Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Jemu nie wyszło, nawet go nie dotknął, ale Wąż nie pozostawał mu dłużny i... też nie trafił. Zaśmiał się pod nosem na ten żałosny występ, chociaż musiał przyznać, że było to miłe. Wiedzieć, że nawet i najlepszym może czasami nie wyjść... Następnie odskoczył kawałek od Wężowego Błysku, by spróbować przyfasolić mu w nosek, bo czemu nie! Już i tak nic im nie idzie to można idź gdzieś w te stronę.
Księżyce: 108 Mistrz: Cyprysowa Łuska Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*] Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*] Partner: Promienna Mordka ♥ Trwałe urazy: niewyparzony jęzor; brak najbardziej zewnętrznego palca przedniej, prawej łapy
Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Jego długie łapy są widocznie umięśnione, widać to szczególnie kiedy się napręży. Ma odgryziony najbardziej zewnętrzny palec przedniej, prawej łapy.
Raczej nie gadatliwy - chyba że w tłumie bliskich - kocur, który każdemu pomoże. Strach nie jest mu znany - zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, dlatego do wszystkiego podchodzi z odrobiną ostrożności, a nie pakuje się bezmyślnie w kłopoty. Nie obchodzi go zdanie innych, ani w większości ich uczucia. To, że ktoś jest urażony jego słowami nie jest przecież jego winą! Chociaż dba o każdego, koty które coś dla niego znaczą mają więcej opieki z jego strony. Zdaje się, że przez śmierć rodziców przygasł emocjonalnie i jest zagubiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
Ach, tym razem mu wyszło... i to jak! Wąż oberwał w nos, dość porządnie, ale nie na tyle żeby prosić o moment przerwy. Syknął cicho, krzywiąc kinol w nieprzyjemnym bólu, by następnie spróbować mu oddać, pacając go - ponownie - w jeden z policzków. Bo przecież po miałby unikać? Nie umrze od drobnego uderzenia!
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
I akurat jak chodziło o nos to uderzył, proszę Gwiezdnych naprawdę? Uśmiechnął się przepraszająco, bo no... nie sądził, że trafi! A chyba trafił dość mocno, więc tym bardziej! Wąż jednak nie był mu dłużny i chwilę później poczuł lekkie pieczenie na policzku. Co on miał do tych policzków to Korzeń nie wiedział, ale cóż! Odskoczył kawałek i była to ostateczna próba powalenia gromowego Zastępcy! Wyrzucił łapy do przodu próbując trafić w bok koło żeber.
Księżyce: 108 Mistrz: Cyprysowa Łuska Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*] Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*] Partner: Promienna Mordka ♥ Trwałe urazy: niewyparzony jęzor; brak najbardziej zewnętrznego palca przedniej, prawej łapy
Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Jego długie łapy są widocznie umięśnione, widać to szczególnie kiedy się napręży. Ma odgryziony najbardziej zewnętrzny palec przedniej, prawej łapy.
Raczej nie gadatliwy - chyba że w tłumie bliskich - kocur, który każdemu pomoże. Strach nie jest mu znany - zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, dlatego do wszystkiego podchodzi z odrobiną ostrożności, a nie pakuje się bezmyślnie w kłopoty. Nie obchodzi go zdanie innych, ani w większości ich uczucia. To, że ktoś jest urażony jego słowami nie jest przecież jego winą! Chociaż dba o każdego, koty które coś dla niego znaczą mają więcej opieki z jego strony. Zdaje się, że przez śmierć rodziców przygasł emocjonalnie i jest zagubiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
W tej chwili - jednorazowo - spróbował uniknąć. Czy się uda czy nie, było małoważne, ale w całej tej walce tylko atakował i... jeden unik, ostatni, mu nie zaszkodzi. Odskoczył więc na bok, widząc jak ten nadlatuje. Lub wylądował na ziemię, jeśli się mu nie udało uskoczyć!
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Może i go dotknął, ale cwaniak odskoczył kawałek w bok. Przynajmniej obojgu coś wyszło, a to już jakiś cud! Ostatnie pare skoków i mogliby odetchnąć! Dlatego też doskoczył do Węża z uniesioną łapą z zamiarem walnięcia go w policzek, pora mu oddać.
Księżyce: 108 Mistrz: Cyprysowa Łuska Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*] Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*] Partner: Promienna Mordka ♥ Trwałe urazy: niewyparzony jęzor; brak najbardziej zewnętrznego palca przedniej, prawej łapy
Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Jego długie łapy są widocznie umięśnione, widać to szczególnie kiedy się napręży. Ma odgryziony najbardziej zewnętrzny palec przedniej, prawej łapy.
Raczej nie gadatliwy - chyba że w tłumie bliskich - kocur, który każdemu pomoże. Strach nie jest mu znany - zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, dlatego do wszystkiego podchodzi z odrobiną ostrożności, a nie pakuje się bezmyślnie w kłopoty. Nie obchodzi go zdanie innych, ani w większości ich uczucia. To, że ktoś jest urażony jego słowami nie jest przecież jego winą! Chociaż dba o każdego, koty które coś dla niego znaczą mają więcej opieki z jego strony. Zdaje się, że przez śmierć rodziców przygasł emocjonalnie i jest zagubiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
Walka powoli powinna dobiegać ku końcowi... Ale Wąż chciał zadać jeszcze ostateczny ruch. Kocur co prawda teraz musnął go o pysk łapą, bo nie unikał ponownie. Ostatnim ruchem węża w walce była bowiem próba pacnięcia niebieskiego w nos.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
No i dostał w nos, na co kichnął ostatecznie i aż się cofnął kawałek z odrzutu, poskutkowało to tym, że wylądował tyłkiem w śniegu. Popisał się teraz na pewno, nie ma co, ale nie przejmował się tym, wręcz przeciwnie, rozbawiła ta go sytuacja i po prosu zaczął się śmiać z całej sytuacji. Chyba można uznać, że takie zakończenie sparingu było wręcz idealne.
– No to tak. Dziękuję za sparing – zagaił z wielkim uśmiechem i wstał w końcu, otrzepując zad do którego przykleiły się drobinki białego puchu.
Księżyce: 108 Mistrz: Cyprysowa Łuska Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*] Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*] Partner: Promienna Mordka ♥ Trwałe urazy: niewyparzony jęzor; brak najbardziej zewnętrznego palca przedniej, prawej łapy
Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Jego długie łapy są widocznie umięśnione, widać to szczególnie kiedy się napręży. Ma odgryziony najbardziej zewnętrzny palec przedniej, prawej łapy.
Raczej nie gadatliwy - chyba że w tłumie bliskich - kocur, który każdemu pomoże. Strach nie jest mu znany - zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, dlatego do wszystkiego podchodzi z odrobiną ostrożności, a nie pakuje się bezmyślnie w kłopoty. Nie obchodzi go zdanie innych, ani w większości ich uczucia. To, że ktoś jest urażony jego słowami nie jest przecież jego winą! Chociaż dba o każdego, koty które coś dla niego znaczą mają więcej opieki z jego strony. Zdaje się, że przez śmierć rodziców przygasł emocjonalnie i jest zagubiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
- Już! Ahh, Korzeń, Korzeń! Z taką krepą, to ty kiedyś jeszcze będziesz zastępcą Wichru! Mało który kot ze mną wygrał sparing, a ty? Chłopie, jakbyś od dziecka już się bił! - zaśmiał się wesoło, samemu również się otrzepując ze śniegu. Miło było się tak bić czasem. A w chwili, kiedy jego przeciwnik nie był byle uczniem, co ledwo odrasta od ziemi? Albo Wojownikiem, który absolutnie nie wie jak się bić?! No, taki sparing to cud-miód! - Też dziękuję, było wyśmienicie. Chcesz jeszcze pogadać, co? Chyba, że musisz już lecieć!
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Uśmiechnął się na usłyszane pochwały, kiedy ostatni raz słyszał tak pozytywne słowa w swoim kierunku? Wujek i mama mówili wiele miłych rzeczy, ale ciężko było uzyskać teraz taką samą energię z nich, nie tak jak kiedyś... albo on źle pamiętał.
– A można pogadać, dzisiaj mi się nigdzie nie spieszy, a też trochę muszę odpocząć z moją łapą, bo będę kuśtykał do obozu – rzucił lekkim żarcikiem, bo cóż kiedy ostatni raz się tak swobodnie czuł? Szczególnie po zaginięciu Huby, a potem Orzełka... trochę brakowało mu tego, a czuł się gorszy przez łapę, która została niby naprawiona, ale uszkodzona do końca jego życia. I z kim miał o tym zwyczajnie pogadać? No właśnie. Jeszcze jakby to wyglądało jakby nagle odwrócił się na pięcie i wyglądał jakby to mu Gromowy Zastępca urządził? Jeszcze by ktoś pomyślał, że Wąż jakiś bestialski jest jak nikt nie patrzy albo on jakiś słabiak skończony... czy coś.
Księżyce: 108 Mistrz: Cyprysowa Łuska Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*] Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*] Partner: Promienna Mordka ♥ Trwałe urazy: niewyparzony jęzor; brak najbardziej zewnętrznego palca przedniej, prawej łapy
Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Jego długie łapy są widocznie umięśnione, widać to szczególnie kiedy się napręży. Ma odgryziony najbardziej zewnętrzny palec przedniej, prawej łapy.
Raczej nie gadatliwy - chyba że w tłumie bliskich - kocur, który każdemu pomoże. Strach nie jest mu znany - zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, dlatego do wszystkiego podchodzi z odrobiną ostrożności, a nie pakuje się bezmyślnie w kłopoty. Nie obchodzi go zdanie innych, ani w większości ich uczucia. To, że ktoś jest urażony jego słowami nie jest przecież jego winą! Chociaż dba o każdego, koty które coś dla niego znaczą mają więcej opieki z jego strony. Zdaje się, że przez śmierć rodziców przygasł emocjonalnie i jest zagubiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
- Oho, no i to mi się podoba! Tylko temat, temat... masz coś do powiedzenia? - uśmiechnął się w jego kierunku pogodnie. Z uprzejmości dał mu zacząć, bo Wąż, się wie, tematów miał ze sto które mógłby poruszyć w dosłownie każdej chwili. Tu o tym co w Klanie słychać, tu o polowaniu, tu o jakimś starciu z większym zwierzem. Setek tysięcy rzeczy miałby do opowiedzenia, zero stopów, zero namysłu! No, ale niegrzecznie tak zabierać od razu głos. Chyba, że ten mu go odda, to inna sprawa!
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Miał pustą głowę, nie znał wiele rzeczy, kojarzył tylko swój klan, swoje podwórko, czasami było to dla niego dziwne, czasami szkoda, ale tak było. Był typem samotnika, mimo iż chciałby mieć więcej kotów wokół siebie, ale... wszystkie uciekały. W pewnym momencie zaczęło się to robić bolesne, ale logiczniejsze w końcu kto i dlaczego chciałby zostawać obok na dłużej?
– Nie wiem, nie znam wiele, ale może Ty masz coś? Bo moją ostatnią ciekawostką jest chyba tylko atak wielkiego pelikana, który złamał mi łapę... tak całkowicie. I... na tym się kończą ciekawe historie... w sumie nie wiem czy ciekawe, ale jakieś – powiedział dość lekko, chociaż nadal pamiętał jak to szybko się działo, a potem wolno, a potem coraz wolniej. Zostawiony na pastwę losu przez Miętową Łapę do którego urazu już nie miał tak naprawdę, ale jednak było to pamiętliwe.
Księżyce: 108 Mistrz: Cyprysowa Łuska Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*] Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*] Partner: Promienna Mordka ♥ Trwałe urazy: niewyparzony jęzor; brak najbardziej zewnętrznego palca przedniej, prawej łapy
Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Jego długie łapy są widocznie umięśnione, widać to szczególnie kiedy się napręży. Ma odgryziony najbardziej zewnętrzny palec przedniej, prawej łapy.
Raczej nie gadatliwy - chyba że w tłumie bliskich - kocur, który każdemu pomoże. Strach nie jest mu znany - zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, dlatego do wszystkiego podchodzi z odrobiną ostrożności, a nie pakuje się bezmyślnie w kłopoty. Nie obchodzi go zdanie innych, ani w większości ich uczucia. To, że ktoś jest urażony jego słowami nie jest przecież jego winą! Chociaż dba o każdego, koty które coś dla niego znaczą mają więcej opieki z jego strony. Zdaje się, że przez śmierć rodziców przygasł emocjonalnie i jest zagubiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
- A to jest ciekawe, bardzo nawet! Nigdy nie walczyłem z pelikanem... ani tym bardziej nie miałem nic złamanego. I jak się zrasta, co? Wszystko w porządku, bez komplikacji jest? - dopytał jeszcze, przechylając delikatnie głowę na bok - wzrok zaś zawiesił na łapach Korzenia, licząc na to że znajdzie jakiś uszczerbek na nich, ale nie - nic z tego! Może źle patrzył, może futro wszystko zasłaniało, a może po prostu tak ładnie się zagoiło, że nie został nawet ślad? - Ja mam sporo historyjek. Najświeższa też po wypadku. Palca mi odżarł borsuk, rozumiesz?! Dobrze, że mi. Terminatorka naszego Klanu go wytropiła, i owszem - udało nam się go zabić - ale... ten palec to mogła być jej łapa czy głowa.
Rzucił luźno, podnosząc łapę do góry, falując delikatnie palcami które były nienaruszone. - Z polowań, generalnie, dużo mogę mówić. Jak ukończyłem swój trening, chociażby, to raz znalazłem psa i go zabiłem z Kunim Sykiem... to jest, wojownikiem naszym! Ale się okazało, że pies chory był i cały Klan miał pchły czy coś w tym stylu. Powiem ci, że mało przyjemnie było, ale!! Nikt nie odkrył, że to ja i on jesteśmy powodem tej epidemii, więc liczę na dyskrecję - zaśmiał się cicho, puszczając mu oczko. Oczywiście, to był żart. Jeśliby komuś powiedział, nikt by go o to nie sądził. Wydarzenie sprzed blisko czterdziestu księżyców chyba nikogo nie obchodziło! - Albo z moją terminatorką, wpadliśmy na lisa i... zobaczyłem tego dnia gwiezdnego. Moją matkę! To jest dopiero wspomnienie.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Trochę się zdziwił, ale jak tak pomyśleć to przecież klan Gromu nigdy nie skarżył się na takie ptaki? Chyba, że coś pomieszał, bo tak też się mogło zdarzyć podczas wszystkich sytuacji jakie przeżył i nie przeżył przez ostatnie księżyce od kiedy był już Wojownikiem z jakimś doświadczeniem.
– Och? Nie atakowały Was pelikany? Czy nie brałeś w tym udziału? – zapytał najpierw zaciekawiony, a potem... – Oj zrosło się dobrze, na pewno lepiej, niż przewidywano... znaczy dziwie się trochę, że mogę chodzić bo kość wystawała mi poza ciało i nie był to totalnie miły widok, ale ja i tak ledwo co pamiętam z tamtego dnia, a potem opatrunki... I boli mnie jak pogoda się zmienia, więc można powiedzieć, że przewiduje kiedy się pogoda zmieni, a oprócz tego długie dystanse i ogromny wysiłek fizyczny i odczuwam ból w łapie. Innych nie znam! – dokończył już żartobliwie, bo się dosyć poważnie zrobiło, a chyba nie musiało? W końcu było co było... trochę się nauczył po tym co mu się przytrafiło i nie zamierzał w końcu całkowicie stracić łapy, więc mimo wszystko się oszczędzał.
Zapewniony o ciekawości swojej historii nawet się nie spodziewał tyle zwrotów akcji w życiu Wężowego Błysku, ale każda nowa informacja sprawiała, że wytrzeszczał oczy z zaskoczenia i po prostu nie wiedział co odpowiedzieć, bo! Ile informacji i rzeczy, i w ogóle bicia się!
– Palec zamiast głowy to chyba naprawdę lepsza wymiana! – rzucił luźno, chociaż sama sytuacja do najprzyjemniejszych nie mogła należeć i wyglądał na odrobinę przestraszonego. – Ale i tak dość przerażająco tak, nie powiem, że nie! Jeszcze Ci palca urwano, no nie powiem, że fajnie, bo nie bardzo – dodał ostatecznie i przypatrzył się na łapy Zastępcy, bo na Gwiezdnych tak urwany paluch? – Nieeee... Żartujesz, prawda? Naprawdę mieliście epidemię pcheł, bo zabiliście psa? – zakrył pysk łapą, a następnie się roześmiał do rozpuku... kiedy ostatni raz tak zwyczajnie się śmiał? I gadał beztrosko? Gdyby mógł siebie zobaczyć teraz od boku to by się nie poznał, co on tak po prostu? Bez żadnego poczucia winy? Bez zmartwień? Nawet taka chwila chyba mu starczyła, by w końcu ten ból żołądka w końcu odszedł. Może na chwilę, może na zawsze. Ale odszedł. – Ale nie powiem, Twój sekret... a raczej Twój i Kuniego Syku sekret zostaje ze mną! Ale opowiedz lepiej mi o tym co się... jak? Czemu Twoja mama zeszła z gwiazd? – zaciekawił się nie myśląc, że wtrynia nos w nie swoje sprawy, ale co tam! Najwyżej się nie dowie, prawda? No i może odrobinkę puknie w łeb za takie beztroskie gadanie... ale tylko odrobinkę.
Księżyce: 108 Mistrz: Cyprysowa Łuska Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*] Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*] Partner: Promienna Mordka ♥ Trwałe urazy: niewyparzony jęzor; brak najbardziej zewnętrznego palca przedniej, prawej łapy
Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Jego długie łapy są widocznie umięśnione, widać to szczególnie kiedy się napręży. Ma odgryziony najbardziej zewnętrzny palec przedniej, prawej łapy.
Raczej nie gadatliwy - chyba że w tłumie bliskich - kocur, który każdemu pomoże. Strach nie jest mu znany - zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, dlatego do wszystkiego podchodzi z odrobiną ostrożności, a nie pakuje się bezmyślnie w kłopoty. Nie obchodzi go zdanie innych, ani w większości ich uczucia. To, że ktoś jest urażony jego słowami nie jest przecież jego winą! Chociaż dba o każdego, koty które coś dla niego znaczą mają więcej opieki z jego strony. Zdaje się, że przez śmierć rodziców przygasł emocjonalnie i jest zagubiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
- Nie... przypominam ich sobie. Może jakieś jastrzębie czy inne kaczory, ale pelikany... - z zaznaczeniem, że pamięć Zastępcy sięgała do góra górą paru dni w tył przy takich rzeczach. - Grom ma dużo psów. Nie wiem czemu, nie wiem skąd się tu biorą, ale jest ich od groma. Co wyjście, szansa na psa!
Cmoknął cicho pod nosem. Oby psi problem się skończył jak najszybciej, bo nijak widział mieć kolejne problemy z atakującymi kundlami. Z...czymkolwiek, tak szczerze. Ostatnio wystarczająco dużo złego się działo, nie potrzebne było więcej smutku, strachu czy złości bo coś idzie nie tak. Coś, na co ani on, ani Żubr w sumie nie mają wpływu innego niż starać się unikać zagrożenia. - W sumie to... nie wiem. Po prostu się pojawiła. Chwilę za nią szedłem, dała mi jakieś zioło i się rozpłynęła. Truskawkowy Gąszcz mówiła, że tak się zdarza ale... nie oszukujmy się, ile kotów miało szansę spotkać gwiezdnego? Na jawie!
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Kiwnął głową ze zrozumieniem, najwyraźniej pelikany sobie wybrały tylko trzy klany i w tym Grom miał szczęście, musiał przyznać... przynajmniej dopóki nie usłyszał, że piaskowcy mieli duży problem z psami. Nie brzmiało to najlepiej, wręcz przeciwnie.
– Niebezpiecznie... Uważaj na siebie, zresztą uważajcie tam na siebie. Może i jesteśmy z innych klanów, ale nie życzę Wam źle, w końcu wiem jak to kogoś stracić. Zgaduję, że nie tylko ja, ale no... rozumiesz. Po prostu pilnujcie się! – wytłumaczył pokracznie swoje myśli, chcąc tym jakoś wesprzeć znajomego? Czy było to głupie? Nie wiedział, nie był pewny raczej. Trochę rozumiał, że było to głupie z jego strony, ale też nie chciał by inni cierpieli, byli z innych części lasu, ale nie znaczyło to dla niego dużo, gdy nikt mu nie robił krzywdy. Nikt jemu i oczywiście jego klanowi.
– O! A to... ciekawe. Znaczy ja się w sumie zamieniłem z jednym Gwiezdnym z dwa zdania. Tak jakby. Tylko między nami już raczej, dobra? – uśmiechnął się lekko, chociaż było mu głupio trochę tak rozpowiadać takie rzeczy. Skoro jednak Wąż mu ufał z jakimiś głupstwami to czemu Korzeń też nie mógł? Lśniąca Sadzawka i tak poinformowała wszystkich jak źle jest w ich klanie. – Zszedł u nas raz na Ceremonii, były Przywódca. Nie kojarzę nawet o co chodzi, ale się zdenerwowałem na niego! Myślałem, że Gwiezdni są nieomylni, że są bezstronni, że oceniają nas po wszystkim co robimy, ale się myliłem. Najwyraźniej może Gwiezdny Gwiezdnemu nierówny, ale nie miałem więcej styczności z nikim, więc cóż! – objaśnił wesoło, bo na dłuższą metę nie miał zdania o Gwiezdnych. Wcześniej myślał, że siedzą na górze i zawsze służą pomocą, gdy byłaby taka mocna potrzeba, że czuwają... ale się zawiódł. Kiedyś pewnie tak wierzył, by dorównać innym prawdziwie klanowym kotom, bo jak klanowy kot nie wierzy to trudno, a jak on? Co jakby było to uznane za złe. Nie było. Nie jest. I raczej nie będzie. Teraz powoli kształtował prawdziwego siebie, a nie tego na pokaz, poza tym bez opoki siostry, bez najlepszego przyjaciela też było inaczej, też się inaczej zachowywał, odejmując od tego jeszcze ambicje na najlepszego Wojownika i Przywódcę to już w ogóle było go coraz mniej! Dlatego powoli... na nowo był sobą. Trochę innym. Ale sobą.