spory kocur o zgrabnej, rozwijającej się sylwetce, długiej, niebieskiej, tygrysiopręgowanej sierści z bielą i różnokolorowych oczach: prawie żółte, lewe lodowoniebieskie
Zdaje się, że kocur chce przeżyć całe życie dwa albo i trzy razy. Wszystko robi mocno, dużo, szybko. Przy tym twardo stąpa po ziemi, daleko mu do marzyciela. Energiczny, uwielbia wysiłek i wzywania. Towarzyski, otwarty i sympatyczny, jednak skłonny do skrajnych reakcji i emocji. Szybciej działa niż myśli, w gorącej wodzie kąpany, jego dwa motto życiowe to “pa na to” i “jakoś to będzie”. Mimo powierzchownej opryskliwości i niewyparzonego języka, młody Chaos nie ma złych zamiarów i nie szuka wrogów. Ważne, jak zostanie pokierowany i dalej ukształtowany, ma szansę się zmienić i wyrosnąć na dobrego, pełnego zapału i uporu wojownika.
Płocha Łapa, Topikowa Łapa (KR)
To się już zaraz okaże, pomyślał Chaotyczna Łapa, przesuwając niczego nie ukrywającym wzrokiem po sylwetce gromiaka. Przeszedł go krótki dreszcz. Nagle zrobiło się zimniej?
- Takie, jak twoje… owszem - odparł bardzo szybko, bez zastanowienia, licząc że ten specyficzny komplement zabrzmi jak najbardziej naturalnie, wręcz wypowiedziany mimochodem. Inna sprawa, że była to cała prawda, przyszło mu to do głowy dwa uderzenia serca wcześniej. Oczy gromowego terminatora były unikatowe. Czy pozytywnie, tego nie wiedział. Ale to już zupełnie inna sprawa.
- Wyglądasz na wojownika - odpowiedział prosto z mostu, jednocześnie analizując w głowie, czy mówi to z głębi serca, czy dlatego, że chciał zobaczyć reakcję kremowego kocura imieniem Szkarłatna Łapa.
Następnie usłyszał wypowiedziany wprost i bez żadnych ogródek całkiem przyjemny komplement. Zamiast uśmiechu, przywołał na pysk wyraz zaskoczenia.
- Co, gdzie, w którym miejscu? - zapytał, przed chwilę goniąc swój ogon, jakby próbując obejrzeć się dookoła. Wyginał się, by spróbować obejrzeć się z każdej strony.
typ pyska: europejski; umaszczenie: kremowy z chimeryzmem (ruda łata na lewym oku); nos: jasny; pręgowanie: ticked; sierść: długa; oczy: jako kociak szaro-niebieskie; później prawe żółte, lewe pomarańczowe/”czerwone”; sylwetka: smukła
Wesoły, przyjacielski, energiczny rycerzyk i obrońca rodziny, marzyciel
Sosnowa Szyszka [KC], Mglista Łapa [KRz]
Kiedy taksował mnie wzrokiem, poczułem, jak wzdłuż mojego ciała przechodzi dziwny dreszcz, jednak nie wiedziałem, skąd się wziął. Przecież nie było mi zimniej niż wcześniej, ale mimo to nieświadomie przysunąłem się bliżej kocura, jakby moje ciało instynktownie poszukiwało źródła ciepła. -Tak? Um, podobnych do twoich też chyba nikt u nas nie ma.- Odparłem nieco zmieszany. Nie bardzo wiedziałem, jak zareagować na jego słowa.
Kiedy wspomniał o wyglądzie wojownika, zamrugałem kilka razy ze zdziwieniem. Nie byłem jakoś specjalnie umięśniony i może miałem wzrost trochę wyższy niż przeciętny Gromiak, jednak wciąż nie mogłem równać się z kimś takim jak Wąż. -Dlaczego?- Tylko tyle byłem w stanie z siebie wydusić, chociaż zdawałem sobie sprawę, że musiało brzmieć komicznie. Jednak kiedy zadał pytanie, zaśmiałem się szczerze rozbawiony. Moje rozluźnienie nie trwało jednak zbyt długo, gdyż zacząłem wodzić wzrokiem po ciele niebieskiego wichrzaka, chcąc jakoś trafnie odpowiedzieć. -Wszędzie.- Szepnąłem, w tym momencie zauważywszy, że zrobiło mi się sucho w gardle. Przełknąłem głośno, zatrzymując spojrzenie znowu na oczach kocura i poczułem, jak wewnątrz mnie powoli zapanowuje chaos.
spory kocur o zgrabnej, rozwijającej się sylwetce, długiej, niebieskiej, tygrysiopręgowanej sierści z bielą i różnokolorowych oczach: prawie żółte, lewe lodowoniebieskie
Zdaje się, że kocur chce przeżyć całe życie dwa albo i trzy razy. Wszystko robi mocno, dużo, szybko. Przy tym twardo stąpa po ziemi, daleko mu do marzyciela. Energiczny, uwielbia wysiłek i wzywania. Towarzyski, otwarty i sympatyczny, jednak skłonny do skrajnych reakcji i emocji. Szybciej działa niż myśli, w gorącej wodzie kąpany, jego dwa motto życiowe to “pa na to” i “jakoś to będzie”. Mimo powierzchownej opryskliwości i niewyparzonego języka, młody Chaos nie ma złych zamiarów i nie szuka wrogów. Ważne, jak zostanie pokierowany i dalej ukształtowany, ma szansę się zmienić i wyrosnąć na dobrego, pełnego zapału i uporu wojownika.
Płocha Łapa, Topikowa Łapa (KR)
Co się z nimi działo, na Gwiezdny Klan? Uśmiech spełzł z pyska niebieskiego terminatora, zastąpiony wyrazem pewnego oszołomienia, czy może raczej zaskoczenia. Nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Zaraz… takiego, to znaczy, jakiego?
- A to, przyznaję, nowość dla mnie - przemówił Chaotyczna Łapa wyjątkowo powoli, jak na siebie. Nie tylko słowa kocura były zupełnie nowe ale i cała sytuacja, w której się znaleźli. Ton głosu Szkarłatnej Łapy zmienił się, bicie serca Chaosu przyspieszyło znacznie, a świat zaczynał stopniowo zwężać się tylko do jego osoby. Nie rozumiał, poczuł zawrót głowy, pstrokata plamka w oczach gromiaka zamigotała do niego, niczym gwiazda.
Nie wiedział, co ma robić. Nikt go nie przygotował do takiej sytuacji. Takiej to znaczy jakiej do jasnej ciasnej, o co tu chodziło?
Nie myślał, po prostu przysunął się do Szkarłatnej Łapy tak, że ich nosy prawie się stykały, pysk miał uchylony a głowę nieco przekrzywioną, jakby zadawał nieme pytanie “To jak będzie, gromiaku?”. Uniósł jedną brew, a ta nie mogła znaczyć nic innego, jak tylko “To jesteś nudny, czy nie?”
typ pyska: europejski; umaszczenie: kremowy z chimeryzmem (ruda łata na lewym oku); nos: jasny; pręgowanie: ticked; sierść: długa; oczy: jako kociak szaro-niebieskie; później prawe żółte, lewe pomarańczowe/”czerwone”; sylwetka: smukła
Wesoły, przyjacielski, energiczny rycerzyk i obrońca rodziny, marzyciel
Sosnowa Szyszka [KC], Mglista Łapa [KRz]
Oczy wichrzaka hipnotyzowały mnie coraz mocniej. Nawet nie zwróciłem uwagi, kiedy znalazł się tak blisko. Nasze oddechy praktycznie mieszały się ze sobą w jasną chmurkę, a jego wzrok... To było wyzwanie, a ja lubiłem wyzwania. Czas zwolnił. Zmrużyłem oczy i z rozchylonym pyskiem zacząłem nachylać się w stronę kocura. Kiedy nasze policzki otarły się o siebie, wszystko znowu jakby przyspieszyło i po chwili wcierałem się w jego szyję, twarz i za uszami, ostatecznie przygryzając jedno z cichym, lecz głębokim pomrukiem. Nie wiedziałem, co to wszystko oznaczało, co się właściwie działo, ale podobało mi się. Uwielbiałem się przytulać, być tak blisko z innymi, ale nie miałem nikogo, a teraz cała tęsknota za dotykiem wypłynęła na zewnątrz, sprawiając, że pragnąłem się zatracić i wtopić w jedno z Chaosem.
spory kocur o zgrabnej, rozwijającej się sylwetce, długiej, niebieskiej, tygrysiopręgowanej sierści z bielą i różnokolorowych oczach: prawie żółte, lewe lodowoniebieskie
Zdaje się, że kocur chce przeżyć całe życie dwa albo i trzy razy. Wszystko robi mocno, dużo, szybko. Przy tym twardo stąpa po ziemi, daleko mu do marzyciela. Energiczny, uwielbia wysiłek i wzywania. Towarzyski, otwarty i sympatyczny, jednak skłonny do skrajnych reakcji i emocji. Szybciej działa niż myśli, w gorącej wodzie kąpany, jego dwa motto życiowe to “pa na to” i “jakoś to będzie”. Mimo powierzchownej opryskliwości i niewyparzonego języka, młody Chaos nie ma złych zamiarów i nie szuka wrogów. Ważne, jak zostanie pokierowany i dalej ukształtowany, ma szansę się zmienić i wyrosnąć na dobrego, pełnego zapału i uporu wojownika.
Płocha Łapa, Topikowa Łapa (KR)
Mruczenie zrodziło się najpierw bardzo głęboko, gdzieś w głębi jego gardła, by powoli narastać, wznosić się na rusztowaniu z jego tchawicy. Wibrował razem z tym pomrukiem, drżał w oczekiwaniu na moment, w którym poczuje dotyk Szkarłatnej Łapy na swoim ciele. Z niemałym zaskoczeniem uświadomił sobie, że tego pragnie. Nie mógł tego znieść, uderzenia serca dzielące ich od siebie wydawały się wiecznością. Kiedy wreszcie nastąpiła ta chwila, nie udało mu się powstrzymać wyrywającego się z gardła jęku. Cichego, ledwie słyszalnego dla Szkarłatnej Łapy, a dla kota stojącego obok nie byłby słyszalny zupełnie.
Bez udziału świadomości zaczął nieśpiesznie poddawać się jego ciału i pod jego czułym naciskiem powoli kłaść się na plecach. Niewiele myślał. Był podekscytowany, uniesiony i zupełnie nieświadomy wszystkiego innego, co miało miejsce poza nim i kremowym kocurem.
Z ufnością zupełnie niepasującą do nowo poznanego obcego patrzył mu w oczy, by gromowy kot był pewien, że wszystko jest dobrze. Że tego chce.
Że za chwilę mieli stać się jednością.
typ pyska: europejski; umaszczenie: kremowy z chimeryzmem (ruda łata na lewym oku); nos: jasny; pręgowanie: ticked; sierść: długa; oczy: jako kociak szaro-niebieskie; później prawe żółte, lewe pomarańczowe/”czerwone”; sylwetka: smukła
Wesoły, przyjacielski, energiczny rycerzyk i obrońca rodziny, marzyciel
Sosnowa Szyszka [KC], Mglista Łapa [KRz]
Chaos powoli kładł się na grzbiecie, a ja na nim, jakbyśmy byli do siebie permanentnie przytwierdzeni. Ocierałem się o niego i przeczesywałem językiem jego futro, rezonując nasze wibrujące mruczenie. Ledwo je słyszałem, ale jednak. Mimo to, wciąż czułem, że jest mi mało. Nie myślałem o tym, nie zastanawiałem się wcale, a całkowicie poddawałem pierwotnemu instynktowi. To on kazał mojemu ciału rozpocząć wędrówkę między pasmami niebieskiej sierści i to on szeptał, że to nie wystarcza. Pragnąłem całkowitego stopienia, a my wciąż nie byliśmy połączeni, dzieliły nas nasze futra. Przeturlałem się i przycupnąłem obok kocura, wpatrując się w jego dwukolorowe ślepia, a moje oczy mówiły ,,Chodź". -Chodź do mnie.- Szepnąłem nieświadomie. Pokaż mi wszystko, co masz.
spory kocur o zgrabnej, rozwijającej się sylwetce, długiej, niebieskiej, tygrysiopręgowanej sierści z bielą i różnokolorowych oczach: prawie żółte, lewe lodowoniebieskie
Zdaje się, że kocur chce przeżyć całe życie dwa albo i trzy razy. Wszystko robi mocno, dużo, szybko. Przy tym twardo stąpa po ziemi, daleko mu do marzyciela. Energiczny, uwielbia wysiłek i wzywania. Towarzyski, otwarty i sympatyczny, jednak skłonny do skrajnych reakcji i emocji. Szybciej działa niż myśli, w gorącej wodzie kąpany, jego dwa motto życiowe to “pa na to” i “jakoś to będzie”. Mimo powierzchownej opryskliwości i niewyparzonego języka, młody Chaos nie ma złych zamiarów i nie szuka wrogów. Ważne, jak zostanie pokierowany i dalej ukształtowany, ma szansę się zmienić i wyrosnąć na dobrego, pełnego zapału i uporu wojownika.
Płocha Łapa, Topikowa Łapa (KR)
A więc to mam być ja?
Jedna część Chaosu nie chciała, by ten moment kiedykolwiek się skończył, druga ciągnęła go i pospieszała, by działał dalej. By stało się więcej, znalazł się tak blisko gromowego terminatora, jak to tylko możliwe. By nie dało się bliżej.
Ale będzie musiał wytrzymać jeszcze chwilę. Jeszcze kilka uderzeń serca, bo…
- Chcę ci patrzeć w oczy - powiedział cicho i delikatnie popchnął go przednimi łapami, w międzyczasie jeszcze kilka razy przesunął językiem po jego szyi i pysku. Nie odrywał dwukolorowego spojrzenia od jego oczu. Były niesamowite, jak mógł wcześniej mieć co do tego wątpliwości? Kiedy już kocur opadł delikatnie na powierzchnię skałki i Chaos patrzył na niego z góry, niebieski uśmiechnął się, a w tym uśmiechu skryło się całe jego podekscytowanie i cała jego niepewność.
Kiedy już położył Szkarłatną Łapę tak, jak chciał, wziął jeszcze kilka oddechów, przedłużył ten słodki moment tak długo, jak zdołał, powtórzył kilkakrotnie w głowie zdanie “To zaraz się stanie” i zanurzył nos w miękkim futrze na piersi Szkarłatnej Łapy (...).
Jeszcze przez chwilę oddychał szybko, a walące jak oszalałe serce nie przyspieszały powrotu Chaosu do zupełnej trzeźwości. Wciąż był upojony tym, co się stało ale bardzo chciał się czymś podzielić z gromiakiem.
- Do dzisiaj nie wiedziałem nawet, że… no wiesz, że lubię kocury. - przyznał i posłał mu uśmiech, który po raz kolejny nie wyrażał (tak jak na początku rozmowy) bezbrzeżnej pewności siebie, a wręcz przeciwnie, niepewność.
typ pyska: europejski; umaszczenie: kremowy z chimeryzmem (ruda łata na lewym oku); nos: jasny; pręgowanie: ticked; sierść: długa; oczy: jako kociak szaro-niebieskie; później prawe żółte, lewe pomarańczowe/”czerwone”; sylwetka: smukła
Wesoły, przyjacielski, energiczny rycerzyk i obrońca rodziny, marzyciel
Sosnowa Szyszka [KC], Mglista Łapa [KRz]
,,Chcę ci patrzeć w oczy" Tuż po tym zostałem lekko popchnięty, ale na tyle mocno, że przeturlałem się na grzbiet. To wystarczyło, bym na kilka uderzeń serca przed sobą ujrzał nie niebieskofutrego wichrzaka, a kompletnie innego kota. Wiszącego nade mną ogromnego kocura, który swoim ciężarem mógłby mnie rozgnieść. Po bokach opierały się tak silne liliowe łapy, które z łatwością mogły zrobić ze mną, co chciały, choć pewnie pozwoliłbym mu na wszystko bez najmniejszego oporu. Nie oparłbym się. Nie temu kocurowi. Zamrugałem powoli, wracając świadomością do dwukolorowych figlarnych oczu, ponownie porywających mnie w chaotyczny wir.
[...]
Leżałem na boku, wtulając się w futro Chaosu z głośnym, leniwym mruczeniem. Podobało mi się, a po wszystkim czułem się tak błogo, komfortowo, bezpiecznie. -Ja też, chociaż chyba wyczuwałem to w sobie.- Odparłem głosem zachrypniętym od głośnego manifestiwania swojej aprobaty wobec terminatora. Kiedy to mówiłem, przez myśl znowu przemknęło mi tamto wyobrażenie, a po moim grzbiecie przeszedł dziwny dreszcz. Ta wizja mnie przeraziła, ale to nie upragniony kocur wywołał strach, a nagłe uświadomienie, że postrzegałem go akurat w ten sposób. Przecież on widział we mnie tylko adoptowanego syna.
spory kocur o zgrabnej, rozwijającej się sylwetce, długiej, niebieskiej, tygrysiopręgowanej sierści z bielą i różnokolorowych oczach: prawie żółte, lewe lodowoniebieskie
Zdaje się, że kocur chce przeżyć całe życie dwa albo i trzy razy. Wszystko robi mocno, dużo, szybko. Przy tym twardo stąpa po ziemi, daleko mu do marzyciela. Energiczny, uwielbia wysiłek i wzywania. Towarzyski, otwarty i sympatyczny, jednak skłonny do skrajnych reakcji i emocji. Szybciej działa niż myśli, w gorącej wodzie kąpany, jego dwa motto życiowe to “pa na to” i “jakoś to będzie”. Mimo powierzchownej opryskliwości i niewyparzonego języka, młody Chaos nie ma złych zamiarów i nie szuka wrogów. Ważne, jak zostanie pokierowany i dalej ukształtowany, ma szansę się zmienić i wyrosnąć na dobrego, pełnego zapału i uporu wojownika.
Płocha Łapa, Topikowa Łapa (KR)
Dostrzegł zmianę w jego oczach ale nie uznał jej za coś istotnego. Był czujny na napięcie mięśni Szkarłatnej Łapy, na wszelkie, drobne ruchy, które mogłyby świadczyć o wycofaniu zgody. Był pewien, że niczego nie zrobił wbrew jego woli. Sam również przeżywał bardzo wiele różnych emocji, dlatego nie dziwił się, że po jego pysku przesuwały się różne wyrazy i emocje.
Nie wiedział, co powiedzieć. Było wspaniale, nierealnie wręcz nieziemsko, pierwsze tego typu doświadczenie zrobiło na nim ogromne wrażenie. Był wdzięczny kremowemu kocurowi, ale… w dalszym ciągu nie mieli ze sobą właściwie nic wspólnego. To znaczy, darzył go sympatią ale zupełnie go nie znał. A wychodziło na to, że dopuścił go do swojej najgłębszej intymności, do swojego emocjonalnego miękkiego podbrzusza. Zaczął teraz myśleć o tym, że ma nadzieję, że nie będzie tego żałował. Że Szkarłatna Łapa okaże się tego wart.
- Ja… zazwyczaj nie (...) z ledwie poznanymi kotami. Możesz czuć się bardzo wyjątkowy. - powiedział z uśmiechem odsłaniającym białe zęby, jakby choć trochę rozegnać ciemne chmury, które zaczęły się nad nim gromadzić. Właściwie to zaczął czuć, że chciałby być sam. Chociaż przez parę godzin pospacerować i pomyśleć o tym, zajrzeć w głąb siebie i dowiedzieć się, co czuje w związku z tym co się wydarzyło.
typ pyska: europejski; umaszczenie: kremowy z chimeryzmem (ruda łata na lewym oku); nos: jasny; pręgowanie: ticked; sierść: długa; oczy: jako kociak szaro-niebieskie; później prawe żółte, lewe pomarańczowe/”czerwone”; sylwetka: smukła
Wesoły, przyjacielski, energiczny rycerzyk i obrońca rodziny, marzyciel
Sosnowa Szyszka [KC], Mglista Łapa [KRz]
Jego słowa wywołały u mnie uśmiech. Wyjątkowy. Tak, chciałem czuć się dla kogoś wyjątkowy, by widział mnie i tylko mnie... ale nikogo takiego nie było. Czy więc Chaos mógłby stać się takim kotem? Czy to spotkanie mogłoby coś zapoczątkować? Nie wiedziałem, ale pragnąłem spróbować choćby po to, by zapomnieć o Iskrze. -Ty jesteś moim pierwszym tak w ogóle... Ja nigdy z nikim... no wiesz.- Powiedziałem, po czym z zawstydzenia schowałem pysk w jego futrze. Czy takie zbliżenia były częste u kotów w moim wieku? Nigdy nie słyszałem, by moi rówieśnicy robili takie rzeczy. Ba! Nie słyszałem, aby starsi często zabawiali się w ten sposób nawet w związkach. Zatem, czy powinienem wstydzić się, że to był mój pierwszy raz? Chyba nie.
Wyjąłem łeb z jego sierści, by móc mówić i oparłem głowę o bok kocura, by wciąż mieć z nim kontakt fizyczny, ale i swobodę oddychania. -Może... może opowiesz mi coś o sobie? Wiesz, by trochę się poznać.- Zaproponowałem nieśmiało. Miałem nadzieję, że mnie nie wyśmieje i nie odejdzie, rzucając, że jestem żałosny, skoro liczyłem na coś więcej niż tylko jednorazową przygodę.
spory kocur o zgrabnej, rozwijającej się sylwetce, długiej, niebieskiej, tygrysiopręgowanej sierści z bielą i różnokolorowych oczach: prawie żółte, lewe lodowoniebieskie
Zdaje się, że kocur chce przeżyć całe życie dwa albo i trzy razy. Wszystko robi mocno, dużo, szybko. Przy tym twardo stąpa po ziemi, daleko mu do marzyciela. Energiczny, uwielbia wysiłek i wzywania. Towarzyski, otwarty i sympatyczny, jednak skłonny do skrajnych reakcji i emocji. Szybciej działa niż myśli, w gorącej wodzie kąpany, jego dwa motto życiowe to “pa na to” i “jakoś to będzie”. Mimo powierzchownej opryskliwości i niewyparzonego języka, młody Chaos nie ma złych zamiarów i nie szuka wrogów. Ważne, jak zostanie pokierowany i dalej ukształtowany, ma szansę się zmienić i wyrosnąć na dobrego, pełnego zapału i uporu wojownika.
Płocha Łapa, Topikowa Łapa (KR)
- Zwykle kolejność jest odwrotna, co? - zaśmiał się krótko, posyłając mu nieco onieśmielony uśmiech. Po tych słowach terminator zamilkł, potrzebując kilkunastu uderzeń serca na przygotowanie odpowiedniej wypowiedzi. Jednak… im dłużej kocur myślał, tym w jego głowie pojawiała się większa pustka. - Och, to bardzo trudne, wiesz? Jak mam się opisać w kilku zdaniach? Moja historia jest taka, że moja matka wróciła do klanu po wielu księżycach nieobecności ze mną i moimi braćmi w brzuchu. Nie wiem, kto jest moim ojcem, nie zdążyłem zapytać, kim był, bo zniknęła po raz drugi. Jeden z braci zaginął już jakiś czas temu, drugiego też ostatnio nie widuję. Imię dostałem po dawnej przyjaciółce matki, Chaotycznym Locie. Ja sam… lubię rozmawiać z kotami, słuchać, dowiadywać się, co w nich siedzi. Mam super wyluzowaną mistrzynię, ma na imię Wydrzy Wąs. - wyrzucił z siebie dość szybko kilka zdań, czując dziwaczny koktajl emocji. Z jednej strony, jako kot pewnym siebie i lubiący samego siebie, opowiadanie tego, co właśnie przedstawił gromowemu kocurowi powinno sprawiać mu przyjemność, z drugiej zaś, zupełnie do tego nie przywykł i wywołało to w niebieskim kocurze pewne zakłopotanie.
- Proszę, opowiedz teraz ty coś o sobie, żebym przestał czuć się tak głupio, jak się czuję - poprosił zaraz po poprzednich słowach i zaśmiał się, by nieco przykryć zakłopotanie.
typ pyska: europejski; umaszczenie: kremowy z chimeryzmem (ruda łata na lewym oku); nos: jasny; pręgowanie: ticked; sierść: długa; oczy: jako kociak szaro-niebieskie; później prawe żółte, lewe pomarańczowe/”czerwone”; sylwetka: smukła
Wesoły, przyjacielski, energiczny rycerzyk i obrońca rodziny, marzyciel
Sosnowa Szyszka [KC], Mglista Łapa [KRz]
Spojrzałem w niebo i westchnąłem. -Moja historia prawie się nie różni od twojej. Matka przyszła w ciąży do klanu, ojca nigdy nie poznałem. Chyba mówiła nam, kto nim był, ale nawet już nie pamięta. Potem ona zniknęła. Może jej się znudziło macierzyństwo i poszła, a może porwali ja Dwunogi. Nie wiadomo, ale reputację miała średnią, więc pierwsza opcja też możliwa. Poprosiłem przywódcę, Wężową Gwiazdę, by mnie zaadoptował i tak zrobił, potem został moim mistrzem. Był mi bardziej rodzicem niż kiedykolwiek matka. W międzyczasie większość rodzeństwa zaginęła i zostałem tylko z jednym, ale praktycznie nie rozmawiamy. A co lubię? Właściwie nie wiem. Najpierw skupiałem się na zajmowaniu rodzeństwem zamiast matki, a potem na treningu, by jak najszybciej zostać wojownikiem... więc jedyne co o sobie wiem, to teraz że podobają mi się kocury.- Po ostatnim zdaniu zaśmiałem się wesoło i szturchnąłem Chaos. Oraz że Wąż jednak nie jest dla mnie ojcem. Dodałem w duchu, nieco bojąc się tej prawdy. Co niby miałbym z nią zrobić? Przecież mu nie powiem.
spory kocur o zgrabnej, rozwijającej się sylwetce, długiej, niebieskiej, tygrysiopręgowanej sierści z bielą i różnokolorowych oczach: prawie żółte, lewe lodowoniebieskie
Zdaje się, że kocur chce przeżyć całe życie dwa albo i trzy razy. Wszystko robi mocno, dużo, szybko. Przy tym twardo stąpa po ziemi, daleko mu do marzyciela. Energiczny, uwielbia wysiłek i wzywania. Towarzyski, otwarty i sympatyczny, jednak skłonny do skrajnych reakcji i emocji. Szybciej działa niż myśli, w gorącej wodzie kąpany, jego dwa motto życiowe to “pa na to” i “jakoś to będzie”. Mimo powierzchownej opryskliwości i niewyparzonego języka, młody Chaos nie ma złych zamiarów i nie szuka wrogów. Ważne, jak zostanie pokierowany i dalej ukształtowany, ma szansę się zmienić i wyrosnąć na dobrego, pełnego zapału i uporu wojownika.
Płocha Łapa, Topikowa Łapa (KR)
Słuchał wypowiedzi Szkarłatnej Łapy w milczeniu i skupieniu. Po kilku zdaniach doszedł do wniosku, że mieli ze sobą dużo więcej wspólnego, niż na początku przypuszczali. Oboje w zasadzie nie mieli rodziców, tylko Chaosowi nigdy nie przyszło do głowy, by prosić przywódcę o zaadoptowanie go i wychowanie, kiedy został sam, uznał że tak po prostu musi już być i jakoś sobie poradził. Ostatecznie nie wyrósł wcale na dzikusa, prawda?
- I że nie boisz się obcych - dodał do jego wywodu żartobliwie, trącając nosem jego policzek i racząc go jednocześnie ładnym uśmiechem.
Na Ciepłą Skałkę spadły pierwsze krople deszczu. Futra dwóch długowłosych kocurów również długo nie uchowały się w swojej suchości. Kocur z klanu Wichru westchnął i bardzo niechętnie, wstał. Jeszcze raz spojrzał w górę, chmura nie wyglądała na przelotny opad.
- Musimy uciekać, jeżeli nie chcemy przemoknąć do samej skóry - wyraził swoją opinię, lecz nagle poczuł falę silnego smutku, spowodowanego faktem, że to spotkanie będzie musiało się zakończyć. - Czy będę mógł cię jeszcze zobaczyć? - zapytał cicho kocura, docierając do niego, jak wielki żal czuje z powodu faktu, że pochodzą z innych klanów i że nigdy nie będą mogli żyć obok siebie. Gdyby zdecydowali się zostać… razem. Nie będa mieli nawet takiej szansy.
Średniego wzrostu, dużo łapny z futrem między palcami, ostrych pazurach, długowłosy bury pręgus o klasycznych zawijasach, pędzelkach na uszach, zielono-złotych oczach i białej plamce futra na bródce i paluszkach.
Cicha mysz która najchętniej wyrzuciłaby swe obawy za drzwi i ujeździła rysia bo daje to pozory czegoś nowego. Nie, żeby miał jaja to zrobić.
Cięty ozor wtedy, gdy trzeba. Kocha swą rodzinę i byłby w stanie wskoczyć za nią w ogień, lecz swe smutki przeżywa w ciszy. Kto wie jak na długo.
Porzeczkowa Pestka(KC)
Brudna Stopa(KR)
Pora młodych drzew znaczyła jedno dla wojownika o smolistych pręgach - Wypad z obozu na własne zwiad w terenie.
Terenem, który obrał sobie Bzycząca Polana były cztery dęby - ot, neutralna ziemia, gdzie jedynie co mogło go spłoszyć, to jakiś większy zwierz, co też było mniej prawdopodobne, ze względu na bezpieczeństwo tego miejsca, jakby przez samych przodków obserwowane i pilnowane, gdyby nastała sytuacja awaryjna i pilna, by szybko wezwać wszystkie klany w jedno miejsce.
Ah, co za fajna wizja, szkoda, że równie martwa co jej założyciele.
Bzycząca Polana skrył się w trawie, kładąc łapcie na ciepłej skałce.
Należy do kotów szczupłych i raczej delikatnych, ale da się już stwierdzić, że zaczyna już wyrastać na dość wysokiego kocura. Pokrywa go krótkie, gładkie futro, na mniej więcej połowie powierzchni białe, a w pozostałej części bure. Biel widoczna jest na jego brzuchu, szyi i części pyszczka, gdzie tworzy wychodzącą kawałek ponad nos strzałkę, a także na dolnej części każdej z czterech łap. Na grzbiecie, reszcie głowy, górnych partiach boków oraz kończyn i ogonie obecna za to jest brązowa sierść, przecinana ciemniejszymi pręgami. Oczy niedawno zmieniły kolor z kocięcego błękitu na zielony.
Kiedy ostatnio spotkał kogokolwiek z klanu Cienia? Właściwie nie pamiętał, musiało to być już bardzo dawno temu. Może jednak teraz nadchodził odpowiedni moment by to zmienić i dowiedzieć się czegoś więcej o tym, co się u nich działo.
Bo co takiego mogło się u nich dziać? Być może całkiem dużo, niewykluczone było, że i oni chowali jakieś sekrety, tak jak koty z klanu Rzeki być może umiały wysuwać płetwy i łuski, gdy tylko zanurzały się w wodzie. - Dzień dobry. – Odezwał się typowym dla siebie, całkowicie spokojnym głosem, informując znajdującego na skałce wojownika o swoim przybyciu – Czy jest to już nagrzany kamień? Kiedyś próbowałem zbadać, dlaczego kamienie nagrzewają się szybciej od większości innych obiektów, nawet jeśli pada na nie tyle samo słońca, niestety wciąż nie jestem pewny odpowiedzi, dlaczego dzieje się tak akurat z nimi. Może ty coś o tym wiesz? – Spytał na koniec, siadając w pobliżu. Ktoś kiedyś opowiadał mu już teorię o tym, że takie skały komunikowały się ze sobą, zmieniając temperaturę, ale czy była to prawda? Na to też nie miał żadnych dowodów, więc może przyszedł moment na przeprowadzenie kolejnych badań.