Logo Artemidy
Falujące Wrzosy
  Uśmiechnął się skromnie w podzięce za otrzymaną pochwałę i natychmiast skupił się na drugiej kwestii, którą była konstrukcja legowiska. — Myśl jest zdrowa! — ucieszył się — podobnie jak w Ziołowym Wzgórzu są korytarze łączące ze sobą pomieszczenia.

  Z tymi słowy jął obchodzić dokładnie budowlę, przyglądając się jej ze zmarszczonym noskiem i zastanawiając pilnie nad dalszą budową. — Psiak... to znaczy, ośmielam się zauważyć, że po zakończeniu śnieżnej pory będziemy musieli tymczasowo zrezygnować z tego schronienia — spostrzegł — ale usztywnienie z patyków zostanie i będzie można je znów wykorzystać! Na przykład do obłożenia świeżymi liśćmi i kwiatami w Porze Młodych Liści.
hej, szable w dłoń,
łuki w j u k i , a łupy wziąć w troki,
HAJDA NA KOŃ (hajda na koń!)
== okażemy się godni e p o k i! ==

ruszamy w bój, ruszamy w bój!
aby odbić Billewiczówną!
Bogusław ZBÓJ - straszliwy zbój!
nie zwycięży nas nigdy, tralala!
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Racja! W Ziołowym Wzgórzu tunele się trzymają! Tylko... nie są zrobione ze śniegu. Świerkowa Igła kiwnęła głową zrobiła kulkę na ziemi, po czym wbiła w nią patyk. Postąpiła tak z kolejnymi czterema badylami, a następnie spojrzała na Mysiąkróliczą Łapę czy chce się wypowiedzieć w tej kwestii.
- Niestety, nie nacieszymy się tym długo. Ale warto, co?- zapytała uśmiechając się. Budowanie, przynajmniej jej sprawia dużo frajdy i na razie dobrze się bawi. Ma nadzieje, że Mysiakrólicza Łapa też odczuwa pozytywne emocję i nie jest z nią na siłę.
-O! Tu rozmawiasz z profesjonalistką! Jestem miłośniczką robienia ozdób! Na razie na małą skale, głównie legowiska, ale mam w planach zrobienie czegoś większego! Byłam nawet umówiona ze Świt na zrobienie ogromnej ozdoby, ale ona przepadła i plan razem z nią- rozgadała się. W tym temacie Świerk ma dużo do powiedzenia. Jej pasją jest strojenie legowisk. Pomiędzy krzakami ma nawet norkę, gdzie trzyma różne ozdoby od piór, szyszek po nawet czaszki.
- Masz jakieś szczególne zainteresowania?- zapytała i przeszła na drugą stronę swojej konstrukcji, aby równolegle postawić murek z wbitymi patykami.
Obrazek
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szła przez tereny łapiąc zwierzynę. Polowaniem wypełniała większość dnia, gdy akurat nie była na treningu swoich terminatorów czy terminatora, bo akurat teraz miała jednego. Póki co była na bilansie ujemnym i miała nadzieję, że Marchewkowa Łapa zdoła ten bilans wyrównać, a kolejny terminator sprawi, że ten będzie dodatni.
W ten chwili skradała się do wróbla, który nie był świadomy tego, jaki drapieżnik na nią czyha.

//Konwój
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oczywiście, że dostrzegł to długie futro! No sterczało w każdą możliwą stronę i było je widać nawet z drzewa! Jak się ma takie długie, to trzeba je przylizywać, by zwierzyna nie widziała! On na szczęście tego problemu nie miał. Miał krótkie, kręcone i wyglądał jak przedstawiciel szczurowatych. Idealnie.
Podreptał więc do polującej wojowniczki, nie bacząc, iż to wcale nie przez nią wróbel odleciał, a przez tylko i wyłącznie jego… No ale miał poradę!!!
— Dobry, piykno pani. O ja cie! Wróbla pani wystraszyła. Futro pani tak sterczy, bo je fest puchate i długie, to pewnie je zoboczył. Jo bych to na pani miejscu je przylizoł. Moga pomóc, jak co — i polizał poduszeczkę jednej z przednich łap, gotów przetrzeć ją po futrze Klaczy, by je przygładzić! Po jego pomocy już żaden wróbel tego długiego futra nie zauważy, a Pani Kraśna będzie mogła polować i się nie martwić, że wróble uciekać będą.
Konwojowa Łapka zbliżała się więc powolutku do futra wojowniczki… była już tuż tuż!
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miała go złapać... juz miała mieć go w garści... gdy... Poderwała się nad ziemię, dojrzała białego kocura, który zaczął gadać coś o jej futrze, pięknie, chciałby ją lizać i JEJ BŁĘDZIE. JEJ. - Ty IDIOTO! - Powiedziała głośno, wysuwając jedną łapę w przód, przez co jej ciało lekko pochyliło się w stronę Konwojowej Łapy. - Nie widzisz, że poluję? Włóczędzy spoza klanu nie rozumieją, że żeby przetrwać, trzeba mieć MÓZG? - Pytała ze złością w głowie, ewidentnie nie zadowoloną mimiką i... oh, czy to były jej połyskujące zęby, których nie chowała?
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Włóczęga? Jo niy je włóczykij, Pani Kraśna! Jo je Konwój! Takie wielkie drzewo... tukej w obozie rośnie, niy? — zaśmiał się, ażeby to rozluźnić atmosferę i żeby pani Kraśna się nieco uspokoiła! Przecież nic się nie stało, że ją widział rozczochraną… Nikomu nie powie, że nie ułożonym futrem odstraszyła wróbla. Pewnie jej wstyd… Ale Konwój potrafi trzymać język za zębami! Nikomu ani mru mru.
— Niy bójta się, nikomu niy wygodom, że pani ptoszek zwioł! Spokojno głowa! — przyłożył łapkę do piersi, rezygnując z próby pomocy w ułożeniu futra… Ale wciąż w razie czego służył pomocą!
Dostrzegł te szczerzące się ząbki i… sam odpowiedział uśmiechem! Wojowniczka uśmiechała się zakłopotana, co w pełni zrozumiał! Pewnie się zawstydziła… Trzeba ją więc nieco rozluźnić! Niech się biedna nie stresuje.
— Ale pani mo fest szeroki uśmiych! Ino jeszcze te kąciki trza podciągnonc do góry! Jo wom pokaza, jak to zrobić! — uśmiechnął się więc jeszcze szerzej do swojej nowej przyjaciółki. Oby już się tylko go nie wstydziła! Nie gryzł! Służył pomocą i uczynny chłopak z niego.
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Był i będzie włóczęga, szczególnie, że wyróżniał się spośród nich wszystkich w zasadzie każdą jedną częścią siebie. I mową i wyglądem. Nie mogło być to dziecko kotów z Klanu Wichru, to po prostu nie było możliwe w jej głowie, by ktoś taki nosił krew wichrzaka. Zrobiłaprzeciągłe "ughhh" zniesmaczona jego dodatkową głupotą w tym wszystkim. - Ostatni raz ja na nie patrzyłam, to widziałam dąb. Nie konwój. Tu nigdy nie było czegoś takiego jak konwój. - Przyszedł i wpajał im jakieś swoje sztuczki! Nikt nigdy tego tak nie nazywał i ona NIE BĘDZIE się dawała robić jakiemuś dzieciakowi.
- Świetnie, tylko, że to TY go wystraszyłeś. - Powtórzyła, bo najwyraźniej nie zrozumiał aluzji do mózgu. Może właśnie przez jego brak.
Zdziwiła się po raz kolejny i zrobiła krok w tył. - Ty to uważasz za uśmiech? - Spuściła uszy w niesmaku.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— COOOO?! Przeca jeszcze niedowno widzioł żech konwój! Fest porzondny konwój! Przy dymbie to nawet niy stoł, pani Kraśna. Je dużo wiynkszy i mo zupełnie inksze liście! Moga wom pokazać, czym się różni. Potym bydziecie mogli prostować inksze koty, hehe! — nie widział w kotce zagrożenia! Bardzo mu w końcu przypominała mamę Rzeźnie! Też tak prychała, krzyczała i jeżyła futro! Gdyby nie znał swojej mamy, pewnie odbierałby owe oznaki, jako znaki ostrzegawcze! Wychowując się jednak z kotką taką jak — wcześniejsza Kacza Łapa — Konwój zwyczajnie nie odbierał owych znaków w sposób odpowiedni. Widział w tym coś… z mamy! I to mu się podobało! Uśmiechnął się aż czule na wspomnienie trójłapej kotki.
— No dobra! Niech bydzie, że jo, a co! — mrugnął porozumiewawczo jednym okiem. Może już się poświęcić i wziąć winę na siebie! Żeby w klanie nie pomyśleli, że taka wojowniczka ptaszka wystraszyła! Był pewny, iż pani Kraśna zrozumie owe puszczenie oczka. Ich mała tajemnica… hihi.
— Pani mi fest przypomino mojo mame! Tyż tak syczała i tak samo sie uśmiychała! Chcioł żech ji pokozać, jak ten uśmiych mógby być ładniyjszy, ale niy była tym zachwycono... Potym dostoł żech po uszach i usłyszoł, cobych się wynosił na drzewo. Na konwój, co rósł w ogródku, dokładnij — zakończył swoją przejmującą opowieść, nie spuszczając z pyska uśmiechu.
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jego. Mowa. Jego mowa doprowadzała ją do rozstroju kiszek. Słuchała tych niby-słów i nie mogła dać wiary, że ktoś kto tak mówi, chodził po świecie akurat w jej pobliżu i oddychał tym samym powietrzem. A ona potem wdychała ten dwutlenek węgla, który wylatywał z jego płuc. - Wygląda. Dokładnie. Jak. Inne. Dęby. - Czy to dąb? Tak jej się zdawało. Ale tutaj to w ogóle nie miało znaczenia. Nikt nigdy nie nazywał tego drzewa konwojem i ona się nie zgadzała, żeby teraz jakiś mysi móżdżek im wpajał, że to konwój, jak to nie konwój!
- Twoją... - Mruknęła cicho, słuchając przelotnie tego co mówił. Dlaczego jeszcze nikt jej nie uratował od tego białego barana. gdzie patrole, które go zabiorą do jakiejś ciemnej, głębokiej dziury? Iskra był ślepy i głuchy tego dnia jak się z nim spotykał na granicy? Spał kiedy "Konwój" sam sobie uznał, że do nich dołączy, a potem stary dziadek nie był w stanie wyłapać, czy się zgodził i nie pamięta, czy faktycznie to zrobił? - Jeżeli mnie faktycznie przypomina, to zapewne była na tyle mądra, żeby się od ciebie uwolnić, zostawić samego i się do ciebie nie przyznawać. - Prychnęła, po czym zaczęła iść, najchętniej hen, hen daleko od niego.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ach… widział w niej mamę Rzeźnię! No miała dokładnie to samo pogardliwe spojrzenie! No i wyglądała niemal identycznie co mama Rzeźnia! Gdyby nie fakt, że Kraśna Klacz posiadała wszystkie łapy, no mógłby się pomylić jak nic! Całe szczęście był kotem inteligentnym, mądrym no i szanujmy się - wiedział jak wygląda jego mama! Mając jednak przed sobą kotkę, która ją przypominała, czuł… radość! Tak, to radość i takie ciepłe, przyjemne uczucie. Lubił panią Kraśną.
— Toż łatwo się pomylić, pani Kraśna! Te drzewa som do siebie fest podobne. Jakbych niy znoł konwojów, to jo tyż bych godoł, że to same dymby! — konwój mówił głośno, śmiejąc się raz po raz. Spotkanie z wojowniczką było o wiele lepszym przeżyciem, niż mógłby podejrzewać! No nie podejrzewał, że całkowitym przypadkiem natknie się na kopię mamy!
Bezceremonialnie ruszył oczywiście za wojowniczką. Podążał tuż obok niej w podskokach. Chyba zabiera go na spacer! Pogadają sobie w ruchu.
— Pani mo fest poczucie humoru! Moja mama tyż tako była! HAHA! Roz mie za łeb pod woda trzimała! Takie hece mi robiła, HEHE... wesoło kobiyta — aż łezka w oku mu się zakręciła na owe wspomnienie. Terminator owe przeżycia wspominał z uśmiechem, czasami nawet za tym tęsknił! Zupełnie sobie nie zdając sprawy, iż jego dawni dwunożni poruszyli ziemię i niebo, w przerażeniu, że ich nowy kociak właśnie został utopiony w misce z wodą. Cóż… Konwój przeżył i teraz towarzyszył Kraśnej Klaczy w… o rety, rety… przecież oni idą na wspólny patrol! Cóż za wyróżnienie.
— To co, idymy na patrol razym? Może jakichś samotników pogoniymy! Pewnie pani umie się bić jak mało kto, pani Kraśna, co? Dobrze godom? —
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Sam jesteś taki dąb. - Odpowiedziała widocznie zła. - Ta, ta, WIEM, że konwój. Ale taki durny jak dąb. - Przewróciła oczami. Momentami cieszyła się, że urodziła Zasadzkę, a nie Konwoja. Jak porównywała ich dwóch, to wolała chyba kogoś, kto po prostu odszedł i dał im spokój.
Zrobiła nieco większe oczy jednak na wspominkę o, praktycznie, podtapianiu. I on idiota nie rozumiał co się wtedy działo. Uśmiechnęła się, chwilę pomyślała i odwróciła głowę, nie zwracając w ogóle na niego oczu już więcej. - Mhm, umiem, ale jeszcze lepiej umiem trzymać łby pod wodą. Może nawet lepiej od twojej matki. Pokazać ci? Tam jest sadzawka. - Dalej mówiła przez uśmiech, z lekko obniżonymi brwiami - cieszyła się! Jedna dobra rzecz! Co prawda mieli trochę do przejścia, ale jakoś to przełknie. Prawdopodobnie. Lub nie. Wtedy sama sobie tą wodę wyczaruje.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Zwiedzanie całkowicie nowych horyzontów dopiero co się rozpoczęło, a już Sokola Łapa mogła stwierdzić, że Falujące Wrzosy, graniczące z ukochanym polem treningowym, należą do jednych z najpiękniejszych przystani, jakie Klan Wichru mógłby zaoferować. Dolina ta, drobna i osłonięta przed działaniem uporczywego słońca, zdobiona była barwnym kwieciem, od którego wzięła swą nazwę, i zapewniała każdemu przechodniowi kąpiel w woni tak cudownej, że nawet najbardziej uporczywy smród znikał z kociego futra. Niebieska terminatorka korzystała z uroków natury i wylegiwała się wśród młodej roślinności, odpoczywając od niedawno przeprowadzonego treningu. Musiała przyznać przed samą sobą, iż Dziki Czart dawała w kość i skutecznie czyniła pożytek z jej energii, rozładowując ją do statystycznych wartości. Z resztą bardzo dobrze - stwierdziła, gdy rozciągnęła obolałe mięśnie wśród kwitnących wrzosów. Wreszcie czuła, co to znaczy żyć.
  Nauki jednak, jakkolwiek ciężkie i nieraz sprawiające kłopot, nie nauczyły jej jak dotąd jednej, bardzo ważnej rzeczy - mianowicie walki, która jest nieodzowną częścią wojowniczego bytu. Dlaczego? Nie miała bladego pojęcia; może to był przypadek, a może coś więcej wpływało na taką, a nie inną decyzję mentora. Tak czy siak musiała coś z tym zrobić i Sokół zaczęła niecierpliwie się wiercić, obmyślając kolejne misterne plany. Poprosić kogoś o sparing? Ale kto chciałby z nią walczyć prócz Kurza? Syn Donośnego Krzyku był obecnie niechętny na walkę, a inna opcja - Różowa Łapa - zdawała się stronić od potyczek. Ah, co za upierdliwość! Niebieska położyła po sobie uszy i prychnęła cicho pod nosem. Cały świat przeciwko niewinnemu kociakowi. I co teraz należałoby uczynić?
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zaskoczyło ją spotkanie świeżo mianowanej terminatorki poza obozem. Co prawda znajdowały się całkiem blisko niego, ale wciąż wydawało jej się to niecodzienne. Przez kilka uderzeń serca wahała się, czy do niej odezwać. Jej ogon drgnął, kiedy robiła krok w jej stronę.
- Hej, Sokola Łapo – zaczepiła łagodnie koteczkę, a jej uszy zupełnie wbrew jej woli cofnęły się na krótko w stronę jej ogona. Nie wiedziała właściwie, dlaczego tak zareagowała, może zaczynanie rozmów z kimkolwiek wciąż sprawiało jej pewną trudność? Mimo, że rozmawiała ze sporo młodszą od siebie terminatorką? Innego rozwiązania nie potrafiła w tej chwili wymyślić. – Coś cię trapi? – zapytała, rozejrzawszy się dookoła, w końcu niebieska kotka zasyczała, czy w okolicy nie kryło się wobec tego jakieś zagrożenie?
[Obrazek: 04spZ4a.png]
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Sokola Łapa obróciła głowę w stronę usłyszanych słów, zaskoczona obecnością kogoś innego - i to nie byle kogo, bo samej Różowej Łapy; znajomego pyska wśród wielu obcych w Klanie Wichru. Dziwnym było pomyśleć, że o wiele starsza kotka ma taką samą rangę jak ona, ale najwyraźniej treningi potrafiły trwać na tyle długo, że siedmio, prawie ośmioksiężycowy dzieciak równał się prawami i obowiązkami z dostrzegalnie dorosłym osobnikiem. Niebieska zastanawiała się, co wpływa na ostateczne zakończenie nauk; zaakceptowanie przez najważniejsze koty, iż dany terminator jest gotowy objąć rolę pełnoprawnego wojownika. Na razie nie zdradzono jej nic, co by podpowiedziało, jaki rodzaj testu ją czeka. Prócz długiej listy materiału do przerobienia, niewiele też dowiedziała się na ten temat od obu rodziców... nie żeby ich słuchała swego czasu, kiedy miała pełno mleka pod nosem.
- Hejka Różowa Łapo! Nie... jest ok, tak myślę. - Zabrzmiała niepewnie, szczególnie gdy zauważyła, że biała kotka drga nerwowo ogonem. - Po prostu chciałabym z kimś powalczyć! Najzwyczajniej w świecie potrenować, by jak najszybciej urosnąć w siłę, ale nie mam ku temu żadnej okazji.
  Burknęła ponownie pod nosem. Los jak zwykle okazywał swą złośliwą stronę, przeszkadzając w celach tak szlachetnych, że z pewnością przysłaniały one osiągnięcia pobratymców w jej wieku, hmpf! No ale... coś trzeba było z tym zrobić, a od narzekania nic jeszcze nie wyszło. Może jednak powinna spróbować swojego szczęścia, skoro Różowa Łapa i tak spadła na Falujące Wrzosy jak gwiazdka z nieba?
- Chyba... że ty mi pomożesz! Wiem co prawda, że nie lubisz walczyć, ale raz się zgodzisz, co nie? Co nie??? BŁAAAAGAAAAM!
  Sokola Łapa postanowiła użyć ostatecznej techniki; broni tak przepotężnej, że pokonanie jej wymagało nie dość, że silnej woli, to jeszcze serca zbudowanego z kamienia. Wielkie oczy momentalnie zalśniły w promieniach słońca, pełne wigoru i tryskającego życia; z rozszerzonymi źrenicami, w których tkwiła niewymawialna słodycz, a pyszczek ułożył się kształtem w drobny uśmiech, dopełniając niewinny pokaz nieskończonego uroku. Teraz Różowa Łapa nie miała innego wyjścia niż się zgodzić - została złapana w pułapkę doskonałą!
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na szczęście nic im nie groziło. To znaczy, nic poza nudą, jak się okazało.
Na początku, kiedy była dużo młodsza, Różowa Łapa nie rozumiała sparingów, obawiała się ich, uznając wszelkie bójki, nawet te pozorowane, za coś strasznego i niepotrzebnego. Z biegiem czasu i w miarę jak współklanowiczom udawało się namówić ją do coraz większej liczby sparingów, godziła się z tym, że sparingi stały się częścią jej życia. Czy sprawiały jej one przyjemność? Same w sobie raczej nie, ale córka Kaczego Piórka lubiła być przydatna i spełniać prośby innych, dlatego zaakceptowała sparingi jako pewną formę symbiozy.
- Dobrze, Sokola Łapo, dobrze – mówiła biała kotka, śmiejąc się z min, które stroiła przed nią młodsza kotka. – Powalczę z tobą tylko… – zamilkła na chwilę, wahając się, czy powiedzieć to, co zamierzała. Nie chciała jej urazić, zakładając, że czegoś nie wie, ale poznała koteczkę podczas kocięcych nauk i wiedziała, że ta nie należała do… najbystrzeją rybką w stawie. Mięśnie jej pyszczka napięły się wyraźnie, kiedy mówiła: - Pamiętaj, że nie używamy pazurów i zębów! Tylko udajemy, że atakujemy. – powiedziała w taki sposób, jakby naprawdę tylko przypominała jej coś, co ta już wie, o czym już kiedyś rozmawiały. Może uda się w ten sposób?
- No to zaczynaj
[Obrazek: 04spZ4a.png]
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości