Logo Artemidy
Góra Wysuszonych Roślin
Badał sytuację, szukał subtelnych znaków, które mogłyby mu zawczasu określić, jakie podejście prezentuje nieznajomy. Drobne gesty, nawet takie jak nagłe spięcie mięśni, wystarczyłyby do zapalenia w jego głowie małej, czerwonej lampki ostrzegawczej. Ale na razie chyba nie miał się czym martwić. Samotnik nawet lekko się uśmiechnął i zdecydowanie nie był to wrogi uśmiech. Ale Kornik wciąż pozostawał ostrożny.
- Mieszkasz...? Tutaj, że... Razem z końmi? Nie atakują cię? - Dopytał, zaintrygowany informacją. Nie znał charakteru tych wielkich zwierząt. Z góry założył, że muszą być jak lisy czy inne borsuki. Czyli wredne i agresywne. Coś tak wielkiego nie mogło być potulne jak baranek, co to, to nie! Pewnie jedno uderzenie z ich ogromnego kopyta wystarczy, by zabić kota. Życie na krawędzi! - Nie, nie. Nie wyglądasz, tylko... Tak się we mnie wpatrywałeś. Myślałem, że coś jest nie tak. Jeśli to Twój teren, a ja go naruszyłem to przepraszam, od razu sobie pójdę. - Zapewnił, jednak nie dodał, że nie szuka kłopotów. Z jakiegoś powodu wydawało mu się, że w ten sposób mógłby je od razu przywołać, nieświadomie i przypadkowo. Głupio by było, samodzielnie to wszystko na siebie ściągnąć. A potem wracać do obozu poobijanym, o ile w ogóle by tam dotarł. Różnie bywa, nie ma co.
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mustang lekko kiwnął głową, sam nadal się mu przyglądając. Ostrożność ponad wszystko.
- Czemu miałyby to robić? Nie chodzę im pod kopytami, ani nie wskakuję po ich zęby jak jedzą. Co najwyżej czasem gdzieś się przemknę jak są na polu, ale... co ich ma obchodzić kot? Nie jedzą mięsa - to chyba było wiedzą powszechną? Jeśli byłyby mięsożerne, najpewniej już dawno by dorwały Mustanga, który nie raz bardzo ochoczo przechodził gdzieś między nimi. Ludzie jedynie się bali, że któryś go kopnie - wiedział, bo zawsze krzyczeli, albo to na konia, albo na niego, żeby uważać. Lub po prostu krzyczeli, nie do końca rozumiał ludzką mowę.
Puścił powietrze z płuc, gdy ten go przeprosił. Słuszny wybór. Mustang jednak nie miał zamiaru się bawić w takie gierki.
- Nie mój. Więcej kotów tu przechodzi. Wtedy musiałbym je też przegnać, a to już byłby problem - był silny. Piekielnie zdolny i zaprawiony w boju. Nie był jednak głupi - zbyt wielu wrogów to proszenie się o śmierć, która dla wyjątkowo głupich jednostek mogła nadejść szybko. On takową być nie mógł. - Wpatrywałem się, bo cię nie widziałem. Ani kota, który ma tak kręcone futro jak ty. Wiadomo, że przykuwa to uwagę... Wybacz, jeśli speszyłem.
Wzruszył lekko barkiem. Fakt, że nie wiedział jak się maił zachować lepiej było przytrzymać dla siebie, bo frajerskim byłoby się do tego przyznać.
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No fakt, nie jedzą i Kornik o tym doskonale wiedział... Jednak z jakiegoś powodu i tak wydawało mu się, że zbliżanie się do koni jest nieco niebezpieczne. Może nie myślał, że bez namysłu rzucają się na każdą istotę, która znajdzie się obok... Ale cóż, coś powodowało, że miał je za silne i raczej negatywnie nastawione do innych stworzeń. Błędne założenie nie poparte żadnymi argumentami? A może uzasadniona obawa? Strach przed nieznanym?
- Czyli nie reagują na obecność kotów? Po prostu... Patrzą? Czy całkowicie ignorują? - Na pytanie odpowiedział własnymi wątpliwościami... Bo tak było najłatwiej. Zamierzał dowiedzieć się więcej, nie robiąc przy tym z siebie głupka. Albo chociaż robiąc to z jak najmniejszym skutkiem. Bo chyba już samo stwierdzenie, że konie są agresywne, źle wypadło w oczach samotnika. Wolał nie zastanawiać się nad tym za bardzo.
- Nie, nie, jest okej. No i racja, jestem tu pierwszy raz. Przyszedłem zobaczyć konia. W sumie to trochę przyciągam wzrok, bo rzadko się widzi takie pokołtunione koty. Ale w sumie Ty też zwracasz uwagę, nie widziałem podobnego wzoru na sierści. Pochodzisz stąd? - Bo z lasu raczej nie. Kocur pachniał jak samotnik, a więc właśnie nim musiał być. Albo może pieszczochem? Kornik nigdy żadnego nie spotkał, a więc nie poznał ich woni. Spodziewał się z resztą, że każdy pachnie inaczej, że nie ma czegoś takiego, jak zapach pieszczocha. Konkretnego klanu, owszem, ale to nie to samo.
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Mhm - pokiwał głową. - Zaczęłoby je interesować tylko to, jakby się im coś robiło. Nie wiem, podrapałbym jakiegoś, czy coś...
To mówiąc, odruchowo pokazał pazury. Chwalił się! Że ma je długie i ostre, i że faktycznie, takie podrapanie konia mogłoby się skończyć źle. Pewnie gorzej dla Mustanga, ale kobyła też odczułaby swoje, nie ma co! Tak, przynajmniej, chciał myśleć. Inaczej ego by mu klapnęło, a na to sobie pozwolić nie mógł.
Był nowy. Specjalnie wybrał się na wycieczkę, żeby konia zobaczyć... ale urocze, co nie? Mustangowi by się nie chciało. Jak lubił konie, tak uważał że specjalnie gdzieś iść tylko po to by je zobaczyć było zbędną utratą sił.
- Mm... z okolicy - wzruszył barkiem. - Nie jakiejś specjalnej. Nie warto opowiadać.
Machnął lekko łapą. Nie było warto. Musiałby się dzielić przeszłością, co niespecjalnie powinno obchodzić obcych.
- ...A ty? Z okolic czy skąd cię przywiało?
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Okej. Okej. Informacja o ignoranckiej naturze koni znacznie uspokoiła Kornika. Bo to oznaczało, że mógł podejść do któregoś nieco bliżej i wciąż być przy tym bezpiecznym. W inne interakcje, takie jak dotyk czy... Próba rozmowy, jakkolwiek to nie zabrzmi, i tak nie miał zamiaru wchodzić. Sama obserwacja wystarczy. Z resztą, zaczynał powoli myśleć, że trochę zbyt poważnie do tego podchodzi. Koń, zwierzę, jak każde inne. A on... Ekscytuje się tak, jakby miał rozmawiać co najmniej z kosmitą. Przesada.
- O. Oooo... - Powoli kiwał głową, przyjmując do siebie każdą informację. Chyba go właśnie olśniło. - No to dzięki! Spodziewałem się, że trzeba być bardziej ostrożnym. Dostać z takiego wielkiego kopyta to pewnie boli fest! - Podzielił się przemyśleniami... I na razie zostawił ten temat. Jasne, mógłby już teraz ruszyć w stronę pastwiska... Ale po co tak się śpieszyć. Zamierzał najpierw dokończyć rozmowę, skoro już się jakaś wywiązała. Niegrzecznym byłoby tak nagle przerwać spotkanie.
Na wysunięte pazury samotnika zareagował wyłącznie krótkim spojrzeniem. Nie było tu nic do dodania. Sam nie chciał chwalić się swoimi, bo... No, nie uznał tego za konieczne. Zamierzał jednak zapytać o jedną rzecz, tym razem nawiązującą do pochodzenia kocura. To było całkiem zagadkowe.
- Czyli żyjesz w dwunożnymi? - Przekręcił nieco głowę, przyglądając się badawczo. Pomyślał, że właśnie ta kwestia była powodem tajemniczości kocura. Był niezwykle ciekawy, ale jednocześnie nie zamierzał naciskać, gdyby się okazało, że pewne wątki lepiej zostawić nienaruszone. Nie chciał problemów!
- Jaaaa... - Zatrzymał się, gdy przyszło do rozmowy na temat jego własnych korzeni. Cóż. To było całkiem proste, ale jednocześnie nie wiedział jak to wyjaśnić. Czy koty z tych okolic wiedzą o leśnych grupach? - Ja z lasu. Tam niedaleko, gdzie żyją klany. Słyszałeś o klanach? - To mogło być oczywiste, a mogło nie być... Nie chciał nic z góry zakładać. Nie znał się.
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Z każdego boli - poprawił go zaraz. - Są twarde jak kamień. Jak cokolwiek z kopytem spróbuje zaorać ci o mordę, to możesz skończyć ze złamanym nosem. A to i tak będzie mały problem.
Uśmiechnął się lekko. Czuł się mądry. I słuchany. I znacznie, o wiele lepszy od rozmówcy. Jak prawdziwy znawca, jak ktoś kogo można podziwiać! To zaś poczucie znacznie bardziej zachęcało go do ogólnego prowadzenia dłuższej rozmowy, bo zwyczajnie czuł się świetnie. Jak prawdziwy gość. Poza tym, sama myśl - nawet może i niesłuszna - że jest w tej chwili podziwiany, była dla niego jak najsłodsza przekąska.
Temat się urwał, na grosze.
- Mam do siebie jakiś szacunek - mruknął, łapę odkładając nieco zbyt mocno na ziemię, teraz już chowając do tego pazury. - Żyją w okolicy, ale nie mam zamiaru żyć na ich warunkach. Jestem wolny.
I niech nikt nigdy nie próbuje mu jego wolności zabrać. Na samą myśl poczuł, jak dreszcz przebiega mu przez grzbiet. Irytacja w tym wypadku była chyba słuszna. Nie chciał być brany za pieszczocha. Prychnął pod nosem.
- Mam zbyt dużo blizn, żeby mnie chcieli. Dwunożni lubią tylko śliczne kotki - a jego ranki, chociaż niewielkie i zanikające po jakimś czasie, nie były estetyczne. Spojrzał za to znacząco na - jak się okazało - Gromiaka, sugerując mu tym samym, że to on powinien się martwić o ewentualne pojmanie.
- Mm - machnął głową. Sam teraz nie wiedział co właściwie czuje wobec niego. Chyba... nic? Może drobną odrazę? - Pozwalają wam tak daleko chodzić? Czy masz gdzieś resztę kolegów za sobą?
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ah! Więc trzeba uważać nie tylko na końskie kopyta, ale na każde inne. Sarnie też mogą być niebezpieczne, jak się okazało. Jednak Kornik szybko doszedł do wniosku, że by rzeczywiście dostać takiego strzała, trzeba się naprawdę postarać. To znaczy, wszystko na własne życzenie, krótko mówiąc. Bo tego typu zwierzęta nie atakują same z siebie kotów. Nie powinny. Tak twierdził samotnik, a czekoladowy nie miał podstaw, by mu nie wierzyć. Tak właściwie był wdzięczny za te wszystkie informacje. Sam nie wiedział zbyt dużo, nawet poczuł się trochę... No, głupio. Tłumaczenie, że w środku lasu, na terenach Klanu Gromu, niezwykle ciężko spotkać kopytne zwierzęta, trochę pomagało. Pewnie mało który Gromiak miał okazję z bliska zobaczyć te łagodne olbrzymy. On na pewno nie.
- Złamany nos, aj, aj... Nawet nie chcę myśleć sobie jak to musi boleć... Ani jak trudno wyleczyć taką ranę. Przy białym kaszlu myślałem, że nie przeżyję, a co dopiero takie coś! - Przyznał szczerze, wspominając sobie męczarnie, z którymi się mierzył, gdy zachorował. Wtedy obiecał sobie, że będzie bardziej... Uh, ostrożny. Ale nic w tym kroku nie poczynił. No bo patrząc na to logicznie, co mógłby zrobić by zniwelować ryzyko złapania choróbska? Ostatnio dopadło go nagle i niespodziewanie. Trochę jakby... Bez żadnego powodu. Do tej pory nie potrafił tego wyjaśnić, a nigdy nie wpadł na to, by zapytać medyczki jak się bronić przed wirusami. Kij wie czy w ogóle znały złoty sposób.
Jak się okazało, nie pieszczoch. Jednak samotnik i to w dodatku taki, który do ludzi raczej nie lgnie. Ciężko powiedzieć czy Kornik był zaskoczony jego słowami. Na pewno je rozumiał, w pewnym sensie, bo sam również nie miał pozytywnego nastawienia do dwunożnych. Chyba jak każdy prawdziwy, leśny wojownik. Z czego mogło to wynikać?
- Rozumiem. Niedużo wiem na ich temat. Nigdy żadnego nie spotkałem, chyba nie zapuszczają się do lasu. Może boją się klanów? Jeden kot pewnie nie byłby w stanie zabić dwunożnego, ale całe stado? Może. - Analizował sobie na głos, mając nadzieję, że i w tej kwestii dowie się czegoś więcej. Jeśli ktoś tutaj miałby mieć większą wiedzę na temat ludzi, to byłby to raczej Mustang. Kornik z góry założył, że kocur nie raz spotkał człowieka. Jak sam powiedział, żyją w okolicy, więc... Pewnie natknął się na jakiegoś, choćby przypadkiem. A nawet, jeśli nie, to może wie coś więcej z opowieści. Podobno sporo tu kotów.
- Pozwalają, a czemu by nie? Wojownik potrafi sam o siebie zadbać, to znaczy, powinien. Nie ma żadnego zakazu, ale fakt, mało kto zapuszcza się tak daleko. Z różnych rzeczy to wynika, ale ja miałem motywację. I czas. Jeśli nie tutaj, to raczej nigdzie indziej nie zobaczę prawdziwego konia. - To było... Chyba naprawdę ważne. Dla niego. Bo Spadające Niebo nie przeszłaby takiej długiej drogi tylko po to. I pewnie wielu innych Gromiaków też nie. Nie każdy lubi podróże, nie każdy ma na to czas. A on, skoro nie ma żadnego terminatora, a dzień rozpoczyna całkiem wcześnie... No to postanowił wykorzystać wolną lukę, ten jeden raz.
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Wyrazy współczucia - odpowiedział po chwili. Sam, na szczęście, nie musiał się z czymś takim męczyć. Miał nadzieję, że los jak najdłużej będzie się do niego uśmiechał i nie przyjdzie mu nagle zachorować na żaden kaszel w najbliższym czasie. Wówczas byłoby wyjątkowo kiepsko, bo sam nie potrafiłby się wyleczyć, a nim postanowiłby wyciągnąć łapę o pomoc, pewnie byłoby za późno.
Na kolejne z jego słów pokręcił głową.
- Są zbyt duzi - całe stado kotów może by coś zrobiło, ale... jakim kosztem. Nie sądził, by każdy kot wyszedł bez szwanku. Co więcej - najpewniej kilka by umarło, gdyby był to wyjątkowo okrutny osobnik. - ...Słyszałeś, że niektórzy mają takie długie kijki? Wydają straszny huk. Zwykle nimi celują w sarny lub dziki, ale nie wiadomo czy w koty też by któryś nie chciał wycelować. A jak takim cię trafi... tamte padają na raz.
Nie sądził, by tutaj tacy grasowali. Tym bardziej wśród koni, które mogłyby się wystraszyć hałasu. Temu jednak może wypadało dać drobne ostrzeżenie, że tacy w ogóle są. Bo kto wie, jeszcze kiedyś na takiego trafi i... będzie chociaż wiedział, że należy od nich uciekać czym prędzej.
- Nie wiem. Myślałem, że musicie siedzieć w jednej grupie - i że nienawidzą kotów spoza Klanu... Ale Mustang jeszcze nie miał pazurów w gardle, więc może ten był w ogóle jakoś całkiem inny od pozostałych kotów z Klanu?
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kondolencje złożone i na tym w sumie mógłby zakończyć się ten temat, jednak w głowie Kornika narodziła się w tamtym momencie pewna ciekawość i wątpliwość... Jak dobrze, że spotkał kogoś, kto mógł wyjaśnić mu pewne rzeczy. Pewnie nie prędko będzie miał okazję porozmawiać z samotnikiem, więc zamierzał dowiedzieć się jak najwięcej.
- Nooo... A wy macie jakiegoś... Medyka? Samotnicy, znaczy się. Co robisz, gdy zachorujesz. A może sami znacie się na medykamentach? - Przekręcił nieco głowę w bok, cierpliwie czekając na odpowiedź. Choroby się zdarzają, a rany, tym bardziej, bo nawet w trakcie zwykłego polowania. Żyjąc w klanie, wystarczy pójść do lecznicy gdzie czeka ktoś, kto potrafi pomóc. Ale co z kotami, które zdane są wyłącznie na siebie? Sam wiedział zbyt mało, by samodzielnie dojść do pewnych wniosków.
- Nie słyszałem. W zasadzie to prawie nic o nich nie wiem... Bo nie było od kogo posłuchać. Koty z klanów nie chadzają na to całe osiedle, bo to za daleko. No, a nawet jeśli byłoby bliżej to ja bym i tak nie poszedł. Nawet nie chcę sobie wyobrażać jak niebezpiecznie musi tam być. - Pakowanie się w paszczę lwa, tak by to określił. - Ale jak to kijki? Rzucają w zwierzęta? To musi być cholernie ostre, skoro zabija sarny na raz. Brzmi paskudnie, ale przekaże patrolom żeby uważały. Dzięki. - Dodał, od razu zdając sobie sprawę z faktu, iż skoro kocur wspomniał o sarnach oraz dzikach, to dwunożni jednak muszą chadzać do lasu. Dreszcz przebiegł po jego kręgosłupie. A więc w lesie można spotkać coś gorszego niż borsuk czy ogromny, zdziczały pies. Źle to brzmiało i na pewno będzie miał te obawy z tyłu głowy, gdy następnym razem zdecyduje się na samotne polowanie.
- No... Trochę tak, a trochę nie. Mamy swoje tereny i obóz, trzymamy się raczej własnych granic... Ale nie ma zakazu ich opuszczania. Można podróżować, ale jednocześnie trzeba pamiętać o obowiązkach. Mimo wszystko, to całkiem wygodne i fajne życie. - Podsumował krótko, nie chcąc rozwijać za bardzo tego tematu. To nie tak, że obawiał się, że powie za dużo... Po prostu istniała szansa, że to wszystko niezbyt interesuje samotnika, a on nie chciał go zanudzać.
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie mamy - zaprzeczył szybko. - Trzeba umieć o siebie dbać. A jak się nie umie... Cóż.
Śmierć była łaskawa. Co dla niektórych była pewnie zbawieniem. Po co ktoś, kto ledwo się trzymał na tej ziemi, miał w ogóle żyć? Biedaczek tylko by się męczył. Taka selekcja była wręcz wskazana czasem. Mustang, osobiście, popierał takową. Jakkolwiek okrutna by nie była.
- Na osiedlu o takich trudniej... Wiesz, do siebie nie celują. Uważają, że tak się nie robi. Niesprawiedliwe, że w zwierzęta można, jakoby były gorsze... gdyby mieli się z nimi zmierzyć bez patyków, to pewnie już nie byliby tacy chętni do zabijania - miauknął, krzywiąc się lekko pod nosem. Gdzieś mimo uszu przeleciało mu, że na osiedlu ma być niebezpiecznie. Mustang dużej różnicy nie zauważał. Było tam tak, jak i tu. Wszędzie było coś, co zagrażało kociemu życiu.
- Strzelają - wyjaśnił zaraz. Takie, co się nimi rzuca w zwierzęta nie brzmiały źle, ale... to nie to. Chyba wymagało zbyt dużo siły. Ludziom by się nie chciało. Na podziękowanie machnął lekko łbem. Drobnostka.
- A... - odpowiedział jedynie, uznając że to na ten moment wystarczy. Chwilę milczał. - Jak tam jest w tych Klanach?
Rzucił zaraz. Nie zmieniało to faktu, że nadal się nimi brzydził. Z drugiej strony, to jedna z nielicznych okazji jakie do tej pory miał, by móc się czegoś o nich dowiedzieć.
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie ma medyka. Kornik nie potrafił stwierdzić czy go ta wiadomość zaskoczyła, czy raczej kompletnie przeciwnie. Nigdy się nie zastanawiał, nigdy nie analizował. Nie miał żadnych własnych domysłów, to nie były rzeczy, którymi przejmował się na co dzień. Nie musiał.
- Ojej, to... Trochę niepokojące. Znaczy, ran na ogół da się uniknąć, ale chorób? Przychodzą niespodziewanie, nie da się mieć na to wpływu. Nie żyjesz w ciągłym stresie, że się nagle pochorujesz i będzie lipa? - Dopytał, czując falę współczucia i troski względem kocura stojącego przed nim. Chętnie dałby mu parę konkretnych, ważnych rad... Ale sam niewiele wiedział o leczeniu. Nie raz korzystał z pomocy Gałązki i Nurt, jednak nigdy nie pytał o rośliny, których używają. I tak by nie zapamiętał. Spora część medykamentów ma trudne, nie kojarzące się z niczym nazwy. Jeśli się w tym nie siedzi... To szybko umykają z głowy, bo są nieprzydatne.
Wysłuchał najpierw opowieści o osiedlu i dwunożnych celujących do zwierząt, a później dowiedział się, że to całe celowanie wiąże się ze strzelaniem. Połączył oba tematy w jeden, by odnieść się raz. Inaczej musiałby się powtarzać, bo wniosek miał w głowie tylko jeden.
- Okrutne stworzenia. Mam nadzieję, że nigdy żadnego nie spotkam w lesie. Do tej pory zdarzały się psy, dużo psów. Niektóre z takimi śmiesznymi paskami wokół szyi, to podobno oznacza, że mieszkają z dwunożnymi. Ale zawsze są same, bez towarzystwa dwunożnych. Tego nie potrafię wyjaśnić. - Istniało co najmniej kilka opcji tego dziwnego zjawiska, ale rozwodzenie się nad każdą z nich zajęłoby za dużo czasu. Kornik, zamiast filozofować, wolał poszukać odpowiedzi u kogoś, kto mógł wiedzieć więcej na ten temat. Wszystkie wątpliwości się rozwieją, taką miał nadzieję.
- Przede wszystkim... Wygodnie. Życie w klanie zapewne różni się nieco od tego samotniczego, ale czy ja wiem? Do obowiązków wojowników należą głównie polowania i patrole. No i ewentualnie trenowanie terminatorów, jeśli się takich ma. Ja jeszcze nie mam. - Zrobił pauzę, ale minimalną. Musiał wziąć krótki wdech. - Klan jest spory, a więc trzeba przywyknąć do towarzystwa. Ciągle ktoś jest obok, ale mi to osobiście nie przeszkadza. Pomimo takiej liczebności i tak da się poczuć samotność. - Tak sądził, ale ile kotów, tyle opinii. Każdy zapewne opisałby życie w klanie inaczej. Kornik starał się to zrobić jak najprościej i jednocześnie szczerze, zgodnie z samym sobą.
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Najwidoczniej wtedy zasługuję na taki los - odparł krótko, wzruszając barkiem. Nie sądził, że tak się stanie. Nie sądził, że będzie musiał się martwić o choroby. Wystarczy... uważać, co nie? Tak samo jak na wszystko inne. Jeśli nie będzie wkładał nosa w zapchlone koty, nie będzie musiał się martwić o pchły. Tak samo z każdym innym chorym.
- Ludzie je puszczają - mruknął zaraz. - Mają się wybiegać. Mało co ludzi obchodzi, co się dzieje z nimi, póki nie dotyczy to... wiesz, ich samych. Tego, że im się stanie krzywda.
To jest, ludziom. Bo to okrutne bestie, jak ustalili. Również bardzo samolubne.
Wziął krótki oddech.
- Mój ojciec mieszkał w Klanie - nie sądził, że to tajemnica. - Moja matka tego nienawidziła. Uważała, że takich jak ja, Klany zabijają. Że stanowimy zagrożenie tym, że żyjemy.
Rzucił następnie, wbijając w niego wzrok. To dość mocne słowa, prawda? I dobrze. Chciał wiedzieć jak na nie zareaguje. W końcu, ostatnie dwie odpowiedzi na temat Klanu były spokojne. NADAL nie miał pazurów przy gardle.
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Hm. Kornik przez dłuższą chwilę myślał, bo doskonale wiedział, że w tej kwestii nie zgadza się z kocurem. Choroba ma być... Karą? Od losu za bycie okropną osobą? Tak sobie pomyślał, ale istniała jeszcze szansa, że po prostu źle się zrozumieli.
- Ja sądzę, że to naturalne i każdy choruje. Jakiś czas temu dostałem białego kaszlu, ale nie wiem czemu miałbym na to zasługiwać. Wydaje mi się, że jestem... Dobry. - Podzielił się na głos swoimi przemyśleniami, bo szczerze interesowała go odpowiedź. Czy samotnik miał argumenty, by poprzeć swoją tezę? Kornikowi nie zależało, by ją za wszelką cenę obalić i zmienić jego perspektywę... A raczej po prostu, by uświadomić mu jaka jest kolej rzeczy i jak wygląda życie. Wizja obwiniania się za chorobę, która przecież atakuje niespodziewanie, brzmiała całkiem mrocznie.
- Przecież to okropne! A koty podobno trzymają w swoich legowiskach... I karmią jakimiś twardymi bobkami. - Rzucił z przekąsem, widząc tu pewną niesprawiedliwość. Pominął fakt, że dwunożni mają głęboko pod ogonami (tak?) swoje psy. Bardziej przejął się tym, że koty traktują nieco inaczej. Zamykają, pilnują. Dlaczego? I jaki jest sens, by kogoś tak więzić?
A więc klanowe korzenie, to sporo wyjaśniało zahaczenie o temat klanów. Tutaj otworzył się ścieżki do nowych wątków, które można by poruszyć. Ale z tego wszystkiego Kornika zainteresowało chyba najbardziej to...
- O, w którym klanie? Może się znaliśmy. - Żywo zapytał, ignorując dalszą część, tą na temat matki i nastawienia klanów do samotników. Jego własne podejście było nieco inne, ale dobrze wiedział, że część leśnych kotów wrogo patrzy na samotników. Jak na intruzów, potencjalne zagrożenie. Ale czy w obecnych czasach kogoś to dziwi? Dużo ostatnio wydarzyło się w Klanie Gromu...
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jeśli teraz tu jesteś, nie jesteś chory, umiesz chodzić i nic ci nie jest, to znaczy że umiesz o siebie dbać - wzruszył lekko jednym z barków. Osobiście, nie wiedział czego tutaj się nie dało zrozumieć. Dla niego to było logiczne. - Dobry kot wcale nie musi być warty... przeżycia. Jeśli nie potrafi o siebie zadbać, to i tak umrze. Z głupoty najczęściej. Czy bycia zwyczajnie słabym.
Bo to miało sens. Miało. Ktoś głupi, kto rzuci się do paszczy lisa umrze. Ktoś słaby, kto nie potrafi się bronić, też długo nie pożyje. Dla Mustanga to było zwyczajnie... logiczne. Bo matka go tak uczyła od kocięcia, więc wiadomo, że w to wierzył. Jak mógłby inaczej?
- Mmm... najczęściej, tak - potwierdził, machając lekko głową. Nie wiedział czy wszyscy tak robią? Na pewno całkiem spory odsetek, bo inaczej Kornik by o tym nie słyszał. Mustangowi też by się o uszy nie obiło. - Ale zdarza się, że dostają coś innego. Jakieś... mokre bobki. Czasem po prostu mięso. Ale chyba zdecydowanie mniej ma takie szczęście. W ogóle nie wolno im jeść piszczków, co ciekawe. Dwunożnych to chyba brzydzi. A taka nasza natura...
Chwilę milczał, wpatrując się w mordę Kornika przez kilka chwil.
- Z Gromu - nie wiedział, czy wypadało to mówić. W końcu... co innego rzucić taką ogólną informację, że ojciec był z Klanu, a co innego przechodzić do konkretów! Może Mroczek WCALE sobie tego nie życzył? Z drugiej strony, pewnie w ogóle by go to nie obchodziło... Mustanga też nie powinno. To nie jego problem co kto sobie życzy. Właśnie!!! Nawet jakby sobie tego ojciec nie życzył, to on nie musiał się tym przejmować! Phi!!
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z gardła Kornika początkowo wydobyło się tylko krótkie "hm". Samotnik mógł mieć rację, to znaczy, miał ją, ale tylko po części. Czekoladowy sądził, że w kwestii ran może się z nim zgodzić, no bo tutaj rzeczywiście, wystarczy mieć w sobie choć gram rozwagi, by nie pakować się na własne życzenie w paszczę drapieżnika... Ale wciąż, jeżeli chodzi o choroby, nikt nie może się przed nimi uchronić. Samotnik mógł tego jednak nie wiedzieć. Wyglądał na całkiem młodego. Może miał na tyle szczęścia, że jeszcze nigdy nie miał okazji walczyć o życie, smarkając w mech? Może trzeba to przeżyć, by pewne rzeczy sobie uświadomić.
- Pewnie tak. - Powiedział więc, krótko i ostatecznie, ale dobór słów wynikał raczej z chęci zbycia i zakończenia tematu, aniżeli szczerej zgody. Mogliby się tak rozwodzić i rozwodzić... Bez końca, prawdopodobnie i tak każdy z nich miałby własne zdanie.
Temat nędznego losu pieszczochów był kontynuowany, a Kornik czuł ścisk w sercu, gdy samotnik opowiedział mu nieco więcej. Szczerze współczuł wszystkim kotom, którym przyszło żyć pod władzą dwunożnych. Nawet tym, które same wybrały takie życie. Być może nie były świadome krzywdy, jaką sobie robią. Umysł zamknięty w bańce, bo mając do wyboru świeżego, ciepłego zająca, a suche, twarde bobki... Kto normalny wybrałby opcję drugą?
- Cóż za bestialstwo. Ciężko mi się o tym słucha, szczerze mówiąc. Dwunożni czasami porywają koty. Zdarza się, że ktoś pojawia się na granicy po wielu księżycach nieobecności i tłumaczy, że został uprowadzony. Więc... Uważaj lepiej. Najbardziej atrakcyjni są dla nich ci, którzy się wyróżniają. - Powiedział, co wiedział, starając się zignorować krzyczącą w jego głowie myśl, że któryś z jego bliskich może teraz przebywać w zamknięciu. Dżdżownica, na przykład. I to jest zdecydowanie sytuacja bez żadnego wyjścia. Próby poszukiwań nie mogłyby przynieść skutku. Skoro te potwory przetrzymują koty w swoich gniazdach, gdzie nikt poza nimi nie ma dostępu... To można sobie tak błądzić i błądzić.
Słysząc o Gromie, Kornik niemalże podskoczył z zaskoczenia. Na jego twarzy wymalował się wyraz szoku i niedowierzania, a zaraz w oczach pojawiło się żywe zainteresowanie. Ale się złożyło!
- Z Gromu!! - Powtórzył, nie kryjąc zdziwienia i... Po części chyba też ekscytacji? Nie potrafił tego uzasadnić. Nawet jeśli za chwilę miałoby okazać się, że był z ojcem kocura całkiem blisko... To co? - Ja jestem Gromiakiem! Jeśli to nie było dawniej niż trzy obiegi pór temu to na pewno go poznałem... Albo chociaż słyszałem w opowieściach. Jak miał na imię? - Było mu głupio pytać, nie był pewien czy tak wypada... Ale jednocześnie nakręcił się tak bardzo, że nie był w stanie się powstrzymać. Świadomość zrobienia z siebie wścibskiego natręta nie była przyjemna.
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości