Świetlik nic się nie zmieniła. Dalej jest drobnym kotem, mniejszym i niższym od normy. Dłuższe nogi i długi ogon są jej najbardziej charakterystyczną cechą wyglądu. Duże uszy na czubku okrągłej głowy oraz jasne, krótkie futerko. Jej futerko jest ciekawe, ponieważ całe jest pokryte w czarnych rozetach i pręgowaniem, które znajduje się na pyszczku, ogonie i tułowiu. Rozety są jaśniejsze w środku od obręczy. Na uszach, pyszczku, ogonie oraz na łapkach posiada ciemniejszą, czarną sierść. Na grzbiecie widoczny nalot. Nosek czarny, oczka jaskrawo niebieskie.
Dalej głupiutka, dalej wesolutka. Ciekawska, tym bardziej po spędzeniu całego swojego dotychczasowego życia w zamknięciu. Nie jest świadoma tego, że jej działania posiadają konsekwencje. Głośna, wszędzie jej pełno. Pragnąca całej uwagi, można by było powiedzieć, że to właśnie uwagą zwróconą w jej stronę się żywi - nie ważne czy tą dobrą czy złą. Nie jest złośliwa. Bije od niej entuzjazm oraz energia.
Drgnęła uchem na słowa Piołunowego Pazura.
- Hm - mruknęła, zadumiona. Przez dłuższy czas się zastanawiała. Samotnikiem z krwi i kości nigdy nie była, ale znała takich. Przychodzili jej pod okna, proponując najlepsze kąski świata. Wzięła wdech.
- Smutne, trochę, nie uważasz? Rozumiem samotnicy, bo oni nie mają nikogo. Ale w Klanie, czy między Klanami. Co nam zrobi, jak podzielę kąsek z Rzeczniakiem - odparła.
Two birds on a wire
One says, "C'mon" and the other says, "I'm tired"
The sky is overcast and I'm sorry
One more or one less
Nobody's worried
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
- Mhm, może trochę. - Nie zastanawiałem się nad tym aż tak, bo moje przemyślenia nie zmieniały faktu, że byłem pierwszy do wrzucenia niektórych kotów do rzeki, jeśli oznaczałoby to chwilę spokoju albo lepszą piszczkę na śniadanie. Tak samo więc liczyłem się z faktem, że kilkoro klanowiczów chętnie widziałoby mnie pod wodą w imię wygodniejszego legowiska.
- Nam? Raczej nic nie zrobi, ale przynajmniej trzy koty w każdym z naszych klanów dostałyby jakiegoś ataku, gdyby się dowiedziały.
Zabawne to było, tak swoją drogą. Na palcach jednej łapy mogłem policzyć, o ilu znajomych z innych klanów mówiło się w rozmowach przy stosie zwierzyny. Za to kocięta tworzone w kolaboracji między sąsiadami? Na pęczki. Kto nie ma takich w rodzinie niech pierwszy zacznie wygrażać potępieniem gwiezdnych za bratanie się z wrogiem.
Świetlik nic się nie zmieniła. Dalej jest drobnym kotem, mniejszym i niższym od normy. Dłuższe nogi i długi ogon są jej najbardziej charakterystyczną cechą wyglądu. Duże uszy na czubku okrągłej głowy oraz jasne, krótkie futerko. Jej futerko jest ciekawe, ponieważ całe jest pokryte w czarnych rozetach i pręgowaniem, które znajduje się na pyszczku, ogonie i tułowiu. Rozety są jaśniejsze w środku od obręczy. Na uszach, pyszczku, ogonie oraz na łapkach posiada ciemniejszą, czarną sierść. Na grzbiecie widoczny nalot. Nosek czarny, oczka jaskrawo niebieskie.
Dalej głupiutka, dalej wesolutka. Ciekawska, tym bardziej po spędzeniu całego swojego dotychczasowego życia w zamknięciu. Nie jest świadoma tego, że jej działania posiadają konsekwencje. Głośna, wszędzie jej pełno. Pragnąca całej uwagi, można by było powiedzieć, że to właśnie uwagą zwróconą w jej stronę się żywi - nie ważne czy tą dobrą czy złą. Nie jest złośliwa. Bije od niej entuzjazm oraz energia.
Uśmiechnęła się delikatnie na słowa Piołuna.
Na pewno miał swoje przemyślenia, którymi się nie dzielił z nią. Może nawet nie chciała, aby się dzielił. Niech zostawią ten temat tak, jak jest.
- Oj, to na pewno - mogła kilka takich kotów nazwać, to na pewno. Ale szczęście było takie, że była już wojowniczką, terminatorów nie miała. Mogła sobie swoje obowiązki wypełnić i robić cokolwiek chciała.
- Byłeś kiedyś na Osiedlu?
Two birds on a wire
One says, "C'mon" and the other says, "I'm tired"
The sky is overcast and I'm sorry
One more or one less
Nobody's worried
Standardowy pysk, malutka, długie czarne dymne futro, ghost marking, białe znaczenia na palcach przednich łap, szyji, części brzucha, spodzie ogona i po bokach mniejsze, gęsto ułożone plamki, oczy intensywnie brązowe i szaroniebieskie
Momentami cichsza, kontaktowa, kieruje się ciekawością, czasem złośliwa i nachalna
Dyrektor [S]
***
Co ona tutaj robiła? To było dobre pytanie, czyż nie? Nie miała obowiązku obchodzić granic, nie musiała wychodzić na patrole, ona powinna być w lecznicy, jednak kto jej zabroni wyjść? Tego dnia wyjątkowo nic się nie działo w Korzennej Jamie. Szczególnie teraz, gdy promienie słońca chyliły się za horyzontem, więc więcej chorych raczej nie powinno przyjść, przynajmniej nie tych w krytycznym stanie po polowaniu. Mogła sobie pozwolić na spacer, szczególnie gdy nie ukrywała tego, a jawnie to powiedziała i dołączyła się do któryś wychodzących kotów. Nie było znaczenia z kim szła, grunt by doprowadzili ją na granicę, tą z czterema dębami, tam, gdzie niedawno było zgromadzenie, gdzie z niewyjaśnionego powodu chciała się rozdzielić i zostać na jakiś czas.
Czy z niewyjaśnionego? Ona wiedziała z jakiego. Przede wszystkim potrzebowała się... przewietrzyć. Pobyć sama, nie w obozie. Z dala od cienistych kotów, przy których musiała pilnować swojej maski - tej, od której już pysk zaczął ją boleć. Nawet wszystko ją bolało. Pilnowanie swoich reakcji było okropne, jednak wiedziała, że się przyzwyczai, musiała. Drugim z powodów jednak były niedokończone sprawy. Z tyłu głowy nadal siedziało to zgromadzenie, które również miała sobie za złe, że nie dała rady zyskać informacji, co chciała. Musiała również i tym się zająć, więc to było idealne miejsce na załatwienie obu rzeczy na raz. Aczkolwiek w duszy wolała by rzeczne sprawy przyszły później, jak już zdąży się zregenerować.
Niemo wskoczyła na cztery dęby, tam, gdzie niedawno zasiadali przywódcy. Musi przyznać, że widok stąd jest zupełnie inny, niż z dołu. Choć nadal miała przed oczami to niby wielkie wydarzenie, teraz przez tą przytłaczająca ciszę było... dziwnie. Spokojnie, nie głośno, a jednak wspomnienia wracały. Nawet nie poruszyła uchem, po prostu chwile później wskoczyła na jedną gałąź, gdzie znajdowało się puste gniazdo. Tematyczne dla ptaszyny, czyż nie? Usiadła przy nim, biorąc wdech już trochę chłodnego powietrza, rozluźniając również mięśnie przy tym. Pozostało tylko czekać, obserwować, czy nie przyjdzie tu ktoś, czy może nacieszyć się spokojem jako aktor za sceną. W tym czasie mogła udawać cichy cień na gałęzi.
//Wilk!!
the world'sgreatestactordoesn'tneed astage 'causethey'reso goodat theircraftthat 《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》 ✦Xx✧XxNOBODYKNOWSTHEY'REFAKEXx✧Xx✦ the foolshave nocluethe onetheyknewwasjust afraud the master ofpretendingto besomethingthatthey'renot
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Od całego tego zebraniowego chaosu zaczął bardziej doceniać spędzanie wolnego czasu poza Obozem. Częściej wychodził na spacery lub zwyczajnie odpoczywał w miejscach innych niż Jałowcowy Gąszcz czy okolice Jasnej Ściany – chociaż z drugiej strony może to być też sprawka tego, ze Zima w końcu zniknęła i życie wracało do lasu.
Tym razem postanowił odwiedzić miejsce poza terenami Klanu, które przy okazji bardzo dobrze mu się kojarzyło. Zgromadzenie już pewnie do końca życia pozostanie ciekawym, przyjemnym wspomnieniem u cętkowanego, nawet jeśli kwestia międzyklanowej polityki, jaka się wtedy odbyła, pozostawała tematem dyskusyjnym wśród kotów.
Podczas zgromadzeniowej nocy, tereny Czterech Dębów pokryte były warstwą śniegu, ale wraz z Porą Młodych Liści okolice te otrzymywały nowy urok, zwłaszcza dzięki pojawiającym się już gdzieniegdzie kwiatom. Wilczomlecz nawet nie próbował ich rozpoznawać, ale chociaż stokrotki wyłapał, te łatwo zidentyfikować. W końcu spokojnym krokiem zbliżył się do drzewa na środku pagórka i rozejrzał po horyzoncie, na Zgromadzeniu nie miał w sumie ku temu okazji. A więc to taką perspektywę mieli zastępcy, gdy słuchali dyskusji Gwiazd. Powoli spojrzał wtedy na gałąź centralnie nad sobą i… znieruchomiał, sparaliżowany szokiem. Wrona. Wrona przy gnieździe. Ale nie taka pierzasta. – Wr- Wronia Łapo?? – Wypowiedział w zupełnej konsternacji z zadartą do góry głową. Co ona tam robiła, akurat teraz? Jaka była szansa na to spotkanie? I czy siedzenie na tym drzewie gdy nie jest się Gwiazdą jest w ogóle legalne??
Standardowy pysk, malutka, długie czarne dymne futro, ghost marking, białe znaczenia na palcach przednich łap, szyji, części brzucha, spodzie ogona i po bokach mniejsze, gęsto ułożone plamki, oczy intensywnie brązowe i szaroniebieskie
Momentami cichsza, kontaktowa, kieruje się ciekawością, czasem złośliwa i nachalna
Dyrektor [S]
Wronie oczy dość szybko zobaczyły znajomą sylwetkę cętkowanego kocura, która zjawiła się w cieniu czterech dębów. Nowy aktor wkroczył na scenę, zaczął przedstawienie swoim wielkim wejściem, a więc terminatorka musiała skończyć swoją przerwę i założyć maskę. Z jednej strony nie podobało jej się to, przyszła tutaj by chwilę odpocząć, pobyć sama, nie musieć udawać, a po raz kolejny była wrzucana w jakąś rolę. Ha, zabawne czyż nie? Nigdzie nie może być sobą, musi wiecznie się pilnować, bo świat czy cokolwiek będą dawać jej towarzystwo, wtedy gdy chciała się zregenerować. Wzięła wdech i spięła wszystkie swoje mięśnie, tylko po to, by parę uderzeń serca później zrobić wydech, a ciało rozluźnić. Trzeba wejść w postać, kurtyna się podniosła.
Obserwowała dłuższa chwilę Wilcza Górę dość pustym wzrokiem. Myśląc, udając cień na tyle długo ile mogła; miała cichą nadzieję, że ten jej nie zauważy. Była zła na rzecznego kocura za zakłócanie jej spokoju, jednak z drugiej strony - nie potrafiła gniewać się na niego; widniała w niej iskra ciekawości spowodowana jego osobą. Dobrze bawiła się dzięki niemu na zgromadzeniu, mogła pożartować, przynajmniej coś się działo - nawet jeśli również to przez niego zapomniała o swojej misji wtedy. Lecz teraz pamiętała i mogła to naprawić. Los rzucił jej możliwość poprawy. Przecież po to tu podświadomie też przyszła, a nie ukryła się w pierwszej lepszej norze. Przerwa jak ważna, tak zgromadzenie zajmowało część jej głowy, a w dodatku dramy, jakie się działy po nim - Wrona to wścibskie, sprytne, stworzenie. W dodatku ma idealny start - gdyż kocur już ją zna, nie musi bawić się w inne tematy, miała go już w szponach przecież - obiecała mu że go nie wypuści i słowa zamierza dotrzymać.
Nawet jakby chciała, to wyboru nie miała, gdyż ten niespodziewanie ją zauważył, co ją wzięło z zaskoczenia, myślała że dobrze udaje swój własny cień. Dlatego może jakieś dwa uderzenie serca zajęło jej zareagowanie na szok wojownika poprzez przejście z pustego wzroku w swoją teatralną dumną grę. Przeklęła tylko gdzieś w duszy, że jest zmuszona na zaspokajanie swojej ciekawości, ale skoro ten tu już jest, to nie zamierza tego zmarnować. Jako medyk i tak nie zasługuje na odpoczynek, co za różnica? - We własnej osobie~ -wydusiła w końcu melodyjnie, pewnie, przyszywając swój sztuczny złośliwy uśmieszek. Jej postura niczego nie zdradzała, ogon swobodnie zwisał, nic nie drgało, była pod pełną kontrolą - pewna, dumna, tak jak wtedy. Przeciągnęła się aż na tej gałęzi i położyła obok gniazda, wpatrując się uważnym wzrokiem na cętkowanego na dole. Był fascynujący, szczególnie tak sparaliżowany zaskoczeniem, że ją tu widzi. - Będziesz tam stał jak taki patyk, czy zechcesz tu wskoczyć, hm? Spokojnie, nie dziobię i nie mam chęci Cię otrucia, jak podobno wasz były już medyk - dodała wystawiając nieco swój języczek, jak na zgromadzeniu. Tak się zachowywała, tak musiała kontynuować, tylko z lepszą oprawą zwyczajnie. Wszystko już ją bolało, jednak nie dawała znać, była skupiona na misji. Dziś to rozwiąże, a zalążek tematu o Poecie już był.
the world'sgreatestactordoesn'tneed astage 'causethey'reso goodat theircraftthat 《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》 ✦Xx✧XxNOBODYKNOWSTHEY'REFAKEXx✧Xx✦ the foolshave nocluethe onetheyknewwasjust afraud the master ofpretendingto besomethingthatthey'renot
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Spoglądał tępo w górę, nadal niedowierzając. Skinął drobniutko na jej pierwsze słowa i stał w ciszy, aż jej kolejny komentarz spowodował, że drgnął niczym porażony prądem. Że ma wejść na drzewo? Przy okazji komentarz o dziobaniu dobry, bo wiadomo, Wrona, hehe, ale dlaczego od razu wspomniała o OTRUCIU?? Gwiezdni, czy każdy medyk tak szybko do tego nawiązuje??
Przynajmniej jej ton głosu i uśmiech zwieńczony klasycznym wystawieniem języka przypomniał o przyjemności (i dreszczach) ze zgromadzeniowej pogawędki, co działało jako swego rodzaju zakotwiczenie w rozmowie.
Z Wroniej Łapy wzrok przerzucił na samo drzewo. No, Zgromadzenia teraz nie było, przywódców w pobliżu nie ma i w Kodeksie też nie poświęcono temu żadnego punktu… Więc chyba można sobie tam usiąść? Cicho westchnął i w końcu postanowił się na owy dąb wgramolić, by ostatecznie usiąść nieco sztywno na tej samej gałęzi co cienista terminatorka medyka. Zachowując oczywiście taktowny dystans, tak na wszelki, jakby jednak postanowiła go zadziobać. – A więc już o tym słyszałaś… Raczej niczego takiego nie zrobił, chociaż rzeczywiście wspomniał o tym na odchodne gdy miał zostać wyprowadzony z Obozu. Dla bezpieczeństwa jednak jeszcze tego samego dnia zajęliśmy się zbieraniem stosu od nowa. – Wyjaśnił, skoro i tak wiedziała już o całym tym zdarzeniu od rzecznego patrolu. Albo to Ciernisty Gąszcz jej to przekazała? Medyczka na pewno otrzymała dokładniejszą wersję wydarzeń gdy Nocna Gwiazda, Ogniste Serce i Wierzb poszli się z nią spotkać i dogadać trening.
Pozwolił sobie odwrócić wzrok od towarzyszki by zerknąć na polanę z nowej perspektywy. – Wow, siedzenie tutaj robi wrażenie gdy pamięta się, jak wszystkie te koty wcześniej spoglądały w tym kierunku, co nie?? Tyle kotów w jednym miejscu, ta pustka teraz jest aż nieco dziwna! – Losowo podzielił się refleksją, automatycznie się rozluźniając. Dopiero po chwili trafiło go, że wypadałoby podtrzymać dialog, więc szybko dodał. – Ah, a jak tam leci w Cieniu? Mam nadzieję, że wszystko dobrze??
Standardowy pysk, malutka, długie czarne dymne futro, ghost marking, białe znaczenia na palcach przednich łap, szyji, części brzucha, spodzie ogona i po bokach mniejsze, gęsto ułożone plamki, oczy intensywnie brązowe i szaroniebieskie
Momentami cichsza, kontaktowa, kieruje się ciekawością, czasem złośliwa i nachalna
Dyrektor [S]
Wronia Łapa podniosła lekko brew do góry, co z daleka mogło być jeszcze niezauważalne. Reakcja, której nie powstrzymała, gdyż nie miała po co. Zwyczajnie zastanawiała się, czemu ten w jednej chwili był sparaliżowany, a w drugiej drgnął, jakby piorun go strzelił. Dziwne zachowanie, ale jakie fascynujące. Ciekawa była co przechodzi teraz przez głowę Wilczej Góry, może obawiał się wejść na drzewo? Czyżby nie potrafił się wspinać, czy zwyczajnie bał się terminatorki medyka? Tak dużo opcji, jednak żadna z nich nie była ważna, gdyż koniec końców wojownik wskoczył na górę, a Wrona zamieniła się w słuch. Sama z leżenia przeszła w siad, pozwalając swojej puszystej kicie tylko zwisać. Trzeba się prezentować, być dumną, nawet jeśli ten nadal wyglądał, jakby podchodził z lekką ostrożnością. Dobrze, że nie znał przeróżnych myśli terminatorki, przeraziłby się biedy jeszcze mocniej i zwyczajnie by uciekł.
Zaskoczona wewnętrznie była, że ten tak łatwo opowiada o całej sytuacji, która zaszła u nich w rzece, co w sumie było dobre dla niej - łatwiej będzie pociągnąć za język, czyż nie? Mniej jej się spodobało, że Wilczomlecz chwilę później chciał zmienić temat, na jakiś zupełnie inny - dotyczący jej klanu i zgromadzenia. Nie pokazała tego po sobie, choć cisnął jej się grymas na pysk. Tym razem panowała perfekcyjnie nad swoim okazywaniem emocji - maska zadziornego uśmieszku, pewności siebie, udania zainteresowania refleksją jego dotyczącą zebrania, była nie do zdarcia. Trzeba sprytnie do tego podejść. Także przechyliła lekko głowę niewinnie w bok, patrząc się z zaciekawieniem na niebieskiego.
- Cóż, plotki szybko się roznoszą można powiedzieć - zaczęła swobodnie, puszczając mu oczko przy tym; niech ma. Prędko jednak zmieniła minę na neutralną, gdyż musiała również przejść do rzeczy - Mówisz, że Poeta raczej by nie otruł nikogo, z tego co rozumiem też miałeś wcześniej do niego pewne zaufanie; czemu więc posądzony był o działanie na niekorzyść klanu i oszustwo przed wyrzuceniem? Skąd ta nagła, nawet niebezpieczna, decyzja? - dodała spokojnie. Czas pobawić się w detektywa, miała dwie wersje zdarzeń - jedna od patrolu, druga od mentorki z rozmowy z przyszłą medyczką. Obie trochę się pokrywały, ale jednak nie do końca; jakby brakowało niektórych detali. Wierzb dodała fragmenty albo Noc uciął z przekazania innym klanom, przekształcając tak oryginalną wersje. Do tego dochodziło najgłupsze uzasadnienie, gdyż w oczach Wrony "bycie niemiłym", czy szkolenie cudzego terminatora nie jest dostatecznym powodem, by stwierdzić, że ktoś działa na niekorzyść. Ciekawe więc jaka będzie opinia kogoś innego niż tych postawionych wyżej, zmanipulowanych, wplątanych personalnie w tę akcje - kogoś właśnie spoza tego kółka, kto oby nie ma mózgu wypranego przez nich.
Po chwili jednak sama skierowała wzrok na polanę na dole. Z tym Wilcza Góra miał rację, jest to dość dziwny widok. Pusto, obco, a jednak to samo miejsce. Już wcześniej nad tym myślała, widocznie wojownik też to zauważył. - Hmm, ale to fakt, że to miejsce robi wrażenie z tej perspektywy i w takich spokojnych okolicznościach. Dziwne, ale ciekawe. Przynajmniej możemy też przez chwilę poczuć się trochę jak przywódcy~ - dodała melodyjnie, stawiając na prostą odpowiedź, ale z dodatkiem zadziornego uśmieszku. Gdyby ten nie byłby tak daleko, może i by go nawet trąciła lekko łokciem w bok, ale szkoda, że wybierał separacje - może i miał rację z tym dziobaniem. - A w klanie na pewno spokojniej, niż u was, o to nie musisz się martwić. Koty znikają, wracają, łapią rany, choroby, nic nowego - stwierdziła gładko, pewnie. Nie było w sumie to kłamstwem, gdyż jedyne co się działo to jej personalne problemy, a z tego nie będzie się spowiadać przecież.
the world'sgreatestactordoesn'tneed astage 'causethey'reso goodat theircraftthat 《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》 ✦Xx✧XxNOBODYKNOWSTHEY'REFAKEXx✧Xx✦ the foolshave nocluethe onetheyknewwasjust afraud the master ofpretendingto besomethingthatthey'renot
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Rzeczny wojownik puszczone cieniste oczko przyjął bardzo chętnie, niezbyt świadomie magazynując je gdzieś w odmętach swojego serducha, przy okazji automatycznie nieco się uśmiechając. Ale gdyby skupić się na samym temacie rozmowy, to nie było już tak milutko. Rzeka stała się najwyraźniej tematem plotek dla pozostałych klanów i, niestety, nie było co się temu dziwić… – E, no, Poeta był, znaczy nadal jest, ciekawym kotem. Tylko trzeba było wiedzieć jak z nim rozmawiać – na przykład nieco go kiedyś zamęczyłem tematem jego klanowego imienia i nie wyglądał na zadowolonego, ale wcześniej nazwał mnie dobrodusznym… – Zaczął, nieco onieśmielony transformacją Wroniej Łapy w detektywa. Czerwona lampka jeszcze się jednak nie zapalała. – Patrole o tym mówiły, prawda? Został posądzony, bo działał za plecami Łabędziej i Nocnej Gwiazdy, a przecież był częścią klanowej trójki. Trudno tutaj cokolwiek zaradzić, skoro Przywódca nie mógł mu już pod tym względem ufać. Nadal nie mogę zrozumieć dlaczego postanowił szkolić terminatora z Klanu Wichru. W sensie, wiem że jest ten kodeks medyka i podoba mi się że działają, znaczy, działacie, ponad klanowym podziałem, ale wystarczyło tylko, aby poinformował o tym Gwiazdę… No i wybrał też terminatora w Rzece, bo chętni zawsze byli. – Jak chociażby Wierzb właśnie. Jednak została przez dawnego medyka nie tylko odrzucona, ale jeszcze chciał zepsuć jej reputację u Nocnej Gwiazdy. Nadal była to chyba jedna z trudniejszych do przetrawienia (i logicznego zrozumienia) kwestii kręcących się wokół srebrnego kocura. – Gdy wszystkie dziwne decyzje Poety wyszły na jaw, Nocna Gwiazda zwołał zebranie i stało się to co się stało. – Chyba nie gadał za dużo? Raczej wszystko to było już wiadome od rzecznych patroli lub plotkarzy.
Zaraz, czy on właśnie nie był teraz takim plotkarzem?? Oby cienista medyczka tak tego nie odebrała! Cętkowany nie zamierzał przecież obgadywać własnego Klanu!! Chyba, że uda się to wykorzystać, by pokazać go w lepszym świetle, hmm...
Poczuć się jak przywódcy.
W sumie, patrząc na obecny stan Nocnej Gwiazdy, cętkowany na ten moment chyba wolałby odpuścić sobie takich doświadczeń, ale to tylko dygresja. Mruknął jedynie "mhm" w stronę kotki z drobnym uśmiechem, nieco się zamyślając, jednocześnie skupiając swój wzrok na jej luźno zwisającym ogonie. Ciekawe ile jeszcze trudów spotka jego Mistrza w najbliższym czasie? Oby mógł w końcu nieco odpocząć – trzeba przyznać, że nie miał łatwego początku jako Gwiazda. Chociaż nie musiał walczyć z opętanym przez Bezgwiezdnych terminatorem. Przynajmniej jeszcze.
Porzucił mędrcze gdybanie przy dalszych słowach towarzyszki. Z ogona wilczy wzrok wrócił na wronie oczy. Dziwnie było usłyszeć od członkini Klanu Cienia, że jest u nich jakoby spokojniej niż w Rzece, zwłaszcza skoro niedawno byli głównym tematem Zgromadzenia (na którym przy okazji jeszcze mianowany był ich zastępca??). Przynajmniej był to znak, że wszystko u dalszych sąsiadów wracało do normy. A swoją drogą, medyczna perspektywa pod koniec, w kontekście dzielenia się tym co słychać w klanie, była na swój groteskowy sposób nawet nieco zabawna. – To dobrze słyszeć! Znaczy, może poza tym znikaniem i problemami ze zdrowiem… Chociaż przy tym drugim chociaż jest się na kim uczyć, prawda? – Zaryzykował żarcikiem, jednocześnie samemu się pobudzając. Ożywił się, poprawił w siadzie i postawił uszy na sztorc, pochylając się w stronę rozmówczyni. – O, właśnie! A jak tam twój trening medyczny? Dobrze idzie? Kiedy będzie można usłyszeć o Twoim nowym imieniu??
Standardowy pysk, malutka, długie czarne dymne futro, ghost marking, białe znaczenia na palcach przednich łap, szyji, części brzucha, spodzie ogona i po bokach mniejsze, gęsto ułożone plamki, oczy intensywnie brązowe i szaroniebieskie
Momentami cichsza, kontaktowa, kieruje się ciekawością, czasem złośliwa i nachalna
Dyrektor [S]
Nie była zadowolona z odpowiedzi, którą dostała - znów brakowało detali i powtarzało się, to co już słyszała. Przewróciłaby oczami, nawet zagryzłaby zęby, jednak maska jej nie pozwalała. Musiała perfekcyjnie panować nad tym, szczególnie że zostawała jeszcze jedna opcja pozyskania informacji i lepiej byłoby nie zniechęcić wojownika do siebie. Pytanie tylko, czy jest co wydobywać, Wrona zaczęła sądzić, że klan rzeki po prostu ma jedną ustaloną wersję, której się trzymają - albo może Nocna Gwiazda zmanipulował tak sytuacją. Musiała dojść do sedna, to jest jest cel teraz, nie odpuści tak łatwo.
Już miała się coś odezwać, otworzyć pysk, jednak okazało się, że cętkowany jeszcze nie skończył - zrobił zwyczajnie dłuższą przerwę, która ją zmyliła. Zawiesił na niej wzrok, a potem... próbował zmieniać temat, a bardziej kontynuował to, co wcześniej zaczął. Jak miała ochotę pokazać grymas na pysku, tak jej się cisnęło poruszenie końcówką ogona, a jednak każdą z tych reakcji powstrzymała, w myślach sobie tylko krzycząc; choć głową jedynie kiwała, na znak, że słucha. Chciała potrząsnąć nim tak mocno. Miała mieszane uczucia w tej chwili, na swój sposób Wilk był intrygujący, z niewyjaśnionego dla niej powodu lubiła z nim gadać, nawet jego żart o tym, że jest na kim się uczyć, wydobył z niej szczery lekki śmiech - chichotanie jakby. Czemu tego nie powstrzymała? Sprawiało jej to przyjemność, chciała to kontynuować tak bardzo, ale nie po to tu przyszła. Nie może się rozpraszać, jej emocje nigdy nie były ważne, nie może im ulegać, nie może się przywiązywać, bo i tak nikogo nie utrzyma obok, nikomu nie mogła ufać - nie mogła być sobą. Jest tylko aktorem. Zawsze nim była.
Wzięła wdech i wydech - czas zmienić strategię. Więc przybliżyła się wpierw do Wilczej Góry, zmniejszając odległość, która ich dzieliła. Była tuż przy nim, ich futra prawie się dotykały nawet. Niewinne zagranie, ale pokazujące, że mu ufa, a przynajmniej chciała by ten tak myślał. By czuł się komfortowo na tyle, że można było pociągnąć swobodnie za język. Nadal trzymała swoją maskę lekkiego uśmiechu, połączoną z troską, czy niewinnością i tradycyjną pewnością siebie - co ten sobie wymarzy to będzie miał.
- Ach, tak, patrole mówiły o tym, ale nie przekazały zbyt wielu detali, a przepływ informacji pomiędzy klanami, to co się dzieje, czy z jakiego powodu, jest bardzo ważny. Sam to powiedziałeś na zgromadzeniu zresztą, czyż nie? - zaczęła spokojnie, jakby pochwalając go w tym wszystkim. Tak by myślał, że to co ona mówi jest z troski, a on nic złego nie powiedział, ani nie za dużo przypadkiem. Trzeba sprytnie do tego podejść, wykorzystać jego własne słowa przeciw niemu - Więc dobrze że o tym mówisz, trochę na szczęście uzupełniłeś już. Przed tym wiedziałam głównie, że oszukiwał i działał na niekorzyść, ale dlaczego? Co dokładnie zrobił? Tego już nie dodali, zostawili do własnej interpretacji. Powoduje to wiele niewiadomych i podejrzeń, czyż nie? Ciężko stwierdzić co jest prawdziwe. Ach ile ja wersji już słyszałam od innych przez taki mały przepływ informacji. Chociażby, właśnie to, że ponoć próbował otruć klan i to było głównym czynnikiem. Niektórzy twierdzą, że to przywódca działa na niekorzyść klanu, pozbawiając go dostępu do profesjonalnego leczenia, że nie miał podstaw, kłamał w żywe oczy i zataja informacje przed innymi klanami specjalnie. A drudzy mówią, że to wina tej terminatorki medyka, zmyśliła te sytuacje po to, by wygryźć Poetę, dlatego nikt nic nie uzasadnia, a przywódca tylko ją chroni takim zagraniem - zrobiła chwile przerwy, jakby obserwując reakcje Wilka, na te częściowe kłamstwa, które właśnie mu przedstawiła. O jak wielki wojownik wybroni swój klan, czy przywódcę i nową terminatorkę? Może zyska tak nowe informacje o trójcy klanowej - Więc! Będę ufać temu, co już powiedziałeś, gdyż faktycznie tam byłeś przy tym i już trochę rozjaśniłeś sytuację, choć hm, nadal zastanawia mnie jedno. Czyli został posądzony o działanie za plecami, bo szkolił terminatora innego klanu i nie wybrał póki co terminatora swojego? Nic więcej? To, że okłamywał zgadza się, lecz nie widzę do końca tutaj w sumie szkody, jaką wykonał klanowi, w końcu chyba nikogo nie zabił w praktyce, prawda? Skąd to w ogóle wszystko... wyszło? - zapytała, przechylając znów nieco głowę w bok. Cały czas cętkowany był na przesłuchaniu, nawet jeżeli mógł jeszcze nie zdawać sobie z tego sprawy.
Dobrze, można było wziąć wydech. Chwila przerwy, a potem trzeba przejść w końcu do drugiej części jeszcze, którą Wilk poruszył wcześniej. Zastanowiła się chwilę, jakby przypominając sobie jego słowa, odruchowo znów chciała się zaśmiać, jednak tym razem się powstrzymała, zostawiając tylko uśmiech na pysku, gdzie kąciki poszły do góry.
- Doświadczenie zawsze jest potrzebne, czyż nie? Więc oferta z obejrzeniem oka jest nadal otwarta, jak będziesz tego potrzebować - zażartowała lekko, tym razem puszczając oczko. Nadal pamiętała o tym, co zrobił na zgromadzeniu, ciekawa była jego reakcji na to - A trening medyczny, hm. Dobrze. Mam opanowaną większość rzeczy, pozostaje praktyka, ćwiczenie. Wiesz, jak tak bardzo chcesz usłyszeć moje nowe imię tak szybko, to jak ładnie poprosisz, to dowiesz się pierwszy z Rzeki, gdy to tylko nastąpi, hm? - zakończyła w końcu, jak potulny aktor. Zjadało ją od środka, że się nieco do tego zmuszała, nie mogła naturalnie przejść do zwykłej pogawędki. Chciała normalnie porozmawiać, a musiała grać, nie mogła zbytnio rozpraszać się tym tematem i go ciągnąc. Nie mogła brać tego na poważnie.
the world'sgreatestactordoesn'tneed astage 'causethey'reso goodat theircraftthat 《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》 ✦Xx✧XxNOBODYKNOWSTHEY'REFAKEXx✧Xx✦ the foolshave nocluethe onetheyknewwasjust afraud the master ofpretendingto besomethingthatthey'renot
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Wronie natarcie spotkało się z wilczą reakcją; cętkowany nieco zesztywniał i automatycznie uniósł odrobinę przednią prawą łapę – oczywiście nie z myślą, że miałby ją trzasnąć!! To tylko kolejny z niewinnych wilczomleczowych tików. Ostatecznie łapa wróciła na miejsce, a pozycji nie zmienił, siedział jednak bardziej wyprostowany, z nieco skołowanym wyrazem pyska. Nagle kotłujące się emocje, które tak kojarzył z Wronią Łapą i całym Zgromadzeniem, zaczęły wracać. Interakcja w pewien sposób zrobiła się o wiele bardziej znajoma. I nareszcie miał solidne potwierdzenie swojego żartu z tamtej nocy – rzeczywiście była cała wypachniona ziołami!
Pomimo wewnętrznych refleksji, nadal wypadało słuchać. Przytaknął na słowa kotki związane z przepływem informacji, w końcu to sama prawda. Swoją drogą ciekawe czy coś w tej sprawie ruszy albo już ruszyło? Pewnie jakiekolwiek detale zostaną dogadane na zebraniu przywódców. Hmm, tylko kiedy takowe się odbędzie? Zaraz, miał przecież słuchać…
Na większość monologu Wroniej łapy robił neutralne miny, może momentami drobno się krzywiąc, bo wyobrażał już sobie jak musi z tego zmasowanego pytajnikowego ataku wybrnąć. Sytuacja zmieniła się gdy padły jakieś teorie spiskowe związane z Przywódcą Rzeki. Wyraźnie zmarszczył wtedy brwi, ewidentnie wyrażając niemą dezaprobatę, jednocześnie nieco aktywniej ruszając ogonem. W pewnym momencie nie wiedział czy cienista medyczka już skończyła, ale grzecznie poczekał z tą samą niezadowoloną miną chwilę dłużej, co okazało się dobrym ruchem, bo kotka kontynuowała. A gdy rzeczywiście nadszedł koniec monologu? Pozostało rozjaśnić sytuację. – Nocna Gwiazda nigdy nie działałby na szkodę Klanu Rzeki. Prowadził mój trening i wiele mu zawdzięczam. Nie jest kimś, kto kłamałby w taki sposób. – Zaczął, zaraz kontynuując. – Obecną terminatorkę medyka też miałem okazję lepiej poznać. To moja siostra. – Nie był w żadnej mierze zły na Wronią Łapę, w końcu jedynie przedstawiła mu krążące wokół całej tej sytuacji plotki. Każdy Rzeczniak, który miał kontakt ze Śnieżnym Płatkiem wiedział, jak łatwo takie bujne teorie mogą się wykluwać. Nie pozostaje nic innego jak nieco rozjaśnić sytuację. – Poeta będąc medykiem należał do klanowej trójki. Trzy koty dbające o klan nie mogą sobie nie ufać. Mimo to, działał za plecami dwóch rzecznych przywódców, uczył terminatorkę z Wichru, przy czym nie wiemy nawet czy Roziskrzona Gwiazda o tym wiedział, jednocześnie odmawiając przyjęcia kogokolwiek na rangę terminatora medyka w Rzece. Wierzbownica od zawsze interesowała się medycznym światem, a Poeta zamiast wspomóc jej pasję, postanowił oczernić ją przed samym Przywódcą. Po co? – Przerwał na moment, czując budującą się w środku frustrację. Im więcej czasu mijało, tym bardziej niezrozumiałe wydawały się te wszystkie zagrania. Niezrozumiałe w irytujący sposób; nielogiczne. Nieprzemyślane? Tak, jakby Poeta z którym rozmawiał i Poeta o którym usłyszał na zebraniu byli dwoma różnymi kotami. – Wracając, Poeta aktywnie nie pozwalał na to, aby w Rzece pojawił się nowy terminator medyka, jednocześnie szkoląc kota w innym klanie. Ogniste Serce dobrze to wtedy ujął – gdyby w trakcie takich przechadzek na granicę coś mu się stało, to też zostalibyśmy bez medyka, więc zagrażał tym samym swojemu klanowi. Działał potajemnie, decyzjami wpływając jednak na cały klan i robił to z pełną świadomością, nawet w trakcie gdy my jako Rzeka już wiedzieliśmy o, no, tym co zadziało się u Was w Cieniu… Gdy historia o Rwącej Zawiei wyszła na jaw. Więc na pewno musiał mieć na uwadze, że koty stały się nieco mniej ufne wobec medyków. W momencie jak Nocna Gwiazda zadecydował o jego wygnaniu, to zagroził, że już mógł zatruć stos i zioła w lecznicy, chwilę po tym jak wcześniej prosił o nasze zaufanie… – Znowu się zatrzymał, tym razem z głosem zawahania. Wstępne podenerwowanie ustąpiło zmieszaniu, które towarzyszyło mu przez większość całej tej sprawy. – Nie rozumiem wielu rzeczy, które się wydarzyły, zwłaszcza czynów Poety. To bardzo interesujący kot, naprawdę. Dobrze wspominam jak kiedyś miałem okazję z nim porozmawiać, nawet nieco go pomęczyłem na temat jego klanowego imienia i pomógł mi zrozumieć kilka pozaklanowych słów… Szkoda, że wszystko potoczyło się w ten sposób. Ale gdy Nocna Gwiazda podjął decyzję o jego wygnaniu, nie przypominam sobie by ktokolwiek się sprzeciwił, każdy zaufał jego osądowi. – Oby to starczyło na pozbycie się tych wszystkich plotek, bo wojownik zdecydowanie wolałby już odbić od tego tematu. Wiele nieprzyjemnych emocji i wątpliwości z tamtego zebrania zaczęło znowu nawiedzać wilczy umysł. Jego wzrok skierowany prosto na wronią mordkę wyrażał nadzieję, że był to wystarczający słowotok.
Może to kwestia wciąż utrzymującego się pobudzenia dyskusją, może paniczna chęć zmiany tematu, ale przypomnienie o pamiętnej inspekcji oka nie spotkało się z tak płochliwą reakcją jak przy Zgromadzeniu. Zamiast tego Wilcza Góra zamrugał kilka razy, potem połączył kropki do czego przyszła medyczka nawiązuje, a następnie zwyczajnie parsknął śmiechem. – Ale teraz nie ma już śniegu… Jak byś to zrobiła w takich warunkach? – Odbił. Byle tylko tego nie pożałował, taka wilcza brawura nie trwa wiecznie.
Odnośnie pomyślnego treningu przytakiwał z aprobatą, ale Gwiezdni świadkami, cętkowany słysząc propozycję odnośnie imienia rozpromienił się w oślepiający wręcz sposób, oczyszczając swoją duszę i serce z nieprzyjemnych emocji spowodowanych tematem ex-medyka. – Oo!! Bardzo ładnie proszę!! Ale jak byśmy to zrobili? Miałbym czekać przy granicy Cienia? Ale musiałbym wiedzieć kiedy to imię miałabyś dostać! Jaki jest plan??
Standardowy pysk, malutka, długie czarne dymne futro, ghost marking, białe znaczenia na palcach przednich łap, szyji, części brzucha, spodzie ogona i po bokach mniejsze, gęsto ułożone plamki, oczy intensywnie brązowe i szaroniebieskie
Momentami cichsza, kontaktowa, kieruje się ciekawością, czasem złośliwa i nachalna
Dyrektor [S]
Nie umknęła Wroniej Łapie reakcja Wilka; drobne odruchy w postaci uniesienia łapy, zmiana min, wszystko to uważnie obserwowała, nawet jeżeli w trakcie sama mówiła. Doskonale wiedziała, że ten ma tendencje do pokazywania tego, co myśli przez mowę ciała, więc chciała to wykorzystać. Czy zestresował się, że coś z tego było prawdą? Poczuł potrzebę usprawiedliwienia? Z pewnością ostatnią emocje rozpoznała; dezaprobata. Co potwierdziła kolejna reakcja; zmiana zachowania. Szczerze zaskoczyło wewnętrznie Wronę, że ten tak spoważniał. Mrugnęła dwa razy, jakby zastanawiając się, czy przed nią stoi dokładnie ten sam Wilk co na zgromadzeniu. Coraz bardziej ją zaskakiwał Rzeczny kocur.
Szybko jednak myśli o jego nagłej zmianie przeszły na bok, gdy tylko do jej uszu dotarły słowa. Z jednej strony była zadowolona, że jej strategia zadziałała. Wedle planu nagle zaczął się potok słów, informacje, które tak pragnęła i tak mocno chciała uzyskać, podane na tacy. Z drugiej nagle poczuła jak jej żołądek się ściska, gdy tylko zorientowała się o treści; czyli on też ma wyprany mózg, jest omamiony całą tą propagandą Nocnej Gwiazdy. Postawiła uszy do góry, patrząc się pusto na Wilczą Górę, choć zmieniła to szybko na neutralność. Przeklęła w myślach, chowając całą irytację w środku; cały jej plan zwyczajnie szlag trafił w ciągu sekundy. Słowa wojownika były przesiąknięte tym, co Rzeczny przywódca chciał, aby wiedzieli, więc nie może w pełni ufać temu, co mówi. Mogła się domyślić wcześniej, ten łatwo łykał kłamstwa; wpadł przecież w jej szpony, co więc zabrania, by tak samo ufał przywódcy, szczególnie że był jego terminatorem. Przez to wszystko fakt, że Wierzbownica to siostra Wilka spadł jakoś na drugi plan, jedynie potwierdzał jej, że naiwność płynie we krwi u nich, a Nocna Gwiazda ich rodzinę jakoś sobie upatrzył.
Mimo to zagryzła zęby i słuchała go uważnie, zwyczajnie wiedziała teraz, aby patrzeć na to z przymrużeniem oka. Może coś z tego, co mówi, będzie przydatne, potwierdzi jej teorię jeszcze bardziej. Jak zawsze nie myliła się, gdyż dziur w całym tym zdarzeniu było dużo więcej, niż się spodziewała. Ona ze wzajemnością nie ufała Spopielonej Gwieździe, w niczym nikomu to nie przeszkodziło, czemu miałoby tu? Nie wybrał własnego terminatora, a bali się potencjalnie o jego śmierć nagłą? Świetnie, teraz faktycznie nie mają medyka, tylko lichą pomoc uczącą się - gdzie tu sens. Czemu Poeta by odrzucił Wierzbownice? Czemu Wilk nic nie wspomniał o wygnaniu za rzekome złe zachowanie? Czemu wszystko zdarzyło się z dnia na dzień? Coś było nie tak, wiedziała to, nawet zaczęło się powoli układać w pełen obraz - klan rzeki nie miał pełnej wersji zdarzeń zwyczajnie, więc kogokolwiek nie spyta, nie dostanie odpowiedzi. Zaświeciła jej się lampka nagle. Ma to potwierdzenie. Może to nie była typowa tyrania jeszcze, nikomu nie szkodził przywódca, ale chciał mieć cały klan owinięty wokół swojego paluszka, manipulował wydarzeniami tak, aby każdy ślepo w niego patrzył, dlatego nie zlepi z tego składnej całości; to jest pierwszy krok, niepozorny.
Dostała swoją odpowiedź, choć nigdy nie będzie mieć pełni. Tylko czemu uparła się, by dojść do tego? To miał być mały niezobowiązujący cel, a nagle wyrósł w jej oczach; przecież to nie jej cyrk, nie jej małpy, nie ją to dotyczyło wszystko. Westchnęła sama do siebie cicho - musi odpuścić dochodzenie. Nawet jak po to tu przyszła, zależało jej na tym, to nic z niego nie wyniknie, nie wyciśnie więcej z rzecznych wojowników, więc musi zmienić cel.
Miała pomysł nawet - jedyne co pozostawało logicznego, to obudzenie Wilczej Góry. Niebieski za bardzo zapatrzył się na władze, na te kłamstewka im podawane. Jest to idealna okazja, aby tak dać pstryczek w nos Nocnej Gwieździe; wybudzić z omamienia tyranią jego własnego terminatora, brata terminatorki medyka, to brzmiało perfekcyjnie, tak. Uwielbiała robić na złość, szczególnie takim przywódcom, a nie zaszkodzi zrobić tego dla takiej satysfakcji, czyż nie? W dodatku miała personalne zachcianki, z których mniej lub bardziej zdawała sobie sprawę. Chciała tak bardzo, by widział to, co ona. Nienawidziła kotów ślepo zapatrzonych w system klanowy, podbudowywało to w niej irytację na cętkowanego, nie chciała tego, więc musi go naprawić. Miał potencjał, widział wady jak ona na zgromadzeniu, rozumiał ją w pewien sposób, Wrona nie może tak po prostu tego stracić, jak wszystko inne do tej pory. Przynajmniej tego jednego, miała go w szponach swoich, nie wypuści go. Nie rozumiała dlaczego, nie było logicznego wyjaśnienia w tym, co nią kierowało wewnętrznie, zwyczajnie się uparła na to, była zachłanna. Wiedziała, że koniec końców zostanie sama, nikomu nie może ufać, a jednak chciała działać na przekór w tym jedynym przypadku, zamiast poddać się temu przeznaczeniu. Musiała to wykorzystać, póki ten nie pokazał i nie powiedział, tego, co inni. Póki nie było za późno. Musiała coś udowodnić.
- Rozumiem, dziękuję, wszystko to wiele wyjaśnia i rozwiewa te plotki. Zdecydowanie lepiej przekazałbyś informacje, niż ten patrol, ach wtedy nie byłoby nieporozumienia i innych wersji, choć nadal sytuacja jest dość skomplikowana - zaczęła lekkim kłamstwem, lecz zamaskowanym spokojem, jakby zrozumieniem. Mogłaby na tym przerwać, widziała ten wzrok kocura wcześniej; miał dość pytań, był pusty, jednak musiał przeboleć jeszcze jedno. Nie lubiła go tak widzieć, więc zacisnęła tylko zęby. To dla dobra jego i ogółu- ... Mam tylko ostatnie pytanie na ten moment, takie z ciekawości, gdyż chyba na nie nie odpowiedziałeś. Skąd Nocna Gwiazda dowiedział się, że trenował terminatorkę z Wichru? - wydusiła w końcu, wracając do dociekliwości, starając się wyglądać na pewną, ale zdezorientowaną - trochę również dając przepraszający wzrok, że ciągną to w nieskończoność. Perfekcyjną aktorską grę czas kontynuować. Może to obudzi w nim poczucie, że coś jest nie tak, że były luki. Nie perfekcyjne zagranie, lecz to był dopiero początek, nie wszystko trzeba załatwić na jednym posiedzeniu, prawda? Trzeba zasiać ziarenko wpierw. Zgromadzenie było krótkie, ale tu faktycznie miała bardzo dużo czasu, a była cierpliwa - skoro tego gra wymaga w którą grała.
Dalej musiała się skupić, przypomnieć co ten mówił wcześniej, a również trochę zluzować. To był moment, w którym mogła zachowywać się trochę jak na zgromadzeniu, coś dużo przyjemniejszego niż detektywistyczne podchody. Z tyłu głowy wiedziała, że nie po to tu przyszła, nie mogła się rozpraszać, jednak nie zaszkodzi chwila odskoczni teraz, jak ona na to zezwoliła i sytuacja pozwala. W pewien sposób musi zyskać jego większe zaufanie, to nie tylko ciągnięcie za język bowiem będzie, a coś więcej. Westchnęła lekko, przybierając zadziorny uśmieszek na pysku; nie czas na wątpliwości w myślach, czas na dalszą grę aktorską.
- Hm, wiesz zawsze znajda się opcje zastępcze - zaczęła pewna po chwili zastanowienia - Chociażby możemy pójść na chwile do rzeki, aby namoczyć mech, co ty na to, hm?~ - dokończyła melodyjnie, wystawiając nieco swój języczek znów; nie mogła odpuścić okazji, aby wplątać lekką grę słów. Miała nadzieję tylko, że ten zrozumie dwuznaczność w tym, choć nie zawiodła się na zgromadzeniu, więc oby tu było podobnie.
Na chwilę jednak zastopowała przy ostatnim temacie. To jak rozpromieniał nagle cętkowany, znów zdziwiło Wronę; ta zmiana nastawienia była intrygująca, huh. Zamrugała dwa razy, po czym udała zamyślenie, z uśmieszkiem mówiąc "hmmm" ciche pod nosem. - Skoro tak ładnie nalegasz, to moooże się zgodzę - zaczęła zadziornie, bardziej drocząc się - Choć dobre pytanie zadałeś - odpowiedziała pewnie, dumnie, choć w duszy nie bardzo widziała rozwiązanie. Nie spodziewała się, aby Wilk był tak chętny usłyszeć jej imię, było to dziwne, nie wiedziała co czuć. Czemu w ogóle to zaproponowała? W sumie kolejna okazja na spotkanie się z nim, aby plan swój wypełnić, zawsze coś. Z pewnością czekanie na granicy to najgłupszy pomysł, sama nie wiedziała, kiedy to nadejdzie, a co dopiero by Ciernisty Gąszcz dowiedziała się o jej małej obietnicy. - Co powiesz na to, że po nadaniu imienia, zwyczajnie przyjdę przed naszym cienistym patrolem i poproszę o ciebie? Wtedy dowiesz się jako pierwszy - wymagało to kombinacji od niej, jednak było wykonalne. W miarę. Eh, co ona robiła, aby osiągnąć swój cel, choć mogła nie zdawać sobie z tego sprawy, ale było coś do tego więcej.
the world'sgreatestactordoesn'tneed astage 'causethey'reso goodat theircraftthat 《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》 ✦Xx✧XxNOBODYKNOWSTHEY'REFAKEXx✧Xx✦ the foolshave nocluethe onetheyknewwasjust afraud the master ofpretendingto besomethingthatthey'renot
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Wronia Łapa wydawała się słuchać bardzo uważnie; najwidoczniej szczerze zależało jej na tym, by dowiedzieć się jak brzmiała prawda. Warto eliminować wszelakie plotki czy kłamstwa, a już zwłaszcza o własnym klanie... Wilcza Góra mógł być więc z siebie dumny, spełniając swoją rzeczną powinność, co czarno na białym ukazywał jego usatysfakcjonowany uśmiech, widniejący na pysku cętkowanego w momencie gdy cienista medyczka mu podziękowała. Warto było się nieco pomęczyć!
Mina szybko mu zrzedła i wróciła do zmęczonego spojrzenia, gdyż zaraz pojawiło się kolejne pytanie kotki, wciąż wwiercającej się w całą tą tematykę. Nie miała litości!!
Westchnął, zastanawiając się chwilę aby przypomnieć sobie co trzeba i… Musiał podumać jeszcze nieco dłużej. – Eee… – Zmarszczył brwi. W sumie to czy padło to na zebraniu? Nikt wtedy nie kwestionował tej części zarzutów, ba, nawet sam Poeta się nie spierał, więc samo wytłumaczenie skąd Nocna Gwiazda się o tym dowiedział jakoś chyba… umknęło. Albo po prostu przy natłoku tylu innych informacji, ten konkretny element nie wydawał się aż tak ważny do zapamiętania. – Wiesz co, chyba wypadło mi z głowy..? Ale pewnie jakiś zaufany kot mógł zauważyć Poetę kierującego się na granicę z Wichrem i przekazał obserwacje Przywódcy. O, albo po prostu Nocna Gwiazda dowiedział się o tym od Poety. Chwilę przed zebraniem rozmawiali chyba w Słonej Gro- w legowisku Przywódcy i może wtedy wyciągnął z niego nieco więcej informacji. – No, to były całkiem sensowne wytłumaczenia. Jakby cętkowany miał strzelać, to pewnie to drugie było bliższe prawdzie – gdy Nocna Gwiazda dowiedział się jak głęboko sięgają kłamstwa Poety, to postanowił natychmiast zwołać zebranie, spójny i logiczny ciąg zdarzeń. – I mam nadzieję, że to serio-serio było ostatnie pytanie z tego tematu! – Dodał po chwili z żartobliwie zmrużonymi oczami, chociaż zmęczenie materiałem było w nich ewidentne.
Wracając do luźniejszej części pogawędki, Wronia Łapa przypominała, czemu tak przyjemnie rozmawiało się z nią na Zgromadzeniu. Słuchał uważnie jakież to opcje zastępcze wpadły kotce do głowy. Usłyszawszy kwestię z rzeką, uniósł jedną brew, zaraz się uśmiechając. – Oho? Tak Cię ciągnie nad rzeczne tereny? Może w takim razie jest cień szansy, że zmienisz klan, hm? Mam nadzieję, że lubisz ryby… – Łatwe odbicie, nawet się nie spocił! I Wilcza Góra dał się zagiąć na Zgromadzeniu?? Dawno i nieprawda!
Wilczy uśmiech zdołał też najwyraźniej przekonać Wronia Łapę do realnego myślenia nad operacją przedpatrolowego przekazania nowinki o medycznym imieniu! Logistyka to jednak ważna rzecz i wypadałoby się dobrze nad tym zastanowić. Obserwował z zaciekawieniem jak kotka myśli i planuje, aż w końcu wyszła z pomysłem – przy okazji bardzo dobrym! – Personalna wizyta nowej Medyczki Cienia, by otrzymać informacje z pierwszej łapy?? Będę zaszczycony!! – Ciekawe jaką minę zrobi Wierzb, gdy dowie się, że jej brat ma wtyki u kadry medycznej Cienia? Ha! Wypadałoby tylko jeszcze kiedyś poznać Ciernisty Gąszcz… – A tak swoją drogą, stresujesz się nieco? Tak wiesz, całą tą podróżą i w ogóle… No i na końcu czeka Cię chyba rozmowa z Gwiezdnymi, prawda?
Standardowy pysk, malutka, długie czarne dymne futro, ghost marking, białe znaczenia na palcach przednich łap, szyji, części brzucha, spodzie ogona i po bokach mniejsze, gęsto ułożone plamki, oczy intensywnie brązowe i szaroniebieskie
Momentami cichsza, kontaktowa, kieruje się ciekawością, czasem złośliwa i nachalna
Dyrektor [S]
Zdecydowanie nie miała litości, nawet jeśli wewnątrz szkoda było jej Wilczej Góry, że musiał się męczyć z tym, to robiła to dla jego dobra. Taki był plan, musiała, aby osiągnąć to co chce. Przeżyje niebieski, ona gorsze emocje trawiła - głos w głowie jej podpowiadał i tego starała się trzymać, wpatrując się przy tym uważnie w cętkowanego. Widziała, że myślał nad odpowiedzią, czyżby wątpił? Czy jej zasadzenie ziarna zadziałało? Niestety przeliczyła się, gdyż nie doceniła propagandy Nocnej Gwiazdy i tego, jak wojownik ślepo wierzył w jego słowa. Znajdował najgłupsze możliwe wymówki, tylko by go usprawiedliwić, oj będzie daleka droga przed nimi. Na pewno działało to również na zawód Wrony, wręcz powodowało uczucie pustki w środku, gdyż myślała, że wojownik jest lepszy, bardziej myśli. Co jednak poradzić, nie każdy ma obudzenie o systemie klanowym tak wcześnie i brutalnie jak ona - niektórzy nawet szansy nie dostają w życiu i umierają z tym. Wojownik jest, póki co jedną z owiec zamiast faktycznie wilkiem, lecz to się naprawi, ona się o to zatroszczy. Jednak na razie musiała się skupić na powstrzymaniu wywrócenia oczami, westchnięciu, czy innych ruchów świadczących o tym, że się zawiodła. Utrzymywała neutralność, zaciekawienie oraz co jakiś czas kiwanie głową, na znak, że rozumie.
- Owszem ostatnie pytanie, dam Ci odetchnąć, nie chcemy byś tu padł przecież~ - stwierdziła z zadziornym uśmiechem, również żartobliwie na ostatnią zaczepkę. Dobra, jeszcze pozostała kwestia, nie może mu pozwolić pozostać w deluzji, musi jakoś delikatnie zahaczyć o ten temat. Tak by faktycznie jej słowa zagnieździły się w głowie Wilka, inaczej cała ta akcja będzie na nic. - Zresztą skoro nie pamiętasz, to nic się nie dowiemy więcej, czyż nie? Nie ma co drążyć temat, jedynie mogę Ci wytknąć błąd logiczny, tak do pomyślenia na później. Nocna Gwiazda musiałby mieć już wcześniej tę informację, by zabrać go na rozmowę i wyciągnąć z niego potwierdzenie, a z tego, co rozumiem nie było oznak, żaden przywódca nie wiedział nic. W dodatku zobaczenie go na granicy z wichrem jak prawdopodobne, to nic by nie powiedziało. To tak samo jakby ktoś mnie obecnie osądził o uczenie ciebie ziół; raczej żaden patrol nie zwróciłby na to uwagi, myśląc jedynie, że może chce z kimś pogadać i ma znajomego z tego klanu - dokończyła, patrząc uważnie na niebieskiego wojownika z niewinnością, jakby stwierdzała fakt i chciała mu tylko pomóc zwyczajnie tym. W końcu w sumie nawet tak było, może i grała, ale cel był, aby go wybudzić, więc gdzie może to musi wytknąć mu błędne myślenie.
Wracając jednak do ich pogawędki, to zdziwiło ją, że cętkowany nieco inaczej zareagował, niż jak zakładała - jakby ta pewność siebie przelała się i na te odpowiedzi. Może by dłużej o tym myślała, lecz nie było to ważne, gdyż chwile później poczuła nieprzyjemne ukłucie. Chciała się skrzywić na myśl dołączenia do rzeki, o nie nie. Nie ma opcji, że będzie żyć pod okiem tego tyrana, że porzuci pozycje, na którą tyle pracowała; w porę jednak powstrzymała tę reakcję i gnające myśli. Zamiast tego wymusiła zaśmianie się pod nosem- w końcu ten dał żart. Nawet jak jej się podobał, to druga część zajęła jej na tyle myśli, że nie mogła szczerze na niego zareagować, ups. To jednak nie był koniec, szybko musiała odpowiedzieć, co nie było ciężkie. - Kusząca oferta, choć niestety długotrwała wilgoć źle szkodzi piórom - zaczęła, równie pewnie, już przyjmując zadziorny uśmieszek, mówiący, że ma coś dalej w planach - Więc co powiesz, że zamiast tego, to ja złowię Cię z rzeki prosto do cienia, hm? Raz już w szponach wilk wylądował, drugi więc to nie problem, a szkoda wypuścić taką zdobycz - licha to wrona by była - dokończyła melodyjnie, równie pewna siebie co na zgromadzeniu, nawet jeśli trochę bardziej chaotycznie przez mętlik myśli. Czas był na kontratak, tak aby ten się nie pozbierał; aby pokazać Wilczej Górze, że ona tutaj była na szczycie i to ona trzymała go w szponach tak jak jakiś czas temu tam na dole. Ona zawsze panuje nad sytuacją, bez wyjątku.
Dalsza część za to była mieszana. Dumna była, że ten czuł zaszczyt z jej propozycji, to oznaczało, że dobrze zdobywała jego zaufanie i plan powoli wychodził. To uczucie jednak szybko zostało zbite, gdyż właśnie - ostatnie jego pytanie o Gwiezdnych nie spodobało jej się. No tak, zapomniała już, że ten omamiony jest przez system klanowy. Starała się nie pokazać żadnego odruchu, choć jej oczy mimowolnie skierowały się ku prawie gwieździstemu niebu. Tak ładny widok, a tak bardzo by chciała rozdrapać każdą ze świecących kropek, aby została sama czerń. Chwile tam się patrzyła, jakby w zamyśleniu; oj chciała powiedzieć swoją opinię, jednak mogła tylko część dać. Gdyby poinformowała go o braku wiary, to szybko straciłaby uznanie w oczach niebieskiego przez jego obecny tok myślenia, choć część jej też chciała, by ten widział jej opinię. Ciężka rzecz, więc westchnęła, przyjmując pewny siebie uśmiech, a kolorowe oczy zawisły znów na niebieskim. - To tylko ceremonia i spotkanie z grupą martwych kotów, nic mi nie mogą zrobić, więc nie mam czym się stresować, czyż nie? -szczególnie że ich nie ma, w końcu, jaki martwy kot nie skorzystałby z okazji zmienienia czegoś w realnym świecie; a jeśli istnieli, to w praktyce nie mieli żadnych możliwości, byli kłamliwi. To jednak pozostawiła w myślach tylko, może kiedy indziej podzieli się refleksjami, na nie było teraz za wcześnie. Samo zdanie za to wypowiedziała ze spokojem, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. - Bardziej w sumie stresuje, mnie fakt, że hm, nie mam jeszcze nowego imienia jak inni rówieśnicy - chwila, czemu ona to powiedziała? Dopiero po wypowiedzeniu jakby zorientowała się, co padło z jej pyska, jednak było już za późno na cofnięcie się. Przecież nie mogła tracić kontroli, jak do tego doszło?
the world'sgreatestactordoesn'tneed astage 'causethey'reso goodat theircraftthat 《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》 ✦Xx✧XxNOBODYKNOWSTHEY'REFAKEXx✧Xx✦ the foolshave nocluethe onetheyknewwasjust afraud the master ofpretendingto besomethingthatthey'renot
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Zgodnie z jej słowami odetchnął w celowo przesadzony sposób, aby ukazać tę kosmiczną ulgę wynikającą z oficjalnego zakończenia tematu… Ale zaraz potem Wronia Łapa znowu do niego wróciła!! Co prawda nie z nowym pytaniem per se, ale wciąż obracając się wokół spraw nocno-poetycko-rzecznych! Z jednej strony chciał cienistą potrząsnąć, z drugiej wolałby, aby jednak przyszła medyczka nie spadła z drzewa… – Hrmh… – Wydał z siebie bliżej nieokreślony dźwięk, niechętnie się nad tym zastanawiając. Dobra, luk w teorii z kimś, kto nakryłby Poetę na granicy było niemało, rzeczywiście średni pomysł. Ale opcja z Nocną Gwiazdą dowiadującym się od ex-medyka wszystkich przewinień wciąż miała sens, przynajmniej według cętkowanego. Mistrz mógł mieć już wcześniej jakieś podejrzenia i moment, w którym Poeta wybrał Słoną Łapę na swoją terminatorkę spowodował najwyraźniej, że owa podejrzliwość sięgnęła zenitu. Wziął go wtedy do siebie i z zapewne niezbyt przyjemnej rozmowy wyszła reszta faktów.
Oh. Nie opowiedział Wroniej Łapie nic o niedoszłej Lustrzanej Łapie. Możliwe, że to był ten element, przez który nadal najwyraźniej coś jej nie pasowało. Ale jeśli teraz o niej wspomni, to dymna kotka znowu zaleje go dodatkowymi pytaniami…
Może… Może będzie to warte sprecyzowania kiedy indziej..? Trzeba dawkować wiedzę, w końcu padło dużo trudnych informacji, tak.
Po kręceniu wzrokiem w różne strony i machaniu ogonem na lewo i prawo, rzeczny wojownik zdecydował się jeszcze jakoś to podsumować. – Okej, okej… Przemyślę to, obiecuję!! Ale Ty za to nie daj się plotkom, zwłaszcza tym o Nocnej Gwieździe, to dobry kot. – O, to powinno zadowolić obie strony. Oczywiście obietnicę brał na poważnie, więc na pewno jeszcze ten temat przeanalizuje, chociażby po to, aby pozbyć się w przyszłości z wroniej głowy jakichkolwiek pozostałych przy życiu wątpliwości!
No i teraz walka rzeczywiście się zaczęła. Nawiązywanie do wymiany zdań ze Zgromadzenia jest solidną strategią by zmieszać wilczego wojownika. Szybko znalazł ripostę na tekst z piórami, ale gdy Wronia Łapa kontynuowała, robiło się coraz trudniej, zmieszanie zdawało się wracać. Biczowaty ogon wciąż pracował, w trakcie gdy Wilczomlecz zastanawiał się jak zareagować. Oraz jak przezwyciężyć budzące się zakłopotanie – w końcu gdy ostatnio nieco poleciał z tekstami, to odpowiedzi były tylko bardziej drapieżne. Może rzeczywiście zostanie tej nocy zadziobany? – Wilgoć szkodzi piórom? W takim razie w bagnistym Cieniu chyba też nie jest Ci najlepiej? Nawet nie poczujesz różnicy w Rzece… – Zdołał wydusić przygotowany wcześniej tekst, aczkolwiek ze słyszalnie mniej pewnym głosem, mimo to próbował utrzymać w miarę dziarski uśmiech. Gorzej z odpowiedzią na jej dalsze słowa… – E, prawdziwy wilk też musi coś czasami upolować… Z wroną powinien sobie poradzić… – Dlaczego budziło się w nim przeczucie, że będzie tego żałować?
Atmosfera nieco zmieniła się przy pytaniu o wyprawę. Śledząc spojrzenie Wroniej Łapy, cętkowany również spojrzał w ciemniejące niebo. Cienista musiała mieć pewnie piękną refleksję na temat zaszczytu, jaki otrzymała, by móc spotkać się z bacznie obserwującymi ich przodkami. Kto wie, może ktoś, kogo spotka przy Sadzawce właśnie teraz się na nich patrzy? Nauczony doświadczeniem, Wilcza Góra nie pomachał do Gwiezdnych, ale wciąż grzecznie skinął głową w stronę nieba.
Jego serce prawie się zatrzymało gdy usłyszał sposób, w jaki przyszła medyczka wyraziła się o Gwiezdnym Klanie. W samym tonie głosu nie wyczuł żadnego jadu, ale nazwanie przodków grupą martwych kotów starczyło by unieść brew. – W sensie… Znaczy się… – Zaczął zanim jeszcze uformował w głowie odpowiedź. – Nie, że mają coś ci zrobić… Ale wiesz, spotkanie z Gwiezdnym Klanem to wielka rzecz, dlatego tak zapytałem. Możesz tyle się od nich dowiedzieć, otrzymać rady, zobaczyć koty, które dawniej żyły w Klanie, to naprawdę coś nadzwyczajnego. Niektórzy mogą o tym tylko pomarzyć. – Spróbował ubrać swoje myśli w cokolwiek spójnego.
No i mamy przełom. Ewenement w komunikacji wronio-wilczej. Pewna siebie kotka podzieliła się czymś, co najwyraźniej ciążyło jej na umyśle. Cętkowany siedział w zupełniej ciszy na kilka uderzeń serca, jakby upewniając się że to nie wstęp do kolejnej zaczepki. W końcu nieco przekrzywił głowę. – Jako terminatorka medyka masz na pewno więcej materiału do przerobienia niż ktokolwiek z Twoich rówieśników. – Kimkolwiek by nie byli. – To normalne, że trzyma się Ciebie inne tempo niż przeciętnego wojownika, przynajmniej tak mi się wydaje. Ceremonię będziesz mieć za to wyjątkową... Poza tym, każdy zdobywa imię w swoim czasie. – Nie zamierzał bagatelizować jej źródła stresu, ale tutaj odpowiedź wydawała się sama przychodzić na język. – Przy okazji, chyba i tak nie musisz już długo czekać, prawda? Sama wspomniałaś, że trening idzie dobrze..? – Zapytał powoli. Spróbował ograniczyć wścibskość, ale nie dało się nie zadawać pytań. Jak inaczej przegadać sprawę?