wylądowała na twardo na zadku. Przedmiot sprzed chwili już w ogóle nie miał znaczenia. Teraz przyglądała się wannie, do której właśnie dobiła. Cóż z niej za niezdara, wstyd przyznać!

/oleander
[Obrazek: oLIY3H8.png]
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Ślimacza Skorupka nie była jedynym kotem, który kręcił się w okolicach stajni. Oleander miała tego dnia pecha z polowaniem w innym miejscach, więc wylądowała właśnie tutaj, licząc na znalezienie kręcących się tam szczurów. Jej intuicja tym razem się spisała, także tego dnia Oleander miała spać z pełnym brzuchem. Im zimniej, tym ciężej było ze znalezieniem zwierzyny. Dziwnooka siedziała za końskim wodopojem, kryjąc się nieco przed wiatrem, z zamiarem spożycia swojego posiłku póki ten był jeszcze w miarę ciepły, ale próba zrobienia tego została przerwana przez niezbyt głośny dźwięk uderzenie czegoś - lub kogoś w tym wypadku - o wannę. Oleander ostrożnie wychyliła się zza ludzkiego wymysłu, żeby zobaczyć co się stało. Na widok innego kota przechyliła nieco głowę, ustawiając się w taki sposób, aby w razie czego móc od nieznajomej uciec, pozostawiając przy tym swój obiad.
  - Hej - odezwała się z przyjaznym uśmiechem. - Wszystko w porządku? - zapytała po chwili. Przyglądała się samotniczce z ciekawością, próbując domyślić się jak jej futro wyglądałoby przy lepszym świetle.
LVL 2 75 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No proszę! I jeszcze ktoś to całe zdarzenie widział! Ślimaczek, wraz z uświadomieniem sobie tego, poczuła, że policzki zaczynają jej płonąć. Gdyby i mordę miała łysą, zapewne od razu zostałaby z tym nakryta! Cholercia. Gwałtownie zerwała się na cztery łapy, pomimo, że w uszach dalej jej dzwoniło, a czoło boleśnie pulsowało. Chyba przybraną przez nią taktyką była próba udawania, że wszystko jest w porządku i tak naprawdę nic się tutaj przed chwilą nie wydarzyło. Ale czy to przejdzie? Czy białowłosa nieznajoma nie widziała dokładnie całego zdarzenia? Uh, oh... Ciężki orzech do zgryzienia, bo w takim razie bardzo łatwo wyjść w jej oczach na debilkę.
- W porządku! - Głośno zapewniła, prostując się nagle. Trochę tak, jak na wojskowy rozkaz! - Przybiegłam tutaj, bo usłyszałam niepokojący dźwięk. Trochę jakby... Ktoś uderzył o tę wannę. Może to akurat Ty? Wszystko w porządku? - Czuła się jak totalna idiotka i, szczerze mówiąc, w tym momencie mocno zaczęła żałować, że poszła tą drogą. Zdecydowanie prościej... I normalniej (!) byłoby się po prostu przyznać. Nieznajoma nie wyglądała na rozbawioną, a skoro zwróciła uwagę to pewnie się jakkolwiek przejęła. Takie głupie oszustwo było więc nie w porządku, ale Ślimaczek wycofać się już nie mogła. Cóż! Na jej twarzy pojawił się nerwowy, figlarny uśmieszek, ale czuła tak ogromny wstyd, że miała pewne trudności, by utrzymać z kocicą kontakt wzrokowy.
[Obrazek: oLIY3H8.png]
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Oleander była dość upartym kotem, więc rozumiała jak to jest zaprzeć się i nie chcieć przyznać do błędu. Nie znaczyło to jednak, że lubiła była okłamywana, szczególnie prosto w pysk. Dziwnooka dała krok nieco bliżej nieznajomej kocicy, wyłaniając się zza wanny o którą ta dyskusja zaczęła się toczyć.
  - Nie - odpowiedziała, kładąc po sobie uszy. Co prawda nadal była gotowa do ucieczki, gdyby druga kocica okazała się niebezpieczna, ale nie dało się tego po niej poznać. Oleander była pewna siebie i było to widać po jej wyprostowanej, dumnej posturze. - I nie lubię jak ktoś próbuje wmawiać mi kłamstwa prosto w pysk - dodała, mrużąc oczy.
  Ich spotkanie zdecydowanie nie zajęło się zbyt przyjaźnie, pomimo próby ze strony młodej dziwnookiej. Oleander nie widziała jak nieznajoma przydzwoniła w wannę i gdyby nie próba odwrócenia kota ogonem byłaby skłonna uwierzyć w inną, mało prawdopodobną wersję wydarzeń; na przykład że kocica rzucała kamieniami i jeden z nich trafił w koński wodopój. Wybrnięcie z tego łatwe nie będzie.
LVL 2 75 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niefajnie! Kłamstwo zostało natychmiastowo wykryte, a to wcale nie uspokoiło Ślimaczek. Czerwone już policzki samotniczki płonęły teraz jeszcze bardziej, a wstyd, który czuła był tak potężny, że zaraz po słowach białkowej, szylkretka musiała zakryć mordkę jedną z łap. W tym momencie skończyły jej się pomysły. Została jawnie nakryta na kłamstwie, więc brnięcie w to dalej prawdopodobnie tylko pogorszyłoby sytuację... Która już teraz nie była zbyt dobra, bo zdaje się, że Ślimaczek, swoimi słowami, wyłącznie zirytowała nieznajomą. Nie o to chodziło!
- !!! - Początkowo tylko otworzyła buzię, jednak żadne słowa z niej nie wypłynęły. No bo co miała teraz powiedzieć, tak właściwie?! Głupkowato się uśmiechnęła. - Dobra, masz mnie. To ja dowaliłam do tego ustrojstwa... Po prostu wstyd się przyznać, no zobacz! Stara i głupia, takiej wielkiej wanny nie widzi! - Pokora, to się liczy! Schyliła nieznacznie głowę, mając nadzieję, że kocica wybaczy jej to drobne potknięcie.
[Obrazek: oLIY3H8.png]
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Dziwnooka była niezadowolona, nie kryła się tym, ale obserwowała nieznajomą bardziej z ciekawością niż złością. Z zainteresowanie patrzyła, jak starszą kocicę pożera wstyd. Nie była kimś, kto chętnie wybacza a już tym bardziej zapomina, jednak najgorsze, co mogło nieznajomą spotkać, była ona sama jak się okazało. Oleander nadal nie była co do niej pewna. W końcu jakim kotem musiała być skoro pierwszą reakcją na lekko zawstydzającą sytuację było kłamanie komuś prosto w oczy? Raczej nie świadczyło to zbyt dobrze o jej charakterze.
  - Jakby żaden inny kot się nigdy w życiu nie zagapił, szczególnie po ciemku - odparła dziwnooka, przewracając oczami dość dramatycznie. - Kłamanie to zawsze twoja pierwsza strategia jak poznajesz kogoś nowego? - zapytała uszczypliwie. Nie było to może najgrzeczniejsze, z czego pewnie Oleander zdała by sobie sprawę gdyby pomyślała o tym chwilę, ale nawet z taką świadomością byłaby zdania, że w tym wypadku nieznajomej się należało. Co prawda dziwnooka postawiła uszy w ich normalnej pozycji, ale po jej pysku było widać, że nie była pod wrażeniem. Na pewno nie dobrym wrażeniem.
LVL 2 75 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie było lepiej, ba! Ślimaczek mogłaby bez wahania powiedzieć, że sytuacja wyłącznie się pogarszała. Trudne się trafiło! Samotniczka nie była skora do przebaczenia, wręcz przeciwnie. Nie szczędziła sobie uszczypliwości i jawnie pokazywała, że wciąż czuje się urażona. Tak przynajmniej sądziła Ślimaczek, ale równie dobrze mogła wyolbrzymiać, bo przecież ma to w zwyczaju.
- No, zdarza się często, fakt, ale coś w tym jest takiego, że potem jest ci głupio, szczególnie jeśli ktoś widział. Nie masz tak? - Zapytała, coś tam próbując się tłumaczyć, ale... Czy to w ogóle było potrzebne? Może lepiej byłoby po prostu zostawić ten temat, skoro był tylko błahostką?
Zadane jej pytanie sprawiło, że nieznacznie uniosła brwi. Ależ spokojnie, po co te opryskliwości? Nie traciła pozytywnego nastawienia, wciąż patrzyła w oczy białowłosej z łagodnym uśmiechem.
- Nie, tylko tym razem. Ot, taka głupotka, drobny żart. Ale zobacz, przynajmniej rozmowa nie skończyła się na typowym 'cześć, co tam'. - Rzuciła lekko, najwidoczniej niezbyt przejmując się wbitą igiełką... Albo tylko próbowała sprawić takie wrażenie. Ale tego nie wiadomo. - Git już? Nie ma co się dąsać! - Zapytała zaraz, mając na myśli oczywiście samopoczucie kocicy... Bo jest własne jest na wyśmienitym poziomie, rzecz jasna!
[Obrazek: oLIY3H8.png]
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości