Księżyce: 44 Mistrz: Chaotyczny Lot Płeć: kocur Matka: Ropusza Łapa Ojciec: Tate! (Fiołkowy Świt, nie biologiczny)
Na pierwszy rzut oka Traszka przypomina raczej kogoś, kto powinien spędzać czas w kociarni, a nie na treningu. Okrągła główka z równie okrągłymi, złotymi ślepkami, krótka szyja, przysadzista postura i zapas dziecięcego tłuszczyku nadają mu dość słodkiego wyglądu. Ponad to, mimo iż udało mu się co nieco urosnąć, wciąż pozostaje kieszonkowych rozmiarów i nie zapowiada się, aby kiedykolwiek dobił wyżej, niż do tej niższej granicy średniego wzrostu. Zaskoczeniem nie jest, że jego długie futro pozostało rude z białą plamą na bródce, jednak zaczęło naturalnie się układać, a przestało puszyć. Tygrysie pręgi są teraz niemal niewidoczne na grzbiecie, za to można je dojrzeć na głowie, szerokich łapach i wciąż ruchliwym ogonie.
Niektóre dzieci dojrzewają szybciej, inne wolniej i w tej drugiej kategorii znajduje się Aszka. Rudy urwis, mimo iż zyskał już miano Terminatora wciąż jest głośny, uwielbia biegać, wygłupiać się i bawić, a siedzenie zbyt długo w jednym miejscu, zdaje się być dla niego najgorszą karą. Co prawda widać, że horyzonty jego rozumowania z każdym dniem nieco się poszerzają, można nawet porozmawiać z nim na tematy, które wykraczają poza tarzanie w błocie i łowienie ślimaków, ale do miana filozofa czy poety jeszcze mu sporo brakuje. Poza tym pozostał wesołym, nieco zadziornym kotem, który szybciej robi i mówi, aniżeli myśli, dlatego, mimo braku wady wymowy, zdarza mu się pewnych głosek nie wymawiać, albo robić to źle.
Żabia Łapa (GK) | Popiół (KR)
Spiął wszystkie mięśnie słysząc pierwsze słowa, które padły z czarno-białej mordki, nie odwrócił się jednak, wciąż wpatrzony w nieboskłon. Trochę z poczucia winy, że, w ogóle o to pyta. Nawet tak gruboskórnego kota, jakim była jego matka, mogło w końcu zaboleć, że zasiane przez Szkiełko słowa tak mocno wykiełkowały w rudej głowie, że w tym momencie, kiedy zabrakło jedynego tate, jakiego znał, chciał dowiedzieć się o kimś kto nigdy nie grał żadnej roli w jego życiu. Trochę też dlatego, że obawiał się swojej własnej reakcji, kiedy Ropucha w końcu rozwieje jego wszelkie wątpliwości. Tak naprawdę istniały w końcu tylko dwie możliwości i w każdym przypadku jeden z jego biologicznych rodziców odebrał mu możliwość posiadania ich obojga, pytaniem było tylko które.
"Nie można czegoś nie chcieć, jeżeli nawet nie wiesz, że coś istnieje."
Milczał, nie potrafiąc znaleźć jakiekolwiek odpowiedzi. Ku swojemu własnemu zdziwieniu nie był zły, ani rozczarowany, nie poczuł nic, żadnej zmiany. Cóż, może miała szczęście, że rana po stracie dziadka była jeszcze tak świeża i tak bolesna, że smutek wygrywał z każdym innym uczuciem.
- Dziękuję - odparł w końcu oblizując powoli nosek. Temat był zamknięty, mogli więc milczeć dalej w dwójkę, w nieskończoność. - Opucha... - albo i tylko kilka uderzeń serca. - Nie widzę żadnej nowej gwiazdy na niebie. Myślałem, że... że znajdę nową. Że Fiołek gdzieś tam jest, ale nie widzę, żadnej nowej gwiazdy - głos drżał mu gdy wypowiedział wreszcie myśli, które krążyły w tle przez cały czas trwania ich rozmowy, a pierwsze łzy od śmierci Fiołka powoli spłynęły po pyzatych policzkach.
Księżyce: 60 Mistrz: Szyszkowy Ogon Płeć: kotka Matka: Malinowy Nos Ojciec: Fiołkowy Świt Trwałe urazy: Pozioma, drobna blizna, lewa górna warga
Czołg-kot; wysoka, grubsza i masywna, gęste czarne futro z białymi znaczeniami: biała plamka między złotymi ślepiami, pod czarnym nosem, brodzie, klatce piersiowej, skarpetki na wszystkich łapach, okolice pupy i spód ogona. Grube białe wibrysy znajdujące się na pół-płaskiej mordce. Posiada również poziomą, drobną bliznę na górnej, lewej wardze.
Podróże na własną łapę nie tylko umożliwiły odbudować straconą przez żałobę duszyczkę - cała sytuacja pozwoliła Ropuszce dorosnąć.
Błyszcząca, niczym ze złota wykuta, pewności siebie nadal piastuje jako jedną z głównych cech osobowości kotki. Opinie innych? No cóż, nigdy ją szczególnie nie interesowały, z tego właśnie powodu nie czuje potrzeby wyprowadzać innych z błędu, kiedy ci postrzegają ją jako głupiego-jak-but-kocio-czołga. Ropuszka co prawda do kocich filozofów i myślicieli nigdy należeć nie będzie, jednak jej wyjątkowy sposób postrzegania świata, idący w parze z sprytem i niezłymi umiejętnościami obserwacji pozwoliło jej spokojnie przejść przez życie. Mimo niezależnej natury jest bardzo towarzyską kicią z dużymi pokładami poczucia humoru (nawet zarzuci jakimś żartem, inna sprawa czy będzie dobry). Jest dziarską kobyłką, która lubi kolekcjonować znajdki, poczynając od piórek i gładkich kamyczków, przez odpadki dwunogów, aż po kości wszelakiego rodzaju zwierzątek.
Zajonc W | Krzemienna Łapa G
Trwała tak, w ciszy przyglądała się oddalonemu o wschód słońca osiedlu. Miejscu gdzie wszystko się zaczęło, gdzie ruda pchła urodziła się, zmieniając życie Ropuchy na lepsze. Nie pchała Traszkę do mówienia, nie zmuszała go do niczego i nie zamierzała tego robić w najbliższej przyszłości, mimo iż niepewność wymieszana z strachem orała rany w jej sercu. Dała mu czas na oswojenie się z nowymi informacjami, na ich przetworzenie i zrozumienie, dała mu czas na reakcję, niczym posąg oczekując jego następny ruch.
I w końcu odpowiedział. Krótka odpowiedź, która mimo iż pozytywna nadal nie rozwiała wszystkich zmartwień które zrodziły się w głowię czarno-białej. I widocznie jeszcze długo tego nie zrobią. Wzięła głęboki wdech, pozwalając zmęczeniu opuścić jej ciało, nawet jeżeli tylko częściowo. Z lekka wymuszony uśmiech zawitał na jej pyszczku, pieczętując zakończenie rozmowy z jej strony. Teraz mogli spędzić w milczeniu czas na drzewie, gdzie wiatr komfortowo koił ich nerwy… Albo i nie. Czarne ucho drgnęło, kiedy podlotek zawołał ją. Z spokojem wymalowanym na pysiu wysłuchała jego słów, mrużąc złote ślepia w sympatii. Przeniosła wzrok na nocne niebo, mrugające punkciki gwiazd które rozciągały się daleko aż po horyzont. Oplotła syna puszystym ogonem. - Wiesz, heh, kiedy Aba, twój wuj zmarł - zaczęła, pierwszy raz rozmawiając o śmierci brata od księżyców. Jej głos nie zadrżał, jednak dało się w nim wyczuć smutek i ból, który nigdy nie zniknął. - Tesz nie mogłam znaleść jego gwiazdy. Jedna była za mała, druga była za blada, nastempna chowała sie na horyzoncie, cóś co by w ogóle nie pszeszło synowi Gwiazdy - miauknęła, wspominając brata i jego widzi mi się. - Jednak zawsze widziałam, sze jeszt. Sze zawsze był i bendzie, mimo isz sie bobek chowa - zakończyła, pochylając się i czule przejeżdżając szorstkim językiem po główce Traszki. Następnie położyła głowę na jego czole, wyszeptując krótkie: „płacz” i czekając aż łzy same przestaną cisnąć się mu w oczy.
Księżyce: 44 Mistrz: Chaotyczny Lot Płeć: kocur Matka: Ropusza Łapa Ojciec: Tate! (Fiołkowy Świt, nie biologiczny)
Na pierwszy rzut oka Traszka przypomina raczej kogoś, kto powinien spędzać czas w kociarni, a nie na treningu. Okrągła główka z równie okrągłymi, złotymi ślepkami, krótka szyja, przysadzista postura i zapas dziecięcego tłuszczyku nadają mu dość słodkiego wyglądu. Ponad to, mimo iż udało mu się co nieco urosnąć, wciąż pozostaje kieszonkowych rozmiarów i nie zapowiada się, aby kiedykolwiek dobił wyżej, niż do tej niższej granicy średniego wzrostu. Zaskoczeniem nie jest, że jego długie futro pozostało rude z białą plamą na bródce, jednak zaczęło naturalnie się układać, a przestało puszyć. Tygrysie pręgi są teraz niemal niewidoczne na grzbiecie, za to można je dojrzeć na głowie, szerokich łapach i wciąż ruchliwym ogonie.
Niektóre dzieci dojrzewają szybciej, inne wolniej i w tej drugiej kategorii znajduje się Aszka. Rudy urwis, mimo iż zyskał już miano Terminatora wciąż jest głośny, uwielbia biegać, wygłupiać się i bawić, a siedzenie zbyt długo w jednym miejscu, zdaje się być dla niego najgorszą karą. Co prawda widać, że horyzonty jego rozumowania z każdym dniem nieco się poszerzają, można nawet porozmawiać z nim na tematy, które wykraczają poza tarzanie w błocie i łowienie ślimaków, ale do miana filozofa czy poety jeszcze mu sporo brakuje. Poza tym pozostał wesołym, nieco zadziornym kotem, który szybciej robi i mówi, aniżeli myśli, dlatego, mimo braku wady wymowy, zdarza mu się pewnych głosek nie wymawiać, albo robić to źle.
Żabia Łapa (GK) | Popiół (KR)
Bok kocurka automatycznie przysunął się do puchatego ciała matki, słuchając jej sepleniąco-chrypliwego głosu i tak jak powiedziała, pozwolił aby cichy szloch uciekł z jego pyszczka, czując się jak kocie szukające jej ciepła i bezpieczeństwa, osłonięty od świata niczym murem warstwą tłuszczu i czarno-białego futra. Ocierał raz po raz łapką załzawione oczy, aby móc wpatrywać się w nieboskłon. Gdyby znalazł tam tate, gdyby tylko wiedział, że gdzieś tam jest, wydawało mu się, że to wszystko byłoby teraz łatwiejsze. Może widok samotnej gwiazdy, która pierwszy raz rozbłysnęła na niebie ukoiła by go na tyle, żeby zamknąć żałobę tu i teraz.
- Kurce głu-upia jesteś... - wyszeptał z lekkim uśmiechem, kiedy szerokie barki przestały drgać, a płacz brzmiał jedynie jak powstrzymywana, wsteczna czkawka, gdy nierówno łapał oddechy powietrza. - Aba, jest tam Opucha - uśmiechnął się lekko wskazując jej ruchem łapki księżyc. Najjaśniejszy i największy ze wszystkich obiektów na niebie. To pasowało do jej, jakże niewielu i skrawkowych, ale opowieści o nim i wpojonemu od zawsze przeświadczeniu, że właśnie ten z Gwiezdnych czuwa nad ich dwójką.
Księżyce: 60 Mistrz: Szyszkowy Ogon Płeć: kotka Matka: Malinowy Nos Ojciec: Fiołkowy Świt Trwałe urazy: Pozioma, drobna blizna, lewa górna warga
Czołg-kot; wysoka, grubsza i masywna, gęste czarne futro z białymi znaczeniami: biała plamka między złotymi ślepiami, pod czarnym nosem, brodzie, klatce piersiowej, skarpetki na wszystkich łapach, okolice pupy i spód ogona. Grube białe wibrysy znajdujące się na pół-płaskiej mordce. Posiada również poziomą, drobną bliznę na górnej, lewej wardze.
Podróże na własną łapę nie tylko umożliwiły odbudować straconą przez żałobę duszyczkę - cała sytuacja pozwoliła Ropuszce dorosnąć.
Błyszcząca, niczym ze złota wykuta, pewności siebie nadal piastuje jako jedną z głównych cech osobowości kotki. Opinie innych? No cóż, nigdy ją szczególnie nie interesowały, z tego właśnie powodu nie czuje potrzeby wyprowadzać innych z błędu, kiedy ci postrzegają ją jako głupiego-jak-but-kocio-czołga. Ropuszka co prawda do kocich filozofów i myślicieli nigdy należeć nie będzie, jednak jej wyjątkowy sposób postrzegania świata, idący w parze z sprytem i niezłymi umiejętnościami obserwacji pozwoliło jej spokojnie przejść przez życie. Mimo niezależnej natury jest bardzo towarzyską kicią z dużymi pokładami poczucia humoru (nawet zarzuci jakimś żartem, inna sprawa czy będzie dobry). Jest dziarską kobyłką, która lubi kolekcjonować znajdki, poczynając od piórek i gładkich kamyczków, przez odpadki dwunogów, aż po kości wszelakiego rodzaju zwierzątek.
Zajonc W | Krzemienna Łapa G
Czarne uszy przyległy do czaszki kocurzycy, wysłuchując szlochów swojego syna. Ropucha nie płakała, czy nie potrafiła czy nigdy nie czuła takiej potrzeby, tylko Gwiezdni znali odpowiedź na ową łamigłówkę, jednak nigdy nie patrzyła krzywo, kiedy ktoś ukazywał smutek. Szczególnie w takich chwilach, kiedy żałoba uderza cię jak pożar, który niszczy wszystko na swej drodze, pozostawiając cię jedynie z popiołem wspomnień i duszącym dymem. Nie byłaby jedynie hipokrytom ale i wyrodną matką, gdyby teraz kazałaby Traszce wsiąść się w garść. Dlatego trwała tak, dając mu tyle komfortu ile tylko potrzebował, pozwalając mu znaleść schron w jej tuszy i grubym futrze.
Z doświadczenia wiedziała, że śmierć jest jak mgła, która pochłania cię w swe objęcia, zasłaniając nawet resztki nadzieji. Wiedziała jednak również, że musi kiedyś minąć… W końcu promienie słońca i tak przedrą się przez gęsty dym.
- Oho, pchła jusz gryzie - zażartowała, kiedy usłyszała szept syna. Widocznie obecnie wypłakał wszystko lub większą część tego co musiał, zrzucając ogromny ciężar który zasiadał na jego barkach. Następnie zerknęła na księżyc, jasny, największy mimo iż jeszcze nie w pełni, niemalże stały obiekt nie tylko na nocnym niebie ale również widoczny w dzień. Grube wibrysy zatańczyły, nie zastanawiając się długo nad tym czy koty z srebrnej skórki mogą zostać czymś innym niż gwiazdą rozsianą na niebie. Pomysł Traszki pasowały czarno-białej, nawet jeżeli dobrze wiedziała, że księżyc był obecny jeszcze długo przed śmiercią Żaby. Postanowiła zostawić do kotom, które lubiały się wykłócać. - Dobra, dobra. Cho, zlazujemy - zaświadczyła, odsuwając się od rudego i pomalutku planując plan zejścia z czubka drzewa. - Mam coś la ciebie - dodała, używając ciekawskiej natury Traszki by ten na pewno za nią poszedł.
Zajęło to trochę zanim kotka znalazła się na ziemi, pazury wbiły się w miękką ziemię, kosztując się stałym gruntem. Jeżeli Traszka zaczął marudzić, przewróciła jedynie oczami, uśmiechając się pod nosem. Następnie podeszła do krzaka, w którym na samym początku ukryła coś. Złotym ślepiom kocurka ukazało się czerwone bardzo znajome coś. Podeszła do niego, rzucając mu szalik na głowę, z zadowolenia przyglądając się pręgowatemu. - Masz, tyle łoto piszczałeś. Za to sze kazałeś wspinać mi sie na czubek kłody, taka dobra ze mnie madka - zarechotała, czekając na reakcję Traszka.
Księżyce: 44 Mistrz: Chaotyczny Lot Płeć: kocur Matka: Ropusza Łapa Ojciec: Tate! (Fiołkowy Świt, nie biologiczny)
Na pierwszy rzut oka Traszka przypomina raczej kogoś, kto powinien spędzać czas w kociarni, a nie na treningu. Okrągła główka z równie okrągłymi, złotymi ślepkami, krótka szyja, przysadzista postura i zapas dziecięcego tłuszczyku nadają mu dość słodkiego wyglądu. Ponad to, mimo iż udało mu się co nieco urosnąć, wciąż pozostaje kieszonkowych rozmiarów i nie zapowiada się, aby kiedykolwiek dobił wyżej, niż do tej niższej granicy średniego wzrostu. Zaskoczeniem nie jest, że jego długie futro pozostało rude z białą plamą na bródce, jednak zaczęło naturalnie się układać, a przestało puszyć. Tygrysie pręgi są teraz niemal niewidoczne na grzbiecie, za to można je dojrzeć na głowie, szerokich łapach i wciąż ruchliwym ogonie.
Niektóre dzieci dojrzewają szybciej, inne wolniej i w tej drugiej kategorii znajduje się Aszka. Rudy urwis, mimo iż zyskał już miano Terminatora wciąż jest głośny, uwielbia biegać, wygłupiać się i bawić, a siedzenie zbyt długo w jednym miejscu, zdaje się być dla niego najgorszą karą. Co prawda widać, że horyzonty jego rozumowania z każdym dniem nieco się poszerzają, można nawet porozmawiać z nim na tematy, które wykraczają poza tarzanie w błocie i łowienie ślimaków, ale do miana filozofa czy poety jeszcze mu sporo brakuje. Poza tym pozostał wesołym, nieco zadziornym kotem, który szybciej robi i mówi, aniżeli myśli, dlatego, mimo braku wady wymowy, zdarza mu się pewnych głosek nie wymawiać, albo robić to źle.
Żabia Łapa (GK) | Popiół (KR)
Gruba łapka otarła pyszczek ostatni raz. Silne targające nim emocje opadły, został jedynie smutek i poczucie zmęczenia. Miał wrażenie bycia zbyt ociężałym ostatnimi wydarzeniami aby choć jeszcze jedna łza mogła uciekła z kąciku oczy. Nie wiedział, że to uczucie będzie towarzyszyło mu długi czas, a rana w dziecięcym serduszku co prawda zabliźni się i pozwoli o sobie zapomnieć, ale również sprawi, że to naturalną koleją rzeczy zmieni się w jakiś sposób.
Pociągnął nosem i zadarł brodę, aby spojrzeć wprost w szeroki pysk matki. Nawet jeżeli nie płakała i na niej ten dzień odcisnął swoje piętno, sprawiając że wydawała się postarzeć o kilka księżycy, a jednak była tu przy nim. Czy mógłby kiedykolwiek być zły na nią za decyzje które kiedyś podjęła? Wątpił w to. Kąciki warg uniosły się lekko na wspomnienie o prezencie, choć brakowało w tym zwyczajnej radości i entuzjazmu.
- Uhm... - wyrwało mu się z pyszczka, kiedy czerwono-złoty materiał przygniótł go i zasłonił pole widzenia. Chwilę potrwało zanim udało mu się wyswobodzić i dojrzeć czym było owe coś. - No tak, piszczałem - przyznał cicho. - Ale kurce, wiesz to wspinanie na pewno ci nie zaszkodzi. Widziałem jak wczoraj całego królika sama opędzlowałaś, a potem jeszcze mysz ze stosu zakosiłaś - odparł złośliwie przyglądając się jednak niemal z czułością paskom i dziurom w materiale, którym powoli owinął się na tyle starannie, na ile potrafił, tworząc grube wole wokół własnej szyi. Podniósł jeszcze raz złote ślepia na matkę, przyglądając się jej chwilę, przez którą kocur z czerwoną chustą na głowie znowu pojawił się w jego myślach. Teraz mieli coś wspólnego, prawda?
- Wracajmy - stwierdził w końcu, a gdy ruszyli raz jeszcze omiótł cztery dęby i rozgwieżdżone nad nimi niebo wzrokiem, na niebie nie zmieniło się jednak nic. Wciąż nie znalazł tam Fiołka.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Deszczowa Pogoda obawiała się wielu rzeczy.
Czy jednak bała się teraz, gdy, popchnięta do działania dziwacznymi wieściami o obecności przerażających stworów rodem z koszmarów, wyruszała na rekonesans? Czy może raczej jej lęk był zduszony przez poczucie powinności zapewnienia Klanowi Wichru bezpieczeństwa - o ile nie czarowała się, że zdoła pokonać własnoręcznie te monstra, to chciała przynajmniej upewnić się, z czym mają do czynienia - i tym samym chwalebnego wypełnienia obowiązku wojownika? Trudno powiedzieć. Z pewnością jej serce trzepotało się jak zraniony ptak, gdy szła tak, samotnie, starając się zachować ciszę i nie rzucać w oczy. Szukała tropów, modląc się przy tym, by nie musiała tak naprawdę angażować się w walkę na śmierć i życie.
// mg
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Pogoda sprzyjała poszukiwaniom morderczych potworów osiedlonych w samym centrum klanowych ziem, jak najbardziej.
Dzień ten ciężko było nazwać słonecznym, ale przynajmniej nie był też deszczowym. Gdzieniegdzie wciąż znajdowały się resztki błota, ziemię pokrywało coraz więcej zmieniających barwy na szkarłatne i brunatne liści. Nie było zimno, a przy Czterech Dębach cisza jak makiem zasiał. Atmosfera nieco niepokojąca. Cisza przed burzą.
Deszczowa Pogoda przedzierała się przez trawy, rozglądając, węsząc. Może z odrobiną szczęścia faktycznie nie będzie musiała angażować się w pojedynek z potworami nawiedzającymi kocie tereny. Natomiast samo znalezienie ich... okazało się prostsze, niż kocicy mogło się początkowo zdawać.
Kilka gałęzi pobliskich krzewów zostało ułamane, na wciąż wilgotnej od ostatnich deszczów ziemi były widoczne ślady - jedne przypominały nieco węża, inne były dla Deszczowej Pogody zupełnie dziwne, jak nic, co dotąd mogła widzieć na ziemiach Klanu Wichru. Woń była dziwna, obca. Wszystko prowadziło głębiej pomiędzy Cztery Dęby.
Trop znaleziony niemal od razu. Rękawica rzucona. Pytanie, czy Deszczówka okiełzna strach i ją podejmie.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Podskoczyło jej serce na sam widok śladów, a zarazem nadpłynęła cała fala zwątpienia. Miała przecież terminatorów, podopiecznych, wojownicze obowiązki, rodzinę do wspierania, a oto szła prosto w paszczę przerażających istot dyszących pragnieniem mordu, o których naturze i zdolnościach nic nie wiedziała. Czy to było rozsądne, a nawet chociażby pożyteczne?
Odrzuciła każdą z tych myśli, zagłuszyła je inną: te przeraźliwe stworzenia, o których mówiono, mogły zagrażać bezpośrednio wszystkim i wszystkiemu, co było dla niej ważne. Nawet, jeżeli to były tylko przerośnięte jaszczurki, to musiała wiedzieć, z czym ma do czynienia. Teraz, gdy zobaczyła ślady, namacalne dowody obecności tych monstrów, nie wolno było się jej wycofać.
Podążyła zatem za tropem, starając się uciszyć walenie serca i przyspieszony, głośny oddech. Czy to było rozsądne? Zapewne nie. Czy to było pożyteczne? Możliwe, że nie zda się na nic. Ale może kiedyś jakaś pieśń czy opowieść, przekazywaba z pokolenia na pokolenie, wspomni o tym, jak to Deszczowa Pogoda z narażeniem życia śledziła potwory. Może historia odmaluje ją w pięknych barwach...
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Rękawica podjęta.
I najwyraźniej walecznej Wichrowej wojowniczce szczęście również dopisywało. Tyle słyszano o ogromnych jaszczurach pożerających wszystko, co zobaczą, o prawdziwych potworach, gdzie niektórzy z czterech przywódców zabraniali swoim Klanowiczom szukania ich... a Deszczowa Pogoda, pchnięta poczuciem obowiązku, zaryzykowała. Poszła szukać, podążyła tropem - i znalazła.
Na szczęście zwierzę nie przypominało monstrów z opowieści. Definitywnie jednak nie należało też do lasu. Na błocie widoczne były ślady przypominające te węża, a węże nie były kotom obce... ten, którego ruda kocica mogła dojrzeć zwisającego z gałęzi jednego z pobliskich krzewów, ten z intensywnie czerwonymi łuskami był jednak większy, niż leśne zaskrońce czy żmije.
I chyba spał.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Dziwaczny wstrząs towarzyszący chwilom, w których zaczynamy rozumieć, że to, co braliśmy za zupełnie niegroźne, jest w rzeczywistości śmiertelnie niebezpieczne przepłynął przez ciało i umysł Kropli. Zadrżała, zdając sobie sprawę z tego, że to, co widzi, jest nie konarem, a wężem. Wężem dużym, długim i zapewne silnym. Trudnym przeciwnikiem. Ale przeciwnikiem uśpionym, bezbronnym przeciwko...
Pokręciła głową. Nie było z jej strony moralnie zaatakować nawet tego potwora, który nie miał najmniejszego pojęcia o tym, że mogła go zabić. A zarazem było z jej strony konieczne, by postarała się pozbyć zagrożenia z terenów Klanu Wichru. Przy tym ślady należały do dwóch różnych stworzeń, z których jedno było tym gadem, a drugie - jakimś potworem, którego jeszcze świat nie widział, i Kropla musiała zająć się obydwoma tymi problemami.
Podeszła powoli, cichym krokiem, na mięknących łapach, pod zwisającego węża - i zrobiła najgłupszą rzecz w swoim życiu. Podniosła łapę ze schowanymi pazurami i klepnęła delikatnie zwisające cielsko, nie po to, by go poważnie skrzywdzić, a po to, by sprawdzić, czy ten jest przytomny.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Deszczowa Pogoda miała ciekawą metodę rozwiązywania problemów. Ciekawa metoda na rozwianie swoich wątpliwości - jeśli wąż nie był przytomny gdy kotka postanowiła klepnąć jego łuskowaty bok, to definitywnie był przytomny teraz. A nawet jeśli wcześniej był przytomny, to nie zdawał sobie kompletnie sprawy z obecności Wichrowej wojowniczki, aż do teraz.
Wąż obudził się z głośnym syknięciem i w instynkcie samozachowawczym wyleciał z zębami w kierunku tego, co go obudziło - zapewne drapieżnika większego, niż on sam. Nie ugryzł Kropli, zrobił to jedynie na pokaz, aby ją wystraszyć... a potem wyjątkowo szybko zaczął zsuwać się z gałęzi krzaka na ziemię i podjął próbę ucieczki, najwyraźniej zszokowany i przerażony obecnością kota.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Nie miała czasu, by się wzdrygnąć, gdy wąż się przebudził. Duszący strach wypełnił ją całą i wymusił na niej wrzask, gdy ten niemal rzuciła się na nią; padła do tyłu, na grzbiet. Machnęła na oślep łapą, nawet nie licząc na to, że trafi.
- AAAAAA! - zaskomlała cienko, w skrajnym przestrachu, nieświadoma tego, co się działo; gotowała się na ból, na krew, na niechybną śmierć....
... Wąż uciekł, a Kropla nawet nie wiedziała dokładnie, w którą stronę. Przez chwilę jeszcze opanowywała wstrząs, by potem podnieść się i iść dalej tropem gadów. Widziała ślad czegoś poza wężem. Ślad czegoś więcej.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Gad nawet nie obejrzał się za Deszczową Pogodą, nawet na chwilę. Pełzł panicznie przez trawy, za chwilę zupełnie znikając wojowniczce z oczu. Nie był on potworem o którym mówiono na klanowych zebraniach, ale nie był też mały... nie wyglądał na potencjalnie groźnego nawet dla podrośniętego terminatora, może nie było czego gonić.
Kolejny z tropów jednak definitywnie prowadził do czegoś, czego należałoby się pozbyć. Czegoś, co mroziło krew w żyłach nawet najbardziej wprawionym w bojach wojownikom. Żaden kot z lasu nigdy nie widział czegoś takiego, co po kilku, kilkunastu dłuższych chwilach namierzyła Deszczowa Pogoda.
Na odsłoniętym, oświetlanym przez nikłe promienie słoneczne fragmencie trawy, pomiędzy drzewami wylegiwało się coś, co definitywnie bardziej pasowało do opisu potwora. Jaszczur kilkakrotnie większy od najdłuższych żmij - kilkakrotnie większy od dorosłych lisów, prążkowany, czarno-biały, odbijający się od pożółkłej lekko trawy. I na szczęście Kropli, nieświadomy jej obecności zupełnie.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Pozbawione powiek, rozwarte, lodowate i wąskie oczy siedziały na szczycie głowy i w oczach tych błyszczała nigdy niewidziana nienawiść.
Postarzała, pożółkła trawa falowała łagodnie pod łapami Kropli. Kroczyła, szykując się na spotkanie z czymś nieznanym, wykraczającym poza granice jej poznania. Czymś, czego nie znała nawet w zarysie, czego nie mogła się spodziewać, na co nic ją nie przygotowało.
Przez pierwszą chwilę nie rozumiała, czym jest aglamanat czerni i bieli spoczywający na trawie. Jeszcze jeden krok, krok w słodkiej nieświadomości, i Deszczowa Pogoda stanęła nad stworzeniem. Zobaczyła poruszającą się wraz z oddechami skórę i była to ostatnia chwila, w której błogosławieństwo ignorancji opromieniało jej umysł.
Głowa zrobiła taki ruch, zupełnie jakby chwytała powietrze, cały słup wciągnął się między łopuchy, i tylko jedne oczy pozostały i, bez zmrużenia, patrzały [...].
Wielki pysk, twarda łuska, spomiędzy której promieniowała destrukcyjna, pozbawiona rozmysłu i gracji siła. Powieki skrywające ślepia, których nie widziała, a które jednak musiały gdzieś się tam kryć. A może nie? Może puste oczodoły pulsowały obnażonymi żyłami i ziały otchłanną ciemnością pod wstrętną, mięsistą warstwą powiek?
Z początku lewa, a potem i prawa połowa [...] głowy okryła się srebrem. W śmiertelnych mdłościach oderwał się wreszcie od drogi, i nic i nikogo nie widząc, ogłuszając okolice dzikim wyciem, począł...
... w amoku, w przerażeniu, które dusiło ją od wewnątrz, rzuciła się do przodu, spróbowała zaczepić gada od tyłu, szarpnąć pazurami łuskę na jego ogonie. Jednocześnie wreszcie wydała z siebie głos:
- ZNALAZŁAM!
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Kocica w panice najwyraźniej przyjęła taktykę "ja nie myślę, ja robię", co na widok takiego potwora było czymś... w pełni zrozumiałym. Miała element zaskoczenia, w pewnym sensie, bo o ile gad usłyszał jak biegnie, tak mimo wszystko, był jej przybyciem raczej zaskoczony. Z gardzieli potwora wydobyło się głębokie syknięcie - nie musiał nawet otwierać pyska, aby dać upust swojej irytacji, rozgniewaniu. Deszczowa Pogoda nie zdołała nawet przebić się przez czarno-białe łuski.
Sam gad, natomiast...
atak teju: udany [100%] » (38-22) = 16hp
Deszczowej Pogodzie całe życie przemknęło przed oczami gdy gad otworzył paszczę; brązowe ślepia błyszczały, cóż, w tej chwili definitywnie chęcią mordu, a wojowniczka zaraz na własnej skórze przekonała się, jak potężne potwory z historii mają szczęki.
Teju odwrócił się wyjątkowo zręcznie jak na swoje gabaryty, wyjątkowo szybko, a Kropla nie zdążyła mrugnąć, nie zdążyła się zorientować, co się stało a zaraz po jej skroni zaczęła spływać posoka z tego, co zostało z jej ucha. Pół rudej małżowiny znalazło się między zębami gada.
teju | S: 22 | Zr: 23 | Sz: 19 | HP: 85 | W: 65-3=62/65 kropla | lvl: 4 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 9 | HP: 55-16=39/55 | W: 75-3=72/75 | prz: 0/3
» rana 2. stopnia: urwane pół lewego ucha; krwawi (-3hp w pierwszej turze, -2hp w kolejnych do końca walki)