Logo Artemidy
Słoneczny Zagajnik
#46
Wojowniczka fuknęła na samą siebie i tupnęła nogą, a potem wyprostowała się. Miało być tak pięknie a wyszło jak zawsze. Jodłowa Gałązka machnęła ogonem z frustracją, że prawie miała taką ładną wronę w łapkach a potem spojrzała na słońce, żeby sprawdzić ile czasu jej zostało. W sumie to robiło się już dosyć późno i chyba powinna już wracać, bo jeszcze ją noc zastanie jak się tak wczuje w dalsze polowanie jak teraz. Nawet nie zauważyła upływu czasu! Z takim postanowieniem czarno-biała wojowniczka wróciła się po swoje wcześniejsze zdobycze i ruszyła w stronę wichrowego obozu.

//zt
Don't know what's waiting down below
⛧ The wolfpack lurks, awaiting you ⛧
- To follow, to bleed -
[Obrazek: f2u_wolf_paw___white_by_tarunyada_d5ls9s...D6vCucfu-8][Obrazek: f2u_wolf_paw___white_by_tarunyada_d5ls9s...D6vCucfu-8][Obrazek: f2u_wolf_paw___white_by_tarunyada_d5ls9s...D6vCucfu-8]
It's time for you to return, they decide
⛧ Oh no, oh no, the wolfpack's waiting for them ⛧
Too calm, you'll see
- Below the surface waits for you -

LVL 7 90 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
Ostatni raz rozmawiał z Pajęczyną jakiś czas temu... w sumie teraz już nosił on dumne imię Pajęczej Łapy, a więc Korzenna Woń mógł przyznać, że bardzo dawno temu rozmawiali. Biały terminator musiał być bardzo zajęty treningiem, On sam zaś był zajęty wracaniem do dawnego toku życia, który przeciągał się bardziej, niż sądził. Powoli zaczął chyba przyzwyczajać się do tego, że tak wygląda teraz Jego życie i nie zmieni już tego. Nie był już taki ekstrawertyczny oraz wygadany, nie chciało mu się ciągle szukać poklasku, powoli zaczynał nawet dbać o swoje futro i układać je do stanu - nie roztrzepanego. Czasami nadal zdarzało się zobaczyć patyczek, czy liść utkwiony w niebieskiej sierści, ale nie ujrzało się już posklejanych kłaków.
– Pajęcza Łapo? – zapytał, gdy zrozumiał, że przechodzi właśnie obok kocura, do którego szedł. Uśmiech wskoczył mu na mordkę, bo miło się złożyło. – Nie wiem co robiłeś, ale jak nic ważnego to idziemy na spacer – powiedział wesoło i ruszył w stronę wyjścia z obozu. Nie był jeszcze pewien gdzie zamierza się z nim przejść, ale pamiętał jak bardzo Pajęczyna chciał wychodzić poza obóz. Trudno było mu uwierzyć, że tego nie robił, ale mógł go wziąć chociaż raz pod opieką, prawda?

/chomdź, chomdź
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
Rozmawiali ze sobą... faktycznie, dawno temu. Kiedy to było? Pajęczyna pamiętał, że był wtedy jeszcze kociakiem. Opowiadał Korzennej Woni o swoich marzeniach i planach, a potem nawet stwierdził, że ciemny kocur ma go trenować... Cóż, to się nie do końca udało. Jednak wyszło z tego też coś dobrego - poznał Przepiórczy Śpiew z którą przecież dogadywał się doskonale, a Korzenna Woń? Przynajmniej nie miał zbyt wielu terminatorów. Pająk wiedział, że Wicher wypełniony był kotami dopiero w trakcie swoich treningów... i rozumiał chociaż tyle, że ich mistrzom musiało być naprawdę ciężko to wszystko ogarnąć. Więc choć czasem wpadała mu do głowie jakaś myśl o silnym kocurze o pomarańczowych oczach, z którym dawno temu rozmawiał... nie było to raczej w samym centrum jego uwagi. Nie znali się w końcu aż tak dobrze!
A pomimo tego, gdy Pajęcza Łapa usłyszał, a potem zobaczył wojownika, nienaturalnie jak na siebie się ucieszył. Uniósł minimalnie ogon i na moment stał głupio w miejscu z otwartym pyszczkiem... a potem ruszył za towarzyszem, który najwyraźniej zaprosił go na spacer. Dlaczego jego? Czy miał do niego jakąś sprawę? Książę sam nie wiedział dlaczego, ale ta myśl sprawiła iż jego serce zabiło mocniej, ten jeden raz. Korzenna Woń, którego może i ledwo znał, ale też szanował jako silnego wojownika... zaprosił go na spacer. Zdecydowanie sprawiło to, że terminator napuszył się z dumy.
- Korzeń, witaj. - odezwał się, truchtając przez mały, dzielący ich odcinek aby dotrzymać wojownikowi kroku. Teraz szli obok siebie i szybko znaleźli się poza obozem, ale Pajęczyna nie wyglądał na zaciekawionego otoczeniem. Zerkał co chwila na swojego towarzysza, a świat na zewnątrz najwyraźniej znał już na tyle, że nie robiło to na nim żadnego wrażenia... - Skąd pomysł na... spacer? I czemu ja...? Stęskniłeś się za mną? - uśmiechnął się lekko, dumnie.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Oczywiście, że był uśmiechnięty, a nawet bardzo uśmiechnięty! Polubił młodszego kocura, co było widoczne w Jego zachowaniu i sposobie obchodzenia się z nim. Wydawał się bardziej ekstremalną wersją Jego samego, a brzmiało to tak dziwnie, gdy pomyśleć, że minęło już tyle księżyców od kiedy był kociakiem. Czasami chciałby do tego wrócić, a czasami dobrze mu tak jak jest z małymi wyjątkami. Nie mógł też nie przyznać się do tego, że bardzo chciał, by relacje w klanie były porządne, a jak najlepiej je utrzymać jak nie poprzez młodsze pokolenie? Chciał być pomocą, jeśli takowa była wymagana, można było powoli na Niego ponownie liczyć. Wolał zajmować się innymi i chociaż czuć cząstkę tego co czuł, gdy była w klanie Huba. Oboje chcieli pomagać na swoje sposoby, a On mógł dalej próbować. Nie mógł jej zawieść.
– Stęskniłem. Czemu miałbym się nie stęsknić? – wypowiedział wesoło i zaśmiał się. – A spacer... bo najłatwiej porozmawiać sobie w ciszy, nie uważasz? A może masz mi coś ciekawego do powiedzenia i w obozie nagle zaczną się jakieś krzyki i nie usłyszę? – uśmiechnął się. – No i mam Cię w końcu pod nadzorem jak sobie chodzisz poza obozem, może nie muszę się martwić, ale wolę wiedzieć, że nic Ci się nie stanie, bo kto stanie się naszym najlepszym Wojownikiem wtedy? – zapytał żartobliwie zmartwiony, chociaż nie kłamał z samą wypowiedzią o najlepszym Wojowniku. Wierzył w białego kocura. – Jak Twój trening? Idzie dobrze? Jak szybko muszę wypracować sobie głos, by móc krzyczeć Twoje nowe imię?
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Byli podobni do siebie, według Pajęczej Łapy. Mieli właściwie takie same motywacje, chcieli jak najlepiej dla Klanu i chcieli być silnymi wojownikami. No, tym to akurat Korzenna Woń już był - Pająkowi brakowało jeszcze samej rangi wojownika. Ale dążył do tego odważnie, był już blisko, więc to się w pewnym sensie już liczyło. Oczywiście, różnili się przy tym wszystkim charakterami, tak trochę. Korzeń zdawał się być wiecznie pogodny, czego jego młodszy towarzysz ani trochę nie rozumiał. Co go aż tak cieszyło? Gdyby go nie szanował i nie wiedział, jaki naprawdę jest, to książę mógłby uznać go za jakiegoś dziwaka. Ale tak nie było. Teraz docenił otwartość ciemnego kocura, zwłaszcza że dzięki temu mogli spędzić razem trochę czasu.
Przyjrzał się uważnie kocurowi gdy ten przyznał, że się za nim stęsknił... i od tak, Pajęczynka uniósł łeb jeszcze wyżej, w dumie i pewności, że to czyni go najlepszym kotem w Wichrze czy coś. I może był trochę zaskoczony słowami Korzenia, ale to nie tak, że negatywnie. Prawdę mówiąc to ledwo powstrzymał ciche mruknięcie przed wyrwaniem się z jego gardła.
- Masz rację. Tutaj nikt nam nie przeszkodzi, a w dodatku możemy robić co chcemy. - wyszczerzył na moment kiełki. Był z wojownikiem, więc nikt go o nic nie oskarży! I gdy Korzeń zaczął mówić coś o tym, że Pajęczynie mogłoby się coś stać, ten zaśmiał się cicho, ale wyjątkowo nie prześmiewczo, tylko z sympatią. - To miłe, ale nie musisz się o mnie martwić. Jestem już dawno po treningu walki i polowania, umiem prawie tyle co ty. Niczego się nie boję. - na moment wysunął łeb do przodu by spojrzeć na towarzysza z bliska, prawie jakby chciał fizycznie podkreślić swoje słowa. To naprawdę było miłe, niektórzy powiedzieliby, że nawet kochane ze strony wojownika, że chciał księcia tak pilnować, ale biały kocur żył w przekonaniu iż sam radzi sobie doskonale. W końcu nie był już jakimś małym czymś, które nadal pije mleko i ledwo łazi! Ale w odpowiedzi Pająka nie widać było nerwów ani wyrzutów - był rozluźniony i zadowolony, a słowa Korzenia go nie zraniły. Wiedział, że ten w niego wierzy. I doceniał to, bardzo nawet!
- Mmmusisz się pospieszyć, bo jestem o krok od zakończenia treningu. - pochwalił się melodyjnym głosem. - W każdym razie tak mówiła Przepiórczy Śpiew, no i… omówiliśmy już większość rzeczy. Była ze mnie bardzo zadowolona. Więc o ile nasza Gwiazda nie będzie znów odwlekać ceremonii… wkrótce dostanę nowe imię i będziemy dzielić legowisko. Cieszysz się? - znów spojrzał na wojownika, szukając potwierdzenia. Sam by nie przyznał, że ekscytuje go ta myśl, że będą mogli widywać się na codzień i być na równi… ale wciąż chciał to potwierdzenie usłyszeć od Korzenia, wprost.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Uśmiech Pajęczyny był dobrym znakiem, a same słowa tylko upewniały Go w tym, że pomysł ze spacerem nie był wcale głupi. Rzucił więc delikatnie spojrzenie młodszemu od siebie, a kąciki oczu lekko się przymknęły na znak radości jaką czuł w tym momencie.
– Dobrze, nie będę się martwić, ale i tak mam swoje lekkie obawy! – wypowiedział uśmiechnięty. – O! Czyli o wiele szybciej, niż ja! Proszę, naprawdę nie da się pobić Twoich ambicji. A co do strachu... ja się tam czasami boję, wiesz? – zapytał spoglądając ukradkiem na Pajęczą Łapę. – Boję się utraty bliskich – dodał ostatecznie z lekkim westchnieniem. – No, ale lisa to się akurat nawet bardzo boję, więc jakby co to musisz mnie nauczyć jak się tak nie bać. – zaśmiał się lekko chcąc rozluźnić atmosferę po ostatnich słowach. Nie był pewien czemu powiedział to o utracie bliskich, może chciał przekazać kocurowi, że nie wszystko musi być materialne i namacalne, by się tego bać? Może czasami strach ma większe zagłębienie w życiu, niż się może wydawać, a nie zawsze oznacza czegoś złego.
– Oho! No proszę, gratuluję od razu! Taki wynik to już coś! – stwierdził pozytywnie, unosząc kitę do góry. Tak jakoś przez podekscytowanie sukcesem młodego! Był dumny jak starszy kolega, gdyby mógł to by popacał białego po głowie. – Sądzę, że nawet lekkie odwlekanie Ceremonii ma swoje zastosowanie, a dzięki temu chyba więcej Wojowników było od razu mianowanych – wyjaśnił lekko zamyślony. – I jak najbardziej cieszę się, będę mógł Cię zabierać na patrole i może polowania? Co Ty na to? – dodał. – Albo Ty mnie? – zaśmiał się ostatecznie i poczekał na odpowiedź kocurka. Naprawdę się cieszył! W końcu Jego kolega będzie mógł bezpiecznie wychodzić z obozu i klan będzie silniejszy!
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Spacer, głupi? O nie, ani trochę. Nie, kiedy chodziło o spacer z Korzeniem. Pajęcza Łapa nie przegapiłby okazji na spędzenie czasu z wojownikiem, którego tak szanuje. Tak się składało, że z tym kotem miał akurat same dobre wspomnienia i skojarzenia. To dobrze o Korzeniu świadczyło.
- Obawy...? Proszę, Korzeń, takim kotom jak my nic takiego nie zagraża! Jesteśmy zbyt silni na zamartwianie się takimi rzeczami. - odpowiedział z uśmiechem, ale potem jego kolega-wojownik kontynuował temat, mówiąc o strachu przed utratą bliskich... a Pajęcza Łapa poczuł, jakby coś ściskało mu się w klatce piersiowej. Mimowolnie pomyślał o Lśniącej Sadzawce i ich niedawnej rozmowie, w której kotka wątpiła w to, że zdąży go nauczyć wszystkiego, co chciała. Zaraz jednak biały kocur zmarszczył pysk w nieładnym grymasie, trzepiąc ogonem jakby chciał w ten sposób pozbyć się swoich myśli i jakichkolwiek wątpliwości. - A czemu boisz się akurat tego? Jesteśmy silnym Klanem, mamy wspaniałych medyków... jeśli ktoś umrze, to tylko ze starości, nie? - cały drgnął i spojrzał na Korzenia, nadal marszcząc brwi w tym nagłym dyskomforcie wywołanym tematem. - Lis to nic strasznego. Zwłaszcza dla kogoś takiego, jak my. Niby to wielkie jest, ale gdybyśmy takiego spotkali razem, to rozerwalibyśmy go na kawałki. - prychnął i spróbował się uśmiechnąć, ale wyszedł z tego tylko kolejny nieprzyjemny grymas.
Jednak na pochwałę już bez problemu się uśmiechnął, napuszył dumnie i uniósł łeb wysoko. O to właśnie chodziło! Każdy powinien go rozumieć i uznawać tak, jak Korzeń. Doceniał to, naprawdę i zaraz rzucił wojownikowi spojrzenie błyszczących z zadowolenia oczu.
- No dobra... chętnie wezmę cię na takie polowanie. Pokażesz mi, co potrafisz, ja pokażę ci co sam potrafię. Będziemy uczyć się od najlepszych. - i znów pokazał mu zęby i na moment nieświadomie przybliżył się do kota... i zanim zdążył się nad tym zastanowić, przywarł do jego boku na krótki moment. Można było to uznać albo za dziwne przytulenie się, albo za przyjacielskie trącenie barkiem. Sam Pajęczyna nie wiedział, co to miało być. Ale cóż, czasami emocje brały górę...
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
Kacza Łapa nie była w najlepszym humorku. Ostatnio w jej życiu wydarzyło się tyle okropnych rzeczy. Najpierw ta głupia Lśniąca Sadzawka obraziła jej mamusie, potem jej siostrzyczka zagineła, a niedawno jeszcze zmarł wujek Gładki Grzebiet. Ostatnio po prostu nie była sobą snuła się po kontach i unikała towarzystwa. Nie potrafiła jednak odmówić Pszenicznemu Kłosowi gdy zaproponował jej wspólny spacer i zbieranie kwiatków. Może to poprawi jej nastrój, będzie mogła na chwilke zapomnieć o wszystkich troskach i po prostu się zrelaksować.
Poza tym Kłoskik na pewno nie bez powodu chciał pozbierać te kwiatki. Na pewno się zakochał i robił to dla tego kogoś, a ona musiała się dowiedzieć dla kogo. Trzeba być na bieżąco z najnowszymi ploteczkami, szczególnie po dłuższej przerwie. Nawet może uda jej się jakoś pomóc. Popchać ich trochę ku sobie, chociażby pomagając Pszenisiowi wybrać idealnego kwiatka. Teraz nie mieli za dużego wyboru poza stokrotkami, stokrotkami i stokrotkami, ale jeżeli mieli znaleźć coś specjalnego to na pewno tu. Słoneczny Zagajnik. To jedno z najlepszych miejsc do zbierania kwiatów, a ona już się na tym zna.
- Więc szukamy czegoś konkretnego słoneczko? To płezent?... no wiesz dla pszyjaciólki. Jak powiesz dla kogo to mosze będę mogła pomóc znaleźć coś specjalnego kwiatuszku. Chociasz to tłagiczna poła na szukanie kwiatów, jest taki niewielki wybół - ponarzekała trochę by rozluźnić atmosferę, rozglądając się za ostałymi kwiatami. Może znajdą jakieś wrzosy.

//Pszenica
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
XXXWybór Kaczej Łapy do towarzystwa nie był przypadkowy, chociaż niestety wojownik nie zdawał sobie sprawy z jej nienajlepszego stanu. Potrzebował drobnej pomocy kota, który wiedział sporo o kwiatach, a dokładniej - gdzie można znaleźć te jedne konkretne. Od razu pomyślał o córce Lawendowej Gwiazdy, gdyż za każdym razem jak ją mijał, ta była zawsze była ślicznie wypielęgnowana i pachnąca. No i nie mógł trafić lepiej.
XXX- Tak! Szukamy takich niedużych fioletowych kwiatków, o drobnych podłużnych płatkach i żółtym tym takim wnętrzem? Trochę takie... większe, kolorowe stokrotki? - odpowiedział. - Powiedziałbym, jak się nazywają, ale widzisz, nie znam się na kwiatkach za dobrze, haha. Oh, ale powinienem mieć tu gdzieś jeden na wzór! Hm, chyba musiał mi gdzieś wypaść. Jesteśmy zdani na ciebie, Kaczuszko. Jeszcze kilka dni temu się na nie natknąłem, więc jestem przekonany, że tym razem też znajdziemy - spróbował podnieść niebieską kotkę na duchu, bo wydawała się niepocieszona ilością kwiatów, które mogli zebrać. No tak to już wygląda, jak się zabiera do czegoś na ostatnią chwilę, ale hej! Jeszcze nie zaczęli szukać, więc nie ma co od startu się zniechęcać, o.
XXX- To dla Jodełki. Bo widzisz, była trochę przygnębiona ostatnio i chciałem ją jakoś pocieszyć i nawet szukałem jakiegoś prezentu dla niej, jak były te całe wichury i nam nawiało rzeczy od dwunogów. No, wtedy nic nie znalazłem, ale później znalazłem coś innego. Nadal nie wiem co to było, ale nazbierałem do tego trochę różnych kwiatków, bo nie wiedziałem, jakie są jej ulubione, ale teraz już wiem... No i chciałbym jej udekorować nimi legowisko - wyrzucił z siebie swobodnie, przy okazji rozglądając się za czymś choć odrobinę fioletowawym w okolicy.
DZWONILI od rana, że • W NOCY • mam 【 LOT 】
że to BARDZO pilne i właśnie mnie CHCĄ
• RAKIETA • już czeka, 【 człowieka 】im brak
człowieka z gitarą » to
WSZYSTKO co MAM

⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆

Na
• ORBICIE • dźwięk przeszywał NICOŚĆ,
a gitary gryf był MI 【 KOTWICĄ 】 na dnie
i choć na dole
ŚWIAT to był ŻART
to W TYM 【 mrowisku 】 gdzieś
• DALEKO • tam

「 CZEKASZ TY 」

. . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . . . . .Już nie mam jak 【 wylądować 】 » poczuć GRUNT

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .» .zapomnieli o mnie CI, CO dali • TLEN • wysłali hen

LVL 4 155 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
Skoro Pszeniczny Kłos szukał eksperta to dobrze trafił. Wręcz najlepiej. Nie było w Wichrze nikogo, n i k o g o, kto by się znał lepiej na kwiatkach od niej. To była jej specjalność. Jej legowisko składało się głównie z już suchych kwiatów. Trochę trzeszczały gdy się na nich spało albo przewracało z boczku na boczek, ale dla samego efektu warto było.
- Hmmmm, bszmi znajomo. Muszę się chwile zastanowić - odpowiedziała z ekscytacją. Tak się cieszyła, że może jakoś pomóc. Ta przyjaciółka to na pewno nie tylko przyjaciółka. To musi być coś więcej. To w jaki sposób o niej mówił. I sam ten pomysł, przecież to było coś specjalnego, wyjątkowego. Tylko ktoś zakochany wpadł by na coś takiego. Pszeniczny Kłosik, po prostu nie wiedział jeszcze, o swoich uczuciach. Albo wiedział, ale biedaczek bał się braku odwzajemnienia. Może to był jakiś sposób by się oświadczyć? O mój Gwiezdni, no przecież że tak. Tylko jakie to były kwiaty. O kurczaczek, chyba już wie. - Mosze to astły? Jeszeli to astły, to na pewno gdzieś są. Chyba nawet wiem gdzie je znaleźć - od razu zmieniła kierunek ich spaceru i przyspieszyła kroku. Skoro już wiedziała gdzie ma iść to nie było co zwlekać. - Więc Jodłowa Gałązka to dla ciebie ktoś specjalny? I jesteście bałdzo blisko? To takie słodkie że chcesz dać jej taki łomantyczny płezent -
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Zgniłe Ziele w okolicy zagajnika pojawiła się jeszcze zanim słońce na dobre wyłoniło się zza horyzontu, a złociste promienie światła dopiero zaczynały muskać zaspane tereny. Już wcześniej szła ostrożnym, nie za szybkim krokiem, ale na dobre zwolniła dopiero w momencie, kiedy znalazła się na krawędzi samego Słonecznego Zagajnika, a Świszczących Traw - gdzie upewniła się co do kierunku wiatru i ruszyła mu naprzeciw, wysilając zmysły w poszukiwaniu zwierzyny.
[Obrazek: daw8bh9-2d8530e1-5ef5-4fff-8afd-07c5d5a5...pQ1piYGSF8]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
Nie musiała iść długo, zanim zauważyła pierwszą potencjalną ofiarę. Był nią skowronek, który akurat grzebał drobnymi pazurkami w ziemi, zapewne w poszukiwaniu robaków. Niemądry ptak znajdował się na małej polance pomiędzy drzewami Słonecznego Zagajnika, w miejscu, gdzie trawa była zbyt krótka by zapewnić mu odpowiedni kamuflaż.

Zgniłe Ziele: lvl: 4 | S: 11 | Zr: 13 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 55

inxx my xxmindxxxx
I thought the birds would singxxxx
and S P A R K Sx would flyxxxx
but it's just quietxxxx

★ ★ ★xxxx

am I cruel?
xxxxxxxxxxxxor am I ignorant
xxxxxxxxxccxxxxxxxxxxxxor was I FOOLED
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxby the stories I knew
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
***
Wesoły rechot zakłócił ciszę panującą w Słonecznikowym Zagajniku, kiedy rude stworzonko postanowiło zagościć, a raczej wpaść, właśnie w ten kąt wichrowych terenów. Zatrzymała się tylko na uderzenie serca, napawając oczy przepięknym krajobrazem, który wyglądał jak rodem z bajki, po czym rzuciła się w pogoń za, gwiezdni wiedzą czego winnym, motylkiem.
- Hej, wracaj! Chce ci tylko wyrwać skrzydełka! - Rzuciła rozbawiona. Pokrzywnik jednak był dość inteligentny jak na, no cóż, stworzonko, które rodziło się i umierało tej samej Pory Liści. Udało mu się uniknąć wszelakich ataków ze strony rudej, nawet tych najszybszych! Skubańcowi nawet zrobił ją w bambuko! Nagle zmienił kierunek lotu, przez co Żabka musiała obrócić się kilka razy wokół własnej osi by go nie zgubić, po czym schował się za najbliższe drzewko. Terminatorka oczywiście pognała za nim, jednak, kiedy już udało jej się okrążyć pień, okazało się, że motylek zniknął! Rozpuścił się zwyczajnie w powietrzu! Zamrugała kilku krotnie, jednak jej uwagę przykuło coś innego a mianowicie pobliski słonecznik. Ale chwila, czemu temu słonecznikowi wyrosły kocie uszy?

//słonecznik >:D
LVL 1 60 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
Nie należał do kotów najczęściej i najodważniej opuszczających obóz. Zdecydowanie nie przyznałby tego przed nikim, jednak samotnych wypraw trochę się obawiał. Dobrze wiedział, że jest tylko lichym terminatorem, który w starciu z czymś większym od niego samego miałby takie same szanse, jak to, że w tym roku pora zielonych drzew wystąpi dwa razy. A życie było mu naprawdę miłe, dlatego właśnie nie był chętny na niepotrzebne ryzykowanie jego utratą.
Tego dnia było jednak inaczej i terminator zapragnął wybrać się na spacer w miejsce, którego jeszcze nie widział. Żadne zakazy już go nie ograniczały, mógł więc swobodnie i niezatrzymywany przez nikogo organizować sobie wycieczki. Zatrzymał się pomiędzy drzewami i wciągnął głęboko powietrze do płuc, delektując się ciszą i spokojem tego miejsca, tak kontrastującym z wiecznym chaosem i hałasem obozu klanu Wichru.
Oprócz dotarcia w jakieś ciekawe miejsce, syn Ostrego Kolca nie miał żadnego konkretnego pomysłu, co zamierza robić. Jego wyprawa była atrakcyjna przez samo jej zaistnienie. Pomyślał że chwilę tu się rozejrzy i pójdzie gdzie indziej. Ruszył spokojnym stępem, ciesząc się chwilą samotności.
[Obrazek: vyBTI7w.png]
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
Sarenka o ile dostała jakiś zakaz wychodzenia z obozu od ojca lub matki, tak na pewno zdążyła go już zapomnieć i to nie raz, czy dwa, a przypominanie jej w niczym by to nie pomogło. Pamięć to ona miała tylko do tego, że każdy możliwy kot był dla niej niemiły, a rodzeństwo bardzo chętnie uprzykrzało jej życie zabierając jej mamę lub przyjaciół. Chociaż jakoś szczególnie nie wpływało to na nią samą, może oprócz problemów z agresją i radzeniem sobie z emocjami oraz ciągłym poczuciem niskiej wartości, co musiała jakoś sobie dodawać będąc niemiłą dla otoczenia.
Widziała szarego kocura już z daleka, ale nie zamierzała do niego podchodzić, nie potrzebowała następnego frajera w znajomych to akurat na pewno, ale była ciekawa co taka kupa futra robiła poza obozem. Czy pokłóciła się niedawno z kimś z rodzeństwa? Aż tak było to po niej widoczne? Chociaż trudno nazwać kłótnią sytuację, w której tylko obserwowała jak matka rozmawiała z jej siostrą. Ostatnio była trochę bardziej nabuzowana w emocjach, prawdopodobnie przez tlącą się gdzieś z tyłu głowy myśl, że ojciec zniknął przez jej frajerowatość. A tego nie mogła sobie wybaczyć. Pszeniczny Kłos był frajerem, nie ona!
Kopiąc kamyk przednią łapą nawet nie przemyślała z jaką siłą to robi i chwilę później, gdy takowy kamyczek leciał sobie, robiąc przy tym piruety w powietrzu w końcu trafił… prosto w szarego kocura. Szła teoretycznie daleko od niego, ale jako iż po jego lewej stronie to wyszło jak wyszło…
– Och.
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości