Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Borówki. Trzeba będzie spróbować. A po poznaniu opisu od Alojzego, teraz już wie czego szukać. Według słów rudego słowa, mają smakować dobrze i ładnie pachnieć. A to brzmi dobrze.
Tak więc oba koty miały rację (ale Aura trochę bardziej). Teraz zostało tylko wysłuchać co konkretniej należy robić. Rysunki na ziemi były ciekawym pomysłem, może przydałoby się zacząć z takich korzystać! To trochę... Podkradanie pomysłu, no ale co to zmieni, kiedy młody kot zdążył już ukraść charakter od różnych Nowoświtowców, głównie mamy?
Dużo informacji, jednak chyba zostały zapamiętane przez Aurę. Miejmy nadzieję. Kiwa głową by pokazać, że rozumie i zaczyna wykopywać roślinę. Bardzo delikatnie, może za delikatnie, ale bardzo nie chce zepsuć roślinki. Odgarnia powoli ziemię, aby wykopać roślinę w jak najlepszym stanie.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
W jakim stanie Aura wykopie roślinkę? Rzut 1d6 + modyfikator zręczności.
1-3 złym
4-5 średnim
6+ dobrym
wynik: 5
+2 liście łopianu
+2 korzenie łopianu
+20 med exepa dla Aury
Aura był młodym i dość zręcznym kotem, więc wcale nie poszło mu najgorzej. Nie poszło też najlepiej, bo chociaż młoda roślina dała się z ziemi dość dobrze wyciągnąć, to jednak nie została wykopana w całości, i jeden dość duży korzeń pozostał ułamany w ziemi.
- Całkiem dobrze! - pochwalił mimo tego Alojzy. - Najważniejsze, że nie połamałeś przy tym roślin rosnących obok. Popatrzmy... Z tej rośliny będą nadawały się oba korzenie, ten duży liść, a te kilka mniejszych będzie trzeba zużyć na raz jak jednego liścia, bo są zbyt małe by wystarczyć same. Zbierając rośliny warto albo zachowywać się jak podczas polowania i znaleźć miejsce, w którym można je bezpiecznie składować zanim się je zabierze do swojego składziku, lub zrobić sobie tobołek z jakiegoś dużego liścia i to w nim nosić zebrane składniki.
Alojzy popatrzył po obu kotach szukając znaków zrozumienia, i gdy stwierdził, że oboje faktycznie zapamiętują i słuchają pokiwał głową. Wstał z miejsca i ruszył przed siebie, prowadząc swoich uczniów dalej.
- Poszukajmy czegoś innego. O, tutaj zaraz rośnie jaskółcze ziele. Ma żółte kwiaty, dość podobne do jaskrów, ale w odróżnieniu od nich ma cztery płatki, nie pięć. Ma bardzo dużo zastosowań. Jako maść stosuje się go na choroby oczu i skóry, bo pomaga przy wielu ich zniekształceniach. Czasem łapy bywają pokryte nieprzyjemnym, zielonkawym nalotem, który jest inny od zwykłego ich popękania. Wtedy maść należy zastosować kilkukrotnie, aż ten nalot zniknie. Poza tym podany do zjedzenia łagodzi bóle brzucha, ale może wywołać biegunkę. Pomaga też przy trudnych porodach, gdy kocica męczy się z urodzeniem kociąt bo nosi ich więcej niż jej ciało jest w stanie zwytrzymać. Po jego podaniu poród staje się łatwiejszy. Należy jednak pamiętać, żeby nie podawać go kocicy ciężarnej zanim zacznie się poród, bo może go wywołać przedwcześnie. Oraz by ogółem nie podawać go zbyt dużo, bo ma silne działanie i może prowadzić do dalszych problemów z brzuchem. Jakieś pytania?
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem najpierw przyglądał się jak Aura wykopuje łopian, następnie przysłuchując się wnioskom jakie zaczął wykładać młodemu kotu Alojzy. Potem kiedy wykład na temat łopianu się skończył i wędrowny znachor ruszył dalej ciemnobrązowy point podążył w ślad za nim.
Następne w kolejce było jakieś jaskółcze ziele, które miało… dość sporo zastosowań z tego co Alojzy zaczął mówić. Ogólnie to po wysłuchaniu kocura nie miał jakiś wielu pytań, w głowie pojawiło mu się tak naprawdę tylko w sumie jedno. Złożone, ale chyba można było to zaliczyć jako jedno.
-Jakich dokładnie problemów? Jeśli przypadkiem poda się zbyt wiele takiego jaskółczego ziela to jak z tym walczyć? -zapytał, bo pomyślał że to ważna kwestia. W końcu nie mają w Nowym Świcie doświadczonych znachorów, więc takie pomyłki mogą się zdarzyć.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Coś dało radę wykopać. To dobrze. Młody kot był dość zadowolony z tego powodu. Aura słucha tego, co mówi Alojzy, a mówi sporo. Dziecko Tsunami stara się to zapamiętać, od razu zapamiętuje tez wzmiankę o chowaniu ziół, która też, najwyraźniej, dotyczy też polowań. Po skończonym "wykładzie" Aura kiwa głową.
— Mam w takim razie. Gdzieś to schować? Czy wziąć ze sobą? — pyta, dopiero po tym, gdy wyjaśni się ta kwestia wstaje ze swojego miejsca, aby kontynuować pochód.
Jaskółcze ziele. Aura wysłuchuje opisu rośliny, a potem czuje, jak grzeje im się mózg od ilości zastosowań jednego zioła. Gdy Alojzy przestaje mówić i pyta, czy mają pytania, blado-rudy kot potakuje głową, bo tak. Ma pytania.
— Po pierwsze. Którą część się zbiera? Całość, czy. Tylko część. I... ile to. Za dużo. — po czym zamyka pyszczek, czekając na odpowiedzi Znachora. Pytanie Artema też jest dość solidne, więc odpowiedź na nie również oczekuje z niecierpliwością.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
- Dość trudno podać jaskółczego ziela za dużo na raz. To raczej jego długotrwałe przyjmowanie jest niebezpieczne, ale lepiej nie podawać więcej niż jeden czy dwa liście na raz. Ah, i tak właśnie, zbiera się właśnie same liście. Dawkę można zwiększyć do trzech liści, jeśli skutek nie będzie wystarczający. Co do skutków ubocznych długotrwałego zażywania... Osłabienie organizmu, skurcze mięśni, gorączki z niewyjaśnionego powodu... Ciało zaczyna wariować, a medykowi ciężko znaleźć powody takiego stanu. Wtedy zazwyczaj jest już za późno... Natychmiastowe zaprzestanie spożywania jaskółczego ziela może pomóc, ale też i niekoniecznie... - wyjaśnił Alojzy, po czym zamilkł na chwilę. Po jego oczach widać było, że zanurzył się we wspomnieniach, które przywiodły smutek i ból. Nie dał się sobie jednak rozpamiętywać przeszłości zbyt długo, wracając do prowadzenia wykładu. - Dodatkowo warto pamiętać przy przerabianiu jaskółczego ziela na maść by go przypadkiem nie połknąć. Warto też przepłukać usta wodą po zrobieniu maści, ale to właściwie w wypadku każdego zioła z którego robi się maść.
Popatrzył z uśmiechem na Aurę.
- Na razie weź ze sobą. Nie sądzę, by dzisiejsza lekcja miała trwać długo, gdyż będę musiał się udać jeszcze dzisiaj załatwić pewną sprawę. Łatwiej będzie ci to zabrać ze sobą od razu do obozu. Ale nie martwcie się, nie będzie to jedyna lekcja, obiecuję. Macie jeszcze jakieś pytania do jaskółczego ziela? Albo czy potrzebujecie się dowiedzieć jak wyleczyć jakąś konkretną chorobę? Bo sądząc po słońcu będę musiał się niedługo zbierać.
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Informacja, którą dostał razem z Aurą od Alojzego o jaskółczym zielu zaniepokoiła go. Czyli co, jaskółcze ziele może mieć też skutki dla kota śmiertelne? Nie brzmiało to zbyt dobrze i zachęcająco. Raczej przeciwnie… no ale pocieszeniem było to że raczej nie da się podać tego zioła za dużo na raz.
-Czyli rozumiem, że oprócz zaprzestania podawania jaskółczego ziela to nic innego nie da się za bardzo zrobić? -zapytał tak kontrolnie, jeśli było jakieś wyjście z takiej patowej sytuacji to Artem wolał o nim wiedzieć zamiast zgadywać kiedy już coś, nie daj wyższa siło jeśli jakakolwiek jest, się stanie.
Ciemnobrązowy point spojrzał odruchowo na słońce kiedy Alojzy mówił o powolnym zakończeniu dzisiejszej lekcji. Musiał przyznać, że aż nie zauważył jak szybko czas leciał… wow. Oby tylko wędrowny znachor faktycznie mówił prawdę, że jeszcze się z nimi spotka.
-A tak w ogóle kiedy będzie ta następna lekcja?
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Słucha ze spokojem wywodu Alojzego. Dość logiczne informacje, które Aura stara się zapamiętać. Nie komentuje już w żaden sposób, w przeciwieństwie do Artema. Informacja o następnych naukach zaś cieszyła młodego kota. Trudno by było spamiętać wszystko i to w przeciągu jednej lekcji. Dadzą sobie jakoś radę, już coś wiedzieli, chociaż... przydałoby się dowiedzieć parę spraw. A skoro Alojzy pytał, czy są jakieś pytania, to Aura je zapoda.
— Mojego. Brata. Bolą oczy i skóra. Gdy wychodzi na słońce. Temu większość czasu jest. W pieczarze, w naszym. Obozie. I wychodzi w nocy. Myślisz, że. Jakieś zioło może pomóc? Zaś inny kot. Też moje rodzeństwo. Stracił ogon. Można jakoś pomóc? Jakoś nauczyć. Jak chodzić, biegać. Bez ogona? — pierwsze co Aurze przychodzi na myśl to rzecz jasna rodzina. Dlatego pyta się specyficznie o rodzinę.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
- Niestety tak to wygląda - odparł Alojzy na pytanie o jaskółcze ziele. - Można próbować pomóc nakazując pić dużo wody, ale na pewnym etapie nie ma innej pomocy niż dać organizmowi zdziałać swoje. A następna lekcja, hmm... - Alojzy popatrzył na niebo, zastanawiając się przez chwilę. - Za siedem dni. Za siedem dni spotkajmy się w tym samym miejscu, tak.
Alojzy wysłuchał co mówił młody kocurek, po czym zastanowił się nad odpowiedzią. Przez chwilę siedział ze zmarszczonymi brwiami, po czym pokręcił powoli głową.
- Nic mi nie przychodzi na myśl, by z tym pomóc. Jeśli boli go za dnia to najpewniej najskuteczniejszym by było, by zwyczajnie zaczął nocny tryb życia. Ale nie sądzę by istniały zioła, które pomogłyby długotrwało bez wyrządzania innej szkody. Bo obawiam się, że musicie sobie zapamiętać pewną prawdę: to dawka tworzy truciznę. Nawet najlepsze zioło, najbardziej pomocne, podawana zbyt często, zbyt długo, jest w stanie zaszkodzić. Dlatego trzeba uważać, nie podawać więcej niż potrzebne, nie podawać dłużej niż potrzebne. - Za chwilę jednak Alojzy się rozpogodził i popatrzył z uśmiechem na Aurę. - Za to jeśli chodzi o urwane ogony, to z czasem twoje rodzeństwo powinno wrócić do normalnej sprawności! Można rzecz jasna pomóc z nauką ponownego chodzenia, ale za jakiś czas powinna wyczuć w jaki sposób się poruszać, bez większych problemów. No dobrze, to jeśli na razie koniec pytań przejdźmy do kolejnej rośliny.
Alojzy podniósł się z ziemi i wskazał by koty za nim podążały. Wkrótce stało się jasne, ku czemu zmierzają - niewielka krzewina o ciemnozielonych ni to igłach, ni to liściach rosła nieopodal, nie zwracając na siebie wielkiej uwagi.
- To, moi drodzy, jest jałowiec. Jest zielony niezależnie od pory roku, i dobrze zapamiętajcie sobie jak wygląda, bo jego jagody są bardzo przydatne. Leczą kolorowe kaszle, biały i zielony, a do tego pomagają na bóle brzucha. Jednak są odrobinę kłopotliwe w znalezieniu ze względu na kolor. Popatrzcie uważnie. Umiecie je dostrzec?
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem co prawda słuchał Alojzego uważnie, ale bardziej ożywił się kiedy usłyszał zioło o znajomej mu już nazwie. Zanim wybrał się na Osiedle z misją od wędrownego znachora Artem dowiedział się o tym, że jałowiec był tą jagodą, o której księżyce temu wspominała mu Antylopia Łapa kiedy jeszcze się ze sobą spotykali. W dodatku jagód jałowca nie posiadali jeszcze w składziku Nowego Świtu a ze słów Alojzego wynikało iż jest dość przydatny. Kaszle należą raczej do tych częściej występujących chorób, prawda? Ból brzucha też raczej jest dość często spotykany, wystarczy zjeść coś nieświeżego i już.
Ciemnobrązowy point spojrzał na krzew i przyjrzał się mu uważnie. Jagody, które były mu znane miały raczej zwykle kolor czerwony, te były inne. W sumie to dobrze, przynajmniej nikt się przypadkowo nie pomyli i nie będzie później tragedii w obozie.
-To te takie szarawe? -zapytał się, spoglądając na znachora- Możemy je zebrać? Tak jak poprzednie zioła?
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Następna lekcja za siedem dni brzmiała dobrze. To brzmi jak wystarczająca ilość czasu, aby przyswoić dzisiaj poznaną wiedzę i przygotować się na dowiedzenie się więcej.
— Oh. Okej. Jasne. — Biedni Omen. Czyli nie wszystko można wyleczyć ziołami. Przynajmniej... nie istniało takie zioło, które znał Alojzy, które dałoby odpowiedni efekt. Może trzeba będzie... popróbować. Hm. Informacja o tym, że to dawka tworzy truciznę Aura zakodowała w głowie. Będzie o tym pamiętać. — To dobrze. Dziękuję. — z grzeczności dziękuje, bo tak na prawdę... zbyt wiele podróżujący znachor nie dopomógł. Nie ma rozwiązania dla Omena, nie ma pomocy dla Rosomak.
Wyrywa się z tych myśli. Wraca do rzeczywistości. Słucha słów Alojzego o jałowcu. Patrzy na krzew z ciekawością, po jakimś czasie dostrzega przebarwienia o szarawym, bliżej czarnego niż niebieskiego odcieniu. Kuliste. Jagody? Nie mówi nic, tylko przytakuje na słowa Artema, który chyba dostrzegł to samo co Aura.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
- Tak, dokładnie, te szare. Bardzo łatwo je odróżnić od krzewów o niebezpiecznych, czerwonych jagodach. W przypadku jałowca wystarczy podać jedną jagodę do zjedzenia i powinna bez większego problemu pomóc. I tak, oczywiście, chodźcie to wam pomogę zebrać te jagody. Trzeba być bardzo ostrożnym by ich podczas zbierania nie przebić, bo wtedy się szybciej psują, ale poza tym nie są zbyt kłopotliwe.
Alojzy wstał i podszedł do drzewa, po czym pokazał jak delikatnie pyszczkiem obrywa jagody i odkłada na bok, by móc je zawinąć później w listek. Z uśmiechem wskazał pozostałej dwójce, że teraz ich czas spróbować.
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem poszedł za Alojzym i najpierw patrzył się uważnie jak wędrowny znachor zrywa ostrożnie jagody jałowca. Ciemnobrązowy point lubił się uczyć, nauka i wiedza pomagała mu w samotnych wędrówkach kiedy się już na takowe wybierał. Przecież nie będzie za sobą zawsze kogoś ciągnąć, nie?
Kiedy Alojzy dał znak, że teraz kolej Artema i Aury, ciemnobrązowy point podszedł bliżej do drzewa i spróbował powtórzyć technikę, którą podejrzał przed chwilą od znachora, starając się -tak jak ten wcześniej wspominał- nie przebić jagód. W końcu lepiej mieć je w zapasie w składziku jak najdłużej.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Powoli notuje sobie w głowie informacje przekazywane przez Alojzego. Na komentarz, że pomoże im zebrać jałowiec, młodszy kot się trochę pochylił. Im, to znaczy i Artemowi i Aurze. Więc Aura będzie mieć możliwość ponownej próby w zebraniu ziół!
Rudo-biały kot spokojnie poczekał na swoją kolej, aż Artem skończy, i dopiero potem sam spróbował swoich sił w zbieraniu jagód jałowca. Stara się stosować tą samą technikę co Alojzy, a potem również Artem — obrywając jagody łapiąc wokół nich zębami z największą możliwą delikatnością. Z nadzieją, że da radę zebrać jak najwięcej jagód, zdolnych do przetransportowania do składzika, kiedy już skończą dzisiejszą naukę. Zebrane, miejmy nadzieję że nienaruszone jagody Aura odkłada na bok, podobnie jak robił to Alojzy.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
+7 jagód jałowca -> 35 med exepa dla Artema
+ 4 jagody jałowca -> 20 med exepa dla Aury
+ 8 jagód jałowca od Alojzego
Kotom zbieranie poszło całkiem ładnie, tak że w końcu gdy skończyli uzbierał się pokaźny stosik jagód, które mogli zabrać do obozu. Po dokładnemu przyjrzeniu się im Alojzy jednak odtrącił kilka z jagód, wyjaśniając:
- Te są zbyt uszkodzone. Szybko się zepsują i sprawią, że reszta zacznie się psuć. - Pokiwał głową z uśmiechem. - To tyle na dzisiaj. Spotkajmy się za siedem dni na tej samej granicy. Teraz muszę już ruszać, więc do widzenia wam!
Po tych słowach Alojzy faktycznie ruszył przed siebie, po chwili znikając poza tereny Nowego Świtu.
//koniec akcji MG
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXO umówionej porze w miejscu wyznaczonym przez Alojzego nie zjawili się jednak ani Artem, ani Aura. W ich miejsce przybyła Pokrzywa, choć nie była pewna czy taka drobna zamiana będzie znachorowi odpowiadać. Koniec końców nie zdążyła wykonać zleconej przez niego misji przez dręczące ją migreny, a później to już nie było po co, skoro point się już tym zajął. Nie będzie przecież drugi raz szukać kota, który już się odnalazł, prawda? W najgorszym wypadku Alojzy odmówi, albo wybierze inne zadanie. Kocica nie miała dużych oczekiwań, ale postanowiła spróbować. Musiała i tak do niego przyjść, z dręczącymi ją od długiego czasu kleszczami, na które nikt w Nowym Świcie nie znał lekarstwa. No i ktoś musiał choćby przekazać informację, że jego uczniowie zwyczajnie nie mogli stawić się w wybranym terminie, bo mieli łapy pełne roboty.